E-book
13.65
drukowana A5
58.44
drukowana A5
Kolorowa
88.6
W co wierzą buddyści

Bezpłatny fragment - W co wierzą buddyści


5
Objętość:
377 str.
ISBN:
978-83-8189-479-1
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 58.44
drukowana A5
Kolorowa
za 88.6

Wstęp

Buddyzm w Polsce jest stosunkowo słabo znaną religią. Wiedza o nim związana jest bardzo często z hollywoodzkimi produkcjami, w których mnisi albo walczą ze sobą bambusowymi pałkami, albo dla odmiany siedzą na szczycie himalajskiej góry w medytacyjnym transie. Szczątkowy obraz buddyzmu ukazują prace popularyzatorskie tybetańskich lamów, którzy jednak często wątki buddyjskie wiążą z walką o suwerenność swojego państwa, ubarwiając dodatkowo mocno romantyzmem i mistycyzmem. Należy przy tym wspomnieć, że wiara potocznie nazywana buddyzmem tybetańskim jest bardzo specyficzna i bazuje bardziej na ludowych obyczajach i gusłach Tybetańczyków, niż na oryginalnych naukach Buddy. Ponadto buddyzm tybetański, stanowiący niecałe 6% wyznawców buddyzmu na świecie, nie jest spójny doktrynalnie. Niezwykle liberalny stworzył masę skrajnie od siebie różnych szkół, których nie można przeto uznać miarodajnymi przedstawieniami tej czwartej co do wielkości religii świata. Część z tybetańskich szkół dość wiernie podąża ścieżką wyznaczoną Nauką Buddy, ale inna część fruwa po przestworzach własnych abstrakcji. Na rynku wydawniczym w Polsce ukazało się wiele poradników i przewodników, natomiast brakuje rzeczowej literatury wyjaśniającej zasady buddyjskiej wiary, historię jej powstania i problematykę przez buddyzm podejmowaną.

Opisu nauk Buddy dla umysłu Zachodu podjął się kilkadziesiąt lat temu lankijski popularyzator buddyzmu i wielki nauczyciel Sri K Dhammananda. Odebrał on doskonałe wykształcenie na Uniwersytecie Buddyjskim w Kolombo, po czym wyruszył z misją krzewienia wiary do Malezji, w której spędził wiele lat życia. Choć wychowany w therawadyjskim duchu, przebywając w Malezji uległ dużemu wpływowi mahajany. Pisząc książkę w języku angielskim „What Buddhist belive” (W co wierzą buddyści) oparł się na obu tradycjach, próbując połączyć obie w jedną doktrynę.

Początkowo chciałem jedynie przetłumaczyć jego książkę na język polski, gdyż jest ona niezwykle ciekawym i wyczerpującym przedstawieniem buddyzmu. Jednakże przemieszanie doktryn w jego pracy wprowadziło taki bałagan pojęciowy, że postanowiłem napisać tę książkę po swojemu. „W co wierzą buddyści” posiada podobny układ tematów do pracy Wielebnego Sri Dhammanandy, jednak sama treść nie jest wiernym tłumaczeniem jego słów. Podczas pisania starałem się dokładnie wyróżnić, która doktryna należy do której tradycji i ogólnikowo zaznaczyć rozbieżności w sposobie ich interpretacji. Dla przykładu pojęcie natury buddy jest związane z mahajaną, natomiast w therawadzie takiej konstrukcji się nie używa. Obce therawadzie są też Trzy Ciała Buddy, które opisuję w książce.

W niniejszej pracy wykorzystałem także obszerne fragmenty artykułów opublikowanych w ramach projektu Wikipedia, bez formalnego zaznaczania ich w tekście. Poziom referowania zagadnień w wolnej encyklopedii uznałem za wyższy, niżbym samodzielnie był go w stanie osiągnąć, a treść Wikipedii udostępniana jest na zasadzie licencji Creative Commons, więc korzystanie z niej nie łamie praw autorskich. Natomiast niektóre fragmenty pism buddyjskich pochodzą z tłumaczeń zamieszczonych w serwisie sasana.pl. W tym wypadku nie przesądziła ich wartość redakcyjna czy wierność tłumaczenia, lecz próba zachowania spójności merytorycznej z niezwykle ważną inicjatywą, której podjęli się entuzjaści therawady w Polsce.

W książce starałem się też opisywać wierzenia i doktryny bez próby ich oceniania. Natomiast uznałem ze stosowne wyróżnić ich zgodność pomiędzy sobą. Praca Sri Dhammanandy nie uwzględnia wierzeń wadżrajany w ogóle. Na Sri Lance nie są one bowiem traktowane jako buddyzm. Postanowiłem zachować tę zasadę dla formalności, jedynie wspominając w kilku miejscach o wadżrajanie. Zadaniem niniejszej pracy jest ukazanie źródeł buddyzmu i wyłożenie jego podstawowych założeń, nie zaś polemika z odmiennymi interpretacjami.

Oprócz oczywistego względu dydaktycznego i popularyzatorskiego, publikacja ta przygotowuje tematy mów Dhammy, systematyzując je, opracowując przydatne źródła i synchronizując poglądy z oficjalną doktryną. Tradycyjna wieczorna ceremonia zwana w krajach buddyjskich pudżą składa się z kilku elementów, z których jednym jest krótka, trwająca 10—15 minut mowa Dhammy. Tematyka mów jest dobierana przez prowadzącego mnicha zwykle ad hoc, w zależności od problemów zauważonych wśród praktykujących w ciągu dnia. Takie podejście wymaga jednak od mnicha niezwykłej biegłości w aspektach teoretycznych buddyzmu, gdyż nie wszystkie nasze indywidualne przekonania są zbieżne z oficjalną Nauką. Praktykujący w krajach therawady mnisi wspierają się wzajemnie, przygotowując publikacje z gotowymi mowami Dhammy, spełniającymi jednocześnie wszystkie warunki zgodności z oficjalnymi naukami therawady. Warto wspomnieć, że tradycja therawada nie jest niezgodna z nauką mahajany, jest raczej jej okrojoną, uboższą teoretycznie wersją. Dzięki takiej pomocy nawet początkujący mnisi, z jeszcze bardzo pobieżną wiedzą teoretyczną, są w stanie wygłosić profesjonalnie brzmiącą i ciekawą mowę Dhammy. Przygotowując się do krótkiego wystąpienia, wystarczy bowiem przeczytać jeden z tematów kilkukrotnie i go zapamiętać. Gdy powtórzenie z pamięci sprawia mnichowi kłopot, może on po prostu odczytać rozdział z niniejszej publikacji na głos podczas ceremonii. Poziom skomplikowania zamieszczonych tematów jest niski, dostosowany do słuchaczy z buddyzmem mających niewiele wspólnego. W Polsce osób znających biegle tematykę buddyjską jest zaledwie kilka, głównymi więc uczestnikami pudży będą zapewne zainteresowani orientalną wiarą chrześcijanie i pod tym kątem przygotowałem niniejszą publikację. Znajdują się w niej więc także odwołania do Pisma Świętego oraz wypowiedzi patriarchów kościelnych.

Gautama Budda

Założyciel Buddyzmu

Gautama Budda, założyciel Buddyzmu, mieszkał w północnych Indiach w 6 wieku p.n.e. Jego imię, nadane podczas narodzin brzmiało Siddhartha, natomiast nazwisko rodowe — Gautama. Buddą natomiast został nazwany po osiągnięciu Oświecenia i uświadomieniu sobie ostatecznej Prawdy. Termin „Budda” oznacza w języku Pali oraz sanskrycie „Przebudzony” lub „Oświecony”. Siddhartha nazywał siebie samego Tathagatą, a Jego naśladowcy nazywali Go Bhagavan, co odpowiada terminowi „Błogosławiony”. Inni mówili o Nim jak o Gautamie lub Siakjamuni, gdyż wywodził się z rodu Siakjów.

Gautama Budda przyszedł na świat w rodzinie królewskiej jako książę, który zdawał się mieć wszystko. Wychowywał się w luksusowych warunkach, a jego rodzina miała rodowite pochodzenie z obu stron. Według przekazów Gautama był niezwykle przystojnym spadkobiercą tronu, wzbudzającym zaufanie o dostojnym i pięknym licu. W wieku 16 lat ożenił się ze swoją kuzynką o imieniu Yasodara. Ona również emanowała swoim majestatem i spokojem, była pełna godności i łaskawości. Pomimo prowadzenia dostatniego i królewskiego życia, książę Siddhartha czuł się uwięziony wśród luksusu niczym ptak w złotej klatce. Podczas swoich wizyt poza pałacem, zobaczył to, co zostało nazwane „czterema widzeniami”: starego człowieka, chorego człowieka, martwego człowieka i świętego pustelnika. Kiedy zobaczył te stany jeden po drugim, przyszło do Niego uświadomienie sobie, że życie podlega starzeniu się i śmierci. Zaczął stawiać sobie pytanie: „Gdzie jest takie królestwo życia, w którym nie ma ani starości, ani śmierci?”. Widok pustelnika, który był spokojny po tym, jak porzucił tęsknotę za życiem materialnym, dał Mu wskazówkę, że pierwszym krokiem w poszukiwaniu Prawdy będzie wyrzeczenie się wszystkiego. Oznacza to uświadomienie sobie, że posiadanie dóbr ziemskich nie może przynieść ostatecznego szczęścia, którego ludzie pragną.

Zdeterminowany by znaleźć wyjście z tych powszechnych cierpień, postanowił opuścić dom i znaleźć lekarstwo nie tylko dla siebie, ale także dla całej ludzkości. Pewnej nocy w dwudziestym dziewiątym roku swojego życia opuścił śpiącą żonę i syna bez pożegnania, osiodłał wielkiego białego konia o imieniu Kanthaka, po czym odjechał w kierunku lasu.

Jego porzucenie nie ma w historii swojego precedensu. Wyszedł z domu u szczytu swojej młodości, ze swawolnego hedonizmu do ekstremalnych niewygód; od stanu pełnego zabezpieczenia materialnego do totalnego ubóstwa; z pozycji bogacza u pełni władzy do pozycji wędrownego ascetyka, który szuka schronienia w jaskiniach i po lasach, w poszarpanej szacie jako jedynej ochronnie przed palącym słońcem, deszczem i zimowymi wiatrami. Wyrzekł się swojej pozycji, bogactwa, obiecanego prestiżu i władzy oraz życia wypełnionego miłością i nadzieją, zamieniając je na trudne poszukiwanie Prawdy, której do tej pory nikt wcześniej nie odnalazł, chociaż wielu już jej w Indiach od tysięcy lat poszukiwało.

Przez sześć długich lat książę Siddhartha intensywnie pracował nad odnalezieniem tej Prawdy. Jakiej prawdy szukał? Celem praktyk było prawdziwe zrozumienie natury istnienia i odnalezienie ostatecznego, niezmiennego szczęścia. Studiował pod okiem najważniejszych mistrzów swojego okresu i nauczył się wszystkiego, czego ci religijni nauczyciele mogli Go nauczyć. Kiedy odkrył, że nie uzyska od nich tego, czego szukał, zdecydował się odnaleźć Prawdę poprzez swoje indywidualne poszukiwania. Zespół pięciu ascetów dołączył do Niego i razem praktykowali surowe życie w przekonaniu, że jeśli ciało będzie torturowane, to dusza zostanie uwolniona od cierpienia. Siddhartha był człowiekiem energicznym o bardzo silnej woli. Wyprzedził innych ascetów w każdej z surowych dyscyplin, którą praktykowali. Podczas postu jadł tak mało, że poprzez skórę brzucha mógł faktycznie dotknąć kręgosłupa. Zmuszał się do czynienia nadludzkich wysiłków w procesie autodestrukcji. Z pewnością by umarł, gdyby nie zdał sobie wreszcie sprawy z daremności tych wszystkich praktyk. Wówczas zdecydował się na trenowanie umiaru.

Pewnej księżycowej nocy podczas pełni miesiąca Vesakha siedział pod drzewem Bodhi w pobliżu miejscowości Gaya. Owładnięty był głębokim medytacyjnym transem, gdy Jego umysł rozsadził bańkę materialnego wszechświata i uświadomił sobie prawdziwą naturę wszelkiego życia i wszystkich rzeczy. W wieku 35 lat dokonała się przemiana z poszukiwacza prawdy w Buddę, Oświeconego, który tę prawdę posiadł. Później przez prawie pół wieku po oświeceniu Budda chodził po zakurzonych ścieżkach Indii nauczając Dhammy, aby również ci, którzy go słuchali i z nim praktykowali, mogli doświadczyć Prawdy i uwolnić się od cierpienia. Założył zakon mnichów i mniszek, zakwestionował system kastowy, podniósł status kobiet, zachęcał do wolności religijnej i wolnego kwestionowania powszechnych nauk, otworzył bramy wyzwolenia dla wszystkich, niezależnie od reprezentowanych warunków życia, wysokich i niskich, świętych i grzeszników, wybaczając i nawracając przestępców, takich jak Angulimala i kurtyzan, jak Ambapali. Uwolnił ludzkość od niewolnictwa religijnego, dogmatu i ślepej wiary.

Budda górował nad innymi mądrością i intelektem. Każdy problem został przez niego rozkładany na części składowe, analizowany, a następnie ponownie składany w logicznej kolejności z jasno określonym wyjaśnieniem. Nikt nie mógł go pokonać w potyczce słownej. Po dziś dzień jego przekaz w suttach jest głównym i niezastąpionym źródłem wzorcowych sposobów analizy logicznej umysłu i zjawisk. Po raz pierwszy w historii dał ludziom moc samodzielnego myślenia, podniósł wartość ludzkiej istoty i pokazał, że każdy może osiągnąć najwyższą wiedzę i najwyższe oświecenie własnymi siłami. Zachęcał ludzi, aby otworzyli swoje umysły i myśleli bez uprzedzeń i kompleksów, by zrozumieć pełną rzeczywistość życia i wszechświata.

Pomimo swojej niezrównanej mądrości i królewskiego rodowodu, nigdy nie odsunął się od prostych mieszkańców wsi. Przysługujące mu dystynkcje i przynależność do kasty niewiele dla Niego znaczyły. Nikt nie był zbyt biedny lub gorzej urodzony, by Budda mu pomógł. Często gdy do Niego przychodził bezkastowiec lub biedak, szacunek do samego siebie takiej osobie był przywracany. Budda był pełen współczucia (karuna) i mądrości (pańa), wiedząc jak i czego uczyć indywidualnie zgodnie z poziomem zrozumienia interlokutora. Wiadomo było, że odbywał dalekie podróże, aby pokazać pojedynczej osobie jej właściwą ścieżkę.

Był czuły i oddany swoim uczniom, zawsze pytając o ich dobre samopoczucie i postęp w praktyce. Zatrzymując się w klasztorze, codziennie odwiedzał chorych. Jego współczucie dla chorych widać po jego radach: „Ten, który chodzi do chorych, chodzi do mnie”. Budda utrzymywał porządek i dyscyplinę na podstawie wzajemnego szacunku. Król Pasenadi Kosala nie mógł się nadziwić, jak Budda zdołał utrzymywać taki porządek i dyscyplinę we wspólnocie mnichów, skoro on jako król posiadający władzę karania nie mógł utrzymać nawet w części takiej na swoim dworze. Metodą Buddy było zachęcanie ludzi do działania na podstawie wewnętrznego zrozumienia, a nie zmuszanie ich do konkretnych zachowań poprzez narzucanie praw i grożenie im karą.

Wiele cudownych mocy zostało przypisanych Buddzie, ale On nie uznał żadnego rodzaju nadprzyrodzonych sił za istotne. Największym cudem dla Niego było wyjaśnienie Prawdy i pozwolenie człowiekowi ją realizować. Był nauczycielem o głębokim współczuciu, poruszonym ludzkim cierpieniem i zdeterminowanym, aby uwolnić ludzi od ich więzów przez wdrażanie systemu racjonalnego myślenia i odpowiedniego sposobu życia.

