E-book
23.63
drukowana A5
66.89
Lęk Społeczny Nastolatka

Bezpłatny fragment - Lęk Społeczny Nastolatka

Objętość:
334 str.
ISBN:
978-83-8467-971-5
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 66.89

Wstęp

Kiedy zwykła nieśmiałość przestaje być zwykła

Wyobraź sobie piętnastoletniego Michała. Jest wtorek rano. Za dwadzieścia minut powinien wyjść do szkoły, ale zamiast przygotowywać plecak, siedzi na łóżku i wpatruje się w podłogę.

— Mamo, boli mnie brzuch. Chyba dzisiaj nie pójdę.

Matka wzdycha. To już trzeci raz w ciągu dwóch tygodni. Wczoraj chłopak czuł się dobrze, wieczorem grał na komputerze, rozmawiał z kolegą przez internet i żartował przy kolacji. A dzisiaj znowu boli go brzuch.

— Michał, nie możesz opuszczać szkoły za każdym razem, kiedy masz sprawdzian. Musisz się w końcu przełamać.

Chłopak nie odpowiada. Nie dlatego, że lekceważy matkę. Po prostu nie wie, jak jej wytłumaczyć, co się z nim dzieje.

Tego dnia nie ma żadnego sprawdzianu. Jest za to prezentacja na lekcji historii. Michał przygotowywał ją przez cały weekend. Zna temat, ma gotowe notatki i potrafi bez problemu opowiedzieć o nim w domu. Jednak na samą myśl, że będzie musiał stanąć przed klasą, czuje narastające napięcie. A jeśli zapomni, co chciał powiedzieć? Jeśli zacznie się jąkać? Jeśli ktoś się zaśmieje? Jeśli nauczyciel zada pytanie, na które nie będzie znał odpowiedzi? W jego wyobraźni zwykła szkolna prezentacja zamienia się w wydarzenie, które może skończyć się kompromitacją.

Matka widzi nastolatka, który znowu próbuje uniknąć szkoły. Michał przeżywa coś zupełnie innego. Nie chce zawieść rodziców, nie chce mieć zaległości i wcale nie zamierza rezygnować z nauki. Chciałby po prostu wejść do klasy, powiedzieć to, co przygotował, i wrócić na swoje miejsce, nie czując, że wszyscy przyglądają się każdemu jego ruchowi. Nie potrafi jednak sprawić, żeby ten strach zniknął.

Ta historia jest fikcyjna, ale podobne sytuacje zdarzają się w wielu rodzinach. Jeden nastolatek boi się odpowiadać przy tablicy. Inny nie potrafi zadzwonić do kolegi, choć bardzo chciałby się z nim spotkać. Jeszcze inny rezygnuje z urodzin przyjaciółki, ponieważ obawia się, że nie będzie wiedział, o czym rozmawiać. Są też młodzi ludzie, którzy na pierwszy rzut oka świetnie sobie radzą. Dobrze się uczą, mają znajomych, uczestniczą w zajęciach i sprawiają wrażenie spokojnych. Dopiero po powrocie do domu okazuje się, ile wysiłku kosztował ich zwyczajny dzień. Rozpamiętują wypowiedziane zdania, analizują reakcje innych i martwią się sytuacjami, które dopiero mają nastąpić.

Dorośli często próbują tłumaczyć podobne zachowania w najprostszy możliwy sposób. „Jest nieśmiały”, „Nie lubi ludzi”, „Brakuje mu pewności siebie”, „Musi nauczyć się radzić sobie w życiu”. Czasem takie wyjaśnienia rzeczywiście odpowiadają sytuacji. Nie każde wycofanie oznacza zaburzenie, a nie każdy nastolatek musi lubić wystąpienia publiczne czy duże spotkania towarzyskie. Problem zaczyna się wtedy, gdy strach przed oceną innych przestaje być chwilowym dyskomfortem, a zaczyna wpływać na codzienne wybory młodego człowieka.

Nastolatek nie zgłasza się do odpowiedzi, mimo że zna prawidłowe rozwiązanie. Nie prosi o pomoc, chociaż jej potrzebuje. Nie nawiązuje nowych znajomości, choć czuje się samotny. Rezygnuje z zajęć dodatkowych, wycieczek, wspólnych wyjść i możliwości rozwijania zainteresowań. Z czasem może nawet uwierzyć, że po prostu nie nadaje się do kontaktów z ludźmi. Właśnie wtedy warto przyjrzeć się bliżej zjawisku, które psychologia określa jako lęk społeczny.

Nie chodzi w nim wyłącznie o strach przed publicznym występowaniem. Trudności mogą pojawiać się również podczas zwyczajnych sytuacji: kupowania czegoś w sklepie, jedzenia w obecności innych, rozpoczynania rozmowy, proszenia o wyjaśnienie zadania czy poznawania nowych osób. To, co dla jednego człowieka jest drobną niedogodnością, dla drugiego może stanowić poważne wyzwanie emocjonalne. Co ważne, młody człowiek niekiedy sam dostrzega, że jego obawy są nadmierne. Może wiedzieć, że pojedyncza pomyłka nie oznacza katastrofy, a większość kolegów prawdopodobnie szybko zapomni o niezręcznej odpowiedzi. Sama świadomość tego faktu nie zawsze jednak wystarcza, żeby przestał się bać.

Dlatego rady w rodzaju „Po prostu się nie przejmuj” albo „Nie zwracaj uwagi na innych” bywają nieskuteczne. Nie wyjaśniają, co zrobić z napięciem, które pojawia się mimo najlepszych chęci. Rodzice i nauczyciele zazwyczaj naprawdę chcą pomóc. Widzą, że młody człowiek ma możliwości, których nie wykorzystuje, i próbują dodać mu pewności siebie. Jednak dobre intencje nie zawsze wystarczają. Aby skutecznie wspierać nastolatka, trzeba najpierw zrozumieć, czego się obawia i dlaczego określone sytuacje wywołują w nim tak silne emocje.

Warto również pamiętać, że okres dorastania sam w sobie jest czasem ogromnych zmian. Młodzi ludzie budują własną tożsamość, porównują się z rówieśnikami, poszukują akceptacji i próbują odnaleźć swoje miejsce w grupie. Opinia innych może mieć dla nich szczególne znaczenie. Nie oznacza to jednak, że każdy nastolatek przeżywający trudności społeczne doświadcza zaburzenia lękowego.

Celem tej książki nie jest zachęcanie rodziców do doszukiwania się choroby w każdym przejawie nieśmiałości. Chcemy pokazać, jak odróżniać naturalne obawy od trudności, które zaczynają ograniczać życie, oraz kiedy warto zwrócić się po profesjonalną pomoc. Przede wszystkim jednak chcemy spojrzeć na problem oczami samego nastolatka.

Wyobraźmy sobie, jak wygląda życie człowieka, który każdego dnia musi wybierać pomiędzy tym, czego pragnie, a tym, czego się boi. Chciałby mieć przyjaciół, ale trudno mu zrobić pierwszy krok. Chciałby pokazać, co potrafi, lecz obawia się porażki. Chciałby być bardziej samodzielny, ale nawet prosta rozmowa z nieznajomą osobą wywołuje w nim napięcie. Takie doświadczenia mogą prowadzić do frustracji, smutku, poczucia niezrozumienia i stopniowego wycofywania się z życia społecznego. Nie dlatego, że nastolatek nie ma marzeń czy ambicji. Niekiedy właśnie dlatego, że bardzo mu zależy.

W kolejnych rozdziałach przyjrzymy się mechanizmom lęku przed oceną, jego wpływowi na ciało, myśli, naukę, przyjaźnie i relacje rodzinne. Wyjaśnimy, dlaczego unikanie trudnych sytuacji przynosi chwilową ulgę, ale z czasem może jeszcze bardziej ograniczać swobodę działania. Porozmawiamy również o roli dorosłych: o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem, który nie potrafi nazwać swoich emocji, jak reagować na trudności z chodzeniem do szkoły oraz jak znaleźć równowagę pomiędzy wspieraniem samodzielności a zapewnianiem poczucia bezpieczeństwa.

Nie piszemy jednak tej książki wyłącznie dla rodziców i nauczycieli. Jeżeli jesteś nastolatkiem i rozpoznajesz w opisanych sytuacjach własne doświadczenia, chcemy, żebyś znalazł tutaj coś również dla siebie. Nie będziemy przekonywać Cię, że musisz stać się osobą przebojową, popularną albo zawsze pewną siebie. Nie każdy lubi być w centrum uwagi i nie ma w tym niczego złego. Ważne jest coś innego: żeby strach nie odbierał Ci możliwości robienia rzeczy, które są dla Ciebie istotne.

Zmiana nie musi oznaczać natychmiastowego przemawiania przed całą klasą czy poznawania dziesiątek nowych osób. Może zaczynać się od znacznie mniejszych działań: zadania jednego pytania, napisania wiadomości do znajomego, poproszenia o pomoc czy podjęcia niewielkiego wyzwania, które dotychczas wydawało się zbyt trudne. Nie wszystkie próby zakończą się sukcesem. Mogą zdarzać się trudniejsze dni, powroty dawnych obaw i chwile zniechęcenia. Nie przekreśla to wcześniejszych postępów. Uczenie się nowych sposobów reagowania wymaga czasu, a tempo zmian jest indywidualne.

Znajdziesz tutaj praktyczne przykłady, ćwiczenia i propozycje działań, które pomogą lepiej zrozumieć własne doświadczenia i odnaleźć pierwszy możliwy krok. Nie zastępują one diagnozy ani psychoterapii, gdy są potrzebne. Zaburzenie lęku społecznego można skutecznie leczyć, a odpowiednio dobrane wsparcie może znacząco poprawić codzienne funkcjonowanie młodego człowieka.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Michała.

Wyobraźmy sobie, że następnego dnia jego mama nie zaczyna rozmowy od pytania, dlaczego znowu nie chce iść do szkoły. Zamiast tego siada obok niego i mówi:

— Widzę, że ostatnio bardzo trudno ci chodzić na niektóre lekcje. Chciałabym zrozumieć, co się dzieje. Możemy o tym porozmawiać?

Być może Michał nie odpowie od razu. Może wzruszy ramionami, powie „nie wiem” albo spróbuje zmienić temat. Sama rozmowa nie sprawi, że jego lęk zniknie. Nie rozwiąże też automatycznie problemu szkolnych nieobecności. Może jednak wydarzyć się coś ważnego. Michał po raz pierwszy poczuje, że nie musi ukrywać swoich trudności przed osobą, która chce mu pomóc. A to może być początek zmiany.

Bo zanim zaczniemy uczyć młodego człowieka, jak radzić sobie z lękiem, warto sprawić, żeby nie musiał mierzyć się z nim w samotności.

Rozdział 1. Nieśmiałość, introwersja czy lęk społeczny?

Szesnastoletnia Lena właśnie wróciła ze spotkania z przyjaciółmi. Jest uśmiechnięta, pełna energii i podekscytowana. Opowiada mamie, jak świetnie się bawili, z czego się śmiali i jakie mają plany na następny weekend. Bez problemu rozmawia z nowo poznanymi osobami, potrafi żartować, a czasami sama organizuje wspólne wyjścia.

Następnego dnia mama Leny odbiera telefon od wychowawczyni.

— Chciałabym porozmawiać o pani córce. Lena prawie nie odzywa się na lekcjach. Nie zgłasza się, unika pracy w grupach i bardzo trudno namówić ją do odpowiedzi. Mam wrażenie, że nie potrafi odnaleźć się wśród rówieśników.

Mama jest zaskoczona. Przecież jeszcze wczoraj widziała zupełnie inną dziewczynę. Towarzyską, rozmowną i pewną siebie.

— Ale Lena ma mnóstwo znajomych. Nie ma żadnych problemów z kontaktami z ludźmi — odpowiada.

Obie kobiety opisują to, co rzeczywiście zaobserwowały. Każda jednak zna Lenę w innym środowisku.

Ta fikcyjna historia pokazuje, jak łatwo pomylić zewnętrzne zachowanie młodego człowieka z jego rzeczywistymi doświadczeniami. Nastolatek, który milczy w klasie, niekoniecznie jest nietowarzyski. Ktoś, kto nie lubi dużych spotkań, nie musi bać się ludzi. Z kolei osoba sprawiająca wrażenie pewnej siebie może przeżywać silne napięcie w określonych sytuacjach społecznych.

Aby zrozumieć te różnice, warto przyjrzeć się trzem pojęciom, które często są ze sobą mylone: nieśmiałości, introwersji i lękowi społecznemu.

1.1. Dlaczego obawiamy się oceny innych?

Przypomnijmy sobie własne lata szkolne. Pierwsza odpowiedź przed całą klasą, rozmowa z osobą, która nam się podobała, występ podczas akademii albo wejście do grupy, w której nikogo nie znaliśmy. Nawet osoby uznawane za pewne siebie mogły w takich chwilach poczuć zdenerwowanie.

Obawa przed oceną jest naturalną częścią ludzkiego doświadczenia. Człowiek potrzebuje relacji, akceptacji i poczucia przynależności, dlatego możliwość odrzucenia lub ośmieszenia może wywoływać napięcie. W okresie dorastania znaczenie opinii rówieśników często wzrasta. Nastolatek zaczyna coraz wyraźniej zastanawiać się, jak wygląda w oczach innych, czy pasuje do grupy i czy zostanie zaakceptowany.

Dla dorosłego niezręczna wypowiedź podczas rozmowy może być drobnym wydarzeniem, o którym zapomni jeszcze tego samego dnia. Dla piętnastolatka podobna sytuacja niekiedy nabiera znacznie większego znaczenia. Może martwić się, że koledzy będą ją wspominać przez wiele tygodni, a jedna pomyłka wpłynie na jego pozycję w klasie.

Nie oznacza to, że młodzież przesadza albo niepotrzebnie przejmuje się drobiazgami. W okresie dorastania kształtuje się obraz samego siebie, a doświadczenia społeczne stają się ważnym źródłem informacji o własnej wartości i miejscu wśród innych.

Sam lęk nie jest jednak czymś złym. W umiarkowanym nasileniu może mobilizować do przygotowania się do ważnego wydarzenia, zwiększać czujność i skłaniać do zastanowienia się nad konsekwencjami własnych działań. Nastolatek, który denerwuje się przed wystąpieniem, może dzięki temu wcześniej przećwiczyć prezentację i lepiej uporządkować materiał.

Problem pojawia się wtedy, gdy zdenerwowanie staje się tak silne, że zamiast pomagać, zaczyna przeszkadzać. Młody człowiek nie potrafi skupić się na zadaniu, odkłada przygotowania albo całkowicie rezygnuje z działania. Obawa przed możliwą porażką okazuje się silniejsza niż chęć spróbowania.

Nie sam fakt odczuwania lęku świadczy więc o problemie, lecz jego nasilenie, trwałość oraz wpływ na codzienne funkcjonowanie. Nie musimy oczekiwać od nastolatka, że nigdy nie będzie się denerwował. Znacznie ważniejsze jest to, czy pomimo naturalnego zdenerwowania może uczestniczyć w sytuacjach, które są dla niego istotne.

1.2. Nieśmiałość i introwersja — dwie różne cechy

W codziennych rozmowach określenia „nieśmiały” i „introwertyk” bywają używane zamiennie. Tymczasem opisują różne zjawiska.

Nieśmiałość wiąże się przede wszystkim ze skrępowaniem lub niepewnością w kontaktach społecznych. Nieśmiały nastolatek może potrzebować więcej czasu, żeby poczuć się swobodnie w nowym towarzystwie. Podczas pierwszego spotkania z nieznajomymi osobami mówi niewiele, uważnie obserwuje innych i niechętnie znajduje się w centrum uwagi.

Wyobraźmy sobie czternastoletniego Jakuba, który pierwszy raz przychodzi na trening do nowego klubu sportowego. Początkowo stoi z boku i odpowiada tylko wtedy, gdy ktoś bezpośrednio się do niego zwróci. Nie zna jeszcze zasad panujących w grupie i obawia się popełnienia niezręczności. Po kilku treningach nawiązuje znajomości, a miesiąc później sam zagaduje nowych uczestników. Początkowe skrępowanie stopniowo ustępuje wraz z poznawaniem otoczenia.

Introwersja natomiast jest cechą osobowości związaną między innymi z preferowanym sposobem uczestniczenia w życiu społecznym. Osoby o bardziej introwertycznym usposobieniu często cenią spokojniejsze otoczenie, możliwość skupienia się na własnych myślach oraz relacje w mniejszym gronie. Nie oznacza to jednak, że boją się ludzi.

Introwertyczny nastolatek może z przyjemnością spędzać czas na czytaniu książek, rysowaniu, programowaniu czy graniu w ulubioną grę. Może mieć dwóch bliskich przyjaciół i nie odczuwać potrzeby poznawania kolejnych dziesięciu osób. Jednocześnie potrafi bez większych trudności wygłosić prezentację przed klasą, porozmawiać z nauczycielem czy samodzielnie załatwić ważną sprawę. Po intensywnym dniu pełnym kontaktów społecznych będzie jednak wolał odpocząć w spokojnym otoczeniu.

Nieśmiałość dotyczy przede wszystkim odczuwanego skrępowania, natomiast introwersja opisuje szersze cechy i preferencje osobowości. Obie mogą występować jednocześnie, ale nie muszą. Introwertyk może być pewny siebie, a osoba bardzo towarzyska może doświadczać silnego lęku społecznego.

W praktyce szczególnie ważne jest rozróżnienie między preferencją a ograniczeniem wynikającym ze strachu. Jeżeli nastolatek mówi: „Nie chcę iść na imprezę, wolę zostać w domu i obejrzeć film”, może po prostu dokonywać wyboru zgodnego ze swoimi upodobaniami. Inaczej wygląda sytuacja, gdy mówi: „Bardzo chciałbym pójść, ale wszyscy będą na mnie patrzeć. Na pewno powiem coś głupiego i się ośmieszę”. W drugim przypadku za rezygnacją może stać obawa przed oceną.

Samo takie zdanie nie wystarcza do rozpoznania zaburzenia, ale pozwala dostrzec, że podobne zachowania mogą mieć odmienne przyczyny.

Dlatego nie warto próbować zmieniać spokojnego nastolatka w osobę przebojową tylko dlatego, że dorosłym wydaje się, iż powinien być bardziej towarzyski. Nie istnieje jeden prawidłowy sposób uczestniczenia w życiu społecznym. Istotne jest przede wszystkim to, czy młody człowiek może budować satysfakcjonujące relacje i podejmować ważne dla siebie działania bez nadmiernego ograniczenia przez lęk.

1.3. Kiedy lęk społeczny staje się zaburzeniem?

Lęk społeczny pojawia się w sytuacjach, w których człowiek obawia się negatywnej oceny ze strony innych. Szczególne znaczenie ma przekonanie, że własne zachowanie, wygląd albo sposób wypowiadania się mogą zostać uznane za niewłaściwe, śmieszne lub kompromitujące.

Nie chodzi więc wyłącznie o przebywanie wśród ludzi, lecz przede wszystkim o możliwość bycia ocenianym. Nastolatek może swobodnie rozmawiać z przyjaciółmi, a jednocześnie odczuwać silny lęk przed odpowiedzią na pytanie nauczyciela. Może bez trudności przejść przez zatłoczony korytarz, ale nie potrafić podejść do grupy kolegów i rozpocząć rozmowy.

O zaburzeniu lęku społecznego mówimy wtedy, gdy strach przed oceną jest wyraźny, utrwalony, nieproporcjonalny do rzeczywistego zagrożenia i prowadzi do istotnego cierpienia lub ograniczeń w codziennym funkcjonowaniu.

W procesie diagnostycznym specjaliści uwzględniają między innymi czas trwania trudności, sytuacje wywołujące lęk oraz ich wpływ na życie młodego człowieka. W kryteriach DSM-5-TR wskazuje się, że obawy zazwyczaj utrzymują się co najmniej sześć miesięcy. U dzieci i nastolatków ważne jest również występowanie lęku w kontaktach z rówieśnikami, a nie wyłącznie w obecności dorosłych.

Nie oznacza to jednak, że rodzice powinni czekać pół roku, zanim zwrócą się po pomoc. Jeśli lęk jest silny, prowadzi do częstych nieobecności w szkole, izolacji albo poważnie utrudnia codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować trudności wcześniej.

Znaczenie ma również przebieg problemu. Początkowe skrępowanie po zmianie klasy czy rozpoczęciu nauki w nowej szkole może stopniowo zmniejszać się wraz z poznawaniem otoczenia. U niektórych nastolatków napięcie jednak nie ustępuje, a kolejne sytuacje wymagające kontaktu z ludźmi stają się źródłem coraz większego niepokoju.

Zdarza się także, że młody człowiek pomimo silnego lęku nadal wykonuje wszystkie obowiązki. Chodzi do szkoły, odpowiada na lekcjach i uczestniczy w zajęciach. Otoczenie nie zauważa trudności, ponieważ zewnętrznie wszystko wygląda prawidłowo. Dopiero po powrocie do domu okazuje się, jak wiele wysiłku kosztowało go funkcjonowanie przez cały dzień. Jest wyczerpany, rozdrażniony albo potrzebuje długiego odpoczynku.

