Ridero
978-83-8126-206-4

Spragniona miłości

Drukowana

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Autor książki

O książce

Po wielu romansowych niepowodzeniach Lena dochodzi do wniosku, że nigdy już żaden mężczyzna jej nie pokocha. Postanawia spełnić się w pracy zawodowej jako kosmetyczka, ale kiedy w jej gabinecie zjawia się na zabieg przystojny niemiecki biznesmen, zakochuje się i wreszcie traci cnotę. Niestety nie wychodzi jej to na dobre, omal nie przypłaca życiem. Przybywający na miejsce incydentu inspektor policji Waldemar Drobniak okazuje się istnym księciem z bajki. Oboje doznają oczarowania, lecz…

O autorze

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka

Stefania Jagielnicka-Kamieniecka jest dziennikarką, poetką i powieściopisarką, absolwentką Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zamieszkałą obecnie w Wiedniu. Wychowała się w Bytomiu. Po ukończeniu studiów prawniczych przeniosła się do Katowic, gdzie pracowała jako dziennikarka w „Dzienniku Zachodnim”, aż do powstania „Solidarności”. Po internowaniu wyemigrowała do USA, gdzie w Phoenix i Tucson (Arizona) wygłosiła szereg odczytów związanych z tematyką tego ruchu społecznego. W 1983 roku uzyskała honorowe dożywotnie członkostwo Arizona Press Club w Phoenix. Otrzymała je za „walkę o możność pisania prawdy”, jak uzasadniono. Podjęła ją już na parę lat przed powstaniem hasła: „Prasa kłamie”, zajmując się jako osoba bezpartyjna w „Dzienniku Zachodnim” w Katowicach publicystyką kulturalną oraz reportażem, szukając niestrudzenie tych rejonów, w których pisanie prawdy było możliwe, czym zyskała popularność u czytelników. Już w październiku 1980 roku jako pierwsza w Polsce wśród profesjonalnych dziennikarzy przeszła na etat do prasy „Solidarności”, gdzie początkowo redagowała wkładkę tego Związku w „Głosie Huty Katowice”, a gdy w kwietniu 1981 powstał tygodnik „Solidarność-Jastrzębie” zajęła w nim stanowisko kierowniczki działu związkowego, z którego po pewnym czasie zrezygnowała, aby zająć się wyłącznie publicystyką w tym tygodniku. Po przeniesieniu się ze Stanów do Niemiec pisała w dziennikach: „Neue Westfälische” w Minden, „Rhein-Neckar-Zeitung” w Heidelbergu i w piśmie Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech „Nasze Słowo“. Pod koniec roku 2002 ukazał się jej tomik poezji, zatytułowany „Leichter als Atem” (Lżejsza niż oddech), po czym reportaże pod tytułem „Wege zum Erfolg”(Drogi do sukcesu) i „Wege zur Erfüllung” (Drogi do spełnienia) oraz wspomnienia zatytułowane „Sprung über den Abgrund” (Skok nad przepaścią). Wydano również jej książki napisane w języku polskim: dwie powieści — „Sen“ i „Wielki Manipulator“, wspomnienia „Skok nad przepaścią“ oraz dwa tomiki wierszy. Po przeniesieniu się do Wiednia zaczęła publikować książki na polskim rynku wydawniczym. Do tej pory ukazało się już dwadzieścia jej powieści. W roku 2012 zdobyła główną nagrodę w konkursie wydawnictwa „Astrum” na powieść za książkę „W żelaznym uścisku”. Strona autorska: https://www.facebook.com/sjagielnicka/

Brak opinii o tej książce. Napisz pierwszą opinię.

