E-book
15.75
drukowana A5
33.35
Tertulian przeciw Prakseasowi

Bezpłatny fragment - Tertulian przeciw Prakseasowi

Rozprawa o Trójcy


Objętość:
130 str.
ISBN:
978-83-8467-028-6
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 33.35

Tertulian Przeciw Prakseasowi

Tłumaczenie z dzieła Alexsander Souter 1919 rok „Tłumaczenie Chrześcijańskiej Literatury” Tytuł oryginału „Tertulian against Praxeas. GENERAL EDITORS: W. J. SPARROW-SIMPSON, D.D., W. K. LOWTHER CLARKE, B.D. —


Tłumaczenie na język polski Czesław Czyż

Tczew - Lipiec 2026

Tło Historyczne

Prakseasz był wczesnochrześcijańskim teologiem i głównym przedstawicielem monarchianizmu modalistycznego (tzw. sabelianizmu). Jego poglądy głosiły, że Ojciec, Syn i Duch Święty to nie odrębne osoby, a jedynie różne tryby lub „maski” (imiona) tego samego Boga.

W dziele Przeciw Prakseaszowi (łac. Adversus Praxean), Tertulian poddał tę naukę druzgocącej krytyce.


Oto kluczowe fakty o Prakseaszu z tego dzieła:

— Pochodzenie i działalność: Prakseasz pochodził z Azji Mniejszej. Swoje poglądy głosił najpierw w Rzymie, a następnie przeniósł się do Kartaginy, gdzie działał Tertulian.


— Głoszona nauka: Uważał, że sam Bóg Ojciec zstąpił do łona Maryi, narodził się jako człowiek i cierpiał na krzyżu. Z tego powodu oskarżano go o patrypasjanizm (pogląd, że Ojciec cierpiał wraz z Synem). Prakseasz działa w latach 190 — 200. Działał w Rzymie, gdzie m.in. przekonał ówczesnego papieża (prawdopodobnie Wiktora I lub Zefiryna) do potępienia montanizmu


Tertulian

Około 213–217 roku: Szacuje się, że w tych latach powstało słynne dzieło Tertuliana Przeciw Prakseaszowi, które stanowi główne źródło wiedzy o jego istnieniu. Tertulian nawrócił się ok. 190—195 roku. (wcześniej był poganinem, prawdopodobnie rzymskim prawnikiem i retorem).


Kościół przeciw Montanistom

Co było kamieniem obrazy? Montaniści przedkładali autorytet swoich charyzmatycznych proroków nad autorytet ustanowionych w Kościele biskupów. Dodatkowo kluczowe role przywódcze i doktrynalne pełniły u nich kobiety, co stało w sprzeczności z ówczesną dyscypliną Kościoła powszechnego, Montaniści uznawali, że obdarowanie prorocze dane przez Ducha jest takie samo jak w Biblii, bo to ten sam Duch przemawia. Kościół odrzucił to i uznał, że nie ma już darów Ducha. W tym przypadku to kościół należałoby potępić. W dzisiejszym KrK działa Ruch Charyzmatyczny, oficjalnie uznany przez Kościół z przejawiami darów Ducha. Poprzez wieki uznaniem kogoś za świętego było potwierdzenie cudów, w tym uzdrowień, wiele zakonnic uznano za święte i uznano ich objawienia, za prawdziwe jak w przypadku Faustyny Kowalskiej. Inne kościoły jak Ewangeliczne używają darów Ducha. Więc to nie Tertulian i Montaniści byli w błędzie. Przyczyną było nie podporządkowanie się biskupom, co w Królestwie Bożym nie ma żadnego znaczenia. Biskup nie może decydować o tym, że Duch Święty ma przez ciebie przemawiać, albo on ma uznać, czy to przesłanie od Ducha przyjąć, to objaw pychy. Dlatego część współczesnych historyków określa montanizm raczej jako ruch prorocko-reformatorski, który wszedł w konflikt z rozwijającą się strukturą biskupią, niż jako klasyczną herezję dogmatyczną.


Dzisiejsi badacze, tacy jak Christine Trevett, William Tabbernee czy Ronald Heine, zwracają uwagę, że obraz montanistów zachował się głównie w pismach ich przeciwników. Z tego powodu należy ostrożnie podchodzić do oskarżeń o skrajności. Wielu z nich uważa, że zasadniczym źródłem konfliktu było napięcie, niż różnice w podstawowych dogmatach, doprowadziło to do odrzucenia montanizmu przez oficjalny Kościół III wieku.


Strona krytyczna

To pierwsze tak obszerne dzieło o Trójcy u Tertuliana (213—216) po raz pierwszy weszło ono w użycie, i od tej pory kolejne synody i sobory będą się tą terminologią posługiwały. Tertulian nie jest tym co wynalazł to określenie, on pierwszy je zastosował. Pojęcie Trójcy istniało już wcześniej, między rokiem 140 a 180, w tych latach był to popularny temat, ale okreslenie Trójcy pojawiło się już u wcześniejszych pisarzy. jak: Ignacy Antiocheński w 107 roku pisał do kościoła w Magnezji 13 „Starajcie się umacniać w nauce Pana i Apostołów, aby wszystko, co czynicie, powodziło się wam w Synu, Ojcu i Duchu.” do Efezjan 9 „Jesteście kamieniami świątyni Ojca, przygotowanymi do budowy Boga Ojca, podnoszonymi przez machinę Jezusa Chrystusa, którą jest krzyż, używając Ducha Świętego jako liny.” Po nim Polikarp ok.150 rok w swojej modlitwie powiedział: „Wysławiam Cię przez wiecznego Arcykapłana Jezusa Chrystusa, Twego umiłowanego Syna, przez którego Tobie wraz z Nim i Duchowi Świętemu niech będzie chwała teraz i na przyszłe wieki.” Pierwszym znanym greckim autorem, który użył słowa Τριάς (Trias), był Teofil z Antiochii około 180 r. po Chr. W dziele Do Autolyka (II,15)


