E-book
15.75
drukowana A5
54.57
Szkoła wiary i uzdrawiania

Bezpłatny fragment - Szkoła wiary i uzdrawiania


Objętość:
232 str.
ISBN:
978-83-8440-751-6
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 54.57

Rozdział 1 -Wiara

W historiach Bartymeusza i kobiety z upływem krwi widzimy, że wiara decyduje o tym, kto otrzymuje cud, a kto nie. W obu tych sytuacjach na miejscu było obecnych wielu ludzi. Chociaż Biblia nam o tym nie mówi, jest bardzo prawdopodobne, że Bartymeusz nie był jedynym chorym żebrakiem siedzącym wtedy przy drodze, ale był jedynym, który został uzdrowiony. Dlaczego? Ponieważ był jedyną osobą, która okazała wiarę. Wokół kobiety z upływem krwi było tego dnia wielu, którzy fizycznie dotykali Jezusa, a jednak tylko ona wyzdrowiała. Dlaczego? Jej dotknięcie było dotknięciem wiary, a Bóg działa przez wiarę. Znany kaznodzieja, Smith Wigglesworth, powiedział: „Bóg przejdzie ponad milionem ludzi, aby dotrzeć do jednej osoby z wiarą”. Brzmi to radykalnie, ale taka jest prawda — wystarczy pomyśleć o Izraelitach na pustyni. Teologowie szacują, że przez pustynię szło około dwóch milionów Izraelitów. Jednak tylko dwóch z tej pierwszej grupy Izraelitów weszło do Ziemi Obiecanej — Jozue i Kaleb. Reszta zginęła na pustyni. Dlaczego? Nie mogli wejść, z powodu swojej niewiary. (zob. Hbr 3,19). Bóg dosłownie pominął dwa miliony osób, aby pracować z dwoma ludźmi wiary. Tylko oni otrzymali obietnicę. My również możemy zdecydować się na przyjęcie obietnicy, nawet jeśli inni pozostaną na pustyni.


Czy chcesz otrzymać uzdrowienie? Jeśli tak, przestań patrzeć na innych, którzy są chorzy. Zbyt często ludzie mówią: „Ale ta siostra też była chora i też nie wyzdrowiała”. Gdyby Bartymeusz myślał w ten sposób, nie otrzymałby swojego cudu. Mógł pomyśleć: Jezus przechodził już dzisiaj obok kilku niewidomych żebraków i żaden z nich nie odzyskał zdrowia. Kobieta z upływem krwi mogła pomyśleć: Wszyscy Go dotykają, a ja nie widzę, by ktoś z nich został uzdrowiony. Nie! Wiara mówi: „Dziś jest mój dzień na cud. Dzisiaj dotknę Jezusa. Dziś jest mój dzień. Dzisiaj będę uzdrowiony”.


Wiara jest pewnością

„Ale przecież nie mogę na pewno stwierdzić, że dziś otrzymam uzdrowienie!”. Owszem, możesz — wystarczy spojrzeć na to, co powiedziała kobieta z upływem krwi: „Jeśli dotknę choćby Jego szaty, będę zdrowa” (Mk 5,28). Powiedziała to, zanim cokolwiek się wydarzyło! Nawet zanim poszła do Jezusa, powiedziała: „Jeśli Go dotknę, będę uzdrowiona”. Tym właśnie jest Wiara, Wiara to pewność tego, co ma się wydarzyć, z wyprzedzeniem. Czy chcesz otrzymać uzdrowienie? Jeśli tak, przestań patrzeć na innych, którzy są chorzy. Zbyt często ludzie mówią: „Ale ta siostra też była chora i też nie wyzdrowiała”. Gdyby Bartymeusz myślał w ten sposób, nie otrzymałby swojego cudu. Mógł pomyśleć: Jezus przechodził już dzisiaj obok kilku niewidomych żebraków i żaden z nich nie odzyskał zdrowia. Kobieta z upływem krwi mogła pomyśleć: Wszyscy Go dotykają, a ja nie widzę, by ktoś z nich został uzdrowiony. Nie! Wiara mówi: „Dziś jest mój dzień na cud. Dzisiaj dotknę Jezusa. Dziś jest mój dzień. Dzisiaj będę uzdrowiony”.


Krok 1: Uświadom sobie, jak ważna jest wiara i jak ona działa to droga do uzdrowienia.


.


Nasza wiara

Opowiem wam autentyczną historię. W 1934 roku swoje uzdrowienie przyjął szesnastoletni chłopiec, który był sparaliżowany, śmiertelnie chory i leżał w łóżku z poważną chorobą serca. Przeczytał w Biblii o uzdrowieniu i dało mu to nową nadzieję. Odwiedził go pastor, a chłopiec spytał go o uzdrowienie. Pastor odpowiedział: „Och, ale takie uzdrowienia nie są dziś aktualne!” i chłopiec stracił nadzieję. Pomimo tego rozczarowania kontynuował czytanie Biblii, aż doszedł do historii kobiety z upływem krwi. Jego wzrok padł na stwierdzenie Jezusa: „Twoja wiara cię uzdrowiła”. Te słowa coś w nim wyzwoliły i kiedy pastor ponownie go odwiedził, zapytał: „Pastorze, czy wiara jest dziś nadal dostępna?”. Pastor odpowiedział, że tak. Wtedy chłopiec powiedział do siebie: Jeśli jej wiara mogła ją uzdrowić, to moja wiara może uzdrowić mnie! Następnie przeszukał swoją Biblię, aby dowiedzieć się, jak działa wiara, i został całkowicie uzdrowiony na miejscu. Nikt się za niego nie modlił. Nikt nie położył na nim rąk. Dzięki swojej wierze dotknął Jezusa i po prostu otrzymał uzdrowienie w domu. Powyższa historia pokazuje również, jak ważne jest, abyśmy naprawdę znali Słowo Boże. Błędna nauka rodzi błędne przekonanie, a błędne przekonanie rodzi błędne rezultaty. Dzisiaj niektórzy ludzie nadal wierzą, że czas cudów już minął. Mam dla ciebie wiadomość: nigdy nie było określonego czasu na cuda, ale jest Bóg cudów, który nigdy się nie zmienia!


Możemy nauczyć się doświadczać cudów. One nie zdarzają się przypadkowo. To nie był przypadek, że kobieta z upływem krwi i Bartymeusz otrzymali uzdrowienie. Musimy nauczyć się, jak działają cuda. W Biblii nie ma opisanego daru oczekiwania na cuda, ale jest dar, który Biblia nazywa czynieniem cudów (zob. 1 Kor 12,10). Nie musimy czekać, potrzebujemy tylko podjąć właściwe kroki wiary. Słyszałem wielu ludzi mówiących: „Jeśli Bóg chce mnie uzdrowić, zrobi to w swoim czasie i na swój sposób”. Brzmi to bardzo pobożnie, ale to kłamstwo. Kobieta z upływem krwi i Bartymeusz musieli sami zrobić kroki w kierunku Jezusa! Gdyby tamta kobieta siedziała w domu i mówiła: „Jeśli Bóg chce mnie uzdrowić, zrobi to tutaj”, nic by się nie wydarzyło! Gdyby Bartymeusz dalej siedział przy drodze i stwierdził: „Jeśli Jezus chce mnie uzdrowić, zatrzyma się przy mnie”, nic by się nie wydarzyło! zawsze podejmowano określone kroki wiary. To nie był przypadek, że ten śmiertelnie chory szesnastolatek wyzdrowiał. Nie, on podjął właściwe kroki.

Rozdział 2 — Zbudowanie

krok 2 — Zbuduj swoją wiarę.


Rzym.10,17

Wiara więc jest ze słuchania, o słuchanie — przez sławo Boże.


Po pierwsze, powyższy tekst wskazuje, że wiara przychodzi przez słuchanie. Dotyczy to nie tylko Słowa Bożego, ale wszystkiego. Wierzymy w to, co słyszymy najczęściej. Niektórzy ludzie wierzą, że przez całe życie będą nieudacznikami, ponieważ zawsze tak słyszeli. Uwierzysz w to, co usłyszysz. Przypuśćmy, że lekarz mówi ci: „Proszę pana, ma pan guza mózgu, którego nie da się wyleczyć. Prawdopodobnie zostały panu trzy miesiące życia”. Na początku możesz w to nie wierzyć, więc zasięgasz drugiej opinii. Jednak drugi lekarz mówi dokładnie to sarno. Pytasz o opinie innych specjalistów, ale wszyscy stawiają tę samą diagnozę. W końcu zaczynasz wierzyć w to, co mówią, ponieważ to właśnie słyszysz. Słowo „nieuleczalny” przenika twój umysł, ponieważ je słyszałeś. Jeśli wiara przychodzi przez słuchanie, to kogo słuchasz? Rodziny, przyjaciół, lekarza czy Boga?


Dlatego często mówię ludziom: „Wszystko ci głosi”. Radio ci głosi. Telewizja ci głosi. Gazety ci głoszą. Twoi współpracownicy ci głoszą. Twoja rodzina ci głosi. Wszystko ci głosi. Wiara przychodzi przez słuchanie, więc zaczniesz wierzyć we wszystko, co będziesz słyszał wystarczająco często. Pewien przyjaciel powiedział mi, że jako dziecko przez pewien czas wierzył, że Bóg mieszka na Antarktydzie. Dlaczego w to uwierzył? Ponieważ tak usłyszał. Dlaczego przez setki lat w kościele nie było żadnego uzdrowienia? Nikt nie nauczał, że Bóg chce uzdrawiać, więc nikt nie słyszał o uzdrawianiu. Nikt nie był świadomy tego, co Słowo Boże mówi o uzdrowieniu, więc nikt nie miał w nie wiary i dlatego go nie było. Tak właśnie działa wiara — wierzysz w to, co słyszysz, i otrzymujesz to, w co wierzysz (zob. Mt 9,29).


Wiara jest ze słuchania, a tym, czego potrzebujemy słuchać, jest Słowo Boże. Kiedy wypełniamy nasze serce Słowem Bożym, tym, co mówi Bóg, nasza wiara wzrasta. To, co mówi Bóg, zastępuje to, co mówią nasze naturalne okoliczności. Zastępuje to, co mówi diabeł, i to, co mówią ludzie. Kiedy lekarz mówi ci: „Zostało ci kilka miesięcy życia”, w to właśnie uwierzysz. Jeśli jednak przeczytasz w Słowie Bożym: „Dam ci długie życie” (Ps 91,16) oraz „Leczę wszystkie twoje choroby” (Ps 103,3), nagle musisz zdecydować, w co uwierzysz. Uwierzysz lekarzowi czy Bogu?


Wiara uzdrawia

Wolę Bożą możemy znać jedynie w oparciu o to, co On mówi w swoim Słowie. Zbyt wiele doktryn opiera się na doświadczeniu i rozczarowaniu, a nie na Słowie Bożym. Nie opieraj swojej teologii na tragedii, której doświadczyłeś.


Kilka lat temu doświadczyłem poważnego ataku na moje zdrowie. Uwielbiałem uprawiać sport, codziennie jeździłem na rowerze górskim i często trenowałem na siłowni. Stawałem się coraz bardziej zmęczony, aż w końcu taki stan utrzymywał się u mnie przez cały czas. Właściwie byłem wyczerpany. Miałem też problemy z płucami. Ciężko mi było oddychać, a nawet zaczęło mnie to boleć. W mojej głowie byłem bardzo sprawny i silny, ale moje ciało nie mogło sobie z tym poradzić. Samo wchodzenie po schodach w domu mnie wykańczało. Oczywiście trwałem w wierze. Ogłaszałem Słowo Boże i nakazywałem, aby całe zmęczenie i słabość odeszły. Modliłem się o moje zdrowie, ale nic się nie zmieniało, było tylko gorzej, a mnie atakowało coraz więcej myśli niewiary i kłamstw diabła, takich jak: Tym razem to nie zadziała! Tym razem z tego nie wyjdziesz! Za każdym razem decydowałem się odepchnąć te myśli i wierzyłem, że Bóg mnie uzdrowi. Postanowiłem słuchać kazań, aby budować swoją wiarę. Natknąłem się na przesłanie o zwycięstwie. Kaznodzieja najpierw wyjaśnił, że Bóg nigdy nie pozwala na to, byśmy znaleźli się w bitwie, której nie moglibyśmy zwyciężyć. Bóg zawsze daje nam rozwiązanie. Zacytował tekst z Listu do Koryntian: „Nie nawiedziła was pokusa inna niż ludzka. Lecz Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyście byli kuszeni ponad wasze siły, ale wraz z pokusą da wyjście, żebyście mogli ją znieść” (1 Kor 10,13). Powoli moja wiara zaczęła wzrastać.