Sam fakt wykonywania obowiązków nie wyklucza więc istotnego cierpienia emocjonalnego. Jednocześnie zmęczenie, niechęć do szkoły czy wycofanie mogą mieć wiele innych przyczyn, dlatego nie należy traktować ich jako wystarczających podstaw do rozpoznania lęku społecznego.

Szczególnie ważne jest także uwzględnienie rzeczywistej sytuacji nastolatka. Jeżeli uczeń boi się konkretnej grupy, ponieważ doświadcza w niej wyśmiewania, poniżania lub przemocy, jego strach może być reakcją na realne zagrożenie. W takim przypadku nie wolno sprowadzać problemu wyłącznie do nadmiernej lękliwości. Konieczne jest rozpoznanie sytuacji w otoczeniu i zadbanie o bezpieczeństwo młodego człowieka.

Zaburzenie lęku społecznego nie jest również oznaką słabego charakteru ani dowodem braku umiejętności społecznych. Nastolatek może potrafić prowadzić rozmowę, jasno formułować myśli i posiadać wiele zainteresowań, a mimo to odczuwać lęk utrudniający wykorzystanie tych możliwości.

1.4. Jak rozpoznać trudności, których nie widać na pierwszy rzut oka?

Wiele osób wyobraża sobie nastolatka z lękiem społecznym jako kogoś, kto zawsze stoi z boku, unika spojrzeń i nie ma znajomych. W rzeczywistości obraz ten może być znacznie bardziej zróżnicowany.

Niektórzy młodzi ludzie rzeczywiście wycofują się z większości kontaktów. Inni mają grono przyjaciół, aktywnie uczestniczą w wybranych zajęciach i swobodnie rozmawiają w dobrze znanym otoczeniu. Trudności pojawiają się dopiero w sytuacjach, w których wzrasta poczucie bycia ocenianym.

Wróćmy do Leny z początku rozdziału. Poza szkołą dziewczyna spotyka się z przyjaciółmi, śmieje się i chętnie rozmawia. W klasie natomiast prawie się nie odzywa. Być może w szkolnym środowisku znacznie silniej obawia się oceny, ponieważ wie, że ewentualna niezręczna wypowiedź zostanie usłyszana przez osoby, które spotyka każdego dnia. Możliwe również, że wcześniej doświadczyła przykrych komentarzy albo po prostu nie czuje się dobrze w tej konkretnej grupie.

Dopiero poznanie jej doświadczeń pozwoli zrozumieć przyczyny zachowania. Podobne różnice występują między domem a szkołą. Rodzice mogą znać dziecko jako rozmowne, dowcipne i stanowcze, podczas gdy nauczyciele opisują je jako ciche, wycofane i niepewne. Żadna z tych obserwacji nie musi być błędna, ponieważ zachowanie człowieka zależy również od środowiska, relacji i poczucia bezpieczeństwa.

Niektóre nastolatki starają się ukrywać swój lęk. Zamiast powiedzieć: „Boję się rozmawiać z nowymi osobami”, mówią: „Nie chce mi się”. Zamiast przyznać, że przeraża je wystąpienie przed klasą, tłumaczą, że prezentacja jest bez sensu. Inni przygotowują wypowiedzi z dużym wyprzedzeniem, wielokrotnie sprawdzają wiadomości przed wysłaniem albo uważnie kontrolują własne zachowanie. Otoczenie dostrzega sumienność i dobre przygotowanie, ale nie zawsze widzi napięcie, które im towarzyszy.

Lęk może również wiązać się z rozdrażnieniem, frustracją czy gwałtowną odmową udziału w określonych zajęciach. Takie reakcje nie są jednak charakterystyczne wyłącznie dla zaburzeń lękowych. Mogą wynikać z konfliktów rodzinnych, przeciążenia, obniżonego nastroju, trudności neurorozwojowych lub wielu innych czynników.

Dlatego najważniejsze jest zauważenie powtarzającego się wzorca, a nie pojedynczego zachowania. Rodzic może dostrzec, że nastolatek regularnie rezygnuje z wydarzeń, w których wcześniej chciał uczestniczyć, unika samodzielnego załatwiania prostych spraw albo bardzo długo przygotowuje się do rozmowy telefonicznej. Nauczyciel może natomiast zauważyć ucznia, który dobrze radzi sobie z pracami pisemnymi, lecz niemal nigdy nie odpowiada ustnie, mimo znajomości materiału.

Niepokojące mogą być również powtarzające się dolegliwości fizyczne przed określonymi wydarzeniami społecznymi, szczególnie jeśli towarzyszą im silne obawy przed oceną. Bólu brzucha, głowy czy innych objawów nie należy jednak automatycznie przypisywać lękowi. Wymagają one odpowiedniej uwagi medycznej, zwłaszcza gdy są nowe, nasilone lub utrzymujące się.

Co zatem mogą zrobić dorośli, gdy dostrzegą podobne trudności?

Pierwszym krokiem powinna być próba zrozumienia sytuacji młodego człowieka. Zamiast pytać: „Dlaczego znowu nie chciałeś rozmawiać z kolegami?”, można powiedzieć: „Zauważyłem, że ostatnio rzadziej spotykasz się ze znajomymi. Czy coś się zmieniło?”. Zamiast stwierdzać: „Musisz w końcu nauczyć się odpowiadać przy tablicy”, warto zapytać: „Co jest dla ciebie najtrudniejsze, kiedy nauczyciel prosi cię o odpowiedź?”.

Różnica może wydawać się niewielka, ale jest ważna. W pierwszym przypadku dorosły ocenia zachowanie. W drugim próbuje dowiedzieć się, co młody człowiek rzeczywiście przeżywa.

Nie oznacza to, że nastolatek od razu zacznie opowiadać o swoich uczuciach. Może nie wiedzieć, skąd bierze się jego napięcie, albo obawiać się niezrozumienia. Warto więc dać mu czas, zachowując jednocześnie zainteresowanie jego codziennym funkcjonowaniem.

Pomocne może być zwrócenie uwagi na okoliczności występowania trudności. Czy nastolatek obawia się kontaktu ze wszystkimi, czy tylko z określonymi osobami? Czy napięcie pojawia się w nowych sytuacjach, czy również w dobrze znanych? Czy problem dotyczy przede wszystkim szkoły, czy także spotkań poza nią? Czy młody człowiek chciałby uczestniczyć w danych wydarzeniach, ale rezygnuje z powodu strachu?

Takie obserwacje nie zastępują profesjonalnej diagnozy, ale mogą pomóc lepiej zrozumieć sytuację i przygotować się do konsultacji. Jeżeli trudności są nasilone, utrzymują się lub wyraźnie ograniczają życie nastolatka, warto zwrócić się do psychologa albo lekarza. Nie trzeba czekać, aż młody człowiek całkowicie wycofa się z kontaktów lub przestanie uczęszczać do szkoły.

Wróćmy jeszcze raz do Leny. Jej mama zna dziewczynę jako osobę towarzyską, a wychowawczyni widzi uczennicę, która rzadko zabiera głos. Gdyby obie kobiety pozostały przy swoich pierwszych ocenach, mogłyby nigdy nie dowiedzieć się, co naprawdę przeżywa nastolatka.

Tymczasem wiele mogłoby zmienić jedno spokojne pytanie:

— Lena, jak ty się właściwie czujesz w swojej klasie?

Być może dziewczyna opowiedziałaby o strachu przed oceną. Być może o trudnych relacjach z kolegami. A może okazałoby się, że jej milczenie ma jeszcze inne przyczyny.

Nie znamy odpowiedzi, ponieważ zachowanie widoczne z zewnątrz nie pozwala nam odczytać wszystkiego, co dzieje się w drugim człowieku.

Najważniejsze nie jest więc to, czy nastolatek wydaje się nieśmiały, lecz to, czy strach odbiera mu możliwość życia w sposób, którego sam pragnie.

Rozdział 2. W głowie nastolatka — jak działa lęk przed oceną?

Piętnastoletni Michał siedzi w trzeciej ławce, niedaleko okna. Nauczycielka zadaje pytanie, na które chłopak doskonale zna odpowiedź. Jeszcze poprzedniego wieczoru rozwiązywał podobne zadania i wszystkie wykonał prawidłowo. Mógłby podnieść rękę, zdobyć dobrą ocenę i pokazać, że naprawdę rozumie omawiany materiał. Jednak tego nie robi.

„A jeśli źle odpowiem? Może źle zrozumiałem pytanie? Co będzie, jeśli wszyscy zaczną się śmiać? Lepiej się nie odzywać”.

Nauczycielka rozgląda się po klasie. Przez chwilę jej wzrok zatrzymuje się na Michale.

— Może ty spróbujesz?

Chłopak spuszcza głowę.

— Nie wiem.

Kilka ławek dalej ktoś się śmieje. Michał natychmiast uznaje, że śmiech dotyczy właśnie jego. Nie zauważa, że dwaj koledzy pokazują sobie coś na ekranie telefonu. Nie wie również, że nauczycielka wybrała go dlatego, że pamięta jego dobre wyniki z ostatniego sprawdzianu. W jego głowie powstaje jednak zupełnie inna historia.

„Nauczycielka pewnie myśli, że jestem głupi. Koledzy mają ze mnie ubaw. Znowu się skompromitowałem”.

Po lekcji chłopak wychodzi z sali, rozmawia z kolegą i wraca do domu. Z zewnątrz wygląda, jakby już zapomniał o całym wydarzeniu. Jednak wieczorem, kiedy kładzie się do łóżka, sytuacja powraca. Przypomina sobie pytanie nauczycielki, własną odpowiedź i śmiech z końca klasy. Zastanawia się, dlaczego powiedział, że nie wie, skoro doskonale znał odpowiedź. Jest przekonany, że wszyscy zapamiętali jego zachowanie i uznali go za osobę niekompetentną.

Michał nie wie, co rzeczywiście pomyśleli inni uczniowie. Nie ma nawet pewności, czy ktokolwiek poza nim zapamiętał to wydarzenie. Mimo to jest przekonany, że zna odpowiedź.

Ta fikcyjna historia pokazuje jeden z najważniejszych mechanizmów lęku społecznego. Znaczenie ma nie tylko to, co rzeczywiście się wydarza, lecz również sposób, w jaki człowiek interpretuje sytuację, przewiduje jej konsekwencje i później odtwarza ją w pamięci. Aby zrozumieć, dlaczego zwykła odpowiedź przed klasą może stać się źródłem tak silnego napięcia, warto przyjrzeć się procesom zachodzącym w umyśle młodego człowieka.

2.1. „Wszyscy na mnie patrzą” — efekt reflektora i nadmierne skupianie uwagi na sobie

Wyobraźmy sobie, że wchodzimy do pomieszczenia, w którym siedzi dwadzieścia osób. Rozmawiają, śmieją się, przeglądają telefony. Ktoś zerka w naszą stronę, ktoś inny odwraca głowę. Większość ludzi nie zastanawia się szczególnie długo nad takim wydarzeniem. Szukają wolnego miejsca i zajmują się swoimi sprawami.

Dla nastolatka silnie obawiającego się oceny ta sama sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Zaczyna zastanawiać się, dlaczego ktoś na niego spojrzał, czy coś jest nie tak z jego wyglądem i czy pozostali nie komentują właśnie jego zachowania. Ma wrażenie, że znalazł się w centrum uwagi, chociaż większość obecnych osób może być zajęta własnymi sprawami.

Psychologia opisuje zjawisko, które pomaga zrozumieć podobne doświadczenia. Jest nim efekt reflektora, polegający na tendencji do przeceniania tego, jak bardzo inni ludzie zauważają nasz wygląd, zachowanie czy drobne pomyłki.

Nazwa nawiązuje do aktora stojącego na scenie w świetle reflektora. Wszystkie spojrzenia publiczności skierowane są na jedną osobę, a każdy jej gest i wypowiedziane słowo wydają się doskonale widoczne. Podobne wrażenie może pojawiać się w codziennym życiu, nawet jeśli człowiek w rzeczywistości nie znajduje się w centrum zainteresowania.

Nastolatek wychodzi z domu w bluzie, która jego zdaniem źle na nim leży. Przez cały dzień zastanawia się, czy inni zauważają ten szczegół. Kiedy ktoś na niego spojrzy, automatycznie zakłada, że właśnie ocenia jego ubranie. Tymczasem osoba, która na niego zerknęła, mogła w ogóle nie zwrócić uwagi na bluzę. Być może zastanawiała się, czy zna go z innej klasy, albo zwyczajnie spojrzała w jego kierunku.

Efekt reflektora nie dotyczy wyłącznie nastolatków ani osób z zaburzeniami lękowymi. Występuje również u dorosłych. Jednak w okresie dorastania, kiedy zmienia się ciało, kształtuje tożsamość i rośnie znaczenie opinii rówieśników, poczucie bycia obserwowanym może nabierać szczególnego znaczenia.

Z efektem reflektora wiąże się jeszcze jeden mechanizm, który odgrywa ważną rolę w podtrzymywaniu lęku społecznego: nadmierne skupianie uwagi na sobie.

Wyobraźmy sobie nastolatka rozmawiającego z nowo poznaną osobą. Chciałby dowiedzieć się czegoś o jej zainteresowaniach i opowiedzieć o własnych pasjach. Jednocześnie zaczyna zastanawiać się, czy mówi wystarczająco wyraźnie, czy odpowiednio patrzy rozmówcy w oczy, czy nie uśmiecha się zbyt długo i czy jego głos nie brzmi dziwnie.

Zamiast swobodnie uczestniczyć w rozmowie, obserwuje samego siebie. Staje się jednocześnie rozmówcą i własnym surowym recenzentem.

Można porównać to do sytuacji, w której podczas rozmowy stale patrzylibyśmy w niewidzialne lustro. Zamiast uważnie słuchać drugiej osoby, analizowalibyśmy własną mimikę, postawę i sposób wypowiadania słów. Problem polega na tym, że uwaga człowieka ma ograniczone możliwości. Nie jesteśmy w stanie jednocześnie kontrolować wszystkich szczegółów własnego zachowania i z taką samą dokładnością śledzić przebiegu rozmowy.

Szesnastoletni Bartek poznaje kolegę podczas szkolnej wycieczki. Nowy znajomy zaczyna opowiadać o swojej pasji do fotografii. Bartek chciałby podtrzymać rozmowę, ale przez cały czas zastanawia się, czy nie wygląda na zdenerwowanego. Kontroluje sposób siedzenia, próbuje odpowiednio się uśmiechać i układa w głowie kolejne zdania. Nagle orientuje się, że nie pamięta ostatniej części wypowiedzi rozmówcy. Zapada cisza.

„No świetnie. Znowu nie potrafię normalnie rozmawiać”.

Chłopak uznaje tę chwilę za potwierdzenie własnych trudności społecznych. Tymczasem jedną z przyczyn niezręczności mogło być właśnie nadmierne kontrolowanie siebie. Próba uniknięcia kompromitacji utrudniła mu naturalne uczestniczenie w rozmowie.

Nadmierne skupienie uwagi na sobie może również zniekształcać sposób, w jaki człowiek wyobraża sobie własny wygląd i zachowanie. Nastolatek czuje się skrępowany, dlatego zakłada, że wszyscy dostrzegają jego niepewność. Może mieć wrażenie, że wygląda niezręcznie, mówi nienaturalnie albo sprawia wrażenie osoby pozbawionej pewności siebie.

Jednak poczucie bycia niepewnym nie jest tym samym co widoczna dla otoczenia niepewność. Człowiek może bardzo silnie przeżywać własne emocje, a jednocześnie zachowywać się znacznie swobodniej, niż mu się wydaje. Własne odczucia nie zawsze stanowią dokładne odzwierciedlenie tego, jak postrzegają nas inni.

Dla osoby postronnej rozmowa może wyglądać zupełnie zwyczajnie. Nastolatek odpowiada na pytania, słucha i od czasu do czasu się uśmiecha. Tymczasem w jego głowie odbywa się nieustanna analiza. Każde słowo, spojrzenie i gest podlegają ocenie, a zwykłe spotkanie zaczyna przypominać egzamin.

Taka samokontrola bywa bardzo męcząca. Młody człowiek może wrócić ze spotkania z przyjaciółmi i odczuwać ogromne psychiczne wyczerpanie, chociaż pozornie nie wydarzyło się nic szczególnego. Nie musi to oznaczać, że nie lubi towarzystwa. Być może przez kilka godzin próbował kontrolować niemal każdy element własnego zachowania.

2.2. „Na pewno się ośmieszę” — jak powstają negatywne przewidywania?

Siedemnastoletnia Aleksandra otrzymuje wiadomość od koleżanki:

— W sobotę robimy małe spotkanie. Przyjdź, będzie fajnie!

Dziewczyna początkowo się cieszy. Lubi koleżankę, od dawna chciała poznać bliżej jej znajomych i nie ma innych planów na weekend. Po chwili zaczyna się jednak zastanawiać, czy będzie wiedziała, o czym rozmawiać, czy przypadkiem nie powie czegoś głupiego i czy pozostali uznają ją za interesującą osobę.

„Na pewno nie będę do nich pasować. Powiem coś głupiego, wszyscy uznają mnie za dziwną i nigdy więcej mnie nie zaproszą”.

W ciągu kilku minut zwykłe zaproszenie zmienia się w wyobrażenie społecznej katastrofy. Aleksandra nie wie jeszcze, kto przyjdzie na spotkanie ani jakie tematy pojawią się podczas rozmów. Nie wydarzyło się nic, co świadczyłoby o tym, że zostanie odrzucona. Mimo to zaczyna traktować własne przewidywania jak niemal pewny scenariusz.

W psychologii poznawczej opisuje się kilka sposobów myślenia, które mogą sprzyjać takim reakcjom. Jednym z nich jest przewidywanie negatywnej przyszłości, potocznie nazywane wróżeniem z przyszłości. Człowiek zakłada, że wie, co się wydarzy, chociaż nie posiada wystarczających informacji, aby to stwierdzić. Zamiast pomyśleć: „Mogę mieć trudności z rozmową”, jest przekonany: „Na pewno sobie nie poradzę”.

Kolejnym mechanizmem jest katastrofizacja, czyli skłonność do wyobrażania sobie szczególnie niekorzystnych konsekwencji wydarzenia. Nastolatek nie zatrzymuje się na myśli, że może zapomnieć jednego zdania podczas prezentacji. W jego wyobraźni pojawia się cały łańcuch zdarzeń: jeśli zapomni tekstu, koledzy zaczną się śmiać, uznają go za głupiego, przestaną go szanować, a ostatecznie odrzucą go ze swojej grupy. W ten sposób drobna pomyłka zaczyna oznaczać zagrożenie dla całej pozycji społecznej młodego człowieka.

Takie myśli często pojawiają się automatycznie, zanim nastolatek zdąży spokojnie ocenić sytuację. Co szczególnie istotne, przewidywania wywołują prawdziwe emocje. Człowiek nie musi rzeczywiście zostać wyśmiany, aby zacząć odczuwać lęk przed wyśmianiem. Wystarczy, że bardzo wyraźnie wyobrazi sobie taką możliwość i uzna ją za prawdopodobną.

Siła emocji może dodatkowo zwiększać przekonanie, że zagrożenie jest rzeczywiste. Pojawia się myśl: „Skoro tak bardzo się boję, to znaczy, że naprawdę mam powód”. Jest to przykład traktowania własnych uczuć jako dowodu potwierdzającego określoną interpretację. Tymczasem emocje, choć są prawdziwe, nie zawsze dostarczają dokładnych informacji o rzeczywistości.

Podobne zniekształcenia mogą dotyczyć interpretowania zachowań innych ludzi. Czternastoletni Adam wysyła wiadomość do kolegi:

— Hej, może pójdziemy jutro na rowery?

Po kilkunastu minutach otrzymuje odpowiedź:

— Nie mogę.

Tylko dwa słowa. Adam przez chwilę patrzy na ekran telefonu. Zaczyna zastanawiać się, czy kolega przypadkiem nie chce go unikać. Przypomina sobie ich ostatnią rozmowę i szuka w niej czegoś, co mogło zostać źle odebrane.

„Pewnie mnie nie lubi. Może powiedziałem coś głupiego i teraz ma mnie dosyć”.

Dopiero wieczorem chłopak dowiaduje się, że kolega miał zaplanowany rodzinny wyjazd. Zanim poznaje rzeczywisty powód odmowy, zdążył jednak przeżyć kilka godzin niepokoju.

Mechanizm, który wpłynął na jego interpretację, określa się mianem czytania w myślach. Nie chodzi oczywiście o rzeczywistą zdolność poznawania cudzych myśli, lecz o przekonanie, że wiemy, co inni o nas myślą, mimo braku wystarczających dowodów.

Koleżanka nie odpowiada na powitanie, więc nastolatek uznaje, że jest na niego zła. Nauczyciel patrzy poważnie, co zostaje odebrane jako oznaka niezadowolenia. Dwóch uczniów rozmawia szeptem i natychmiast pojawia się przekonanie, że mówią właśnie o nim. Tymczasem każda z tych sytuacji może mieć wiele różnych wyjaśnień.

