Związek Literatów Polskich – jakie są możliwości dla Autorów?

Z dotychczasowego doświadczenia wiemy, że zazwyczaj po wydaniu książki Autor przechodzi do dystrybucji i reklamowania swojej twórczości. Na tym etapie warto także pomyśleć o rozwoju samej kariery pisarskiej: wstąpienie do prestiżowych klubów lub stowarzyszeń zrzeszających Pisarzy na pewno doda Państwu rozpoznawalności na rynku wydawniczym. Bycie członkiem organizacji literackich to także świetna okazja, by: 

  • poznać wiele nowych osób zainteresowanych pisarstwem, 
  • wymienić się z nimi doświadczeniem,
  • uzyskać dostęp do eksperckiej wiedzy i konsultacji z profesjonalistami,
  • dowiedzieć się o trendach rynku wydawniczego.

Dzisiaj chcielibyśmy przedstawić jedno z takich stowarzyszeń, a mianowicie Związek Literatów Polskich Oddział w Szczecinie! W ramach współpracy ze ZLP przeprowadziliśmy wywiad z członkinią Zarządu szczecińskiego oddziału – Różą Czerniawską-Karcz, która podzieliła się z nami szczegółami działalności stowarzyszenia.

 

 

Róża Czerniawska-Karcz – członkini Zarządu szczecińskiego oddziału ZLP, w którym działa od 2000 roku. W latach 2011-2015 pełniła także funkcję prezesa. Jest Autorką 15 książek, w tym 9 tomów wierszy,
np. „Makijaż jesienny”, „Sny motyli”, „Zapytaj jabłoni…”. Pisarka wydała również kilka publikacji poetyckich
i prozatorskich, np. „Z akcentem na… eseje o twórczości Pisarzy i Poetów nie tylko szczecińskich” oraz albumu
„W PAŁACU literacko, retrospekcja”, ilustrującego
70 spotkań z 12 lat działalności Autorki w Pałacu Młodzieży w Szczecinie.


Kiedy i w jakim celu powstał Związek Literatów Polskich?

Związek Literatów Polskich powstał jako stowarzyszenie Związek Zawodowy Literatów Polskich w 1920 roku z inicjatywy Stefana Żeromskiego. Zrzesza pisarzy, eseistów i tłumaczy. Zarząd Główny ZLP ma siedzibę w Warszawie w Domu Literatury na Krakowskim Przedmieściu. 

Szczeciński oddział Związku Literatów Polskich powstał ponad 70 lat temu, w listopadzie 1950 roku. Jego pierwszym prezesem był pisarz Jerzy Andrzejewski. Obecnie prezesem jest Leszek Dembek.

Celem działalności stowarzyszenia, w tym i szczecińskiego oddziału, jest promowanie i propagowanie w najszerszym znaczeniu tych słów – polskiej literatury. Te działania to: 

  • wydawanie własnych książek, promowanie tej twórczości; 
  • organizowanie spotkań literackich w instytucjach kultury, w bibliotekach i szkołach; 
  • realizacja projektów literacko-artystyczno-edukacyjnych ze środków pozyskanych z Urzędu Miasta Szczecin, z Urzędu Marszałkowskiego czy od innych mecenasów kultury;
  • realizacja zadań publicznych, takich jak ogólnopolskie konkursy literackie, koncerty, wystawy, wernisaże, promocje książek;
  • udział w wydarzeniach kulturalnych miasta i regionu; 
  • inicjowanie wydarzeń promujących działalność literacką, w tym konkursy recytatorskie, literackie, poetyckie, marynistyczne, epistolograficzne na poziomie miasta, regionu czy kraju;
  • patronat nad wymienionymi konkursami. 

Szczególną wagę przywiązujemy do pozyskiwania nowych członków do oddziału, cieszymy się z każdego nowego Autora czy Autorki. I wiek nie ma tutaj znaczenia. Liczy się chęć działania i ambitna twórczość.

– Róża Czerniawska-Karcz –
Członkini Zarządu ZLP

Oddzielną przestrzenią działalności Pisarzy w oddziale jest praca wydawnicza: wspomaganie w procesie twórczym zarówno młodych,  jak i dojrzałych twórców. Taka praca polega na udzielaniu Autorom porad redaktorskich, korektorskich i graficznych. Poza tym ZLP współpracuje także z Wydawnictwem Hogben w Szczecinie, gdzie drukowane są książki. Z procesem wydawniczym ściśle łączy się przygotowanie i realizacja promocji każdej wydanej książki. Publikacje z puli promocyjnej wysyła się na ogólnokrajowe konkursy literackie, takie jak Nagroda Poetycka im. K.I. Gałczyńskiego Orfeusz, Nagroda Poetycka im. Wisławy Szymborskiej, Nagroda Literacka Gryfia, konkurs literacki „Jantar” i inne.

Riderò: Czy mogłaby Pani oszacować ile książek rocznie wydają członkowie ZLP?

Róża Czerniawska-Karcz: Dzięki środkom pozyskiwanym od donatorów, możemy wydawać i promować twórczość naszych Pisarzy, publikując ich książki. W ubiegłym roku w serii: akcent wydano 5 książek indywidualnych Autorów, 1 almanach pokonkursowy wierszy laureatów VII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza „O Antywojenną Złotą Metaforę”.

Wydaliśmy też w serii „Wznowienia” książkę poetycką „Smak moreli&List w butelce” naszego nestora, poety – Janusza Krzymińskiego, z okazji jego 90. urodzin i 60 lecia pracy twórczej. Kolejny jubilat – kpt. Józef Gawłowicz – pisarz-marynista wydał dyptyk „Astrolabia” i „Sekstanty”, które opisują tematy związane z morską nawigacją. Zwieńczeniem roku była publikacja 3 rocznika „Pryzmat literacki”, który po raz kolejny zawarł obfitość materiału z działalności szczecińskiego ZLP i środowiska literackiego.

W innych latach, bardziej sprzyjających, wydawaliśmy w serii: akcent nawet po 8-10 książek w roku. Ukazywały się jednocześnie almanachy pokonkursowe oraz antologie Pisarzy szczecińsko-polickiego Szczecina i regionu. Jednocześnie wielu Pisarzy wydawało swoje książki poza serią w oddziale.

W ciągu 10 lat istnienia serii: akcent wydaliśmy 81 książek, w tym poezję, prozę oraz prozę poetycką. W serii „Wznowienia” ukazały się dwie pozycje – wyżej wspomniany tom wierszy Janusza Krzymińskiego oraz tom wierszy Józefa Bursewicza. Wydano 4 antologie i 3 roczniki. Powstał też tom poezji eksperymentalnej „Polifonia poezji” pod red. Leszka Dembka. Kilkanaście książek prozy i poezji ukazało się w Oficynie R  Rafała Podrazy z patronatem ZLP Szczecin, gdyż Pisarz jest członkiem naszego oddziału.


Na te książki warto czekać!

Z radością informujemy Państwa, że w najbliższym czasie w Księgarni Riderò dostępne będą publikacje członków Związku Literatów Polskich! 


Riderò:  Jakie kryteria powinien spełniać Autor, by dołączyć do ZLP?

Róża Czerniawska-Karcz: Procedura wstąpienia jest następująca: 

  • Należy zgłosić się do prezesa oddziału. 
  • Zadeklarować chęć włączenia się w działalność, płacenia składek i podjąć uczestnictwo w pracach na rzecz stowarzyszenia. 
  • Jeśli kandydat ma już wydane książki (muszą być wydane w wersji drukowanej, nie w elektronicznej lub w formacie audio). To powinny być albo trzy tomy poetyckie, albo dwie pozycje prozy. 
  • Wtedy kandydat składa deklarację, prezes wystawia rekomendację i wysyła złożone egzemplarze wraz z pismem do Komisji Kwalifikacyjnej przy Zarządzie Głównym ZLP w Warszawie. 
  • Oczekiwanie trwa nieco, ponieważ Komisja obraduje dwa razy w roku, wiosną i jesienią. 
  • Jeśli Komisja odnajdzie w książkach zarekomendowanych znamiona artystyczne, to zawiadamia prezesa oddziału o pozytywnym rezultacie. 
  • Kandydat dostaje zaproszenie do uiszczenia wpisowego, po którym otrzymuje legitymację członka Związku Literatów Polskich. 
  • W razie odmowy Komisji, można występować ponownie o przyjęcie, uzupełniając o kolejne pozycje książkowe swoją prośbę.

