E-book
13.65
drukowana A5
63.46
drukowana A5
kolorowa
100.23
Notatki z wiecznej migracji

Bezpłatny fragment - Notatki z wiecznej migracji

Szkice i podróże w Sacrum : Profanum


Objętość:
510 str.
ISBN:
978-83-8104-285-7
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 63.46
drukowana A5
kolorowa
za 100.23

Dedykowane Duszom Gwiazd


W ofierze Soror Mistici, co odzwierciedla niekiedy boginię gwiazd w swoich rozjuszonych oczach. Ta praca odarta z Agape staje się tylko zimnym nagrobkiem. Z nią — jest kompletna. Bowiem jest to mariaż dwóch gwiazd, co uszlachetniają całość, dopełniając obraz Jaźni.


O nostalgio za straconymi rzeczami, tymi które nie mogą być przeżyte wstecz, posąg zbudowałem dla poprzednich spraw, czarnymi łzami okrutny umysł okiełznałem, mordercą staję się co dnia, niech wybaczenie w oczach swej ofiary obmyje stracone życie moje. W dniu wyzwolenia, epitalamium Wenus między Marsem a Nerią, Saturnem i Reą, z jej gwiazdą rozbłyśniemy, zdzierając skóry z czarnego lwa, pod pieczęcią Sekmet w świątyni Ennoi, przyjrzymy się sobie ostatni raz.

Apocalypsis

Grom, Umysł Perfekcyjny. Ewangelia Bogini

Tłumaczenie z Koptyjskiego (NHC VI,2:13,1—21,32) George W. MacRae, tłum. na polski Y Ddraig Goch.

Zostałam wysłana z sił i przybyłam do tych, którzy przeglądają się we mnie, rozmyślają o mnie i zostałam odnaleziona wśród tych, którzy mnie poszukiwali.

Wejrzyjcie we mnie, Wy którzy o mnie myślicie.

I Wy, słuchacze, usłyszcie mnie.

Czekając na mnie, weźcie mnie do siebie.

Nie wygnajcie mnie sprzed swojego wzroku.

Niech Wasz głos mnie nie nienawidzi, ani Wasze słyszenie.

Nie ignorujcie mnie, w jakimkolwiek czasie. Strzeżcie się!

Nie ignorujcie mnie.

Ponieważ jestem pierwszą i ostatnią.

Jestem uhonorowaną i znienawidzoną.

Jestem dziwką i świętą.

Jestem żoną i dziewicą.

Jestem matką i córką.

Jestem ramionami mej matki.

Jestem wyjałowioną, a wielu mam synów.

Jestem tą, której ślub jest wielki, a nie wzięłam męża.

Jestem akuszerką i tą, która nie powija.

Jestem pocieszeniem trudów mojej pracy.

Jestem mężem i jej żoną

I mój mąż mnie począł.

Jestem matką swego ojca

I siostrą mego męża,

A on mym potomstwem.

Jestem niewolnicą tego, co mnie przygotował.

Jestem królową mego potomstwa.

Lecz on jest tym co mnie począł przed dniem mych narodzin.

I jest moim potomstwem w czasie.

I moja moc pochodzi od niego.

Jestem różdżką jego siły w młodości,

A on jest moją podporą w starości.

I cokolwiek on zażąda, ze mną się stanie.

Jestem ciszą, która jest nie do zrozumienia.

I ideą, której pamięć jest czysta.

Jestem głosem, który dźwięczy wszech

I słowem, które pojawia się w mnogości.

Jestem wypowiedzeniem mojego imienia.

Dlaczego wy, którzy mnie nienawidzicie, kochacie mnie,

Nienawidząc tych którzy mnie kochają?

Wy, którzy mnie odrzucacie, spowiadacie mnie,

A Wy co mnie spowiadacie, odrzucacie mnie.

Wy co mówicie o mnie prawdę, kłamiecie o mnie,

A Wy co skłamaliście o mnie, mówicie o mnie prawdę.

Wy co mnie znacie, tkwicie w ignorancji,

A Wy którzy mnie nie znacie, chcę abyście mnie poznali.