Blog

FRAGMENT POWIEśCI „SPRAGNIONA MIŁOśCI” Głęboko zaczerpnęła powietrza, wlewając wodę do ekspresu i wsypała do niego kawę. Boże, jak to będzie? Jestem taka szczęśliwa! Chyba się uda. Żebym tylko nie stchórzyła w ostatniej chwili. Gdy wróciła z tacą, na której znajdowała się kawa w dzbanku i filiżanki, postawiła ją na stoliku okolicznościowym. Spontanicznie usiadła na kanapie obok niego. — Oj, zapomniałam o mleku i cukrze! — Zerwała się na równie nogi i pobiegła do kuchni, gdzie jednym haustem wypiła szklankę zimnej wody, by ochłonąć, bo kiedy poczuła bliskość jego ciała, poczuła zawrót głowy. Z przejęcia trzęsły się pod nią nogi. To jest strasznie podniecające. Lepiej usiądę w fotelu naprzeciw niego — postanowiła. Gdy weszła z powrotem do pokoju, wstał z miejsca, odebrał jej tacę, postawił na stoliku, po czym wziął ją w ramiona. — Widzę, że jesteś podenerwowana. Boisz się mnie? — spytał, całując delikatnie. — No usiądź koło mnie. Tak ładnie pachniesz. — Pogładził ją po głowie i z powrotem posadził na kanapie. Teraz dopiero zaczął ją pieścić. Kiedy całowali się namiętnie, błyskawicznie rozpiął zamek, zsunął spodnie wraz ze slipami i wyjął przyrodzenie. Nie zdążył podnieść jej spódnicy, gdy wyrwała się z jego ramion i odskoczyła jak oparzona. — Co się dzieje? — krzyknął zdenerwowany z członkiem na wierzchu. — No, chyba po to mnie do siebie zaprosiłaś. Blada z przerażenia osunęła się na fotel. — Schowaj go, proszę — wyszeptała, ciężko łapiąc powietrze. Mężczyzna wciągnął slipy i osunięte do kolan spodnie. Dysząc z podniecenia, patrzył na nią osłupiały. Źle ją oceniłem, pomyślał zawiedziony. Jednak nie wyjdę stąd, dopóki mi nie ulegnie, postanowił. — Bardzo cię przepraszam. Jesteś taka podniecająca, że zupełnie straciłem głowę. To ja już sobie pójdę — rzekł, wstając. Liczył na to, że zostanie zatrzymany. — Nie, nie odchodź, proszę! — krzyknęła, składając dłonie. Ona też była zdecydowana. Jeżeli nie uda mi się z nim, to już nigdy z nikim — myślała w panice. — Poczekaj. To mi zaraz przejdzie. Ja się… przestraszyłam. Usiadł z powrotem. — Czego się przestraszyłaś? — spytał zdziwiony, w mig orientując się, że z nią jest coś nie tak. — Członka? Nigdy go nie widziałaś? No, nie powiesz mi, że jesteś jeszcze dziewicą. — Zaraz ci wyjaśnię… Widziałam… raz. W dzieciństwie… No i… boję się. Jest taki duży i… no wiesz. Taki jakiś… — bełkotała nerwowo. — Co ty opowiadasz? — Patrzył na nią ubawiony. — W dzieciństwie? — Nagle spoważniał. — Rozumiem, ktoś cię molestował. Biedactwo! Musisz o tym zapomnieć. On naprawdę nie jest straszny. Wręcz przeciwnie… No, chodź tu do mnie. Możesz go sobie dotknąć, oswoić. Zobaczysz, że przestaniesz się go bać — namawiał ją łagodnie. A to mi się przydarzyło. Nigdy jeszcze nie spałem z dziewicą — myślał, rozpalony do czerwoności z podniecenia. — Muszę ochłonąć, bo inaczej nie stanę na wysokości tego niezwykłego zadania. Trzeba podejść do niej delikatnie, przygotować ją. To będzie ciężki orzech do zgryzienia. — Wiesz, co? Lepiej zostań na razie w fotelu. Uspokoimy się, porozmawiamy… Jeżeli nie będziesz chciała, to odłożymy to na później. Dobrze? Może innym razem uda ci się opanować ten lęk? — Jesteś kochany — powiedziała, wycierając chusteczką spływające po policzkach łzy. — Napijmy się koniaku, to mi będzie łatwiej. — No, no — pogroził palcem. — Nie boisz się, że będę musiał zostać u ciebie na noc, bo nie wsiądę do samochodu po alkoholu. — Zostań, proszę. No, teraz to już pewne, że jeszcze tej nocy będę ją miał, ucieszył się. Wyjęła z barku koniak i kieliszki, wlała do filiżanek kawę. Friedrich napełnił szkło. — Wypijmy za twoje cudowne