E-book
15.75
drukowana A5
42.28
Tertulian o chrzcie — Przeciw Żydom

Bezpłatny fragment - Tertulian o chrzcie — Przeciw Żydom


Objętość:
139 str.
ISBN:
978-83-8455-931-4
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 42.28

Wydanie

Przekład Thelwalla został opublikowany w serii Ante-Nicene Fathers (1885) z którego skorzystałem i jest obecnie w domenie publicznej. angielski przekład On Baptism (De Baptismo) autorstwa Rev. S. (Sydney) Thelwalla: Tłumaczenie na język polski Czesław Czyż

Tło historyczne

De Baptismo (O chrzcie) Tertuliana zostało napisane najprawdopodobniej około 198–203 r. n.e., a wielu badaczy zawęża datę do około 200 r. n.e.

Jest to jedno z najwcześniejszych zachowanych chrześcijańskich dzieł poświęconych wyłącznie sakramentowi chrztu. Tertulian napisał je w odpowiedzi na:


— błędne nauki dotyczące chrztu,

— praktyki odkładania chrztu,

— poglądy kwestionujące jego znaczenie dla odpuszczenia grzechów.

W dziele omawia m.in.:

— biblijne podstawy chrztu,

— konieczność chrztu dla chrześcijan,

— symbolikę wody,

— przygotowanie katechumenów,


Opracowanie „O chrzcie” powstało przed tym, jak Tertulian związał się z ruchem montanistów, dlatego jest często traktowane jako świadectwo nauczania Kościoła przełomu II i III wieku. Tertulian stosował wiele porównań, które upiększały jego wypowiedzi, ale w wielu miejscach doprowadziły też do niezrozumienia jego myśli. Głównym problemem Tertuliana jest atakowanie tych, co mają inne zdanie niż on, nieraz w jego dziełach padają wyzwiska, jak np. pisząc przeciw Prakseasowi „Ty głupi heretyku”. Czy przez to coś osiągnął?, nie! Wyzwiskami zamykasz sobie drogę. Ludzie zostają przekonani tylko wtedy, gdy stają się twoimi przyjaciółmi. Czy warto jest prowadzić dyskusje teologiczne? Warto, ale z mądrymi, większość nie dojrzała do debaty. Znajdziesz tysiące ludzi o różnych poglądach, obalając czyjeś nauki stracisz czas i niczego nie osiągniesz, bo jak obalisz jedną fałszywą teorię, to diabeł wymyśli kolejne cztery. Trzeba przedstawić swoje poglądy, a jak się komuś nie podobają, więc niech sobie napisze własne.

Rozdział 1

Szczęśliwy jest nasz sakrament Wody, gdyż obmywając grzechy naszej wczesnej ślepoty, jesteśmy uwolnieni i dopuszczeni do życia wiecznego! Traktat na ten temat nie będzie zbędny; pouczający nie tylko tych, którzy dopiero co się formują (w wierze), ale i tych, którzy, zadowoleni z tego, że po prostu uwierzyli, bez pełnego zbadania podstaw tradycji, niosą (w umyśle) przez ignorancję niesprawdzoną, choć prawdopodobną wiarę. Konsekwencją jest to, że żmija herezji Kaina, ostatnio zaznajomiona z tą stroną, porwała wielką liczbę swoją najbardziej jadowitą doktryną, stawiając sobie za pierwszy cel zniszczenie chrztu. Co jest całkowicie zgodne z naturą; bo same żmije, żmije i bazyliszki zazwyczaj atakują suche i bezwodne miejsca. Ale my, małe rybki, za przykładem naszego Icqus Jezusa Chrystusa, rodzimy się w wodzie i nie mamy bezpieczeństwa w żaden inny sposób, jak tylko przez stałe przebywanie w wodzie; tak że owo najpotworniejsze stworzenie, które nie miało prawa nauczać nawet zdrowej nauki, doskonale wiedziało, jak zabić małe rybki, (1) wyciągając je z wody!


Przypisy

(1) Tu wodą nazywa czyste nauki chrześcijańskie, które on reprezentuje, a wyciąganie rybek to zabieranie ich z prawdziwego kościoła, przez odstępców. Tertulian czuje się obrońcą czystych nauk, chociaż za kilka lat sam zostanie potępiony przez kościół, za przyłączenie się do Montanizmu.

Rozdział 2

Jakże wielka jest moc przewrotności, która rzuca wyzwanie wierze, albo wręcz dąży do jej całkowitego zniszczenia! Swoje ostrze kieruje przeciwko wierze właśnie z tych powodów, dla których wiara powinna być podziwiana. Albowiem nie ma niczego, co tak bardzo uderzałoby w ludzkie umysły, jak prostota Bożych dzieł widziana w działaniu, zestawiona ze wspaniałością obiecanego skutku.


Tak oto i tutaj: z tak wielką prostotą — bez żadnego przepychu, bez żadnych nowych czy nadzwyczajnych przygotowań, a wreszcie bez żadnych kosztów — człowiek zostaje zanurzony w wodzie i przy wypowiedzeniu zaledwie kilku słów zostaje obmyty, a potem powstaje niewiele czystszy (fizycznie) lub wcale nie czystszy, a mimo to zyskuje niesłychaną obietnicę życia wiecznego. To właśnie sprawia, że — jak sądzę — owym uroczystościom chrztu nie dowierza się, uważając je za niemożliwe. Tymczasem to właśnie pogańskie i heretyckie misteria budują swoją wiarygodność i autorytet na wystawności, wyszukanych przygotowaniach i ogromnych kosztach. O, nędzna niedowierzalności, która odmawiasz Bogu Jego własnych przymiotów — prostoty i wszechmocy! Cóż w tym bowiem nadzwyczajnego, że śmierć zostaje zgładzona przez obmycie? Przeciwnie, właśnie dlatego należy w to wierzyć, ponieważ jest to tak niezwykłe. Czymże bowiem powinny charakteryzować się Boże dzieła, jeśli nie tym, że przekraczają wszelki podziw? (1)


My sami również się dziwimy, ale dzieje się tak, ponieważ wierzymy. Niedowiarek natomiast dziwi się, ponieważ nie wierzy: dziwi się bowiem prostym rzeczom, uważając je za czcze, i rzeczom wielkim, uważając je za niemożliwe. Niechaj jednak będzie tak, jak myślisz — że Boża obietnica jest niemożliwa. Lecz spójrz: tobie, jako człowiekowi, zapowiedziano już wcześniej, z czego te wielkie rzeczy mają powstać. Otóż z rzeczy najprostszych. Bóg wyznaczył swojemu działaniu narzędzie w postaci wody — tego właśnie elementu, który od samego początku stworzenia cieszy się szczególnym wyróżnieniem.


