E-book
34.13
drukowana A5
57.44
drukowana A5
Kolorowa
83.55
Vandalowie i Wenedowie byli Przodkami Sławian Zachodnich

Bezpłatny fragment - Vandalowie i Wenedowie byli Przodkami Sławian Zachodnich

Część 2


3
Objętość:
296 str.
ISBN:
978-83-8221-806-0
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 57.44
drukowana A5
Kolorowa
za 83.55

Rozdział 11

Venedi nacisnął za mocno…

Daty Wojen markomańskich podawane w źródłach są różne czyli 166/167—180, 167—185, nawet 162 albo 167—189, w każdym razie trwały one około 20 lat. Oficjalnie przyjęta jest data pierwsza czyli 166—180 ale Włosi „pociągnęli” ten temat do 189 r.

Wojny te są kolejnym dowodem na to że Wielkiej Lechii nie było ponieważ Rzymianie orientowali się doskonale w tym z kim walczą i jak nazywają się barbarzyńskie plemiona za limesami na Renie i Dunaju i jak nazywają się ich wodzowie i nigdzie nie ma tu żadnych Lechitów ani Lechii w nazewnictwie, są Vandali, Quadi, Costoboki, Jazygi, Marcomanni, Cotini, Buri i inni

Każde z tych plemion miało swoich wodzów/królów a sojusze między Barbarzyńcami były bardzo chwiejne, okresowo niektórzy nawet współpracowali z Rzymem, więc nie było również żadnej zorganizowanej „Konfederacji” w całych Wojnach markomańskich, były jedynie doraźne sojusze obliczone na teraźniejsze korzyści i własny zysk danego plemienia. Cesarz Marek Aureliusz który przewodził Rzymianom w tych wojnach nie był idiotą bez piątej klepki i gdyby nad Karpatami w stronę północną znajdowało się Imperium Lechickie to Rzymianie którzy w tych wojnach doszli do terenów dzisiejszej Słowacji (Trenczyn) napisaliby o tym lub to Wielka Lechia wtrąciłaby się do tych Wojen pomagając Marcomanni, Quadi i innym szczepom, bo przecież Rzym wszedł na jej tereny!

Nic takiego nie ma miejsca i nie ma Wielkiej Lechii w źródłach i w tych 20-letnich wojnach, czy się to komuś podoba czy nie, nie ma jej również w archeologii podczas gdy przykładowo w Sumerze czy Babilonie odkopano miasta z fundamentami.

Tak się czasem zastanawiam czy ludzie inteligentni wydawałoby się którzy są głosicielami tej teorii o Imperium Lechickim w Antyku sami wierzą w to co mówią znając historię, chyba że słabo ją znają….i każdego dnia wyrządzają wiele szkód w przestrzeni publicznej pisząc i mówiąc banialuki o potędze — widmo i mamią tym kitem młodych ludzi, tak to wygląda.

Piszmy zawsze PRAWDĘ a nie to co nam się roi w głowie czy marzy, bo to nie to samo, a o tym że Marek Aureliusz zwany „cesarzem — filozofem” nie był debilem. Rzymianie mieli sporo kłopotów z plemionami sarmackimi i „germańskimi” a w czasie największego kryzysu cesarz sięgnął nawet do rekrutacji niewolników, gladiatorów i bandytów, aby uzupełnić straty spowodowane wojną i zarazą (dżumą przywleczoną przez Rzymian od Partów w 166) aby walczyć z Barbarzyńcami z powodu przerzedzonego liczbowo wojska.

Co byśmy o Rzymianach nie napisali ze słowiańskiego punktu widzenia, czy ich lubimy czy nienawidzimy byli jednak rozgarnięci na miarę swoich czasów i stworzyli prawdziwe Imperium które za Trajana w szczycie potęgi na początku II wieku miało 6,5 mln km2 i mieszkało tam 40 mln ludzi w czasach Augusta w I wieku n.e ( źródło:”Społeczeństwo prymitywne i jego ważne statystyki” — Ludwik Krzywicki. 1934), Germania została oszacowana na 3 mln populacji na 50 rok n.e (źródło: McEvedy i Jones — „Atlas od World Population History”. 1979) i oparła się z powodzeniem takiemu kolosowi jakim był Rzym co dobrze świadczy o przodkach głównie Sławian Zachodnich. Imperium oparte na niewolnictwie żeby była jasność ale to inny temat akurat, Rzym miał Senat, miał rozwinięty system administracji państwowej, budował drogi, ściągał podatki, miał sądownictwo i światli obywatele i kronikarze rzymscy potrafili czytać i pisać, więc notowali co widzieli i jest niedorzecznością i idiotyzmem twierdzić że Rzymianie nie zauważyli Lechitów i królów lechickich!

Kontekst polityczny

Włoskie źródła są pełne ciekawostek związanych z kontaktami i walkami Barbarzyńców z Cesarstwem rzymskim i piszą bardzo ciekawe rzeczy np. :

„W II wieku n.e pojawiło się nowe zjawisko wśród Barbarzyńców czyli Germanów i Sarmatów (Marcomanni, Quadi, Naristi, Vandali, Cotini, Iazigi, Buri, Lugii etc.) — pod presją wschodnich Germanów na wszystkich Gotów, pozostali byli zmuszeni do restrukturyzacji i zorganizowania się w bardziej solidne i trwałe systemy społeczne, i/lub zgrupowania się w koalicje/konfederacje o charakterze bardziej wojskowym, w wyniku czego limesy Ren-Dunaj zostały poddane większej presji. Ta gwałtowna presja ze strony większych ludów migrujących (Gotów, Vandali, Sarmatów) zmusiła konfederacje ludów graniczących z Cesarstwem Rzymskim, które nie miały przed sobą wystarczającej przestrzeni, by zdecydować się na atak bezpośrednio na prowincje za limesami Ren-Dunaj”


Na powyższej mapie — Pierwsze inwazje Germanów (162—170) w czasach Marka Aureliusza, pod pojęciem „Germanie” rozumiemy „mieszkańców starożytnej Germanii”.

Kogo Włosi mają na myśli pisząc „pod presją wschodnich Germanów na wszystkich Gotów” mamy na mapie wyżej od której zacząłem temat (Tacyt zaliczył Wenedów do Germanów).

Tu jest ogólnikowa wzmianka na zasadzie „domyślania się” i poukładania odpowiednich „historycznych klocków” na swoje miejsce, więc po ich poukładaniu wychodzi nam :


„pod presją Wenedów na wszystkich Gotów”.


To nie jest jedyne źródło które twierdzi ze Goci albo dobrowolnie albo pod presją Wenedów zdecydowali sie na migrację, mam też poważne źródło niemieckie :


Johannes Voig „Geschichte Preussens” Tom 1. 1827, Str 65–68 :

Najważniejszą zmianą, jaka miała miejsce wśród ludności Prus podczas Wojen Markomańskich, była bezdyskusyjnie penetracja Wenedów z ich wschodnich rezydencji na tereny Gotów, którzy albo dobrowolnie opuścili te tereny w czasie ruchów plemion w Lidze Markomanów, częściowo również wyemigrowali na Dunaj, lub zostali zmuszeni siłą zbrojną przez napór Wenedów do oddania starych siedzib nad brzegiem Morza Bałtyckiego.

Ptolemeusz, jako mieszkańców Morza Bałtyckiego, nie zna innych ludzi oprócz Wenedów przez cały zakręt od ujścia Wisły na dalszy wschód w kierunku Samlandu i Zalewu Kurońskiego. Część Gotów, których ruchy wojenne i ruchy ludów nie przeniosły do innych krajów, została popchnięta nieco dalej do południowych części Prus przez Wenedów; tam pozostali jako ich sąsiedzi, wzdłuż Wisły, może aż do Drewenz (Drwęcy — KV). U Ptolemeusza Goci mieli oddział Finów jako swoich południowych sąsiadów, którzy prawdopodobnie połączyli się z tym ludem w czasie wkroczenia Wenedów i przeniknęli na południowy wschód od Gotów, w rejon późniejszego Mazowsza.