Bowiem jestem wiedzą i ignorancją.

Jestem wstydem i odwagą.

Jestem bezwstydna, zawstydzona.

Jestem siłą i jestem strachem.

Jestem wojną i pokojem.

Oddajcie mi pokłon.

Jestem tą która tkwi w zniewadze, a także Wielką.

Oddajcie pokłon mej biedzie i bogactwu. Nie bądźcie aroganccy gdy upadam na ziemię, a znajdziecie mnie w tych co mają nadejść.

Nie poszukujcie mnie w śmieciowisku,

Ani nie odrzucajcie mnie,

A znajdziecie we mnie królestwa.

Nie patrzcie na mnie, gdy wygnana między tych

Co są w zniewadze w ostatnim z miejsc.

Ani mnie nie wyśmiewajcie Nie odrzucajcie mnie pośrodku tych, co w gwałtowności

Są zabijani.

Lecz ja, ja jestem współczująca i okrutna. Strzeżcie się!

Nie znienawidźcie mojego posłuszeństwa Nie kochajcie mego opanowania. W mej słabości, nie opuszczajcie mnie.

Nie obawiajcie się mej mocy.

Dlaczego brzydzicie się mego strachu, Przeklinając moją dumę?

Lecz ja jestem tą która istnieje we wszystkich lękach

I w mocy trzęsąc się.

Jestem tą która jest słaba, A także żyję w przyjemnym miejscu.

Jestem bez sensu, lecz mądra.

Dlaczego znienawidziliście mnie w swoich radach?

Będę bowiem cicha pośród tych cichych, Będę się pojawiać i mówić.

Dlaczego znienawidziliście mnie, Grecy?

Ponieważ jestem barbarzyńcą, pośród barbarzyńców?

Przeto jestem mądrością Greków

I wiedzą barbarzyńców.

Jestem tą której obraz jest wielki w Egipcie

I tą która nie ma obrazu pośród barbarzyńców.

Jestem tą, która była wszędzie znienawidzona

I była kochaną wszędzie.

Jestem tą, którą nazywają życiem, A wy nazwaliście śmiercią.

Jestem tą, którą nazywają prawem,

A wy nazwaliście bezprawiem.

Jestem tą, którą goniliście, I tą którą uchwyciliście

Jestem tą, którą rozrzuciliście

I tą którą zebraliście na powrót

Jestem tą, którą zniesławiliście i tą dla której byliście bezwstydni.

Jestem tą, która nie wyprawia obrzędów, A której festiwali jest wiele.

Ja, jestem bezbożna

I jestem tą, której bóg jest wielki.

Jestem tą o której myśleliście

I tą którą znienawidziliście.

Jestem nienauczona,

A jednak uczą się ode mnie.

Jestem tą przed którą się skrywaliście, Jednak pojawiacie się przede mną. Lecz kiedykolwiek się ukrywacie, Ja sama skryję się w Was.

Ci którzy mają […] do tego […] bez sensu […]

Weźcie mnie [...rozumiejąc] smutek

I weźcie mnie w siebie, ze zrozumienia i smutku

I weźcie mnie w siebie, z miejsc które są ohydne i w ruinie,

Okradając te, które są dobre nawet poprzez ohydę.

Z wstydu, weźcie mnie w siebie bezwstydnie

I z bezwstydności i hańby,

Zwiążcie me członki w sobie.

Przybywajcie do mnie, Wy którzy mnie znacie i Wy którzy znacie moje części.

Ustalając wielkich pośród małych pierwszych stworzeń.

Zbliżcie się do swego dzieciństwa i nie nienawidźcie go bo jest małe i bezbronne. Nie odwracajcie się od części mego splendoru ponieważ są tam rzeczy małe.

Ponieważ poprzez małe rzeczy poznaje się splendor wielkości.

Dlaczego przeklinacie mnie, honorując mnie?

Zraniliście mnie, a jednak mieliście łaskę Nie oddzielajcie mnie od pierwszych których poznaliście.