Przypisy

(1) Tertulian przedstawia definicje i wartość chrztu, jako nadrzędną ceremonię, która jak mówi: przekracza wszelki podziw”. Jako przeszkodę widzi brak wiary. Oczywiście Tertulian ma rację, obrzęd chrztu jest wejściem przez wiarę w przymierze z Bogiem.

Rozdział 3

Mając na uwadze te zasady, o ileż bardziej obfitego pokarmu dla naszej wiary dostarczy nam badanie pierwotnego stanu tego elementu, jakże szlachetnego i jak bardzo uprzywilejowanego — już od samego początku stworzenia świata! Albowiem woda jest jedną z tych rzeczy, które zanim jeszcze świat został przyozdobiony jakimkolwiek porządkiem, spoczywały w Bogu w stanie surowym i nieukształtowanym. Pismo mówi: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pusta i nieuporządkowana, i ciemność była nad przepaścią, a Duch Boży unosił się nad wodami”.


Oto pierwsza rzecz, którą musisz uświadomić sobie człowieku — to wiek wody, jako substancji tak dawnej; a po drugie, jej godność, skoro była ona siedzibą Bożego Ducha, doprawdy bardziej miłą Mu niż jakikolwiek inny z ówczesnych elementów. Albowiem i ciemność była wtedy całkowicie bezkształtna, bez ozdoby gwiazd, a i przepaść była posępna, i ziemia nieukształtowana, i niebo jeszcze niestworzone. Jedynie woda — jako substancja już wtedy czysta, jasna, prosta i sama w sobie zupełnie przejrzysta.


Co więcej, kiedy świat zaczął być porządkowany w swoich poszczególnych częściach, to właśnie woda posłużyła jako narzędzie podziału. Część wód została oddzielona, by utworzyć firmament niebios, a część pozostała poniżej, by ukształtować ziemię. W ten sposób, dzięki takiemu podziałowi, woda otrzymała zaszczytne zadanie pośredniczenia: część jej została wzniesiona ku górze, a część rozlana na dole.


Co zaś powiesz o tym, że to właśnie z wody jako pierwszej wyszło polecenie wydania istot żywych? „Niechaj wyrodzą wody stworzenia mające dusze żyjące”. I tak oto z wody jako pierwszej wyłoniło się to, co ma życie — abyśmy nie dziwili się, że w chrzcie woda potrafi ożywiać. Zastanów się także nad kolejnym dziełem: czyż formowanie samego człowieka nie dokonało się przy współudziale wody? Bóg wziął proch ziemi, ale ziemia ta mogła zostać urobiona w glinę i poddać się rękom Twórcy dopiero wtedy, gdy została zwilżona wodą.

Rozdział 4

Wystarczy jednak, że pokrótce wskazałem na te fakty, w których rozpoznaje się pierwotną rację chrztu. Była ona zapowiedziana już wtedy, na samym początku, przez samą postać rzeczy jako zapowiedź chrztu: mianowicie, że Duch Boży, który od początku unosił się nad wodami, miał jako Ten, który chrzci, spocząć nad wodami. To zaś, co było święte, unosiło się oczywiście nad tym, co święte, albo raczej to, co było niesione, czerpało świętość od Tego, który je niósł. Albowiem każda podległa materia musi przejąć cechy tego, co nad nią ciąży — zwłaszcza materia cielesna przejmuje właściwości duchowej, która dzięki subtelności swej substancji łatwo w nią wnika i ją przenika.


W ten sposób natura wód, uświęcona przez Świętego, sama również poczęła moc uświęcania. Niechaj więc nikt nie mówi: „Czyż więc chrzczeni jesteśmy tymi samymi wodami, które były wtedy, na początku stworzenia?” Oczywiście, że nie tymi samymi — chyba że pod tym względem, pod jakim rodzaj jest jeden, choć gatunków jest wiele. To zaś, co zostało przypisane rodzajowi, przechodzi również na gatunki. Dlatego nie ma żadnej różnicy, czy ktoś zostaje obmyty w morzu, czy w stawie, w rzece czy w źródle, w jeziorze czy w korycie; nie ma też żadnej różnicy między tymi, których Jan ochrzcił w Jordanie, a tymi, których Piotr ochrzcił w Tybrze — chyba że ów namiestnik dworski [dworzanin/eunuch], którego Filip ochrzcił przy drodze w przypadkowo napotkanej wodzie, zyskał przez to większe lub mniejsze zbawienie. Z tego względu wszystkie wody, na mocy dawnego przywileju swojego początku, dostępują tajemnicy uświęcenia, gdy wezwie się nad nimi Boga. Natychmiast bowiem z niebios zstępuje Duch i spoczywa nad wodami, uświęcając je sam z siebie, a one, tak uświęcone, nasiąkają mocą uświęcania.


Chociaż do samego prostego aktu obmycia pasuje zwykłe podobieństwo: ponieważ brudem grzechów jesteśmy splamieni, wodami jesteśmy obmywani. Lecz grzechy nie ukazują się na ciele (nikt przecież nie nosi na skórze plam bałwochwalstwa, cudzołóstwa czy oszustwa), lecz w ten sposób brudzą one ducha, który jest sprawcą grzechu. Duch bowiem panuje, a ciało mu służy. Niemniej jednak oba te elementy zaciągają winę przed Bogiem: duch ze względu na dowodzenie, ciało ze względu na wykonanie. Dlatego, gdy woda obmywa nas zewnętrznie, dusza zostaje w sposób duchowy oczyszczona.

.

.


Komentarz

Chrzest widzi w powiązaniu z wielką wartością wody, zaczyna od opisu stworzenia świata, w który to woda, przedstawiona jest jako pierwsza, a Duch Boży unosił się nad wodami, co ich łączy ze sobą, z obrzędem chrztu. Obwinia naszego ducha za grzech, bo ten dowodzi, a ciało wykonuje. Obecnie nie uznaje się winy ducha, ale duszy czyli naszej psychiki. Duch jest nowo narodzony z Boga. Bóg mieszka w naszym duchu. Nie miał on dobrego rozeznania w tym temacie, myli ducha z duszą.

Rozdział 5

„No cóż, ale narody, którym obce jest jakiekolwiek zrozumienie mocy duchowych, przypisują swoim bożkom nasycanie wodą o tej samej skuteczności”. (Tak właśnie czynią), ale oszukują samych siebie wodą, która jest owdowiała. Obmycie jest bowiem kanałem, przez który są inicjowani w pewne święte obrzędy — jakiejś osławionej Izydy lub Mitry (1). Sami bogowie również czczą obmycia. Co więcej, nosząc wodę i kropiąc nią, wszędzie odpokutowują wiejskie siedziby, domy, świątynie, a nawet całe miasta: w każdym razie podczas igrzysk apolinaryjskich i eleuzyjskich(2) są chrzczeni; i przypuszczają, że skutkiem tego jest ich odrodzenie i odpuszczenie kar za krzywoprzysięstwo. Z kolei wśród starożytnych, każdy, kto splamił się morderstwem, zwykł szukać oczyszczającej wody. Dlatego też, jeśli sama natura wody, będąc odpowiednim materiałem do obmycia, prowadzi ludzi do chlubienia się wiarą w znaki oczyszczenia, o ileż prawdziwiej wody będą spełniać tę służbę dzięki autorytetowi Boga, przez którego cała ich natura została ukształtowana! Jeśli ludzie sądzą, że woda jest obdarzona właściwościami leczniczymi przez religię, jaka religia jest skuteczniejsza niż religia żywego Boga? Który fakt, uznając, rozpoznajemy tu również gorliwość diabła rywalizującą z rzeczami Bożymi, podczas gdy znajdujemy go również praktykującego chrzest w swoich poddanych. Jakież tu jest podobieństwo?


Nieczysty oczyszcza! Niszczyciel uwalnia! Potępiony odpuszcza! On zaiste zniszczy swoje własne dzieło, obmywając grzechy, które sam inspiruje! Te (uwagi) zostały spisane jako świadectwo przeciwko tym, którzy odrzucają wiarę; Jeśli nie pokładają ufności w rzeczach Bożych, których fałszywe imitacje, w przypadku rywala Boga, właśnie im ufają. Czyż nie ma również innych przypadków, w których bez żadnego sakramentu duchy nieczyste lęgną się w wodach, fałszywie imitując to lęgowisko Ducha Bożego na samym początku? Świadczą o tym wszystkie zacienione źródła i wszystkie nieuczęszczane strumienie, stawy w łaźniach i kanały w domach prywatnych, czy cysterny i studnie, o których mówi się, że mają właściwość „wypędzania duchów”, mocą, to znaczy, szkodliwego ducha. Ludzi, których wody utopiły lub dotknęły szaleństwem lub strachem, nazywają schwytanymi przez nimfy, lub „limfatyczny” lub „hydrofobowy”. Dlaczego przytoczyliśmy te przykłady? Aby nikt nie uważał za zbyt trudne do uwierzenia, że święty anioł Boży udzielał swojej obecności wodom, aby je złagodzić dla zbawienia człowieka; podczas gdy zły anioł często w nieczysty sposób obcował z tym samym żywiołem, sprowadzając na człowieka zgubę. Jeśli obecność anioła w wodzie wydaje się czymś nowym, to przykład tego, co miało nastąpić, jest już zapowiedzią. Anioł, dzięki swojej interwencji, zwykł poruszać sadzawką w Betsaidzie. Ci, którzy narzekali na chorobę, wypatrywali go; bo ktokolwiek pierwszy do nich zstąpił, po jego obmyciu, przestawał narzekać. Ta figura uzdrowienia cielesnego głosiła uzdrowienie duchowe, zgodnie z zasadą, według której rzeczy cielesne zawsze poprzedzają rzeczy duchowe jako metaforyczne. I tak, gdy łaska Boża osiągnęła wyższy poziom wśród ludzi, woda i anioł otrzymali moc działania. Ci, którzy mieli w zwyczaju leczyć wady ciała, teraz uzdrawiają ducha; ci, którzy niegdyś czynili zbawienie doczesne, teraz odnawiają wieczne; ci, którzy wyzwalali tylko raz w roku, teraz zbawiają ludzi w ciele codziennie, śmierć zaś została zgładzona przez obmycie grzechów. Wina została zniesiona, oczywiście kara również została zniesiona. (3) W ten sposób człowiek zostanie przywrócony Bogu do Jego „podobieństwa”, który w minionych dniach został ukształtowany na „obraz” Boga; („obraz” jest uważany za istniejący w swojej formie: „podobieństwo” w jego wieczności): otrzymuje bowiem ponownie Ducha Bożego, którego wówczas otrzymał najpierw z Jego tchnienia, ale później utracił przez grzech.