Wigglesworth opowiada

Pod koniec jednego ze spotkań ewangelizacyjnych pewien mężczyzna powiedział do mnie: — Pomógł pan wszystkim oprócz mnie. Ja również chcę zostać uzdrowiony. — Co panu dolega? — zapytałem. — Nie mogę spać z nerwów. Żona twierdzi, że nie pamięta, abym w ciągu ostatnich trzech lat przespał jedną noc. Jestem już wykończony. Sądząc po jego wyglądzie, na pewno nie kłamał. Włożyłem na niego ręce i powiedziałem: — Bracie, wierzę w sercu, że będziesz uzdrowiony Idź do domu i połóż się spać w imieniu Jezusa. — Ale ja nie mogę zasnąć. — Idź do domu i zaśnij w imieniu Jezusa! — Ale ja nie mogę zasnąć — powtórzył. Na sali wyłączano już światła i trzeba było opuścić salę. Złapałem rozmówcę za klapy płaszcza i powiedziałem: — Nic już więcej nie mów. To wszystko. Usłyszawszy takie dictum, mężczyzna odszedł. Gdy wrócił do domu, matka i żona wypytywały go — I co? — I nic. Pomógł wszystkim oprócz mnie. — Ale na pewno ci coś powiedział? — Powiedział, żebym poszedł do domu i położył się spać w imieniu Jezusa, ale przecież ja nie mogę zasnąć. Jego żona wymogła na nim, żeby zrobił to, co mu powiedziałem. Ledwo przyłożył głowę to poduszki, Pan sprawił, że zasnął jak kamień. Następnego ranka nasz bohater wciąż jeszcze spał. Podobnie było nazajutrz. Żona starała się go obudzić


Zrobiła hałas w sypialni, lecz nic nie pomagało. W niedzielę rano wciąż jeszcze spał. Postanowiła zrobić mu, świąteczny obiad. Następnie poszła do niego jeszcze raz, potrząsnęła go solidnie za ramię i zapytała: Czy ty się nigdy nie obudzisz? Od tej pory mężczyzna ów nie miał już żadnych problemów nerwowych.


Przypuśćmy, że jesteś chory, ale Jezus pojawia się w wizji i mówi: „Mam dla ciebie lekarstwo. Jeśli je zażyjesz, wyzdrowiejesz”. Następnie podaje ci ów lek. Czy zażyłbyś go? Oczywiście, że tak! Zrobiłbyś to natychmiast. Dobra wiadomość jest taka, że to nie musi być fantazja. Bóg ma dla ciebie lekarstwo i już ci je dał.


Prz 4,20-22 Synu mój, zważaj na moje słowa: ku moim naukom nakłoń swe ucho. "Niech nie schodzę ci z oczu, zachowaj je w głębi twego serca, jest bowiem życiem dla tych. którzy je znajdują, i lekarstwem dla całego ich ciała.


Nigdy nie zapomnę twarzy pewnego byłego policjanta, który odwiedził mnie, gdy przebywałem w Szwajcarii. Ubranie wisiało na nim jak na wieszaku, skórę mi pomarszczoną i wyschniętą, oczy płonęły niezdrowy blaskiem, a wystające kości policzkowe dopełniały obrazu nieszczęścia. Człowiek ten wyglądał jak chodząca śmierć. „Czy możesz mi pomóc?” — zapytał. Czy ja mogłem mu pomóc? Jeśli tylko wierzymy Słowu Bożemu i poddajemy się woli Bożej, będziemy mogli pomóc każdemu. Musi tak być, jeżeli stoimy mocno n gruncie Słowa Bożego. Spojrzawszy na niego pomyślałem, że nigdy jeszcze nie widziałem żywego człowieka w ta kim stanie. Zapytałem, co mu dolega. Miałem raka płuc. Podczas operacji usunięto mi przełyk i od tej pory mogę wprawdzie oddychać, lecz nie mogę niczego przełknąć — odpowiedział zmęczonym głosem. Następnie pokazał mi rurkę długości około dwudziestu centymetrów, za pomocą której podawał sobie płynny pokarm bezpośrednio do żołądka. Biedak męczył się od trzech miesięcy. To było niczym umieranie za życia. Czy mogłem mu pomóc? Zobaczmy, co mówi Słowo Boże: „Ktokolwiek (…) nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się” (Mar. I 1:23). Bóg pragnie prowadzić nas po wersetach Pisma. Odczułem, że wolą Bożą w tej sytuacji jest uzdrowienie. I na podstawie powyższego wersetu powiedziałem: Jeszcze dziś wieczorem będziesz jadł dobrą kolację. — Ależ ja nie mogę przełykać — odparł. — Będziesz jadł dobrą kolację. — Ale przecież nie mogę przełykać. — Będziesz jadł dobrą kolację. Idź i jedz. Powróciwszy do domu, powiedział żonie, że kaznodzieja życzył mu smacznego, podczas wieczornej kolacji. Jeżeli przygotujesz mi coś dobrego, zobaczę, czy będę w stanie coś przełknąć — dodał. Tego wieczoru jego żona przyrządziła mu naprawdę dobrą kolację. Do tej pory, gdy brał cokolwiek do ust, nie mógł tego przełknąć. Lecz Słowo Boże mówi „ktokolwiek”, i kolejne kęsy zaczęły spływać mu do żołądka. Jadł, aż się najadł do syta. co było potem? Poszedł spać szczęśliwy, że znów może jeść i nazajutrz obudził się pełen radości. Spojrzał na otwór w żołądku, przez który wcześniej dawał sobie pokarm, lecz miejsce to zostało wypełnione ciałem. — Bóg zamknął to, co było niepotrzebne, stwarzając na nowo jego przełyk!


Uzdrowienie ze ślepoty

Wiele lat temu wraz z grupą ewangelizatorów organizowaliśmy serię spotkań ewangelizacyjnych na Terschelling”. W ciągu dnia udawaliśmy się na kempingi młodzieżowe, aby modlić się o ludzi i dzielić Ewangelią w mniejszym gronie, a wieczorami chodziliśmy na ewangelizację do barów i klubów nocnych. W naszym zespole znalazł się pewien młody człowiek, nowicjusz. W tamtym tygodniu pierwszy raz widział tak wiele cudów uzdrowienia. Doświadczyło ich dziesiątki młodych ludzi. Było nawet jedno popołudnie, kiedy każdy, na kogo położyliśmy ręce, został uzdrowiony. W tym samym tygodniu byliśmy w barach i klubach nocnych do późna w nocy, dzieląc się z ludźmi Ewangelią. Głosiłem w parze z tym samym młodym człowiekiem. Robiło się coraz później, a większość młodzieży była już tak pijana, że nie dało się z nimi nawiązać rozmowy. Postanowiliśmy, że za chwilę wracamy do domu i prowadziliśmy ostatnią rozmowę z grupą młodych ludzi. Nagle przerwała nam dziewczyna w wieku około siedemnastu lat, która podbiegła do nas, krzycząc. Była naprawdę pijana. Zaczęła przeklinać i była wściekła, że dzielimy się z tą grupą ludzi świadectwem o Bogu. Próbowaliśmy normalnie z nią porozmawiać, ale to było niemożliwe. Ciągle nas wyzywała. Powiedziałem do kolegi: „Chodźmy stąd, bo to wymyka się spod kontroli”, po czym odwróciliśmy się, żeby odejść. Wówczas ona zawołała: „Jeśli ten wasz Bóg istnieje, to dlaczego jestem ślepa


O nie, tylko nie to?, pomyślałem. Dziewczyna była tak pijana i irytująca, że w ogóle nie miałem ochoty na tę rozmowę. Nie miałem też ochoty modlić się za nią, więc postanowiłem zignorować to, co powiedziała, i szedłem dalej. Jednak młody mężczyzna, który był ze mną, odwrócił się i powiedział: „Ale Bóg może cię uzdrowić!”. Dziewczyna krzyknęła do niego: „Och, tak? To zrób coś, żeby tak się stało!”.


Rzuciła nam wyzwanie, abyśmy ją uzdrowili! W ogóle się tego nie spodziewałem. Chciałem jak najszybciej się stamtąd wydostać. „Więc mnie uzdrów!” -zawołała ponownie. Wtedy mój towarzysz odpowiedział: „Dobrze, Tom będzie się za ciebie modlił!”. Zaskoczony rozejrzałem się wokół siebie. Dlaczego miałbym się za nią modlić? Sam to zrób, pomyślałem. Byłem jednak w pułapce i musiałem się za nią modlić. Zrobiłem to krótko, żeby mieć to już za sobą, i grzecznie zapytałem, czy coś się zmieniło. „Nie, nic się nie zmieniło. Widzisz, ten twój Bóg nie istnieje!”, odpowiedziała dziewczyna. Powiedzieliśmy jej, że naprawdę musimy już iść, ale daliśmy jej nasz numer telefonu na wypadek, gdyby miała jakieś pytania. O 5.00 następnego ranka zadzwonił telefon — to była ona. Płakała i mówiła przez łzy: „Widzę, widzę! Po raz pierwszy w życiu widzę!”. Bóg całkowicie ją uzdrowił. Powiedziała nam, że po naszej rozmowie poszła do domu i zasnęła. Obudziła się w środku nocy, by pójść do łazienki i nagle zdała sobie sprawę, że dobrze widzi. Uzdrowiono ją z jej ślepoty. Była tak podekscytowana, że zadzwoniła do nas od razu nad ranem.


Byłem wdzięczny za ten wielki cud, ale nie rozumiałem, dlaczego tak się stało, ponieważ wiedziałem, że nie miałem wówczas żadnej wiary i byłem pewien, że ta dziewczyna również. Zapytałam Boga: „Panie, co tu się wydarzyło? Jak to się stało, że odzyskała zdrowie?”. Bóg odpowiedział mi: „Nie miałeś wiary w cud i ona też nie, ale twój kolega miał”. Zdałem sobie sprawę, że Bóg wykorzystał wiarę mojego kolegi z zespołu. Widział tak wiele cudów w tamtym tygodniu, że był pewien, że jeśli pomodlę się za nią, zostanie uzdrowiona. Ja sam w to nie wierzyłem, ale on tak! Bóg posłużył się wiarą innej osoby, by dokonać cudu.


Pytania
1 Jak uważasz, dlaczego Bóg uzdrowił tak zdemoralizowaną, niewierzącą dziewczynę?
2 Czy zgadzasz się z teorią, że Bóg uzdrawia tylko wierzących? uzasadnij dlaczego tak lub nie.


Własny wzrost

Żona pewnego pastora miała raka z przerzutami, a ponieważ jej mąż był znanym kaznodzieją, przyjechali do nich różni ludzie znani ze swojej posługi uzdrawiania, aby się za nią modlić. Tej nocy Bóg przemówił do niej i powiedział: „To nie wiara tych znanych posługujących cię uzdrowi, tylko twoja własna”. Bóg wymagał od niej odpowiedzialności i wiary. Nie jest niczym złym, gdy potrzebujemy wiary innych, ale powinniśmy wzrosnąć i dojść do miejsca, w którym nasza własna wiara jest wystarczająca. Co więcej, prędzej czy później nadejdzie moment, kiedy będziemy musieli wziąć odpowiedzialność za swoje życie w wierze. Możemy to porównać do naturalnego rozwoju człowieka. Na początku rodzice robią wszystko za dziecko, ale gdy ono podrośnie i w końcu stanie się dorosłe, będzie musiało wykonywać te czynności samodzielnie. Czas, w którym inni się nim opiekowali, minął. To samo dotyczy wiary. Możemy sami mieć wiarę dotyczącą naszej sytuacji. Kiedy się tego nauczymy, będziemy mogli przyjąć uzdrowienie w domu, w szpitalu lub gdziekolwiek indziej.


Istnieje jednak pewien warunek niezbędny do tego, by owo lekarstwo zadziałało — należy je stosować zgodnie z Bożymi instrukcjami. Kiedy lekarz przepisuje lek, zawsze mówi ci, jak go używać, na przykład zaleci, byś przyjmował go cztery razy dziennie wraz z posiłkiem. Jeśli wrócisz do lekarza po dwóch tygodniach, bo nadal będziesz chory, zapyta cię, czy zażywałeś lek prawidłowo. Jeśli wtedy oznajmisz: „Och, nadal jest w szafce! A dlaczego?”.


Lekarz powie ci, abyś poszedł do domu i zaczął przyjmować lek zgodnie z jego zaleceniami. Nie możesz skarżyć się lekarzowi, że lek nie działa, jeśli nie wykonujesz tego, co ci zalecił. Musisz przyjmować lek zgodnie ze wskazówkami lekarza. Jeśli ten zalecił przyjmowanie specyfiku cztery razy dziennie przez dwa tygodnie, to tak właśnie należy postępować. Nawet jeśli sobie myślisz: To za dużo pracy, po prostu wezmę cały słoik za jednym razem, to nie zadziała. Bóg pouczył nas również, jak stosować Jego Słowo jako lekarstwo, to jest nieustannie. Bóg mówi, że powinniśmy stale mieć Jego Słowo przed oczami i wypełniać nim całe nasze serce. Tylko w ten sposób Boże lekarstwo zadziała. Niektórzy chrześcijanie, kiedy są chorzy, przyjmują wszelkiego rodzaju lekarstwa i pigułki sześć razy dziennie, ale nie czytają Biblii nawet raz dziennie, a potem zastanawiają się, dlaczego nie zostali uzdrowieni. Chcę postawić ci wyzwanie, abyś zaczął stosować Słowo Boże tak samo jak lekarstwo z apteki. Zażywaj je kilka razy dziennie. Połykasz tę samą pigułkę pięćdziesiąt razy, więc przeczytaj ten sam werset o uzdrowieniu w Słowie Bożym pięćdziesiąt razy. Używaj go jak lekarstwa, tylko w ten sposób zadziała.


Wiara jest potężną siłą. która otwiera drogę do wszelkich błogosławieństw. Gdy prawdziwa wiara wchodzi do akcji, wtedy nie powiesz: „Nie poczuję się lepiej”. Wiara powie wtedy: „Chcę być zdrowy”. Wiara nie mówi: „Moja noga jest chora” — wiara mówi: „Moja noga może być zdrowa”. Wiara nigdy nie skupia się na guzie. Kiedyś przyszła do mnie młoda niewiasta z takim właśnie guzem i poprosiła o modlitwę. Potem, podczas składania świadectw. wystąpiła i powiedziała: „Chwała Bogu za to, że mnie uzdrowił”. Po powrocie do domu powiedziała matce: „Ten człowiek modlił się o minie i Bóg usunął moją narośl”. I tak przez dwanaście miesięcy chodziła i opowiadała wszystkim. jak Bóg usunął jej guza. Gdy po roku wróciłem w to miejsce, wszyscy dookoła mówili: „Patrzcie, przecież ten guz wcale nie został usunięty!” Kiedy przyszła pora składania świadectw, znów wyszła do przodu i powiedziała: „Upłynęło już dwanaście cudownych miesięcy, odkąd Bóg usunął mi guza!” Po powrocie do domu usłyszała od swoich krewnych: „Gdybyś tylko widziała miny niektórych ludzi na dzisiejszym spotkaniu, kiedy mówiłaś o swoim uzdrowieniu. Idź na górę, popatrz do lustra i zobacz, że twoja narośl jest większa, niż przedtem”. Ta pełna wiary niewiasta poszła na piętro, lecz nie patrzyła w lustro. Zamiast tego padła na kolana i prosiła Boga: „Panie, pozwól nam poznać, jak cudowne jest Twoje uzdrowienie”. Nazajutrz rano jej szyja była całkowicie gładka i nie było na niej ani śladu narośli. Wiara nigdy nie patrzy. Wiara oddaje chwałę Bogu i już jest po wszystkim!

Rozdział 3 — Wola

Dlaczego nie wszyscy są uzdrowieni?


Pytanie dlaczego Apostoł Paweł nie został uzdrowiony? Czytamy, że trzykrotnie prosił Pana, aby cierń z jego ciała został usunięty, i Bóg mu powiedział, dosyć ci na łasce mojej. Córka Wiggelswortha była głucha, i to do końca życia, chociaż wokoło niej ludzi byli uzdrawiani. Apostoł Paweł otrzymał odpowiedź, że „w słabości jest moc Boża”.


Kiedy jesteś słaby, wtedy jesteś silny. Jeżeli jesteś silny własną mocą, wtedy jesteś słaby. Musicie żyć w taki sposób, żeby Duch działał w was, a moc Boża na was spoczywała.. Wtedy Bóg będzie wykonywał potężne dzieła.


Są zawsze trzy opcje — Bóg mówi, tak, nie, lub poczekaj. Kiedyś Branham usłyszał od Boga, że nie wszyscy zostaną uzdrowieni, którzy przyjdą po uzdrowienie. I tych, co nie zostaną uzdrowieni, ma ich tylko pobłogosławić. Pat Haloran opowiadał, że modlił się o wskrzeszenie swojego przyjaciela, i Bóg mu powiedział, nie! jego czas się skończył. Przyczyn może być wiele, mądry ojciec czy matka nie karmi dzieci, tylko cukierkami, bo by szybko doprowadzili dziecko do choroby. Bóg jest mądrym Ojcem, da ci to, co ci nie zaszkodzi. Bóg czasami zwleka z uzdrowieniem, bywa, że odpowiedź przychodzi natychmiast, a i bywa, że przychodzi po latach. On zna odpowiedni czas i wie, co co dać.


.


Moja wina

Ktoś się przejada, jest otyły, bo nie dba o swoje zdrowie, niszczy je codziennie, i mówi: Boże ulecz mnie z otyłości. Bóg ci odpowie, zacznij mniej jeść. Ale ja dalej chce się objadać, i chcę, abyś mnie uzdrawiał. Nie chce Twojej rady, chcę uzdrowienia, i dalej będę żył, jak żyłem. Alkoholik, który chce być uwolniony od alkoholizmu, a nie chce porzucić alkoholu, kpi sobie z Bożego uzdrowienia. Hebr.10,26 „Bo jeśli otrzymawszy poznanie prawdy, rozmyślnie grzeszymy, nie ma już dla nas ofiary za grzechy” Nie ma błogosławieństwa dla tych, co świadomie z premedytacją łamią Boże prawo i liczą na błogosławieństwo. Abyście dobrze zrozumieli, odmowa uzdrowienia nie oznacza utraty zbawienia, ani braku miłości ze strony Boga. Co więcej, łamanie Bożych nakazów, sprowadza nieszczęście. Sam na własne życzenie wychodzisz z pod parasola ochrony Bożej. To nie Bóg zsyła nieszczęścia, to ty oddzielasz się od Jego ręki. on mówi wróć!


Izaj.59,2

„Lecz wasze winy są tym, co was odłączyło od waszego Boga, a wasze grzechy zasłoniły przed wami jego oblicze, tak że nie słyszy”.


Przyp.Sal.28,9

Kto ucho odwraca, by Prawa nie słuchać, tego nawet modlitwa jest wstrętna. [Biblia Tysiąclecia]


Czy wiecie, że słowo wiara i wierność w Biblii występuje pod jednym słowem hebr. Emuna i gr. Pistes. Brak wiary i brak wierności, są przyczyną wszystkich nieszczęść, wiara nie istnieje bez wierności, a wierność bez wiary jest legalizmem.


Derek Prince doznał uzdrowienia, gdy stosował Pismo święte jako lekarstwo. Przebywał w szpitalu przez ponad rok, zanim natknął się na ten fragment Pisma. Wtedy zdecydował się zażywać Słowo Boże jak lekarstwo i Bóg całkowicie go uzdrowił. Słyszałem, jak inny kaznodzieja mówił, że kiedyś był chory i ogłaszał wszelkiego rodzaju wersety o uzdrowieniu, ale choroba nie ustępowała. Zapytał Boga: „Panie, dlaczego nic się nie dzieje?”, a Pan odpowiedział: „Ponieważ nie robisz tego, co powiedziałem. Przeczytaj czwarty rozdział Przypowieści Salomona”. Kiedy czytał, jego wzrok padł na zdanie: „Nie spuszczaj ich z oczu” (BW) i zdał sobie sprawę, że ogłaszał to słowo z przyzwyczajenia, ale za tym czynem nie kryły się wiara ani objawienie. Bóg mówi, że nie powinniśmy spuszczać Jego Słowa z oczu. Wrócił więc i ponownie przejrzał wszystkie teksty dotyczące uzdrowienia, mimo że znał je już na pamięć. Gdy je przeczytał, w jego sercu pojawiła się wiara i został uzdrowiony. Chcę cię zachęcić, byś stawiał przed oczami Słowo Boże.


Pewna kobieta zapytała „Czy ja mogę znowu słyszeć?” Czy to jest możliwe w im przypadku? Miałam przecież szereg operacji, a moje bębenki słuchowe zostały usunięte.” Odpowiedziałem: „Jeśli Bóg nie zapomniał. jak się stwarza bębenki słuchowe, to może pani być spokojna”. Jak myślicie, czy Bóg zapomniał, jak to się robi? Czy jest coś, o czym On zapomina? Owszem, są to nasze grzechy. grzechów ich i ich nieprawości nie wspomnę więcej”, jak mówi Słowo. Na widowni był człowiek. który był w stanie jedynie podnieść ręce. Zapytałem: „Czy możecie go podnieść?” Siedzący obok pomogli mu stanąć na nogach, a Bóg go uleczył. Gdy jego uzdrowienie się dokonało — okazało się, że miał połamane żebra, które nagle zrosły się bez składania i wiara obecnych na sali wzmogła się tak bardzo, że pewna młoda dziewczyna zaczęła wołać do mnie: „Proszę pana. niech pan tutaj przyjdzie!”. Była tak mała, że słychać było jej głos, ale nie mogłem jej dojrzeć w tłumie. Obok stała matka, która potwierdziła prośbę córki. Kiedy podszedłem, ujrzałem czternastoletnią dziewczynkę, której twarz zalewała się łzami. „Czy mógłby się pan o mnie pomodlić?” „A czy ośmielisz się uwierzyć?” — zapytałem. „Och, tak!” — odpowiedziała bez namysłu. Pamiętam to spotkanie — było tak poruszające, że pragnąłem jak najszybciej być już z Jezusem. Położyłem ręce na głowie dziewczynki i pomodliłem sic w imieniu Jezusa. „Mamo — powiedziała po chwili — Czuję, że jestem uzdrawiana. Zdejmij ze mnie to wszystko. Szybko. Jej nogi były owinięte bandażami, a stopy miała okute grubymi żelaznymi klamrami. Gdy matka odwinęła bandaże i zdjęła klamry, dziewczynka powiedziała: „Mamo, jestem pewna. że zostałam i uzdrowiona. Niewielu ludzi miało suche oczy, kiedy patrzyli jak chodzi, a jej nogi nie zdradzają żadnych oznak choroby. Bóg i uzdrowił ją w jednym momencie.


Pytania
1 Dlaczego łamanie Bożych zasad jest przyczyną nieszczęść?
2 Dlaczego wiara i wierność sa połączone ze sobą?


Dary Ducha

Tak było w przypadku Johna G. Lake’a (1870—1935), jednego z największych ewangelizatorów uzdrowieniowych, jacy kiedykolwiek żyli. Bóg potężnie go używał w uzdrawianiu. Punkt zwrotny w jego życiu nastąpił, gdy otrzymał objawienie, że choroba pochodzi od diabła. Na początku swojego życia musiał radzić sobie z wieloma schorzeniami i nieszczęściami. Dwa lata po ślubie jego żona Jennie zachorowała na gruźlicę i chorobę serca. W 1898 roku lekarze powiedzieli, że nic więcej nie mogą dla niej zrobić. W dniu 28 kwietnia 1898 roku, gdy Jennie leżała umierająca, pastor powiedział Lake’owi, aby zaakceptował to, jako wolę Bożą. Ten był tak zrozpaczony, że rzucił swoją Biblią o ścianę. Kiedy podszedł, by ją podnieść, była otwarta na fragmencie z Dziejów Apostolskich (10,38). Tekst ten przykuł jego uwagę i nagle zrozumiał, że Jezus uzdrowił każdego, kto był opanowany przez diabła. Zdał sobie sprawę, że oznacza to, iż Bóg nie ma nic wspólnego z chorobami jego żony.


Uświadomiwszy to sobie, odważnie wypowiedział nad nią uzdrowienie. Moc Boża spłynęła na tę kobietę i została całkowicie uzdrowiona. To był początek jego służby. Ludzie z całej okolicy przychodzili do jego domu, aby wyzdrowieć. W Afryce John G. Lake założył setki Kościołów i uzdrowił dziesiątki tysięcy ludzi. Kiedy wrócił do Ameryki w 1913 roku, wylądował w Spokane w stanie Waszyngton. Mieszkał tam przez pięć lat i uzdrowił ponad 100 000 ludzi. W rezultacie Spokane zostało nazwane najzdrowszym miastem na świecie. Cały ten ruch uzdrowieńczy rozpoczął się od prostego objawienia, że to diabeł, a nie Bóg, sprawia, że ludzie chorują.


Lake otrzymał od Boga dar uzdrawiania. Biblia mówi nam o obdarowaniu nas darami Ducha. Który dar dostaniemy to jego wola 1Kor.12,11 Daje jakie On chce i kiedy chce. Możemy mu podpowiedzieć co chcemy. Pośród wielu różnych darów istnieją dwa dary, które tu omawiamy — dar wiary i dar uzdrawiania, które na tym kursie nas interesują. Jak je otrzymać? Apostoł Paweł pisząc do kościoła w Koryncie podał:


1Kor.14,1 „starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować”(1) BW: „gorąco pragnijcie duchowych darów, a najbardziej tego, żeby prorokować”. [Przekład Literacki]


O dary duchowe musimy zabiegać i to usilnie. Różnica jest taka, że cały kościół modli się o uzdrowienie chorego, i nie ma efektu. Zjawia się osoba obdarzona darem uzdrawiania i chora zostaje natychmiast uzdrowiona. Czym jest wiara? Wiara to zaufanie. Wiara to przekonanie. Jestem przekonany, że tak jest. Odwrotnością wiary jest zwątpienie. Pierwsze zwątpienia szatan zasiał Ewie. „czy naprawdę tak Bóg powiedział” a do Jezusa rzekł: „Jeżeli jesteś Synem Bożym” to udowodnij to. Nie musimy nikomu udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami. Staraj się usilnie, dobijaj się do bram Nieba o dary Ducha. One nie przyjdą bez starania. Znacie może ludzi, którzy twierdzą, że w naszych czasach Bóg nie czyni cudów. Biedni ludzie, sami się zamykają na błogosławieństwa. Staje się według twojej wiary. Nie wierzysz, więc nie dostajesz. Dostajesz tylko za wiarę, nie za nadzieję. Zapytałem takiego, który twierdził, że obecnie Bóg nie uzdrawia i nie czyni cudów, czy jego kościół modli się o chorych? Jeżeli tak to zaprzecza temu, że Bóg nie uzdrawia, bo modli się o uzdrowienie. Jakby Bóg uzdrowił im chorego, to by zaprzeczył temu, że już nie uzdrawia. Więc nie powinni się modlić o cokolwiek, bo wszystko, co Bóg czyni ponad naturalnie, dla nas już jest cudem. Mój rozmówca uciekł. Diabeł zawsze zasieje ci wątpliwość, typu „Bóg cię nie uzdrowi”. Więc co Bóg według nich może? Może tylko płakać nad tobą. Uwaga! Kiedy pojawiają się dary Ducha, pojawiają się też i prześladowania. Jezus mógł być cieślą do końca życia, ale kiedy zstąpiła na niego Duch i zaczęły się przez niego manifestować uzdrowienia, przyszło prześladowanie. Ci, co mają dary Ducha, są atakowani w Internecie.


Pytania
1 Dlaczego szatan zasiewa wątpliwości?
2 Czy ty modlisz się o chorych i o cuda w twoim życiu?
3. Jaki dar Ducha chciał(a)byś otrzymać?


Przyczyny choroby

Sam Jezus wielokrotnie obwiniał diabła za choroby. W Ewangelii Łukasza (13,11) opisana jest historia kobiety, która chodziła zgięta przez osiemnaście lat. Czytamy, że miała ona ducha, który powodował jej chorobę, a więc przyczyną jej dolegliwości był demon.


Łk 13,16 A ta córka Abrahama, którą szatan wiązał już osiemnaście lat. czyż nie miała być uwolniona od tych więzów w dzień szabatu?


Jezus uznawał szatana za źródło choroby. Duch, który spowodował jej chorobę, był demonicznym duchem pochodzącym od diabła. W Biblii często widzimy, że uzdrowienie i uwolnienie idą ze sobą w parze, dlatego że diabeł i demony są przyczyną chorób.


W języku hebrajskim słowo szatan dosłownie oznacza wroga lub przeciwnika. Choroba nigdy nie pomaga ludziom w życiu. Przeciwnie, jest ich wrogiem. Łamie ich i zabija. Choroba zmniejsza zdolność do funkcjonowania. To nigdy nie było Bożym planem. Bóg nie jest naszym przeciwnikiem. On jest naszym Ojcem i naszym Pomocnikiem. To szatan działa przeciwko nam, sprawiając, że chorujemy. Kiedy ludzie umierają, zanim przeżyją całe życie, zawsze jest to dzieło diabła. Dlatego Jezus nazwał diabła mordercą. J 8,44. Na szczęście mamy dobrą wiadomość: Jezus przyszedł, aby zatrzymać i rozbroić tego mordercę i przeciwnika. Jezus przyszedł, aby zniszczyć wszystkie dzieła diabła. Zademonstrował to, uzdrawiając chorych i wypędzając demony. Gdziekolwiek się udawał, panowanie i wpływy szatana dobiegały końca i nastawało królestwo Boże. Jezus przyszedł, aby dać nam życie.


Choroba jest zatem wyraźnie sprzeczna z wolą Pana. Ona przynosi nieszczęścia w życiu ludzi, których Bóg tak pięknie stworzył.


Możemy również zobaczyć doskonałą wolę Bożą w obrazie nieba. Biblia mówi, że u Boga nie będzie już śmierci, żałoby, płaczu, kłopotów ani chorób (zob. Obj 21,4). Bóg ociera łzy z naszych oczu. To pokazuje Jego doskonały zamysł. Kiedy wszystko idzie zgodnie z Jego wolą, choroby nie występują. Każdy chrześcijanin zgodzi się co do tego, że w niebie nie będzie już żadnych schorzeń, dlatego tak wielu ludzi z niecierpliwością oczekuje pójścia tam. Jednak Bóg chce, aby sferą wolną od chorób było nie tylko niebo, ale i ziemia. Dlatego Jezus modlił się w ten sposób:


Mt 6,10 Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie.


Jezus modlił się, aby królestwo Boże przyszło tu, na ziemię, a wola Boża wypełniała się tak, jak w niebie. W niebie nie ma chorób, zatem niech wola Boża wypełnia się na ziemi tak, jak w niebie. Chociaż nie jesteśmy jeszcze w niebie, żyjemy już w królestwie Bożym tu, na ziemi.


Jesteś częścią królestwa Bożego, a w nim nie ma miejsca na chorobę. Jeżeli Ojciec zsyłał choroby a Jezus je leczył, to tym samym sprzeciwiałby się woli Ojca, czy nie? Czy wówczas Jezus nie powinien powiedzieć, „skoro Bóg zesłał na ciebie chorobę, to powinieneś dziękować za nią Bogu, a nie przychodzić do mnie po uzdrowienie” Jezus powiedział „ja i Ojciec jesteśmy jedno” Skoro Jezus odbija Ojca, to ile chorób i nieszczęść Jezus zesłał na ludzi, jak był na Ziemi? Sam Jezus wielokrotnie obwiniał diabła za choroby. W Ewangelii Łukasza (13,11) opisana jest historia kobiety, która chodziła zgięta przez osiemnaście lat. Czytamy, że miała ona ducha, który powodował jej chorobę, a więc przyczyną jej dolegliwości był demon.


Łk 13,16 A ta córka Abrahama, którą szatan wiązał już osiemnaście lat. czyż nie miała być uwolniona od tych więzów w dzień szabatu?


Jezus uznawał szatana za źródło choroby. Duch, który spowodował jej chorobę, był demonicznym duchem pochodzącym od diabła. W Biblii często widzimy, że uzdrowienie i uwolnienie idą ze sobą w parze, dlatego że diabeł i demony są przyczyną chorób.


W języku hebrajskim słowo szatan dosłownie oznacza wroga lub przeciwnika. Choroba nigdy nie pomaga ludziom w życiu. Przeciwnie, jest ich wrogiem. Łamie ich i zabija. Choroba zmniejsza zdolność do funkcjonowania. To nigdy nie było Bożym planem. Bóg nie jest naszym przeciwnikiem. On jest naszym Ojcem i naszym Pomocnikiem. To szatan działa przeciwko nam, sprawiając, że chorujemy. Kiedy ludzie umierają, zanim przeżyją całe życie, zawsze jest to dzieło diabła. Dlatego Jezus nazwał diabła mordercą. J 8,44. Na szczęście mamy dobrą wiadomość: Jezus przyszedł, aby zatrzymać i rozbroić tego mordercę i przeciwnika. Jezus przyszedł, aby zniszczyć wszystkie dzieła diabła. Zademonstrował to, uzdrawiając chorych i wypędzając demony. Gdziekolwiek się udawał, panowanie i wpływy szatana dobiegały końca i nastawało królestwo Boże. Jezus przyszedł, aby dać nam życie.


Choroba jest zatem wyraźnie sprzeczna z wolą Pana. Ona przynosi nieszczęścia w życiu ludzi, których Bóg tak pięknie stworzył.


Możemy również, zobaczyć doskonałą wolę Bożą w obrazie nieba. Biblia mówi, że u Boga nie będzie już śmierci, żałoby, płaczu, kłopotów ani chorób (zob. Obj 21,4). Bóg ociera łzy z naszych oczu. To pokazuje Jego doskonały zamysł. Kiedy wszystko idzie zgodnie z Jego wolą, choroby nie występują. Każdy chrześcijanin zgodzi się co do tego, że w niebie nie będzie już żadnych schorzeń, dlatego tak wielu ludzi z niecierpliwością oczekuje pójścia tam. Jednak Bóg chce, aby sferą wolną od chorób było nie tylko niebo, ale i ziemia. Dlatego Jezus modlił się w ten sposób:


Mt 6,10 Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie.


Jezus modlił się, aby królestwo Boże przyszło tu, na ziemię, a wola Boża wypełniała się tak, jak w niebie. W niebie nie ma chorób, zatem niech wola Boża wypełnia się na ziemi tak, jak w niebie. Chociaż nie jesteśmy jeszcze w niebie, żyjemy już w królestwie Bożym tu, na ziemi. Jesteś częścią królestwa Bożego, a w nim nie ma miejsca na chorobę. Jeżeli Ojciec zsyłał choroby, a Jezus je leczył, to tym samym sprzeciwiałby się woli Ojca, czy nie? Czy wówczas Jezus nie powinien powiedzieć, „skoro Bóg zesłał na ciebie chorobę, to powinieneś dziękować za nią Bogu, a nie przychodzić do mnie po uzdrowienie” Jezus powiedział „ja i Ojciec jesteśmy jedno” Skoro Jezus odbija Ojca, to ile chorób i nieszczęść Jezus zesłał na ludzi, jak był na Ziemi?


Izaj.45,7 i Am.3,6

„Czy nie lęka się lud, gdy w mieście zabrzmi trąba? Czy zdarza się w mieście nieszczęście, którego by Pan nie wywołał?”


„W języku hebrajskim cytaty, że Bóg zesłał choroby, mają sens przyzwalający, ale ponieważ angielszczyzna nie dysponowała odpowiednią kategorią gramatyczną, tekst przekładu ma wydźwięk sprawczy. To z kolei do­prowadziło do błędnego interpretowania Biblii. Nie, Bóg nie zsyła na ludzi chorób, jak sugerowałyby niektóre przekłady Pisma Świętego. Powód jest prosty. Zgodnie z Biblią choro­by pochodzą od diabła (Ewangelia Jana 10:10; Dzieje Apostolskie 10:38).Poza tym, u Boga nie ma żadnych chorób. Nie znajdziesz ich w niebie. Dlaczego zatem mamy w Biblii, że Bóg zesłał nieszczęście?


Ludzie mówią: Wpadł pod samochód, mówią: taka była wola Boża, takie było jego przeznaczenie, czy to Bóg wpycha ludzi pod samochody? a możne wepchnęła go tam jego własna nieuwaga? Skoro Bóg jest miłością, to w swej miłości prowadzi do wypadków samochodowych, do wybuchu wulkanów i do trzęsień ziemi Zapewniam cię, że „Bóg jest miłością” 1J4,2—8 „A miłość bliźniemu zła nie wyrządza” Gal.5 Kiedy przychodzi Tsunami i inny kataklizm to rolą Boga jest ratować a rolą szatana, aby zniszczenia były jak największe. Szatan i Bóg nie współpracują w niszczeniu. Obrazowo mówiąc: pewnego dnia szatan przyszedł do Boga i powiedział „Panie Boże biorę miesiąc urlopu, zastąp mnie w tym czasie, ześlij kilka trzęsień ziemi, kilka powodzi i huraganów, przecież ty i ja zsyłamy na Ziemię nieszczęścia” Wyobrażasz sobie Boga, który współpracuje z szatanem?


Biblia cytuje też poglądy ludzi dawnych czasów. w czasach Starego Testamentu ludzie wszystkie kataklizmy przypisywali bóstwom, Izrael miał podobny sposób myślenia, nigdzie w ST nie znajdziesz teorii że szatan sprowadził nieszczęście, poza księgą Hioba, ta wyjaśnia nam że przyczyną nieszczęść był szatan, ale rodzina Hioba obarcza tym Boga, zawsze widziano w tym Boga. W wyobraźni Izraelitów Bóg był taki jak oni czyli odpłacał złem za zło, a dobrem za dobro, Hiob 42,11 „Wtedy przyszli do niego wszyscy jego bracia, wszystkie jego siostry i wszyscy jego dawni znajomi, i jedli z nim chleb w jego domu. I wyrażając mu swoje współczucie, pocieszali go z powodu wszystkich nieszczęść, które Pan zesłał na niego”


Pytania
1 Co ludzie mają na myśli, kiedy mówią o nieszczęściu „taka była wola Boża”?
2 Co według ciebie znaczy dopuszczać zło?
3. Czy Jezus lecząc chorych sprzeciwiał się woli Bożej?


.


.


.


Prorok lekarz


Wigglesworth opowiada


Pewnego razu zaprowadzono mnie do dziewięcioletniego chłopca złożonego chorobą. Jego rodzice odchodzili już od zmysłów, patrząc, jak dziecko męczy się od wielu miesięcy, nie mogąc się nawet poruszyć. Leżał niczym kłoda, poruszając jedynie powiekami. Gdy tylko wszedłem do jego pokoju, Pan objawił mi przyczynę choroby. — Pan pokazał mi, że chłopiec ma problemy z żołądkiem — powiedziałem do matki. — Ależ skąd! Już dwaj lekarze potwierdzili, że to uszkodzenie mózgu — odrzekła. — Bóg objawił mi, że chodzi o żołądek — powtórzyłem. — Nie, na pewno nie! Gdyby tak było, lekarze by o tym wiedzieli. Przecież robili mu prześwietlenie.


Lecz doktor Jezus wie wszystko, zna każdy objaw I przyczynę. Z tym przekonaniem modliłem się nad chłopcem, kładąc ręce na jego brzuchu. Nagle zerwał się i zwymiotował, wyrzucając z siebie robaka długiego na około trzydzieści centymetrów. Za chwilę wstał, całkowicie uzdrowiony. Kto wie? Bóg wie. Kiedy dojdziemy do poznania Boga? Gdy oczyścimy umysły z własnych zamysłów i przyobleczemy się w autorytet Wszechmocnego, przyjmując Jego sposób myślenia. Duch Boży pragnie, byśmy zrozumieli, że nic tak nie przeszkadza w przyjęciu pełnego błogosławieństwa, jak niewiara.


Wszyscy mamy wybór, w którą wersję wydarzeń uwierzymy. Pewien prorok powiedział mi kiedyś, że na spotkaniu otrzymał prorocze słowo dla pewnego człowieka. Powiedział temu mężczyźnie, że Bóg chce go używać za granicą przez wiele lat i że będzie budował domy dziecka i robił wiele innych ważnych rzeczy dla Królestwa. Mężczyzna był wściekły! Wcześniej lekarz powiedział mu, że zostało mu kilka tygodni, być może miesięcy życia. Był śmiertelnie chory, a tu jakiś prorok podchodzi do niego z proroczym słowem, mówiąc mu, co będzie robił dla Królestwa przez wiele lat! Zanegował to słowo. Prorok odpowiedział mężczyźnie, że to od niego zależy, w co uwierzy: w słowo lekarza czy w słowo Pana. Wtedy mężczyzna zdał sobie sprawę, że otrzymał obraz swojej przyszłości od lekarza i obraz swojej przyszłości od Boga. Zrozumiał, że teraz musi wybrać, któremu wierzyć. Zdecydował się uwierzyć Bogu, spakował walizki i wyjechał za granicę, by zakładać sierocińce. Kontynuował tę pracę przez wiele lat i bardzo przysłużył się królestwu Bożemu.

Mam nadzieję, że te historie pomogą ci zrozumieć, że Bóg chce, abyśmy starzeli się w zdrowy sposób. Niedawno słyszałem świadectwo studwuletniej kobiety, która chorowała na raka. Ludzie w jej kościele nałożyli na nią ręce, by została uzdrowiona, i tak się stało! Jakiś czas później kobieta po prostu zmarła ze starości. Bóg chce uzdrowić cię z raka niezależnie od tego, czy masz dwanaście lat czy sto dwa. Rak nigdy nie był Bożą wolą dla nikogo i zawsze jest naszym wrogiem. Ta kobieta mogła umrzeć ze starości. Chwała Bogu!


Kiedyś Derekowi Pince, jakaś prorokini w kościele przepowiedziała, że umrze on w wypadku samochodowym. Derek umarł i nie miał wypadku. Jesteśmy wyczuleni na wróżki, ale często otwieramy się na te same wróżki w kościele. Strach jest wiarą, a kogo się boisz temu podlegasz. Takie są prawa duchowe. Biblia mówi: „Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę” Obj.14,7 „Sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie” Rzym,1,17


Wszyscy mamy wybór, w którą wersję wydarzeń uwierzymy. Pewien prorok powiedział mi kiedyś, że na spotkaniu otrzymał prorocze słowo dla pewnego człowieka. Powiedział temu mężczyźnie, że Bóg chce go używać za granicą przez wiele lat i że będzie budował domy dziecka i robił wiele innych ważnych rzeczy dla Królestwa. Mężczyzna był wściekły! Wcześniej lekarz powiedział mu, że zostało mu kilka tygodni, być może miesięcy życia. Był śmiertelnie chory, a tu jakiś prorok podchodzi do niego z proroczym słowem, mówiąc mu, co będzie robił dla Królestwa przez wiele lat! Zanegował to słowo. Prorok odpowiedział mężczyźnie, że to od niego zależy, w co uwierzy: w słowo lekarza czy w słowo Pana. Wtedy mężczyzna zdał sobie sprawę, że otrzymał obraz swojej przyszłości od lekarza i obraz swojej przyszłości od Boga. Zrozumiał, że teraz musi wybrać, któremu wierzyć. Zdecydował się uwierzyć Bogu, spakował walizki i wyjechał za granicę, by zakładać sierocińce. Kontynuował tę pracę przez wiele lat i bardzo przysłużył się królestwu Bożemu.


Mam nadzieję, że te historie pomogą ci zrozumieć, że Bóg chce, abyśmy starzeli się w zdrowy sposób. Niedawno słyszałem świadectwo studwuletniej kobiety, która chorowała na raka. Ludzie w jej kościele nałożyli na nią ręce, by została uzdrowiona, i tak się stało! Jakiś czas później kobieta po prostu zmarła ze starości. Bóg chce uzdrowić cię z raka niezależnie od tego, czy masz dwanaście lat czy sto dwa. Rak nigdy nie był Bożą wolą dla nikogo i zawsze jest naszym wrogiem. Ta kobieta mogła umrzeć ze starości. Chwała Bogu!


Kiedyś Derekowi Pince, jakaś prorokini w kościele przepowiedziała, że umrze on w wypadku samochodowym. Derek umarł i nie miał wypadku. Jesteśmy wyczuleni na wróżki, ale często otwieramy się na te same wróżki w kościele. Strach jest wiarą, a kogo się boisz, temu podlegasz. Takie są prawa duchowe. Biblia mówi: „Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę” Obj.14,7 „Sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie” Rzym,1,17


Czy wiesz, że szatan ma swoich proroków, aż roi się od astrologów, wróżbitów, jasnowidzów. To są ludzie, którzy przepowiadają przyszłość, ale nie znają Boga. Są pod wpływem szatana. król Saul poszedł do wróżki, aby dowiedzieć się przyszłości. Ta zapowiedziała mu śmierć, a nie życie. Przekleństwo a nie błogosławieństwo. Lekarz to bardzo potrzebny zawód, wiedza medyczna, ratuje wielu. Ale wielu lekarzy to ludzie niewierzący, przepowiadający przekleństwo. Nie pozwól sobie przepowiadać przyszłości, lekarz nawet z tytułem doktora jej nie zna. Lekarz ma prawo ci mówić co się dzieje teraz, a nie co się stanie, wówczas staje się prorokiem.


Andy Womack

Elektrody przyczepiono do mojej klatki piersiowej bez golenia, ale po około trzynastu minutach testu zaczęły one odpadać. Aby skończyć, miałem trzymać dwie elektrody na miejscu, pielęgniarka trzymała dwie, a lekarz kolejne dwie. Kiedy skończyłem biegać, lekarz przejrzał moje wyniki. Potem zaczął chrząkać i pisać na moim wykresie. Kiedy w końcu spojrzał na mnie, powiedział: — Oto nazwisko lekarza, którego znam. Jest on specjalistą. Chcę, żebyś tam poszedł i natychmiast się przebadał. Możliwe, że przed upływem dnia zostaniesz przyjęty do szpitala na operację na otwartym sercu.

Byłem w szoku! Nie czułem się chory. Jedynym powodem, dla którego poszedłem do lekarza, była polisa ubezpieczeniowa. Jak to możliwe, że potrzebowałem operacji na otwartym sercu? Kiedy tak siedziałem i patrzyłem na lekarza, zacząłem myśleć o obrazie zdrowia i siły, który Słowo Boże we mnie wymalowało. I powiedziałem mu:

— To kłamstwo. Nie wierzę w to. Proszę spojrzeć jeszcze raz na ten odczyt i spróbować mi powiedzieć, że mam problemy z sercem.

Lekarz spojrzał na mnie (chyba nie był przyzwyczajony do tego, że ludzie nazywają go kłamcą) i powiedział: — Cóż, tak naprawdę nie ma tu mowy o problemie z sercem. To tylko informacja, że podczas badania wystąpiła jakaś nieprawidłowość. To może być nic takiego, ale może to być coś poważnego. Musimy cię przebadać. — Nie wziął pod uwagę faktu, że te elektrody spadały mi z piersi!

— Nie to mi powiedziałeś — powiedziałem, coraz bardziej się złoszcząc. — Powiedziałeś mi, że być może będę miał operację na otwartym sercu, zanim ten dzień się skończy. Okłamałeś mnie! — Dobrze — powiedział, podarłszy kartkę. Jesteś zdany na siebie; wynocha stąd. Później tego samego dnia, gdy wracałem do domu, pewnej kobiecie popsuł się samochód. Blokował drogę, więc wysiadłem i przepchnąłem go do najbliższego zjazdu. Sam pchałem go pod górkę i za róg. Nieźle jak na faceta, który tego samego dnia miał mieć operację na otwartym sercu! Chodzi mi o to, że Słowo Boże ma moc, by zmienić to, co widzisz.


Pytania
1 Czy nad tobą kiedyś przepowiadano, że coś złego się stanie?
2 Jak sądzisz, dlaczego w słowach jest moc?
3. Co skłania ludzi, aby wierzyć bardziej w przekleństwo niż w błogosławieństwo?

Rozdział 4 — Wierzę że zachoruję

Krok 3 — Przestań się utożsamiać z chorobą.


Jesteśmy nowym stworzeniem. Możemy odnowić nasze myślenie i porzucić rzeczy, które są związane z naszą dawną tożsamością. Stare przeminęło. Choroba nie należy do Bożego nowego stworzenia, a uzdrowienie jest częścią naszego przyrodzonego prawa. Zauważyłem jednak, że wielu chrześcijan wciąż ma „zaprogramowane” choroby. Przyzwyczaili się do nich. Choroba mieści się w ich systemie. Na przykład kiedyś przemawiałem na konferencji uzdrowieńczej w Szwajcarii i podczas jednej z popołudniowych sesji ogłosiłem czas pytań i odpowiedzi. Jeden z uczestników zapytał mnie: „Jeśli Jezus zapłacił cenę za nasze uzdrowienie, dlaczego wciąż choruję?”. Najpierw wyjaśniłem, że nawet jeśli Jezus zapłacił cenę za grzech, chorobę, przekleństwo i wyzwolenie, nie oznacza to automatycznie, że nie istnieją one już w naszym życiu. Nadal możemy grzeszyć. Nadal możemy być atakowani przez demony. Nadal możemy żyć pod przekleństwem i nadal możemy chorować. Musimy użyć naszej wiary we wszystkich tych sprawach, aby przyjąć Boże obietnice i żyć zgodnie z nimi.

Poprosiłem również mojego rozmówcę, aby powtórzył za mną: „Nie będę chory ani jeden dzień w moim życiu”. Człowiek ten natychmiast odpowiedział: „Nie powiem tego!”. Kiedy zapytałem, dlaczego, odpowiedział, że prawdopodobnie kiedyś zachoruje na grypę lub będzie go bolała głowa.


Zadałem to pytanie celowo, aby pokazać, że często nie mamy wiary w to, że przestaniemy chorować — co gorsza, mamy wiarę w to, że zachorujemy! Spodziewamy się zachorować raz na jakiś czas. „Tak, ale czasami grypa po prostu bierze górę” — mówią ludzie. Mam dla ciebie wiadomość: to nie grypa ma przewagę, lecz Jezus! Nie musisz chorować na grypę, nawet jeśli dopada ona wszystkich wokół ciebie. Jezus zapłacił cenę za twoje zdrowie. Nie akceptuj choroby! Nie oczekuj choroby! Nawet o niej nie myśl! Nie dawaj diabłu miejsca! Rzucam ci wyzwanie, byś regularnie mówił na głos: „Nie będę chory ani jeden dzień w moim życiu”. Ogłoś to. Wyraź swoją wiarę i odnów swoje myślenie. Nie musimy dostosowywać się do tego świata. Dla Boga nie ma znaczenia, czy świat mówi, że coś jest nieuleczalne, czy nie. Bóg może uzdrowić wszystko. Uzdrowienie z grypy czy usunięcie guza — dla Niego to żadna różnica.


Choroba jest w nas tak zaprogramowana, że często nawet nie używamy naszej wiary do uzdrowienia. Automatycznie reagujemy w sposób naturalny. Jeśli boli nas ząb, idziemy do dentysty. Jeśli boli nas głowa, bierzemy środek przeciwbólowy, a jeśli boli nas brzuch, idziemy do lekarza. Czasami ludzie pytają: „Dlaczego więcej cudów zdarza się w Afryce? Czy mają tam więcej wiary?”. Nie. W Afryce ludzie nie mają więcej wiary, mają mniej opcji_ Po prostu bardziej wykorzystują swoją wiarę. Muszą mieć wiarę, ponieważ nie mają naturalnych rozwiązań, do których my jesteśmy nadto przyzwyczajeni. Nie zrozum mnie źle, medycyna jest ogromnym błogosławieństwem, ale zbyt łatwo z niej korzystamy i pokładamy w niej zaufanie, z kolei zbyt rzadko wykorzystujemy naszą wiarę. Często używamy wiary jako planu B zamiast planu A.


Ktoś mówi: Wierzę, że Jezus wziął wszystkie moje choroby na krzyż, ale nie które mi zostawił. Ojciec Pio, doświadczał ogromnego bólu, kiedy otwierały mu się rany na rękach, jako stygmaty. Znaki ukrzyżowania. Te bóle i gorączka nie przynosiły, ani jemu, ani innym żadnej korzyści. Jaki zatem był sens tego cierpienia?


Poniższy przykład ilustruje, jak możemy użyć naszej wiary nawet w „drobnych” sprawach, które z medycznego punktu widzenia są łatwe do rozwiązania. Pewnego dnia obudziłem się z okropnym bólem jednego zęba. Był to ciągły, kujący ból. Modliłem się o to, ale ból nie ustępował i wiedziałem, dlaczego — były we mnie wątpliwości. Miałem wątpliwości, ponieważ nie wiedziałem, o co powinienem się modlić. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Może miałem stan zapalny, ale równie dobrze mógł to być ubytek, który powstał z mojej winy. Chociaż Bóg może oczywiście uzdrowić również to, zdecydowałem, że po prostu pójdę do dentysty i poczekam na jego diagnozę.


Gdybym wiedział dokładnie, co to jest, łatwiej byłoby mi trwać w wierze. Przynajmniej wtedy wiedziałbym, w co muszę wierzyć. Poszedłem do dentysty i wyjaśniłem problem. Obejrzał moje zęby i szybko stwierdził, że to nie ubytek. Zęby były w porządku. Dentysta powiedział mi: „Masz infekcję w zębie i potrzebujesz leczenia kanałowego. Musimy to zaplanować tak szybko, jak to możliwe”. Gdy tylko powiedział, że to nie ubytek, ale infekcja, w moim sercu wzrosła wiara. Teraz wiedziałem, w co wierzyć. Wiedziałem, co jest nie tak. Powiedziałem dentyście: „Dziękuję za diagnozę, ale zdecydowałem, że nie będę tego leczył”. Dentysta natychmiast powiedział: „Ha ha! Wkrótce pan wróci. Prawdopodobnie zobaczę pana na moim fotelu w ciągu najbliższych trzech dni. Będzie pan odczuwał potworny ból, jeśli nadal będzie pan z tym chodził”. Odpowiedziałem: „Zobaczymy”, pożegnałem się i wyszedłem. Teraz, gdy wiedziałem, że to „tylko” stan zapalny, miałem w sercu wiarę. Jezus zapłacił cenę za każdą chorobę i ból, w tym ból zęba. Wyszedłem i powiedziałem: „Zapalenie, nie masz prawa do moich zębów. W imię Pana Jezusa Chrystusa, wynoś się!”. W chwili gdy to powiedziałem, poczułem moc Boga, która mnie ogarnęła i natychmiast opuścił mnie ból. Mój ząb znów był zdrowy i odtąd nigdy już nie miałem z nim problemu (ani na sekundę). Chwała Bogu!


Łukasz 1,20

Otóż zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie.


Wigglesworth rzadko odnosił się do problemu, w obliczu którego stawało wiele osób po zakończeniu jego nabożeństw: chorób, które nie ustąpiły, mimo jego modlitwy. Nauczał o wierze, uwolnieniu i uzdrowieniu — nie wspominał natomiast o tym, jak żyć z niewyleczona, chorobą. Jego własna córka, Mice Salter, która uczestniczyła w wielu nabożeństwach, pozostała głucha do końca życia. W 1913 roku Wigglesworth stracił żonę, a dwa lata później zmarł jego syn. Gdy postanowił przez resztę życia nie wiązać się z nikim, do smutku dołączyła samotność. „Po pogrzebie Polly — opowiadał później jednemu z przyjaciół. — „Wróciłem na grób i położyłem się na nim. Chciałem tam umrzeć. Powiedziałem wtedy Bogu, że jeśli mi udzieli podwójnej mocy Ducha — mojej i żony — to pójdę i będę nadal głosił ewangelię.” Modlitwa została wysłuchana, lecz Wigglesworth wspominał później o tym, jak w samotności przemierzał oceany i płakał.” Samotność nie była jedyną przeciwnością, z jaką przyszło mu się zmierzyć podczas usługiwania. Ludzie, którzy nie akceptowali lub nie rozumieli jego służby, kpili zeń publicznie oraz za pośrednictwem prasy. Inni wtrącali go do więzienia, a nawet nastawali na jego życie.


Podczas jednego z moich kazań na temat wiary pewien człowiek trzykrotnie krzyknął z sali: „Nigdy nie uwierzę!” Nie przerwałem, gdyż nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia — jestem zaprawiony do walki i każdego dnia mogę staczać bój wiary. Wszyscy musimy trzymać się tej wiary, która została raz przekazana świętym. Tak więc kontynuowałem kazanie, a ów mężczyzna raz po raz usiłował mi przerwać, krzycząc: „Nigdy nie uwierzę!” Wołał tak jeszcze po zakończeniu spotkania, gdy wychodziliśmy z sali. Nazajutrz dotarła do mnie wiadomość, że Duch Święty przemówił do niego: „Ponieważ nie chcesz uwierzyć, odejmuje ci się mowę.” Był to ten sam Duch, który po-wiedział Zachariaszowi: „Zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim” (Luk. 1:20). Kiedy usłyszałem o tym wszystkim, poprosiłem oso-by prowadzącą owo spotkanie, aby poszła do domu tego człowieka i sprawdziła, czy nasze informacje są prawdziwe. Gdy mężczyzna zapukał do drzwi, otworzyła żona gospodarza. Na pytanie, czy jej mąż był poprzedniego dnia na spotkaniu ewangelizacyjnym, gdzie trzykrotnie zapewnił publicznie, że nie ma zamian uwierzyć, i czy faktycznie stracił mowę, kobieta wybuchnęła płaczem. „Niech pan wejdzie i sam zobaczy” — zapraszając gościa do środka. Znajomy! wszedł do pokoju i zobaczył człowieka z okropnie zdeforormowanymi ustami. Niedowiarek wziął kartkę i napisał: „Miałem okazję uwierzyć. Odmówiłem, i teraz nie mogę ani uwierzyć, ani mówić”. Największym grzechem jest brak wiary w Słowo Boże. My jednak nie jesteśmy z tych, którzy się cofają, lecz wierzymy, bo Słowo Boga jest żywe i skuteczne. Pewnego razu podczas spotkania modlitewnego wy-szła do przodu elegancko ubrana kobieta. Szła, podpie-rając się kulą, która była ledwo widoczna spod dobrze skrojonej sukni. Od dwudziestu lat cierpiała na nieuleczalną chorobę nogi, a teraz usłyszała o cudach, jakie czyni Bóg i przyszła poprosić o modlitwę. Kiedy skończyliśmy, zapytała: „Co zrobiliście z moją nogą?” Powtarzała to pytanie trzykrotnie, a my patrzyliśmy, jak kobieta staje wyprostowana na obydwóch nogach, a niepotrzebna kula zaczyna jej przeszkadzać. Tłumaczka powiedziała do niej: „My nic nie zrobiliśmy. Jeżeli cokolwiek się stało, uczynił to Bóg”. Niewiasta odpowiedziała: „Utykałam przez dwadzieścia lat i musiałam chodzić o kuli, a teraz moja noga jest całkiem zdrowa”.


Pytania
1. Czy w twoim życiu spodziewasz się choroby?
2 Czy uważasz, że bóle Ojca Pio były od Boga?
3. Uważasz, że należy modlić się tylko o poważne sprawy, a nie o takie drobiazgi jak zęby?


Dziecko Króla

Czasami ludzie przychodzą do mnie po spotkaniu, ponieważ chcą, abym się za nich pomodlił. Niedawno przyszła do mnie kobieta chora na raka. Codziennie odczuwała ból z powodu otrzymywanego leczenia. Zapytała, czy mógłbym się za nią pomodlić. Powiedziałem: „Dobrze, położę na ciebie ręce i od dzisiaj już nigdy nie będziesz odczuwać bólu z powodu tego leczenia”. „Przestań, przestań. Nie rozumiesz. Codziennie odczuwam ból z powodu tych zabiegów! Zawsze tak było!”, płakała. Odpowiedziałem, że po tym dniu będzie wolna. „Ale to niemożliwe!”, powiedziała. Ta rozmowa pokazała nam, że ona zupełnie nie była gotowa na przyjęcie uzdrowienia. Nie mogła nawet uwierzyć, że po modlitwie nie będzie już czuła bólu. Jej choroba stała się jej tożsamością. Nie umiała sobie nawet wyobrazić, że już jej nie ma. Chciała modlitwy tylko po to, by ona dodała jej otuchy i wzmocniła ją, a nie dlatego, że oczekiwała uzdrowienia. To pozwala nam zobaczyć, jak choroba może stać się częścią naszej tożsamości.


Żona pewnego pastora miała tak poważną wadę wzroku, że była prawie niewidoma. Nosiła okulary z soczewkami, które były tak grube jak szkło w butelce. Pomimo faktu, że jej mąż głosił uzdrowienie, ona nie mogła tego doświadczyć we własnym życiu. Bez względu na to, ile razy ludzie kładli na nią ręce i modlili się, nie widziała żadnych rezultatów. Ta kobieta nie spodziewała się, że jeszcze kiedyś będzie dobrze widzieć. Zaczęła nawet unikać ludzi, którzy chcieli się za nią modlić, aby nie doświadczać ponownego rozczarowania. Pewnego dnia do ich Kościoła przyjechał ewangelizator uzdrowieniowy, aby przemawiać. Żona pastora wiedziała już, że będzie chciał się za nią modlić, więc robiła wszystko, by go unikać. W końcu, pod koniec tygodnia, udało mu się ją złapać i powiedział: „Chcę się za ciebie pomodlić. Zdejmij okulary!”. Pomodlił się za nią i zapytał: „Czy widzisz?”. Kiedy otworzyła oczy, ewangelizator rzekł: „Zamknij oczy!”, więc ponownie zamknęła oczy. Zapytał ją znów: „Czy widzisz?”. Kiedy ponownie otworzyła oczy, ewangelizator nakazał: „Nie! Zamknij oczy!”. W tej chwili kobieta pomyślała, że oszalał — jak mogła widzieć z zamkniętymi oczami? Po raz trzeci zapytał ją: „Czy widzisz?”. W końcu kobieta ponownie otworzyła oczy. Ewangelizator natychmiast powtórzył: „Zamknij oczy! Nie prosiłem cię o otwarcie oczu. Musisz zobaczyć siebie jako uzdrowioną, zanim spojrzysz ponownie”. W końcu kobieta zrozumiała, co miał na myśli, i zaczęła się modlić, widząc w swoim umyśle, że będzie mogła znów doskonale widzieć.,,Widzę” — powiedziała z wciąż zamkniętymi oczami. „Więc otwórz oczy” — odpowiedział mężczyzna. Kiedy to zrobiła, widziała doskonale! Chwała Bogu! Musiała porzucić swoją starą tożsamość i wyobrazić sobie oraz przyjąć tę nową.


Najczęściej ludzie modlą się i modlitwa to raczej koncert życzeń. Jeżeli przekonanie nie towarzyszy modlitwie, to można tak modlić się całe życie i nic nie otrzymać. Bóg odpowiada jedynie na modlitwy wiary.


Wigglesworth opowiada

Pewnego dnia brat baptysta przyszedł do mnie i powiedział: — Moja żona jest chora, a lekarz orzekł, że nie przeżyje następnej doby. Zapytałem: — Bracie, dlaczego nie zaufasz Bogu? — Patrzyłem na ciebie kiedyś, gdy przemawiałeś i płakałem, prosząc Boga o taką ufność. — Czy jesteś w stanie zaufać Bogu? — byłem przekonany, że Pan chce uzdrowić jego żonę, więc poprosiłem innego wierzącego, by poszedł ze mną pomodlić się nad nią. Wierzyłem, że jeśli pójdziemy tam obaj i namaścimy ją zgodnie z zasadą z listu Jakuba 5:14—15, to zostanie podźwignięta. Człowiek, do którego się zwróciłem, zapytał: — Dlaczego przychodzisz z tym do ninie? Nie mam takiej wiary, chociaż myślę, że Bóg uzdrowi tę kobietę, jeżeli ty tam pójdziesz. Posłałem więc po innego znajomego i poprosiłem, by również poszedł ze mną.


Powiedziałem mu, żeby modlił się wraz ze mną do skutku” bez względu na to, jakie są jego odczucia na miejscu. Kiedy weszliśmy do domu, poprosiłem swego towarzysza, żeby pomodlił się pierwszy. Płakał w desperacji i prosił Boga, by ukoił ból męża, kiedy zostanie już wdowcem z osieroconymi dziećmi, i żeby pomógł mu znieść ten straszny ból! Z trudem doczekałem końca tej modlitwy. Byłem bardzo poruszony i pomyślałem: niepotrzebnie ciągnąłem tutaj tego człowieka po to, by modlił się w taki sposób. Na czym polegał jego problem? Otóż, zamiast na Boga, patrzył na tę umierającą kobietę. Nie można się modlić skutecznie modlitwą wiary, jeżeli osoba potrzebująca przesłania nam Pana. Jest tylko jeden właściwy kierunek — należy patrzeć na Jezusa. Tego popołudnia Pan pragnie nam pomóc zrozumieć tę prawdę i pokazać nam, jak to czynić. Gdy pierwszy z moich towarzyszy zakończył modlitwę, poprosiłem o to samo drugiego. Niestety, podjął on ten sam wątek i ciągnął prośby tego samego rodzaju, co jego poprzednik. Wydawało się, ze niesie jakieś ciężkie brzemię i nigdy się z niego nie uwolni.

Gdy skończył, doznałem prawdziwej ulgi. Nie mogłem znosić tego dłużej. Cała ta modlitwa wydawała mi się do niczego, chyba najgorsza, jaką kiedykolwiek słyszałem. Byłem bardzo poruszony w duchu i bardzo pragnąłem, aby Bóg dostał szansę okazania swojej mocy. Zamiast się modlić, podbiegłem do łóżka, wziąłem butelkę oliwy i wylałem ją prawie w całości na chorą niewiastę. Wtedy zobaczyłem Jezusa stojącego nad jej łóżkiem z promiennym uśmiechem na twarzy. Powiedziałem: „Jezus Chrystus uzdrawia cię”. Została uzdrowiona tak szybko, że jeszcze tego samego wieczoru wstała i ubrała się. Umiłowani, niech Bóg pomoże nam dzisiaj oderwać wzrok od symptomów i okoliczności, bez względu na to, jak byłyby trudne, i utkwić go w Nim. Wtedy będziemy zdolni modlić się z wiarą.


Chcę cię zachęcić, abyś przestał postrzegać siebie jako kogoś chorego lub jako ofiarę. Zacznij postrzegać siebie jako dziecko Najwyższego Króla — dziecko, które otrzymało uzdrowienie. Nie pozwól, by choroba stała się twoją tożsamością! Dla niektórych ludzi sam ten krok wystarcza, by przyjąć uzdrowienie. Pamiętam spotkanie uzdrowieńcze, które zorganizował mój przyjaciel kaznodzieja. Tego wieczoru przyjechała tam kobieta na wózku inwalidzkim, za którą modlono się podczas spotkania, ale nie została uzdrowiona. Wróciła do domu w takim samym stanie. Kaznodzieja głosił, że choroba pochodzi od diabła, a uzdrowienie jest naszym prawem. Kiedy kobieta wróciła do domu, usiadła w swoim salonie i zastanowiła się nad tym. Nagle dotarło do niej, o co w tym wszystkim chodzi, i powiedziała do siebie: „To zbyt szalone, by to wyrazić słowami, że ja, jako dziecko Boga Najwyższego, muszę siedzieć na wózku inwalidzkim!”. Złożyła podnóżki, postawiła stopy na podłodze, wysiadła z wózka i doświadczyła całkowitego uzdrowienia! Jej mąż był tak zszokowany, że dzięki temu uwierzył! Otrzymała swój cud w chwili, gdy porzuciła swoją starą tożsamość i wkroczyła w nową. To był natychmiastowy cud, kiedy wiara przyszła nagle.


Pytania
1. Opisz, na czym polega modlitwa z wiarą?
2. Czy wizja uzdrowienia, pomaga nam w wierze?
3. Czy ty postrzegasz siebie jako ofiarę, czy jako dziecko Króla?


.

Autorytet

Jezus odchodząc, dał nam władzę nad demonami, a one są przyczyną naszych chorób. Łuk.9,1 „I zwoławszy dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami i moc uzdrawiania chorób”. Pod jednym warunkiem: Wiary — Mar.16,17 „A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą”. Derek Prince, bardzo często zwracał się do choroby jak do demona. Mówił do choroby. Co nie znaczy, że osoba jest zdemonizowana. Podobnie Jezus zwracał się do burzy, jak do osoby. „ucisz się”. Za burzą stał szatan. Mówienie do choroby, daje nam większe poczucie władzy nad chorobą. Bóg jest chętny do uzdrowienia, kiedy ty weźmiesz autorytet i z wiarą nakażesz chorobie odejść. Istnieje też dar autorytetu. W Dz. Ap. Czytamy o synach Scewy, którzy chcieli wygonić demona w imieniu Jezusa, którego głosił Paweł, Demon im odpowiedział: „Jezusa znam i wiem, kim jest Paweł, lecz wy coście za jedni?” Dz. Ap.19,15. Nie mieli autorytetu, bo nie byli wypełnieni Duchem. Od Boga wypływa autorytet.


On szanuje autorytet, który ci dał. Dlatego nakładanie rąk na ludzi w celu uzdrowienia nie działa, jeśli po tym oni nadal wypowiadają słowa niewiary. Niektórzy ludzie jeszcze przed zakończeniem modlitwy powiedzą: „To nie zadziałało. Wciąż to czuję” i natychmiast blokują Boży cud słowami, które wypowiadają. Natomiast w Biblii czytamy: „Kto słaby, niech powie: Jestem silny” (JI 3,10).


Słyszałem od jednego pastora, że pewnego razu musiał udać się do szpitala, aby odwiedzić chorą członkinię Kościoła. Kobieta była w ciężkim stanie i pozostało jej niewiele czasu. Gdy usiadł obok jej łóżka, zapytał, jak się czuje. Odpowiedziała szeptem: „Nie czuję się dobrze, nie mogę jeść i jestem bardzo słaba. Poza tym mogę tylko szeptać. Każdego dnia jest gorzej. Nie mam na nic siły ani energii”. Po kilku minutach rozmowy pastor słyszał z jej ust same negatywne rzeczy. Podniósł Biblię i zaczął nauczać ją o mocy naszych słów. Następnie przeczytał fragment Pisma Świętego: „Kto słaby, niech powie: Jestem silny”. Kobieta doznała objawienia mocy swoich słów. Zgodziła się powtórzyć za pastorem i razem oświadczyli: • „Jestem silna”; • „Jestem pełna energii”;


Jezus dał nam autorytet, władzę nad chorobami. Niewiarą likwidujemy ten autorytet. Nawet więcej, niewiarą poddajemy się diabłu. On ma władzę tylko nad niewierzącymi. Niewiarą oddajesz władzę nad sobą diabłu.


Lake latach dwudziestego wieku, opowiadał o swoim doświadczeniu w Afryce Południowej podczas epidemii dżumy. Ludzie chorowali i padali jak muchy, ale nikt nie chciał grzebać zmarłych. Wszyscy byli przerażeni możliwością zarażenia się śmiertelną chorobą — wszyscy oprócz Lake’a. Lake pracował pilnie podczas epidemii, grzebiąc wiele osób dziennie, aż w końcu przybył brytyjski statek z zaopatrzeniem i lekarzami. Po obserwacji Lake’a jeden z lekarzy zapytał go, jak chroni się przed zakażeniem. Lake odpowiedział, że prawo Ducha życia w Chrystusie Jezusie jest jego ochroną i że żaden zarazek nigdy się do niego nie przyczepi.


Kiedy oświadczył, że żaden zarazek nie może dotknąć jego ciała i przeżyć, lekarze śmiali się. Nie wierzyli mu. Lake zaproponował więc test. Kazał lekarzowi pobrać plwocinę od jednego ze zmarłych i umieścić ją pod mikroskopem. Zgodnie z oczekiwaniami żywe zarazki pokryły szkiełko. Lake zasugerował, aby umieścić te zarazki na jego rękach i przyjrzeć się im ponownie. Lekarze zrobili to, a to, co zobaczyli, zadziwiło ich. Gdy zarazki dotknęły skóry Lake’a, umierały!


Czy wiesz, że ta sama moc jest obiecana każdemu wierzącemu? Psalm 91:10 mówi:

Nie spotka cię nic złego ani żadna plaga nie zbliży się do twego namiotu.

Każdy, kto wierzy w obietnice zawarte w Psalmie 91 i wyznaje je z wiarą (Psalm 91:2), może mieć taką samą ochronę przed plagami, jaką miał John G. Lake, ale większość chrześcijan nigdy nie doświadcza tego rodzaju rezultatów, ponieważ jest bardziej pod wrażeniem tego, co słyszy w wiadomościach, niż tego, co słyszy z kazalnicy. Bardziej porusza ich to, co mówi lekarz, niż to, co mówi Bóg.


Pytania
1. Jak uważasz. Uzdrawia tylko Bóg czy uzdrawiamy się sami swoim autorytetem od Boga?
2. Dlaczego zarazki umierały na rękach Lake’a?
3. Dlaczego Jezus przemawiał do burzy jak do osoby?

Rozdział 5 — Uwierz Bogu

Krok 4 — Mów z wiarą.


• „Jestem uzdrowiona Jego ranami”; • „Trawię zjedzone posiłki”; • „Każdego dnia jestem coraz silniejsza”; • „Mogę mówić głośno”; • „Otrzymam uzdrowienie i znów będę całkowicie zdrowa”.

Wypowiedzieli razem te zdania około dwudziestu razy. Kobieta zauważyła, że zaczyna odzyskiwać głos. Obiecała pastorowi, że nie będzie już wypowiadać żadnych negatywnych słów i będzie wypowiadać Boże obietnice dotyczące jej życia. Została wypisana ze szpitala w ciągu siedmiu dni. Była całkowicie uzdrowiona, wróciła jej pełnia sił. Jedyną rzeczą, która się zmieniła, były wypowiadane przez nią słowa.


Rz 10,8—11, Ale cóż, mówi: Blisko ciebie jest słowo, na twoich ustach i w twoim sercu. To jest słowo wiary, które głosimy: „Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony. „Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. „Mówi bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.


Poród i słowa lekarza

Kiedy Femke była w ciąży z naszym najstarszym synem (Matthew), wykonano jej badanie USG, które pokazało, że coś jest nie tak z jelitami naszego syna i zostaliśmy skierowani do szpitala. W moim umyśle panował jednak ogromny spokój, ponieważ wiedziałam, że Słowo Boże mówi, że moi potomkowie będą błogosławieni (zob. Pwt 28,4). W szpitalu zrobiono kolejne badanie USG, tym razem ze specjalistą. Tam również zobaczono coś, co wskazywało, że nie jest dobrze. Musieliśmy zobaczyć się z lekarzem. Przedstawił nam kilka możliwości, ale wszystkie były negatywne. Istniało duże prawdopodobieństwo, że z Matthew dzieje się coś złego. Usłyszeliśmy nawet, że może być niepełnosprawny lub poważnie chory. Lekarz poradził nam, abyśmy rozpoczęli proces medyczny. Femke zapytała go, co mogą zrobić, aby wyleczyć nasze dziecko. Lekarz powiedział, że nie mogą nic zrobić, a jedynie monitorować sytuację, ale możemy rozważyć usunięcie „tego”. Powiedzieliśmy, nigdy tego nie zrobimy.


Femke i ja planowaliśmy poród domowy, ale kiedy personel szpitala dowiedział się, że moja żona jako młoda dziewczyna miała raka, lekarz spanikował: „Poród domowy?! Z taką przeszłością?!”. Powiedział nam, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że Femke podczas porodu dostanie zawału serca lub umrze i że musi urodzić w szpitalu, a on będzie jej asystował. Odpowiedzieliśmy lekarzowi, że jest wyleczona i całkowicie zdrowa od ponad dziesięciu lat i że chcemy sami zdecydować, gdzie będzie rodzić. Kiedy opuściliśmy szpital, nie zadzwoniliśmy do nikogo, by zrelacjonować, co powiedzieli lekarze. Nie rozpoczęliśmy też łańcucha modlitewnego. Nie powiedzieliśmy o tym nikomu. Diabelski plan nie jest wart powtarzania.


Nie czuliśmy się zobowiązani do milczenia i nie wypieraliśmy faktów, po prostu mieliśmy tyle wiary w Bożą obietnicę. To było „automatyczne”. Kiedy ludzie pytali, jak przebiega ciąża lub jak poszło USG, zawsze odpowiadaliśmy: „Wszystko idzie świetnie! Lekarze myśleli, że coś widzieli, ale my wiemy, że dziecko jest całkowicie zdrowe”. Przez cały czas w moim sercu panował ogromny spokój, Femke urodziła w domu i był to najbardziej udany poród, jaki można sobie wyobrazić. Skurcze zaczęły się w sobotę rano, a Matthew urodził się w połowie popołudnia. Okazał się całkowicie zdrowy, a Femke miała się bardzo dobrze. Rano po porodzie miałem przemawiać w kościele daleko od naszego miejsca zamieszkania. Powiedziałem im już, że Femke ma urodzić w tym terminie, aby mogli zorganizować kogoś innego, kto wygłosi kazanie zamiast mnie, ale poród przebiegł tak dobrze, że Femke powiedziała mi następnego ranka: „Po prostu jedź i głoś. Nic mi nie jest!”. Podczas całej tej sytuacji ani razu nie rozmawialiśmy o naszej górze. Jedynie do niej przemawialiśmy. „Nasz syn będzie zdrowy!” — to było nasze wyznanie. W takich chwilach nie zawsze łatwo jest mieć wiarę, ale nigdy nie powinniśmy wpuszczać strachu do naszych serc. Chcę cię zachęcić, byś mówił do swojej góry, a nie o swojej górze.


Uzdrowienie niewidomej

Chciałbym podzielić się tu świadectwem dwóch wspaniałych osób, które poznałem na jednym z naszych spotkań: Gerta Jana i Bianki. Bianka cierpiała na, poważną chorobę oczu, która powoli, ale nieuchronnie powodowała ślepotę. Jako dziecko widziała jeszcze bardzo wyraźnie, ale jej wzrok zaczął się pogarszać. W 2008 roku miała tylko 10% widzenia w lewym oku i 15% w prawym. Jej wzrok powoli się pogarszał, aż stała się praktycznie niewidoma. W kościele usłyszała nauczanie o łasce, wierze i uzdrowieniu. Godzina po godzinie Bianka i jej mąż słuchali kolejnych części nauczania. Nauczanie o uzdrowieniu pomogło im zrozumieć, że Jezus już zapłacił cenę, a do nich należało wyciągnięcie ręki i przyjęcie tego. Bianka nagle zrozumiała: Wcale nie muszę mieć tej choroby oczu. Dlaczego tak długo z nią chodziłam? Cena została zapłacona! Stała w wierze o uzdrowienie i rozwieszała w domu fragmenty Pisma, by budować swoją wiarę. Pewnego dnia medytowała nad cytatami z Biblii i do jej serca dotarło więcej wiary i prawdy. Bianka nagle zdała sobie sprawę ze wszystkiego, co Bóg dla niej uczynił, i że musi Mu tylko podziękować, aby otrzymać uzdrowienie. Zaczęła spontanicznie chwalić Boga i dziękować Mu. Uczyła się również, jak przemawiać do swojej góry, zamknęła więc oczy i zaczęła mówić do swoich oczu: „Oczy, jesteście uzdrowione w imieniu Jezusa. Zacznijcie widzieć wyraźnie — teraz!”. Kiedy je otworzyła, widziała trochę lepiej, ale obraz nadal był rozmazany. Wyglądało to tak, jakby jej widzenie było na przemian ostre lub rozmazane.