Codzienne kontakty społeczne są pełne niejednoznacznych sygnałów. Nie mamy bezpośredniego dostępu do cudzych myśli, dlatego interpretujemy zachowania innych na podstawie dostępnych informacji, wcześniejszych doświadczeń i własnych przekonań. U osób z nasilonym lękiem społecznym interpretacje te mogą częściej przesuwać się w stronę zagrożenia.

Szczególną rolę odgrywają wcześniejsze doświadczenia. Nastolatek, który został wyśmiany podczas odpowiedzi przed klasą, może spodziewać się podobnej reakcji podczas kolejnych wystąpień. Jeżeli wielokrotnie doświadczał odrzucenia, może zacząć oczekiwać go również w nowych znajomościach, nawet gdy zachowanie innych nie wskazuje na niechęć.

Z czasem mogą powstawać szersze przekonania dotyczące własnej osoby: „Nie jestem interesujący”, „Ludzie mnie nie lubią”, „Zawsze robię coś źle”. Działają one jak filtr, przez który człowiek interpretuje kolejne wydarzenia.

Jeżeli nastolatek jest przekonany, że inni uważają go za nudnego, może szczególnie łatwo zauważać sytuacje potwierdzające ten pogląd. Kiedy podczas rozmowy zapada cisza, uznaje ją za dowód własnej nieatrakcyjności. Pomija przy tym fakt, że chwilę wcześniej rozmówca słuchał z zainteresowaniem i sam zadawał pytania.

Jest to przykład wybiórczego zwracania uwagi na informacje zgodne z wcześniejszymi obawami. Nie polega ono na świadomym oszukiwaniu samego siebie. Nasza uwaga i pamięć są selektywne, a oczekiwania mogą wpływać na to, które szczegóły uznajemy za najważniejsze.

Mechanizmy te mogą pojawiać się również podczas komunikacji internetowej. Krótka wiadomość, brak odpowiedzi czy pominięcie w grupowej rozmowie pozostawiają wiele miejsca na domysły, ponieważ nie towarzyszą im informacje takie jak ton głosu czy mimika. Osoba obawiająca się odrzucenia może szczególnie łatwo interpretować tę niepewność na swoją niekorzyść.

Nie oznacza to jednak, że negatywne przewidywania zawsze są bezpodstawne. Nastolatki mogą rzeczywiście doświadczać wyśmiewania, przemocy lub wykluczenia. Jeśli obawy wynikają z takich sytuacji, konieczne jest przede wszystkim zadbanie o bezpieczeństwo i przeciwdziałanie krzywdzącym zachowaniom otoczenia.

Problem związany z lękiem społecznym polega między innymi na tym, że wcześniejsze trudne doświadczenia mogą wpływać na postrzeganie kolejnych sytuacji, nawet jeśli nowe otoczenie zachowuje się inaczej.

Z perspektywy rodzica ważne jest więc rozróżnienie pomiędzy samym wydarzeniem a znaczeniem, jakie nadaje mu młody człowiek. Nastolatek nie musi świadomie zniekształcać faktów ani próbować kogokolwiek wprowadzać w błąd. Może rzeczywiście być przekonany, że inni go nie lubią, ponieważ w taki sposób zinterpretował ich zachowanie.

Pomocna bywa spokojna rozmowa, która pozwala oddzielić fakty od przypuszczeń. Nie chodzi o automatyczne podważanie przeżyć nastolatka, lecz o pokazanie, że jedna sytuacja może mieć więcej niż jedno możliwe wyjaśnienie.

2.3. Dlaczego nastolatek rozpamiętuje rozmowy i własne błędy?

Jest godzina dwudziesta trzecia. Szesnastoletnia Maja leży w łóżku i próbuje zasnąć. Kilka godzin wcześniej była na urodzinach koleżanki. Spotkanie przebiegło spokojnie. Rozmawiała z kilkoma osobami, zjadła tort i wróciła do domu. Nikt jej nie obraził, nie doszło do kłótni ani żadnego poważnego konfliktu.

Jednak Maja nie potrafi przestać myśleć o jednej chwili. Podczas rozmowy opowiedziała żart, z którego nikt się nie zaśmiał.

„Dlaczego to powiedziałam? To było takie głupie. Pewnie wszyscy uznali mnie za idiotkę. Widziałam, jak Karolina na mnie spojrzała. Na pewno pomyślała, że jestem dziwna”.

Dziewczyna wielokrotnie wraca myślami do tej sytuacji. Próbuje przypomnieć sobie dokładnie, gdzie siedziała, kto znajdował się obok i jak wyglądały twarze rozmówców. Im dłużej analizuje wydarzenie, tym bardziej jest przekonana, że zachowała się kompromitująco. Nie pamięta już równie wyraźnie wcześniejszych rozmów, podczas których wszyscy dobrze się bawili. Całą jej uwagę pochłania kilka sekund.

W psychologii proces ten określa się jako przetwarzanie po wydarzeniu społecznym, nazywane również rozpamiętywaniem po zdarzeniu. Polega on na wielokrotnym analizowaniu własnego zachowania i reakcji innych osób po zakończeniu sytuacji społecznej.

Samo zastanawianie się nad przeszłością nie jest problemem. Każdy człowiek czasami analizuje rozmowy, spotkania czy wystąpienia. Możemy przypominać sobie błędy, aby wyciągnąć z nich wnioski, zastanawiać się, czy kogoś nie uraziliśmy albo czy następnym razem warto zachować się inaczej. Taka refleksja pomaga zdobywać doświadczenie.

Rozpamiętywanie związane z nasilonym lękiem często wygląda jednak inaczej. Zamiast prowadzić do konkretnych wniosków, wielokrotnie powraca do tych samych pytań: dlaczego tak powiedziałem, co inni sobie pomyśleli, czy na pewno źle wypadłem i czy teraz będą się ze mnie śmiać? Odpowiedzi rzadko przynoszą trwałe uspokojenie. Po chwili pojawiają się kolejne wątpliwości.

Co szczególnie istotne, długotrwałe analizowanie wydarzenia nie musi prowadzić do jego dokładniejszego odtworzenia. Pamięć człowieka nie działa jak kamera zapisująca wszystkie szczegóły w niezmienionej postaci. Kiedy coś wspominamy, odtwarzamy wybrane elementy doświadczenia, a na to, które z nich przypominamy sobie najłatwiej, wpływają między innymi emocje i wcześniejsze przekonania.

Jeżeli podczas rozmowy nastolatek koncentrował się przede wszystkim na własnym skrępowaniu, może później szczególnie wyraźnie pamiętać właśnie to uczucie. Nie musi natomiast równie dokładnie przypominać sobie przyjaznych reakcji rozmówcy.

W rezultacie pojedyncza niezręczność zaczyna reprezentować całe wydarzenie. Godzinne spotkanie, podczas którego młody człowiek dobrze się bawił, może zostać zapamiętane przede wszystkim przez pryzmat jednego nieudanego zdania.

Rozpamiętywanie może również wpływać na przyszłe zachowania. Jeśli nastolatek po każdym spotkaniu analizuje głównie własne błędy, kolejne wydarzenia społeczne mogą wydawać mu się coraz trudniejsze. Przestaje traktować je jako okazję do wspólnego spędzania czasu, a zaczyna postrzegać jako sytuacje, po których prawdopodobnie będzie miał sobie coś do zarzucenia.

W ten sposób lęk może obejmować znacznie więcej czasu niż samo wydarzenie. Przed spotkaniem młody człowiek martwi się, co może pójść źle. W jego trakcie uważnie kontroluje własne zachowanie, a później analizuje to, co uznał za niepowodzenie.

Piętnastominutowa prezentacja może więc wywoływać niepokój przez kilka dni przed wystąpieniem, a następnie być rozpamiętywana przez kolejne wieczory. Dla nauczyciela jest to krótka odpowiedź przed klasą. Dla nastolatka może stać się wydarzeniem, wokół którego przez długi czas koncentrują się jego myśli.

Istotna jest przy tym różnica między refleksją a rozpamiętywaniem podtrzymującym napięcie. Refleksja pomaga zrozumieć wydarzenie i wyciągnąć wnioski. Rozpamiętywanie często prowadzi do wielokrotnego przeżywania tych samych emocji bez osiągania rozwiązania.

Nastolatek chce zyskać pewność, że nie popełnił błędu, ale im dłużej tej pewności szuka, tym więcej może znajdować powodów do niepokoju. W rezultacie proces, który miał pomóc mu odzyskać spokój, zaczyna utrwalać negatywne przekonania o własnych możliwościach społecznych.

2.4. Błędne koło lęku społecznego — jak myśli, emocje i zachowania wzajemnie się wzmacniają?

Wróćmy do Michała, którego poznaliśmy na początku rozdziału. Chłopak doskonale znał odpowiedź na pytanie nauczycielki, ale nie zdecydował się zgłosić. Aby zrozumieć jego zachowanie, warto przyjrzeć się temu, jak poszczególne mechanizmy lęku połączyły się w jedną reakcję.

Najpierw pojawiła się sytuacja społeczna: możliwość odpowiedzi przed klasą. Michał mógł odpowiedzieć prawidłowo, pomylić się albo poprosić nauczycielkę o dodatkowe wyjaśnienie. Jednak niemal natychmiast pojawiła się myśl: „Jeżeli odpowiem źle, wszyscy będą się ze mnie śmiać”.

To przewidywanie sprawiło, że sytuacja zaczęła wydawać mu się zagrażająca. Pojawił się lęk, a chłopak skoncentrował się na możliwości popełnienia błędu. Zaczął kontrolować własne zachowanie i zastanawiać się, jak wygląda w oczach innych. Ostatecznie postanowił milczeć.

Kiedy nauczycielka sama poprosiła go o odpowiedź, powiedział, że nie wie. Przez chwilę mógł odczuć ulgę, ponieważ uniknął konieczności publicznego wyjaśniania rozwiązania. Jednak później uznał swoje zachowanie za porażkę. Wieczorem rozpamiętywał wydarzenie, przekonany, że wszyscy zobaczyli jego niepewność.

Następnego dnia, kiedy nauczycielka ponownie zadała pytanie, przypomniał sobie poprzednią sytuację i obawiał się odpowiedzi jeszcze bardziej.

Właśnie w ten sposób może powstawać błędne koło lęku społecznego. Negatywna interpretacja sytuacji wywołuje napięcie, które wpływa na zachowanie. Konsekwencje tego zachowania mogą następnie wzmacniać wcześniejsze przekonania, zwiększając obawy przed podobnymi sytuacjami w przyszłości.

Jednym z najważniejszych elementów tego procesu jest unikanie. Kiedy młody człowiek rezygnuje z sytuacji wywołującej lęk, często odczuwa natychmiastową ulgę. Nie musi mierzyć się z przewidywaną kompromitacją, dlatego wycofanie może wydawać się skutecznym sposobem radzenia sobie z trudnościami.

W psychologii uczenia się taki mechanizm wiąże się z wzmocnieniem negatywnym. Zachowanie staje się bardziej prawdopodobne, ponieważ prowadzi do zmniejszenia lub usunięcia nieprzyjemnego doświadczenia. W tym przypadku unikanie przynosi ulgę od napięcia.

Problem polega na tym, że chwilowa poprawa samopoczucia może utrudniać długoterminową zmianę. Nastolatek nie ma okazji sprawdzić, jak dana sytuacja rzeczywiście by przebiegła. Nie przekonuje się, że mógłby poradzić sobie pomimo zdenerwowania albo że przewidywane konsekwencje wcale nie muszą nastąpić.

Jeżeli taki schemat powtarza się wielokrotnie, młody człowiek może coraz częściej wybierać wycofanie, a liczba sytuacji, w których czuje się swobodnie, stopniowo się zmniejsza.

Unikanie nie zawsze oznacza jednak całkowitą rezygnację. Czasami nastolatek uczestniczy w spotkaniu, ale próbuje maksymalnie ograniczyć ryzyko zwrócenia na siebie uwagi. Mówi bardzo mało, stale sprawdza telefon, przygotowuje każde zdanie z wyprzedzeniem albo unika wyrażania własnego zdania.

Podobne działania mogą pełnić funkcję zachowań zabezpieczających, których celem jest zmniejszenie prawdopodobieństwa przewidywanej kompromitacji.

Wyobraźmy sobie nastolatka przekonanego, że nie potrafi prowadzić rozmów. Podczas spotkania ze znajomymi postanawia mówić jak najmniej, aby nikt nie zauważył jego niepewności. Kiedy spotkanie przebiega spokojnie, nie dochodzi do wniosku, że być może nie miał powodów do tak silnego lęku. Zamiast tego myśli: „Na szczęście prawie się nie odzywałem. Gdybym zaczął mówić, na pewno bym się ośmieszył”.

W ten sposób strategia, która miała chronić przed nieprzyjemnym doświadczeniem, może jednocześnie utrudniać zmianę wcześniejszych przekonań.

Nie każde przygotowanie wypowiedzi, korzystanie z telefonu czy spokojne zachowanie jest jednak próbą zabezpieczania się przed oceną. Znaczenie ma przede wszystkim funkcja danego działania. Człowiek może mówić niewiele, ponieważ lubi słuchać innych, albo dlatego, że panicznie obawia się wypowiedzenia czegoś niewłaściwego. Z zewnątrz zachowanie wygląda podobnie, lecz jego przyczyny są różne.

Lęk społeczny może wpływać również na przebieg relacji. Nastolatek, który obawia się odrzucenia, niekiedy odpowiada bardzo krótko, nie zadaje pytań i szybko kończy rozmowę. Niektóre osoby mogą odczytać takie zachowanie jako brak zainteresowania znajomością i rzadziej podejmować kontakt. Młody człowiek może następnie uznać ich wycofanie za potwierdzenie własnych obaw.

Nie jest to jednak reguła ani dowód, że nastolatek sam odpowiada za niewłaściwe traktowanie przez innych. Relacje zależą od zachowania wszystkich uczestniczących w nich osób, a odpowiedzialność za wyśmiewanie, poniżanie czy celowe wykluczanie zawsze spoczywa na tych, którzy się tego dopuszczają.

Opisane zależności pokazują, jak trudno niekiedy dostrzec pełny obraz sytuacji. Rodzic widzi dziecko, które nie chce spotykać się ze znajomymi. Nauczyciel obserwuje ucznia, który nie zgłasza się do odpowiedzi. Rówieśnicy poznają kolegę, który prawie się nie odzywa. Każda z tych osób dostrzega przede wszystkim zachowanie, nie znając myśli i emocji, które mogą mu towarzyszyć.

Wróćmy na koniec do Michała. Następnego dnia chłopak spotyka podczas przerwy kolegę z klasy.

— Słuchaj, co było wczoraj na tej lekcji? — pyta.

— A co miało być?

— No, jak nauczycielka mnie zapytała i powiedziałem, że nie wiem.

Kolega przez chwilę próbuje sobie przypomnieć sytuację.

— Aaa, chyba pamiętam. I co?

— Nic. Myślałem, że wszyscy się ze mnie śmiali.

— My? Przecież Kacper pokazywał nam jakiś głupi filmik.

Michał milczy. Przez cały poprzedni wieczór był przekonany, że został wyśmiany. Tymczasem wydarzenie, które w jego pamięci urosło do rozmiarów kompromitacji, dla kolegów mogło nie mieć niemal żadnego znaczenia.

Nie oznacza to, że lęk chłopaka natychmiast zniknie. Może nadal obawiać się kolejnej odpowiedzi, pamiętać wcześniejsze przykre doświadczenia albo zastanawiać się, czy kolega powiedział mu prawdę. Przekonania utrwalane przez długi czas nie zawsze zmieniają się pod wpływem jednej rozmowy.

Ta sytuacja pokazuje jednak, że nasze myśli o wydarzeniu nie muszą dokładnie odzwierciedlać tego, co rzeczywiście się wydarzyło.

Nastolatek nie potrzebuje przekonania, że wszyscy ludzie zawsze będą go lubić. Nie każda rozmowa będzie udana, nie każda znajomość przerodzi się w przyjaźń, a czasami ktoś rzeczywiście skrytykuje jego zachowanie. Takie doświadczenia należą do życia społecznego.

Znacznie ważniejsze jest to, aby młody człowiek nie musiał traktować każdej możliwej krytyki jako zagrożenia dla własnej wartości i aby pojedyncza niezręczność nie oznaczała w jego oczach całkowitej kompromitacji.

Problemem nie jest sam fakt, że inni ludzie mogą nas oceniać. Problem zaczyna się wtedy, gdy strach przed ich oceną przejmuje kontrolę nad naszym życiem.

Opisane mechanizmy myślenia i zachowania mogą być stopniowo zmieniane przy odpowiednim wsparciu. Zrozumienie ich działania pozwala dostrzec, dlaczego pozornie zwyczajne sytuacje stają się dla niektórych nastolatków tak trudne.

Lęk nie istnieje jednak wyłącznie w naszych myślach. Kiedy młody człowiek zaczyna postrzegać sytuację społeczną jako zagrożenie, reaguje również jego organizm. Czasami reakcje te są tak wyraźne, że same stają się kolejnym powodem do obaw.

Temu przyjrzymy się w następnym rozdziale.

Rozdział 3. Kiedy ciało reaguje strachem

Piętnastoletnia Alicja stoi w kolejce do szkolnej stołówki. Przed nią kilka osób, za nią kolejni uczniowie. Wszyscy rozmawiają, śmieją się i czekają na swoją kolej. Nic szczególnego się nie dzieje.

Dziewczyna bierze tacę, talerz z obiadem i szklankę z napojem. Nagle zauważa, że lekko drżą jej dłonie. Próbuje mocniej chwycić tacę, ale to tylko zwiększa napięcie. Czuje, że robi jej się gorąco, a serce zaczyna bić szybciej.

„Tylko nie teraz. Jeszcze coś rozleję”.

Przed nią stoją koledzy z klasy. Jeden z nich odwraca się w jej stronę. Alicja natychmiast spuszcza wzrok. Ma wrażenie, że policzki zaczynają jej płonąć.

„Na pewno widzi, że się trzęsę”.

Próbuje uspokoić ręce, ale im bardziej się stara, tym trudniej utrzymać je nieruchomo. W końcu odkłada szklankę, rezygnuje z napoju i szybko odchodzi do stolika. Nie rozlała niczego. Nikt jej nie wyśmiał. Nie wydarzyło się nic, co wskazywałoby na rzeczywiste zagrożenie. Mimo to dziewczyna ma wrażenie, jakby właśnie uniknęła czegoś strasznego.

Kiedy siada, czuje, że serce nadal bije zbyt szybko. Jest zmęczona, chociaż przeszła zaledwie kilkanaście metrów. Nie ma ochoty na jedzenie. Wieczorem mama pyta, dlaczego prawie nie ruszyła obiadu.

— Nie byłam głodna — odpowiada Alicja.

Nie chce tłumaczyć, że zwykłe odebranie posiłku w szkolnej stołówce potrafi być dla niej trudniejsze niż całogodzinny sprawdzian. Sama nie rozumie, dlaczego jej organizm reaguje w taki sposób. Przecież nie robiła niczego niebezpiecznego. Chciała jedynie zjeść obiad, a jednak przez kilka minut miała wrażenie, że traci kontrolę nad własnym ciałem.

Podobnych doświadczeń mogą doznawać nastolatki z nasilonym lękiem społecznym. Niektórym zaczynają drżeć ręce, kiedy muszą coś powiedzieć przed klasą. Inni czują ucisk w żołądku na samą myśl o spotkaniu z nieznajomymi. Jeszcze inni odczuwają tak silne napięcie, że trudno im wydobyć z siebie głos.

Reakcje te nie są udawane ani wymyślone. Lęk może wywoływać rzeczywiste zmiany w funkcjonowaniu organizmu. Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, musimy przyjrzeć się naturalnemu systemowi alarmowemu człowieka.

3.1. Dlaczego organizm uruchamia reakcję alarmową i jak ją odczuwamy?

Wyobraźmy sobie człowieka idącego samotnie przez las. Nagle słyszy głośny trzask gałęzi i dostrzega ruch w zaroślach. Nie wie jeszcze, czy to zwierzę, spadająca gałąź czy ktoś przechodzący w pobliżu, ale jego ciało już zaczyna reagować. Serce przyspiesza, mięśnie się napinają, oddech może stawać się szybszy, a uwaga kieruje się na potencjalne zagrożenie.

Organizm przygotowuje się do działania. Jest to przykład naturalnej reakcji alarmowej, która stanowi część ludzkiego systemu ochronnego.

Jednym z najważniejszych elementów tego systemu jest autonomiczny układ nerwowy. Reguluje on wiele procesów zachodzących w organizmie bez naszej świadomej kontroli, między innymi pracę serca, trawienie czy pocenie się. Kiedy mózg rozpoznaje sytuację jako zagrażającą, może uruchomić reakcję stresową, w której istotną rolę odgrywa współczulna część autonomicznego układu nerwowego. Uczestniczą w niej również substancje sygnałowe i hormony, takie jak adrenalina.