I nie odrzucajcie nikogo, nie odprowadzajcie ich

[…] odwróciwszy się […wiedzcie] że on nie. […]

Co jest moje […]

Znam pierwszych i Ci co nadejdą po nich znają mnie. Lecz jestem umysłem […] i spoczynkiem […]

Jestem wiedzą mego pytania, Odnalezieniem tych którzy mnie szukają,

Władzą tych którzy o mnie pytają,

Siłą mocy w mojej wiedzy,

Aniołów, wysłanych za moim słowem, Bogów w ich porach roku, pośród mej rady.

I duch każdego mężczyzny we mnie jest

I każdej kobiety, co we mnie mieszka.

Jestem tą uhonorowaną, tą której oddaje się cześć

I tą której nienawidzą z pogardą.

Jestem pokojem, a wojna powstała przeze mnie.

Jestem obcym, a jednocześnie obywatelem.

Jestem substancją i tą bez substancji.

Wy bez zgromadzenia nie macie wiedzy o mnie,

A wy co są w mej substancji znacie mnie.

Ci którzy są blisko mnie nie znają mnie,

A ci którzy są daleko ode mnie, znają mnie.

W dniu kiedy jestem przy Was blisko, jesteście daleko ode mnie,

A dniu kiedy jestem daleko od was, jestem przy was blisko.

[Jam jest…] wewnątrz.

[Jam jest…] z natur.

Ja jestem […] ze stworzenia ducha.

[…] próśb dusz. Jestem kontrolą i nieposkromioną. Jestem zjednoczeniem i rozpuszczeniem.

Jestem miejscem spoczynku i wybaczeniem.

Jestem poniżej, a wchodzą na górę do mnie.

Jestem sądem i wybaczeniem. Ja, bezgrzeszna, a korzeń grzechu wywodzi się ze mnie.

Jestem lubieżnością z wyglądu, a wewnętrznie samo-kontrolą. Jestem słyszeniem, co może osiągnąć każdy.

I głosem co nie może być zrozumiany

Jestem niemą, która nie mówi,

A wielka jest wielość mych słów.

Usłysz mnie w łagodności, ucz się ode mnie w surowości.

Jestem tą co wzywa i upadam na twarz ziemi.

Przygotowuję chleb i umysł wewnątrz.

Jestem wiedzą swego imienia.

Jestem tą co nawołuje i słucha.

Pojawiam się i […] wchodzę […] pieczęć mojego […]

Jestem […] obroną […]

Jestem tą, którą nazywają prawdą i niesprawiedliwością.

Czcisz mnie […] i szepczesz przeciwko mnie

Ty który jesteś pokonany, sądź tych co Cię pokonali,

Zanim osądzą Ciebie, ponieważ sędzia i rozdzielność

Już w Tobie istnieje.

Jeżeli osądzisz się, kto Ci przebaczy? Jeżeli on Ci przebaczy, któż będzie mógł Cię uwięzić?

Ponieważ to, co jest w Tobie, jest poza Tobą,

A ten kto lepi Cię na zewnątrz,

Jest tym co kształtował Cię w środku.

I to co widzisz na zewnątrz, widzisz w sobie

Jest to widoczne, to Twoje szaty.

Usłyszcie mnie, o słuchacze,

Uczcie się mych słów, a poznacie mnie.

Jestem słyszeniem które może zdobyć wszystko.

Jestem mową, co niepojęta jest.

Jestem nazwą dźwięku, a dźwięk moim imieniem.

Jestem znakiem litery, desygnatem podziału.

I ja (…)

(brakuje trzech linii)

[…] światło […]

[…] słuchacze […] dla was

[…] wielką siłę.

I […] nie ruszy mego imienia

[…] dla tego który mnie stworzył

I będę wymawiać jego imię.

Patrz zatem na jego słowa

I wszystkie pisma które były dokończone,

Przypatrzcie się im, o słuchacze

I wy także, anioły, Wy wysłani i wy duchy tych powstałych z martwych.

Ja jedna jestem która istnieje

I nikt nie będzie mnie sądził

Dużo jest przyjemnych form, istniejących w rozlicznych grzechach

I rozwiązłości.

Upadlających pasji.

Przemijających przyjemności,

Które (mężczyźni) uwielbiają, aż otrzeźwieją

Idąc w miejsce swojego spoczynku

I znajdą mnie tam.

I będą żyć,

Aby nie umrzeć już nigdy więcej.

Notatki z wiecznej migracji

E Do ut des

„Daję w podarku, abyś mógł też dać innym”

Mieniła się gwałtownymi barwami wszechświata. Kosmiczna pasja zdarła z niej zbędnie surowe formy śmiertelności. Pośród świętych symboli i pieczęci, geometria otchłani i eonów zaprojektowały ją jako kapłankę, konsekrowały jako sługę świata i mistyczną powierniczkę. Jaśniejąc, wygasała w ekstazie i śmiechu wszystkich pozostawionych za sobą form. Miraże wielkości pozostawione za sobą jako poszlaki, aby powoływać innych do rozgwieżdżonych niebios.

Kiedy wzlatywała pozostawiła za sobą lunarną łzę zdobiącą ziemię przez zawieszony moment z pokornym, lecz obezwładniającym światłem rozprzestrzeniającym się przez glob i cichym ostatnim westchnieniem, zbyt subtelnym aby zauważyć go w oceanie bezgranicznego współczucia.

Jej skrzydła złożone, oddalone, duszą niewypowiedziane słowa dołączyły do innych w tkance jednej idei. Losy splatają się ponownie — jak mawiają — kiedy przeznaczenia i czyste życzenia są poruszone w ostatnim wycieńczeniu. Kiedy nie pozostaje już nic do powiedzenia, wszystko staje się poznane.

Tak, jakby uniwersalna przestrzeń stała się naszym oddechem i napełniała nasze Intelekty splendorem. Nasze życia splecione ze sobą potrzebowały tylko jednej chwili.

Pokłoniłem się szatom naszej matki, Magna Mater, jej ciało i wzrok, skupienie i lekkość były skrzydłami kosmosu, transcendentną membraną Hekate, trwałem padając przed symbolem jej Jaźni, kłaniając się jej, całując ją, sięgając po nią poza światy widzialne, w nieskończone rubieże kosmosu, w Eoniczny ogień wszystkich gwiazd, w gwałtowny chaos czarnych form.

Ostatni gest, którym mogłem ją obdarzyć, to odesłanie jej do Niej. Esencja jej świadomości tańcząc i wirując objęła alchemicznie poznanie nad wszystkimi pod-lunarnymi sprawami.

Być może to ja byłem powodem jej choroby, a była wyzwolona, zanim chciałem jej pomóc? Przed rozpoczęciem sztormu, przed jego zakończeniem. W szatach matki, w głębi i powadze dusz potężnych gwiazd, smocze ciała nieskończonych Słońc, stale wołając nas w jej objęcia.

Monolity które jaśnieją z daleka, ślady nieskończonego splendoru, latarnie tęskne dla samotnych wisielców. Egipcjanie pisali listy do swoich przodków — gwiazd, pisane przez Kheper, szczere serce, którego symbolem był skarabeusz, w ciągłej Prometejskiej pracy.

Poszukuj, poszukuj, uchwyć choć na chwilę! Ukrywaj, odsłaniaj, twórz i niszcz swoje dzieło, rzeźb dalej! Widząc jej twarz w gwiazdach, jaśniejącą w nocy — przypomniała mi o sobie, pomyślałem — „Ile razy ją poznam, ile razy przeoczę jej znaki i symbole?” — Może jesteśmy tylko iluzjami które są w wiecznej pogoni za sobą, aby spotkać się tylko raz, rozstać się i rozpaść w dźwięk, gdy poszukiwania przeczą rozwiązaniu, wyzwoleńcze prace są tymi ostatnimi w których możemy się przejrzeć.

Niebiosa przecież nie mogą być sumą naszych fantazji, strat i zysków, ani projekcjami złudzeń naszych żyć, iluzji tego świata, naszych tęsknot i zwierzęcych instynktów, które pragną się ziścić w innych realiach, które nota bene są dalej złudzeniem! Zatem muszą być czymś dużo bardziej głębokim, przerażającym, pełnym zachwytu, czymś esencjonalnym i wolnym!