Co można powiedzieć o dziele Tertuliana? Prowadzi on polemikę z Praxeuszem. Ten przyjął teorię, że Jezus i Ojciec, to ta sama istota. Ojciec przyszedł w postaci Jezusa i Ojciec cierpiał na krzyżu. Obaj zwalczali się wzajemnie, przeciw Tertulianowi Parakseas interweniował u biskupa Rzymu. Co doprowadziło do odrzucenia Montanizmu. Przeciw Praekseusowi to dzieło filozoficzne, a nie duchowe. Każde rozważanie o Trójcy, nie ma nic wspólnego z duchowością, ale raczej z ludzką mądrością. Bóg jest nieskończony w swojej istocie, i nie można go zrozumieć ludzkim małym rozumkiem. Na kartach Biblii Bóg objawia nam swoją wolę, i cechy charakteru, miłość, sprawiedliwość, dobroć, wymagania, a nie bóstwo. O Bogu wiemy, że jest Wszechmogący, Wszechwiedzący i to wszystko. Po co człowiekowi wiedza o bóstwie, skoro do nieba nie trafi, bo go tam grzech nie wpuści. Najczęściej filozofom dyskutującym o bóstwie zadaje pytanie, czy poradzili sobie już a grzechem. Cóż obaj stając przed Bogiem, przekonali się. że mieli tylko nikłe poznanie.


Czy można zgodzić się w argumentami Tertuliana? Są one zgodne z obecnie przyjętą nauką o Trójcy, i są niezgodne dla antytrynitarzy. Czemu zatem tłumacze to dzieło? Służyć ma historykom. W Seminarium Duchownym zapoznawałem się z opiniami i naukami różnych kościołów, co nie zmieniało mojego utartego poglądu, aby kiedyś w rozmowie, wiedzieć, kto co reprezentuje. Co bym doradził Tertulianowi i Prakseasowi? Aby swoją wiarę pokładali w Jezusie, a nie w filozofii biblijnej. Ty masz taki pogląd, a ja inny, zbawienie daje Chrystus a nie moja wiedza o bóstwie. Panowie nie nauczyli się szanować poglądów innych ludzi, każdy chciał przekonać, że on ma rację, a jak się ze mną nie zgadzasz to jesteś heretyk. Od tego zaczyna Tertulian swoje dzieło. I tak kończy cytuje: „I tak, najgłupszy heretyku”. Przecież każdy musi myśleć jak ja myślę, dla waszego własnego dobra, bo inaczej nie będziesz zbawiony, jak masz inny pogląd niż mój. Za herezję w średniowieczy palono na stosie, a herezja to inny pogląd. Obaj panowie, wychowali się już na greckim myśleniu, że najważniejsza jest mądrość, i wiedza, dla Żydów w czasach apostołów, najważniejsze było prawo, i wiara, bo mówiło, co to jest grzech. Niebawem urodzi się Ariusz, który rozbije kościół, podważając naukę o Trójcy. Powiem w skrócie, że każdy pogląd trynitarny i anty trynitarny jest herezją, bo sprowadza Boga go ludzkiej postaci, i ludzkiej wyobraźni.


Zasady Wiary to wyznaczenie przez dany kościół, że ta teoria w Biblii jest prawdziwa, a tamta nie prawdziwa. I na 100 kościołów każdy określa sobie sam, która teoria biblijna jest dla niego. Opieramy się nie na wierze w Boga i Jego Syna, ale które nauki są dla nas prawdą. Gdzie jest prawda? „Ja Jestem drogą, prawdą i życiem”, Więc Zasady Wiary znaczy wiarę nie jako ufnośc Bogu, ale wiare w poglądy. Ludzie po kilku latach zmieniają poglądy, więc trzeba ich wykluczyć, a oni nauczeni, że podstawą ich zbawienia są poglądy, szukają kolejnego kościoła, który będzie się z nimi zgadzał, po kilku wykluczeniach zostają psychicznymi wrakami, skóceni z całym światem. Nie nauczono ich pytać Boga, i zaufać Jego prowadzeniu, żyć wiernie zgodnie z przykazaniami. Nauczono ich doktryn jako podstawy. Co masz zrobić? Zacznij się modlić do Boga, o to, aby ci wskazał co masz robić, bo jak masz żyć już wiesz z Biblii, nie szukaj koscioła z twoimi poglądami. Pan ma zadanie dla ciebie, musisz Jemu zaufać i się podporządkować, umysł ci powie, kieruj się mądrością, a nie duchem. Szukaj nauk, a nie Boga. Umysł dalej mówi „przecież twoje poznanie Boga jest poprzez szukanie mądrości”. Czytelniku, ja nie neguje tym potrzeby mądrości ani wiedzy. Neguje to, że chrześcijaństwo stanęło do góry nogami, mamy profesorów teologii, którzy nie narodzili się z Ducha, ale mają głowy pełne wiedzy. Bóg nic przez nich nie czyni, nikogo nie uzdrowił, nikomu nie przekazał Słowa. Można mieć wiarę w teorie, i nawet zostać ortodoksą. Muzułmanin potrafi się obwiązać materiałem wybuchowym i wysadzić w powietrze. Bo ma wiarę, tylko Boga w tym nie ma. Hindus pójdzie do rzeki Ganges, aby zmyć swoje grzechy. Ma wiarę? Oczywiście, że ma! tylko nie ma w tym Boga. Spotykałem ludzi do których przyszli Świadkowie Jehowy i przekonali ich, że nie mogą się narodzić na nowo, i nie mogą dostać darów Ducha i nie wolno im uczestniczyć w Wieczerzy Pańskiej. Wiara umysłowa, przekonanie nie jest wiarą Bogu. Więc Trójca jest rodzajem teorią.


