E-book
34.13
drukowana A5
60.14
drukowana A5
Kolorowa
87.99
Vandalowie i Wenedowie byli Przodkami Sławian Zachodnich

Bezpłatny fragment - Vandalowie i Wenedowie byli Przodkami Sławian Zachodnich

Część 1


3.7
Objętość:
331 str.
ISBN:
978-83-8221-805-3
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 60.14
drukowana A5
Kolorowa
za 87.99

"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmieci"

-Zbigniew Herbert

Od Autora

Vandalami „zajmuje się” od strony historycznej dosyć intensywnie od 2017 roku, więc leci już 4 rok od momentu gdy się nimi zainteresowałem, a Wenedowie są częścią tego vandalskiego tematu.

Historia jest moją miłością od dziecka i jestem „samoukiem” historycznym bo edukację zakończyłem w wieku 19 lat zdaniem matury i nie mam żadnych studiów historycznych.

Pomysł napisania tej książki zrodził sie jesienią 2018 gdy zacząłem zbierać i zapisywać wiedzę na ten temat jak również zbierać i zapisywać sobie wszystkie wzmianki w książkach i kronikach na temat tego że Vandalowie i Wenedowie byli starożytnymi Sławianami. W sumie znalazłem 232 takie przykłady.

Zastrzeżenie dotyczące pisowni

Zastrzegam sobie pisanie w książce VANDALOWIE / VANDALE przez V tak jak pisano w Antyku bo litery W jeszcze nie bylo, imie Vanda albo Vened(t)owie (bo Venedi/Veneti) również może się zdarzyć napisane przez V zamiast W.

Pozatym nie chcę aby nasi Przodkowie kojarzyli się z wandalami przez W którzy np. demolują przystanki autobusowe, oraz zastrzegam sobie pisanie nazwy SŁAWIANIE zamiast SŁOWIANIE bo w moim przekonaniu jest to nazwa prawidłowa wywodząca naszych Przodków od ludzi SŁAWNYCH a to jednak ma znaczenie, a nie od SŁOWA czy innej definicji. Nie będę się na ten temat rozpisywał, wystarczy sięgnąć po literaturę dostępną w sieci np. książki Sasa-Zubrzyckiego.

Do połowy XIX wieku obowiązywala nazwa SŁAWIANIE i była normą, tak pisali Lelewel, Mickiewicz i inni, potem to się zmieniło. Zarówno Vandale jak i Sławianie u mnie będą zawsze pisani wielką literą, bo dla mnie takie szczegóły są ważne! Vandalowie i Wenedowie przez wielu kronikarzy i badaczy odróżniani jako dwa odrębne ludy byli w rzeczywistości jednym wielkim etnosem prasłowiańskim.

Kwestią do dyskusji pozostaje czy zawsze tak było, czy doszło do połączenia tych dwóch plemion, a jeśli tak to kiedy do tego doszło. Wg mnie od 2 połowy II wieku i czasów wojen markomańskich możemy już mówić o jednym etnosie który reprezentował kulturę przeworską i szlak bursztynowy za sprawą Związku Lugijskiego. Można to uchwycić źródłowo w pracach rożnych autorów oraz trzeba ze sobą łączyć fakty historyczne które wtedy miały miejsce, więcej nie zdradze, wszystko jest w książce. Etnos ten mieszkał po obu stronach Wisły, na terenach dzisiejszej Polski a także na Słowacji, i w okresie późniejszym rzekomo w Panonii (brak śladów archeologicznych), minimalnie różnili się od siebie językiem ale mówili językiem słowiańskim. Wykazał to książe Jabłonowski i Mario Orbini i podali obaj minisłowniczki ze słówkami w swoich książkach.

Vandale i Venedi byli ponad wszelką wątpliwość słowiańscy i gdybyśmy usiedli sobie w Kartaginie z Genzerykiem w 440 roku do butelki wódki to byśmy się z Nim dogadali aczkolwiek temat Vandali afrykanskich jest bardziej skomplikowany i został bardziej szczegółowo omówiony przeze mnie w rozdziale 8.

Prasłowianie są na naszych ziemiach conajmniej od czasów kształtowania się kultury łużyckiej czyli od około 1500 p.n.e a wielu twierdzi że dłużej, ale kultura łużycka jest moim zdaniem kolebką Sławian Zachodnich więc można spokojnie przyjąć jej datacje jako „początek” zorganizowanego etnosu naszych Przodków. Bursztyn do Greków znad Bałtyku docierał już około roku 1600 p.n. e, natomiast Wenetowie adriatyccy (Veneti), byli spokrewnieni z naszymi Wenedami i Vandalami zanim ulegli romanizacji.