„Znajdź mnie”. Była to najważniejsza fraza w małym podarku, który od niej dostałem — ręcznie robiona ilustrowana książka. To było wcześniej, jakby wstęp do ostrzeżenia, napomnienie. Powiedziałem że spotykamy się w tym życiu tylko raz, popatrzyła na mnie uważnie.

Z wszystkich lat które sobie wymarzyliśmy, było nam dane tylko tyle, ile zechciały losy. Patrzyłem na jej wzrok nad morzem, gdy kontemplował w nocy fale, horyzont. Wiedziałem że wiedzą więcej, sięgają dalej. Księżyc odbijał się od łamiących się fal. Gdy przypatrywałem się oneirycznej wizji, odgłosy bryzy i morza stawały się święte. Jej rude Neptunalne włosy były targane przez wiatr.

Pilnując naszych dionizyjskich grobów, próbowałem przywołać jej gwiazdę do siebie. Między uśmiechem zapomnienia, który ściągał mnie do ziemskich spraw, a straszną świadomością że straciłem ją na moich oczach, oddani malefikom których nie mogliśmy pokonać. Wymknęła mi się pośród prac i bitw, upokorzeń, wściekłości i monodram.

W świątyni Wenus, Cytherea, opuszczamy nasze groby. Uwięzieni w tym animowanym teatrze, tylko żywe idee pozostają wolnymi. Czasami piszemy nasze nekrologi krwią, esencją, ognistą odpornością, pasją, instancją życia jako prawdziwy człowiek.

Istotnie to, co napisałem to jedynie testament, albo zwykła apologetyka, zamaskowana nauczaniem.

Prologos

Strzeż się, bowiem Twoja własna wola rozpęta sztorm, uginając się pod ciosami miecza Mandżuśriego. Gdy lustra naszych umysłów odbijają, ułomny, nieoczyszczony obraz duszy świata, próbujemy sparafrazować to wszystko, czego doświadczyliśmy w archetyp Numinosum — w symbol poza symbolem jaśniejący nad wszystkim. Niechże pojawię się na większych ołtarzach losu, upadek w mizerność tym większy, paląc się z bólu na ławkach w parku jak bezdomny. Cały czas świata jest zawarty w Tobie, widzą Cię, odzwierciedlają się, ale Ty nie widzisz ich. Jakże lepiej żyć samotnie z Bogami, z dala od tej epoki, gdzie ślepota jest fundamentem istnienia. Znalazłem te dwa słowa — Sige, Bythos, cisza, idea, powaga: jak spagyriczny jad zaklinowany w mojej krwi. Wszystko zaczyna się z przejrzystym, szczerym, czystym jak łza gwiazdy i oczywistym jak źdźbło trawy poruszanym na wietrze aktem.

Bądźmy ostrożni wobec tego, co chcemy usłyszeć. Nie odrzucajmy też wszystkiego, co wydaje się nam wrogie. Wątp, ucz się, znajdź wartość — która jest źródłem konfliktu i rozwiązania — wciel ją rozumnie. Kształtuj w sobie rozumnie najlepsze cechy. Trening moralny i etyczny jest podstawą. Wątpienie prowadzi do badań, to natomiast do odkryć, do pracy, żywa praca do rozróżnienia, obserwacja do wiedzy a ta od teorii do praxis.

Te rzeczy wymuszają ale i zapraszają do treningu i ćwiczeń, następnie prowadzą do doświadczeń, doświadczenia natomiast uczą świata, nadając nam kierunek, rozróżnienie, a także konieczność działań, wynikającą z natury, oceny, osądu i rozsądku. Części te dopełniają się w harmonii proporcjonalnie kształtowanego umysłu, czerpiąc z impulsu kontrastu, dualizmu, przygotowując nas do reaktywności i działania z wyższymi światami, zawiązując się etosie działania.

