Ridero
978-83-8126-346-7

Sobowtór ukochanego

Elektroniczna Drukowana

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Autor książki

O książce

Krystyna przeżywa załamanie psychiczne, gdy parę lat po ukończeniu studiów w szkole aktorskiej dochodzi do wniosku, że nie ma talentu i nigdy już nie zostanie obsadzona w poważniejszej roli. Kiedy pogodzona z losem wraca z kliniki do domu, zastaje list od nieznajomej. Jest to jej bliźniacza siostra Bożena — pisarka posiadająca majętnego męża, która — jak się później okazuje — została zgwałcona przez przybranego ojca, co przypłaciła psychozą. Wynajęła ona detektywa i w ten sposób odnalazła Krystynę oraz ich na pozór wyrodną biologiczną matkę, a w gruncie rzeczy kochającą je kobietę uwikłaną w splot tragicznych okoliczności. Pisarka wymyśla sposób na zbliżenie Krystyny do reżysera filmowego Ryszarda, w którym aktorka kocha się od lat dziewczęcych.

O autorze

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka jest dziennikarką, poetką i powieściopisarką, absolwentką Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W 1983 roku uzyskała honorowe dożywotnie członkostwo Arizona Press Club w Phoenix (USA), dokąd wyemigrowała po internowaniu. Obecnie mieszka w Wiedniu. Na polskim rynku wydawniczym ukazało się dotąd jej przeszło dwadzieścia powieści.

www.facebook.com/sjagielnicka/
Monika Solecka

Zafascynowała mnie nie tylko główna bohaterka, lecz również skomplikowana psychika innych postaci. Wciągnęły mnie też pytania natury egzystencjalnej o sens cierpienia i wiary, głównie o rolę piękna i miłości w życiu człowieka, a także ciekawy, nieprzewidywalny wątek kryminalny, opisy życia aktorów i filmowców. Niezwykłe zakończenie skomplikowanych losów głównej bohaterki sprawiło mi ogromną satysfakcję.

0 odpowiedzi

Blog

FRAGMENT POWIEśCI — Hmm, no mogę to zrozumieć, ale swoją drogą, dziwię się, jak tobie, takiemu partyjniakowi, udało się zdobyć azyl w Niemczech. — Oni takich, jak ja, przyjmowali z otwartymi rękami. Zawsze dobrze żyli z PRL-owskim reżimem. Przecież dawali pożyczki komunistom. Natomiast „Solidarność” traktowali niechętnie. W stanie wojennym nie przyjmowali internowanych. Z wyjątkiem tych, którzy legitymowali się niemieckim pochodzeniem. A mnie, jak widzisz, przyjęli. Coś mi się wydaje, że jako doktor nauk politycznych muszę przyszłemu doktorowi w tej dziedzinie zrobić mały wykład. Chcesz posłuchać? — Oczywiście. Wal, staruszku. — Otóż, rząd zachodnioniemiecki zawsze wspierał, a nawet subwencjonował komunistyczny reżim. Kanclerz Schmidt, postrzegany jako mąż stanu wielce zasłużony dla pokoju oraz rozwoju demokracji w świecie, po ogłoszeniu stanu wojennego wykazał nie tylko zrozumienie dla jego wprowadzenia, lecz wręcz go poparł! — Co ty opowiadasz? To niemożliwe! — Tak było. W chwili jego wprowadzenia przebywał z oficjalną wizytą w NRD. Pomimo tej hiobowej wieści nie przerwał rozmów z Honeckerem, szefem reżimu komunistycznego, który po powstaniu „Solidarności” zarządził w swoim kraju nie tylko zmasowaną antypolską i antysolidarnościową kampanię oszczerczą, lecz także żądał zbrojnego rozprawienia się z tym ruchem. Wiadomość o „czarnej niedzieli“ internowania działaczy Związku zaskoczyła, lecz nie oburzyła Schmidta. W trakcie rozmów z Honeckerem stwierdził, że jest to polska sprawa, do której nie powinni się mieszać. Obiecał nawet wpływać w tym sensie na swoich zachodnich partnerów oraz postarać się, aby EWG nie zastopowała wsparcia finansowego dla PRL-u. — Niesamowite. Nic o tym nie wiedziałem — Adam znów napełnił kieliszki. — No to za nasze kawalerskie — wzniósł toast. — Zaraz dowiesz się więcej, stary. Do dziś mi to leży na sercu. Niemcy to fałszywe lisy. Na użytek niemieckiej opinii publicznej kanclerz mówił coś całkiem innego — kontynuował Tadeusz. — Po powrocie z NRD przemawiał w Bundestagu, a tematem debaty był stan wojenny. Swoją mowę zaczął tymi słowami: „Całym sercem stoję po stronie polskich robotników” i zwrócił się do obywateli z apelem o wysyłanie paczek żywnościowych do Polski. Tymczasem okazało się, że gdy udał się do Waszyngtonu, by omówić sytuację międzynarodową po wprowadzeniu stanu wojennego, podczas rozmów z sekretarzem stanu USA wyraził wątpliwości co do „zdolności organizacyjnych narodu polskiego, ze względu na jego inklinacje do romantyzmu”. Stwierdził, że Sowieci uważają Polskę za „swoją”, i że wyobrażenie Reagana o możliwości zburzenia powojennego porządku, czyli podział Europy na demokratyczną i komunistyczną, jest śmieszne. Krytykował przekonanie prezydenta Stanów Zjednoczonych, że w Polsce możliwa jest wolność polityczna. Odmówił poparcia amerykańskich sankcji wobec Związku Radzieckiego oraz reżimu komunistycznego w Polsce. — Co za skurwiel! — Adam znów napełnił kieliszki. — Moim zdaniem poparcie kanclerza Niemiec dla komunistów nie wypływało wyłącznie z rozważań geopolitycznych i niewiary w upadek komunizmu — ciągnął Tadeusz. — Było rezultatem jego uprzedzeń żywionych wobec Polaków jako narodu. Na uniwersytecie krążyła sarkastyczna opinia Schmidta, którą podobno wyraził dwa miesiące przed wprowadzeniem stanu wojennego podczas rozmowy z prezydentem Francji, Mitterrandem: „Ja widzę dla Polski jeszcze tylko dwa rozwiązania. Pierwsze realistyczne: archanioł Michał pomoże i wszystko będzie w porządku. Drugie, które należy zaliczyć do cudów: Polacy zaczną pracować”. Podobne dowcipy były bardzo popularne w Niemczech. Problem leżał jednak w tym, że Helmut Schmidt był kanclerzem potężnych Niemiec Zachodnich i kształtował politykę tego państwa wobec reżimu komunistycznego w Polsce oraz narodu polskiego — mówił Tadeusz coraz bardziej wzburzony. — Sprowadzenie reakcji niemieckiej na stan wojenny do kwestii paczek żywnościowych było dla mnie czymś doprawdy groteskowym. Doceniałem zaangażowanie w tę akcję moich przyjaciół i znajomych, ale oburzał mnie cynizm, z jakim szlachetne pobudki wysyłających paczki zwykłych Niemców spożytkowano do ukrycia realnego poparcia niemieckiego establishmentu dla polskich komunistów. Przekonany jestem, że to wsparcie utrudniało Polakom odzyskanie wolności i godności… — przerwał, bo Adam znów napełnił kieliszki.

