E-book
27.3
drukowana A5
82.91
Nieubogaceni

Nieubogaceni

Objętość:
558 str.
ISBN:
978-83-8189-624-5
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 82.91

O książce

Oto historia napisana przez życie. Większość z nas wejdzie kiedyś w rolę jednego z jej bohaterów. To opowieść dla poszukujących odpowiedzi na pytania, które rodzą się, kiedy zostanie zaburzony porządek rzeczy i tracimy kontrolę nad zwyczajnymi sprawami. Czy można wtedy pielęgnować relacje i budować rodzinę? Czy cierpienie uszlachetnia? Czy jest możliwe wyznaczenie granic miłości, egoizmu, wytrzymałości, lęku? Czy nadzieja daje siłę, czy siła nadzieję? Nieubogaceni — pytanie czy odpowiedź?

Opinie

Fantazja

Piękna, wzruszająca historia. Polecam wszystkim. <3

1 maja 2020, o 13:48
Gość

Nieubogaceni" to jedna z lepszych książek jaką miałam okazję przeczytać, to inny kaliber... Historia, która wbija fotel swoją autentycznością. Książka zaprasza nas w podróż w głąb samych siebie i może wywrócić nasze życie do góry nogami (refleksjom nie było końca). Niesamowicie ukazana.. aż do bólu duszy! Polecam z całego serca:)

10 marca 2020, o 17:42
Aneta

zy cierpienie ubogaca duchowo? Takie pytanie stawiam sobie po przeczytaniu książki Barbary Budrewicz „Nieubogaceni”. Jest to historia niespodziewanej , ciężkiej choroby siostry. Niewyobrażalne cierpienie jakiego doświadczyła bohaterka i jej najbliżsi było bardzo przykrym przeżyciem, a pisanie o cierpieniu z pewnością było -ze względu na naturę zjawiska dla autorki bardzo trudne i dotkliwe. Pomimo tego podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami, myślami, bardzo intymnymi emocjami jakie towarzyszyła jej podczas opieki nad chora siostrą. Nie łatwo czyta się tę książkę, jest przepełniona bólem, rozdarciem wewnętrznym najbliższych, wymaga dużego wysiłku emocjonalnego. Skłania do refleksji nad sensem życia i zamartwiania się naszymi codziennymi, przyziemnym problemami, które w porównaniu z tym czego doświadcza bohaterka są prawdziwą błahostką. Zdarzenia opisane w książce , ludzkie działania oraz zachowania wywoływały we mnie różne, skrajne emocje - smutek, gniew, bezradność, wściekłość na niesprawiedliwość losu, ale także chwilami radość. Polecam każdemu chwytająca za serce książkę „Nieubogaceni”