Ludzkie spojrzenie na Bóstwo

Jak już powiedziałem bóstwo jest nieskończone w swej istocie, ludzki rozum nie jest w stanie zrozumieć nieskończoności. Każde rozważanie tego typu, będzie sprowadzać Boga do ludzkiej istoty. W wyobraźni Bóg wygląda jak człowiek, ma ludzkie cechy charakteru, ma części ciała, jak oczy, uszy i nos. Musi wyglądać jak człowiek. Takie wyobraźnie poniża Boga, sprowadza go do postaci stworzenia. Nie neguje że Bóg widzi i słyszy, ale jest napisane, że Bóg jest duchem, (Jan.4,24) Jezus powiedział, że duch nie ma ciała i kości, (Łuk.24,39) Ducha nie da się namalować, tym bardziej stworzeni jesteśmy na jego podobieństwo wewnętrzne, według cech charakteru, bo zewnątrz nie jesteśmy duchami, ale w ciele. To że Bóg przybierał postać człowieka, kiedy z nim rozmawiał, wcale nie oznacza, że tak wygląda na stałe. Jak wygląda? Nie wiem. Mojżesz chciał zobaczyć Boga, ale Bóg mu odmówił. Pojawia też się zwrot, że Mojżesz oglądał Boga twarzą w twarz, (2Moj.33,11), ale to przenośnia, znaczy tyle, że miał bezpośredni kontakt z Bogiem. Bo inaczej taki tekst byłby sprzeczny z tym, że Bóg nie pozwolił mu oglądać swego oblicza. 2Moj.33,20 „Nadto powiedział: Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu”. Zwrot „twarzą w twarz” zastosowano do Izraelitów pod Górą Synaj. „Spośród ognia na Górze mówił Pan z wami twarzą w twarz”. 5Moj.5,4, ale Izraelici nie widzieli Boga, bo nie chcieli, aby do nich mówił bezpośrednio, tylko aby Mojżesz im przekazywał co Bóg powie. (2Moj.20,19) Ewangelia Jana 1,18 mówi, że nikt z ludzi Boga nie widział, poza Jezusem.


Zakonnica Eugenia Ravasio miała spotkanie z Bogiem, ukazał jej się w ludzkiej postaci. Zamówiła malarza, który by namalował obraz tego co widziała, a więc siedzącego frontalnie Ojca o ciemnych oczach i włosach, ujętego w konwencji realistycznej, bez brody, co stało się powodem zgorszenia władz kościelnych. W związku z tym Eugenia zaleciła domalowanie ciemnego zarostu. Tak zmodyfikowany obraz został zaakceptowany przez komisję diecezjalną i umieszczony w klasztorze w Grenoble, nie mogę się nadziwić wszak wykształconym teologicznie zasiadającym w komisji diecezjalnej, która domaga się brody u Boga Ojca. Nie wiem, czy się z tego śmieć, czy płakać. Bóg ma wyglądać jak sobie człowiek życzy, według naszej fantazji.


Przypowieść

Mrówka Formika ukończyła mrówczane studia teologiczne, na których dowiedziała się że istnieje słoń, jest on silny i potężny. A że nikt go nie widział, więc nie wiedziano jak wygląda. Formika postanowiła napisać prace teologiczną o słoniu. A że jej umysł był mały więc mogła zrozumieć tylko to co widziała w mrowisku. Napisała: Słoń jest tak duży że nie mieści się w mrowisku, posiada sześć nóg, ma długie wąsy i wygląda jak potężna mrówka królowa, inne mrówki podważyły tą teorię, i rozpoczęła się dyskusja, jej koleżanka dodała: Słoń ma silne żuwaczki i dużą głowę bo jest wojownikiem, inna dorzuciła i na pewno ma skrzydła, bo tak mają samce w mrowisku. Największym problemem okazał się kolor słonia czy jest czarny czy czerwony, te dwa gatunki mrówek zawsze rywalizowały ze sobą, i o to spory trwają do dzisiaj.


Społeczeństwo mrówek podzieliło się na dwa obozy zwolenników czarnego i czerwonego słonia. Zwołano synody i sobory i uchwalono dogmat o słoniu na soborze mrówczanym. Obie strony zaczęły wykluczać z mrowiska tych co nie uznawali ich uchwał, jedni że słoń ma kolor czerwony a drudzy za to że jest czarny. Zapłonęły stosy dla przeciwników. A był pośród nich stary mądry nauczyciel, który przyszedł do Formiki i powiedział: Powiedz mi czy jesteś doskonała? Nie! Odpowiedziała Formika — A czy twój umysł potrafi zrozumieć wszystko co się dziele w mrowisku? Nie! Odpowiedziała. Czy potrafisz zrozumieć własną anatomię, to jak sama jesteś wewnątrz zbudowana? Nie! Bo mamy za małe rozumy aby to pojąć — dodała. Jak zatem możesz zrozumieć anatomię słonia, który ma samą głowę setki razy większą od ciebie, więc po co robisz coś czego nie potrafisz? I wydaje ci się o piszesz o Nim mądrości. Więc co mamy wiedzieć o słoniu? Zapytała Formika — To co jest nam dane zrozumieć odpowiedział. Jego charakter, sposób postępowania, wolę, jaki jest czy dobry czy zły? i jak my mamy będąc obok niego się zachowywać. O tym wszystkim już wiemy z księgi Mądrości naszych przodków. Wydaje ci się, że już wszystko wiesz o słoniu, poprzez twoje dociekanie? Twój rozum jest malutki a pycha wielka. Słoń ma siłę ochronić nasze mrowisko i o tym mów innym.


Formika zastanawiała się chwilę i zadała pytanie. Co by się stało gdyby Słoń stał się mrówką i przyszedłby objawić nam swoją wolę? Mędrzec odpowiedział stałoby się to, co dzieje się teraz nie słuchaliby o tym jaki Słoń ma charakter, bo nie pasuje to do ich teorii, oni chcą tylko widzieć jak Słoń wygląda, zrozumieć umysłem jego potęgę, i bardziej interesuje ich jak ma na imię niż jaki jest dla innych. Wykluczyliby go za to, że nie zgadza się z ich teoriami o kolorze Słonia. Nie wielu by mu uwierzyło. A co jest tego przyczyną? Zapytała ponownie Formika — Wiara we własne teorie, szukanie wiedzy o nim a nie relacji z nim. Na początku kiedy była pierwsza mrówka na świecie, miała relację ze słoniem rozmawiała z nim, ale przyszedł mrówkojad i powiedział że powinniśmy szukać wiedzy o słoniu „będziesz mądra jak Słoń” i od tej pory wszystkie mrówki na świecie szukają wiedzy o Słoniu a nie jakim jest.


Wizje o bóstwie w objawieniach

Można w wizje wierzyć lub odrzucić, ale warto się im przyjrzeć, bo argumenty są interesujące, niezależnie kto je pisał, trafiają w sedno. W XII wieku żyła zakonnica Hildegarda, (ok.1100—1180) ta miała wizję, dotycząca bóstwa. I chociaż była zakonnicą, kościół nigdy nie uznaj jej wizji, nie zrobił z niej świętej, chociaż komisja zbierała się kilka razy. Jej nauki były raczej sprzeczne z ówczesną wizją Boga. Daje ona ostrzeżenie, że ci co zajmują się dociekaniem jak powstało bóstwo przed wiekami, mogą stracić błogosławieństwa. Biblia mówi: „kto zapędza się za daleko i nie trzyma się zdrowej nauki, ten nie ma Boga” 2Jan.1,9


„„Bowiem, kto pochopnie odnajduje jakim był Bóg przed stworzeniem świata lub co Bóg zrobi po ostatnim dniu, ma być odcięty od udziału w błogosławionym obcowaniu, komunii, która nie jest znana stworzeniu na początku, które jest w stanie grzechu. Wiec będzie on nieszczęśliwszy, oderwany od dobrej wiedzy, którą zbawia, ponieważ uparcie szuka tego, czego nie powinien. bowiem twoja dusza powinna szukać tylko czystej wiedzy dobra, i wierzyć gorliwie w Boga z odpowiednią prostotą” Wizja 7


Ale sama Hildegarda, nie pisała o powstaniu Jezusa przed wiekami, ale dużo napisała na temat wcielenia Jezusa. Zobaczmy co w tej wizji jest:


„Syn Boży jaśnieje w Ojcu, jak promień w świetle; nie jest oddzielony od Ojca, lecz w Nim spoczywa, będąc Jego Słowem.” „Z wnętrza światłości Ojca wychodzi blask, który nie jest innym światłem, lecz tym samym — to Syn, który w Nim mieszka.” (Scivias, Księga II, Wizja Piąta)


Zanim cokolwiek zostało stworzone, Syn był w Ojcu, jako światło w świetle, nierozdzielny, wieczny.” (Scivias, Księga II, Wizja Trzecia)


„Nie zrodził się w czasie, lecz był z Ojcem odwiecznie, jako dźwięk, który nie ma początku, lecz trwa w harmonii.” (Scivias, Księga II, Wizja Czwarta)„Gdy czas się dopełnił, Ten, który był w Ojcu odwiecznie, objawił się światu, lecz nie przestał być w Ojcu.” (Scivias, Księga III, Wizja Czwarta)


„Zatem duch rozumu i mądrości był w nim, kiedy Bóg stworzył wszystkie rzeczy swoim Słowem.. Słowo to było niewidzialne, kiedy nie był on jeszcze wcielony, lecz kiedy został wcielony stał się widoczny. Dlatego przed narodzeniem z Dziewicy Bóg miał być rozumiany jako Bóg. A po narodzinach jako zarówno Bóg, jak i człowiek”. Księga III Wizja 8.


„„Zanim Syn Boży przyjął ciało, był w Ojcu niewidzialny, jak ogień ukryty w źródle światła. Ale gdy nadszedł czas, zstąpił w łono Dziewicy, i wtedy objawił się światu jako człowiek, nie tracąc boskości.”Księga III wizja 13


Interesującym jest to, że chrześcijaństwo zawsze wyobrażało sobie Jezusa jako osobną istotę, poza Ojcem. „Słowo było niewidzialne, kiedy nie był jeszcze wcielony, lecz kiedy został wcielony, stał się widoczny”. Ta jedność w Bogu rozdziela się z chwilą wcielenia. I tu List do Hebrajczyków 1,5—6 mówi: Kiedy wprowadza pierworodnego na świat, mówi; Ja ci będę Ojcem, a ty mi będziesz synem. „Do którego bowiem z aniołów powiedział kiedykolwiek: Tyś jest Synem moim, Jam cię dziś zrodził? I znowu: Ja mu będę ojcem, a on będzie mi synem?” To umowa, a nie zrodzenie go przed wiekami, i dotyczy wprowadzenie pierworodnego na świat. Następuje tu rozdzielenie bóstwa na dwa. Nie jest to nic nadzwyczajnego, bo w Pięćdziesiątnice ten sam Bóg zstąpił na dwunastu, czyli na każdego z nich osobno. Czy Syn w Niebie był Bogiem? Tak! o tym mówi List do Filipian 2,6, że przyjmując ciało ludzkie, wyrzekł się bóstwa. Bóstwo to wszechobecność, czy wszechwiedza. Będąc w ciele, nie był wszechobecny, traci cechy bóstwa.