Porady dla osób, które chcą zostać Pisarzami

Czytanie, czytanie, czytanie… poszukiwanie przestrzeni, by znaleźć miejsce dla swojego stylu, języka, tematów. Unikać naśladownictwa, schematów, banału. Szukać kontekstów dla swoich odczytań jak i kreacji. Nie bać się eksperymentować, ale też nie lekceważyć norm językowych, by nie dać się zwieść dziwacznym innowacjom. Oryginalność nie znaczy niezrozumiałość. I… w Szczecinie na uniwersytecie są studia pisarskie! Z licencjatem i magisterium! Zapraszamy! 

– Związek Literatów Polskich –


Riderò: Jakie są Państwa dalsze plany literackie? Czy planują Państwo w najbliższej przyszłości przeprowadzić konkurs literacki dla Autorów, którzy nie są członkami ZLP?

Róża Czerniawska-Karcz: Jak co roku planujemy w projekcie wydawniczym – w XII edycji serii: akcent wydać kolejne książki. Pragniemy również wydać 4. rocznik „Pryzmatu literackiego”. Być może pojedynczym Autorom może się również uda wydać książki własnym sumptem. Na pewno będziemy promować naszą dotychczasową twórczość.

Co do konkursu, to do tej pory organizowaliśmy ogólnopolskie konkursy poetyckie dla wszystkich poetek i poetów, zrzeszonych i niezrzeszonych. W ramach takich konkursów, oprócz koncertu i wystawy, były także almanachy z wierszami laureatów. 

Riderò: Jak Państwa zdaniem obecnie wygląda polski rynek literacki? Po jakie gatunki literackie najchętniej sięgają Polacy? Jak w porównaniu do poprzednich lat zmienił się rynek wydawniczy w Polsce?

Róża Czerniawska-Karcz: Rynek literacki tak na zewnątrz wydaje się być niezwykle nasycony zarówno publikacjami, jak i nazwiskami Autorek/Autorów. Dzisiaj prawie „wszyscy” piszą! Z czytaniem już gorzej. Statystyki mówią, że mamy bardzo niski poziom czytelnictwa. Ale to statystyki. Książki się rozchodzą. Wystarczy popatrzeć na księgarnie internetowe. Przeczą statystyce wydarzenia czytelnicze… tłumy na kiermaszach książek… Biblioteki też mają się nie najgorzej. Może nie ma tłumów, ale jednak się dzieje, nawet w tych osiedlowych. Myślę, że najmniej liczne odwiedziny mają biblioteki szkolne. Ale czy to nie wina systemu, który nie zobowiązuje do lektur, który ogranicza się do fragmentów dzieł. 

Jakie gatunki wiodą prym? Z mojego oglądu księgarskiego i promocji, chociażby internetowych: wciąż wzięciem cieszą się biografie, dokumenty, reportaże, kryminały, fantastyka, KOMIKS! Także powieść historyczna ma się dobrze.

Róża Czerniawska-Karcz –
Członkini Zarządu ZLP

Ogólnopolskie akcje nie tylko czytelnicze też cieszą się powodzeniem, np. nasz Szczeciński Festiwal Czytania. Prawdą jest, że nie ma tłumów na spotkaniach literackich, szczególnie, gdy na plakacie mniej znane nazwiska, ale jednak spotkania się odbywają, organizatorzy zabiegają o spotkania. A stali sympatycy wieczorów upominają się o terminy. Jest u nas w Szczecinie mnóstwo promocji nowych książek na poziomie regionalnym i miejskim. Może mniej niż jeszcze 10 lat temu uczestniczy w nich młodzież, ale to wynika ze specyfiki organizacji szkół.

Wywiad z Autorem książki „Leśna Rzeka” – Marcinem Adamem

Obecnie rynek literacki jest bardzo urozmaicony i daje czytelnikom dużą możliwość wyboru: na półkach księgarń można znaleźć publikacje prawie na każdy temat. Jednak jeśli spojrzymy na to z perspektywy Pisarza, to wybić się spośród tysięcy innych osób staje się coraz trudniej. Na co należy zwrócić uwagę podczas wydawania i promowania książki? Autor publikacji „Leśna Rzeka” Marcin Adam udzielił kilku sprawdzonych porad na ten temat –  zapraszamy do lektury wywiadu!

Riderò: Kiedy rozpoczęła się przygoda z pisaniem? Może uważa Pan, że łatwo być Pisarzem?

Marcin Adam: Moja przygoda z pisaniem zaczęła się w pandemii COVID-19. Pracowałem zdalnie i postanowiłem wynająć dom nad morzem. Podczas jednego z długich spacerów po plaży przyszedł do mnie pomysł na książkę. 

Na początku miała być to o wiele krótsza historia, ale zaczęła się rozwijać w niezwykły sposób: bohaterowie żyli jakby swoim życiem, a ja po prostu to opisywałem. Może dlatego powieść liczy tak wiele stron… Wszystko widziałem niczym kadry z filmu.

Riderò: Jak zrodził się pomysł na napisanie książki pt. „Leśna Rzeka”? Jakie czynniki pomogły Panu w powstaniu ponad 600-stronicowej publikacji?

Marcin Adam: Od zawsze myślałem o napisaniu powieści. Moją największą inspiracją jest moja żona. To ona podsuwała mi pomysły i dopingowała w pracy twórczej. Przy pracy wspierałem się poradnikiem dla Pisarzy Stephena Kinga. To pomagało mi w problemach, które pojawiały się przy pisaniu książki. Samo uprawdopodobnienie fikcji już jest nie lada wyzwaniem. Szukałem odpowiedzi na pytanie o to, jak pisać, by czytelnik chciał zagłębić się w świecie wykreowanym w powieści.

Długo zastanawiałem się nad formą książki. Postanowiłem stworzyć coś nowego – połączyć scenariusz filmowy z powieścią. Stąd dokładny opis wydarzeń i sporo dialogów. Ten zabieg sprawił, że czytelnik jest od samego początku porwany przez wir wydarzeń. Książka, mimo że ma 680 stron, powstała szybko, dokładnie w pół roku.

Dużo zwartej akcji, dobrze skonstruowane rozdziały, technicznie bez zarzutu. Co do całej fabuły, faktycznie nie wiadomo było, czego się można spodziewać, ale niepostrzeżenie szybko przechodzi się do całego sedna, super!

– 12345678 –
Recenzja z Księgarni Riderò

Riderò: Czy od początku wiedział Pan, jacy będą bohaterowie, czy obraz każdej z tych postaci powstał w trakcie pisania książki? Być może Pan, jako Autor utożsamia się z którymś z bohaterów?

Marcin Adam:  Przystępując do pracy, miałem wstępny zarys powieści. Jednak z racji objętości książki, nie był to szczegółowy plan. Lubię zdawać się na spontaniczność, pozwoliłem bohaterom przemawiać do mnie, więc podczas pracy było wiele zmian. Po prostu daję się ponieść wenie. Pisząc, niejako sam, także odkrywam powieść strona po stronie.

Naturalnie jeden z bohaterów jest mi bardzo bliski. Chyba każdy Pisarz tak ma.

Mam problem, czy ocenić tę książkę jako bardzo dobrą, czy rewelacyjną 😉 Dobra powieść, wciąga! Nie ma w niej niepotrzebnych dłużyzn, wszystko się spaja, raz – rozśmiesza, raz – przeraża. Polecam czytelnikom, bo też na Riderò jest najkorzystniejsza cena chyba.

