Na samym początku chciałabym podziękować Autorowi za przesłany egzemplarz do recenzji. Dziękuję również wszystkim autorom, którzy dzielą się ze mną swoimi historiami – fragmentami swojej duszy. To dla mnie ogromna przyjemność i zaszczyt móc je poznawać.
„Epika” to książka licząca nieco ponad 200 stron, jednak zdecydowanie nie jest to lektura na jeden czy dwa wieczory. To nie jest lekka historia – to książka, przy której trzeba się zatrzymać, pomyśleć i dać sobie czas na przetrawienie treści.
Nie jest to zwyczajna fantastyka. Do tej pory nie czytałam niczego podobnego. Fabuła jest bardzo nieoczywista, a świat przedstawiony oryginalny i momentami wymagający. Autor łączy elementy fantasy, postapokalipsy i science fiction, tworząc historię drogi osadzoną w rzeczywistości po upadku cywilizacji, gdzie magia, technologia i chaos współistnieją w zaskakujący sposób.
Amarth to bohater powściągliwy, zmęczony światem, a jednocześnie niezwykle ludzki w swoim wyobcowaniu. Towarzysząca mu Sheeana jest postacią silną, niezależną, ale również naznaczoną odrzuceniem. Ich relacja rozwija się spokojnie i naturalnie, bez pośpiechu, dając czytelnikowi przestrzeń do obserwowania i interpretowania ich emocji.
Czytając „Epikę”, miałam poczucie, że to książka, która nie prowadzi czytelnika za rękę. Stawia pytania, zamiast dawać gotowe odpowiedzi. To historia o wyborach, samotności, przetrwaniu i poszukiwaniu sensu w świecie, który dawno utracił równowagę.
Moja ocena to 4/5. Bardzo lubię książki bogate w dialogi, a tutaj narracja i opisy dominują – co nie jest wadą samej powieści, a jedynie moją czytelniczą preferencją.
„Epika” to lektura wymagająca, ale jednocześnie wyjątkowa. Zostawia po sobie ślad i poczucie niedosytu w najlepszym możliwym znaczeniu. Z dużym zainteresowaniem będę czekać na kolejne części tej historii[ współpraca recenzencka]