Krystyna przeżywa załamanie psychiczne, gdy parę lat po ukończeniu studiów w szkole aktorskiej dochodzi do wniosku, że nie ma talentu i nigdy już nie zostanie obsadzona w poważniejszej roli. Kiedy pogodzona z losem wraca z kliniki do domu, zastaje list od nieznajomej. Jest to jej bliźniacza siostra Bożena — pisarka posiadająca majętnego męża, która — jak się później okazuje — została zgwałcona przez przybranego ojca, co przypłaciła psychozą. Wynajęła ona detektywa i w ten sposób odnalazła Krystynę oraz ich na pozór wyrodną biologiczną matkę, a w gruncie rzeczy kochającą je kobietę uwikłaną w splot tragicznych okoliczności. Pisarka wymyśla sposób na zbliżenie Krystyny do reżysera filmowego Ryszarda, w którym aktorka kocha się od lat dziewczęcych. Układa plan polegający na napisaniu przez siostrę scenariusza filmowego, realizację którego jej zamożny mąż zgadza się sfinansować. Gdy już wszystko wskazywało na to, że ziści się marzenie Krystyny, reżyser znalazł się w areszcie śledczym, podejrzany o otrucie przyjaciela, który był zakochanym w nim homoseksualistą. Wówczas Bożena doradziła bliźniaczce przerobienie scenariusza na powieść i zapoznała ją ze swoim owdowiałym psychoterapeutą Pawłem Kozdroniem. Tuż przed ich planowanym ślubem reżyser zostaje oczyszczony z winy, po czym postanawia nakręcić film według scenariusza Krystyny i powierzyć jej główną rolę. Kobieta zrywa z Pawłem, by zamieszkać u wymarzonego Ryszarda, lecz wówczas przeżywa tragedię. Jej ukochany okazuje się impotentem, co doprowadza go do samobójstwa. Jednak jej miłość okazuje się silniejsza od śmierci, gdyż po okresie żałoby, w sposób graniczący z cudem poznaje sobowtóra Ryszarda, Francuza Richarda mieszkającego w Paryżu, jej ulubionym mieście. Jednak i tym razem los rzuca kłody pod nogi kochającej się pary.

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność