E-book
10.97
drukowana A5
18.77
To nie o mnie

Bezpłatny fragment - To nie o mnie

Tylko o nas


4.8
Objętość:
35 str.
ISBN:
978-83-8189-059-5
E-book
za 10.97
drukowana A5
za 18.77

Sznurki władzy

Napinał każdy jak mógł jak chciał jak uważał

Miotał szamotał prowadził kukiełkę

Plątali przeplatali i pletli sznurkobzdury


Aż sznurki się poprzecierały i pozrywały

Zostawiając kukiełkę bezwładnie wolną

Zostawiając ją prawdziwie samotną

Nonsensy

Jak tu mówić z sensem

O życiowym nonsensie

Jak tu szczerzyć się

Do stłuczonego lustra

Jak dostrzec coś więcej

Gdy ja widzieć nie chcę

Jak z życiem mierzyć się

Gdy wiara wątła pusta


Jak tu mówić z sensem

Gdy już mi się nie chce

*** [Jak szkło]

Jak szkło

Powinien być każdy wers

Dźwięczny

Gdy się go stuknie lekko

Przejrzysty

Na kształt wody źródlanej

Jak szkło

Powinien być wers każdy

Piękny

Ozdobiony szlifami

I kruchy

Jak kieliszek szklany

lekarzu, ulecz się sam

Hipokratosa uczniem jestem

Lekarzem co leczy samego siebie

W recepcie koślawym pismem

Zapisany jest wyjątek od każdej

najważniejszej i mniej ważnej reguły


Powłócząc nogami przez życie

Idę lekarstwem swym struty

I innych podtruwać chcę

Dla wspólnego dobra

Dla jakże wzniosłej idei


Lecz nikt nie chce mego leku

Jak oni mogą odrzucać

Moją prawdziwie dobrą wolę

Moje poświęcenie dla sprawy

Tak bardzo bezwartościowej


Swojej słabości uczniem jestem

Wyznawcą fanatycznym błędów

Niezdolnym do zmiany terapii

Zbyt mocno uwiązanym do

Kosztownej pomyłki

Dogasam

Co prawda

Nie czynisz mniej szalonym

Nie rozwiązujesz niczego

Nie pomagasz nijak

Nie uzdrawiasz

A tylko

Uzależniasz od siebie

Jesteś problemem

Utrudniasz wszystko

Podtruwasz powoli

Ale chyba nie chcę tak bez Ciebie

Przynajmniej póki się jasno żarzysz

Kochanie Ty moje

Marmurowy

marmur nic nie czuje

nie roni on łez gdy

gdy wykuwasz z niego

to co w środku utkwione

marmur nic nie czuje

nie skarży się na

na przeciąg w pracowni

gdy stoisz przy uchylonym oknie


marmur nic nie czuje

nie cieszy się kiedy

kiedy odkładasz już dłuto

jemu obojętne czy to koniec

marmur nic nie czuje

nie płacze

nie skarży się

nie cieszy niczym

tak bardzo chciałbym

być tym Marmurem

Osobliwość

rozdarcie w ciałoprzestrzeni

porozrywane atomy w nieładzie

dusza jak wypromieniowana


spaghettifikacja osobowości

nawet wrzask rozerwany został

gdy leciałem w stronę osobliwości


nie była ni czarna ni biała ni jakakolwiek

miała tylko moc przyciągania do siebie

i potencję by zniszczyć wszystko


miała mnie rozszarpać   miała

sprowadzić do materii pierwotnej

a jedynie mnie objęła i zatrzymała

Polsko

I róż białe pąki

I czerwone maki

I kwietnik i śmietnik

I sto lat to za mało

I tysiąc by się chciało

I jeszcze po kropelce

Znów czerwone maki

Znów róż białe pąki

Wciąż kwietnik

Wciąż śmietnik

I wciąż tak samo

I nadal spętane ręce

*** [liść klonu]

jak liść klonu

oderwany od pnia

na chodniku zgniły

pod butem przechodnia

jak wszystkie inne liście na Ziemi


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 10.97
drukowana A5
za 18.77