1 marca 2020, o 22:48
Aniela

W teorii jesteśmy najlepsi wręcz perfekcyjni...zamykamy oczy i możemy dopracować każdy szczegół sytuacji...opierajac się na tym powstają najlepsze mowy zaczynające się od słów "ja zawsze...", "ja nigdy...", "ja na Twoim miejscu..." i nagle oczy otwierają się szeroko...jesteśmy w chmurach...ale nie bujamy w obłokach, to Los wykupił nam zagraniczną wycieczkę...teoretycznie wysiedlibyśmy na pierwszym lepszym lotnisku, ale on nas nie pyta o zdanie...nawet nie zwraca na nas uwagi...tylko pcha do przodu nie dając złapać oddechu. Wchodzimy na wyższy level, uświadamiamy sobie, że teoretycznie teoria nie istnieje i co wtedy? Właśnie...wtedy wkładamy zakładkę i zamykając książkę odkładamy ją na półkę...spoglądamy ukradkiem na tytuł "Nieubogaceni"...Hm...inni nie mieli takiego wyboru...wracamy do swoich zajęć, ale w głowie ciągle jesteśmy w tych chmurach...a raczej jesteśmy zawieszeni pomiędzy dwoma światami...i sami nie wiemy gdzie chcemy być...a przecież to tylko książka! Wake up!!! Czyżby?? "Tylko książka" stoi na półce i ozdabia pokój, ilość "tylko książek" ma teoretyczne zadanie pokazać zasób naszego słownictwa. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że to nie jest "tylko książka"...zamykając ją już myśli się o powrocie do niej...nie leży na półce tylko wędruje po domu nie dając o sobie zapomnieć, dlaczego? A no dlatego, że przez jej niebieską okładkę przebija się prawda i to taka jakiej często nie chcemy słuchać...prawda, na którą nie mamy wpływu...możemy ją tylko przyjąć do wiadomości i nawet nie zaakceptować, bo ona za godzinę może nie być już prawdziwa...Gdy jednak wczytamy się uważniej możemy poznać piękno relacji, wzajemnego szacunku i to we wszystkich konstelacjach...Tu pojawia się pełna paleta emocji, z których my w swoim codziennym dniu wykorzystujemy tylko kilka kolorów, a w tych wydarzeniach i towarzyszących im zwrotach okazuje się, że życie zaskakuje nas coraz bardziej wyrazistymi ich pochodnymi...Powieść, która powierzchownie o niej rozmawiając ma jeden temat przewodni jest tak naprawdę labiryntem Losu, który wspólnie przejdziemy z autorką, spotkamy na jego zakrętach ludzi uwikłanych w tą historię i nawet przez moment nie pomyślimy o tym, aby odłożyć ją do tzw. "tylko książek". Dodając na koniec ta książka pokazuje jak bardzo głęboko ukryta jest nasza naura, która ukazuje prawdziwe oblicze w sytuacjach ekstremalnych i jak bardzo możemy siebie bardzo zaskoczyć...Polecam z całego serca wszystkim, którym wydaje się, że wszystko w życiu można zaplanować i zmienić...