Przypisy

(1) — Kult Izydy w czasach Tertuliany był praktykowany Najważniejsze cechy kultu:

— obiecywał opiekę bogini za życia i po śmierci;

— był otwarty zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn;

— obejmował obrzędy oczyszczenia, procesje, modlitwy i stopniowe wtajemniczenie;

— wyznawcy wierzyli, że dzięki Izydzie mogą osiągnąć zbawienie i szczęśliwe życie po śmierci.

Kult Mitry podkreślał odwagę, lojalność i walkę dobra ze złem. Podobnie jak kult Izydy dawał nadzieję na nieśmiertelność.


(2) — Igrzyska Apolinaryjskie polegały na:

— organizowaniu wyścigów rydwanów w Cyrku Wielkim (Circus Maximus),

— przedstawieniach teatralnych,

— składaniu ofiar Apollinowi,

— uroczystych procesjach religijnych.

Eleuzyjskie polegały na:

— oczyszczeniu uczestników,

— procesji z Aten do Eleusis

— składaniu ofiar.


(3) Tertulian najpierw przedstawia pogańskie oczyszczenia, i wyjaśnia na czym polega prawdziwe oczyszczenie z grzechów. Wraca do Adama, który stał się przyczyną grzechu i tym samym potrzebą chrztu.

Rozdział 6

Nie to, że w otrzymujemy Ducha Świętego, ale w wodzie, pod (świadectwem) anioła, jesteśmy oczyszczeni i przygotowani na Ducha Świętego. W tym przypadku również poprzedzał nas pewien typ; tak bowiem Jan był poprzednikiem Pana, „przygotowując Jego drogi” Tak samo anioł, świadek chrztu, „prostuje ścieżki” dla Ducha Świętego, który ma na nas przyjść przez obmycie grzechów, które wiara, przypieczętowana w (imieniu) Ojca i Syna, i Ducha Świętego, otrzymuje. Bo jeśli „w ustach trzech świadków ostoi się każde słowo” podczas gdy dzięki błogosławieństwu mamy tych samych (trzech) świadków naszej wiary, których mamy również jako poręczycieli naszego zbawienia — o ileż bardziej liczba imion Bożych wystarczy dla pewności naszej nadziei! Ponadto po złożeniu zarówno świadectwa wiary, jak i obietnicy zbawienia pod „trzema świadkami” koniecznie dodaje się wzmiankę o Kościele, ponieważ gdziekolwiek są trzej (czyli Ojciec, Syn i Duch Święty), tam jest Kościół, który jest ciałem trzech osób. (1)

.


Przypisy

(1) Nawiązanie do Trójcy, w jego opracowaniach jest częste. Poświęcił temu całe dzieło pisząc przeciw Prakseasowi. Temat Trójcy był w tym czasie dość popularny, a nie istniał jeszcze antytrynitaryzm. Ariusz jeszcze się nie urodził.

Rozdział 7

Następnie, po wyjściu z chrzcielnicy, zostajemy gruntownie namaszczeni błogosławionym namaszczeniem — (praktyka wywodząca się) ze starej praktyki, zgodnie z którą po wstąpieniu do kapłaństwa mężczyźni mieli zwyczaj być namaszczani olejem z rogu, odkąd Aaron został namaszczony przez Mojżesza. Aaron jest nazywany „Chrystusem”, od „chrisma”, które oznacza „namaszczenie”; które, gdy stało się duchowe, dało odpowiednie imię Panu, ponieważ został „namaszczony” Duchem przez Boga Ojca; jak napisano w Dziejach Apostolskich: „Zaprawdę bowiem zebrali się w tym mieście4 przeciwko Twojemu Świętemu Synowi, którego namaściłeś” Tak więc również w naszym przypadku namaszczenie działa cieleśnie (tj. na ciało), ale przynosi korzyści duchowe; tak jak sam akt chrztu jest cielesny, ponieważ zanurzamy się w wodzie, ale jego skutek jest duchowy, ponieważ jesteśmy uwolnieni od grzechów. (1)

Rozdział 8

Następnie ręka zostaje na nas nałożona, wzywając i zapraszając Ducha Świętego poprzez błogosławieństwo. Czyż ludzka pomysłowość może przywołać ducha do wody i poprzez zastosowanie rąk z góry ożywić ich zjednoczenie w jedno ciało z innym duchem o tak czystym brzmieniu; i czyż nie jest możliwe, aby Bóg, w przypadku swojego własnego organu, dokonał za pomocą „świętych rąk” wzniosłej duchowej modulacji? Lecz to, jak i pierwsze, wywodzi się ze starego obrzędu sakramentalnego, w którym Jakub błogosławił swoich wnuków, zrodzonych z Józefa, Efrema i Manassesa; z rękami nałożonymi na nich i zamienionymi, a wręcz tak poprzecznie nachylonymi jedna nad drugą, że przedstawiając Chrystusa, zapowiadały one nawet przyszłe błogosławieństwo w Chrystusie. (2) Następnie, nad naszymi oczyszczonymi i błogosławionymi ciałami, z woli Ojca zstępuje Duch Święty. Nad wodami chrztu, rozpoznając niejako swoją pierwotną siedzibę, spoczywa On: (On, który) zstąpił na Pana „w kształcie gołębicy”, aby natura Ducha Świętego mogła zostać objawiona za pośrednictwem stworzenia (emblematu) prostoty i niewinności, ponieważ nawet w swej cielesnej strukturze gołębica jest bez dosłownej żółci. I dlatego mówi On: „Bądźcie prości jak gołębie”.Nawet to nie jest pozbawione dowodu w postaci poprzedniej figury. Bo tak jak po wodach potopu, przez które została oczyszczona dawna nieprawość — po chrzcie, że tak powiem, świata — gołębica była heroldem, który zwiastował ziemi ułagodzenie gniewu niebieskiego, gdy została wygnana z arki i powróciła z gałązką oliwną, znakiem, który nawet wśród narodów jest zapowiedzią pokoju; Tak samo, mocą tego samego prawa o niebiańskim skutku, na ziemię — to znaczy do naszego ciała– gdy wychodzi ono ze źródła, po swoich dawnych grzechach leci gołębica Ducha Świętego, przynosząc nam pokój Boży, posłana z niebios, gdzie jest Kościół, symbolizowana arka. Lecz świat powrócił do grzechu; w tym miejscu chrzest niesłusznie można by porównać do potopu. (3) I tak jest przeznaczony do ognia; tak jak i człowiek, który po chrzcie odnawia swoje grzechy: aby i to zostało przyjęte jako znak ku naszemu napomnieniu.