Wizja Eugenii Ravisio

ta miała spotkanie z Bogiem i opisała je następująco: „Pozostał ze mną jedynie Ojciec i zanim usiadł, rzekł do mnie: „Jak już powiedziałem, i powtórzę: Nie mogę już drugi raz ofiarować Mojego umiłowanego Syna, aby udowodnić Moją miłość do ludzi! Jednak przyszedłem między nich, przyjmując podobieństwo do nich i ich ograniczoność, aby ich kochać i aby poznali tę Miłość. Popatrz, odłożyłem Moją koronę i całą Moją chwałę, aby przybrać postawę zwyczajnego człowieka!”


Eugenia wie, że rozmawia z Ojcem, ale ciekawe jest tu, że Ojciec i Syn są w jednej istocie. Początek zdania, który mówi „nie mogę drugi raz ofiarować Mojego Syna”, są słowami Ojca, po czym kończy „odłożyłem koronę, aby przybrać postawę człowieka” to słowa Syna. To Jezus przybrał postać człowieka, a nie Ojciec. Jezus będąc na Ziemi powiedział: „Ja jestem w Ojcu w Ojciec we mnie” Jan.14. My wychowani w matematycznym myśleniu, oddzielamy od siebie Ojca i Syna, jako dwie istoty. Nie może nam pomieścić się w głowie, że coś może być w czymś, że dwa równa się jeden, a nawet trzy to jeden.


W Scivias Hildegarda Księga III

„Syn jest tym, przez którego wszystkie rzeczy są doskonalone w Ojcu i Duchu Świętym; a Duch Święty tym, przez którego wszystkie rzeczy rozwijają się w Ojcu i Synu. I te trzy Osoby są w jedności nierozdzielnej istoty; ale są odmienne. W jaki sposób? Ten, który stwarza, jest Ojcem, Ten, który jest zrodzony, jest Synem, a Ten, który współistnieje wiecznie w boskiej jedności to Duch Święty. Bowiem Ojciec miał Syna, zanim zaczął się czas, a Syn był z Ojcem, a Duch Święty był współwieczny z Ojcem i Synem, w jedności Boga; i tak, jeśli kogoś z nich brakowałoby nie byłoby Boga, bo choć osoby te są inne, niemniej jednak są jedną substancją, całą i niezmienną i o niedającym się opisać pięknie, i pozostają niepodzielne w jedności”.


Jedność z Ojcem nie polega na ciele, ale jest ona w duchu i bóstwie, Jezus jako człowiek, nie posiadał wszechobecności, bo ograniczało go ciało, a ta jest przecież cechą bóstwa.


Tertulian w swoim opracowaniu nie walczy z antytrynitarzami, bo takich jeszcze nie było, walczy z przeciwnikiem, który uznaje, że Ojciec zstąpił na świat jako Syn.


Stanowisko Kościoła — Anstazy zm.372 r.

Jego definicja Boga został przyjęta przez Sobór w Konstantynopolu w 381 roku.


Inna jest bowiem osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego.

Lecz Ojca i Syna i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat.

Niestworzony Ojciec, niestworzony Syn, niestworzony Duch Święty.

Wiekuisty Ojciec, wiekuisty Syn, wiekuisty Duch Święty.

Wszelako nie trzej wiekuiści, lecz Jeden wiekuisty.

Jako też nie trzej niestworzeni ani trzej niezmierzeni, lecz Jeden niestworzony i Jeden niezmierzony.

Także wszechmogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmogący Duch Święty.

A jednak nie trzej wszechmogący, lecz jeden Wszechmogący.

Tak Ojciec Bogiem, Syn Bogiem, Duch Święty Bogiem.

A przecie nie trzej bogowie, lecz jeden jest Bóg”.

Rozdział 1

Na różne sposoby diabeł rywalizował i opierał się prawdzie. Czasami jego celem było zniszczenie prawdy poprzez jej obronę. Utrzymuje, że jest tylko jeden Pan, Wszechmogący Stwórca świata, aby z tej doktryny jedności mógł stworzyć herezję. Mówi, że Ojciec sam zstąpił do Dziewicy, sam się z niej narodził, sam cierpiał, zaiste sam był Jezusem Chrystusem. Tutaj stary wąż pokłócił się sam ze sobą, ponieważ kiedy kusił Chrystusa po chrzcie Janowym, zbliżył się do Niego jako do Syna Bożego; z pewnością sugerując, że Bóg miał Syna, nawet na podstawie świadectwa samych Pism, z których w tej chwili kusił: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem. Mateusza 4:3 Ponownie: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół; bo jest napisane: On aniołom swoim rozkaże o tobie — odnosząc się niewątpliwie do Ojca — i na rękach nosić cię będą, abyś nie uraził swej nogi o kamień. Albo może jednak po prostu zarzucał Ewangeliom kłamstwo, mówiąc w istocie: Precz z Mateuszem; precz z Łukaszem! Dlaczego zważasz na ich słowa? Pomimo nich oświadczam, że to do samego Boga się zbliżyłem; to do samego Wszechmogącego wystawiłem się na próbę twarzą w twarz; i nie w żadnym innym celu, jak tylko po to, by Go wystawić na próbę, zbliżyłem się do Niego. Gdyby, przeciwnie, był to tylko Syn Boży, najprawdopodobniej nigdy nie zniżyłbym się do zajmowania się Nim. Jednak on sam jest kłamcą od początku, Jana 8:44 i każdego człowieka, którego podburza na swój sposób; jak na przykład Prakseasz. On bowiem jako pierwszy sprowadził do Rzymu z Azji tego rodzaju heretycką nieprawość, człowiek pod innymi względami o niespokojnym usposobieniu, a nade wszystko nadęty pychą wyznania, tylko i wyłącznie dlatego, że musiał przez krótki czas znosić uciążliwości więzienia; przy tej okazji, nawet gdyby wydał swe ciało na spalenie, nie zyskałby na tym nic, gdyż nie ma miłości Bożej ( 1 Koryntian 13:3).którego darom się sprzeciwił i je zniszczył. Gdyż po tym, jak biskup Rzymu uznał dary prorockie Montanusa, Pryscylli i Maksymilii i w konsekwencji uznania udzielił pokoju kościołom Azji i Frygii, on, natarczywie podsycając fałszywe oskarżenia przeciwko samym prorokom i ich kościołom, i nalegając na autorytet poprzedników biskupa w stolicy, zmusił go do odwołania listu pokoju, który wydał, a także do zaniechania zamiaru uznania wspomnianych darów. Przez to Prakseasz oddał podwójną przysługę diabłu w Rzymie: odpędził proroctwo i wprowadził herezję; zmusił do ucieczki Parakleta i ukrzyżował Ojca. Chwast Prakseasza został ponadto zasiany i wydał swój owoc także tutaj, podczas gdy wielu spało w swojej prostocie doktryny; Lecz kąkol ten zdawał się być wyrwany, odkryty i obnażony przez tego, którego działanie Bóg raczył wykorzystać. Prakseasz świadomie powrócił do swojej dawnej ( prawdziwej ) wiary, nauczając jej po wyrzeczeniu się błędu; i jego własny podpis pozostał w dowodzie wśród osób o cielesnych skłonnościach, w towarzystwie których wówczas miała miejsce ta transakcja; później nic o nim nie słyszano. My z kolei, uznając i podtrzymując Parakleta, wycofaliśmy się z osób o cielesnych skłonnościach. Lecz kąkol Prakseasza wszędzie wytrząsnął swoje nasienie, które, po tym jak przez jakiś czas leżało ukryte, z żywotnością ukrytą pod maską, teraz wykiełkowało z nowym życiem. Lecz znowu zostanie wyrwany z korzeniami, jeśli Pan zechce, nawet teraz; a jeśli nie teraz, to w dniu, gdy wszystkie snopki kąkolu zostaną zebrane i wraz z wszelkim innym kamieniem obrazy zostaną spalone w ogniu nieugaszonym. Ewangelia Mateusza 13:30