W uproszczeniu można powiedzieć, że ciało przechodzi w stan podwyższonej gotowości. W sytuacji rzeczywistego zagrożenia fizycznego reakcja ta bywa niezwykle przydatna, ponieważ pomaga przygotować organizm do natychmiastowego działania.

Jednak ludzki system alarmowy nie reaguje wyłącznie na niebezpieczeństwo fizyczne. Może zostać uruchomiony również wtedy, gdy człowiek obawia się odrzucenia, spodziewa się upokorzenia albo przewiduje bardzo nieprzyjemne wydarzenie.

Dla nastolatka silnie przejmującego się oceną innych wystąpienie przed klasą może stanowić poważne wyzwanie emocjonalne. Chociaż nie grozi mu fizyczne niebezpieczeństwo, możliwość kompromitacji może wywołać reakcję stresową obejmującą całe ciało. Nie oznacza to, że mózg dosłownie nie rozróżnia odpowiedzi przy tablicy od zagrożenia życia. Oznacza natomiast, że obydwa rodzaje sytuacji mogą uruchamiać niektóre wspólne mechanizmy fizjologiczne.

Jednym z najbardziej odczuwalnych objawów pobudzenia jest przyspieszone bicie serca. Kiedy organizm przygotowuje się do działania, zmienia się praca układu krążenia. Serce może bić szybciej lub mocniej, a człowiek zaczyna wyraźniej odczuwać jego pracę. Niektórzy nastolatkowie opisują to jako kołatanie albo wrażenie, że puls słychać niemal w uszach.

Pobudzenie emocjonalne wpływa również na gruczoły potowe. Dlatego młody człowiek może zauważyć wilgotne dłonie, spocone czoło czy mokre plamy pod pachami, nawet jeśli temperatura otoczenia nie jest wysoka. W okresie dojrzewania, kiedy wygląd i zapach ciała mogą mieć szczególne znaczenie dla samooceny, takie objawy bywają wyjątkowo krępujące.

Podczas zawstydzenia lub lęku może pojawiać się także rumieniec, związany między innymi ze zmianami przepływu krwi przez naczynia krwionośne skóry. U jednych osób zaczerwienienie jest bardzo wyraźne, u innych mniej widoczne. Zależy to od indywidualnych cech organizmu, w tym właściwości skóry.

Kolejną reakcją jest drżenie. Pod wpływem pobudzenia i napięcia mięśni dłonie mogą stawać się mniej stabilne, a głos może drżeć lub brzmieć inaczej niż zwykle. Mówienie wymaga precyzyjnej współpracy mięśni odpowiedzialnych między innymi za oddychanie i pracę krtani. Kiedy człowiek jest bardzo zdenerwowany, zmiany napięcia mięśniowego i oddechu mogą utrudniać płynną wypowiedź. Nastolatek zaczyna mówić ciszej, szybciej albo z większym wysiłkiem, mimo że doskonale wie, co chciałby powiedzieć.

Lęk może wpływać również na sposób oddychania. U niektórych osób oddech staje się szybki i płytki. Jeśli oddychanie jest zbyt intensywne w stosunku do potrzeb organizmu, może dojść do obniżenia poziomu dwutlenku węgla we krwi, co bywa związane z zawrotami głowy, mrowieniem palców czy uczuciem oszołomienia. Podobne dolegliwości mogą jednak mieć również inne przyczyny zdrowotne.

Napięcie emocjonalne nie ogranicza się do serca, oddechu czy dłoni. Nastolatek może nieświadomie usztywniać ramiona, zaciskać szczękę, napinać mięśnie brzucha albo odczuwać sztywność karku. Jeśli taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, mogą pojawić się zmęczenie i bóle mięśni.

Zdarza się również, że bardzo silny lęk wiąże się z wrażeniem znieruchomienia. Młody człowiek zastyga, milczy lub nie potrafi rozpocząć działania. Reakcje na zagrożenie opisuje się czasami jako walkę, ucieczkę lub znieruchomienie, choć w rzeczywistości mogą być znacznie bardziej zróżnicowane i nakładać się na siebie.

Z perspektywy dorosłego takie zachowanie niekiedy wygląda jak upór, brak zainteresowania albo odmowa współpracy. Tymczasem nastolatek może doświadczać bardzo silnego napięcia, które utrudnia mu odpowiednią reakcję. Nie każda odmowa czy milczenie wynikają oczywiście z lęku, ale warto uwzględniać taką możliwość.

Istotne jest również to, że objawy fizyczne nie zawsze są widoczne dla otoczenia. Rodzic może widzieć dziecko spokojnie siedzące przy stole, nie dostrzegając napiętych mięśni, przyspieszonego pulsu czy trudności z oddychaniem. Zewnętrzny spokój nie musi oznaczać wewnętrznego odprężenia.

Alicja ze szkolnej stołówki nie drżała dlatego, że była niezdarna. Jej organizm mógł reagować na sytuację, w której szczególnie obawiała się zwrócenia na siebie uwagi. Nie miała pełnej kontroli nad pojawiającymi się objawami, podobnie jak człowiek nie decyduje świadomie, kiedy jego serce zacznie bić szybciej albo twarz pokryje się rumieńcem.

Zrozumienie tego mechanizmu pozwala dostrzec, że trudności nastolatka nie zawsze wynikają z braku chęci czy umiejętności. Czasami jego ciało znajduje się w stanie pobudzenia, który utrudnia wykonanie nawet dobrze znanej czynności.

3.2. Kiedy lęk odczuwamy w brzuchu

Jest poniedziałek rano. Czternastoletni Kamil siedzi przy kuchennym stole. Mama przygotowała mu kanapki, ale chłopak nie ma ochoty jeść.

— Zjedz chociaż trochę, bo do obiadu będziesz głodny.

— Nie mogę. Boli mnie brzuch.

Mama dotyka jego czoła. Nie ma gorączki. Poprzedniego dnia czuł się dobrze, był na rowerze i zjadł kolację bez żadnych problemów.

— Może coś ci zaszkodziło?

Kamil wzrusza ramionami. Nie wie, co odpowiedzieć.

Za godzinę ma uczestniczyć w zajęciach, podczas których uczniowie będą przedstawiać wyniki wspólnego projektu. Chłopak od kilku dni obawia się, że koledzy skrytykują jego część pracy. Teraz odczuwa silny ucisk w żołądku. Nie udaje bólu. Naprawdę go czuje.

Dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego należą do objawów, które mogą towarzyszyć lękowi. Ich występowanie wiąże się między innymi z tym, że mózg i układ pokarmowy pozostają ze sobą w nieustannym kontakcie. Tę sieć wzajemnych zależności określa się mianem osi mózg–jelita.

Jest to złożony system komunikacji obejmujący między innymi układ nerwowy, hormony, układ odpornościowy i procesy zachodzące w przewodzie pokarmowym. Emocje mogą wpływać na pracę żołądka i jelit, a sygnały płynące z układu pokarmowego mogą z kolei oddziaływać na samopoczucie człowieka.

Dlatego przed ważnym wydarzeniem niektórzy ludzie odczuwają tak zwane motyle w brzuchu. Inni tracą apetyt, czują mdłości albo potrzebują częściej korzystać z toalety. Pod wpływem silnego stresu mogą zmieniać się ruchy przewodu pokarmowego oraz sposób odczuwania sygnałów płynących z jego wnętrza. W rezultacie człowiek może doświadczać skurczów, bólu brzucha, nudności czy nagłej potrzeby wypróżnienia.

Niektóre nastolatki opisują takie dolegliwości jako ściskanie żołądka, inne mówią, że mają w brzuchu ciężki kamień. Czasami objawy zaczynają się przed wyjściem z domu, innym razem pojawiają się już poprzedniego wieczoru, gdy młody człowiek myśli o nadchodzącym wydarzeniu.

Rodzicowi może być trudno zrozumieć, dlaczego dziecko skarży się na ból brzucha właśnie w dniu ważnej lekcji czy prezentacji, skoro wcześniej czuło się dobrze. Powtarzalność takiej sytuacji bywa interpretowana jako próba uniknięcia obowiązków. Tymczasem objawy wywołane napięciem emocjonalnym są rzeczywistym doświadczeniem fizycznym.

Nie oznacza to jednak, że każdy ból brzucha przed szkołą wynika z lęku. Dolegliwości mogą być związane również z infekcjami, zaparciami, chorobami przewodu pokarmowego czy innymi problemami zdrowotnymi. Dlatego nie należy ani bagatelizować objawów, ani automatycznie przypisywać im jednej przyczyny.

Jeżeli dolegliwości powracają, są nasilone lub utrzymują się przez dłuższy czas, potrzebna może być konsultacja lekarska. Jednocześnie warto spokojnie zainteresować się okolicznościami ich występowania. Rodzic może na przykład zauważyć, że ból brzucha częściej pojawia się przed określonymi lekcjami, i zapytać, czy nastolatek również dostrzega taką zależność.

Nie chodzi o udowadnianie dziecku, że jego objawy mają podłoże psychiczne. Młody człowiek nie zawsze sam rozumie związek między emocjami a reakcjami organizmu. Może być przekonany, że problem dotyczy wyłącznie żołądka. Dopiero obserwacja powtarzających się sytuacji i rozmowa pomagają mu dostrzec, że dolegliwości mogą nasilać się w chwilach szczególnego napięcia.

Podobny wpływ na codzienne funkcjonowanie może mieć długotrwałe zmęczenie. Nastolatek, który przez znaczną część dnia doświadcza lęku, po powrocie do domu może nie mieć energii na rozmowy, naukę czy spotkania. Jeżeli dodatkowo źle sypia z powodu obaw przed nadchodzącymi wydarzeniami, wyczerpanie może narastać. Takie objawy również wymagają uwzględnienia innych możliwych przyczyn.

Z perspektywy rodzica szczególnie ważne jest zrozumienie, że ból wywołany lub nasilany przez stres pozostaje prawdziwym bólem. Nie staje się mniej rzeczywisty tylko dlatego, że w jego powstawaniu uczestniczą mechanizmy związane z emocjami.

Kamil nie musi od razu rozumieć, dlaczego boli go brzuch. Potrzebuje przede wszystkim potraktowania swoich dolegliwości poważnie i pomocy w ustaleniu ich przyczyny.

3.3. Pustka w głowie — dlaczego trudno myśleć pod wpływem lęku?

Siedemnastoletnia Weronika przygotowywała się do konkursu przez kilka tygodni. Znała materiał, rozwiązywała zadania i potrafiła bez problemu odpowiadać na pytania podczas ćwiczeń w domu. Kiedy jednak stanęła przed komisją konkursową, wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewała.

Usłyszała pierwsze pytanie. Znała odpowiedź, była tego pewna, ale nagle nie potrafiła przypomnieć sobie nawet podstawowych informacji. Patrzyła na członków komisji, próbując zebrać myśli. Mijały kolejne sekundy.

— Przepraszam, nie pamiętam — powiedziała w końcu.

Dopiero kiedy wyszła z sali, odpowiedź wróciła do niej niemal natychmiast. Weronika była wściekła na siebie. Nie rozumiała, jak mogła zapomnieć coś, co wcześniej doskonale wiedziała.

Takie doświadczenie określa się potocznie jako pustkę w głowie. W sytuacji silnego stresu człowiek może mieć trudności z przypominaniem sobie informacji, skupianiem uwagi albo porządkowaniem własnych myśli. Nie oznacza to, że wiedza nagle znika z pamięci. Problem może dotyczyć raczej możliwości swobodnego korzystania z niej w danym momencie.

Jednym z ważnych wyjaśnień tego zjawiska jest wpływ lęku na uwagę i pamięć roboczą. Pamięć robocza pozwala nam przez krótki czas przechowywać informacje i jednocześnie wykonywać na nich różne operacje. Korzystamy z niej, gdy rozwiązujemy zadanie matematyczne w pamięci, układamy wypowiedź albo próbujemy połączyć kilka informacji w logiczną całość.

Jej możliwości są ograniczone. Kiedy nastolatek koncentruje znaczną część uwagi na potencjalnym zagrożeniu społecznym, może mieć mniej zasobów potrzebnych do wykonania zadania.

Wyobraźmy sobie ucznia, który próbuje odpowiedzieć na pytanie z historii. Jednocześnie zastanawia się, czy mówi wystarczająco wyraźnie, czy nauczyciel nie jest niezadowolony i czy koledzy nie zaczną się śmiać. Próbuje przypomnieć sobie potrzebne informacje, a równocześnie obserwuje otoczenie w poszukiwaniu oznak negatywnej oceny.

Im więcej uwagi pochłania kontrolowanie możliwego zagrożenia, tym trudniej może być skoncentrować się na samej odpowiedzi.

Silne pobudzenie emocjonalne może więc utrudniać wykonywanie zadań wymagających koncentracji, przypominania sobie szczegółów i płynnego formułowania wypowiedzi. Nie oznacza to jednak, że każdy stres pogarsza pamięć czy zdolność myślenia. Umiarkowane pobudzenie bywa mobilizujące, a jego wpływ zależy między innymi od rodzaju zadania, nasilenia napięcia i indywidualnych właściwości człowieka.

Pustka w głowie nie pojawia się wyłącznie podczas egzaminów i publicznych wystąpień. Podobne trudności mogą występować podczas zwykłej rozmowy. Ktoś zadaje nastolatkowi proste pytanie, a on nagle nie wie, co odpowiedzieć. Dopiero później przychodzi mu do głowy wiele zdań, które mógłby wypowiedzieć.

Takie doświadczenie bywa frustrujące, ponieważ młody człowiek może uznać chwilową trudność z odpowiedzią za dowód braku wiedzy, inteligencji lub umiejętności społecznych. Tymczasem zdolność wykorzystania posiadanych informacji zależy nie tylko od ich znajomości, ale także od warunków, w jakich próbujemy je sobie przypomnieć.

W przypadku Weroniki możliwe jest, że silny lęk przed oceną komisji utrudnił jej dostęp do wyuczonych informacji. Nie możemy jednak na podstawie jednej sytuacji ustalić przyczyny z całkowitą pewnością.

Takie rozróżnienie ma szczególne znaczenie w szkole. Uczeń, który nie odpowiada na pytanie, może rzeczywiście nie znać materiału, ale może także doświadczać napięcia utrudniającego uporządkowanie myśli. Dlatego warto dostrzegać różnicę między brakiem wiedzy a trudnością z jej zaprezentowaniem.

Nie oznacza to konieczności rezygnowania z oceniania czy wymagań szkolnych. Chodzi raczej o zrozumienie, że sposób sprawdzania wiedzy może mieć znaczenie dla uczniów doświadczających nasilonego lęku. Temat odpowiedniego wspierania takich nastolatków rozwiniemy w rozdziałach poświęconych funkcjonowaniu w szkole.

Chwilowa pustka w głowie nie świadczy automatycznie o braku wiedzy, zdolności ani inteligencji. Może być następstwem przeciążenia uwagi i procesów poznawczych w sytuacji silnego napięcia. Zrozumienie tej zależności pomaga inaczej spojrzeć na doświadczenie, które młody człowiek wcześniej traktował jako osobistą porażkę.

3.4. Strach przed własnymi objawami i potrzeba właściwej pomocy

Wróćmy do Alicji. Dziewczyna stojąca w kolejce do szkolnej stołówki początkowo obawiała się, że zwróci na siebie uwagę. Kiedy zauważyła drżenie dłoni, pojawił się kolejny problem. Zaczęła bać się tego, że inni zobaczą jej zdenerwowanie.

U niektórych nastolatków właśnie ten mechanizm staje się jednym z najbardziej dokuczliwych elementów lęku społecznego. Młody człowiek obawia się nie tylko popełnienia błędu czy wypowiedzenia czegoś niewłaściwego. Zaczyna również bać się własnych reakcji fizycznych.

Drżenie rąk, rumieniec, spocone czoło czy zmieniający się głos mogą być postrzegane jako oznaki słabości, niepewności lub braku kontroli. Nastolatek zakłada, że jeśli ktoś dostrzeże jego zdenerwowanie, automatycznie oceni go negatywnie.

Powstaje wtedy błędne koło. Pojawia się pierwsza oznaka pobudzenia, na przykład lekkie drżenie dłoni. Młody człowiek interpretuje ją jako coś kompromitującego i zaczyna się obawiać, że inni ją zauważą. Niepokój wzrasta, a wraz z nim mogą nasilać się niektóre objawy. Nastolatek odbiera to jako potwierdzenie, że traci kontrolę nad organizmem.

W ten sposób reakcja fizjologiczna, która początkowo była następstwem napięcia, staje się dodatkowym źródłem lęku.

Nie oznacza to, że objawy będą narastały bez końca. Organizm posiada mechanizmy regulujące pobudzenie, a reakcje emocjonalne mogą zmieniać swoje nasilenie nawet bez świadomej interwencji. Jednak samo oczekiwanie na wystąpienie objawów może sprawić, że określona sytuacja społeczna stanie się jeszcze trudniejsza.

Istotne jest również to, że nastolatek nie zawsze potrafi prawidłowo ocenić, jak bardzo jego zdenerwowanie jest widoczne dla innych. Może odczuwać silne bicie serca, choć nikt z otoczenia nie jest w stanie go zauważyć. Może mieć wrażenie, że głos drży mu bardzo wyraźnie, podczas gdy rozmówcy dostrzegają jedynie niewielką zmianę.

Niektóre objawy rzeczywiście bywają widoczne. Rumieniec, pot czy drżenie rąk mogą zostać zauważone, dlatego zapewnianie nastolatka, że nikt na pewno niczego nie zobaczy, nie zawsze jest uzasadnione.

Ważniejsze jest zrozumienie, że samo ujawnienie zdenerwowania nie oznacza kompromitacji. Nauczyciel może widzieć, że uczeń denerwuje się podczas odpowiedzi, ale uznawać to za naturalną reakcję. Kolega może dostrzec drżenie głosu, a mimo to koncentrować się przede wszystkim na treści wypowiedzi.

Nie każda reakcja otoczenia będzie życzliwa. Ktoś może rzeczywiście skomentować rumieniec albo zażartować z czyjegoś zdenerwowania. W takich przypadkach znaczenie ma także zachowanie obserwatorów. Nie należy przypisywać nastolatkowi odpowiedzialności za to, że inni potraktowali go niewłaściwie.

Równie istotne jest jednak, aby nie wszystkie objawy fizyczne automatycznie interpretować jako przejaw lęku społecznego. Kołatanie serca, zawroty głowy, nudności czy trudności z oddychaniem mogą występować również w przebiegu różnych problemów zdrowotnych. Możliwe jest także jednoczesne występowanie zaburzenia lękowego i choroby wymagającej osobnego leczenia.

Z tego powodu ocena dolegliwości powinna uwzględniać zarówno okoliczności emocjonalne, jak i ogólny stan zdrowia młodego człowieka. Szczególnej uwagi wymagają objawy nowe, nasilające się, utrzymujące się przez dłuższy czas lub pojawiające się również poza sytuacjami wywołującymi lęk.

Powtarzające się kołatania serca, zawroty głowy, silne bóle brzucha czy zaburzenia oddychania powinny skłaniać do konsultacji lekarskiej. Jeżeli natomiast pojawia się silny ból w klatce piersiowej, poważna duszność, utrata przytomności lub inne oznaki stanu nagłego, konieczne jest niezwłoczne uzyskanie pomocy medycznej. Nie należy wówczas samodzielnie tłumaczyć dolegliwości stresem.

Na pobudzenie organizmu mogą wpływać również niektóre substancje. Kofeina obecna w kawie i napojach energetycznych może powodować lub nasilać kołatanie serca, niepokój czy trudności ze snem. Podobne znaczenie mogą mieć określone leki oraz problemy zdrowotne. Dlatego podczas konsultacji należy poinformować lekarza o przyjmowanych preparatach i okolicznościach występowania dolegliwości. Zaleconych leków nie powinno się samodzielnie odstawiać.

Jeżeli odpowiednia ocena medyczna wskazuje, że stres może odgrywać istotną rolę w występowaniu objawów, warto potraktować tę informację jako początek lepszego rozumienia problemu, a nie dowód, że nastolatek wszystko sobie wymyślił.

W codziennym języku określenie „to tylko nerwy” bywa używane jako sposób uspokajania. Jednak dla młodego człowieka takie słowa mogą brzmieć jak bagatelizowanie dolegliwości, które rzeczywiście odczuwa.

Znacznie bardziej pomocne może być wyjaśnienie:

— Wygląda na to, że stres może wpływać na to, jak reaguje twój organizm. Te objawy są prawdziwe. Spróbujemy zrozumieć, co je wywołuje i jak możemy ci pomóc.

Takie podejście pozwala połączyć troskę o zdrowie fizyczne z uwzględnieniem emocji. Jeżeli dolegliwości wiążą się z nasilonym lękiem społecznym, odpowiednia pomoc psychologiczna lub psychoterapeutyczna może obejmować również pracę nad sposobem interpretowania reakcji organizmu.

Celem nie jest całkowite wyeliminowanie naturalnego pobudzenia stresowego. Człowiek nie zawsze może sprawić, aby jego serce biło spokojnie, dłonie pozostawały nieruchome, a twarz nigdy się nie rumieniła. Może natomiast stopniowo uczyć się, że wystąpienie takich reakcji nie musi oznaczać konieczności wycofania się z ważnej dla niego sytuacji.

Kilka dni po wydarzeniu w stołówce Alicja siedzi w domu i opowiada starszej siostrze, dlaczego nie lubi jeść obiadów w szkole.

— Boję się, że znowu zaczną mi się trząść ręce — przyznaje.

Siostra przez chwilę milczy.

— A wiesz, że ja też tak czasami mam?

Alicja patrzy na nią z niedowierzaniem.

— Ty? Przecież ty się niczego nie boisz.

— Boję się różnych rzeczy. Tylko nie zawsze to pokazuję.

Siostra opowiada jej, że podczas pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej do pracy tak mocno drżały jej dłonie, że bała się podnieść filiżankę stojącą na stole.

— I co zrobiłaś?

— Dokończyłam rozmowę. Chociaż byłam strasznie zdenerwowana.

— Ale pewnie nie trzęsłaś się tak jak ja.

— Nie wiem. Nie mierzyłam tego — odpowiada siostra z uśmiechem. — Wiem tylko, że bardzo się bałam, a mimo to udało mi się porozmawiać.

Alicja zastanawia się nad jej słowami. Do tej pory była przekonana, że drżenie rąk oznacza, iż nie potrafi zachowywać się normalnie wśród ludzi. Teraz po raz pierwszy zaczyna dopuszczać możliwość, że podobne reakcje zdarzają się również osobom, które uważa za pewne siebie.

Ta rozmowa nie sprawi, że następnego dnia wszystkie trudności znikną. Alicja nadal może obawiać się szkolnej stołówki. Może potrzebować czasu i odpowiedniego wsparcia, aby odzyskać większą swobodę. Jednak samo zrozumienie tego, co dzieje się z jej organizmem, może zmienić sposób, w jaki patrzy na własne doświadczenia.

Nastolatek nie zawsze może zdecydować, kiedy jego serce zacznie bić szybciej, dłonie zadrżą albo na twarzy pojawi się rumieniec. Może jednak, przy odpowiedniej pomocy, stopniowo uczyć się reagować na te doświadczenia inaczej.

Lęk nie jest wyłącznie myślą, którą wystarczy odrzucić. Jest również doświadczeniem obejmującym ciało, emocje i sposób postrzegania sytuacji. Jego objawy wymagają zrozumienia, a w razie potrzeby również właściwej pomocy medycznej lub psychologicznej.

Aby jednak wyjaśnić, dlaczego u jednego nastolatka lęk pojawia się sporadycznie, a u innego stopniowo zaczyna ograniczać coraz więcej sytuacji, musimy przyjrzeć się czynnikom wpływającym na jego rozwój.

Temu poświęcimy kolejny rozdział.

Rozdział 4. Dlaczego właśnie moje dziecko? Źródła i czynniki ryzyka lęku społecznego

Piętnastoletni Filip i jego młodsza siostra, trzynastoletnia Zuzanna, wychowują się w tym samym domu. Mają tych samych rodziców, podobne warunki życia i od dzieciństwa uczestniczą w rodzinnych spotkaniach, wyjazdach oraz wspólnych aktywnościach.

A jednak trudno znaleźć dwoje bardziej różniących się od siebie ludzi.

Zuzanna z łatwością nawiązuje znajomości. Kiedy przyjeżdża na wakacje do dziadków, już pierwszego dnia poznaje dzieci z sąsiedztwa. Nie przeszkadza jej, że nikogo wcześniej nie widziała. Podchodzi, przedstawia się i po kilku minutach uczestniczy we wspólnej zabawie.

Filip zachowuje się inaczej. Zanim odezwie się do nowej osoby, długo ją obserwuje. Potrzebuje czasu, żeby poczuć się swobodnie. Nie lubi niespodziewanych spotkań ani sytuacji, w których musi rozmawiać z nieznajomymi.

Rodzice przyzwyczaili się do tych różnic.

— Filip zawsze był taki ostrożny — mówi mama. — Nawet jako mały chłopiec najpierw stał z boku i przyglądał się innym dzieciom.

Przez wiele lat nie stanowiło to większego problemu. Filip miał kilku kolegów, dobrze się uczył i chętnie uczestniczył w zajęciach, które lubił. Wszystko zaczęło się zmieniać po przejściu do nowej szkoły. Chłopak coraz częściej odmawiał udziału w klasowych wydarzeniach. Przestał zgłaszać się do odpowiedzi, choć wcześniej dobrze sobie radził. Zaczął też unikać rozmów z nieznajomymi.

Pewnego wieczoru ojciec zapytał:

— Filip, dlaczego ty tak bardzo boisz się ludzi? Przecież twoja siostra nie ma z tym żadnego problemu.

Chłopak wzruszył ramionami.

— Nie wiem.

I prawdopodobnie była to szczera odpowiedź.

Nie wiedział, dlaczego sytuacje, które dla Zuzanny były czymś naturalnym, jego kosztowały tyle wysiłku. Nie rozumiał, dlaczego tak bardzo przejmuje się opinią innych, chociaż sam chciałby zachowywać się swobodniej.

Rodzice również nie potrafili znaleźć wyjaśnienia. Czy popełnili jakiś błąd wychowawczy? Czy Filip przeżył coś, o czym nie wiedzieli? A może po prostu taki się urodził?

Podobne pytania zadaje sobie wielu rodziców, którzy zaczynają dostrzegać u swojego dziecka nasilony lęk społeczny. Kiedy młody człowiek cierpi, naturalnie próbujemy zrozumieć, skąd wzięły się jego trudności. Mamy nadzieję, że odkrycie przyczyny pozwoli znaleźć rozwiązanie.

Problem polega na tym, że lęk społeczny rzadko można wyjaśnić jednym wydarzeniem, pojedynczą cechą osobowości czy określonym sposobem wychowania. Na jego rozwój mogą wpływać predyspozycje biologiczne, doświadczenia społeczne, relacje rodzinne i wymagania, z którymi młody człowiek spotyka się w kolejnych etapach życia. Czynniki te mogą oddziaływać na siebie, a ich znaczenie będzie różne u poszczególnych osób.

Aby zrozumieć, dlaczego właśnie Filip zaczął doświadczać takich trudności, warto przyjrzeć się temu, co mogło zwiększać jego podatność na lęk, co mogło sprzyjać jego nasileniu oraz jakie doświadczenia mogły działać ochronnie.

4.1. Temperament, wrażliwość i predyspozycje biologiczne

Niektóre dzieci od pierwszych lat życia z entuzjazmem poznają świat. Chętnie podchodzą do nieznajomych, bez większych oporów próbują nowych aktywności i szybko odnajdują się w nieznanym otoczeniu. Inne potrzebują więcej czasu. Kiedy przychodzą goście, początkowo obserwują ich z pewnej odległości. W nowym przedszkolu trzymają się blisko rodzica, a podczas pierwszej wizyty na placu zabaw wolą przyglądać się innym dzieciom, zanim zdecydują się dołączyć do zabawy.

Takie różnice można zauważyć bardzo wcześnie. W części wiążą się one z temperamentem, czyli względnie trwałymi indywidualnymi właściwościami wpływającymi na sposób reagowania na bodźce, przeżywania emocji i przystosowywania się do nowych sytuacji.

Temperament nie jest gotową osobowością ani nie przesądza o przyszłości dziecka. Stanowi jeden z elementów, na których opiera się jego dalszy rozwój.

W badaniach nad zaburzeniami lękowymi szczególną uwagę zwraca się na cechę określaną jako zahamowanie behawioralne. Jest to tendencja do reagowania ostrożnością, wycofaniem lub zwiększonym napięciem na nowe, nieznane sytuacje, zwłaszcza związane z kontaktami społecznymi.

Wyobraźmy sobie dwoje czteroletnich dzieci, które przychodzą na pierwsze zajęcia plastyczne. Pierwsze od razu podbiega do stolika, wybiera kredki i zaczyna rozmawiać z prowadzącą. Drugie zatrzymuje się przy drzwiach, przygląda się pozostałym dzieciom i trzyma rodzica za rękę. Dopiero po pewnym czasie decyduje się usiąść.

Oboje mogą rozwijać się prawidłowo. Różnią się sposobem reagowania na nową sytuację. Dziecko ostrożniejsze nie musi być mniej ciekawe świata. Może po prostu potrzebować więcej czasu, aby oswoić otoczenie.

Badania wskazują jednak, że nasilone zahamowanie behawioralne w dzieciństwie wiąże się ze zwiększonym prawdopodobieństwem wystąpienia późniejszych zaburzeń lękowych, w tym zaburzenia lęku społecznego. Zależność ta nie oznacza, że każde ostrożne dziecko w przyszłości będzie doświadczało poważnych trudności. Wiele dzieci o takim temperamencie nawiązuje satysfakcjonujące relacje, podejmuje wyzwania i dobrze funkcjonuje społecznie.

Dlaczego więc u niektórych rozwija się zaburzenie, a u innych nie? Ponieważ temperament jest predyspozycją, a nie wyrokiem. Wpływa na sposób reagowania na określone doświadczenia, ale nie determinuje ich ostatecznego rezultatu.

Wróćmy do Filipa. Od dzieciństwa potrzebował więcej czasu na oswojenie nowych osób. W znanym otoczeniu potrafił jednak swobodnie rozmawiać, żartować i uczestniczyć we wspólnych zabawach. Sama ostrożność nie stanowiła problemu. Dopiero kiedy zaczął coraz silniej obawiać się oceny i rezygnować z ważnych dla siebie aktywności, jego trudności zaczęły wykraczać poza naturalne różnice temperamentalne.

Znaczenie mogą mieć również czynniki genetyczne. Badania rodzinne i genetyczne wskazują, że podatność na zaburzenia lękowe jest częściowo dziedziczna. Nie istnieje jednak jeden prosty „gen lęku społecznego”, który samodzielnie decydowałby o wystąpieniu zaburzenia. Wpływy genetyczne są złożone i dotyczą wielu właściwości związanych między innymi z reagowaniem na zagrożenie oraz regulowaniem emocji.

Jeżeli w rodzinie występują zaburzenia lękowe, prawdopodobieństwo podobnych trudności u dziecka może być większe. Nie można jednak na tej podstawie przewidzieć, czy konkretne dziecko zachoruje. Podobieństwa między członkami rodziny wynikają ponadto nie tylko z genów. Dzieci obserwują zachowania dorosłych, uczestniczą w określonych sytuacjach społecznych i zdobywają własne doświadczenia, dlatego wpływy biologiczne i środowiskowe trudno całkowicie od siebie oddzielić.

Ważne jest również to, że temperament nie musi ograniczać rozwoju. Dziecko, które potrzebuje więcej czasu przed podjęciem działania, może stopniowo uczyć się większej samodzielności, nie tracąc przy tym swojego spokojnego usposobienia.

Filip nie musi stać się taki jak jego siostra. Nie musi uwielbiać poznawania nowych osób ani pragnąć występów przed publicznością. Chodzi o to, aby jego naturalna ostrożność nie przerodziła się w strach uniemożliwiający mu uczestniczenie w sytuacjach, które są dla niego ważne.

4.2. Doświadczenia społeczne, odrzucenie i przemoc rówieśnicza

Człowiek nie rodzi się z gotową wiedzą o tym, czego może oczekiwać od innych ludzi. Stopniowo poznaje świat społeczny. Uczy się nawiązywania znajomości, reagowania na odmowę, radzenia sobie z pomyłkami i rozwiązywania konfliktów. Każde doświadczenie może wpływać na jego oczekiwania wobec kolejnych sytuacji.

Dziecko, które zostaje życzliwie przyjęte do zabawy, zdobywa doświadczenie, że kontakt z innymi może być przyjemny. Kiedy podczas występu zapomina tekstu, ale otrzymuje wsparcie, może przekonać się, że pomyłka nie musi oznaczać katastrofy. Z kolei powtarzające się odrzucenie, wyśmiewanie czy publiczne zawstydzanie mogą sprawić, że podobne sytuacje zaczną kojarzyć się z zagrożeniem.

Nie oznacza to, że dzieci potrzebują wyłącznie pozytywnych doświadczeń. Odmowy, rozczarowania i niepowodzenia należą do codziennego życia. Mogą nawet pomagać rozwijać umiejętność radzenia sobie z trudnościami, szczególnie wtedy, gdy młody człowiek otrzymuje odpowiednie wsparcie. Znaczenie ma jednak charakter doświadczenia, jego nasilenie, powtarzalność oraz to, czy dziecko dysponuje zasobami pozwalającymi sobie z nim poradzić.

Okres dorastania przynosi dodatkowe wyzwania. Zmieniają się oczekiwania szkoły, rośnie znaczenie relacji rówieśniczych i pojawia się coraz więcej sytuacji wymagających samodzielności. Uczeń, który wcześniej dobrze funkcjonował w niewielkiej, znanej od lat klasie, może zacząć doświadczać trudności po przejściu do dużej szkoły, gdzie musi poznać nowych nauczycieli, odnaleźć się w innych grupach i częściej występować publicznie.

Nie musi to oznaczać nagłej zmiany osobowości. Zmieniły się warunki, w których nastolatek wykorzystuje swoje umiejętności społeczne. Dla osoby bardziej wrażliwej na ocenę takie przejście może być szczególnie wymagające.

Znaczenie mają również wydarzenia niezwiązane bezpośrednio z kontaktami społecznymi. Przeprowadzka, długotrwała choroba, utrata bliskiej osoby czy trudności rodzinne mogą zwiększać ogólny poziom stresu i osłabiać poczucie stabilności. Same w sobie nie muszą prowadzić do lęku społecznego, ale mogą wpływać na zdolność radzenia sobie z nowymi wyzwaniami.

Szczególnie ważną grupę doświadczeń stanowią jednak odrzucenie, wyśmiewanie i przemoc rówieśnicza.

Czternastoletni Sebastian pamięta pewne wydarzenie wyjątkowo wyraźnie. Dwa lata wcześniej, podczas lekcji języka polskiego, nauczyciel poprosił uczniów o przeczytanie przygotowanych wypracowań. Sebastian był dumny ze swojej pracy. Poświęcił jej dużo czasu i uważał, że napisał coś naprawdę ciekawego.

Kiedy zaczął czytać, pomylił jedno słowo. Kilku kolegów zachichotało. Chłopak poprawił się i próbował kontynuować, ale jeden z uczniów głośno powtórzył jego pomyłkę. Tym razem śmiech był znacznie wyraźniejszy. Sebastian zaczerwienił się i szybko dokończył czytanie. Po lekcji dwóch kolegów jeszcze przez chwilę przedrzeźniało jego wypowiedź.

Dla niektórych uczestników była to zapewne krótka sytuacja, o której szybko zapomnieli. Dla Sebastiana okazała się wyjątkowo przykra. Od tamtej pory zaczął coraz bardziej obawiać się publicznego czytania. Nie dlatego, że nie potrafił czytać, lecz dlatego, że bał się ponownego upokorzenia.

Takie doświadczenie może prowadzić do skojarzenia określonej sytuacji społecznej z zagrożeniem. Nastolatek pamięta nie tylko samo wydarzenie, ale również towarzyszące mu emocje. Kiedy ponownie znajduje się w podobnych okolicznościach, może odczuwać napięcie jeszcze przed rozpoczęciem zadania.

W przypadku Sebastiana obawa przed czytaniem mogłaby z czasem objąć także prezentacje czy inne sytuacje publicznego wypowiadania się. Nie jest to nieunikniony przebieg, lecz jedna z możliwych dróg rozwoju trudności.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje może mieć długotrwała przemoc rówieśnicza. Nie zawsze przybiera ona postać bójek, gróźb czy otwartych wyzwisk. Może polegać na systematycznym ośmieszaniu, rozpowszechnianiu poniżających informacji, komentowaniu wyglądu lub celowym wykluczaniu z grupy. W takich warunkach szkoła przestaje być miejscem, w którym młody człowiek czuje się bezpiecznie.

Problem jest szczególnie trudny, ponieważ nastolatek często nie może po prostu opuścić nieprzyjaznego środowiska. Codziennie spotyka te same osoby, uczestniczy z nimi w lekcjach i bywa zobowiązany do wspólnej pracy. Jeśli wielokrotnie doświadcza upokorzenia, jego obawa przed kolejnymi przykrymi wydarzeniami może mieć rzeczywiste podstawy.

Dlatego nie można sprowadzać pomocy do przekonywania go, że powinien przestać przejmować się opiniami kolegów. Najpierw trzeba rozpoznać i zatrzymać krzywdzące zachowania, a następnie zapewnić mu odpowiednie wsparcie.

Negatywne doświadczenia mogą pochodzić również od dorosłych. Publiczne zawstydzanie ucznia, wyśmiewanie pomyłek czy poniżające porównywanie go z innymi mogą sprawiać, że sytuacje oceniania zaczną kojarzyć się z zagrożeniem. Nauczyciel, który po błędnej odpowiedzi mówi przy całej klasie: „Jak można tego nie wiedzieć? Przecież to podstawy!”, nie tylko przekazuje informację o błędzie, lecz również naraża ucznia na zawstydzenie. Znaczenie takich doświadczeń zależy od całego kontekstu i indywidualnej sytuacji dziecka.

Podobne zdarzenia występują także poza szkołą, między innymi podczas zajęć sportowych, w grupach znajomych oraz w internecie. W środowisku cyfrowym poniżająca wiadomość, zdjęcie czy nagranie mogą być wielokrotnie udostępniane, przedłużając doświadczenie krzywdy.

Badania wskazują na związki pomiędzy doświadczaniem przemocy rówieśniczej a późniejszymi objawami lękowymi. Zależności te mogą być złożone, a w niektórych przypadkach również dwukierunkowe. Nie zmienia to faktu, że odpowiedzialność za przemoc zawsze ponoszą osoby, które się jej dopuszczają.

Dla zrozumienia źródeł lęku społecznego ważne jest więc zarówno poznanie wcześniejszych doświadczeń nastolatka, jak i sprawdzenie, czy obecnie przebywa on w bezpiecznym środowisku. Nie można oczekiwać, że młody człowiek odzyska swobodę w relacjach, jeśli nadal regularnie doświadcza poniżania.

4.3. Środowisko rodzinne — obserwowanie lęku, nadmierna ochrona i krytyka

Rodzina jest jednym z pierwszych środowisk, w których dziecko uczy się budowania relacji, rozwiązywania konfliktów i reagowania na trudności. Nie oznacza to jednak, że wystąpienie lęku społecznego świadczy o niewłaściwym wychowaniu. Wiele dzieci doświadczających zaburzeń lękowych dorasta w kochających, wspierających rodzinach, a podobne warunki wychowawcze mogą wiązać się z bardzo różnymi rezultatami.

Wpływ rodziny warto rozpatrywać nie w kategoriach winy, lecz mechanizmów, które mogą zwiększać albo zmniejszać podatność na trudności.

Jednym z nich jest uczenie się przez obserwację. Dzieci nie zdobywają wiedzy o świecie wyłącznie dzięki świadomym wyjaśnieniom dorosłych. Obserwują również ich codzienne zachowania: sposób rozmawiania z nieznajomymi, reagowania na krytykę, rozwiązywania konfliktów czy radzenia sobie z niepowodzeniami.

Wyobraźmy sobie mamę, która bardzo obawia się kontaktów z obcymi ludźmi. Przed rozmową telefoniczną długo się przygotowuje, unika publicznych wystąpień, a po spotkaniach wielokrotnie zastanawia się, czy nie powiedziała czegoś niewłaściwego. Dziecko, które obserwuje podobne reakcje, może zacząć postrzegać kontakty społeczne jako sytuacje wymagające szczególnej ostrożności.

Nie oznacza to, że sam lęk rodzica automatycznie wywoła zaburzenie u dziecka. Znaczenie mają również inne doświadczenia i indywidualne predyspozycje. Co więcej, dziecko może obserwować dorosłego, który pomimo zdenerwowania podejmuje ważne dla siebie działania. Taki przykład pokazuje, że odczuwanie strachu nie musi oznaczać konieczności wycofania się.

Kolejnym mechanizmem jest nadmierna ochrona, szczególnie wtedy, gdy przybiera postać stałego wyręczania dziecka w sytuacjach wywołujących lęk.

Dwunastoletni Paweł bardzo denerwuje się przed rozmowami z nieznajomymi. Kiedy rodzina przychodzi do restauracji, mama zawsze zamawia za niego posiłek. Gdy trzeba zapytać sprzedawcę o cenę produktu, rodzic wyręcza chłopca. Kiedy Paweł obawia się zadania pytania nauczycielowi, mama natychmiast kontaktuje się ze szkołą.

Wszystkie te działania wynikają z troski. Rodzic dostrzega napięcie dziecka i chce oszczędzić mu przykrych emocji. Jednak jeżeli wyręczanie staje się stałym sposobem reagowania na każdą trudniejszą sytuację, młody człowiek może mieć mniej okazji do rozwijania samodzielności i przekonywania się, że potrafi poradzić sobie z wyzwaniem.

Nie chodzi o pozostawianie dziecka bez pomocy. Wspieranie i wyręczanie to dwie różne rzeczy. Nastolatek może potrzebować przygotowania do rozmowy, wspólnego przećwiczenia trudnej sytuacji albo życzliwej obecności dorosłego. Nie zawsze natomiast potrzebuje, aby ktoś wykonał całe zadanie za niego.

Badania nad lękiem u dzieci i młodzieży wskazują na związki pomiędzy niektórymi formami nadmiernej kontroli rodzicielskiej a trudnościami lękowymi. Ważne jest jednak to, że zależności te mogą działać w obie strony. Rodzice często zaczynają silniej chronić dziecko właśnie dlatego, że wcześniej dostrzegli u niego duży lęk. Samo występowanie nadopiekuńczości i zaburzenia lękowego nie pozwala więc ustalić prostego związku przyczynowego.

Innym czynnikiem mogą być powtarzające się doświadczenia zawstydzania i krytyki.

Dziecko, które regularnie słyszy poniżające komentarze dotyczące swoich pomyłek, może stopniowo nabierać przekonania, że błąd jest czymś szczególnie niebezpiecznym. Jeśli jego wysiłek pozostaje niezauważany, a uwagę dorosłych przyciągają przede wszystkim niedoskonałości, może zacząć nadmiernie obawiać się negatywnej oceny.

Warto jednak odróżnić konstruktywną informację zwrotną od poniżania. Rodzic ma prawo oczekiwać odpowiedzialności, wysiłku i przestrzegania zasad. Sama krytyczna uwaga nie jest czymś szkodliwym. Znaczenie ma sposób, w jaki zostaje przekazana, jej częstotliwość oraz to, czy młody człowiek czuje, że jego wartość nie zależy od bezbłędnego wykonywania zadań.

Porównajmy dwie wypowiedzi:

— Widzę, że pomyliłeś się w zadaniu. Sprawdźmy, gdzie pojawił się błąd.

— Znowu wszystko zepsułeś. Dlaczego nigdy nie możesz zrobić czegoś porządnie?

W obu przypadkach dziecko dowiaduje się, że popełniło błąd. Jednak pierwszy komunikat odnosi się do konkretnego zadania i możliwości poprawy. Drugi zawiera negatywną ocenę osoby i może wywoływać poczucie upokorzenia.

Jeżeli podobne doświadczenia powtarzają się przez długi czas, mogą wpływać na sposób, w jaki młody człowiek postrzega siebie i własne niepowodzenia.

Rodzina może jednak pełnić również bardzo ważną funkcję ochronną. Życzliwe relacje, możliwość rozmawiania o trudnościach bez obawy przed ośmieszeniem, przewidywalność zasad oraz wspieranie stopniowej samodzielności mogą pomagać nastolatkowi radzić sobie z lękiem.

Nie wymaga to stworzenia idealnego domu, w którym nikt nigdy nie popełnia błędów. Znaczenie mają przede wszystkim jakość codziennych relacji, gotowość do naprawiania nieporozumień i umiejętność dostosowywania pomocy do potrzeb rozwijającego się dziecka.

Dlatego przy analizowaniu wpływu rodziny warto zwrócić uwagę nie tylko na to, co wydarzyło się w przeszłości, lecz także na obecne sposoby reagowania na trudności. Niektóre zachowania dorosłych mogą nieświadomie utrwalać unikanie, inne natomiast pomagać młodemu człowiekowi stopniowo odzyskiwać samodzielność.

4.4. Perfekcjonizm, wysokie wymagania i strach przed porażką

Siedemnastoletnia Amelia jest jedną z najlepszych uczennic w klasie. Ma bardzo dobre oceny, uczestniczy w konkursach i starannie przygotowuje się do wszystkich sprawdzianów. Nauczyciele uważają ją za ambitną i odpowiedzialną, a rodzice są z niej dumni.

Z zewnątrz trudno dostrzec, że dziewczyna coraz częściej doświadcza silnego napięcia.

Przed każdym sprawdzianem uczy się znacznie dłużej, niż wymaga tego materiał. Wielokrotnie poprawia notatki, sprawdza odpowiedzi i zastanawia się, czy na pewno o niczym nie zapomniała. Kiedy otrzymuje ocenę bardzo dobrą, zamiast się cieszyć, myśli o tym, dlaczego nie zdobyła maksymalnej liczby punktów.

Największym problemem stają się jednak sytuacje, w których musi wypowiadać się publicznie. Amelia obawia się nie tylko tego, że czegoś nie będzie wiedziała. Boi się przede wszystkim, że inni zobaczą ją w chwili, kiedy nie będzie idealna.

Jeśli pomyli słowo, uzna to za kompromitację. Jeżeli nauczyciel zada pytanie, na które nie zna odpowiedzi, będzie miała wrażenie, że wszyscy stracą do niej szacunek. Z tego powodu coraz częściej unika zabierania głosu, mimo że posiada dużą wiedzę.

Jej historia pokazuje możliwy związek między perfekcjonizmem a lękiem przed oceną.

Perfekcjonizm nie oznacza po prostu staranności ani chęci osiągania dobrych wyników. W codziennym języku często określamy tak człowieka, który lubi porządek, przykłada się do obowiązków i stawia sobie wysokie cele. Z psychologicznego punktu widzenia szczególnie problematyczny jest jednak perfekcjonizm, w którym własna wartość zaczyna zależeć od spełniania niezwykle wysokich, sztywnych standardów.

Młody człowiek nie myśli wtedy jedynie: „Chciałbym dobrze wykonać to zadanie”. Zaczyna uważać: „Muszę wykonać je idealnie, bo inaczej wszyscy zobaczą, że jestem beznadziejny”.

W pierwszym przypadku wysoki cel może motywować do działania. W drugim każda pomyłka staje się zagrożeniem dla samooceny.

W życiu społecznym takie podejście bywa szczególnie obciążające. Nie da się przecież przygotować idealnie do każdej rozmowy. Nie można przewidzieć wszystkich pytań, reakcji i zachowań innych ludzi. Czasami zapomnimy słowa, źle zrozumiemy żart albo wypowiemy zdanie, które zabrzmi inaczej, niż zamierzaliśmy.

Dla osoby przekonanej, że powinna zawsze wypadać bezbłędnie, nawet zwyczajna rozmowa może stać się poważnym wyzwaniem. Nastolatek zaczyna planować każde zdanie, obawia się spontaniczności i próbuje przewidzieć reakcję rozmówcy. Im bardziej zależy mu na idealnym wrażeniu, tym trudniej może być mu zachowywać się naturalnie.

Perfekcjonizm nie musi wynikać wyłącznie z wymagań rodziców. Niektóre dzieci same rozwijają bardzo surowe standardy, intensywnie porównują się z rówieśnikami albo wiążą poczucie własnej wartości z osiągnięciami. Znaczenie może mieć również środowisko szkolne, szczególnie jeśli silnie podkreśla się w nim rywalizację i wyniki.

Nie oznacza to, że ambicja jest czymś niebezpiecznym. Wysokie aspiracje, sumienność i dążenie do rozwoju mogą być wartościowymi zasobami. Problem pojawia się wtedy, gdy młody człowiek przestaje dopuszczać możliwość popełniania błędów, a niepowodzenie traktuje nie jako część uczenia się, lecz jako dowód własnej bezwartościowości.

Warto zwrócić uwagę również na znaczenie wizerunku. Nastolatek może bardzo silnie identyfikować się z rolą osoby inteligentnej, atrakcyjnej, zabawnej albo zawsze opanowanej. Każda sytuacja, w której ten obraz mógłby zostać podważony, zaczyna wówczas wywoływać napięcie.

Uczennica znana z doskonałych ocen może szczególnie obawiać się publicznej pomyłki. Nastolatek uchodzący za dowcipnego może przeżywać silny wstyd, gdy ktoś nie zareaguje na jego żart. Osoba przyzwyczajona do kontrolowania zachowania może obawiać się, że widoczny rumieniec lub drżenie głosu zniszczą jej wizerunek.

Perfekcjonizm i lęk mogą się wzajemnie nasilać. Sztywne wymagania zwiększają obawę przed oceną, a doświadczenie lęku może prowadzić do jeszcze dokładniejszego przygotowywania się i kontrolowania własnego zachowania.

Nie każda osoba z lękiem społecznym jest perfekcjonistą, ale u części nastolatków właśnie ten mechanizm odgrywa istotną rolę.

W przypadku Amelii szczególnie ważne jest dostrzeżenie, że doskonałe wyniki w nauce nie muszą świadczyć o dobrym samopoczuciu. Dziewczyna osiąga sukcesy, ale płaci za nie coraz większym napięciem emocjonalnym. Dlatego przy ocenie funkcjonowania młodego człowieka warto interesować się nie tylko jego osiągnięciami, lecz również tym, jakim kosztem je uzyskuje.

4.5. Dlaczego nie zawsze można wskazać jedną przyczynę lęku społecznego?

Poznaliśmy kilka czynników, które mogą zwiększać podatność na rozwój lęku społecznego. Należą do nich określone cechy temperamentu, predyspozycje biologiczne, doświadczenia odrzucenia i upokorzenia, niektóre wzorce rodzinne oraz sztywne wymagania wobec siebie.

Nie istnieje jednak prosty sposób, aby na podstawie tych informacji przewidzieć przyszłość konkretnego dziecka.

W psychologii i psychiatrii wykorzystuje się między innymi modele podatności i stresu. Zakładają one, że niektóre osoby mogą mieć większą podatność na rozwój określonych trudności, a doświadczenia życiowe i warunki środowiskowe wpływają na to, czy oraz w jaki sposób podatność ta się ujawni.

Nie jest to matematyczny wzór pozwalający dokładnie obliczyć ryzyko zaburzenia. Rozwój człowieka jest znacznie bardziej złożony, a czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne mogą wzajemnie na siebie oddziaływać.

Wyobraźmy sobie trzech nastolatków. Pierwszy od dzieciństwa jest bardzo ostrożny w nowych sytuacjach, ale ma wspierających przyjaciół i stopniowo nabiera większej swobody. Drugi jest towarzyski, lecz przez dłuższy czas doświadcza wyśmiewania i zaczyna obawiać się kontaktów z rówieśnikami. Trzeci nie pamięta żadnego szczególnie przykrego wydarzenia, ale silnie przejmuje się oceną, stawia sobie sztywne wymagania i wraz ze wzrostem oczekiwań społecznych doświadcza coraz większego lęku.

Podobne trudności mogą więc rozwijać się różnymi drogami, a występowanie określonej predyspozycji nie oznacza, że zaburzenie musi się pojawić.

Ważną rolę odgrywają również czynniki ochronne. Mogą nimi być wspierające relacje rodzinne, życzliwi rówieśnicy, bezpieczne środowisko szkolne, możliwość rozwijania zainteresowań oraz doświadczenia pozwalające stopniowo zdobywać większą samodzielność i zaufanie do własnych umiejętności.

Czynniki ochronne nie gwarantują całkowitego zabezpieczenia przed zaburzeniem, ale mogą sprzyjać lepszemu radzeniu sobie z trudnościami.

Właśnie dlatego porównywanie dzieci bywa tak mylące. Rodzeństwo, nawet dorastające w tym samym domu, nie ma identycznego temperamentu, takich samych doświadczeń ani tej samej pozycji w grupach rówieśniczych. Może również zupełnie inaczej interpretować podobne wydarzenia.

Rodzice Filipa i Zuzanny mogą więc zastanawiać się, dlaczego chłopak doświadcza silnego lęku, skoro jego siostra bez trudności nawiązuje znajomości. Nie istnieje jednak powód, aby oczekiwać od dwojga dzieci jednakowych reakcji tylko dlatego, że wychowują się w jednej rodzinie.

Należy również pamiętać, że rodzice nie zawsze znają wszystkie doświadczenia swoich dzieci. Nastolatek spędza coraz więcej czasu poza domem, buduje własne relacje i przeżywa sytuacje, o których niekoniecznie opowiada dorosłym. Nie musi to oznaczać ukrywania poważnych problemów. Część doświadczeń może wydawać mu się mało istotna, a niektóre emocje trudno mu nazwać.

Zdarza się również, że lęk rozwija się stopniowo. Początkowo pojawia się niepewność w jednej sytuacji, następnie trudniejsze stają się kolejne wydarzenia, aż w końcu młody człowiek zauważa, że coraz częściej unika aktywności, które wcześniej nie stanowiły większego problemu. Nie potrafi jednak wskazać dokładnego momentu, w którym wszystko się zaczęło.

W takich okolicznościach rodzice mogą poświęcać wiele energii na poszukiwanie jednego wydarzenia, które wyjaśni wszystkie trudności. Tymczasem skuteczna pomoc nie zawsze wymaga odnalezienia jednej pierwotnej przyczyny.

W procesie diagnostycznym historia rozwoju nastolatka pozostaje ważna. Specjalista może pytać o temperament, wcześniejsze doświadczenia, relacje rodzinne i sytuację szkolną. Istotne jest jednak nie tylko to, co mogło przyczynić się do pojawienia się lęku, lecz również to, jakie mechanizmy obecnie go podtrzymują.

Czynniki odpowiedzialne za początek trudności nie zawsze są tymi samymi czynnikami, które powodują ich dalsze utrzymywanie się.

Nastolatek mógł zacząć obawiać się wystąpień po przykrym wydarzeniu sprzed kilku lat, ale obecnie jego lęk może utrzymywać się między innymi dlatego, że unika podobnych sytuacji i nie zdobywa nowych doświadczeń. Inny młody człowiek może mieć temperamentalną skłonność do silniejszego reagowania na niepewność, lecz szczególną trudność stanowią dla niego własne, nierealistyczne wymagania.

Rozróżnienie to ma znaczenie dla planowania pomocy. Poznanie historii problemu pozwala lepiej zrozumieć nastolatka, natomiast rozpoznanie obecnych mechanizmów podtrzymujących lęk wskazuje obszary, nad którymi można pracować. Przy nasilonych trudnościach potrzebna może być odpowiednia ocena specjalistyczna i psychoterapia.

Wróćmy do Filipa.

Pewnego wieczoru chłopak siedzi z mamą przy stole. Rozmawiają o trudnościach, które pojawiły się po zmianie szkoły.

— Może ktoś cię kiedyś wyśmiał? Albo stało się coś, o czym nam nie powiedziałeś? — pyta mama.

Filip kręci głową.

— Nie wiem. Naprawdę nie wiem, dlaczego tak się boję.

Kobieta przez chwilę zastanawia się nad jego słowami.

— Dobrze. Nie musimy teraz znać wszystkich odpowiedzi. Ważne, że widzę, jak bardzo ci to przeszkadza. Zastanówmy się, czego potrzebujesz i jak możemy ci pomóc.

Filip milczy przez chwilę, a potem mówi:

— Chciałbym po prostu normalnie rozmawiać z ludźmi. Tak jak kiedyś. Bez tego ciągłego stresu.

Ta rozmowa nie wyjaśnia, dlaczego właśnie u niego pojawiły się trudności. Nie usuwa również jego lęku. Pozwala jednak skierować uwagę na coś, na co rodzina może mieć wpływ: rozpoznanie obecnych potrzeb chłopaka, stworzenie warunków sprzyjających poczuciu bezpieczeństwa i znalezienie odpowiedniego wsparcia.

Nie zawsze jesteśmy w stanie dokładnie ustalić, dlaczego jeden nastolatek rozwija zaburzenie lęku społecznego, a inny, wychowujący się w podobnych warunkach, nie doświadcza takich problemów. Możemy jednak próbować zrozumieć jego indywidualną historię, rozpoznawać czynniki utrudniające funkcjonowanie oraz wzmacniać te, które pomagają odzyskiwać swobodę i samodzielność.

Nie musimy znać odpowiedzi na każde pytanie dotyczące przeszłości, aby rozpocząć skuteczną pomoc. Ważne jest również to, co możemy zrobić dla młodego człowieka dzisiaj.

Rozdział 5. Szkoła pełna trudnych sytuacji

Piętnastoletni Olek ma wielu znajomych. W weekendy spotyka się z kolegami, jeździ na rowerze, gra w piłkę i chętnie uczestniczy w zajęciach organizowanych przez lokalny dom kultury. Kiedy przebywa wśród przyjaciół, trudno go uciszyć. Żartuje, opowiada historie i bez większych oporów poznaje nowe osoby.

Jednak od poniedziałku do piątku dzieje się z nim coś, czego rodzice długo nie potrafili zrozumieć.

W szkole Olek niemal się nie odzywa. Podczas lekcji siedzi spokojnie, nie zgłasza się do odpowiedzi i rzadko rozmawia z kolegami z klasy. Na przerwach często przegląda telefon albo stoi przy oknie, czekając na kolejny dzwonek. Kiedy nauczyciel prosi uczniów o dobranie się w grupy, chłopak zwykle zostaje na końcu.

Wychowawczyni uważa go za osobę zamkniętą w sobie. Niektórzy nauczyciele są przekonani, że brakuje mu pewności siebie, inni podejrzewają, że po prostu nie interesuje się życiem klasy.

Pewnego popołudnia mama obserwuje, jak syn rozmawia z grupą znajomych przed domem. Chłopak jest rozluźniony, śmieje się i z zaangażowaniem opowiada o planowanym wyjeździe.

— Dlaczego nie możesz być taki sam w szkole? — pyta później.

Olek wzrusza ramionami.

— Bo tam jest inaczej.

— Co jest inaczej?

— Wszystko.

Mama nie otrzymuje bardziej szczegółowej odpowiedzi. Dla niej szkoła i spotkania z kolegami są przecież podobnymi sytuacjami. W obu przypadkach syn przebywa wśród ludzi, rozmawia i uczestniczy we wspólnych zajęciach. Jednak dla Olka różnica jest ogromna.

Poza szkołą spotyka osoby, przy których czuje się swobodnie. Może wybrać, z kim porozmawia, jakie tematy poruszy i jak spędzi czas. W szkole jego możliwości wyboru są znacznie mniejsze. Przez wiele godzin przebywa z niemal tymi samymi osobami, uczestniczy w określonych zajęciach i musi wykonywać zadania, których czasami się obawia.

Szkoła jest również miejscem, w którym ocena stanowi naturalną część codziennego funkcjonowania. Nauczyciele oceniają wiedzę i umiejętności, a rówieśnicy tworzą własne opinie o innych uczniach. Niektóre z tych opinii są życzliwe, inne obojętne, a jeszcze inne mogą być krzywdzące.

Dla wielu nastolatków szkoła jest przestrzenią przyjaźni, zdobywania wiedzy i rozwijania zainteresowań. Jednak dla młodego człowieka szczególnie obawiającego się negatywnej oceny może stać się środowiskiem wyjątkowo wymagającym. Nie oznacza to, że każdy uczeń wycofany w szkole doświadcza lęku społecznego. Przyczyną podobnego zachowania mogą być również konkretne konflikty, niekorzystna atmosfera w klasie czy inne trudności.

Historia Olka pokazuje jednak coś istotnego: swobodne funkcjonowanie poza szkołą nie wyklucza silnego lęku przed oceną w określonych sytuacjach szkolnych.

5.1. Odpowiedzi ustne i wystąpienia — kiedy posiadana wiedza nie wystarcza

Szesnastoletnia Klaudia lubi matematykę. Rozwiązywanie zadań sprawia jej przyjemność, a nauczyciel wielokrotnie chwalił jej prace pisemne. Dziewczyna potrafi samodzielnie poradzić sobie z trudnymi przykładami i często pomaga młodszemu bratu w odrabianiu lekcji.

Jednak kiedy nauczyciel prosi ją o rozwiązanie zadania przy tablicy, Klaudia zaczyna się denerwować.

W domu może spokojnie przeanalizować polecenie, sprawdzić obliczenia i poprawić ewentualny błąd. Przy tablicy ma wrażenie, że każdy jej ruch jest obserwowany. Słyszy szelest zeszytów, przesuwanie krzeseł i ciche rozmowy kolegów. Wie, że nauczyciel czeka na rozwiązanie.

Najbardziej obawia się chwili, w której popełni pomyłkę. Nie samej utraty punktów czy otrzymania gorszej oceny, lecz tego, że błąd zostanie zauważony przez całą klasę.

Zaczyna pisać wolniej i kilkakrotnie sprawdza pierwsze działanie. Kiedy nauczyciel pyta, dlaczego tak długo zastanawia się nad prostym przykładem, dziewczyna czuje jeszcze większą presję. W końcu popełnia pomyłkę, której prawdopodobnie uniknęłaby podczas samodzielnej pracy.

— Przecież ty to potrafisz — mówi nauczyciel, wyraźnie zdziwiony.

Klaudia wie, że potrafi. Właśnie dlatego jest jej tak przykro.

Odpowiedź przy tablicy różni się od pracy wykonywanej samodzielnie. Uczeń nie tylko musi przypomnieć sobie potrzebne informacje i wykorzystać je do rozwiązania zadania, lecz również zaprezentować swoje umiejętności pod bezpośrednią obserwacją innych osób.

Dla nastolatka z nasilonym lękiem społecznym szczególnie trudna może być nie sama treść zadania, lecz okoliczność, w której musi je wykonać. Dotyczy to zarówno matematyki, jak i czytania na głos, odpowiedzi z historii, wypowiedzi w języku obcym czy omawiania lektur.