To, co chciałem przekazać, to wiedza oparta na doświadczeniu, skodyfikowana i zapisana na miarę moich umiejętności, szerokości myślenia, a także zmysłu komunikacji. Czasem interpretuję doświadczenia bliżej prawdy, choć słowo realizacja byłoby bardziej właściwe, czasem bliżej fałszu — choć słowo urojenie jest dokładniejsze.

Jestem niekiedy błaznem, szarlatanem, ale także mistykiem i uczonym, a moja filozofia to sposób w jaki zrozumiałem świat. To czego nauczę się tutaj — zabieram za grób. To, jak się ukształtuję, będzie cechą mojego geniusza, który w ujęciu Rzymskim jest potencjałem i naturą każdej nowej duszy, jej opiekunem i eksponentem.

To, jak planety, inteligencje planetarne i światy niewidzialne, światy natury i świat ludzki uczą mnie ekspresji życia, wiążąc, dewastując, ucząc, szlifując, rozbijając i składając — całością mojego tchnienia. Tam gdzie jest szukana nauka, przy odpowiednim wglądzie zawsze jest odnaleziona, należy tylko wiedzieć jak się uczyć, kształcić, obserwować.

To w jaki sposób ukształtuję się w konfrontacji, będzie sublimacją całości mojego istnienia — aby zabrać najlepsze wartości, cechy, odczucia, atrybuty, natury ze sobą, pracując z nimi tu i teraz. Te, które rezonują ze źródłami hipostatycznie ujętego świata. Hipostatycznie, czyli przeniesione do poziomu platońskich idei, Pitagorejsko zharmonizowanych, rzucających swój cień w ten niezauważalny, lecz dla wprawnych oczu w subtelny, silny, oczywisty sposób. Jeżeli kosmos jest porządkiem opisanym przez syndesis, czyli prawa łączące ten porządek — odkrywanie tych praw intelektem i czuciem jest zadaniem filozofa i filozofki, stosowanie tych praw zadaniem teurgów.

Uczciwie staram się przekazać rzeczy, które są nieprawdopodobne. Ponieważ popełniam błędy jak każdy człowiek, a bądźmy szczerzy, jako ludzie mamy tylko to, co intelekt, umysł, czucie i reszta zmysłów pozwoli nam zarejestrować, przetworzyć i opisać, skazy są nieuniknione.

Doświadczenia pojawiające się na drodze chcą zostać zinterpretowane, symbole które zauważymy proszą się o zrozumienie. Dopóki ich nie pojmiemy będą się narzucać, lub skrycie nas zwiodą, ukrywając meandry realizacji, być może przesłaniając je na zawsze.

Mogą też otwarcie działać, abyśmy ich nie pojęli. Będą się ukrywać, czekając aż będziemy gotowi na ich przejrzenie. Działamy w ich obrębie, odrzucając to, co wydaje się fałszywe, unikając niektórych pułapek percepcji, złudzeń, wpadając w inne; czasem świadomie — aby uniknąć gorszych sideł, czasem nieświadomie, będąc ignorantami. A niekiedy, aby chronić sfery naszej świętości, nie kalać swego profanum.

Pamiętajmy o tym — jak Buddyści twierdzili — niektórzy Bogowie potrafią stroić sobie z ludzi żarty, a niezrozumiana natura nie ma ani litości dla ludzkiego życia, ani ochoty na wymuszenie realizacji na ignorantach — choć sporą dozę wyrafinowanego humoru, który potrafi być okrutnie Saturnalny. Gdy zrobi z nas ofiarę lub niewolnika — śmiertelny i prześmiewczy.

Zapisane słowa przekazuję w dobrej wierze — aby uchylić nieco rąbka szaty wielkiej lunarnej kapłanki, która obdarzyła mnie drugim wzrokiem i pozwoliła na interakcję z ukrytymi światami i działaniami z nimi.

To, co może przybrać monstrualne, święte, lub straszne kształty, zależy tylko od umysłu, który je postrzega, gdy forma jest rozpoznana jako jaśniejąca pustka.