oczy — rzekł z uwodzicielskim uśmiechem. Wybrałem nieodpowiednią taktykę. Ale skąd mogłem wiedzieć? Teraz trzeba ją trochę poczarować, postanowił. Upili nieco koniaku i w milczeniu patrzyli na siebie, popijając kawę, chrupiąc kruche ciasteczka. — Bardzo mi się podobasz — odezwał się po pewnym czasie — Masz takie zmysłowe usta, oczy jak dwie gwiazdy, filigranową, ponętną figurę… Przez cały czas tam w parku nie mogłem się doczekać chwili, gdy wezmę cię w ramiona. Nie dziw się, że nie potrafiłem się opanować, kiedy poczułem smak twoich ust. Tak mi przykro. Zachowałem się, jak… świnia. Zupełnie nie wiem, co się ze mną stało — usprawiedliwiał się. — Będę z tobą szczera. — Łyknęła sporo koniaku dla dodania sobie odwagi. — Ty też strasznie mi się podobasz. Do tej pory nie potrafiłam się na to zdobyć, jednak tym razem byłam zdecydowana. Tylko… inaczej to sobie wyobrażałam. — To powiedz mi jak. Postaram się do tego zastosować. — Nie mogę — pokręciła przecząco głową. — Wstydzę się. — Rozumiem… Wobec tego może… opowiedziałabyś mi, kto cię w dzieciństwie molestował. — Ach nie. To było inaczej. Nikt mnie nie molestował. Tylko przypadkowo zobaczyłam nagiego tatę. — I tak cię to przeraziło, że boisz się stosunku? — zdziwił się. — Chyba nie jesteś ze mną szczera. Niemożliwe, żebyś się tego przestraszyła. Większość małych dziewczynek widziała nagiego ojca… — Ale mnie to przeraziło — przerwała mu — bo on stał nade mną, kiedy się nagle obudziłam w nocy i… zobaczyłam nad sobą tego jego ogromnego członka. Naprawdę był… straszny! — krzyknęła wzburzona. — Chyba jednak tata cię molestował, tylko wyrzuciłaś to z pamięci. — Niemożliwe. On nigdy by tego nie zrobił! — No dobrze, niech ci będzie. Wobec tego, dlaczego do tej pory jesteś dziewicą? Nigdy nie byłaś zakochana? — Jak najbardziej. Niezliczoną ilość razy. I często miałam na to ochotę, jednak w ostatnim momencie wycofywałam się. A wiesz, jacy są mężczyźni? Po takim zachowaniu, każdy spróbował jeszcze raz, a kiedy nic z tego nie wyszło, nie chciał się już ze mną spotykać. Widocznie zależało im tylko na tym. Nikt mnie nigdy tak naprawdę nie kochał. — Zwiesiła ze smutkiem głowę. — Nie mogę tego pojąć. Jesteś taką wspaniałą kobietą! — Ujął jej dłoń i pocałował, a ona znów poczuła ciarki. — No dobrze. Gdybym nie zachował się tak brutalnie, to… zrobiłabyś to ze mną? — Z pewnością! — wykrzyknęła. Wstała z fotela, usiadła obok niego na kanapie, objęła go i zaczęła obcałowywać jego twarz. — Jesteś pewna, że tym razem nie wycofasz się w ostatniej chwili? — szepnął jej do ucha, całując ją w szyję. Poczuła niesamowite podniecenie i natychmiast przeszył ją strach. Wyrwała się gwałtownie z jego ramion. — I ty się dziwisz, że nikt się w tobie nie zakochał! — Rozłożył bezradnie ręce. — Usiądź z powrotem w fotelu i… upijmy się. Co nam innego w tej sytuacji pozostało? — Poczuł znużenie i zniechęcenie. Zupełnie przeszła mu ochota na seks z tą dziwaczką. Wypił do dna swój koniak. — Może jesteś lesbijką? Zastanawiałaś się nad tym? Nie próbowałaś nigdy z kobietą? — No, co ty opowiadasz?! — krzyknęła oburzona i też opróżniła swój kieliszek. — Nie mam najmniejszego pociągu do kobiet. Natomiast do mężczyzn… — Wzniosła do nieba rozanielony wzrok. — Nie, nie! — zaprzeczył zdecydowanie. — Gdyby tak było, to dawno byś już straciła cnotę. Musisz pójść do seksuologa albo do psychoterapeuty. Ja jestem biznesmenem. Nie mogę ci pomóc… Wybacz, pójdę już sobie. — Wstał z miejsca, tym razem z zamiarem udania się do domu. — Nie puszczę cię! — krzyknęła, rzucając mu się na szyję. — Za dużo wypiłeś. Nie możesz wsiąść do samochodu. — Siadaj, zaraz zrobię kolację.