Budda nie twierdził wcale, że „stworzył” zasady rządzące światem, uniwersalne zjawiska, czy Uniwersalne Prawo, które nazywamy „Dhammą”. Choć określany jest jako lokavidu, czyli „znawcą światów”, nie uważał się za jedynego opiekuna tego uniwersalnego prawa. Budda przyznawał, że Dhamma, wraz z działaniem kosmosu, są ponadczasowe; nie mają stwórcy i są niezależne w sensie absolutnym. Każda uwarunkowana rzecz, która istnieje w kosmosie, podlega działaniu Dhammy. Tym, co zrobił Budda (jak wszyscy inni Buddowie przed Nim), było ponowne odkrycie Dhammy i przekazanie jej ludzkości. Odkrywając Prawdę, znalazł również sposoby, dzięki którym można ostatecznie uwolnić się od niekończącego się cyklu uwarunkowań, z towarzyszącym mu demonem niezadowolenia.

Po czterdziestu pięciu latach służby Budda odszedł. W wieku osiemdziesięciu lat w miejscu zwanym Kusinara osiągnął Parinibbanę, zostawiając za sobą licznych zwolenników, mnichów i mniszki oraz ogromny magazyn skarbów nauk Dhammy. Wpływ Jego wielkiej miłości i poświęcenia jest nadal odczuwalny. W „Trzech największych mężczyznach w historii”, H.G. Wells stwierdza:

„Poza otoczką mitu i cudowności czuję, że była to postać zwykłego człowieka. Człowieka, który przekazał ludzkości wiadomość o uniwersalnym charakterze. Wiele z naszych najlepszych nowoczesnych idei jest z naukami Buddy w jak najściślejszej harmonii. Wszystkie nieszczęścia i niezadowolenie z życia są spowodowane, jak nauczał, samolubstwem. Owo samolubstwo posiada trzy formy. Pierwszą jest pragnienie zaspokajania potrzeb zmysłowych, drugą jest pragnienie nieśmiertelności, trzecią jest pogoń za dobrobytem, sławą lub władzą. Zanim człowiek uzyska spokój, musi zaprzestać żyć dla siebie samego bądź swoich zmysłów. Dopiero wówczas połączy się z wyższą istotą. Budda nawoływał mężczyzn do zapomnienia o sobie już 500 lat przed Chrystusem. W pewnym sensie był bliżej nas i naszych potrzeb. Był bardziej świadomy naszego indywidualnego znaczenia niż Chrystus i mniej niejednoznaczny w kwestii osobistej nieśmiertelności.’

Jego wyrzeczenie się

Wyrzeczenie się księcia Siddharty było najśmielszym krokiem, jaki człowiek kiedykolwiek zrobił.

Krytycy mocno potępiają Siddhartę za sposób w jaki opuścił dom i swoje królestwo. Niektórzy opisywali to jako „bezduszne porzucenie żony i rodziny”. Ale czy rzeczywiście byłoby lepiej, gdyby nie odszedł ukradkiem w środku nocy, lecz zmierzał się z bezpośrednim oporem domowników, komunikując im swoją decyzję? Przecież ci błagaliby go ze łzami w oczach, by zmienił ją i został z nimi. Na miejscu wywiązałaby się histeria, a ojciec Siddharthy Rajah Suddhodana wrzucony zostałby w sam środek olbrzymiego zamieszania. Jest wielce prawdopodobne, że potrzeba zgłębienia Prawdy zostałaby zaduszona płaczem żony i krzykiem ojca, a jego plany opuszczenia pałacu spaliłyby na panewce. W wieku 29 lat Siddhartha był pełnym życia młodym człowiekiem. Zapewne pokusa, żeby jednak nie opuszczać znajomych i ukochanych, była potężna. W finalnym momencie udał się do pokoju, w którym spała jego żona z nowo narodzonym synem. Widok tych dwóch ukochanych istot musiał być dla niego prawdziwą mentalną agonią. W ówczesnych Indiach opuszczenie domu i ukochanych osób, by zostać ascetą i rozpocząć święty żywot, było czynem niezwykle nobilitującym. Wziąwszy to wszystko pod uwagę, Siddhartha wykazał się olbrzymią odwagą, szybko realizując swój plan.