Niektórzy uczniowie doskonale radzą sobie podczas sprawdzianów pisemnych, a znacznie gorzej podczas odpowiedzi ustnych. Inni przygotowują się starannie, ale na lekcji rzadko podnoszą rękę, nawet gdy znają odpowiedź. Obawa przed zwróceniem na siebie uwagi może okazać się silniejsza niż chęć uzyskania dobrej oceny.

W rezultacie nauczyciel nie zawsze otrzymuje pełny obraz możliwości ucznia. Milczenie może zostać zinterpretowane jako brak wiedzy, a powtarzające się unikanie odpowiedzi jako niewielkie zaangażowanie w naukę.

Szczególnym rodzajem szkolnego wyzwania są prezentacje i wystąpienia przed klasą. Wymagają one dłuższego utrzymywania uwagi grupy, płynnego przekazywania informacji i reagowania na nieprzewidziane sytuacje. Uczeń musi nie tylko znać materiał, ale również mówić przez kilka lub kilkanaście minut, często bez możliwości natychmiastowego wycofania się.

Dla niektórych nastolatków najtrudniejsza nie jest sama prezentacja, lecz okres poprzedzający wystąpienie. Już wiele dni wcześniej zaczynają przewidywać możliwe niepowodzenia. Przygotowują szczegółowy tekst, wielokrotnie poprawiają slajdy i ćwiczą wypowiedź, próbując wyeliminować ryzyko pomyłki.

Staranne przygotowanie jest oczywiście wartościowe. Problem pojawia się wtedy, gdy przestaje służyć uporządkowaniu wiedzy, a staje się próbą uzyskania całkowitej pewności, że nic nie pójdzie źle. Takiej gwarancji nie da się jednak osiągnąć. Nauczyciel może zadać nieoczekiwane pytanie, komputer odmówić współpracy, a uczeń na chwilę zapomnieć zaplanowane zdanie.

Zdarza się również, że nastolatek wygłasza bardzo dobrą prezentację i otrzymuje wysoką ocenę, ale nie odczuwa satysfakcji. Zapamiętuje przede wszystkim chwilę zawahania albo drobną pomyłkę, którą inni mogli nawet nie zauważyć. Zewnętrzny sukces nie zawsze oznacza zatem, że całe doświadczenie było dla niego pozytywne.

Z czasem takie sytuacje mogą wpływać na stosunek do poszczególnych przedmiotów. Klaudia nadal lubi matematykę, ale zaczyna obawiać się lekcji, podczas których istnieje możliwość wezwania do tablicy. Nie zmieniły się jej zainteresowania ani zdolności. Zmieniło się emocjonalne znaczenie określonych sytuacji szkolnych.

Nie oznacza to, że szkoła powinna całkowicie rezygnować z odpowiedzi ustnych i wystąpień. Umiejętność prezentowania wiedzy jest ważna, a stopniowe zdobywanie doświadczenia może pomagać uczniom rozwijać większą swobodę. Istotne jest jednak dostrzeganie indywidualnych trudności i takie organizowanie wymagań, aby służyły nauce, a nie prowadziły do nasilania cierpienia.

Sposoby wspierania uczniów podczas oceniania i wystąpień przedstawimy w rozdziałach poświęconych pracy nauczycieli.

5.2. Praca w grupie — kiedy trudno powiedzieć, co naprawdę się myśli

Praca zespołowa ma uczyć współpracy, komunikowania własnych pomysłów, dzielenia się obowiązkami i wspólnego rozwiązywania problemów. Dla wielu uczniów jest ciekawym urozmaiceniem lekcji. Jednak dla nastolatka obawiającego się negatywnej oceny może stanowić szczególne wyzwanie.

Czternastoletnia Nadia słyszy od nauczycielki:

— Dobierzcie się w czteroosobowe zespoły. Każda grupa przygotuje projekt, który przedstawicie na następnej lekcji.

W klasie natychmiast zaczyna się ruch. Uczniowie odwracają się do siebie, przesuwają krzesła i ustalają składy zespołów.

Nadia pozostaje na swoim miejscu. Ma kilka koleżanek, ale żadna z nich nie siedzi w pobliżu. Nie chce podchodzić do grupy, która już zaczęła się organizować. Obawia się, że usłyszy:

— Przepraszamy, mamy już komplet.

W końcu nauczycielka przydziela ją do jednego z zespołów. Dziewczyna odczuwa ulgę, ale tylko na chwilę. Teraz będzie musiała współpracować z trzema osobami, których dobrze nie zna.

Podczas pierwszego spotkania pozostali uczniowie szybko dzielą obowiązki. Nadia ma własny pomysł na wykonanie projektu, jednak nie decyduje się go przedstawić. Nie wie, czy innym się spodoba. Kiedy jedna z koleżanek proponuje rozwiązanie, które dziewczyna uważa za mniej odpowiednie, również milczy. Woli zgodzić się z grupą, niż narazić się na dyskusję.

W rezultacie uczestniczy w projekcie znacznie mniej aktywnie, niż mogłaby.

Praca zespołowa wymaga czegoś więcej niż samej obecności wśród ludzi. Uczeń powinien niekiedy zaproponować rozwiązanie, wyrazić wątpliwości, zadać pytanie albo nie zgodzić się z pozostałymi członkami grupy. Każde z tych działań wiąże się z możliwością otrzymania krytycznej odpowiedzi.

Dla nastolatka szczególnie obawiającego się odrzucenia najtrudniejsze może być przedstawienie pomysłu odmiennego od opinii większości. Zamiast podejmować dyskusję, decyduje się na milczenie, nawet jeśli posiada wiedzę pozwalającą znacząco poprawić jakość wspólnej pracy.

Nie musi to oznaczać, że zawsze jest osobą uległą. Wśród bliskich znajomych może stanowczo bronić swojego zdania, a nawet przejmować inicjatywę. Jednak w grupie, w której nie czuje się pewnie, obawa przed oceną zaczyna wpływać na jego zachowanie.

Taka sytuacja może prowadzić do nieporozumień. Pozostali uczniowie widzą osobę, która rzadko zabiera głos i nie zgłasza pomysłów. Mogą uznać, że nie interesuje się zadaniem albo nie chce współpracować. Tymczasem nastolatek ma własne przemyślenia, lecz nie potrafi zdobyć się na ich przedstawienie.

Istnieje również odwrotna reakcja. Niektórzy młodzi ludzie próbują wykonać niemal całą pracę samodzielnie. Wolą przejąć kontrolę nad projektem, ponieważ obawiają się, że pozostali przygotują go niewystarczająco dobrze, a negatywna ocena obejmie wszystkich członków zespołu. W takim przypadku lęk może być ukryty pod pozorną nadmierną sumiennością i silnym zaangażowaniem.

Osobnym wyzwaniem jest samo dobieranie się w grupy. Dla jednego ucznia pytanie „Czy mogę być z wami?” jest zwyczajnym elementem organizacji zajęć. Dla innego stanowi wyjątkowo trudny moment, ponieważ wiąże się z ryzykiem bezpośredniej odmowy.

Warto przy tym odróżniać przewidywane odrzucenie od rzeczywistego wykluczania. Jeśli uczeń regularnie pozostaje bez grupy, spotyka się z poniżającymi komentarzami albo inni celowo odmawiają z nim współpracy, problem dotyczy również relacji panujących w klasie. Wówczas zadaniem dorosłych jest odpowiednie reagowanie na krzywdzące zachowania.

Jednak nawet w przyjaznym środowisku niektórzy nastolatkowie mogą obawiać się przedstawiania własnych pomysłów. Sama możliwość niezgody czy krytyki bywa dla nich wystarczająco obciążająca.

Przypadek Nadii pokazuje zatem istotną różnicę między uczestniczeniem w pracy grupowej a rzeczywistą możliwością wykorzystania w niej własnych umiejętności. Dziewczyna siedzi przy jednym stole z koleżankami i wykonuje przydzielone obowiązki, ale nie potrafi pokazać wszystkiego, co wie i potrafi.

5.3. Przerwy, stołówka i codzienne kontakty z rówieśnikami

Kiedy rodzice myślą o trudnościach dziecka w szkole, najczęściej wyobrażają sobie sytuacje związane z nauką: sprawdziany, odpowiedzi ustne, prezentacje czy rozmowy z nauczycielami. Tymczasem dla niektórych nastolatków najtrudniejszą częścią dnia wcale nie są lekcje.

Są nią przerwy.

Piętnastoletnia Wiktoria dobrze radzi sobie z większością szkolnych obowiązków. Podczas lekcji siedzi spokojnie, zapisuje notatki i wykonuje polecenia. Problem pojawia się po dzwonku.

Uczniowie wychodzą na korytarz, tworzą niewielkie grupy i rozpoczynają rozmowy. Wiktoria nie wie, do kogo powinna podejść. Nie chce stać samotnie, bo obawia się, że inni uznają ją za osobę, która nie ma znajomych. Jednocześnie trudno jej zdecydować się na rozpoczęcie rozmowy.

W końcu wyciąga telefon. Przegląda wiadomości, chociaż żadna nowa nie przyszła. Po kilku minutach chowa urządzenie do kieszeni, a następnie ponownie je wyciąga.

Telefon daje jej możliwość zajęcia się czymś, co wygląda naturalnie. Nie musi zastanawiać się, gdzie patrzeć ani co zrobić z rękami. Dla osoby obserwującej z boku Wiktoria może wyglądać jak nastolatka, która po prostu lubi spędzać przerwy w internecie. Tymczasem dziewczyna chciałaby rozmawiać z koleżankami, ale obawia się do nich podejść.

Szkolne przerwy są szczególnym rodzajem sytuacji społecznej, ponieważ nie mają wyraźnego scenariusza. Podczas lekcji nauczyciel organizuje pracę i określa zadania. Na przerwie młodzi ludzie sami decydują, gdzie pójdą, z kim będą rozmawiać i jak spędzą czas.

Dla wielu nastolatków taka swoboda jest największą zaletą przerw. Jednak dla osoby obawiającej się oceny brak ustalonej struktury może być dodatkowym utrudnieniem. Musi samodzielnie zdecydować, kiedy podejść do grupy, jak rozpocząć rozmowę i czy jej obecność zostanie dobrze przyjęta.

Nie zawsze oznacza to brak umiejętności prowadzenia rozmowy. Niektórzy młodzi ludzie swobodnie uczestniczą w spotkaniu, kiedy ktoś ich zaprosi, ale obawiają się samodzielnego nawiązania kontaktu.

Podobne trudności mogą pojawiać się w szkolnej stołówce. Dla jednego ucznia obiad jest okazją do odpoczynku i rozmowy, a inny zastanawia się, przy którym stoliku usiąść, czy nie będzie wyglądał niezręcznie podczas jedzenia i czy ktoś nie zwróci uwagi na jego zachowanie.

Niektóre osoby szczególnie obawiają się jedzenia lub picia w obecności rówieśników. Mogą martwić się, że coś upuszczą, zabrudzą ubranie albo zostaną skomentowane. W rezultacie wybierają mniej zatłoczone miejsca, unikają stołówki lub starają się jeść wtedy, gdy wokół znajduje się mniej osób.

Podobne napięcie może towarzyszyć korzystaniu ze szkolnych toalet, przebieraniu się przed lekcją wychowania fizycznego czy wykonywaniu ćwiczeń sportowych w obecności klasy. Sytuacje te różnią się od odpowiedzi ustnych, ale również mogą wiązać się z poczuciem bycia obserwowanym.

Nie oznacza to, że wszystkie tego rodzaju zachowania wynikają z lęku społecznego. Unikanie szkolnej stołówki może być związane także z problemami zdrowotnymi, trudnościami dotyczącymi jedzenia czy warunkami panującymi w danym miejscu. Podobnie niechęć do przebierania się przy innych może wynikać z potrzeby prywatności albo z wcześniejszych przykrych doświadczeń.

Ważne jest więc rozpoznanie, co konkretnie sprawia młodemu człowiekowi trudność.

Wróćmy do Olka. Poza szkołą chłopak ma wielu znajomych i chętnie spotyka się z ludźmi. Nie oznacza to jednak, że w klasie odczuwa podobną swobodę. Szkolne środowisko może różnić się od grupy przyjaciół nie tylko liczbą osób, lecz również relacjami, wcześniejszymi doświadczeniami i poczuciem przynależności.

Czasami nastolatek obawia się przede wszystkim oceny. Innym razem problemem jest konkretna grupa, w której nie czuje się akceptowany. Dlatego przy trudnościach ograniczonych do jednego środowiska warto przyjrzeć się również warunkom, w których funkcjonuje młody człowiek, zamiast zakładać, że powinien po prostu stać się bardziej towarzyski.

5.4. Proszenie o pomoc — dlaczego proste pytanie bywa tak trudne?

Szesnastoletni Leon siedzi nad zadaniem z fizyki. Od kilku minut próbuje zrozumieć polecenie, ale nie potrafi ustalić, od czego powinien zacząć.

Nauczyciel wyjaśnia, że uczniowie mogą zadawać pytania, jeśli czegoś nie rozumieją. Leon podnosi wzrok. Chciałby poprosić o dodatkowe wyjaśnienie, jednak zanim zdąży się odezwać, zaczyna zastanawiać się, jak jego pytanie zostanie odebrane.

Może nauczyciel uzna je za oczywiste? Może koledzy pomyślą, że nie uważał na lekcji? A może wszyscy zrozumieli polecenie i tylko on ma trudności?

Chłopak pozostaje więc cicho. Przez resztę lekcji próbuje samodzielnie rozwiązać zadanie, ale nie robi większych postępów. W domu spędza nad nim kolejną godzinę. Ostatecznie prosi o pomoc starszego brata, który wyjaśnia mu zagadnienie w kilka minut.

— Dlaczego nie zapytałeś nauczyciela? — pyta brat.

Leon nie potrafi odpowiedzieć. Wydaje mu się, że zadanie pytania przy całej klasie jest znacznie trudniejsze niż samo rozwiązanie zadania.

Proszenie o pomoc należy do podstawowych umiejętności potrzebnych w nauce. Nikt nie rozumie wszystkiego od razu, a nawet bardzo zdolni uczniowie napotykają zagadnienia wymagające dodatkowego wyjaśnienia. Jednak dla nastolatka obawiającego się negatywnej oceny samo przyznanie się do niewiedzy może być wyjątkowo trudne.

Niektórzy uczniowie martwią się, że zadanie pytania zostanie odebrane jako brak inteligencji lub niedostateczne przygotowanie. Inni obawiają się samej konieczności zwrócenia na siebie uwagi. Co istotne, nastolatek nie musi bać się konkretnego nauczyciela. Może uważać go za osobę życzliwą i sprawiedliwą, a mimo to nie potrafić odezwać się przy całej klasie.

Część uczniów znacznie swobodniej rozmawia z nauczycielem po lekcji, kiedy nie towarzyszą im spojrzenia rówieśników. Dla innych nawet indywidualna rozmowa z osobą dorosłą stanowi trudność.

Obawa przed zadawaniem pytań może dotyczyć również spraw organizacyjnych. Uczeń nie wie, w której sali odbędzie się następna lekcja, ale wstydzi się zapytać. Nie rozumie zasad wycieczki, lecz milczy. Chciałby zgłosić problem dotyczący oceny, jednak odkłada rozmowę przez kolejne dni.

W rezultacie drobne trudności mogą prowadzić do poważniejszych komplikacji. Nastolatek nie otrzymuje potrzebnych informacji, popełnia kolejne błędy lub zaczyna mieć zaległości. Dorosły może wówczas uznać go za osobę niesamodzielną albo mało odpowiedzialną.

Tymczasem problem nie zawsze dotyczy samego wykonania zadania. Czasami młody człowiek posiada wszystkie umiejętności potrzebne do rozwiązania trudności, ale nie potrafi podjąć działania społecznego, które umożliwiłoby mu zdobycie brakującej informacji.

Szczególnie niepokojące są sytuacje, w których lęk przed rozmową sprawia, że uczeń nie zgłasza również poważnych problemów, na przykład przemocy ze strony rówieśników czy potrzeby pilnej pomocy. Dlatego możliwość bezpiecznego zwracania się do dorosłych ma znaczenie nie tylko dla edukacji, lecz również dla dobrostanu i bezpieczeństwa uczniów.

Nie wystarczy więc zawsze powiedzieć: „Przecież mogłeś zapytać”. Dla nastolatka doświadczającego silnego lęku sama czynność zadania pytania może być jednym z najtrudniejszych elementów całej sytuacji.

5.5. Nieobecności, zaległości i ograniczanie własnych możliwości

Piętnastoletnia Daria od kilku tygodni coraz częściej skarży się rano na złe samopoczucie. Czasami boli ją brzuch, innym razem głowa. Zdarza się również, że bardzo długo przygotowuje się do wyjścia, chociaż poprzedniego wieczoru spakowała plecak i przygotowała ubrania.

Mama początkowo podejrzewa, że córka jest przemęczona. Daria rzeczywiście ma dużo obowiązków. Uczy się, chodzi na dodatkowe zajęcia i często spędza wieczory nad książkami.

Z czasem pojawia się jednak pewna prawidłowość. Dziewczyna najczęściej skarży się na złe samopoczucie w dni, kiedy ma zajęcia wymagające publicznej aktywności. Przed lekcją, podczas której uczniowie samodzielnie rozwiązują zadania, potrafi wyjść do szkoły bez większych trudności. Kiedy jednak ma przedstawić projekt, przeczytać fragment tekstu lub uczestniczyć w dyskusji, jej napięcie wyraźnie wzrasta.

Pewnego ranka Daria siada na łóżku i oznajmia:

— Ja dzisiaj nie pójdę.

Mama próbuje przekonać córkę, że nie może opuszczać kolejnych lekcji. Dziewczyna zaczyna płakać.

— Ty nie rozumiesz. Ja naprawdę nie dam rady.

Dla rodzica taka sytuacja jest szczególnie trudna. Z jednej strony widzi cierpienie dziecka i nie chce zmuszać go do czegoś, co wywołuje tak silne emocje. Z drugiej wie, że regularne nieobecności prowadzą do zaległości i mogą poważnie utrudnić dalszą edukację.

Unikanie szkoły nie zawsze ma tę samą przyczynę. Czasami wiąże się z lękiem przed oceną, ale może również wynikać z przemocy rówieśniczej, depresji, problemów zdrowotnych, trudności w nauce, silnego przeciążenia lub innych zaburzeń lękowych.

W literaturze specjalistycznej opisuje się zjawisko odmowy uczęszczania do szkoły związanej z cierpieniem emocjonalnym. Nie jest ono samodzielnym rozpoznaniem psychiatrycznym. Określa raczej problem z regularnym uczestniczeniem w edukacji, za którym mogą stać różne trudności.

W przypadku Darii ważną wskazówką jest wyraźny związek między nieobecnościami a sytuacjami wymagającymi publicznej aktywności. Nie stanowi on jednak wystarczającej podstawy do postawienia diagnozy.

Unikanie szkoły może rozwijać się stopniowo. Początkowo nastolatek opuszcza pojedynczą lekcję, podczas której ma wygłosić prezentację. Następnie spóźnia się na zajęcia rozpoczynające się od odpowiedzi ustnych. Z czasem coraz trudniejsze staje się samo wyjście z domu. Zdarza się również, że młody człowiek dociera pod budynek szkoły, ale nie potrafi wejść do środka.

Nie musi przy tym świadomie planować oszukiwania rodziców czy nauczycieli. Towarzyszące mu dolegliwości fizyczne i napięcie mogą być rzeczywiste, nawet jeśli nasilają się pod wpływem emocji.

Jedną z najpoważniejszych konsekwencji długotrwałych nieobecności jest narastanie trudności związanych z powrotem do nauki.

Daria po tygodniu spędzonym w domu dowiaduje się, że jej klasa napisała dwa sprawdziany i rozpoczęła nowy projekt. Dziewczyna chciałaby wrócić do szkoły, ale teraz obawia się nie tylko prezentacji i odpowiedzi ustnych.

„Wszyscy będą pytać, gdzie byłam”.

„Nauczyciele pewnie będą źli”.

„Nie nadrobię materiału”.

Powrót zaczyna wydawać się jeszcze trudniejszy niż wcześniejsze wyjście do szkoły. Absencja staje się więc nie tylko konsekwencją istniejącego problemu, ale również dodatkowym źródłem napięcia.

W takiej sytuacji szczególne znaczenie ma ustalenie przyczyn nieobecności i przygotowanie odpowiedniego wsparcia. Jeżeli szkoła jest miejscem rzeczywistej przemocy lub zagrożenia, należy przede wszystkim zapewnić uczniowi bezpieczeństwo. Jeśli trudności wynikają z nasilonego lęku, potrzebna może być pomoc specjalistyczna i plan powrotu do nauki uzgodniony przez rodzinę, szkołę oraz osoby prowadzące leczenie.

Nie należy utożsamiać wsparcia z bezterminowym pozwalaniem na unikanie wszystkich trudnych sytuacji. Równocześnie nie można zakładać, że samo przymuszanie do obecności w szkole, bez uwzględnienia przyczyn problemu, przyniesie trwałą poprawę. Sposób działania powinien wynikać z indywidualnej oceny sytuacji.