Rozdział 2

W toku czasu, zatem, Ojciec zaiste narodził się i Ojciec cierpiał, sam Bóg, Pan Wszechmogący, którego w swoim nauczaniu ogłaszają Jezusem Chrystusem. My jednak, jak zawsze czyniliśmy (i tym bardziej, że zostaliśmy lepiej pouczeni przez Parakleta, który rzeczywiście prowadzi ludzi do całej prawdy ), wierzymy, że jest jeden tylko Bóg, ale pod następującym zarządzeniem, lub οἰκονομία, jak się to nazywa, że ten jeden tylko Bóg ma także Syna, swoje Słowo, które pochodziło z Niego samego, przez którego wszystko się stało, a bez którego nic się nie stało. Wierzymy, że On został posłany przez Ojca do Dziewicy i narodził się z niej — będąc zarówno Człowiekiem i Bogiem, Synem Człowieczym i Synem Bożym, i został nazwany imieniem Jezusa Chrystusa; Wierzymy, że cierpiał, umarł i został pochowany zgodnie z Pismem Świętym, a po tym, jak został wskrzeszony przez Ojca i wzięty z powrotem do nieba, zasiada po prawicy Ojca i że przyjdzie sądzić żywych i umarłych; który posłał także z nieba od Ojca, zgodnie ze swoją obietnicą, Ducha Świętego, Parakleta, uświęcającego wiarę tych, którzy wierzą w Ojca i w Syna, i w Ducha Świętego. Że ta zasada wiary dotarła do nas od początku ewangelii, nawet przed wszystkimi starszymi heretykami, a tym bardziej przed Prakseasem, pretendentem z wczoraj, będzie oczywiste zarówno z późnej daty, która cechuje wszystkie herezje, jak i z absolutnie nowego charakteru naszego nowomodnego Prakseasa. W tej zasadzie również musimy odtąd znaleźć domniemanie o równej mocy wobec wszystkich herezji — że cokolwiek jest pierwsze, jest prawdą, podczas gdy fałszywe jest to, co jest późniejsze. Jednakże, zachowując nienaruszoną tę normę, należy zapewnić pewną możliwość przeglądu (oświadczeń heretyków ) w celu pouczenia i ochrony różnych osób; choćby po to, aby nie wydawało się, że każde wypaczenie prawdy jest potępiane bez badania i po prostu przesądzane; zwłaszcza w tym przypadku herezja, która uważa się za posiadającą czystą prawdę, w myśleniu, że nie można wierzyć w Jednego Jedynego Boga w żaden inny sposób niż mówiąc, że Ojciec, Syn i Duch Święty są tą samą Osobą. Jak gdyby w ten sposób również jedno nie było Wszystkim, w tym, że Wszyscy są Jednego, przez jedność (to jest) substancji; podczas gdy tajemnica dyspensacji jest nadal strzeżona, która rozdziela Jedność na Trójcę, umieszczając w ich kolejności trzy Osoby — Ojca, Syna i Ducha Świętego: trzy, jednakże nie w stanie, ale w stopniu; nie w substancji, ale w formie; nie w mocy, ale w aspekcie; jednak jednej substancji i jednego stanu i jednej mocy, o ile On jest jednym Bogiem, od którego te stopnie, formy i aspekty są liczone, pod imieniem Ojca i Syna i Ducha Świętego. Jak są one podatne na liczbę bez podziału, zostanie pokazane w toku naszego traktatu.

