drukowana A5
13.6
W ciemności schodzi moja dusza

Bezpłatny fragment - W ciemności schodzi moja dusza


Objętość:
29 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, druk czarno-biały
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0339-8

I (Wierzyłem zawsze w światła moc...)

Wierzyłem zawsze w światła moc,

  Władnącą nad mrokami,

A przecież nieraz wiarę tę

  Gorzkimi zlewam łzami.

I wstaje z morza gorzkich łez

  Zjawisko wnet olbrzymie,

Nachyla ku mnie smutną twarz,

  A Rozpacz mu na imię.

Nachyla ku mnie bladą skroń,

  Źrenicą wabi ciemną,

Zamyka w uścisk, ach! i świat

  Zamyka razem ze mną.

II (W ciemności schodzi moja dusza...)

W ciemności schodzi moja dusza,

  W ciemności toń bezdenną,

Pól elizejskich już nie widzi,

  Zawisła nad Gehenną.

W górze nad losem mojej duszy

  Boleje anioł biały,

A tutaj szyki potępieńców

  Szyderczo się zaśmiały.

Szydzą z mej duszy potępieńce,

  Że cząstka jasnej mocy,

Co rodzi słońca, nie ma władzy,

  By złamać berło nocy.

III (Zazdroszczę nieraz tym, co w grobach leżą...)

Zazdroszczę nieraz tym, co w grobach leżą,

Owianych trawy szeleszczącą ciszą:

Dusze ich, rozbrat wziąwszy z ciał odzieżą,

Jęków ziemskiego bólu już nie słyszą.

Na lotnych skrzydłach wielki przestwór mierzą,

Melodiami sfer wonnymi dyszą;

W twarz zórz i słońca zapatrzone świeżą,

W promiennych blaskach pyłem blasków wiszą.

A tylko czasem schodzą na mogiły,

Oblane światła miesięcznego falą,

Cicho po trawie aksamitnej depcą

I dla tych bytów, co, stargawszy siły

W przebojach z życiem, na swój los się żalą,

Melancholijną pieśń ukojeń szepcą.

IV (O niezgłębiona duszy toni...)

O niezgłębiona duszy toni,

Ty w ciasnej piersi mórz ogromie!

Na burzę wichr już głucho dzwoni,

Już gwiazd iskrzących gasi płomię.

Już ci palcami strasznej dłoni

Demon nawałnic sięgnął do dna —

O zachmurzona duszy toni,

Przed chwilą jeszcze tak pogodna!

Zrywasz się, jęczysz, szukasz broni,

Wał bijesz wałem śród tej męki,

Łkasz żądzą ciszy — cóż ci po niej?

W pieśń się zmieniają twoje jęki!

I pieśń ta huczy, pieśń ta dzwoni,

W rytmicznych falach okrąg nurza:

I przestwór słucha tej symfonii,

Którą--ć wyrwała z głębin burza.

Z dziwu wichr staje w chmur pogoni,

Tylko melodią razem dyszy:

O nawałnicą śpiewna toni,

Czemu tak bardzo żądasz ciszy?!

V (Z głębin przestworu, z ciemnych chmur...)

Z głębin przestworu, z ciemnych chmur,

     nad wilgotnymi łany,

Jak srebrny opar wstaje duch

     z promieniem wokół głowy

Rośnie w mych oczach, niebios tór

     rozjaśnia mgłą owiany,

Strząsa ostatni śniegu puch

     z swej sukni lazurowej.

Uderza w róg swój: szumi bór

     i szumią rzek bałwany,

Ziemia wytęża wszystek słuch

     i rychło na dąbrowy,

Na senne niwy wiedzie chór

     swych dzieci rozśpiewany,

Błogosławiących twórczy ruch,

     okrytych w liść majowy.

I moja dusza chłonie wraz

     ten hymn, budzący zioła,

Rwie się do wonnych światła fal,

     lecz widzi po niewoli,

Że się w liść świeży, jak ten las,

     naodziać już nie zdoła.

Mrok ją ogarnia, mrok i żal:

     skarży się swojej doli:

I duch, co życia przywiódł czas,

     gasi swój blask u czoła

I razem z nią w bezmierną dal

     szumi pieśń melancholii.

VI (Ach! nieraz mi się zdaje...)

Ach! nieraz mi się zdaje,

     gdy tak samotny kroczę

W zachodu cichym złocie,

     zadumą ogarnięty,

Że cień, co długi wstaje

     Spod nóg mych i swe mrocze

Na ziół tych ściele krocie,

     nie ze mnie jest poczęty.

Lecz że z przeszłości fali,

     czy z przyszłych dni głębiny —

Hen! tam, gdzie ziemi końce —

     byt jakiś, tu nieznany,

Wychylił się w oddali

     i że cień jego siny

Dnia dzisiejszego słońce,

     mrąc, rzuca na te łany.

I tęskność duszę chwyta

     na wirchy gdzieś tajemne,

Lecz wraz ku memu łonu

     zbliża się lęk ponury:

Ach! widzę, jak, okryta

     w całuny mgławic ciemne,

U stóp mych przepaść dyszy

     głębokim, cichym tchnieniem...

Jak przed zjawiskiem skonu,

     zwrócony do purpury

Zachodu, drżę w tej ciszy —

     przed swoim własnym cieniem.

VII (Życia ogromne morze grzmi przede mną...)

Życia ogromne morze grzmi przede mną,

A ja na brzegu stoję zadumany,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.