drukowana A5
11.62
Pierścień Polikratesa

Bezpłatny fragment - Pierścień Polikratesa


Objętość:
6 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
zeszytowa
ISBN:
978-83-288-0856-0

Stał na wzniesieniu swych gmachów wysokiem

Pan wyspy Samos i radosnym okiem

 Mierzył rozległe jej niwy.

„Tym wszystkim — rzecze do Egiptu króla —

Zarządza moja samowładna wola.

 Wyznaj, że jestem szczęśliwy!”

„Szczodrze bogowie łask ci udzielili!

Ci, którzy przedtem równi tobie byli,

 Ulegli twej władzy z trwogą;

Lecz jeden jeszcze pomstę w piersiach kryje,

Usta więc moje, póki wróg ten żyje,

 Szczęśliwym zwać cię nie mogą”.

I zanim jeszcze król tych słów domawia,

Goniec z Miletu wysłany się stawia,

 Wchodzi w podwoje tyrana:

„Każ, panie, bogom ofiarne wznieść wonie,

Wesoły wawrzyn niech wieńczy twe skronie,

 Stanowcza bitwa wygrana!

Twój nieprzyjaciel legł od włóczni w boju;

Nic niech już twego nie miesza pokoju,

 To ci przeze mnie wódz głosi”.

I wtem pomyślną poświadczając mowę,

Z czarnej miednicy, dobrze znaną głowę

 Z przestrachem wszystkich podnosi.

Król się odwraca na ten widok krwawy,

I rzecze, wzrokiem rzucając obawy:

 „Szczęściu nie ufaj za wiele!

Zważ, na żywiołu niesfornego grzbiecie

Los floty twojej; burza ją rozmiecie,

 Pochłoną morskie topiele”.

I zanim jeszcze wymówił te słowa,

Już od przystani grzmi wiadomość nowa,

 Radośny okrzyk się wzbija:

Ładowny cudzych owocem zabiegów,

Z licznymi skarby, do ojczyzny brzegów

 Gęsty las żagli zawija.

„Dziś, widzę, dobrze twe szczęście ci służy —

Rzekł król zdumiony — lecz nie wierz mu dłużej.

 Często uśmiecha się zdradnie.

Śmiały Kreteńczyk zebrał hufce zbrojne,

Zgubną zza morza przynosi ci wojnę,

 Wnet piękne Samos napadnie”.

I zanim jeszcze król tych słów domawia,

Okrzyk radośny z okrętów się wznawia

 I tysiąc głosów wykrzykło:

„Zwycięstwo z nami! Wojna ukończona,

Kreteńska flota przez burze zniszczona,

 Niebezpieczeństwo już znikło!”

Gość z przerażeniem słucha tych odgłosów:

,,Któż by szczęśliwych nie przyznał ci losów?

 Jednak o ciebie drżę cały;

Zawiści bogów lękać się potrzeba!

Szczęścia bez zmiany nigdy jeszcze nieba

 Śmiertelnym doznać nie dały.

I mnie niebiosa sprzyjają łaskawe:

Lud rządy moje, świat podziwia sławę,

 W dostatkach szczęśliwy żyłem;

Lecz życia mego nadzieja jedyna

Zgasła w mych oczach: postradałem syna.

 Tak szczęściu dług mój spłaciłem.

Jeśli więc chcesz się uchronić od zguby,

Błagaj przedwiecznych, pokorne czyń śluby,

 Niech w szczęście smutek wmieszają.

Nikt jeszcze życia nie skończył spokojnie,

Na kogo zawsze dłonie niebios hojnie

 Zdrój szczodrej łaski zlewają.

A gdy ci tego nie użyczą bogi,

Chciej przyjaciela posłuchać przestrogi:

 Sam sprowadź smutek na siebie,

Przejdź szczerą myślą skarby twoje mnogie,

Co z nich najwięcej sercu twemu drogie,

 Niechaj to morze zagrzebie!”

A on, przejęty trwogą, odpowiada:

,,Ze wszystkich skarbów, co Samos posiada,

 Ten pierścień skarb mój jedyny.

Chcę go więc bogom-mścicielom przeznaczyć,

Może mi raczą me szczęście przebaczyć”.

 I rzuca klejnot w głębiny.

I ledwie dzionek zaświta,

Nieznany rybak o księcia się pyta;

 Radośny przed księciem staje:

„Panie! Tę rybę wczora w sieć dostałem,

Pierwszy to połów w moim życiu całem,

 Tobie ją w hołdzie oddaję”.

I gdy kuchenny rzadką rybę sprawia,

Zmieszany dziwem, jakie mu się zjawia,

 Wpada na pańskie pokoje:

„Patrz, panie! Pierścień, któryś w morze rzucił,

W wnętrznościach ryby do ciebie powrócił.

 Bez granic jest szczęście twoje”.

Gość na ten widok zrywa się z przestrachem:

,,Pod jednym z tobą nie mogę być dachem

 Ni przyjaciela mieć w tobie.

Zgubny sąd bogów nie może cię minąć,

Uchodzę śpiesznie, nie chcę z tobą ginąć”.

 Rzekł i odpłynął w tej dobie.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.