Rozdział 3

Prości, rzeczywiście (nie nazwę ich niemądrymi i niewykształconymi), którzy zawsze stanowią większość wierzących, są zaskoczeni dyspensacją (Trzech w Jednym), na tej podstawie, że ich sama zasada wiary wycofuje ich z wielości bogów świata do jednego, jedynego prawdziwego Boga; nie rozumiejąc, że chociaż jest On jednym, jedynym Bogiem, należy w Niego wierzyć wraz z Jego własną οἰκονομία. Przyjmują, że numeryczny porządek i dystrybucja Trójcy są podziałem Jedności; podczas gdy Jedność, która wyprowadza Trójcę z siebie, jest tak daleka od zniszczenia, że w rzeczywistości jest przez nią podtrzymywana. Ciągle rzucają przeciwko nam, że jesteśmy kaznodziejami dwóch i trzech bogów, podczas gdy oni sami przypisują sobie przede wszystkim zasługę bycia czcicielami Jednego Boga; tak jakby sama Jedność z irracjonalnymi dedukcjami nie wytworzyła herezji, a Trójca racjonalnie rozważana stanowi prawdę. My, mówią oni, utrzymujemy Monarchię (lub jedyny rząd Boga). I tak, jeśli chodzi o brzmienie, nawet Latynosi (i ignoranci również) wymawiają to słowo w taki sposób, że można by przypuszczać, że ich zrozumienie μοναρχία ( lub Monarchii ) było tak kompletne, jak ich wymowa tego terminu. Cóż, Latynosi zadają sobie trud wymówienia μοναρχία (lub Monarchii ), podczas gdy Grecy faktycznie odmawiają zrozumienia οἰκονομία, czyli Dyspensy ( Trzech w Jednym ). Jeśli chodzi o mnie, to jeśli zdobyłem jakąkolwiek wiedzę o którymkolwiek z tych języków, jestem pewien, że μοναρχία (lub monarchia ) nie ma innego znaczenia niż pojedyncze i indywidualne rządy; ale mimo wszystko monarchia ta, ponieważ jest rządem jednego, nie wyklucza tego, czyj to rząd, z posiadania syna, z uczynienia siebie synem dla siebie, ani z rządzenia własną monarchią przez dowolnych agentów, których zechce. Co więcej, twierdzę, że żadne panowanie nie należy tylko do jednej osoby, ani nie jest w takim sensie jednostkowe, ani nie jest w takim sensie monarchią, aby nie można było nią zarządzać również za pośrednictwem innych osób.najściślej z nim związany i którego samo sobie ustanowiło urzędnikami. Co więcej, jeśli jest syn należący do tego, czyją jest monarchią, nie zostaje ona natychmiast podzielona i przestaje być monarchią, jeśli syn jest również brany za jej uczestnika; ale co do swego pochodzenia jest ona w równym stopniu jego, przez którego jest przekazywana synowi; a będąc jego, jest ona w takim samym stopniu monarchią (lub jedynym imperium ), ponieważ jest podtrzymywana przez dwie, które są tak nierozłączne. Dlatego, ponieważ Boska Monarchia jest również zarządzana przez tak wiele legionów i zastępów aniołów, zgodnie z tym, jak jest napisane, Tysiące tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy razy dziesięć tysięcy stało przed Nim; Daniel 7:10 i ponieważ od tej okoliczności nie przestała być rządami jednego (aby już nie być monarchią), ponieważ jest zarządzana przez tak wiele tysięcy mocy; Jak to się dzieje, że Bóg ma być uważany za cierpiącego podział i oddzielenie w Synu i Duchu Świętym, którzy mają przypisane im drugie i trzecie miejsca i którzy są tak ściśle związani z Ojcem w Jego substancji, skoro On nie cierpi takiego (podziału i oddzielenia) w mnogości tak wielu aniołów? Czy naprawdę przypuszczasz, że Ci, którzy są naturalnie członkami własnej substancji Ojca, zastawami Jego miłości, narzędziami Jego mocy, a nawet Jego samą mocą i całym systemem Jego monarchii, są jej obaleniem i zniszczeniem? Nie masz racji tak myśląc. Wolę, żebyś ćwiczył się w znaczeniu rzeczy, niż w brzmieniu słowa. Teraz musisz rozumieć obalenie monarchii jako to, gdy inne panowanie, które ma strukturę i państwo właściwe sobie (i dlatego jest rywalem), jest wprowadzane ponad nią: gdy np. jakiś inny bóg jest wprowadzany w opozycji do Stwórcy, jak w opiniach Marcjona; albo gdy wprowadza się wielu bogów, według waszych Walentynów i Prodykusów. Wtedy jest to równoznaczne z obaleniem monarchii, ponieważ wiąże się ze zniszczeniem Stwórcy.

Rozdział 4

Ale co do mnie, który nie wyprowadzam Syna z żadnego innego źródła, jak tylko z substancji Ojca i (przedstawiam Go) jako nie czyniącego niczego bez woli Ojca i jako tego, który otrzymał wszelką władzę od Ojca, jak mogę niszczyć monarchię z wiary, kiedy zachowuję ją w Synu tak, jak została Mu powierzona przez Ojca? Ta sama uwaga (chcę, aby była również formalnie) uczyniona przeze mnie w odniesieniu do trzeciego stopnia w Bóstwie, ponieważ wierzę, że Duch nie pochodzi z żadnego innego źródła, jak tylko od Ojca przez Syna. Spójrzcie więc na to, że to nie wy raczej niszczycie monarchię, kiedy obalacie jej układ i zarząd, który został ustanowiony pod tak wieloma nazwami, jak tylko spodobało się Bogu użyć. Ale pozostaje tak mocno i stabilnie w swoim własnym stanie, pomimo wprowadzenia do niego Trójcy, że Syn faktycznie musi przywrócić ją całą Ojcu; nawet jak mówi apostoł w swoim liście, odnośnie samego końca wszystkiego: Gdy odda królestwo Bogu, Ojcu; bo musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy; 1 Koryntian 15:24—25 oczywiście podążając za słowami Psalmu: Siądź po mojej prawicy, aż uczynię twoich nieprzyjaciół podnóżkiem twoich stóp. Gdy jednak wszystko zostanie Mu poddane (oprócz Tego, który poddał Mu wszystko), wtedy i sam Syn będzie poddany Temu, który Mu wszystko poddał, aby Bóg był wszystkim we wszystkich. 1 Koryntian 15:27—28 Widzimy zatem, że Syn nie jest przeszkodą dla monarchii, chociaż jest ona teraz zarządzana przez Syna; ponieważ z Synem jest ona nadal w swoim własnym stanie i ze swoim własnym stanem zostanie przywrócona Ojcu przez Syna. Nikt zatem nie będzie go naruszał z powodu przyjęcia Syna (do niego), ponieważ jest pewne, że zostało Mu ono powierzone przez Ojca i z czasem musi zostać przez Niego ponownie przekazane Ojcu. Teraz, z tego jednego fragmentu listu natchnionego apostoła, byliśmy już w stanie wykazać, że Ojciec i Syn są dwiema oddzielnymi Osobami, nie tylko przez wymienienie ich oddzielnych imion jako Ojciec i Syn, ale także przez fakt, że Ten, który oddał królestwo, i Ten, któremu jest ono oddane — i w podobny sposób Ten, który podporządkował (wszystko), i Ten, któremu zostały poddane — muszą koniecznie być dwiema różnymi Istotami.