Podejmując wyzwanie nie myślał wyłącznie o swoim dobru, lecz o dobru całej ludzkości, by uwolnić ją od cierpienia. Dla niego cała ludzkość stanowi jedną wielką rodzinę, a nie tylko najbliżsi. Wyrzeczenie się Siddharthy w tak młodym wieku było jednym z najodważniejszych kroków, jakie kiedykolwiek przez kogokolwiek zostały podjęte.

Odłączenie się jest jednym z najważniejszych czynników na drodze do Oświecenia. Osiągnięcie Oświecenia jest jedynie możliwe, gdy porzuci się wszelkie przywiązania. Większość problemów życiowych związanych jest właśnie z przywiązaniami. Wściekamy się, martwimy, stajemy chciwi i gorzko narzekamy. Wszystkie te przyczyny niezadowolenia, nerwowości, zaciekłości, czy smutku są wynikiem przywiązań. Gdyby książę Siddhartha wykazał się przywiązaniem w stosunku do swojej żony, dziecka, królestwa, czy przyjemności zmysłowych, nigdy nie byłby w stanie odkryć leku dla cierpiącej ludzkości.. Właśnie dlatego musiał poświęcić wszystkie ziemskie przyjemności, by móc całą pozbawioną rozpraszających czynników uwagę skupić na poszukiwaniach Prawdy, która pozwoli ludzkości wyleczyć się z cierpienia.

W oczach tego młodego księcia cały świat spalał się w żądzach, gniewie, chciwości i wielu innych splamieniach, których ogień podsycały namiętności. Widział każdą z żywych istot tego świata, włączając swoją żonę i syna, cierpiącą z powodu całego wachlarza fizycznych i duchowych bolączek. Widok ten bardzo determinował jego poszukiwanie rozwiązania, do tego stopnia, że był w stanie poświęcić absolutnie wszystko, by znaleźć sposób na wyleczenie cierpiącego społeczeństwa. Dwa i pół tysiąca lat później znajdują się roniący krokodyle łzy ludzie, którzy krytykują Siddharthę za Jego czyn. Tymczasem jak wyczytamy w suttach, Jego żona nie obwiniała go za opuszczenie pałacu i rodziny, kiedy zrozumiała cel tego porzucenia. Ba! Sama później również porzuciła pałacowy przepych dla prostego życia mniszki.

Natura Buddy

„Zrozumiane są rzeczy, które należy rozumieć,

kultywowane są rzeczy, które należy kultywować,

eliminowane są rzeczy, które należy wykorzenić,

dlatego Bramini, Ja jestem Buddą”.

~Sutta Nipata

„Tak długo, bracia, jak księżyc i słońce nie wzeszły w świecie, tak długo nie ma tam lśniącego wielkiego światła o mocnym blasku. Panuje tam ogromna ciemność, ciemność otępienia. Nocy nie można odróżnić od dnia, miesiąca, kwadry i pór roku.’

„Ale, bracia, gdy księżyc i słońce wzejdą na świecie, wtedy pojawia się wielkie światło o wielkim blasku. Okrutna ciemność, mrok dezorientacji, już nie istnieje. Potem są miesiące, kwadry i pory roku.’

„Tak samo, bracia, dopóki Budda, który jest Arahantem, Najwyższym Buddą, nie pojawi się, nie ma wielkiego światła o wielkim blasku. Ale zwycięża olbrzymia ciemność, ciemność otępienia. Nie ma żadnego głoszenia, żadnych nauk, żadnych pokazów, żadnych przygotowań, żadnych otwarć, żadnych analiz, żadnych wyjaśnień dotyczących Czterech Szlachetnych Prawd.’

„Jakie Cztery? Szlachetna Prawda o Cierpieniu, Przyczynie Cierpienia, Ustaniu Cierpienia i Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia”.

„Dlatego, bracia, czy wy sami staracie się uświadomić sobie: „To jest cierpienie; to jest przyczyna cierpienia; to jest ustanie cierpienia; to jest ścieżka do ustania cierpienia?”