– Khan –
Recenzja z Księgarni Riderò

Riderò: Jak nie bać się wydać swojej pierwszej książki? Jak radzić sobie ze strachem przed krytyką?

Marcin Adam:  Proces pisania, jest chyba najmilszy. Nic nas nie ogranicza, po prostu puszczamy wodze fantazji – wspaniałe doświadczenie. Jestem zdania, że nie należy wtedy myśleć o krytyce, to może działać hamująco. Samo oddzielenie książki też nie jest łatwym zadaniem. W końcu zawsze jest coś do poprawienia i istnieje zagrożenie, że praca nigdy się nie skończy. U mnie pomogły terminy, które sobie narzuciłem.

Riderò: Co należy zrobić, aby zwiększyć sprzedaż swojej twórczości?

Myślę, że należy myśleć o tym już na etapie pisania. Książka moim zdaniem powinna mieć jasno określony gatunek, trafiać do wybranego grona odbiorców. Czytelnik wprowadzony w błąd niewłaściwą okładką czy opisem, słusznie może czuć się rozczarowany. Pisząc na okładce, że „Leśna Rzeka” jest zupełnie innym thrillerem – podpisuję się pod tym obiema rękoma.

– Marcin Adam –

Jeśli chodzi o promocję i sprzedaż, na szczęście mamy media społecznościowe i możliwość dotarcia do potencjalnych czytelników. Ponieważ „Leśna Rzeka” jest debiutem postawiłem na zdobycie recenzentów. Trafiłem na wspaniałych ludzi, którzy doradzili mi wiele rzeczy. To właśnie oni stali się Ambasadorami książki.

Riderò: Jakich rad udzieliłby Pan w temacie samodzielnej promocji twórczości? Czy warto rozmawiać o swojej książce ze społecznością? Komunikować się i poszerzyć grono odbiorców poprzez FB, YT i na własny blog?

Marcin Adam:  Jak najbardziej tak, wielu początkujących Pisarzy zaniedbuje czytelników, mylnie uważając, że jakoś sami nas znajdą. A przecież książki są pisane dla nich. To wyraźne zaznaczenie akcentu jest niezwykle istotne. To właśnie pierwsi czytelnicy są najważniejsi – można ich poprosić o recenzję, a także patronat medialny nad książką – wielu z nich prowadzi swoje kanały czytelnicze na Instagramie, YB, FB.

Naturalnie każdy z Pisarzy powinien dobrać taką formę trafienia do czytelników, jaka jest mu najbardziej bliska. Osobiście nie przepadam za pisaniem bloga – wolę pisać książki. Najważniejsze jest jednak szukanie sposobów dotarcia do czytelników.

Riderò: Czy pracuje Pan nad następną książką? 

Marcin Adam: Tak, obecnie pracuję nad kolejna powieścią i zamierzam wydać ją w systemie Riderò. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy. 

Kilka słów o serwisie Riderò


Bardzo podoba mi się kontakt, pomoc na każdym etapie pracy. Wydawnictwo Riderò stworzyło unikalny system, który sprawia, że Pisarz sam decyduje o wszystkich elementach swojej książki. Jednocześnie nie jest pozostawiony sam sobie.

Wszystko ma w jednym miejscu. Riderò może stworzyć film promujący książkę, nagrać audiobooka, zająć się korektą książki. To tylko kilka z wielu możliwości dostępnych dla Autora. Jest również kreator okładek i ci, którzy mają zacięcie graficzne mogą stworzyć okładkę sami. Możemy wydać e-booka, jak również papierową książkę. Jednym słowem: wspaniałe rozwiązanie dla ludzi, którzy chcą być niezależni.

Od Wydawnictwa otrzymałem to, czego Pisarz potrzebuje najbardziej – wolność!

– Marcin Adam –

Książka wydana w systemie Riderò z szansą na tytuł „Publikacja roku 2022”

Pragniemy Państwa poinformować, że publikacja „Cykle a społeczeństwo, giełda i koniunktura gospodarcza” autorstwa Macieja Wojewódki otrzymała nominację w prestiżowym konkursie Invest Cuffs, w kategorii „Publikacja roku 2022”!

Maciej Wojewódka to były właściciel giełdy papierów wartościowych. W 1993 roku przewidział w biuletynie Ministerstwa Przekształceń Własnościowych hossę na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Jego projekt został nagrodzony przez Komisję Europejską, a Autor projektu otrzymał tytuł lidera Europejskiego Roku Kreatywności i Innowacji w kategorii „Inicjatywy społeczne”. Inne jego projekty zostały objęte patronatem ERKiI w kategoriach „Gospodarka i biznes” oraz „Nauka i technika”.

Nominacja w konkursie Invest Cuffs dla niniejszej publikacji wskazuje, że książki wydawane w systemie Riderò mogą być doceniane w prestiżowych konkursach, co pomaga wybijać się autorom w sytuacji szerokiego rynku i konkurencji na polu autorskim. Ponadto doceniony udział w konkursach literackich zwiększa rozpoznawalność twórców, co zarazem jest wyrazem docenienia włożonej przez nich pracy. Natomiast sam udział w takich konkursach pomaga pozostałym autorom zmotywować się do pisania bardziej poczytnych lub wybitnych pozycji, poprzez możliwość porównywania swoich dzieł z twórczością nagrodzonych osób.

– Maciej Wojewódka –

Publikacja „Cykle a społeczeństwo, giełda i koniunktura gospodarcza” ma charakter interdyscyplinarny.  Praca opisuje cykle giełdowe i koniunkturalne w szerszym zakresie, w tym – w odniesieniu do cykli cywilizacyjnych i zmian sytuacji geopolitycznej. Przedstawia ona także autorskie podejście do historii matematycznej, wskazując m.in. odległości oparte na liczbach Fibonacciego i złotych podziałach, w odniesieniu do istotnych wydarzeń historycznych w Polsce, Rosji, Niemczech i Związku Radzieckim. Omawia m.in. praktyczne zastosowanie specyficznych cykli do analizy sytuacji giełdowej, co nie zawsze musi być spójne z bieżącymi prognozami sytuacji gospodarczej. Innym aspektem tej publikacji jest omówienie różnorodnych przyczyn agresji Rosji na Ukrainę oraz geopolitycznych oczekiwań dotyczących nadchodzących wydarzeń w kolejnych latach. 

Organizacja konkursu

Organizatorem konkursu jest Fundacja Invest Cuffs – Edukacja i Rozwój Rynków Finansowych. Konkurs jest otwarty i adresowany do uczestników rynku finansowego i innych osób.

Wyniki konkursu są ogłaszane podczas gali Invest Cuffs w Krakowie. W tym roku wydarzenie Invest Cuffs odbędzie się w dniach 24–25 marca. Nagrodami są statuetki, wykonywane corocznie według innego projektu, dyplom i uprawnienia do posługiwania się w materiałach promocyjnych informacją o wygranej. 

Każdy Autor może wziąć udział w konkursie Invest Cuffs poprzez zgłoszenie swojej publikacji. Książkę mogą zgłosić do konkursu również inne osoby lub Kapituła Invest Cuffs. Następnie zgłoszone publikacje są oceniane przez Kapitułę oraz nominowane w poszczególnych kategoriach, co ma miejsce do 31 grudnia każdego roku. Odbywa się to w tajnym, indywidualnym głosowaniu członków Kapituły, którzy zgodnie z regulaminem nie mogą kontaktować się w tej sprawie z innymi osobami. W skład Kapituły wchodzi od 18 do 35 osób posiadających adekwatne doświadczenie zawodowe, znajomość branży oraz autorytet społeczny. W ostatnim etapie zwycięzcy w poszczególnych kategoriach wybierani są poprzez otwarte głosowanie internetowe, w którym mogą wziąć udział wszyscy internauci.