Przypisy

(1) Z rozdziału 7. Jedno z najciekawszych porównań, poprzez słowo „namaszczony” widzimy tu Chrystusa w znaczeniu i hebrajskim i greckim. Aaron i jego synowi byli namaszczeni Chrystusem.

(2) W skrzyżowaniu rąk Tertulian widzi tu krzyż Chrystusa, zapowiedź proroczą.

(3) Chrzest wiąże z potopem, ale też wycofuje się z porównania, nie jest pewny tej symboliki.

Rozdział 9

Ile zatem jest próśb naturalnych, ile przywilejów łaski, ile uroczystości dyscypliny, przygotowań, modlitw, które ustanowiły świętość wody? Po pierwsze, gdy lud, bezwarunkowo wyzwolony, uszedł gwałtowności króla Egiptu, przeprawiając się przez wodę, to właśnie woda ugasiła samego króla z całymi jego siłami. Jakiż obraz wypełnił się bardziej w sakramencie chrztu? Narody zostają uwolnione od świata za pomocą wody, a mianowicie: a diabła, ich dawnego tyrana, zostawiają całkowicie w tyle, przytłoczonego wodą. Ponownie, woda zostaje przywrócona od jej skazy „goryczy” do jej wrodzonej łaski „słodyczy” przez drzewo Mojżesza, (1) tym drzewem był Chrystus, który sam przez siebie przywraca żyły niegdyś zatrutej i gorzkiej natury do zbawiennych wód chrztu. To jest woda, która nieprzerwanie spływała dla ludzi z „towarzyszącej skały”; bo jeśli Chrystus jest „Skałą”, bez wątpienia widzimy chrzest pobłogosławiony wodą w Chrystusie. Jak potężna jest łaska wody w oczach Boga i Jego Chrystusa, dla potwierdzenia chrztu! Chrystus nigdy nie jest bez wody: to znaczy, jeśli On sam jest ochrzczony w wodzie; zapoczątkowuje w wodzie pierwsze, podstawowe przejawy swojej mocy, gdy jest zaproszony na gody; zaprasza spragnionych, gdy przemawia, do swojej wiecznej wody; aprobuje, gdy naucza o miłości, wśród uczynków miłosierdzia, kielich wody ofiarowany ubogiemu (dziecku); nabiera sił przy studni; chodzi po wodzie; chętnie przechodzi przez morze; podaje wodę swoim uczniom.(2) Aż do męki trwa świadectwo chrztu. Gdy Jezus jest wydawany na krzyż, wkracza woda; świadczą o tym ręce Piłata. Gdy jest ranny, z Jego boku tryska woda; świadczą o tym włócznia żołnierza!


Przypisy

(1) 2Moj.15,25 „²⁵ Mojżesz wołał do Pana, a Pan wskazał mu drewno. Wrzucił on je do wody, i stały się wody słodkie”.

(2) Nie ma tekstu, który mówi, że Jezus podaje wodę dziecku, prawdopodobnie chodzi mu o Mat. 10,42 Podobnie drugi tekst, który mówi o padaniu wody, może odnosić się do Ostatniej Wieczerzy podczas której Jezus nalał wody do misy i umywał nogi uczniom.(Jan. 13, 1—15)

Rozdział 10

Omówiliśmy, na ile pozwalały nam nasze skromne możliwości, kwestie generałów, którzy stanowią podstawę świętości chrztu. Teraz, równie dobrze jak potrafię, przejdę do omówienia reszty jej charakteru, poruszając pewne mniej istotne kwestie.


Chrzest zapowiedziany przez Jana stał się już wówczas przedmiotem pytania, zadanego faryzeuszom przez samego Pana, czy chrzest ten był niebiański, czy prawdziwie ziemski: na które nie byli w stanie udzielić spójnej odpowiedzi, ponieważ nie rozumieli, bo nie wierzyli. My jednak, mając zaledwie tyleż zrozumienia, co wiary, jesteśmy w stanie stwierdzić, że chrzest ten był rzeczywiście boski (choć w odniesieniu do nakazu, a nie skuteczności, ponieważ czytamy, że Jan został posłany przez Pana, aby wypełnić ten obowiązek), lecz ludzki w swej naturze: nie przekazywał bowiem niczego niebiańskiego, lecz uprzedzał rzeczy niebieskie; będąc mianowicie ustanowionym nad pokutą, która jest w mocy człowieka. W istocie, uczeni w Prawie i faryzeusze, którzy nie chcieli „uwierzyć”, również nie „pokutowali”. Lecz jeśli pokuta jest rzeczą ludzką, jej chrzest musi mieć tę samą naturę: w przeciwnym razie, gdyby była niebiańska, dałaby zarówno Ducha Świętego, jak i odpuszczenie grzechów. Nikt jednak nie odpuszcza grzechów ani nie udziela Ducha Świętego darmo, tylko sam Bóg. Nawet sam Pan powiedział, że Duch nie zstąpi pod żadnym innym warunkiem, jak tylko po to, by najpierw wstąpił do Ojca. Tego, czego Pan jeszcze nie udzielał, sługa oczywiście nie mógł dostarczyć. Dlatego w Dziejach Apostolskich znajdujemy, że ludzie, którzy otrzymali „chrzest Janowy”, nie otrzymali Ducha Świętego, którego nie znali nawet ze słuchu. (1)