3000 lat temu byli tym samym ludem, i wyszli nad Adriatyk z naszych ziem około 950 r p.n.e i jest to uchwytne archeologicznie bo zanieśli tam kulturę urn twarzowych o czym w książce będzie jeszcze wspomniane. Wydaje się logiczne że tzw Pomorska Troja czyli Bitwa nad jeziorem Tollense która jest datowana na rok 1250 p.n.e może być związana z jakimiś przybyszami którzy przypłyneli tutaj morzem około roku 1200- 1250 p.n.e i może mieć związek z wojną trojańską. Są źródła które mówią że Vandalowie nazwali się Wenedami albo Heneti (Enetos) w Paflagonii jak również są źródła które mówią że Venedi podbił dawnych Vandali i wziął sobie ich imie ok. I wieku n.e. Są również źródła które mówią że Venedi czyli starożytni Sławianie są identyfikowani z ludnością kultury przeworskiej która zaczęła się w III wieku p.n.e i jest „córką” kultury pomorskiej i łużyckiej.

Czy Vandalowie byli Niemcami i Teutonami?

Teoretycznie mogli ale praktycznie nie mogli. Vandalowie mówili językiem słowiańskim (lingua vandalica slavica), palili zmarłych po śmierci a wszystkie źródla średniowieczne nazywają Vandalami Polaków, Sławian Zachodnich czy Połabskich, albo Serbów Łużyckich a nigdy nie nazywają Vandalami Niemców. Ta wiedza była powszechna dawniej a nie że wszyscy się pomylili.

Niemieccy kronikarze np. Helmold nazywają Vandalami Sławian, niemieckie źródła opisywały jak np. pogańscy Vandale zabili jakichś niemieckich księży w Bawarii w odniesieniu do Sławian w Bawarii a nie do Niemców etc. Jest tego bardzo dużo i w żadnym średniowiecznym źródle pisanym nie ma zapisu że Vandalowie to byli Niemcy albo Teutoni ze Skandynawii ale zawsze jest że to byli Sławianie, a w badaniu historii opieramy się na źródłach pisanych. Polska księżniczka Vanda „co nie chciała Niemca” jest sarmacką Amazonką w literaturze średniowiecznej i królową Vandali w źródłach czyli idąc za oficjalną i kłamliwą wersją historyczną Vanda królowa Teutonów (Vandali) nie chciała Teutona — tak się to idiotycznie „skleiło” gdy zamienimy Vandali na Teutonów. Na podstawie naszych dziejów i dziejów Niemiec łatwo można prześledzić kogo KK zawsze hołubił a kto miał z Kościołem pod górkę?

Kościół zawsze hołubił Niemców poza konfliktem w XI wieku i sporem o inwestyturę, gdy Cesarz stał na bosaka pod Canossą, a nas KK nigdy nie hołubił i nie faworyzował w żaden sposób. Niemcy czy też ściślej państwo Franków a potem Cesarstwo czyli Holy Roman Empire było zbrojnym ramieniem Kościoła w sprawie wprowadzania chrześcijaństwa w Europie. Katolicki Zakon Krzyżacki był pupilem Papiestwa — jego nazwa po angielsku to „Teutonic Order” a naszym odwiecznym wrogiem. Dwóch typów spod ciemnej gwiazdy jest „patronami” Polski, dwóch ludzi o podłej naturze — „święty” Wojciech który forsował siłową chrystianizacje, wycinał święte dęby Pogan, chciał kar za nieprzestrzeganie postów, do tego stopnia że nasze duchowieństwo go nienawidziło i „święty” Stanisław — zdrajca króla polskiego Bolesława Szczodrego który knuł z możnymi i Niemcami i został ścięty zasłużenie za zdradę Ojczyzny i króla. Cesarze zostawali świętymi Kościoła, podobnie jak królowie angielscy, natomiast na Piastów i Jagiellonów były regularnie rzucane klątwy, nie tylko na królów ale też na książąt dzielnicowych.

Żaden polski król nie został świętym Kościoła przez 800 lat panowania władców polskich od Mieszka I do Stanisława Poniatowskiego a gdy Łokietek scalał kraj to mu Papież podniósł świętopietrze. Jest masa takich przykładów jak się troche poszuka… i teraz cofamy się do 5 wieku i czytamy sobie o prześladowaniach Kościoła katolickiego w Kartaginie przez Vandalów, o tym że mordowano księży katolickich nie nagminnie żeby nie powiększać ilości „katolickich męczeników” bo skutek zbyt mocnych prześladowań był taki że katolicyzm się wtedy umacniał w danym miejscu, ale Vandale nie byli aniołami.

Już w Galii po przekroczeniu Renu wieszano księży na drzewach i pustoszono kościoły. Vandalowie zajmują Kartagine 19 października 439 i jeszcze tego samego roku 439 biskup Kartaginy zostaje wyrzucony z państwa i zawleczony na zdezelowany statek i tylko dzięki „Opatrzności” cudem dopływa do Palermo na Sycylii.

W 454 roku Genzeryk wydaje edykt na mocy którego można konfiskować całe mienie kościelne, wszystko od A do Z można katolikom zabierać.

455 rok — złupienie Rzymu w stopniu niesamowitym, Vandale zabrali z Rzymu wszystko co miało jakąkolwiek wartość i rabowano każdy cenny obiekt w Rzymie na spokojnie, metodycznie i planowo i trwało to 14 dni.

Na początku stycznia 484 roku Huneryk wydaje kolejny edykt i daje katolikom 6 miesięcy do końca czerwca czy do lipca na konwersje na Arianizm albo wygnanie wszystkich na Korsyke na zsyłke w strasznych warunkach.

Ci katolicy którzy zostali byli zabijani i głodzeni w jakichś quazi obozach w państwie Vandalów… i teraz wracamy w wiek XXI i pytanie: Czy Vandalowie mogli być Germanami w sensie Niemcami w świetle tego o czym właśnie przeczytaliście i tych faktów historycznych o tym że KK Niemców hołubił i w świetle tych wszystkich represji wobec Kościoła, czy dużo bardziej jednak pasują do Polaków?

Odpowiedz jest bardzo prosta bez badań genetycznych, bez garnków lepionych na kole a nie ręcznie i bez broni w vandalskich grobach ciałopalnych jakoby to były „domeny ludów germańskich”

Sławianie Zachodni nie są Scytami

Kierunek scytyjski jakoby Sławianie Zachodni w tym Polacy pochodzili od Scytów należy z cała mocą odrzucić ponieważ do tej pory nie potwierdza się on ani genetycznie, ani lingwistycznie, ani archeologicznie, czy antropologicznie. Polacy to typ subnordyczny w antropologii natomiast Scytowie to typ euroazjatycki, pozatym ci nomadzi mieli inne wierzenia, język i obyczaje.

Trzeba podkreślić że Scytowie mieli obyczaje bardzo okrutne które opisał znakomicie Herodot, który ich znał bo był w Scytii. Takie czyny jak oślepianie niewolników, zażynanie i patroszenie koni czy picie z czaszek zamiast z kubków nie mają nic wspólnego ze słowiańskimi obyczajami.

W pierwszą rocznicę śmierci króla Scytów zabijano 50 sług. U nas tego nie było a koń u Sławian był zwierzęciem związanym z Bogami i używamy był również jak wszyscy wiemy do wróżb. Nic się nie zgadza, ani obyczaje, ani genetyka (w Polsce nie praktycznie indoirańskiej R1a Z93 którą mniewali Scyci) ani język, ani antropologia ale jest w Polsce pewna grupa ludzi która na siłę próbuje nam wcisnąć Scytów jako rzekomych protoplastów.

Jakie ci ludzie mają motywacje?

Nie wiem ale jest to DEZINFORMACJA i tak należy to traktować, a o tym że Scytowie zniszczyli swoimi najazdami Kulturę łużycką ich entuzjaści również zdają się zapominać. Wenedowie i Vandalowie byli Przodkami Sławian Zachodnich co w poniższej pracy zostanie wykazane na wiele sposobów.

Rozdział 2

Cztery legendy w temacie Wenedów i Vandali

1) HOMER — ILIADA (napisana ok. 800 r.p.n.e)

KSIĘGA 2 :


Syn Priama, wielki Hektor w lśniacym hełmie, dowodził Trojanami, a wraz z nim było bardzo wielu najbardziej dzielnych z tych, którzy tęsknili za walką.

Dardańczycy byli prowadzeni przez dzielnego Eneasza który był synem Afrodyty i Anchizesa, bo Ona, choć była Boginią, leżała z nim na górskich zboczach Idy. Nie był sam, ponieważ byli z nim dwaj synowie Antenora, Archilochus i Acamas, obaj biegli we wszystkich sztukach wojennych.

Ci, którzy mieszkali w Telei pod najniższymi ostrogami Idy, mężowie którzy pili czyste źródła Asepsusu i są krwi trojańskiej — prowadził ich Pandarus, syn Likaona, którego Apollo nauczył strzelać z łuku.

Ci, którzy dzierżyli Adresteię i ziemię Apaesa, wraz z Pityeia, i wysoką górę Terei — byli prowadzeni przez Adrestusa i Amfiusa, ich napierśniki były z płótna. Byli to synowie Meropsa z Percote, którzy wyróżnili się wszelkim rodzajem wróżbiarstwa. Ojciec powiedział im, aby nie brali udziału w tej wojnie, ale oni nie zważali na niego, bo przeznaczenie zwabiło ich do zguby. Mieszkańcy Percote i Practius, wraz z tymi z Sestos, Abydos i Arisbe — byli prowadzeni przez Asiusa, syna Hyrtacusa, odważnego dowódcę — który posiadał potężne mroczne wierzchowce, rasy, która pochodzi z nad rzeki Selleis, sprowadzone z Arisbe.