Powyższe słowa dają nam jasny obraz wielkiej wartości, jaką dla świata przynosi pojawienie się Buddy. Budda wyłonił się w czasie, gdy filozofia zachodnia intonowana była przez Heraklita, gdy religia inaugurowana przez Greków wyłaniała nową interpretację wczesnych bogów olimpijskich. Był to czas, kiedy Jeremiasz dawał nowe przesłanie wśród Żydów w Babilonie. Był to czas, kiedy Pitagoras wprowadzał doktrynę reinkarnacji w Grecji. Był to czas, kiedy Konfucjusz ustanawiał swój system etyczny w Chinach. Był to czas, kiedy warstwa społeczna Indii była mocno nacechowana kapłaństwem, lękiem przed dominacją braminów, samoumartwianiem się, przywilejami kastowymi, skorumpowanym feudalizmem i dyskryminacją kobiet. W tym czasie Budda pojawił się w kraju, w którym święci i mędrcy poświęcali swoje życie w poszukiwaniu Prawdy.

Był On człowiekiem wielkim, który wywarł ogromny wpływ na innych jeszcze za swojego życia. Jego osobisty magnetyzm, prestiż moralny i promienna wiara w Jego odkrycie sprawiły, że stał się w Indiach bardzo popularny. Podczas swojego aktywnego życia jako Nauczyciel, Budda oświecił wielu, którzy Go słuchali. Przyciągał wysokich i niskich, bogatych i biednych, wykształconych i analfabetów, mężczyzn i kobiety, właścicieli domów i ascetów, szlachtę i chłopów. Chodził w poszukiwaniu zdeprawowanych, by ich nauczać, podczas gdy szlachetni i cnotliwi podążali za nim sami w poszukiwaniu nauki. Wszystkim ofiarował dar Prawdy, którą odkrył. Jego uczniowie byli królami i żołnierzami, kupcami i milionerami, żebrakami, kurtyzanami, ludźmi o poglądach religijnych, przestępcami i oszustami. Kiedy ludzie walczyli, zawierał między nimi pokój. Kiedy zostali oszukani, On ich oświecił. Kiedy byli rozpaleni wściekłością i pożądliwością, On dał im studzącą wodę Prawdy. Kiedy byli opuszczeni i nieszczęśliwi, On rozciągnął na nich nieskończoną miłość swego współczującego serca. Wszyscy ludzie byli jednym w oczach Buddy.

Budda nie zajmował się jednak ulepszaniem świata. Był „Lokavidu” — „Znawcąświata”. Znał świat zbyt dobrze, by nie mieć złudzeń co do jego natury lub by wierzyć, że jego prawa mogą być całkowicie tak przerobione, by mogły odpowiadać pragnieniom ludzi. Wiedział, że świat nie istnieje dla ludzkiej przyjemności. Znał naturę ziemskich uwarunkowań. Uświadomił sobie zmienność ziemskiego życia. Znał próżność ludzkiej wyobraźni, czy marzenia o świecie.

Nie zachęcał do myślenia życzeniowego w zakresie tworzenia światowej utopii. Nie wyruszył, by przetworzyć świat. Opowiedział raczej o Drodze, którą można było podbić swój własny świat — wewnętrzny subiektywny świat, który jest domeną każdego z nas. W prostym języku powiedział nam, że cały świat jest w nas i jest prowadzony przez umysł, a umysł musi być odpowiednio wyszkolony i oczyszczony. Zewnętrzny świat materialny może być kontrolowany i przestać zadręczać swoimi problemami, jeśli nasz świat wewnętrzny jest pod kontrolą.

Jego Nauka była w zasadzie prosta, a zarazem wymowna: „położyć kres złu, wypełnić wszystko dobrem, oczyścić umysł. To jest rada wszystkich buddów”. (Dhammapada 183)

Nauczył ludzi, jak wykorzenić ignorancję. Zachęcał do zachowania wolności myśli, sumienia i wyznania. Obalał sztywne rytuały, podważał dogmaty, ślepą wiarę i system kastowy. Jego ścieżka nie pozwalała na żadne ustępstwa kulturowe, czy religijne. Wszyscy ludzie w jego oczach stanowili jedną spójną całość. W każdym akcie tego, co powiedział i zrobił, udowadniał, że był wybitnym człowiekiem swoich dni. Ślubował życie w służbie, służbie poświęceń i osiągnięć. Doradzał nam, żebyśmy zaczęli każdy dzień tak, jakby był początkiem nowego życia. Nie wolno nam tracić czasu i energii na poszukiwanie początku życia. Powinniśmy wypełniać nasze nieskończone obowiązki i obowiązki codziennej egzystencji tu i teraz, nie licząc na to, że inni zrobią to za nas. Innymi słowy, nauczył nas być samowystarczalnymi.

