Wiersze Jarosława Kapłona z tomiku "Mantra" czyta się jak duchowy dziennik kogoś, kto na nowo uczy się mieszkać w swoim ciele. Kogoś, kto wraca z dalekiej podróży, choć tak naprawdę wraca skąd nigdy nie odszedł. Zalecam czytać powoli, w pełnym skupieniu. To wiersze pisane klarownym językiem, a jednocześnie pulsujące jak samo życie. Ten tomik pozostawia po sobie wyciszenie - jakby ktoś zgasił świecę, lecz światło słów wciąż oświetlało cień. Ten spokój jest zgodą na to, ze swiatło i cień potrzebują siebie nawzajem, żeby cokolwiek mogło naprawdę trwać. Gorąco polecam :)