Hippothous prowadził włóczników od Pelazgian mieszkających w żyznej Larissie. Hippothous i Pylaeus z rasy Marsa to dwóch synów Lethusa z plemienia Pelazgian, syna Teutamusa.

Acamas i wojownik Peirous dowodzili Trakami i tymi, którzy przybyli zza potężnych wód Hellespont.(Dardanele — cieśnina między Półwyspem Bałkańskim w Europie a Azją Mniejszą, łącząca Morze Egejskie z Morzem Marmara- KV)

Eufemus, syn Troezenusa, syna Ceosa, był kapitanem włóczników Ciconian. Pyraechmes dowodził paeońskimi łucznikami z dalekiego Amydonu, znad szerokich wód rzeki Axius, najpiękniejszych, jakie płyną po ziemi. Paflagończykami dowodził potężny Pylaemanes od ENETÓW gdzie muły biegają dziko w stadach. Byli to ci, którzy dzierżyli miasto Cytorus i krainę dookoła Sesamus wraz z miastami nad rzeką Parthenius, Cromna, Aegialus i wzniosłą Erithini.


2) PIERWSZY KRÓL VANDALI ANTYRIUS, TROJA, ALEKSANDER WIELKI, VANDALE i WENDY WG BERNARDA LATOMUSA i innych

z książki „Staroslovan; Vierteljahrsschrift zur Pflege der altslavischen Sprache, Geschichte und Kultur. Zunkovic Martin 1913 rok, Tom 1, str 96/97

Historia Latomusa jest więc następująca:

W chwili zniszczenia Troi Wandale wyemigrowali do Paphlagonii, nazwali siebie Henetos (Eneti-Veneti-KV) i wysłali nie tylko kolonię pod Antenorem do Venecji, ale także inne ludy do Grecji.

Vandale greccy uciekli przed Kserksesem do Tracji, osiedlili się w Abderze i dlatego zostali nazwani Abderiles (Obotrites).

Antyriusz, jeden z ich późniejszych królów, był bliskim przyjacielem macedońskiego króla Aleksandra Wielkiego oraz szwedzkego księcia koronny Barvana, którego poznał na dworze Aleksandra. Gdy Kassander odwiózł go do Abderi po śmierci Aleksandra, wraz ze wszystkimi Vandalami wyruszył pod flagą, na której namalowano głowę Bucefala, konia Aleksandra a następnie użyto go jako herbu w Meklenburgi, potem do prowincji Valais, do Mony, a na końcu przez Barvana do Szwecji, Valais nadano nazwę Venedotia. (Nugent pisał o byku — „bufallo, crown, topaz rubin etc „History of Vandalia” — KV)

Inni Vandale, którzy również odepchnęli Kassandera, przybyli na brzeg do Sarmacji i Thule i dołączyli do Antyriusza.

W międzyczasie Barvan podarował Antyriuszowi swoją siostrę za żone i niektóre opuszczone wyspy, ale Antyriusz nie mógł się nimi zadowolić i przejął Meklemburgię, budował miasta w grecki sposób, nadał tam greckie nazwy, na przykład Megalopolis (Meklemburgia) i Bucephalca (Bukov), podbił i podarował swoim synom 13 królestw i 24 księstwa.

W końcu odziedziczył także Szwecję, Finlandię i Sarmację, i wysłał swoje plemię Cimbri do Wenecjan przeciw cesarzowi Mariusowi, żeby im pomogli.

Jego następcy przenieśli Herulów, Wandali i Burgundów do Włoch, w wyniku czego ich kraj został wyludniony, Sarmatic Wends przybył do Meklemburgii i spowodował pojawienie się Sławian — Do tej pory Latomus!

Marschalck, który jako pierwszy sprowadził Antyriusza na miejsce zdarzenia, dał mu Herula za ojca, Amazonke za jego matkę oraz obszar między Donem a Krymem jako ojczyznę.

Twierdził również, że ten poszukiwacz przygód wysłał Wends tam Windilos lub Wandalen, a następnie zbudował państwo wendyjsko-teutońskie w Meklemburgii.

Nawiasem mówiąc, Helmold już pisał w XII wieku o Wenden w kierunku Wandalen, nie tylko, jak się wydaje, ponieważ między tymi dwoma słowami Wandalus i Winulus są podobieństwa, ale także dlatego, że Wenden przeważał w jego czasach tam gdzie w czasach dawniejszych żyli Wandale.

Kranz uważał, że język niemiecki, którym wówczas dużo mówiono w Polsce i Czechach, dopiero niedawno sprowadzili niemieccy możni i duchowni był niezaprzeczalnie dowodem na to, że naród wendyjski był bardziej niemiecki z pochodzenia.

