Mężczyzna, ubrany jak pracownik więzienia, niósł z wielkim trudem obłe naczynie. Alicja widziała już ten sposób poruszania się: neuropsychoza. Choroba w jakiś sposób upośledzała funkcje motoryczne, choć tylko w niewielkim stopniu.
Po drugiej stronie znajdowały się główne cele skrzydła i zaraz po tym, jak uchyliły się drzwi, uszu Alicji dobiegły szmery i pojękiwania ludzkie. Więźniowie wciąż tam przebywali. Działo się tam coś tak przerażającego, że nawet nie chciała o tym myśleć.