Ludność Bulanów (Polanie — KV) siedziała nad Finami w dzisiejszej Polsce. Tak więc Wisła nadal stanowiła osłonę graniczną Gotów, tyle że w tym czasie Wenedowie spowijali jej ujścia, aż do obszarów, w których wówczas mieszkali Goci.

W czasach Ptolemeusza potężne plemie Burgundów o których już wiedział Pliniusz, wciąż mieszkało na zachód od Wisły, na południowym Pomorzu, w dorzeczach Warty i Odry.

Na północ od nich mieszkał, podobnie jak w czasach Tacyta, w dzisiejszej Kasubii lugijski oddział Helveconów, zwany u Ptolemeusza Aelväonen, a dalej na północ od tych starożytnych mieszkańców rozciągali się Rugiowie od ujścia Wisły ku brzegom Morza Bałtyckiego których Ptolemeusz nazywa Ruticleer. Rugia i Rügenwalde (Darłowo — KV) do dziś zachowały starą nazwę tego ludu.

Jeśli teraz przejdziemy od sąsiednich ludów do wschodnich regionów Wisły, stary geograf otworzy jeszcze ważniejsze i zupełnie nowe widoki nocy starożytności. Oprócz znanych mu wcześniej Wenedów i Gotów wymienia kilka innych ras w Prusach, których imiona stały się niezwykle ważne w całej historii tego kraju, aż do średniowiecza. Wśród Wenedów, czyli na południe od wyznaczonych rezydencji, Ptolemeusz opisuje następnych mieszkańców jako Galindów, Sudawów (Jaćwingi — KV) i Stavanów, obok blisko Alanów (byli w Prusach i zamienili się z Prusami żonami, brawo dla Niemca — KV), za nimi siedziały Igylliony, których sąsiadami byli Kostoboci.

Te imiona ludzi mają pod każdym względem zdecydowanie duże znaczenie i są jasnym dowodem dokładnej wiedzy Ptolemeusza”


Pozatym rozkręca się Szlak Bursztynowy (od ok. 150 r) który kontroluje Związek Lugijski czyli Lugii = Vandale, w którym nie ma Gotów więc można zakładać że Goci dostali od Związku tzw. propozycję nie do odrzucenia — „bilet w jedną stronę” i wypad z Germanii do siebie czyli do Scytii, nikt nie chodzi na 1500 km spacery całym ludem jak mu jest dobrze we własnym domu.

Chronologia i przebieg Wojen markomańskich

Goci zaczynają migrować i wychodzić z Germanii w roku 161 — źródłem tej daty jest Adam Naruszewicz. Ten Jezuita miał potężne archiwum tzw. Teki Naruszewicza zawierające tysiące dokumentów niedostępnych dla zwykłych śmiertelników, więc ta data wydaje się być pewnikiem i zgadza się ona z innymi wydarzeniami historycznymi. A już od 162 odnotowywane są ataki na rzymski limes (Quadi i Marcomanni), ciekawy zbieg dat i okoliczności wyjścia Gotów i początków ataków, który potwierdza że migracja Gotów pod wpływem „wschodnich Germanów” czyli pod wpływem naszych Przodków Wenedów była przyczynkiem do wybuchu Wojen markomańskich.

W 162 roku Quadi zaatakowali Recję, ale zostali odparci, chociaż kontynuowali ofensywę do 165 roku.

Te niewielkie wtargnięcia były zaledwie wstępem do większych, które miały nadejść później.


Koniec 166 / początki 167

Lombardy, Vandale Lacringi i Osii przedostały się do Górnej Panonii pod koniec 166 i na początku 167, z siłą 6000 żołnierzy, ale zostali zniszczeni po krótkim pościgu przez kawalerię skrzydła I Ulpia Contariorum i Legio I Adiutrixa generała Candidusa, który przechwycił ich między Brigetio i Arraboną (Gyor, Węgry).

Natychmiast Marco Lalo Basso, gubernator prowincji dotkniętej katastrofą, rozpoczął negocjacje z 11 plemionami Dunaju (Marcomanii, Quadi, Vandali, Victohali, Naristi, Cotini, Buri, Osii etc) w których imieniu poszedł na rozmowy król Ballomar, ambasadorowie wynegocjowali pokój i obiecali, że nie zaatakują Imperium. Spotkanie przedstawicieli Germanów i Rzymian w Carnuntum w 167 roku.

W tym samym czasie w 167 r. sarmaccy Jazygi i Vandale zaatakowali w zachodniej Dacji kopalnie złota Alburnus, co zakończyło się śmiercią gubernatora prowincji Calpurnio Proculo. Wzmocnienie zostało wysłane jako Legion V Macedonia do miasta Potaissa (Dacia), z Troemis w Dolnej Mezji, a gubernatorem Dacii został mianowany Marco Claudio Fronto, gubernator Górnej Mezji, w celu lepszej koordynacji operacji w obronie, on też został pokonany i zabity. Rzymianie umocnili kilka miast, w tym stolicę, Sarmizegetusę.

168 r.

Marek Aureliusz powołał 2 nowe legiony, II i III Italika i maszerował z armią z Italii do prowincji Panonia, aby sprawdzić siłę limesów, biwakując w bazie legionu Carnuntum (Petronell, Austria) z gubernatorem prowincji Górnej Panonii. Wojna koncentrowała się na całej linii granicznej, która biegnie od Renu do Dacii, również zaangażował w operacje wtórne, legiony Dacji, Mezji i Dolnej Germanii, chociaż główny front wojny znajdował się na terytoriach Czech, Moraw i najbardziej nadającej się do zamieszkania część Słowacji. Rzymska strategia głosiła, że zanim zniszczą zdecydowany sojusz Marcomanni i Sarmatów muszą uderzyć w najsłabsze ogniwo łańcucha, terytorium Quadi (identyfikowani jako Suebi), którzy byli między nimi, izolując 2 najgroźniejszych wrogów, następnie kolej na Marcomanni i wreszcie na Sarmatów.

W ciągu tego roku Marcomanni, Quadi i Vandali przeprowadzali ciągłe ataki graniczne, a nawet okupowali terytorium na południe od Dunaju w pobliżu Carnuntum, po przybyciu licznej armii wsparcia Imperium, zakończyli swoje ataki i większość ich szefów plemiennych spotkała się z cesarzem. Quadi szybko porozumieli się z Markiem Aureliuszem.

Oskarżyli Marcomanów o wplątanie wszystkich okolicznych miast w wojnę z Rzymem, przekazali kontrolę nad wieloma ufortyfikowanymi posterunkami Rzymowi, a grupa 12000 ludzi porwanych w niewole wróciła na drugą stronę Dunaju. Tymczasem Didio Juliano, dowódca limesu Nadrenii i gubernator Galii Belgii, z wielkim powodzeniem odparł Chatti i Hermundurii. Działając tylko z jednym legionem, XXII Primigenia, z siedzibą w Mogontiacum (Moguncji), pokonał Cherusków, którzy zaatakowali Belgię.

Na mapie Panonia i Carnuntum w II wiek n.e.

169 — 171

Wiosną 169 roku, po miesiącach ataków w celu przetestowania najsłabszych pozycji granicy, ogromna siła Marcomanni, Vandali Victohali, Hermundurii i Naristii, wjechała na terytorium rzymskie między Vindoboną i Brigetio, zmiotła garnizony na granicy, wykorzystując przewagę że większość żołnierzy rzymskich brała udział w nowej kampanii przeciwko Jazygom.

Germanie pod dowództwem Ballomara (przywódca Marcomanni), posuwali się przez Panonię na południe, podczas gdy część jego sił zaatakowała obóz Brigetio Legionu I Adiutrix, dowodzony przez Helvio Pertinaxa i ich odparto.