Rozdział 5

Lecz skoro Dwoje będzie miało być Jednym, tak że Ojciec będzie uważany za tego samego co Syn, słuszne jest, aby zbadać całą kwestię dotyczącą Syna, czy On istnieje, kim jest i jaki jest sposób Jego istnienia. W ten sposób prawda sama w sobie uzyska swoją własną sankcję z Pism Świętych i interpretacji, które je chronią. Niektórzy twierdzą, że nawet Księga Rodzaju zaczyna się w ten sposób w języku hebrajskim: Na początku Bóg uczynił sobie Syna. Ponieważ nie ma ku temu podstaw, jestem doprowadzony do innych argumentów wywodzących się z własnej dyspozycji Boga, w której istniał On przed stworzeniem świata, aż do zrodzenia Syna. Albowiem przed wszystkim Bóg był sam — będąc w Sobie i dla Siebie wszechświatem, przestrzenią i wszystkimi rzeczami. Co więcej, był sam, ponieważ nie było niczego zewnętrznego wobec Niego oprócz Niego. Jednak nawet wtedy nie był sam; miał bowiem ze Sobą to, co posiadał w Sobie, to znaczy Swój własny Rozum. Ponieważ Bóg jest rozumny, a Rozum był pierwszy w Nim; i tak wszystkie rzeczy były z Niego samego. Ten Rozum jest Jego własną Myślą (lub Świadomością), którą Grecy nazywają λόγος, tym terminem oznaczamy również Słowo lub Mową i dlatego teraz jest to powszechne wśród naszych ludzi, ze względu na samą prostą interpretację tego terminu, aby powiedzieć, że Słowo było na początku z Bogiem; chociaż bardziej odpowiednie byłoby uznanie Rozumu za bardziej starożytny; ponieważ Bóg nie miał Słowa od początku, ale miał Rozum nawet przed początkiem; ponieważ również samo Słowo składa się z Rozumu, który w ten sposób dowodzi, że był wcześniejszym istnieniem jako będąc swoją własną substancją. Nie, że to rozróżnienie ma jakiekolwiek praktyczne znaczenie. Ponieważ chociaż Bóg jeszcze nie wysłał Swojego Słowa, nadal miał Go w Sobie, zarówno w towarzystwie, jak i w samym Rozumie, gdy po cichu planował i układał w Sobie wszystko, co później miał wypowiedzieć przez Swoje Słowo. Otóż, planując i porządkując w ten sposób za pomocą własnego Rozumu, w istocie sprawiał, że to, z czym miał do czynienia w formie Słowa lub Mowy, stawało się Słowem. Abyście mogli to lepiej zrozumieć, rozważcie przede wszystkim, patrząc na siebie, którzy jesteście stworzeni na obraz i podobieństwo Boga ( Rdz 1,26).Po co w ogóle posiadasz rozum w sobie, skoro jesteś istotą rozumną, nie tylko stworzoną przez rozumnego Twórcę, ale wręcz ożywioną z Jego substancji? Zauważ zatem, że gdy milcząco rozmawiasz sam ze sobą, ten sam proces jest w tobie przeprowadzany przez twój rozum, który spotyka cię ze słowem przy każdym poruszeniu twojej myśli, przy każdym impulsie twojego pojmowania. Cokolwiek myślisz, istnieje słowo; cokolwiek pojmujesz, istnieje rozum. Musisz koniecznie wypowiedzieć to w swoim umyśle; a gdy mówisz, dopuszczasz mowę jako partnera, w którym jest zawarty ten właśnie rozum, przez który, gdy w myślach rozmawiasz ze swoim słowem, (przez wzajemne działanie) wytwarzasz myśl za pomocą tego dialogu ze swoim słowem. Tak więc, w pewnym sensie, słowo jest drugą osobą w tobie, przez którą w myśleniu wypowiadasz mowę, i przez którą również (przez wzajemne działanie) w wypowiadaniu mowy generujesz myśl. Słowo samo w sobie jest czymś innym niż ty sam. O ileż pełniej to wszystko dokonuje się w Bogu, którego obraz i podobieństwo nawet ty jesteś uważany za byt, skoro On ma rozum w sobie, nawet gdy milczy, i uwikłany w ten Rozum Swoje Słowo! Mogę zatem bez pochopności najpierw ustanowić to (jako niezmienną zasadę), że nawet wtedy, przed stworzeniem wszechświata, Bóg nie był sam, ponieważ miał w sobie zarówno Rozum, jak i, nieodłączne Rozumowi, Swoje Słowo, które uczynił drugim po Sobie, pobudzając je w Sobie.

Rozdział 6

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 33.35