1 marca 2020, o 14:48
Helen

Nie wiem, jaką książkę chciała widzieć Myszka w poczekalni każdego szpitala, ale moim zdaniem „Nieubogaceni” zdecydowanie się nadają. Taki poradnik dla zagubionych. I stwierdzam to jako osoba (delikatnie mówiąc) nie przepadająca za powieściami, choćby w niewielkim stopniu, zahaczającymi o tematykę okołoszpitalną. Życie naprawdę lubi nas zaskakiwać. Najlepszy dowód na to jakże banalne stwierdzenie – pochłonęłam tę książkę już dwa razy i to w zastraszającym tempie. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ta powieść nie jest wciągająca. Wciągające to są głupawe seriale, które spełniają w zasadzie tylko jeden warunek: sprawiają, że z ludzkiej, nieposkromionej ciekawości chcemy obejrzeć kolejny odcinek- w nadziei, że akcja w końcu nabierze jakiegoś sensu. „Nieubogaceni” posiadają magnetyzm (to chyba właściwe słowo), który nie pozwala się od nich oderwać ani na chwilę; zarówno fizycznie jak i psychicznie. Na szczęście nie dlatego, że chcemy wiedzieć, kiedy główni bohaterowie nareszcie się pocałują. Moim zdaniem do każdego egzemplarza powinno być dołączone specjalne ostrzeżenie. Coś w stylu: „Przed otwarciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, który wystawi ci zwolnienie z życia na 48 godzin oraz upewni się, że twój kręgosłup wytrzyma w tej pozycji kolejne 500 stron. Zaopatrz się też w strategiczną chusteczkę i nie zapomnij o regularnym nawadnianiu. Podczas czytania postaraj się cały czas pozostawać pod kontrolą osoby postronnej, która po skończonej lekturze wytłumaczy ci, która jest godzina, gdzie się właściwie znajdujesz oraz dlaczego masz wrażenie, jakbyś dopiero przed chwilą nauczył się myśleć”. Wtedy bylibyśmy chociaż trochę przygotowani… Generalnie polecam przeczytanie „Nieubogaconych” (co najmniej) dwa razy. Zwłaszcza dla osób, które, choćby w niewielkim stopniu, związane są z jej bohaterami w realnym życiu. Mnie też się wydawało, że obiektywizm jest w tej sytuacji niemożliwy, ale okazało się, że to jednak wykonalne. Za pierwszym razem uderza nas przede wszystkim trudnie piękna historia napisana przez życie; za drugim dostrzegamy także sposób jej opowiedzenia. Co ciekawe zmiana optyki powoduje także zmianę postrzegania głównego bohatera. Mimo tego, że w naturalny sposób bohaterką historii staje się Myszka, w gruncie rzeczy główną bohaterką tej książki jest pani Basia. To było dla mnie (nawet nie wiem czemu) dość zaskakujące odkrycie. Szkoda tylko, że nie będę mogła go praktycznie wykorzystać w niedalekiej przyszłości. Mam wrażenie, że biedny klucz (zwłaszcza maturalny) pogubiłby się kompletnie już przy próbach interpretacji tytułu…  Dla mnie „Nieubogaceni” to przede wszystkim traktat o relacjach. O tym, jak ważne jest przyznanie drugiemu człowiekowi prawa do odczuwania emocji i próby ich zrozumienia. Sprawa szczególnie ważna nie tylko w kontaktach z człowiekiem ciężko chorym… I to właśnie chyba najbardziej podoba mi się w tej książce: jej wielopoziomowość. Główna bohaterka w swoim opowiadaniu nie skupia się jedynie na chorobie siostry, patrzy na tę sytuację z różnych punktów widzenia. Dogłębnie analizując sytuacje, słowa, reakcje i sny pozwala każdemu przeżywać tę historię na swój własny sposób. Czytelnik ma szansę poznać w przystępnej formie niektóre tajemnice fachu lekarskiego oraz angielsko-polskiej rzeczywistości. Poznając kolejnych bohaterów, spotykamy się z różnymi światopoglądami, dylematami i problemami. Nieubogaceni (jeśli masz wątpliwość, kim są, przeczytaj uważnie książkę) uczą wiele w relacji między rodzeństwem, małżonkami, traktują o przyjaźni i rozstajnych ścieżkach. Generalnie pełen pakiet. I to w dodatku opowiedziany w nieoczywisty sposób, bo z punktu widzenia „niechorego”. Dlaczego ta strona medalu zazwyczaj bywa pomijana? Trudna historia opowiedziana tak po prostu. Bez żadnego upiększania, moralizowania i bajkowego happy endu. Autorka bardzo inteligentnie nas przez nią poprowadziła. Przynajmniej mi się wydaje, że podczas lektury doświadczyłam (choć namiastkę) emocji towarzyszącym bohaterom książki. Na początku czytałam ją z lekkim strachem, ale i nadzieją, później ze zdenerwowaniem, aż wreszcie doszłam do etapu psychicznego zmęczenia. To było takie… prawdziwe. Na szczęście w najtrudniejszych momentach zawsze mogłam liczyć na wyjątkowo rozwinięte poczucie humoru pierwszoosobowego narratora i przypisy doskonale rozładowujące napięcie. Wydarzenia zostały przedstawione tak po ludzku. Krótkie i celne stwierdzenia w tym przypadku sprawdziły się zdecydowanie lepiej niż okrężną drogą zdania wielokrotnie złożone, które zazwyczaj obserwujemy w skomplikowanym świecie Literatury. Czy na promocji książki ktoś wspominał o jakimś zbiorze fraszek, który miałby się niedługo ukazać? Jestem żywo zainteresowana! Zwłaszcza jeżeli będą tak interesująco prawdziwe jak „debiutancka” powieść. Czy muszę coś jeszcze dodawać? (Jeżeli cały ten przydługi wywód nie udowodnił, że naprawdę warto zajrzeć do tej książki, to chyba muszę ..) … skończyć…

1 marca 2020, o 09:47

Autor

Barbara Okurowska Budrewicz
Barbara Okurowska Budrewicz
Autorka uważa, że początek i koniec historii są jak okładka książki: ograniczają przestrzeń, tworzą ramy, wyznaczają punkty odniesienia. …a i tak najważniejsze jest to, co pomiędzy nimi — treść: słowa, obrazy, emocje, a ponad wszystko ślady, jakie pozostawi…

Nad książką pracowali:

Aneta Wereda
Redakcja i korekta
Marta Jurgiełajtis
Projekt okładki