Lęk społeczny może wpływać na edukację również wtedy, gdy nastolatek regularnie uczęszcza na zajęcia i otrzymuje dobre oceny.

Szkoła to nie tylko miejsce zdobywania wiedzy. Umożliwia także uczestniczenie w konkursach, kołach zainteresowań, projektach społecznych, szkolnych przedstawieniach i różnych zajęciach pozalekcyjnych. Część tych aktywności wymaga prezentowania własnych umiejętności, współpracy lub kontaktu z nowymi ludźmi.

Uczeń zainteresowany informatyką może zrezygnować z konkursu, ponieważ nie chce przedstawiać projektu przed komisją. Nastolatka pasjonująca się muzyką może unikać szkolnych występów mimo bardzo dobrego przygotowania. Inny młody człowiek chciałby rozpocząć praktyki zawodowe, lecz obawia się rozmowy kwalifikacyjnej i poznawania nowych współpracowników.

Nie każdy uczeń musi uczestniczyć w konkursach, przedstawieniach czy zajęciach pozalekcyjnych. Takie decyzje powinny uwzględniać osobiste zainteresowania i preferencje. Problem pojawia się wtedy, gdy młody człowiek rezygnuje z czegoś, na czym naprawdę mu zależy, wyłącznie z powodu silnego strachu przed oceną.

Z czasem podobne ograniczenia mogą wpływać również na plany dotyczące dalszej nauki i przyszłego zawodu. Nastolatek zaczyna odrzucać niektóre możliwości, ponieważ wiążą się z wystąpieniami, rozmowami lub współpracą z ludźmi. Nie oznacza to jednak, że musi rezygnować ze swoich aspiracji. Odpowiednio dobrane leczenie i wsparcie mogą pomagać w stopniowym odzyskiwaniu swobody.

Warto również pamiętać, że trudności edukacyjne nie u wszystkich nastolatków wyglądają tak samo. Niektórzy osiągają bardzo dobre wyniki mimo intensywnego lęku. Inni mają zaległości wynikające z nieobecności, trudności z koncentracją lub unikania zadawania pytań. Sam poziom ocen nie pozwala więc ocenić, jak silne napięcie przeżywa młody człowiek.

Wróćmy do Olka, którego poznaliśmy na początku rozdziału.

W piątek po południu chłopak wraca ze szkoły, odkłada plecak i siada na łóżku. Po kilkunastu minutach dzwoni telefon. To kolega z osiedla.

— Słuchaj, jutro jedziemy na rowery. Będziesz?

— Jasne! O której?

Olek natychmiast się ożywia. Zaczyna opowiadać o nowej trasie, proponuje miejsce spotkania i żartuje z kolegą.

Mama słyszy rozmowę z kuchni. Jeszcze rano syn nie chciał wyjść do szkoły. Narzekał na ból brzucha i mówił, że nie ma ochoty z nikim rozmawiać. Teraz brzmi jak zupełnie inna osoba.

Kiedy kończy rozmowę, mama zagląda do pokoju.

— Widzę, że jutro wybierasz się z kolegami.

— No, jedziemy nad jezioro.

— A powiedz mi coś. Dlaczego z nimi tak swobodnie rozmawiasz, a w szkole prawie się nie odzywasz?

Olek zastanawia się przez chwilę.

— Bo tam mogę być sobą.

Mama siada obok niego.

— A w szkole nie możesz?

Chłopak wzrusza ramionami.

— Nie wiem. Po prostu cały czas mam wrażenie, że ktoś mnie ocenia.

To nie jest jeszcze pełne wyjaśnienie jego trudności. Nie wiemy, skąd bierze się to poczucie, jak długo się utrzymuje ani czy wynika przede wszystkim z lęku społecznego, czy z konkretnych doświadczeń szkolnych.

Jednak po raz pierwszy mama otrzymuje informację ważniejszą niż kolejna uwaga dotycząca milczenia syna. Zaczyna rozumieć, że chłopak niekoniecznie ma problem z samymi kontaktami z ludźmi. Trudność może dotyczyć określonych sytuacji i środowiska, w którym czuje się nieustannie oceniany.

Szkoła zajmuje znaczną część życia nastolatka. Jest miejscem zdobywania wiedzy, budowania relacji i rozwijania umiejętności potrzebnych w dorosłości. Dla młodego człowieka z nasilonym lękiem społecznym część tych możliwości może być jednak trudno dostępna, nawet jeśli posiada wiedzę, zdolności i chęć uczestniczenia w życiu szkolnym.

Uczeń, który w szkole prawie się nie odzywa, nie musi być człowiekiem, który nie ma nic do powiedzenia. Czasami ma bardzo wiele do powiedzenia, ale obawia się reakcji tych, którzy mogliby go usłyszeć.

Szkoła jest jednak tylko jedną z przestrzeni, w których rozwija się życie społeczne młodego człowieka. Równie ważne są przyjaźnie, kontakty poza lekcjami, pierwsze zauroczenia i potrzeba przynależności do grupy.

W tych relacjach lęk przed oceną może prowadzić do szczególnie bolesnej sprzeczności: nastolatek bardzo pragnie bliskości z innymi ludźmi, lecz jednocześnie boi się zrobić pierwszy krok.

Temu zagadnieniu poświęcimy następny rozdział.

Rozdział 6. Chciałbym mieć przyjaciół, ale boję się ludzi

Szesnastoletni Szymon siedzi na ławce w pobliskim parku. Kilkanaście metrów dalej grupa młodych ludzi gra w koszykówkę. Co chwilę słychać śmiech, okrzyki i odgłosy piłki odbijającej się od asfaltu.

Szymon zna kilku chłopaków z widzenia. Mieszkają na tym samym osiedlu. Czasami mijają się w sklepie, na przystanku albo podczas spacerów. Od dawna chciałby do nich dołączyć.

Sam lubi koszykówkę. W domu ogląda mecze, zna nazwiska zawodników i potrafi całkiem dobrze rzucać do kosza. Kiedy był młodszy, często grał z kuzynem podczas rodzinnych spotkań. Teraz jednak siedzi na ławce i udaje, że przegląda telefon.

Co kilka minut podnosi wzrok.

„Może powinienem podejść i zapytać, czy mogę zagrać?”

Po chwili pojawiają się kolejne myśli.

„A jeśli nie będą chcieli? Może pomyślą, że się narzucam? Pewnie i tak mają już swoją ekipę”.

W końcu chłopak chowa telefon do kieszeni i rusza w stronę domu. Nie usłyszał odmowy ani nie spotkał się z nieprzyjemnym komentarzem. Nie podjął jednak próby kontaktu, na którym bardzo mu zależało.

Kilka godzin później mama zagląda do jego pokoju.

— Szymon, dlaczego cały czas siedzisz w domu? Jest piękna pogoda. Może wyszedłbyś do kolegów?

Chłopak wzrusza ramionami.

— Nie mam z kim.

— Przecież na osiedlu jest tylu chłopaków w twoim wieku.

— No i co z tego?

Mama nie wie, co odpowiedzieć. Widziała przecież wielokrotnie, że syn potrafi swobodnie rozmawiać z kuzynami, dobrze dogaduje się z dawnym przyjacielem i nie ma trudności z wyrażaniem własnego zdania w domu. Dlaczego więc nie potrafi po prostu podejść do grupy rówieśników?

Szymon również chciałby znać odpowiedź. Nie uważa się za człowieka, który nie lubi ludzi. Przeciwnie, coraz bardziej brakuje mu wspólnych wyjść, rozmów i poczucia, że należy do jakiejś grupy. Kiedy ogląda zdjęcia znajomych ze spotkań, odczuwa ukłucie zazdrości. Nie dlatego, że życzy im źle. Po prostu sam chciałby mieć podobne doświadczenia.

Ta historia pokazuje jedną z najbardziej bolesnych sprzeczności związanych z lękiem społecznym. Młody człowiek może bardzo potrzebować kontaktu z innymi ludźmi, a jednocześnie obawiać się sytuacji, które pozwoliłyby mu ten kontakt nawiązać.

Z zewnątrz wygląda na samotnika z wyboru. Spędza dużo czasu w domu, rzadko rozpoczyna rozmowy i nie uczestniczy w spotkaniach. Tymczasem za jego wycofaniem nie stoi brak zainteresowania ludźmi, lecz obawa przed odrzuceniem.

6.1. Potrzeba przynależności i trudność z wykonaniem pierwszego kroku

W okresie dorastania relacje rówieśnicze odgrywają szczególną rolę w rozwoju emocjonalnym i społecznym. Nastolatek stopniowo staje się coraz bardziej samodzielny, buduje własne znajomości i poszukuje miejsca poza najbliższą rodziną. Przyjaciele stają się osobami, z którymi może dzielić zainteresowania, rozmawiać o problemach i zdobywać doświadczenia ważne dla kształtowania własnej tożsamości.

Nie oznacza to, że relacje z rodzicami przestają mieć znaczenie. Młody człowiek nadal potrzebuje ich wsparcia, ale jednocześnie zaczyna korzystać z nowych źródeł bliskości i akceptacji.

Poczucie przynależności nie musi wiązać się z popularnością. Dla jednego nastolatka ważna będzie duża grupa znajomych, wspólne wyjazdy i częste spotkania. Innemu wystarczy jedna bliska osoba, z którą może swobodnie rozmawiać. Liczba kontaktów sama w sobie nie przesądza o jakości życia społecznego.

Trudności pojawiają się wtedy, gdy nastolatek chciałby budować relacje, lecz obawa przed oceną powstrzymuje go przed podejmowaniem prób.

Szesnastoletnia Laura interesuje się fotografią. Pewnego dnia zapisuje się na warsztaty organizowane przez dom kultury. Na pierwszych zajęciach zauważa dziewczynę, która również przyniosła aparat analogowy. Laura od dawna chciała poznać kogoś podzielającego jej zainteresowanie tradycyjną fotografią. Mogłaby zapytać, jakiego filmu używa, porozmawiać o wywoływaniu zdjęć albo o starych aparatach.

Tematów nie brakuje. Mimo to przez całe zajęcia nie decyduje się rozpocząć rozmowy. Kiedy spotkanie dobiega końca, druga dziewczyna wychodzi, a Laura wraca do domu rozczarowana.

Nie zabrakło jej wiedzy ani pomysłów. Trudny okazał się sam moment nawiązania kontaktu.

Rozmowy między dobrymi znajomymi opierają się na wspólnych doświadczeniach. Wiemy, jakie tematy interesują drugą osobę, rozumiemy jej poczucie humoru i zazwyczaj potrafimy przewidzieć część reakcji. Podczas pierwszego spotkania takiej wiedzy jeszcze nie mamy. Nie wiemy, czy ktoś ma ochotę rozmawiać, czy spodoba mu się wybrany temat ani czy znajomość będzie się rozwijać.

Dla wielu ludzi jest to zwyczajna niepewność towarzysząca poznawaniu nowych osób. Nastolatek silnie obawiający się oceny może jednak traktować ją jako przeszkodę trudną do pokonania. Chciałby wiedzieć, że zostanie życzliwie przyjęty, zanim jeszcze podejmie próbę rozmowy. Tymczasem taką pewność rzadko można uzyskać z wyprzedzeniem.

Szczególnie obciążające bywa przekonanie, że pierwsze wrażenie musi być doskonałe. Zwyczajne pytanie wydaje się wtedy zbyt banalne, a krótka cisza podczas rozmowy może zostać odebrana jako niepowodzenie. Nastolatek próbuje znaleźć idealne zdanie na rozpoczęcie znajomości, choć większość relacji powstaje dzięki zupełnie codziennym kontaktom.

Dla Laury pytanie o aparat mogłoby stać się początkiem nowej przyjaźni, ale równie dobrze mogłoby zakończyć się kilkoma uprzejmymi zdaniami. Oba rezultaty należą do naturalnych doświadczeń społecznych. Nie każda rozmowa musi prowadzić do bliskiej relacji, aby miała sens.

Dodatkową trudnością bywa zmiana dotychczasowego środowiska. Nastolatek, który przez wiele lat miał stałą grupę przyjaciół, może zacząć doświadczać samotności po przeprowadzce, zmianie szkoły albo stopniowym osłabieniu dawnych znajomości. Nie musi to oznaczać utraty umiejętności społecznych. Budowanie nowych relacji wymaga jednak innego rodzaju inicjatywy niż utrzymywanie kontaktów z osobami znanymi od dzieciństwa.

Właśnie dlatego młody człowiek może czuć się całkowicie swobodnie wśród dawnych przyjaciół, a jednocześnie mieć ogromne trudności z poznawaniem nowych osób.

Nie każdy nastolatek doświadczający takich obaw potrzebuje nauki podstaw prowadzenia rozmowy. Część młodych ludzi posiada dobrze rozwinięte umiejętności komunikacyjne, ale lęk utrudnia im korzystanie z nich. Inni mogą rzeczywiście potrzebować dodatkowych doświadczeń w rozpoczynaniu kontaktu, podtrzymywaniu rozmowy czy odczytywaniu sygnałów społecznych.

Rozróżnienie to jest ważne, ponieważ problem nie zawsze polega na tym, że nastolatek nie wie, jak rozmawiać. Czasami doskonale wie, co chciałby powiedzieć, ale nie potrafi zdobyć się na pierwszy krok.

6.2. Strach przed odrzuceniem i budowanie trwałych przyjaźni

Piętnastoletni Mateusz otrzymuje zaproszenie na wspólne wyjście do kina. Jeden z kolegów napisał na grupowym czacie, że organizuje spotkanie i każdy może się dołączyć.

Mateusz chciałby pójść. Film go interesuje, a wśród uczestników będą osoby, które zna. Zaczyna jednak zastanawiać się, czy zaproszenie rzeczywiście dotyczy również jego.

„Może napisali tak tylko z grzeczności? Pewnie i tak nikt nie zauważy, jeśli mnie nie będzie. Nie jestem przecież szczególnie zabawny ani interesujący”.

Po kilkunastu minutach odkłada telefon. Nie odpowiada na wiadomość.

Nikt nie powiedział Mateuszowi, że jest niechciany. Przeciwnie, otrzymał możliwość uczestniczenia we wspólnej aktywności. Nie potrafi jednak uznać zaproszenia za wystarczający sygnał zainteresowania.

Lęk przed odrzuceniem może wiązać się nie tylko z przewidywaniem reakcji innych ludzi, lecz również z przekonaniami dotyczącymi samego siebie. Niektórzy nastolatkowie uważają, że nie są wystarczająco ciekawi, atrakcyjni czy wartościowi, aby ktoś chciał nawiązać z nimi bliższą relację. Czasami są zadowoleni ze swoich umiejętności i osiągnięć, ale bardzo surowo oceniają siebie właśnie w kontaktach społecznych.

W efekcie nawet życzliwe gesty bywają interpretowane jako przypadkowe lub wynikające wyłącznie z uprzejmości. Natomiast pojedyncza odmowa może wydawać się potwierdzeniem przekonania, że nikt nie chce utrzymywać z nimi kontaktu.

Ważne jest przy tym rozróżnienie między odmową a odrzuceniem człowieka jako osoby. Ktoś może nie mieć czasu na spotkanie, nie podzielać naszych zainteresowań albo zwyczajnie nie odczuwać potrzeby bliższej znajomości. Nie oznacza to automatycznie, że uważa nas za gorszych.

Nie każda sympatia będzie odwzajemniona i nie każda znajomość rozwinie się w przyjaźń. Czasami rzeczywiście spotkamy się z niechęcią. Jednak pojedyncze niepowodzenie nie pozwala ocenić całej naszej wartości ani wszystkich możliwości budowania relacji.

Trudności związane z lękiem mogą pojawiać się również wtedy, gdy nastolatkowi uda się już kogoś poznać.

Szesnastoletnia Kinga spotyka podczas warsztatów plastycznych dziewczynę o imieniu Sara. Obie lubią rysować, interesują się podobnymi filmami i szybko znajdują wspólne tematy. Po kilku spotkaniach Sara proponuje, żeby wymieniły się numerami telefonów.

Kinga jest szczęśliwa. Wreszcie poznała osobę, z którą naprawdę chciałaby się zaprzyjaźnić. Jednak kiedy następnego dnia zamierza napisać wiadomość, pojawiają się wątpliwości.

Nie wie, czy nie odezwie się zbyt wcześnie. Zastanawia się, czy Sara rzeczywiście chce utrzymywać kontakt poza warsztatami. Pisze kilka zdań, po czym je kasuje. Ostatecznie nie wysyła niczego.

Przez kolejne dni czeka, aż Sara sama się odezwie. Dziewczyna rzeczywiście pisze kilka razy, ale Kinga odpowiada bardzo ostrożnie. Nie chce sprawiać wrażenia osoby nachalnej. Rzadko sama proponuje rozmowę i nigdy nie inicjuje spotkania.

Po pewnym czasie kontakt zaczyna słabnąć.

Kinga jest rozczarowana. Wydaje jej się, że kolejna znajomość nie przetrwała, ponieważ nie okazała się dla drugiej osoby wystarczająco interesująca. Nie wie jednak, jak Sara odbierała ich kontakt. Być może uznała, że Kinga nie chce bliższej przyjaźni. Być może miała więcej obowiązków i mniej czasu na rozmowy. Możliwe również, że obie potrzebowały po prostu większej liczby wspólnych doświadczeń.

Ta historia pokazuje ważną różnicę między nawiązaniem znajomości a jej rozwijaniem.

Przyjaźń wymaga pewnej wzajemności. Nie polega wyłącznie na przyjmowaniu zaproszeń i odpowiadaniu na pytania. Czasami trzeba samemu zaproponować spotkanie, okazać zainteresowanie drugą osobą albo podzielić się własnym doświadczeniem.

Nastolatek obawiający się odrzucenia może unikać takiej inicjatywy. Woli czekać, aż druga osoba wykona pierwszy krok, ponieważ wtedy ryzyko bezpośredniej odmowy wydaje się mniejsze. Z czasem znajomość może jednak stać się jednostronna, chociaż obie osoby początkowo były zainteresowane jej rozwijaniem.

Bliskość wymaga również stopniowego budowania zaufania. W miarę rozwijania się przyjaźni zaczynamy rozmawiać nie tylko o wspólnych zainteresowaniach, lecz także o problemach, marzeniach, rozczarowaniach czy własnych potrzebach.

Dla nastolatka silnie obawiającego się oceny taka otwartość może być trudna. Może ukrywać informacje, które uważa za wstydliwe, obawiać się przyznania do niepowodzenia albo unikać wyrażania opinii odmiennej od zdania przyjaciela.

Szczególnie obciążające bywają konflikty. W bliskiej relacji różnice zdań są naturalne, ponieważ nawet dobrzy przyjaciele nie muszą zgadzać się we wszystkich sprawach. Jednak młody człowiek lękający się odrzucenia może interpretować każdą sprzeczkę jako zagrożenie dla całej znajomości. Zamiast wyjaśnić nieporozumienie, wycofuje się albo zgadza na coś, czego w rzeczywistości nie chce.

Takie zachowanie może przez pewien czas pozwalać unikać konfliktów, ale jednocześnie utrudniać budowanie relacji, w której obie strony mają możliwość swobodnego wyrażania siebie.

Nie oznacza to, że każdy nastolatek z lękiem społecznym ma trudności z utrzymywaniem przyjaźni. Wielu młodych ludzi posiada trwałe, satysfakcjonujące relacje, w których czują się bezpiecznie. Ich obawy ujawniają się przede wszystkim podczas poznawania nowych osób albo w kontaktach z większą grupą.

Dlatego liczba znajomych nie jest wystarczającą miarą społecznego funkcjonowania nastolatka. Znacznie więcej mówi nam jakość relacji, poczucie wzajemności i możliwość pozostawania sobą w obecności drugiego człowieka.

6.3. Spotkania towarzyskie, pierwsze zauroczenia i bliskość

Siedemnastoletni Damian otrzymuje zaproszenie na urodziny kolegi. Spotkanie ma odbyć się w niewielkim gronie, w domu jednego ze znajomych.

Chłopak początkowo się cieszy. Jednak im bliżej soboty, tym więcej pojawia się wątpliwości. Zastanawia się, kto przyjdzie, czy będzie znał wszystkich uczestników i czy znajdzie z nimi wspólne tematy. Nie wie, gdzie usiąść po przyjściu ani co zrobić, jeśli pozostali zaczną rozmawiać o czymś, na czym się nie zna.

Najbardziej obawia się chwili, w której zostanie sam, podczas gdy inni będą rozmawiać w grupach.

W dniu spotkania Damian długo zastanawia się nad ubraniem. Kilkakrotnie zmienia koszulkę i sprawdza swój wygląd w lustrze. Ostatecznie wysyła wiadomość:

— Przepraszam, ale chyba nie dam rady dzisiaj przyjść.

Kolega odpowiada:

— Szkoda. Może następnym razem.

Chłopak odkłada telefon. Przez chwilę czuje ulgę, ale późnym wieczorem ogląda zdjęcia z urodzin i zaczyna żałować swojej decyzji.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 66.89