Ale Kromer, który nie chciał, aby jego naród był uważany za Wandalów, obalił go i innych, którzy do niego przystąpili (De Orig. Polonor, L.I., C. 5. i 6.).

Dubravius, który zmarł w 1553 roku, nauczał, że Słowianie to osada północnej Germanii porzucona przez Wandali i mieli nie tylko nazwę Wandalen, ale także pod tą nazwą byli zwycięzcami w Hiszpanii i Afryce. (Hist. Bojemica p. I. seq.)

Schurzfleisch (de rebus Slavicis str. 466) wyraził, ale tylko jako przypuszczenie, że Wandale przedostali się z Azji do Bałtyku, ale zostali przytłoczeni bronią Wendów, a także Sarmatów.

Te trzy narody później wykonały dobrze znane przedsięwzięcia w Hiszpanii i Afryce, ale po swoim nieszczęściu, które spowodowało zwycięstwo Belizariusza, porzuciły prozaiczne imię i nazwały się „Sławnymi” (Sławianami).

3) LIST / TESTAMENT ALEKSANDRA WIELKIEGO DO SŁAWIAN.

Natrafiłem na polską wersje w Kronice Marcina Bielskiego, został znaleziony w klasztorze w Pradze założonym przez Karola IV.

Cytat z wydania z 1856, str 25/26: D. Tilemanus Stella (…) pisząc o początku narodów tak mówi: I wyszli od czarnego morza Henetowie i ciągnąc da lej napełnili wielką część krain północnych w Europie, i jeszcze trzymają tamte krainy, jako Ruś ect.

Tenże na innem miejscu Henetami te wszystkie ludzie zowie, co naszym dziś językiem polskim mówią.

Przywiódłbym i innych wiele, coby tej sentencyej mojej podpisali, ale rozumiem, że już nam na tem dosyć. A gdy się owi drudzy Henetowie w Iliryku rozrodzili, tedy Istryę, Dalmacyę, Mezyę, Dacyę narodem swym napełnili, i jedni się Illiryjczykami, drudzy Istrami, Dalmatami od onych krajów, gdzie mieszkali, zwali, nawet aż do Macedoniej i Albaniej przyszli.

Potem, gdy z Macedony walczyli, był im dan Filip, ojciec Aleksandrów, dziecięciem w zakładzie, gdzie języka ich nawykł a potem ich szanował i miał w wielkiej wadze, jakoż i potem syn jego, Aleksander wielki, Ust im był nadał taki, który Czechowie mają pisany w swej kronice w te słowa :

„My Aleksander, boga najwyższego Jowisza syn w niebie, a Filipa króla macedońskiego na ziemi, pan świata od wschodu do zachodu słońca, od południa do północy, potłoczyciel medskich, perskich królestw, greckich, syryjskich, babilońskich ect. Wam oświeconemu pokoleniu heneckiemu (albo słowieńskiemu) miłość, pokój i pozdrowienie od nas i od naszych namiestników, będących po nas w sprawowaniu i rządzeniu świata. Przeto, żeście nam zawżdy przykłonni byli w wierze, prawdomowni, we zbroi stateczni, bojowni, a nigdy nicustawający: dawamy wam na wieczność wszystkie krainy od północnego morza wielkiego oceana lodowatego, aż do morza włoskiego skalnego południego.

Aby w tych krainach żaden nieśmiał się sądzić, ani osiadać, jedno wasze pokolenie. A jeżliby kto taki był nalezion z obcych, nie chaj będzie wasz poddany albo sługa i z potomki swemi na wieki. Dan w Aleksandryej, mieście naszego założenia, nad sławną rzeką Nilem. Lata panowania naszego 12 z pozwoleniem bogów wielkich Jowisza i Marsa, i bogini Minerwy.”

Orginał listu był przechowywany rzekomo w Konstantynopolu a kopie u Benedyktynów w Tyńcu i w Pradze, pisal o nim Długosz w swoich kronikach, jeszcze w XVI wieku testament byl w Krakowie.

Od 1900 z Konstantynopola (pożar biblioteki) przewieziony do Rosji.

4) The Annual Biography and Obituary for the Year …, Tomy 3—4. Longman, Hurst, Rees, Orme, and Brown, 1819

Na str 406, znajduje się OPIS JAK VANDALE, HERULE i VENEDI ZASIEDLALI POMORZE.

Anthyrius — pierwszy król Vandali był władcą wenedzkim, a królowie Vandali mieli tez tytuły królów Herulów, więc Heruli tutaj też pasują. Tu VANDALE = VENEDI = HERULI.