 

Gratulujemy Panu Maciejowi i trzymamy kciuki za dalsze sukcesy literackie!

Zachęcamy Autorów Riderò do uczestniczenia w konkursach literackich i dzielenia się z nami swoim doświadczeniem i osiągnięciami. Wystarczy przesłać wiadomość na adres mailowy: support@ridero.pl.

Jakie są sposoby na poprawienie jakości swojej pracy?

Nie ma ludzi nieomlnynych – wszyscy popełniamy błędy. Choć nie zawsze dostrzegamy własne pomyłki, czytelnicy mają szczególną umiejętność zauważania literówek i zbędnych spacji.

Jesteśmy pewni, że zauważyli Państwo nasz błąd ortograficzny w pierwszym zdaniu. Spróbujmy teraz postawić się na miejscu czytelnika, który zamiast cieszyć się fabułą i klimatem książki skupi się na wypatrywaniu usterek językowych Autora. Raczej żadna z obu stron nie będzie zadowolona z takiej sytuacji.

Nawet jeśli jesteśmy pewni swojej wiedzy i kompetencji językowych, obszerny rękopis skrywa zwykle wiele drobnych błędów. Dzięki usłudze profesjonalnej korekty Riderò otrzymają Państwo najlepszą wersję swojej publikacji i zwiększą jej szansę na sukces!

 Pokaż książkę ekspertowi!

Jak samodzielnie sprawdzić książkę?

Jeśli obecnie nie mają Państwo możliwości skorzystania z pomocy specjalisty od spraw językowych, zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia tekstu.

Warto jednak pamiętać, że taka korekta to czasochłonny i monotonny proces, który będzie wymagał kilku podejść do tekstu i przerw. Poniżej przedstawiamy sposoby na poprawienie jakości swojej pracy:

  • Należy sprawdzić tekst kilka razy. Między kolejnymi czytaniami dobrze jest zachować przynajmniej jeden dzień przerwy.
  • Aby nie przeoczyć żadnego niuansu, polecamy wybrać czytelną czcionkę i odpowiednio dopasować jej rozmiar.
  • Warto także przeczytać książkę na różnych urządzeniach.
  • Mogą Państwo również wydrukować rękopis i dokonać korekty bezpośrednio na papierze, gdyż taka forma czytania tekstu mniej męczy wzrok.
  • Zachęcamy do korzystania ze strony internetowej Słownik języka polskiego PWN, gdzie znajdą Państwo zasady pisowni i wiele porad językowych.

Profesjonalista to druga para oczu!

W czym tkwi największa zaleta korektora? Przede wszystkim potrafi on obiektywnie spojrzeć na tekst, co pomaga wyeliminować wszelkie usterki językowe, nim książka trafi do czytelnika. Dzięki swojemu doświadczeniu korektor bez problemu rozwiąże dylematy dotyczące zasad gramatycznych, a ponadto poprawi błędy:

  • interpunkcyjne i ortograficzne, 
  • gramatyczne i składniowe (budowa zdań), 
  • fleksyjne (odmiana wyrazów), 
  • leksykalne (niewłaściwe użycie wyrazów), 
  • podstawowe stylistyczne.

 Zamów usługę

Wywiad z Autorką Riderò Anną Kaim: Jak wydać bestseller?

Dlaczego jedne książki stają się przebojami, a inne nie? Prezentujemy Państwu kulisy wydania bestsellera jednej z najbardziej popularnych w ostatnim czasie Autorek Riderò – Anny Kaim, która opublikowała serię książek, a wśród nich znajdują się dwa bestsellery Księgarni Riderò.

Anna Kaim – nauczycielka i pasjonatka nowatorskich rozwiązań i innowacyjnego podejścia do kształcenia i wychowania. Autorka publikacji dla wychowawców, pedagogów i rodziców.

Śmiech powinien być zawsze tam, gdzie są dzieci, a w szkole ich sporo, więc wierzę, że stąd aż takie zapotrzebowanie na moje książki. Każda z nich oferuje naukę poprzez śmiech i zabawę

– Anna Kaim –

Riderò: Czym Pani obecnie się zajmuje i czym Pani się interesuje?

Anna Kaim: Od kilku lat najbardziej absorbuje mnie dwóch chłopców, którzy codziennie udowadniają mi, że kreatywność to dziecko, któremu dorośli nie przeszkadzają w zabawie.

Zawodowo jestem nauczycielką i wbrew cyklicznie pojawiającemu się zmęczeniu sytuacją w oświacie, uwielbiam swoją pracę, kontakt z dziećmi, młodzieżą i innymi nauczycielami.

Pracuję jako szkoleniowiec. Jestem autorką ogólnopolskich projektów, programów i innowacji. Tworzę materiały dla nauczycieli, a wolnych chwilach piszę, ale akurat o tym już Państwo wiedzą.

Riderò: Kiedy rozpoczęła się przygoda z pisaniem, co zmotywowało Panią do napisania pierwszej książki?

Anna Kaim: Jestem przekonana, że każdy może wpływać na otaczającą go rzeczywistość. Zapewne jednostka nie ma możliwości zmienić wszystkiego, ale z pewnością mam możliwość wpływania na ludzi z którymi codziennie się spotykam, pracuję, na moich uczniów. Chcąc wykorzystać tę szansę, już od pierwszych lat pracy zawodowej tworzyłam swoje autorskie pomoce, zadania, ćwiczenia i scenariusze, poprzez które ukazywałam uczniom szkołę i naukę w sposób przyjazny, a czasem i zabawny.

Z każdym rokiem szkolnym stawałam przed nowymi wyzwaniami, a więc notatek i nieszablonowych pomysłów również musiało przybywać. Finalnie to mój mąż zmotywował mnie do kroku naprzód.

Riderò: Czy od samego początku wiedziała Pani, że powstanie nie jedna książka, a cały cykl?

Anna Kaim: Ogromnym zaskoczeniem okazał się dla mnie aż tak pozytywny odzew na moją pierwszą książkę. Od zawsze z dużym krytycyzmem spoglądałam na wszystkie moje materiały i niezależnie od ilości miłych słów i komentarzy od odbiorców, stale chciałabym w kolejnej książce stworzyć coś lepszego, ciekawszego, bardziej dopracowanego. Dlatego na początku nie rozważałam wydawania serii książek. Spełnieniem dziecięcych marzeń była ta pierwsza, a nadany jej numer ISBN wydawał się być czymś niezwykłym i do dziś wywołuje spory sentyment.

Riderò: Czy spodziewała się Pani, że publikacja „Rymowane-zapamiętane!” oraz seria książek „Scenariusze z humorem i morałem” staną się bestsellerem Księgarni Riderò?

Anna Kaim: Tak jak już wspominałam, nie. Pomimo, że każda z tych książek jest mi bardzo bliska i na ich przygotowanie poświęciłam niezliczoną ilość godzin, zawsze pozostaje we mnie pewna nutka niepewności, czy aby nie mogłam dopracować czegoś lepiej. Pozytywny feedback od czytelników jest wspaniały i daje motywację do dalszej pracy. Tym bardziej, że każdy z tych wierszy i rymowanek jest mi bliski, ponieważ widzę w nich potrzeby, reakcje i emocje moich dzieci i uczniów.

 

Gratuluję autorce pomysłów i pióra. Kupiłam z myślą o nowej grupie, a nie mogłam oderwać się od czytania. Scenariusze przedstawień są niesamowite. Bardzo się cieszę, że polecono mi ją zakupić, i ja też dalej polecam.