Jednak Blanka była tak pełna wiary, że w ogóle nie zwracała na to uwagi. Po prostu ponownie zamknęła oczy i zaczęła dziękować Bogu za to, co uczynił. Znów powiedziała do swoich oczu: „Oczy, jesteście uzdrowione w imieniu Jezusa”. Kiedy je otworzyła, widziała wszystko wyraźnie. Bianka powiedziała nam: „Mogłam widzieć wszystko. Znów widziałam drzewa i kwiaty na dworze”. W pierwszym tygodniu bolała ją nawet głowa, ponieważ widziała tak wiele nowych rzeczy. Doznała całkowitego uzdrowienia, ale co jakiś czas wydawało się, że problem powraca. Za pierwszym razem, gdy ślepota powróciła, pomyślała: O nie, jednak nie odzyskałam zdrowia! Ale potem powiedziała: „Chwileczkę, diable, jesteś kłamcą; właśnie, że odzyskałam!”, i ślepota natychmiast ustąpiła. Chwała Bogu! Została całkowicie uzdrowiona i od tego momentu widzi wyraźnie!


Pytania
1. Jak uważasz. Dlaczego wypowiedzenie z wiarą na głos, jest ważniejsze niż powiedzenie po cichu?
2. Dlaczego w przypadku Bianki uzdrowienie nastąpiło dopiero w domu?
3. Co stałoby się z dzieckiem gdyby Femke uwierzyła lekarzowi?


Moc słów

Musisz zdać sobie sprawę z poziomu mocy i autorytetu, jaki został nadany słowom, które wychodzą z twoich ust. Śmierć i życie są w mocy języka (zob. Prz 18,21). W dosłownym sensie obserwowałem to na przykładzie mojego sąsiada. Był całkowicie zdrowy, ale jego ojciec w młodości zmarł na raka. Choć ten mężczyzna był zdrowy, zawsze powtarzał: „Nigdy nie dożyję starości, bo mój ojciec nie dożył”. Tak naprawdę był znany z tego, że mówił wszystkim: „Zobaczycie, że nie dotrwam do emerytury. Tak jak mój ojciec, nie dożyję 65 lat”. Kiedy to mówił, był całkowicie zdrowy. Pozostał zdrowy do 64. roku życia. Wówczas zachorował na guza mózgu i zmarł przed 65. urodzinami, tuż przed przejściem na emeryturę. Niektórzy mówili: „Dlaczego Bóg na to pozwolił? Tylu ludzi się za niego modliło!”, ale to nie była wina Boga! Ten człowiek sam wybrał kierunek swojego życia za pomocą języka. Użył jego mocy, by wypowiadać śmierć zamiast życia.

.

Kiedy przemawiam na spotkaniach i pytam uczestników: „Kto wie, kim są Szafat, Setur, Nachbi, Geuel i Palii?”, nikt nigdy nie podnosi ręki. Kiedy następnie pytam: „Kto wie, kim są Jozue i Kaleb?”, prawie wszyscy podnoszą ręce. A przecież wszyscy ci mężczyźni byli wśród dwunastu zwiadowców. Na czym polega różnica? Jozue i Kaleb przynieśli pozytywny raport; reszta przyniosła negatywne. Jozue i Kaleb zapisali się w historii jako bohaterowie, ale o reszcie nigdy więcej nie słyszano. Dobrze jest uczyć się na własnych błędach, ale jeszcze lepiej jest uczyć się na błędach innych ludzi. Uczmy się na błędach Szafata, Setura, Nachbiego, Guela i Paltiego i przynieśmy pozytywny raport. Przemówmy wiarą i zdobądźmy naszą ziemię obiecaną! Powiedzmy: „Zdobędziemy naszą ziemię obiecaną! Żaden olbrzym nas nie powstrzyma!”. Żaden olbrzym nie jest na tyle silny, by powstrzymać cię przed wejściem do twojej ziemi obiecanej, ale słowa z twoich ust mogą to zrobić!


Andy Womack

Mój dobry przyjaciel dorastał z wrednym, złym ojcem. Życie pod dachem jego ojca było opresyjne. Opowiedział mi kiedyś, jak jego ojciec zużywał samochody na części. Na farmie mieli chyba z pięćdziesiąt złomowanych samochodów zaparkowanych każdego dnia, a jego ojciec wyjmował części z jednego, by naprawić inny. Za każdym razem, gdy mój przyjaciel pomagał w naprawie samochodów, jego tata mówił: Jesteś taki głupi! Nie potrafisz przykręcić nakrętki do śruby”. Po latach słuchania tego przesłania, stało się ono samospełniającą się przepowiednią w życiu mojego przyjaciela. Pamiętam, jak wiele lat później pracowałem z nim nad samochodem. I mimo że mój przyjaciel był inteligentny i zdolny, widziałem, jak trzęsie się za każdym razem, gdy ma założyć nakrętkę na śrubę, bo boi się, że ją przekręci. Pewnego razu mój przyjaciel miał już dobrze założoną nakrętkę, ale tak się bał, że ją przekręcił, że zdjął nakrętkę i założył ją ponownie. Robił to tak długo, aż w końcu przekręcił śrubę. Do dziś nie widziałem, żeby mój przyjaciel zakładał nakrętkę na śrubę, która nie zostałaby uszkodzona. Słowa ojca stworzyły w jego umyśle obraz, który ograniczał jego możliwości. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale wszystko — to, kim jesteś, co potrafisz, okoliczności, w jakich się znajdujesz, a nawet sposób, w jaki jesteś traktowany — filtrujesz przez twoją wyobraźnię. A ta wyobraźnia, jeśli nie jest właściwie ukierunkowana, ogranicza to, co Bóg może zrobić w twoim życiu.


Moja mama była nauczycielką. Kochała edukację i zawsze przywiązywała dużą wagę do naszych wyników w nauce. Kiedy byłem w szóstej klasie, mój brat przeszedł test, który określił jego IQ, było na poziomie geniusza. Gdy słyszałem, jak mama mówiła o jego wynikach, zapytałem o mój wynik. Odpowiedziała, że jestem „o dwa punkty wyżej niż idiota”. Po latach śmiała się z tego dnia, mówiąc: „To nieprawda, Andy. Musiałam sobie wtedy z ciebie zażartować”. Ale ja nigdy nie wiedziałem, że to był żart. Jej słowa, wypowiedziane w żartach, namalowały w moim umyśle obraz przeciętności, z którym zmagałem się przez lata. Dopiero gdy Pan objawił mi ducha, duszę i ciało, moja wyobraźnia zaczęła się zmieniać. Zanim zrozumiałem pojęcie ducha, duszy. i ciała, moje odbicie w lustrze było jedynym „ja”, jakie znałem. Opinie _- innych i moje własne uczucia kierowały moim ja. Nie zdawałem sobie sprawy, że prawdziwy ja — to część — mnie stworzona na obraz-Boga (Księga Rodzaju 1:26).


Pytania
1. Jesteś jak książka, więc napisz, co można z ciebie wyczytać?
2. Dlaczego Izraelici uwierzyli 10 zwiadowcą, którzy przekazali złe wieści, a nie dwóm, którzy przekazali dobre wieści?
3. Czy nad tobą też wypowiadano w dzieciństwie słowa negatywne?

Rozdział 6 — Posłuszeństwo

Krok 5 — Działaj w wierze.

.

Kaznodzieja wiary, Smith Wigglesworth, modlił się kiedyś za sparaliżowaną dziewczynę i po modlitwie powiedział: „A teraz choć!”. Dziewczyna odpowiedziała, ale ja nie mogę chodzić bo jestem sparaliżowana. Ten chwycił ją za ramiona i zaczął biec z nią, jej nogi się wzmocniły z zaczęła biec razem z nim. Kiedy robimy krok w wierze, Bóg działa. Nic się nie stanie, jeśli nie wykonamy kroku. Pewna ewangelizatorka dużo modliła się o chorych. Na jednym z jej spotkań pojawiło się pięć osób na wózkach inwalidzkich. Ustawiła ich w rzędzie, wzięła za ręce i wyszeptała: „W imię Jezusa, wstańcie i chodźcie”. Cztery z pięciu osób były posłuszne, wstały z wózków inwalidzkich i zostały uzdrowione. Kiedy powiedziała do piątej osoby: „W imię Jezusa, wstań i chodź”, osoba ta zareagowała słowami: „Ale ja nie mogę chodzić”. Ewangelizatorka odpowiedziała: „Inni też nie mogli, ale to zrobili”. Piąta osoba nie działała z wiarą i pozostała przykuta do wózka inwalidzkiego. Skupiała się na warunkach naturalnych i na własnym ciele.


Kiedy kilka lat temu byłem na siłowni, poczułem ogromny, rozdzierający ból w plecach. Nie mogłem chodzić wyprostowany i prawie nie mogłem oddychać. Modliłem się o to, ale nic się nie zmieniło. Tego wieczoru siedziałem przy stole z kolacją i nie mogłem podnieść widelca do ust, tak bardzo mnie bolało. Oddychanie stawało się coraz bardziej bolesne i coraz trudniejsze. Ludzie wokół mnie mówili mi, że coś jest naprawdę nie tak i że powinienem udać się do szpitala. W głębi serca wiedziałem jednak, że nie taka była Boża wola w tej sytuacji. Wierzyłem, że Bóg mnie uzdrowi. Po kolacji poszedłem na górę do mojej sypialni. Dosłownie wczołgałem się po schodach. Z wielkim bólem i trudem położyłem się na łóżku i ponownie zacząłem się modlić. Podniosłem ręce i zacząłem wypowiadać słowa uzdrowienia moich pleców. Nic się jednak nie zmieniało. Ból wciąż był obecny. Postanowiłem działać z wiarą i trwać w tym. Wciąż dziękowałem Bogu za uzdrowienie i wstałem z łóżka. Nie mogłem być bardziej zgięty, stojąc tam w sypialni i dziękując Bogu. Czułem w sercu, że powinienem wielbić Pana, dopóki nie wyzdrowieję. Z wielkim trudem włączyłem muzykę i zacząłem chwalić Boga. Powiedziałem: „Chwal Boga, duszo moja, bo On jest Bogiem, który przebacza wszystkie moje grzechy i leczy wszystkie moje choroby!”. Nie przestawałem uwielbiać Boga i dziękować Mu. Nie wyglądało to dobrze i strasznie bolało. Dziękowałem Bogu za dzieło odkupienia dokonane przez Jezusa i za to, że poniósł moje choroby na krzyżu. Gdy nadal wielbiłem Boga, ból coraz bardziej znikał. Nadal wierzyłem, dziękowałem i wielbiłem Pana, a po pół godzinie, zostałem całkowicie uzdrowiony. Cały ból odszedł, mogłem chodzić, stać i oddychać prawidłowo! Musiałem zrobić krok w wierze, aby to otrzymać. Nie leżałem w łóżku i nie mówiłem do siebie, że jestem chory. Pomimo ogromnego bólu wstałem i przyjąłem to, co Bóg miał dla mnie — zjadłem Jego posiłek uzdrowienia. Wypowiedziałem Słowo Boże, wstałem z łóżka, podziękowałem Mu za uzdrowienie i otrzymałem je! Chcę cię zachęcić, abyś zadziałał i z wiarą przyjął swój cud.

.

Zdrowie

Bóg chce uzdrowić ludzi którzy cierpią z powodu problemów z kolanami lub kręgosłupem, ale jeśli jest to spowodowane nadwagą, to mądre jest również, aby dana osoba schudła. Bóg chce uzdrawiać ludzi cierpiących na dolegliwości jelitowe, ale jeśli jest to spowodowane brakiem zróżnicowania diety i spożywaniem niezdrowego jedzenia, mądrze byłoby, gdyby zajęli się tym u podstaw. Bóg chce uzdrawiać ludzi z bólów głowy, ale jeśli wynikają one z ciągłego stresu związanego z relacjami czy pracą, należy dotrzeć do ich źródła. Bóg zawsze chce uzdrawiać. Bóg chce, abyśmy byli zdrowi. Czasami więc będziemy musieli szukać „zdrowia” zamiast „uzdrowienia”. Dlaczego Bóg nie wszystkich uzdrawia? Bóg uzdrowi kogoś z alkoholizmu, i marskości wątroby, po to by ten dalej mógł pić, i niszczyć wątrobę, to jest kpina z Bożego uzdrowienia. Ktoś poszedł do nieba i zapytał, dlaczego mnie nie uzdrowiłeś? a dlaczego ty nie stosowałeś się do moich przykazań?

Co mówią współczesne kościoły? Nas prawo Mojżeszowe nie obowiązuje, ale trucie się, jest samobójstwem Co mówi NT? Nie obowiązują mnie prawa Mojżeszowe tylko nie wolno ci kraść i cudzołożyć, 10 przykazań to przecież jest prawo Mojżeszowe.


1Kor.6,19 3,17

„Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego..

Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście”.


Co mówi Biblia o zdrowiu?

1. Osoby chore zakaźnie musiały być odizolowane od zdrowych.


2Moj.13,46 „Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Samotnie mieszkać będzie, jego mieszkanie będzie poza obozem”


Zarażone przedmioty trzeba było izolować

2Moj.13,50 „A gdy kapłan stwierdzi, że to zaraza, odosobni zarażony przedmiot na siedem dni”


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 54.57