PO PRZETŁUMACZENIU :

Zgodnie z tradycją, raczej potwierdzoną niż obaloną przez autorytet Tacyta, Heruli, Venedi i inne plemiona, ogólnie nazywano Vandalami, opuścilili oni lasy Scytii, pod przywództwem Antyriusa, który doceniony tytułem króla, wyruszył w poszukiwaniu nowych siedzib. Mówi się, że wybrali flotę o bardzo niewielkiej konstrukcji, której główne statki, niosąc ich przywódcę i miały głowę woła zatkniętą na rufie. Po wylądowaniu błąkali się przez jakiś czas, aż do przybycia nad brzegi Odry i tu zdecydowali się na osiedlenie. Terytorium Meklemburgii, wraz z sąsiednim krajem, stało się jednym z ich pierwszych podbojów, a rogi ulubionego zwierzęcia — być może ich bóstwa, bo byli Poganami — ozdobili złotą koroną- koniec cytatu.

Wiele koncepcji pochodzenia Sławian

Aby uzmysłowić sobie jak wiele koncepcji bylo we wcześniejszych wiekach nt pochodzenia Sławian zacytuje fragment książki LUBORA NIEDERLE pt. STAROŻYTNOŚCI SŁOWIAŃSKIE T. 1, Z. 1. Warszawa 1907. str 49—56 :

We Włoszech, Flavius Blondus (1463) wypowiedział się w swej historyi średniowiecznej na rzecz północy, współrzędnie zaś z nim, w samym końcu st. XV, Marek Antonius Coccius »Sabellicus» zwany — głosił już o pochodzeniu Słowian z Sarmacyi, z ziemi Wandalów.

Obaj historycy, zwłaszcza znakomity Blondus, całkiem słusznie za uniwersalnego dziejopisa średniowiecza poczytywany, wywierali wpływ swój nietylko w krajach na południe od Alp położonych, ale i na północy, w Niemczech; nie dziw przeto, źe dzięki ich powadze teorya o północnem pochodzeniu Słowian powszechnie się w Niemczech przyjęła.(….)

Treściwie lecz jasno, na rzecz północnej, scytyjskiej praojczyzny Słowian, wypowiedział się następnie i znakomity Beatus Rhenanus. Największą jednak popularnością cieszyła się w Niemczech teorya, którą wprost nazwać możemy »wandalską«, gdzie pochodzenie północne Słowian było genetycznie połączone z Wandalami starożytnej Germanii. Powstała ona widocznie dzięki podobieństwu nazw Wendów i Wandalów, czy też skutkiem kombinowania podań longobardzkich głoszących, że Wandalowie mieszkali pierwotnie nad Wisłą oraz źe tam, według dawniejszych i późniejszych współczesnych wieści, mieszkali również pierwotnie Wendowie-Słowianie. Oba plemiona utożsamia najpierw, o ile mi wiadomo, Adam Bremeński (Gesta hamb. pont. II. 18):

»Sclavonia a Vinnulis in colitur, qui olim dicti sunt Vandali«,

oraz Helmold (Chronica Slav. I. 2): Slavorum provinciam, eorum, qui antiquitis Wandali, nunc autem Winithi sive Winuli appellantur.

Tak samo mniemał i M. Sabellicus, Blondius zaś też dalej nie poszedł. Jest więc to zdanie bardzo dawne, a najzajadlejsze spory za i przeciw spowodował bezwątpienia swą teoryą »wandalską« znany dziejopis A. Krantz (1517), który ją wyłożył w swej »Wandalia, in qua de Wandalorum populis et eorum patrio solo ac in Italiam, Galliam, Hispanias, Aphricam et Dalmatiam migratione etc. Colon. Agr. 1519«, i dowodził szczegółowo tożsamości Słowian z Wandalami, potomkami Tuiscona i Manna, potomków Noego.

W ślad za Krantzem, tę samą teoryę znajdujemy np. u Marschalka, J. Cariona, T. Kantzow i Seb. Münstera. Jan Aventini uważał Wenedów (qui et Sclavini) za odłam Wandalów, ogół zaś Słowian poczytuje za jedno z czterech głównych plemion germańskich, pochodzących od potomstwa Tuiscona.

W st. XVII i XVIII powtarza się to np. u Bern.Latomusa, u Piotra E. Kramera, H. Konringiusza, Gaspra Abla. Pogląd Krantza trafił i do przekonania Słowian, przeważnie w Polsce — gdzie zresztą juź go poprzedziły inne tego rodzaju poglądy — oraz w słowiańszczyznie południowej. Z Polaków ile wiem, trzymali się ich Marcin i Joachim Bielscy, M. Stryjkowski i Stan. Sarnicki. Na południu teoryę tę powtarzają: Orbini, Brankowicz i Raicz, lecz tylko po części, zaliczając jedynie Wandalów do plemion słowiańskich.