– Agata –
Recenzja z Księgarni Riderò

 

 

 

Do dziś pamiętam jak po publikacji drugiej części „Scenariuszy z humorem i morałem” w późnych godzinach wieczornych odebrałam połączenie z komunikatora internetowego, podczas którego jedna z nauczycielek radosnym głosem oznajmiła mi, że ona przeprasza za późną porę i za to, że kontaktuje się w taki sposób z całkowicie obcą jej osobą, ale po prostu musiała mi powiedzieć, że te scenariusze są świetne i ona wraz z mężem od godziny czyta i nie mogą powstrzymać śmiechu.

Riderò: Prosimy o podanie wskazówek lub/i porad, jak skutecznie sprzedawać własną książkę na rynku self-publishingowym?

Anna Kaim: Uważam, że w każdej pracy liczy się autentyczność. Niezależnie od sposobu wydania, na sprzedaż książki wpływa jej jakość i emocje, które wywołuje u odbiorców.

Każda z moich dotychczasowych książek powstawała z przekonaniem, że mają to być wiersze i scenariusze, które ja sama wykorzystam w zabawie z moimi synami, lub w pracy z uczniami. Po wielu latach pracy w zawodzie nauczyciela wiem z jakimi ograniczeniami spotykamy się placówkach. Przygotowuję materiały, z których sama mogę skorzystać, bo są różnorodne i dopasuję je do zróżnicowanych możliwości grup i klas. Skupiam się na tym, aby miały mądry przekaz, a przy tym były zabawne i pozwalały oderwać się od codziennej rzeczywistości.

Scenariusze z humorem i morałem. Maj/czerwiec”, Anna Kaim
Bestseller Księgarni Riderò
 

Nie liczę, że te książki trafią w gusta każdego odbiorcy. Jestem realistką. Jednak jestem przekonana, że ten pozytywny odbiór z którym się spotykam, wynika z mojego doświadczenia i autentyczności. Większość moich czytelników po zakupie jednej książki wraca po więcej i dopytuje o kolejne materiały. Pozwala mi to sądzić, że mamy w Polsce sporo nauczycieli mających równie nowatorskie spojrzenie na edukację jak to, które ja im proponuję.

Riderò: Jakich rad udzieliłby Pani w temacie samodzielnej promocji twórczości?

Anna Kaim: Myślę, że kontakt z odbiorcami jest konieczny. Żadna książka nie sprzeda się sama. Jeśli decydujemy się na wydanie, musimy być nastawieni na konfrontację z odbiorcami i przedstawianie swoich utworów.

Inspiracje i pomysły na dalsze scenariusze wypływały wprost od odbiorców i uważam, że jest to jeden z kluczowych elementów, które wpływają na ich popularność. Moje książki mają bardzo sprecyzowane grono odbiorców. Są kierowane do rodziców i nauczycieli, a więc grup, do których sama należę i ich bolączki i potrzeby znam z autopsji.

– Anna Kaim –

Warto znać swoją grupę docelową, a jeszcze lepiej, gdy czujemy się dobrze wśród tych osób. Jestem nauczycielką, a więc kontakt z innymi nauczycielami jest dla mnie czymś oczywistym. Prowadzę szkolenia, warsztaty, wymieniam się spostrzeżeniami na forach i w mediach społecznościowych. Dałam się poznać poprzez moją pracę, choć nie należę do osób, które z łatwością dzielą się swoją prywatnością, a przecież każda z moich książek w jakiś sposób odzwierciedla mnie i mój prywatny sposób odbierania otaczającego mnie świata.

Riderò: Czy serwis Ridero Pani zdaniem ułatwia proces wydania książki?

Anna Kaim: Wydanie książki w Riderò odbyło się każdorazowo bez większych trudności. Jest to dla mnie strzał w dziesiątkę ze względu na samodzielność, dostępność oraz czas. Nie jestem zdana na obwarowania i terminarze innych osób, a większość pracy mogę wykonać samodzielnie. Dział supportu zawsze sprawnie i z zaangażowaniem wspiera mnie, cierpliwie udzielając odpowiedzi na najdziwniejsze prośby i pytania.

Riderò: Dziękujemy za rozmowę!


Zapraszamy także Państwa do zapoznania się z innowacyjną usługą Riderò „Ilustracja do okładki z sieci neuronowej”.

NOWOŚĆ! Ilustracja do okładki z sieci neuronowej

Jürgen G. H. Hoppmann „Astrolog. Całkowicie nieprawdziwa historia” [RECENZJA]

Astrologia kojarzy się z tajemnicą, nic więc dziwnego, że ktoś postanowił wykorzystać jej potencjał i napisać książkę, która garściami z niej czerpie.

Jürgen G. H. Hoppmann nie jest debiutantem – na swoim koncie ma między innymi kompendium do szybkiej interpretacji horoskopów czy publikację dotyczącą niemieckiej astronomii. Autor interesuje się tematyką astrologii od wielu lat. W tym czasie pracował między innymi nad wystawą dla muzeum, filmami długo- i krótkometrażowymi czy właśnie recenzowaną przeze mnie książką pt. „Astrolog. Całkowicie nieprawdziwa historia”, która powstawała łącznie około 15 lat. Na przestrzeni czasu zmieniały się postacie czy zarys fabularny. Pisarz konsultował swoje pomysły z innymi osobami, w różny sposób czerpał również z własnych doświadczeń i zebranych informacji. Ostateczny efekt możemy teraz czytać i podziwiać. Warto dodać, że Hoppmann wzorował się na festiwalu planetarnym w Dreźnie, który odbył się 300 lat temu.

Astrologia to jedna z nauk, które uznać możemy za tajemne. Tajemnicza jest też fabuła oraz wydarzenia dziejące się w książce. Seryjny morderca wysyła trujące horoskopy. Przeciwstawia mu się Max – student akademii policyjnej z traumą po wojnie w Afganistanie, która daje niekiedy o sobie znać – i jego ukochana Evi, do tej pory sprzedawczyni w piekarni. Wraz z bohaterami wybieramy się na Wielki Europejski Festiwal Planetarny. Po drodze spotykamy mnóstwo innych bohaterów, którzy będą mieli spory wpływ na fabułę. Pościgi, intrygi i niespodziewane zwroty akcji – to wszystko stanie się naszym udziałem.

Czasem od liczby postaci i miejsc może nam się pomieszać w głowie, odwiedzamy bowiem między innymi Berlin, Drezno czy Pragę. Dzieje się sporo, a my próbujemy to wszystko poskładać w całość. Niekiedy, gdy już sądzimy, że nam się to udaje, autor nagle wyrywa nas z rozgrywających się wydarzeń i lądujemy w innej przestrzeni, znowu gubiąc się nieco. Choć to beletrystyka, nie jest to książka łatwa. Potrzeba skupienia, by się nie zgubić. Z racji objętości lektura zajmie nam też nieco czasu. Jürgen G. H. Hoppmann ma swój specyficzny język, do którego musimy przywyknąć, ale z czasem jest coraz łatwiej.

Pisarz nie ukrywa swojej fascynacji astrologią również w warstwie graficznej książki, począwszy od okładki, a skończywszy na grafikach, które znajdziemy wewnątrz. Mało który autor już na wstępie zaznacza, że mamy do czynienia z nieprawdziwą historią. Hoppmann się tego nie bał i to mu na pewno nie zaszkodziło, a wręcz zaostrzyło apetyt.

Komu spodoba się „Astrolog. Całkowicie nieprawdziwa historia”? Z całą pewnością osobom, które cenią sobie nietuzinkowe pozycje. Chociaż książka bywa trudna i chaotyczna, można z jej lektury czerpać sporo satysfakcji. Dajmy sobie nieco czasu na to, by wejść w ten świat i zrozumieć, o co w nim chodzi. Wtedy z całą pewnością zapewni nam sporą odskocznię od codzienności.

Autorka recenzji: Monika Matura
Tytuł: „Astrolog. Całkowicie nieprawdziwa historia”
Autor: Jürgen G. H. Hoppmann
Książkę można nabyć na stronie Księgarni Ridero.