Dał ludzkości nowe wyjaśnienie wszechświata. Dał nową wizję wiecznego szczęścia, osiągnięcia doskonałości w buddyzmie. Wskazał drogę do trwałego stanu ponad wszelką nietrwałością, drogę do Nibbany, ostateczne wyzwolenie z nędzy istnienia.

Wydarzenia te miały miejsce ponad 2500 lat temu. Jednak nawet dzisiaj ten wielki Nauczyciel jest honorowany nie tylko przez ludzi religijnych. Jest również darzony wielkim respektem przez ateistów, historyków, racjonalistów i intelektualistów, wolnych myślicieli, naukowców i psychologów z całego świata, którzy także uznają Go za Oświeconego, najbardziej liberalnego i współczującego Nauczyciela.


Sukho Buddhanam Uppado.

Szczęśliwe są narodziny Buddów. (Dhammapada 194)

Czy Budda był wcieleniem Boga?

Budda nigdy nie twierdził, że jest synem lub posłańcem jakiegokolwiek Boga.

Budda był unikalną istotą ludzką, która osiągnęła Samo-oświecenie. Nie miał nikogo, kogo mógłby uznać za swojego nauczyciela. Dzięki własnym wysiłkom i silnej woli ćwiczył do perfekcji dziesięć paramit — najwyższych cech — hojność, dyscyplinę, wyrzeczenie, mądrość, energię, wytrwałość, prawdomówność, determinację, dobrą wolę i spokój umysłu. Dzięki swojemu duchowemu oczyszczeniu zdobył klucz do wszelkiej wiedzy. Poznał wszystko, co może zostać poznane, kultywował wszystkie rzeczy, które mają być kultywowane i zniszczył wszystkie przywiązania, które mają zostać zniszczone. Rzeczywiście trudno jest porównywać innych nauczycieli religijnych do Niego pod względem osiągnięć umysłu, czystości psychicznej i najwyższej mądrości.

Był tak wyjątkowy i miał tak elektryzujące przesłanie, że wielu ludzi pytało Go: „Czym był (nawet nie kim był)?”. Pytanie o to, kim on był, byłoby odniesieniem do jego imienia, pochodzenia, przynależności klanowej itp., podczas gdy „Czym on był” odnosiło się do porządku istot, do których on należał. Tak więc gloryfikowany i inspirujący innych był Budda już w swoich czasach. Choć podejmowanych było wiele prób, aby jego postać zamienić w boga lub reinkarnację boga, nigdy się na to nie zgodził. W Anguttara Nikaya powiedział: „Nie jestem dewą ani żadną inną formą istoty bożej; nie jestem też zwykłym człowiekiem. Wiedzcie, że ja jestem Buddą, Przebudzonym”. Po oświeceniu Budda nie może być już dłużej klasyfikowany nawet jako manusya, czy zwykły człowiek. Należał do budda wangsa, specjalnej klasy oświeconych istot, z których wszystkie są buddami.

Buddowie pojawiają się na świecie od czasu do czasu. Niektórzy ludzie mają błędne wyobrażenie, że jest to ten sam Budda, który się reinkarnuje lub pojawia na świecie ciągle w kółko. Buddowie nie są tą samą osobą, ponieważ wtedy nie byłoby miejsca dla innych, aby osiągnąć Nibbanę. Buddyści wierzą, że każdy może stać się buddą, jeśli do perfekcji rozwinie potrzebne cechy i poprzez samodzielny wysiłek usunie całkowicie wszelką ignorancję. Po Oświeceniu wszyscy buddowie stają się identyczni w swoim osiągnięciu i doświadczeniu Nibbany.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 58.44
drukowana A5
Kolorowa
za 88.6