Skończyłem czytać „Po co mi nogi” i powiem tak… ciężko było się od niej tak po prostu „odkleić”. To nie jest książka, którą się tylko czyta. To jest taka historia, która wchodzi gdzieś pod skórę i zostaje. Z jednej strony cierpienie i coś, co mogłoby złamać człowieka, a z drugiej niesamowita siła i upór, żeby mimo wszystko iść dalej. I to chyba najbardziej uderza dając ogromną dawkę pozytywnej energii.
Najbardziej poruszające jest to, że ta historia jest prawdziwa. Nie ma tu sztucznego dramatyzmu, nie ma „podkręcania” emocji na siłę wszystko jest podane spokojnie, momentami wręcz zwyczajnie… i właśnie przez to przemawia jeszcze mocniej.
Czytając, kilka razy łapałem się na tym, że czytam jakby o własnym życiu dlatego książka jest mi bardzo bliska. Jeśli ktoś lubi historie, które są prawdziwe, mocne i pozwalają spojrzeć na własne życie z zupełnie innej perspektywy to zdecydowanie warto zanurzyć się w lekturę.