Inna grupa maszerowała na zachód w kierunku prowincji Noricum, grożąc Vindobonie (Wiedeń) i atakując Ovilava (Wels, Austria). Barbarzyńcy pokonali 20 000 Rzymian w pobliżu Carnuntum, w miejscu zwanym Via Ambra (nikt o tym nie pisze ale wszyscy znają bitwę w Lesie Teutoburskim). Po tym zwycięstwie kontynuowali podróż na południe, przekraczając Panonię i Recję, zamiatając Savarię, Poetovio i Emonę; przekroczyli Alpy znaną przełęczą Nauportus, wkraczając do Galii Cisalpine (równina Padana), zrównali z ziemią Opitergium (Oderzo), a następnie oblegli Akwileę, co było wielkim błędem Germanów ponieważ dali siłom cesarskim czas na przegrupowanie i zebranie nowych żołnierzy.

Po raz pierwszy obce wojska wkroczyły na włoską ziemię od czasu inwazji Cymbrów i Teutonów w 101 roku pne.


Cesarz świadomy niebezpieczeństwa związanego z agresją, podjął się natychmiastowego zadania utworzenia armii obrony, z którą stawiałaby czoła hordom najeźdźców.

Dziesięć kohort (1000 mężczyzn), które dołączyły do kohort miejskich (4 kohorty 480 mężczyzn) i jednostek czuwania (7 kohort 480 żołnierzy), wszystkie musiały wspomagać się dużą częścią gwardii pretorianów z Rzymu. Do nich dodano siły flot Miseno i Rawenny, w sumie około 20 000 ludzi, wysłane przez prefekta pretorium Tito Furio Victorino. W międzyczasie Cesarz nadal zbierał żołnierzy i organizował ogólny kontratak. Armia Victorino skierowała się na północ, by wyzwolić miasto Akwilea, ale na krótko przed dotarciem do miasta Germanie stanęli przed nimi, pokonali i zniszczyli jego armie, a dowódca został zabity w bitwie.

Marek Aureliusz próbował okrążyć Germanów za pomocą legionu XIV Gemina dowodzonego przez C. Vetio Sabiniano, który przybył drogą morską do Rzymu z Dolnej Panonii, aby dołączyć do nowych rekrutów oraz sił Górnej i Dolnej Panonii na rozkaz Lalio Baso i Claudio Pompeyano wraz z legionami I Adiutrix, II Adiutrix, X Gemina i XIV Gemina zbliżały się do Aquilei ze swoich prowincji, by zamknąć germańską nawałnice w oblężeniu.

Kiedy Barbarzyńcy oblegający Akwileę otrzymali wiadomość o zbliżających się siłach — wycofali się na północ, unikając groźby oblężenia. Następnie zajęli część terytoriów Recji i Noricum. Quadi czyli Kwadowie gestem ustępstw twierdzili że sprawcy Powstania i ataki na terenach rzymskich zostali ukarani i poprosili aby wybrać im nowego króla, bo dotychczasowy właśnie zmarł (nie był to król Bieszka? — sarkazm).


Cesarz im nie uwierzył, bo złamali obietnice pokoju i przygotował przeciwko nim wyprawę. Mianował szefa swojej kawalerii Helwiusza Pertynaksa (późniejszy cesarz), dając mu dowództwo nad korpusem wojskowym, który miał wypędzić Markomanii i Victohali z prowincji Recja i Noricum.

W tym samym czasie czyli na przełomie 169 i 170 roku Costoboci (wg mnie oddział Venedi ze względu na pierwotną tożsamość siedzib, a wg Narbutta Costoboci i Jazygi to potem Jaćwingi co nie wyklucza mojego poglądu, bo Costoboci = oddział Venedi = sarmackie gens = Jaćwingi, na mapie Sansona Germano-Sarmatia siedzą na dzisiejszej Białorusi, blisko do Jaćwieży, takie to „celtyckie” plemie było) przekraczają limes wraz z Roxolani Sarmatami i wykonują niesamowity rajd z Karpat Wschodnich — zaatakowali Mezję, Macedonię i dotarli aż do Grecji.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 34.13
drukowana A5
za 57.44
drukowana A5
Kolorowa
za 83.55