NOWOŚĆ! Ilustracja do okładki z sieci neuronowej

Co powiecie na to, że w dzisiejszych czasach grafikę do okładki może stworzyć nie tylko człowiek, a również… sztuczna inteligencja? Dzięki innowacyjnej usłudze Riderò, opartej na neurosieci, możemy upiększyć Wasze okładki wyjątkowymi obrazami.

W Riderò ciągle poszukujemy nowych rozwiązań, które ułatwią pracę w naszym systemie. Jednym z nich jest wykorzystanie sztucznej inteligencji, która towarzyszy nam od samego początku powstania książki do jej wydania. 

Takie narzędzie technologiczne w naszym serwisie pozwala na szybkie i precyzyjne dopasowanie tekstu w szablonie, automatyczne utworzenie spisu treści, strony tytułowej, a w procesie publikacji – na automatyczny przekaz danych do Biblioteki Narodowej, dystrybutorów i drukarni.

Od teraz sztuczna inteligencja jest zaangażowana nawet w proces przygotowania okładek. Z radością informujemy o naszym kolejnym udogodnieniu – unikalnych ilustracjach do okładek stworzonych przez sieć neuronowąJesteśmy przekonani, że okładki z niepowtarzalnymi ilustracjami to te najpiękniejsze i najbardziej przyciągające wzrok. 

Jak to działa?

W ramach nowej usługi sieć neuronowa generuje na podstawie życzeń Autora różnorodne grafiki do wyboru, a projektant Riderò następnie tworzy okładkę z użyciem tego obrazu.

  • Neurosieć rozumie proste słowa kluczowe opisujące główny motyw obrazu, postacie, elementy oraz klimat i gamę kolorystyczną ilustracji. Może ona tworzyć również obrazy w stylu różnych artystów – od Leonarda Da Vinci do Miyazakiego – jak i w różnych stylach malarskich lub łącząc je.
  • Kierując się podanymi hasłami, neurosieć tworzy 10 różnych wariantów ilustracji. 
  • Jeden, wybrany przez Autora obraz grafik Riderò wykorzystuje w dalszej pracy z projektem okładki. W ramach tej usługi projektant zajmuje się także  dobraniem właściwej czcionki do stylu ilustracji oraz umieszczeniem tytułu, imienia i nazwiska Autora na okładce zgodnie z wymaganiami drukarni.

Atuty ilustracji z neurosieci

Przede wszystkim sieć neuronowa jest wystarczająco precyzyjna i czuła. W przypadku, gdy Autor zamawia tradycyjny projekt okładki, mogą występować pewne trudności z opisaniem swoich oczekiwań. Jednak neurosieć na podstawie otrzymanych słów kluczowych rozumie, jaka jest fabuła obrazu, i błyskawicznie dobiera odpowiednią stylistykę.

Szybkość – to jedna z najważniejszych cech sieci neuronowej. W krótkim czasie może ona wytworzyć 10 różnorodnych grafik, podczas gdy człowiekowi proces ten zająłby od kilku dni do kilku tygodni.

Kolejną zaletą neurosieci jest niski koszt obrazów w stosunku do ich jakości. Strach, że sztuczna inteligencja utworzy rozmazane i niezrozumiałe obrazy, zniknie, gdy zobaczycie poniższy przykład okładki książki pt. „Pies Baskerville’ów”.

Podsumowując, dzięki sieci neuronowej cały proces jest przyjemny, szybki i niedrogi, a finalnie Autor otrzymuje oryginalną okładkę.

Przykłady

Poniżej przedstawiamy przykłady ilustracji z neurosieci, które można wykorzystać do projektu okładek o różnej tematyce: 

  1. Książki w świątecznym klimacie
  2. Romantyczne książki o miłości
  3. Bajki dla dzieci 

Proces pracy z autorami

Aby stworzyć właściwą grafikę dla okładki, w pierwszej kolejności Autor powinien podać w ankiecie następujące informacje: 

  • tytuł książki;
  • imię i nazwisko;
  • życzenia i wytyczne odnośnie do wyglądu okładki;
  • główny motyw ilustracji, gama kolorystyczna i klimat;
  • czy ilustracja powinna nawiązywać do stylu konkretnego artysty.

Projektant otrzymuje wypełnioną ankietę, na podstawie której tworzy hasła kluczowe dla sieci neuronowej. Następnie neurosieć generuje 10 ilustracji, spośród których Autor powinien wybrać tę, która najbardziej przypadła mu do gustu. Warto pamiętać, że sama ilustracja nie jest edytowalna.

W dalszej kolejności projektant wykonuje 3 projekty okładki z wybraną ilustracją. Po wybraniu jednej wersji Autor może jednorazowo poprosić o wprowadzenie poprawek, np. w zakresie rodzaju czy koloru czcionki lub rozmieszczenia tytułu. Na tym etapie nie można już wymienić ilustracje na inną.

Po zatwierdzeniu projektu Autor otrzymuje okładkę w pliku PDF i może zamówić druk lub opublikować książkę. Prawa do okładki należą do Autora książki.

W ramach tej usługi:
– same obrazy nie są retuszowane ani edytowane,
– nie można stworzyć kolażu z grafik,
– zmiany dotyczące szczegółów samej ilustracji nie są akceptowane.

Więcej szczegółowych informacji można przeczytać we wpisie „Projekt okładki za pomocą neurosieci”.

Zamów okładkę

Międzynarodowe Targi Książki za nami – dziękujemy za Waszą obecność!

25. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie dobiegły końca, dlatego chcielibyśmy dzisiaj rozpocząć nasz wpis hasłem tegorocznej edycji – cytatem z dzieła Juliusza Słowackiego:

Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba…

Wielu niezależnym Autorom serwis Riderò pomógł znaleźć własną ścieżkę i bez trudności wejść w świat literatury. A dla niektórych Autorów stoisko Riderò stało się prawdziwym miejscem debiutu!

Podsumowanie imprezy literackiej

Tegoroczne targi książki w Krakowie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem miłośników literatury. W wydarzeniu udział wzięło 470 wystawców, ponad 45 000 odwiedzających i prawie 1000 Autorów, w tym 18 Pisarzy Riderò w ramach pakietów uczestnictwa zaocznego.

Na naszym stoisku targowym zaprezentowaliśmy 42 książki oraz zorganizowaliśmy spotkania z czterema Autorami Riderò.

Serdecznie dziękujemy za zaufanie wszystkim Pisarzom, którzy dołączyli do imprezy literackiej razem z nami. Tych, którzy się wahali, zapraszamy w przyszłym roku. A wszystkich czytelników zachęcamy do sięgnięcia po książki przedstawione na 25. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. 

Książki przedstawione na targach 

Opinie Autorów o targach z Riderò 

Aby osobiście zaprezentować swoje publikacje oraz spotkać się z czytelnikami na stoisku Riderò, nasi Autorzy specjalnie na tę okazję przybyli do Krakowa z innych miast – m.in. z Wrocławia czy Warszawy – a nawet z zagranicy – ze Szwecji.

Podczas autoprezentacji naszych Autorów goście targów mogli porozmawiać z Pisarzami, zadać im pytania dotyczące procesu tworzenia i wydania książki oraz kupić ekskluzywne egzemplarze z autografem i dedykacją.

Chcemy podziękować naszym Autorom za współpracę oraz zaangażowanie w to wydarzenie. Każdy z Autorów wniósł do całości cząstkę siebie, dlatego wszystkie spotkania były tak wyjątkowe i niepowtarzalne! To były dni pełne masy pozytywnych emocji i wielu wzruszeń. Serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych sukcesów literackich! 

Pozytywnie oceniam pomoc Riderò w wydaniu książki oraz obecność na targach. Bardzo było mi miło poznać zespół redakcyjny. Fantastycznie było zobaczyć, jak nadal w Polsce popularne są książki pomimo silnej konkurencji ze strony filmów i seriali z telewizji satelitarnej.