To zatem nie było nic niebieskiego, co nie dostarczyłoby żadnych niebiańskich (dóbr): podczas gdy to, co było niebieskie w Janie — Duch proroctwa — tak całkowicie zawiodło po przeniesieniu całego Ducha na Pana, że natychmiast wysłał on posłańca, aby zapytał, czy Ten, którego sam głosił, którego wskazał, gdy przyszedł do niego, to „ON”. (2) I tak „chrzest pokuty” był traktowany tak, jakby był kandydatem do odpuszczenia i uświęcenia, które wkrótce miały nastąpić w Chrystusie: ponieważ w tym, że Jan zwykł głosić „chrzest na odpuszczenie grzechów”, oświadczenie odnosiło się do przyszłego odpuszczenia; jeśli jest prawdą (a jest prawdą), że pokuta jest uprzednia, a odpuszczenie późniejsze; i to jest „przygotowywanie drogi”. Lecz ten, kto „przygotowuje”, sam nie „doskonali”, lecz pomaga drugiemu w osiągnięciu doskonałości. Sam Jan wyznaje, że rzeczy niebieskie nie są jego, ale Chrystusa, mówiąc: „Ten, który jest z ziemi, mówi o ziemi; Ten, który przychodzi z górnych krain, jest ponad wszystkim” i ponownie, mówiąc, że „chrzcił tylko w pokucie, ale wkrótce przyjdzie Ten, który będzie chrzcił Duchem i ogniem” oczywiście dlatego, że prawdziwa i stała wiara jest chrzczona wodą, ku zbawieniu; wiara udawana i słaba jest chrzczona ogniem, ku sądowi.

Przypisy

(1) Dz. Ap.19

(2) Mowa o Janie Chrzcicielu. Łukasza 7,19–23

Rozdział 11

„Ale oto” — mówią niektórzy — „Pan przyszedł, a nie chrzcił; czytamy bowiem: A przecież nie On chrzcił, tylko Jego uczniowie!” (1) Jakby Jan rzeczywiście głosił, że będzie chrzcił własnymi rękami! Oczywiście, jego słowa nie należy rozumieć w ten sposób, lecz po prostu jako wypowiedziane w zwyczajny sposób; tak jak na przykład mówimy: „Cesarz wydał edykt” lub „Prefekt go bił kijem”. Czy cesarz osobiście go bił, czy prefekt osobiście bił kijem? O tym, czyim ministrowie coś robią, zawsze mówi się, że to robią. Zatem „On was ochrzci” należy rozumieć jako „przez Niego” lub „w Niego” — „zostaniecie ochrzczeni”. Niech jednak nikogo nie niepokoi fakt, że „On sam nie chrzcił”. (2).W kogo bowiem miałby chrzcić? W pokutę? Jakiż więc pożytek czynisz z Jego poprzednika? W odpuszczenie grzechów, które On zwykł dawać słowem? W Siebie, którego pokorą ukrywał? W Ducha Świętego, który jeszcze nie zstąpił od Ojca? W Kościół, którego Jego apostołowie jeszcze nie założyli? I tak było z tym samym „chrztem Janowym”, którym Jego uczniowie chrzcili jako szafarze, którym Jan wcześniej chrzcił jako poprzednik. Niech nikt nie myśli, że był to jakiś inny, ponieważ nie istnieje żaden inny, oprócz chrztu Chrystusa, który nastąpił później; który w tamtym czasie, rzecz jasna, nie mógł być dany przez Jego uczniów, ponieważ chwała Pańska nie została jeszcze w pełni osiągnięta, ani moc chrzcielnicy ustanowiona przez mękę i zmartwychwstanie; ponieważ ani nasza śmierć nie może ulec rozkładowi inaczej niż przez mękę Pana, ani nasze życie nie może zostać przywrócone bez Jego zmartwychwstania.


Przypisy

(1) Do tej pory Tertulian wyjaśniał znaczenie chrztu, od teraz zaczyna walczyć z na argumenty z tymi z którymi się nie zgadza.

(2) Jan.4,1—2

Rozdział 12

Kiedy zaś formułuje się zasadę, że bez chrztu nikomu nie przysługuje zbawienie — opierając się głównie na owym oświadczeniu Pana, który rzekł: „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody, nie będzie miał życia” — pojawiają się pełne skrupułów, a raczej zuchwałe wątpliwości niektórych ludzi: jak na mocy tej zasady zbawienie może przysługiwać Apostołom, o których nie dowiadujemy się, by byli ochrzczeni w Panu, z wyjątkiem Pawła. Co więcej, skoro spośród nich jedynie Paweł przyoblókł się w chrzest Chrystusa, to albo należy przesądzić o niebezpieczeństwie potępienia pozostałych, którzy są pozbawieni wody Chrystusowej (aby zasada ta pozostała nienaruszona), albo sama zasada ulega unieważnieniu, jeśli zbawienie zostało postanowione również dla nieochrzczonych. Słyszałem — Pan mi świadkiem — tego rodzaju wywody; niechaj nikt nie sądzi, że jestem tak zepsuty, bym sam z siebie, dla samej uciechy pisania, wymyślał rzeczy budzące w innych wątpliwości.


Odpowiem więc teraz, jak tylko potrafię, tym, którzy twierdzą, że Apostołowie nie byli ochrzczeni.(1) Jeśli bowiem przyjęli oni ludzki chrzest Jana, a pragnęli chrztu Pańskiego — skoro sam Pan określił chrzest jako jeden, mówiąc do Piotra, który chciał być obmyty w całości: „Kto się raz wykąpał, nie potrzebuje ponownego obmycia” — to z pewnością nie powiedziałby tego do kogoś w ogóle nieochrzczonego. A jest to zarazem jasny dowód przeciwko tym, którzy odmawiają Apostołom nawet chrztu Janowego, aby w ten sposób zniszczyć sakrament wody.