Skądinąd wszakże, w liczbie dziejopisów słowiańskich z XVI i XVII st.,znalazło się wielu przeciwników Krantza, a nawet powstała wkrótce nowa szkoła z Marcinem Kromerem na czele. Zresztą, jeszcze przed tem dostrzegamy u Polaków poglądy, że Słowianie wyszli z północy, z Sarmacyi, jak np. u Wapowskiego.

W tymże sensie wypowiedział się w sposób wielce ciekawy episkopat krakowski, przy powitaniu Zygmunta w 1517 r. :

Ruskie wojny króla tego znajdują swe racye wtem, że były skierowane ku zdobyciu dawnej ziemi słowiańskiej w Sarmacyi:

»Nec iniuria, quis enim nephas esse ducat, antiquam repetere patriam, loca prima parentum, vetustas Slavenorum repetere sedes, a qui-bus nos preclaram ducimus originem una cum Bohemis, Bulgaris, Servis, Bosnensibus, Carvatis et aliis, qui citra et ultra Istrum incolunt, Slavis, qui ex illa penitiore Sarmatia desiderio melioris soli in hec loca conmigrarunt…«

Najkategoryczniej wszakże wypowiada zdanie swe Marcin Kromer (1589). Na początku dzieła »Polonia: sive de origine et rebus gestis Polonorum« umieścił on, znakomity jak na owe czasy, obszerny wykład nowej najszczegółowszej teoryi o pochodzeniu Słowian, który zarazem mieści w sobie krytykę negatywną znanych nam już teoryj dawniejszych, z wandalską włącznie.

Dowodzi (l. c. 4), źe dawni Illyrowie i Dalmaci nie byli Słowianami, ponieważ Słowianie przybyli w te strony dopiero później, i to z Sarmacyi. Tam też była ich praojczyzna europejska. Zresztą, nie zdołał jeszcze i Kromer pozbyć się ówczesnych poglądów o przyjściu Słowian z Mezopotamii, oraz pojęć genealogicznych o pochodzeniu ich od Noego przez Sarmata, Joktana i Sema.

Kromer, dzięki powadze udowodnień swoich, oddziałał pod pewnym względem na cały szereg historyków słowiańskich i obcych, jest rzeczą całkiem zrozumiałą.

W Polsce przyjął w zupełności, a następnie bronił poglądu Kromera Aleksander Guagnini, utożsamiając przy tem Słowian z dawnymi Sarmatami rodu jafetowego, którzy, po opuszczeniu Assyryi, osiedli pod wodzą Gomera na Rusi i tu rozpadli się na Germanów i Słowian. To samo powiemy co takich jak Joachim Postorius, biskup Paweł Piasecki, Lcengnich, Stan. Kleczkowski i in.

W Rossyyi, ten sam pogląd na północne, sarmackie pochodzenie Słowiian, przeważył w st. XVII, dzięki głównie wpływowi kroniki Bielskiego, Stryjkowskiego i Kromera oraz pewnych kosmografij zachodnich.

Widzimy to w kronice bezimiennej ze st. XVII i w kronice ihumena Teodozego Safonowicza z 1672, oraz wpierwszem wydaniu kroniki ruskiej, drukowanem w Kijowie, w historyi cerkwi ruskiej Kulczyńskiego w historyi Mankijewa, M. Łomonosowa i w późniejszych. Jeszcze przed Kromerem, teoryi o sarmackiem pochodzeniu Słowian bronił w Czechach biskup ołomuniecki Jan Dubravius (Hist. regni Boiemiae. Praga 1552 str. II).

Śladami jego poszedł kanonik Tomasz Peeszyna z Czechorodu (Mars moravicus. Praga 1677, »somnia Crantzii fabulantis«), Jan Beckowrsky (Poselkyně st. přiběhů öes., Praga 1700, str. 10), a zwłaszcza słynny profesor Jan Matyaasz z Sudetu w dziele »De origine Bohemorum et Slavorum« (Lipsk 1615), gdzie całkiem jasno odrzuca by naddunajska praojcczyzna dotyczyła Czechów i Polaków zwłaszcza.

Pogląd ten spowodował gorącą polemikę autora z ówczesnym dziekanem praskiego wydziału filozoficznego, Mikołajem Troiłem Hagiochoranosem, przerwaną po pewnym dopiero czasie za wdaniem się władzy. Szczegóły polemiki tej zawiodłyby nas zbyt daleko. Następnie, przeciw teoryi Krantza wystąpił w Czechach najostrzej Andrzej Stredonius, jezuita (rodem Szlązak),w traktacie »Origines Boemorum seu Czechorum« (Praga 1679);a chociaż polemizuje on z Kromerem, to jednak stara się dowieść pochodzenia Słowian od Mosocha, szóstego syna jafetowego. Również Balbin (loc. cit. cz. IV, str. 15 i nast., 30, 71),uznaje to samo, przyjmując pogląd Kromera na tożsamość Słowian i Sarmatów, oraz na praojczyznę sarmacką (str. 72 »Slavi et origine Sarmatae sumus omnes«).