– Dana Platter –
autorka zbioru nowel „Opowieści sztokholmskie

Pomoc zespołu Riderò oceniam bardzo dobrze, wszyscy byli bardzo pomocni na etapie przygotowań, jak i podczas wydarzenia.

– Paulina Ziarko –
autorka horrorów „Śladami Przodków” i „Ostatni uśmiech

Przede wszystkim chciałem podziękować za MTK w Krakowie. Było profesjonalnie i miło. Oczywiście po 30-letniej przerwie autor musi trochę popracować nad wznowieniem swojej dawnej popularności.

– Wojciech Pielecki –
autor książki „Faceci na Karuzeli” 

Nie możemy także pominąć Autorów Riderò, którzy podczas tegorocznej edycji targów książki samodzielnie zaprezentowali swoją twórczość. Książki wydane w Riderò świetnie prezentowały się na własnych stoiskach Autorów. Gratulujemy i życzymy powodzenia w świecie literatury!

Było nam niezmiernie miło widzieć tak wielu z Państwa na naszym stoisku, zarówno w charakterze gości, jak i słuchaczy spotkań z Autorami. Cieszymy się, że dzięki targom książki mieliśmy możliwość poznać Państwa osobiście!

Zapraszamy do odwiedzenia galerii zdjęć z wydarzenia, którą udostępniliśmy na stronie Riderò na Facebooku. 

Pozdrawiamy
Zespół Riderò

 

Wywiad z Autorem Riderò Wojciechem Pieleckim

Gotowi na Targi Książki w Krakowie? Początek już za kilka dni!

Dziś porozmawiamy z autorem książki „Faceci na karuzeli” Wojciechem Pieleckim. Zapraszamy Was na spotkanie autorskie, które odbędzie się 29 października o godzinie 17.00, na stoisku Riderò.

Wojciech Pielecki – w „Antologii Polskiego Reportażu” został uznany za jednego ze 100 najwybitniejszych polskich reporterów XX wieku. Jest autorem 10 książek reportażowych i dwóch powieści. Zdobył nagrody imienia Juliana Bruna (dla najzdolniejszego polskiego dziennikarza do 30 roku życia), Ksawerego Pruszyńskiego i Melchiora Wańkowicza. Ale wszystko to działo się do 1991 roku. Potem, jako reporter, zamilkł. Tych 30 lat „przerwy technicznej” zaowocowało teraz opowieścią „Faceci na karuzeli”.

Riderò: Jaka jest historia powstania książki pt. „Faceci na karuzeli”? 

Wojciech Pielecki: Na początku lat 90. przestałem zajmować się reportażem, bo uwiodła mnie pasja redaktorska. Najpierw założyłem wydawnictwo książkowe „Reporter”, potem prasowe „Extra Media”. Po latach różnych uzależnień chciałem być wreszcie samodzielny i w miarę wolny. Wydałem ponad pięćdziesiąt cudzych książek, w tym kilkanaście reporterskich, założyłem ponad trzydzieści gazet lokalnych. 

Nie było czasu na własny reportaż: na jazdy po kraju, spotykanie się z ludźmi i ich losami. Ale żyłka reporterska pozostała. Dlatego też najpierw bezwiednie, a potem coraz bardziej świadomie, obserwowałem los pewnej mazurskiej gminy, a poznałem ją ponad pół wieku temu. W końcu, gdy pozbyłem się swoich biznesów, pomyślałem, że moja wiedza o tej mazurskiej ojczyźnie układa mi się w pewną książkową całość. I wpadłem w panikę. Bo co to by miało być? Reportaż? 

Nikogo przecież nie uprzedzałem, że zbieram jakiś materiał do książki, ba, wielu informacji nie byłem już w stanie zweryfikować, poza tym pozyskiwałem je przy okazji – jako sąsiad, znajomy, przyjaciel, klient w sklepie i… przyjaciel proboszcza. A przecież posiadłem pewną rzetelną wiedzę o losie konkretnych ludzi. I wtedy przypomniała mi się rozmowa z Ryszardem Kapuścińskim, który na jednym z warsztatów dla młodych reporterów tak im powiedział:

„Ja niczego w trakcie podróży nie notuję. Słucham. Historie i ludzie, warte zapamiętania, pozostają we mnie na trwałe i samoistnie ożywają w trakcie pisania. Często nieważne staje się też to, co jest konkretnie nazwane, a liczy się wyłącznie prawda konkretnego miejsca i czasu”. 

– Wojciech Pielecki –

Doznałem więc swoistego olśnienia. Pobłogosławiłem w myślach Ryszarda, recenzenta mojej pierwszej książki „Każdy ma swój labirynt”, i… przychyliłem się do jego koncepcji opowieści reporterskiej. I tak powstała książka fiction-non fiction „Faceci na karuzeli”, gdzie czytelnik odnajdzie najdrobniejsze sprawdzalne elementy opisywanej rzeczywistości, ale gdy chodzi o tajniki dusz moich bohaterów, to już nie. Mają zmienione imiona i nazwiska oraz różne konteksty. Nie mogłem bowiem wystawiać ich na sztych lokalnej opinii publicznej, a siebie na ostracyzm miejscowej społeczności, w której od pewnego czasu żyję prawie na stałe…

Riderò: Jaki jest główny wątek tej książki?

Wojciech Pielecki: Osią dramatyczną tej opowieści jest próba zdobycia  bunkra z II wojny światowej, który – jak wyrzut sumienia – tkwi nad pobliskim jeziorem, niezdobyty fizycznie i mentalnie. Kilku zaś prominentnym mieszkańcom gminy szczególnie zagraża. Są tam bowiem ukryte kompromitujące ich dokumenty z czasów Werwolfu. Bohaterowie tej opowieści – z tego powodu właśnie – uczestniczą w różnych dramatycznych wydarzeniach w kraju i na świecie, będąc współczesnym ucieleśnieniem „potomków” Smętka, złożonym jednak z konfliktów różnorodniejszych niż dawniej, bo układających się nie na prostej osi Mazur – Niemiec, ale Wejsuny – Reszta Świata.

Riderò: Czy Pan utożsamia się z głównym bohaterem książki, który nazywa się Wojciech Marcin Grabski?

Wojciech Pielecki:  Po mojej przedostatniej książce „Czyściec mężczyzn”, swoistym preludium dla „Facetów”, niektórzy domyślali się, że jej główny bohater, Krzysztof Jaźwiec, to mój alter ego. Ale ja skrzętnie uciekałem od potwierdzania tych przypuszczeń, bo nikt nie lubi publicznej wiwisekcji. Ale tu postanowiłem bardziej się obnażyć, również dlatego, żeby dać stempel wiarygodności opowiedzianym historiom.

Riderò: Skąd się wziął pomysł na taki tytuł książki?

Wojciech Pielecki: „Życie jest karuzelą” – powiedział mi kiedyś w rozmowie na dworcu PKS w Szczytnie pewien zagadnięty przeze mnie pasażer PKS. Ta banalna w gruncie rzeczy konstatacja dobrze oddaje – jak sądzę – klimat i charakter tej opowieści: życie jest bowiem karuzelą, na której kręcimy się wokół siebie i innych, powodowani rozlicznymi przypadkami, często tak zdumiewającymi, jakby były tylko dla nas przeznaczone. A faceci (oni głównie) mają szczególną do nich skłonność. Może dlatego, że świadomie prowokują los (z wzajemnością), kiedy nadarza się taka okazja. A może trzyma się ich po prostu swoisty samczy fatalizm. Może zresztą jedno i drugie…

Riderò: Czy to jest książka polityczna?

Wojciech Pielecki: Nie, ona jest psychologiczna. Polityka oczywiście odciska na losach bohaterów swoje piętno. Przez sto kolejnych lat: od konfrontacji Mazurów z państwem pruskim, potem III Rzeszą, przez czasy PRL do współczesnych. Ale to jest optyka pojedynczego człowieka i jego najbliższych, a nie elaborat historyczny. A pomieszanie wątków jest takie samo, jak na karuzeli życia: są raz sieriozne, raz śmieszne, a kiedy indziej jak z sennego marzenia czy bajki. 