Czyż bowiem można uznać za wiarygodne, że w tych osobach nie została wówczas „przygotowana droga Panu” — to znaczy przez chrzest Jana — w nich, którzy byli przeznaczeni do otwarcia drogi Pańskiej na całym świecie? Sam Pan, choć nie ciążył na Nim żaden obowiązek pokuty, został ochrzczony; a grzesznikom nie byłoby to potrzebne? To zatem, że inni nie zostali ochrzczeni, dotyczyło tych, którzy nie byli towarzyszami Chrystusa, lecz wrogami wiary, uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Stąd też nasuwa się wniosek: skoro przeciwnicy Pana nie chcieli się ochrzcić, to ci, którzy szli za Panem, byli ochrzczeni i nie podzielali myśli swoich rywali; zwłaszcza gdy Pan, z którym się związali, wywyższył Jana swoim świadectwem, mówiąc: „Nikt z narodzonych z niewiast nie jest większy od Jana Chrzciciela”.


Inni z kolei wysuwają dość naciąganą hipotezę, że Apostołowie dopełnili chłosty chrztu wtedy, gdy w łodzi byli zalewani falami, a sam Piotr, gdy szedł po morzu, wystarczająco się zanurzył. Moim zdaniem jednak czymś innym jest być spryskanym wodą lub zaskoczonym przez nią wskutek nawałnicy, a czymś innym dać się ochrzcić zgodnie z regułą religijną. (2) Niemniej jednak ta łódź przedstawiała obraz Kościoła, który na morzu tego świata miotany jest falami — to znaczy prześladowaniami i pokusami — podczas gdy Pan w swoim cierpliwym uciszeniu śpi, dopóki w ostatnim momencie, obudzony modlitwami świętych, nie uciszy świata i nie przywróci swoim pokoju.


Czy jednak byli oni ochrzczeni w jakikolwiek sposób, czy też pozostali nieobmyci, rozstrzyganie o zbawieniu Apostołów jest rzeczą nader zuchwałą. Prerogatywa ich pierwszego wyboru, a następnie niepodzielna zażyłość z Nim, mogły przecież wyjednać im skróconą łaskę chrztu, skoro — jak sądzę — szli za Tym, który każdemu wierzącemu zwykł obiecywać zbawienie. Mówił wszak: „Wiara twoja cię uzdrowiła” oraz „Odpuszczają ci się twoje grzechy” — na mocy samej wiary, chociaż dany człowiek nie był jeszcze ochrzczony. Gdyby tego [wiary] brakowało Apostołom, to nie wiem, w oparciu o jaką wiarę jeden z nich na jedno słowo Pana na zawsze porzucił komorę celną, inny opuścił ojca, łódź i rzemiosło, z którego się utrzymywał, a jeszcze inny, który wzgardził pogrzebem ojca, zanim usłyszał, spełnił to najwyższe przykazanie Pana: „Kto wyżej ceni ojca lub matkę nad Mnie, nie jest Mnie godzien”.


Przypisy

(1) Argument przeciwników, że apostołowie nie byli ochrzczeni, jest nie do przyjęcia, skoro chrzcili innych a sami nie byli ochrzczenie. Biblia nie wszystko odnotowała, to że Biblia nic nie mówi o samolotach, nie znaczy, że nie istnieją.

(2) Biblia mówi o różnych chrztach, chrzest wiary, chrzest cierpienia, chrzest Duchem. I te trzy tu wymienione nie mają nic wspólnego z wodą.

Rozdział 13

Oto zatem ci łotrzykowie prowokują pytania. I tak mówią: „Chrzest nie jest konieczny dla tych, którym wystarczy wiara; Abraham bowiem spodobał się Bogu przez sakrament wiary, a nie wody”. Ale we wszystkich przypadkach to późniejsze rzeczy mają decydującą moc, a to, co późniejsze, przeważa nad tym, co poprzednie. Załóżmy, że w dawnych czasach zbawienie było możliwe przez samą wiarę, (1) przed męką i zmartwychwstaniem Pana. Lecz teraz, gdy wiara się poszerzyła i stała się wiarą, która wierzy w Jego narodzenie, mękę i zmartwychwstanie, do sakramentu dodano rozszerzenie, mianowicie akt pieczętowania chrztu; w pewnym sensie odzienie wiary, która wcześniej była naga i która teraz nie może istnieć bez właściwego jej prawa. Zostało bowiem ustanowione prawo chrztu i przepisana formuła: „Idźcie” — powiedział — „nauczajcie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Porównanie z tym prawem, o którym mowa w definicji: „Jeśli się ktoś nie odrodzi z wody i Ducha, nie wejdzie do królestwa niebieskiego” powiązało wiarę z koniecznością chrztu. W związku z tym wszyscy później, którzy stali się wierzącymi, byli chrzczeni. Wtedy też, gdy Paweł uwierzył, został ochrzczony; i takie jest znaczenie nakazu, który Pan mu dał, gdy dotknęła go plaga utraty wzroku, mówiąc: „Wstań i idź do Damaszku; tam ci pokażą, co powinieneś czynić”, a mianowicie — przyjąć chrzest, którego mu brakowało. Z wyjątkiem tego punktu, wystarczająco dobrze poznał i uwierzył, że „Nazarejczyk” to „Pan, Syn Boży”.


Przypisy

(1) Widać, że już w czasach Tertuliana byli tacy, co mówili, że tylko wiara wystarczy, więc po co się chrzcić, wiara wystarczy, nawet nie muszę żyć moralnie, skoro mam wiarę. Biblia mówi: „Wiara bez uczynków jest martwa”, czynami potwierdzamy wiarę, a nie odwrotnie, że jak mam wiarę to i z niej wypłyną uczynki. W zetknięciu z pokusą ta teoria okazuje się nieprawdziwa. Ten co ma wiarę nie powinien nigdy grzeszyć, bo przecież z wiary wypływają tylko dobre uczynki, a nie złe. Jeżeli grzeszysz to znaczy, że nie miałeś wiary. Jeżeli życie zaprzecza teorii, to znaczy że teoria jest fałszywa.