Do tejże grupy należy Dobner i jezuita Fr. Pubiczka, z którymi zgadza się i gramatyk słowiański Paweł Doleżal, idący w tej kwestyi za Schurzfleischem i ksiądz Jerzy Papanek w »Quinquae Ecclesiis«.

W Niemczech do przeciwników Krantza zalicza się cały szereg historyków, np. W. Lazius, K. Gesner, D. Chytraeus, J. Simonius, S. Neugebauer, J. Micraelius, M. Frenzel, J. Bangert, M. Goldast, Dresser, S. Schurzfleisch, M. Christ. Hartknoch, J. Ayrerus i in.

Znanym jest zwłaszcza rozwój historyczny tej kwestyi z opisu Filipa Cluvera, w dziele jego »Germaniae antiquae libri tres« (Lugdun, Batav. 1616, 1631). Podawszy na początku rodowód synów Noego do Askenaza, od którego poszli Celtowie »quorum maxima pars Germani« (str. 33—38), opisawszy następnie Germanię i plemiona germańskie w ks. XLIV (str. 681 i nast.), zwraca się Cluver do Wenedów-Sarmatów: Siedzieli od dawna na wschód od m. Bałtyckiego, jak świadczą nietylko Pliniusz, Tacyt i Ptolemeusz, ale i starsze wieści o bursztynie dowożonym z ziemi Wendów, oraz ślady nazwy tej (Wendów — przyp. tłóm.) w topografii lnflant.

Wendowie ci nie byli wszakże Germanami ani Sarmatami. Cluver odrzuca również ogólne teorye mieszane o wyjściiu Słowian z Paflagonii. Ojczyzna ich była w Sarmacyi.

Oprócz wzmiankowanego Frenzla, Micraeliusa, Bangerta, Simoniusa, Neugebauera, Goldasta, Dressera — odrzucających słowiańskość Wandalów — zdanie Kromera o pochodzeniu Słowian z Sarmacyi przyjęli w st. XVI — XVIII, w Niemczech i Włoszech, tacy jak J. Curaeus, M. Henelius, J. Laetus, słynny geograf i historyk Krzysztof Cellarius, D. Printz von Buchau, К. Meisner, T. Krüger, J. Assemanniu.

Przekonanie, że praojczyzna Słowian była na północy, miało zawsze przewagę u Słowian południowych nad inną jakąbądź teoryą zapewne dla tego, że się tu długo utrzymała żywa tradycya o tem, w jaki sposób oniż sami przyszli na pół. Bałkański.

Pojęcie o północnej kolebce tkwi już np. w opowieściach o przyjściu Goto-Słowian, które się znajdują w przełożonej przez knezia duklańskiego, lecz zagubionej w oryginale, kronice słowiańskiej, oraz w dowodzeniach Tomasza ze Splitu. Dominikaninowi dubrownickiemu, L. Krewiczowi, znane są oba poglądy wyszukujące pochodzenia Słowian — jeden w ziemi dalmackiej, drugi w ziemi ruskiej; sam on skłania się na stronę poglądu drugiego. Widzimy to samo w całym szeregu historyków późniejszych, jak np. u F. Wranczicza, J. Luczicza, A. Bandurego, Du Fresne’a, Farlattiego aż do Brankowicza mnicha Paisijego i Jowana Raicza, którzy powołując się na źródła ruskie, oraz na Orbiniego, trzymają się genealogii biblijnej.

Mavro Orbini zasługuje na wzmiankę osobną (II regno degli Slavi hoggi corrotamente detiti Schiavoni. Pesaro 1601), a to z powrodu, źe europejską praojczyznę całego rodu jafetowego widzi w Skandynawii (officina d^elle genti), skąd, narówno z Germanami, wyszli zdaniem jego i Słowianie najpierw do Sarmacyi, a potem dalej, do swych siedzib historycznych. koniec cytatu z książki Lubora Niederle.

Tak więc jak widzimy, dawno temu było bardzo wiele koncepcji pochodzenia naszych Przodków i różni badacze i historycy mieli na ten temat swoje poglądy ale do czasów Gustafa Kossinny nikt z poważnych badaczy i historyków (nie licząc papieża Piusa II w wieku XV) nie wpadł na to że Sławianie są ludem w Europie nowym, który ujawnił swoje istnienie dopiero w wiekach V — VI i ruszył w łapciach z bagien Prypeci, na południu zeslawizował cały Półwysep Bałkański a na zachodzie doszedł aż za Łabę.

Rozdział 3

Genetyka za autochtonizmem Sławian Zachodnich

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 60.14
drukowana A5
Kolorowa
za 87.99