Sen śni nas, a my śnimy sen, odnosi się to do płaszczyzny perceptywnej. Zrozumienie świata jako iluzji wymaga rozpoznania go jako rzeczywistego, a następnie dogłębne zrozumienie tej iluzji aby działać jakby rzeczywiście, rzeczywiście w iluzji, w zawieszeniu i afirmacji.

Wchodzimy w strumień świata dla ludzkich spraw, rozmawiając, działając, a potem wycofujemy się na białą górę, gdzie mędrzec o śnieżnobiałych włosach jest jak małe dziecko, śmiejąc się niewinnie — wywołuje burzę jedną lotną myślą, chroni ludzi dobrotliwością.

Kiedyś zakazane było mówienie o misteriach — aby nie podlegały one zniekształceniom przez umysły mniej lotne, aby nie zatraciły pierwotnego znaczenia. Chociaż po tylu wiekach, albo zanikły, albo zostały zniszczone i roztrwonione.

W Lhag Thog, sekretnych nauczaniach Tybetu rozróżnione były trzy typy umysłu: niskie — które nie przyswajały niczego i rozumiały to, co chciały. Średnie — które rozumiały i były w stanie wniknąć w nauki po odpowiednim treningu i wysokie, które przenikały nauki na wskroś, rozwijając je dalej. Nie musi być to nic statycznego, znane były przecież przypadki w starożytnej Grecji, kiedy wulgarne gbury były przekształcane w szlachetnych oratorów poprzez działanie inspiracji Bóstw i muz.

Filozofia Orientu uratowała mnie wielokrotnie od większych głupot niż te, które popełniłem, choć nie miałem żadnego uprzywilejowanego treningu.

Jako umysł okcydentalny, obdarzony pewnym wglądem, staram się zrównoważyć, zrozumieć i opisać — na miarę umysłu, czucia — to, czym zostałem obdarzony.

Myślę, że jest to rzadka okazja aby pozostawić po sobie coś wartościowego, w obowiązku wobec tych, którzy mnie obdarzyli wglądem i doświadczeniami, a także wobec siebie i ludzi. Zapisuję zatem te słowa.

„I rozpacz (…) siedmiokrotna rozpacz Tego, kto nie uczy Swego prawa ludzi!” — XIX. Liber B vel Magi.

Apocalypsis, ze starożytnej Greki oznacza „Odsłonięcie”. Jest słowem powiązanym z wejściem inicjatów w świat za zasłony Izydy, po przejściu odpowiednich prób. Inicjowani mieli rzadką możliwość aby uczestniczyć w sprawach światów niewidzialnych, często jedynych które odbijały w ich oczach zarówno łzy i szczęście.


Ta książka jest fasadą głębszego projektu, który płynie przez żyły każdego filo-sopha — w znaczeniu klasycznym. Człowieka poszukującego prawdy, ale także człowieka kochającego mądrość i super-ordynacyjną ideę piękna. Traktuję swoją pracę z miarą zaangażowania na jakie mnie stać z możliwością przekazania fragmentu nadziei, pierwiastka zaginionego świata. Staram się rozbudzić ten sentyment we współczesnym, rozczarowanym, „odczarowanym” świecie.


W tym samym czasie, angażuję zróżnicowane perspektywy z inter-dyscyplinarnym podejściem. Nie odrzucam ani naukowych dokonań, żywo zainteresowany stosunkami i relacjami politycznymi, ekonomicznymi, zdobyczami technologicznymi, wiedzą akademicką, jak i wszystkimi sprawami dotyczącymi ziemskiego aspektu sceny.

Nie jestem jedynym, który aspiruje do tych rzeczy starożytnego ethos, które zostały zapomniane, złożonych do filologii klasycznej jako relikt przeszłości. Nie dajemy się też ponieść szarlatanerii, pedantyzmowi, choć niekiedy może być to niezamierzony efekt prób pogodzenia tego, co dla większości jest irracjonalne i nie do pogodzenia ze współczesnym światem. Gestem filozofów antycznych była dłoń z palcem wskazującym ku niebiosom, przyznając rację światom Boskim, a także dłoń z palcem wskazującym skierowanym w dół do świętej natury i nauk ziemskich.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 63.46
drukowana A5
kolorowa
za 100.23