Rozdział 14

Odpierają jednak zarzut samego apostoła, mówiąc: „Chrystus bowiem nie posłał mnie, abym chrzcił”; jakby tym argumentem zniesiono chrzest! Bo jeśli tak, to dlaczego ochrzcił Gajusza, Kryspusa i dom Stefanasa? Jednakże, nawet jeśli Chrystus nie posłał go, aby chrzcił, to jednak dał innym apostołom nakaz chrzczenia. Słowa te zostały jednak napisane do Koryntian w odniesieniu do okoliczności tamtego czasu; ponieważ wybuchały wśród nich rozłamy i spory, podczas gdy jeden przypisuje wszystko Pawłowi, drugi Apollosowi. Dlatego też „pokojowy” Apostoł z obawy, by nie wydawało się, że przypisuje sobie wszystkie dary, mówi, że został posłany „nie po to, aby chrzcić, lecz aby głosić”. Głoszenie bowiem jest rzeczą wcześniejszą, chrzczenie późniejszą. Dlatego najpierw było głoszenie kazań. Sądzę jednak, że temu, który głosił kazania, wolno było także chrzcić.

Rozdział 15

Nie wiem, czy istnieje jeszcze jakaś kwestia, która mogłaby wywołać kontrowersje wokół chrztu. Pozwólcie mi przypomnieć, co pominąłem powyżej, aby nie wydawało się, że przerywam w połowie ciąg nasuwających się myśli. Dla nas istnieje tylko jeden chrzest; zarówno według Ewangelii Pańskiej, jak według listów apostoła, skoro mówi on: „Jeden Bóg, jeden chrzest i jeden Kościół w niebiosach”. (1) Trzeba jednak przyznać, że pytanie: „Jakich zasad należy przestrzegać w odniesieniu do „innowierców”? ” (2) jest warte rozważenia. To bowiem do nas odnosi się to stwierdzenie. Innowiercy jednak nie mają wspólnoty w naszej dyscyplinie, o których sam fakt ekskomuniki świadczy, że są outsiderami. Nie jestem zobowiązany do uznania u nich czegoś, co mi nakazano, ponieważ oni i my nie mamy tego samego Boga — to znaczy tego samego — Chrystusa. A zatem ich chrzest nie jest tym samym co nasz, ponieważ nie jest tym samym; chrztem, którego, skoro nie mają go należycie, niewątpliwie wcale nie mają; ani nie można go zaliczyć, którego się nie ma. Zatem nie mogą go również otrzymać, ponieważ go nie mają. Ale ten punkt został już przez nas szerzej omówiony w języku greckim. Wchodzimy zatem do chrzcielnicy raz: raz grzechy są obmywane, ponieważ nigdy nie powinny być powtarzane. Ale żydowski Izrael obmywa się codziennie, ponieważ codziennie jest kalany: i z obawy, aby kalanie nie było praktykowane także wśród nas, (3) dlatego powstała definicja dotycząca tego, który się obmywa. Szczęśliwa woda, która raz zmywa; która nie wyśmiewa grzeszników (z próżnymi nadziejami); która, będąc zarażona powtarzaniem nieczystości, nie kala ponownie tych, których obmyła!


Przypisy

(1) Efez.4,5 „Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest”. Nie ma w tekście „jeden kościół” Być może zastosował to co gnostycy często twierdzili, że ziemski, widzialny Kościół się nie liczy — liczy się tylko „duchowy, niebiański Kościół”. Tertulian uderza w nich ich własną bronią: „Tak, Kościół w niebiosach jest jeden, ale wejść do niego można tylko przez ten jeden, realny, ziemski chrzest w prawdziwym Kościele”.


(2) Słowo heretycy, jest w naszym języku obraźliwe. Greckie słowo hairesis to była po prostu „szkoła”, „odłam” lub „stronnictwo”. Więc, aby czytelnik nie myślał, że Tertulian stosuje wyzwiska, zamiast słowa heretyk użyje „innowierca”.


(3) W jego oczach codzienne obmywanie się Żydów jest dowodem na nieskuteczność ich rytuałów — skoro muszą zmywać brud codziennie, oznacza to, że ich woda nie ma mocy trwałego oczyszczenia ducha, w przeciwieństwie do chrztu, który raz zmywa brud.

Rozdział 16

Posiadamy wprawdzie i drugi chrzest, który jest zresztą z tamtym [pierwszym] tożsamy — mianowicie chrzest krwi, o którym Pan powiedział: „Chrztem mam być ochrzczony”, kiedy był już przecież ochrzczony. Przyszedł bowiem „przez wodę i krew”, jak napisał Jan, aby wodą zostać obmytym, a krwią uwielbionym. Uczynił nas w ten sposób powołanymi przez wodę, a wybranymi przez krew. Te dwa chrzty wypuścił z rany swego przebitego boku, aby ci, którzy uwierzą w Jego krew, obmyli się wodą, a ci, którzy obmyli się wodą, pili także krew. Jest to ów chrzest, który zastępuje obmycie wodą, gdy nie zostało ono przyjęte, a gdy zostało już przyjęte — przywraca mu utraconą moc. Jest to bowiem zadośćuczynienie, które chroni przed sądem Boga i zastępuje chrzest, gdy go zabraknie, a gdy został splamiony — oczyszcza go na nowo.

Rozdział 17

Aby dopełnić treść tego opracowania, pozostaje jeszcze pouczyć o tym, komu przysługuje prawo udzielania i świadczenia chrztu. Prawo to posiada przede wszystkim najwyższy, którym jest biskup; następnie prezbiterzy i diakoni, ale nie bez upoważnienia biskupa — ze względu na cześć należną Kościołowi, której zachowanie zapewnia pokój. W przeciwnym razie prawo to przysługuje także świeckim. To bowiem, co wszyscy po równo otrzymują, wszyscy po równo mogą rozdawać — chyba że mianem uczniów mielibyśmy określać jedynie biskupów, prezbiterów czy diakonów. (1)


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 42.28