Fajnie się czytało. Objętość spora, bo prawie 500 stron, ale połknąłem to szybko. Brawa za stworzenie ciekawego miasteczka, a w właściwie miasteczek. Brawa za nazwy typu Mięsowoły czy Tucięły. Wiele ciekawych postaci, od tych głównych po poboczne. Fajnie, że autor pisze o nich coś więcej i że możemy poznać ich przeszłość, a nie tylko kilka zdań i dalej pędzić z fabułą. Świetne dialogi. Czasem nie napędzające akcji, ale klimatyczne. Raz śmieszne, innym razem wzruszające. Przez to ta opowieść jest bardziej prawdziwa i wielowymiarowa. Pomysł na rozbudowane zakończenie moim zdaniem bardzo dobry.