Nieznajomy stał pod wielkim, rozłożystym drzewem. Towarzyszyło mu tylko pohukiwanie sów gdzieś w oddali. Nie obawiał się, że zostanie odkryty — o tej porze wszyscy spali, a od najbliższej wioski dzieliło go kilka kilometrów. Mężczyzna miał na sobie ciemny płaszcz, dzięki któremu nie było go widać w tę bezksiężycową noc. Strażnik nieba — Chors — przez większość nazywany Księżycem zszedł ze swojego posterunku. Ludzie powiadali, że kiedy znikał, zostawał …
Ridero nie weryfikuje, czy opinie publikowane w serwisie pochodzą od użytkowników, którzy nabyli daną publikację za pośrednictwem serwisu Ridero lub innych kanałów dystrybucji.
Jola
18 kwietnia 2021, o 16:41
kkk
Moje oczy...
2 czerwca 2020, o 19:52
Gość
28 lutego 2020, o 17:45
Gość
28 lutego 2020, o 17:45
Gość
28 lutego 2020, o 17:45
Autor
DoDoDan
DoDoDan — pojawiła się znikąd, jak wiatr w deszczowe popołudnie. Ciepły wiatr który przynosi słońce. Nikt nie wie kim na prawdę jest. Wielu ją widziało przechodząc chodnikiem obok drugiego człowieka. W oczach ciągle marzenie, na twarzy tajemniczy uśmiech. Staruszka na ławce w parku? Młody człowiek biegnący w parku? Czy może sąsiad w pociągu, czytający popołudniową gazetę. Idąc przez życie spogląda przez ramię i widzi świat dla innych jest niedostępny.