Wszystko zależy od bohatera i zdarzeń, w których uczestniczy. Nie sądziłem, pisząc ją, że będzie aż tak współczesna. Kończy się na roku 2006, ale przez jej pryzmat można zobaczyć już rok 2023. 

Riderò: Dlaczego Pan zdecydował się na self-publishing?

Wydałem ją sam, przy pomocy Riderò, inteligentnego systemu, pomagającego takim, jak ja, którzy natykają się na rozleniwione pańcie z wydawnictw, myślące głównie o kolejnej kawie i papierosie oraz (na przykład) o tatuażach i mięśniach pewnego młodego pisarza, co jest głównym atutem w jego rozmowach z redaktorką. Ja otrzymałem od niej na odchodne: „Niech się pan tak dalej dobrze trzyma”. I zaległa cisza. Trwała pół roku, pomimo moich monitów. Pańcia się nie odezwała. Tak, jak zresztą inne. Wydałem więc sam, co chciałem, i piszę następną opowieść; „Okno”. Tym razem już wprost o mnie, bez owijania w bawełnę. 

Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia stoiska Riderò (hala “Wisła”, nr C63), gdzie będziecie mogli osobiście porozmawiać z pisarzem Wojciechem Pieleckim oraz kupić jego książkę „Faceci na karuzeli”!

Wywiad z Autorką Riderò Daną Platter

„Trafić »pod strzechy«: być czytaną i budzić emocje” – tak określa sukces literacki polska pisarka Dana Platter. W sobotę 29 października, o godzinie 15.00, serdecznie zapraszamy Was na stoisko Riderò, gdzie odbędzie się spotkanie z autorką, a dziś mamy dla Was specjalny wywiad!

Dana Platter – polska pisarka, poetka i dramaturg zamieszkała w Szwecji od roku 1983. Prezentuje zbiór nowel p.t. „Opowieści sztokholmskie” na tematy emigracyjne. Wzrusza, bawi i zaskakuje, nikogo nie pozostawi obojętnym. Pomimo długiego pobytu na obczyźnie (w latach 1975-1983 mieszkała w Finlandii) język polski jej nie zardzewiał, włada nim nadal znakomicie.

Riderò: Czy uważa Pani, że emigracja do krajów skandynawskich pozytywnie wpłynęła na rozwój kariery pisarskiej?

Dana Platter: Wyjechałam z Polski, ponieważ nie mogłam już dalej żyć i być karmioną kłamstwem i propagandą od rana do wieczora. Ucisk komunistyczny był nie do zniesienia. Nie miałam też szans na karierę zawodową; skończyłam prawo, chciałam zostać sędzią, ale wiedziałam, że nie zostanę nominowana ponieważ nie byłam członkiem PZPR. 

Był rok 1975 i panowało przekonanie, że socjalizm o nieludzkim obliczu i wieczna „przyjaźń” ze Związkiem Radzieckim będzie losem Polski po wsze czasy. Tak się złożyło, że poznałam wówczas swego przyszłego męża, który był Finem i miał te cechy, które chciałam widzieć u mężczyzny. Kiedy się oświadczył nie wahałam się ani chwili.

Myślę, że emigracja wyzwoliła we mnie impuls pisarski. Być może nigdy nie pisałabym gdybym została w Polsce. 

Riderò: Posiadając tak duże doświadczenie pisarskie dlaczego tym razem zdecydowała się Pani wydać zbiór nowel w internetowym wydawnictwie Ridero?

Dana Platter:  Postanowiłam wejść na rynek polski i szukałam wydawnictwa, które by mi odpowiadało. Riderò zainteresowało mnie swoją elastyczną formułą, jako pisarka mam wpływ na wielkość początkowego nakładu oraz mogę zgłosić swój projekt okładki, co też zrobiłam. Miałam już otwarte konto w Riderò, kiedy to wydawnictwo zaproponowało mi udział w Targach Książki w Krakowie. To przesądziło sprawę. Chcę kontaktu z czytelnikami, chcę wiedzieć, co ludzi w Polsce interesuje, czym żyją, co czytają.

Riderò: Jak znajomość kilku języków obcych pomaga w pracy pisarza i dramaturga?

Dana Platter:  Najpierw napisałam kilka nowel po szwedzku. Nie czułam ich. Po latach przetłumaczyłam je na polski i zrozumiałam, że mogę pisać tylko w języku, w którym wyrosłam i w którym zdobyłam wykształcenie.
Przytoczę swój wiersz p.t. 

Proteza:

Jak proteza w ustach
stuka obca mowa
władam nią, językiem kręcę
– tylko czucia nie mam.
Myśl wyrażę poprawnie,
lecz jest to surogat,
blady cień myśli krwistej
w języku ojczystym.

Riderò: Jakie cechy charakteru przydają się w pracy pisarza?

Dana Platter: Pisarz powinien być spostrzegawczy i kreatywny, ciekawy ludzi i świata. Musi mieć talent i powinien być wirtuozem językowym. Dobrze jest, jeśli ma poczucie humoru i dystans do samego siebie. Rozdęte ego i zapatrzenie we własny pępek owszem, sprzyja pisaniu, ale to nie znaczy, że produkt będzie miał wartość literacką.

Trzeba mieć silny charakter i wiedzieć, czego się chce. Trzeba mieć wytknięty cel i dążyć do niego bez względu na przeszkody. Oczywiście pisania nie można sobie narzucić, ta potrzeba wychodzi z wewnątrz. Kiedy zaczęłam pisać wiersze to było jak tsunami, tyle się we mnie nazbierało. Powstało osiem tomików. Nie wszystkie zostały wydane. Przelać na papier, a właściwie do komputera to, co się czuje, to jedna sprawa, a opublikować – to druga.

Riderò: Na ile historie zawarte w zbiorze nowel „Opowieści sztokholmskie” są prawdziwe? Co sprawiło, że postanowiła Pani napisać o losach osób, które wyemigrowały do innego kraju?

Dana Platter:  Wszystkie nowele oparte są na zdarzeniach prawdziwych. Bohaterowie wszystkich historii (oprócz jednej) istnieją w rzeczywistości. Emigracja konfrontuje jednostkę z sobą samym, ludzie często zachowują się tak, jak, być może, nie postępowaliby w swoim kraju. Obce środowisko sprawia, że nagle człowiek staje się kimś innym, grozi mu utrata własnej tożsamości. Trzeba dokonywać różnych wyborów, nie ugiąć się pod naciskiem, nie dać się złamać. 

Wiele osób przegrywa walkę o przetrwanie, płaci zdrowiem fizycznym i psychicznym albo schodzi na drogę przestępczą. Najdobitniej opisują to nowele „Uśmiech szakala”, „Zabić duszę” i „Recydywistka”. Ale są też osoby, które przystosowują się do nowych warunków, a nawet korzystają na tym jak np. bohaterka noweli „Pasożyt”. Z niektórych wychodzi ukryty potwór – vide „Barbarzyńca w Sztokholmie”. 

Riderò: Jakie są Pani dalsze plany literackie? W jakich konkursach pisarskich chciałaby Pani wziąć udział?

Dana Platter: W przyszłym roku planuję wydać w Polsce zbiór moich kabaretów satyrycznych i sztuk teatralnych, następnie chcę opublikować powieść. Noszę się też z zamiarem wydania w Polsce mojej poezji. Dużo zależy od tego, jak będą przyjęte moje nowele.
Nie planuję udziału w konkursach pisarskich.

Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia stoiska Riderò (hala “Wisła”, nr C63), gdzie będziecie mogli osobiście porozmawiać z pisarką Daną Platter oraz kupić jej książkę „Opowieści sztokholmskie”!