Tytułowa bohaterka, spragniona miłości, kochliwa Lena ma poważny problem z powodu traumatycznego przeżycia w dzieciństwie. Po wielu romansowych niepowodzeniach wynikających z tej przyczyny, dochodzi do wniosku, że nigdy już nie straci cnoty. Zrezygnowana postanawia spełnić się wyłącznie w pracy zawodowej jako kosmetyczka. Jednak okazuje się, że w tej beznadziejnej sytuacji pomoże jej… znajomość języka niemieckiego. Od dziecka rozmawia po niemiecku z babką ze strony matki związanej z Ruchem Autonomii Śląska, co budzi zresztą sprzeciw jej ojca pochodzącego z rodziny kresowych repatriantów. Jednak Lena podziwia Niemcy i Niemców. Gdy więc w jej gabinecie kosmetycznym zjawia się na zabieg przystojny niemiecki biznesmen, zakochuje się nieprzytomnie i wreszcie traci cnotę. Friedrich pochodzi z rodziny tak zwanych „wypędzonych”, którzy wpajali mu od dziecka ideę „wielkich Niemiec w dawnych granicach” i utrzymuje kontakty z Ruchem Autonomii Śląska. Dla Leny początkowo nie ma to znaczenia. Jednak pod wpływem ojca, kuzynki i jej męża, którzy są wrogo nastawieni do tego ruchu, zaczyna posądzać ukochanego, że jest niemieckim agentem zamierzającym wciągnąć ją do swojej ryzykownej działalności. W wyniku rozdarcia i lęku wpada w alkoholizm, a następnie w ciężką psychozę, w której halucynuje diabła nazywającego ją „agentką z miłości”. Wówczas Friedrich zawozi ją do niemieckiej prywatnej kliniki psychiatrycznej, gdzie pod wpływem współtowarzyszek Lena inaczej postrzega Niemców. Po udanej kuracji wraca w objęcia kochanka i drży z obawy, że go straci, co istotnie ma miejsce. Do Friedricha wraca uwielbiana przez niego żona, która opuściła go dla polskiego rzeźbiarza. Wtedy zdesperowana Lena grozi mu, że doniesie na niego do ABW. Niemcowi nie daje spokoju jej groźba, ponieważ gdyby ją spełniła, byłby narażony na inwigilację i przesłuchania, może nawet na opuszczenie Polski, gdzie prowadzi świetne interesy. Po długim wahaniu, postanawia ją zabić. Wymyśla plan zbrodni doskonałej. Kiedy pochyla się nad śpiącą kobietą, by ją udusić, ta nagle się budzi, błyskawicznie chwyta mosiężną nocną lampę i wymierza mu śmiertelny cios w głowę. Przybywający na miejsce incydentu inspektor policji Waldemar Drobniak okazuje się istnym księciem z bajki. Oboje przeżywają oczarowanie. Niestety, inspektor zaręczony jest z wieloletnią przyjaciółką. Zbliża się data ślubu, a mężczyzna nie potrafi się zdobyć na jego odwołanie. Rozgrywa się dramat, jednak niespodzianie dochodzi do sytuacji, w której Waldemar zrywa z narzeczoną. W miłosnym uścisku z Leną przeżywa odnalezienie drugiej połowy. Planują uroczysty ślub w Bazylice Mariackiej w Krakowie — ulubionym mieście Leny, gdzie często spotyka się z przyjaciółką z lat szkolnych — aktorką, która po upadku podczas wykonywania ekwilibrystycznej sceny, musiała pożegnać się z wymarzonym zawodem, a na domiar złego opuścił ją mąż, co wywołało w niej nienawiść do całego męskiego rodu. Jednak nie załamała się i postanowiła zostać pisarką. Tymczasem podczas kontroli ginekologicznej okazuje się, że Lenę zaatakował nowotwór. Na szczęście zrozpaczona kobieta znajduje niezłomne i pomysłowe oparcie w osobie ukochanego. Czy uda mu się wygrać walkę z rakiem?

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność