E-book
20
drukowana A5
49.99
Rozmowy z Ramaną

Bezpłatny fragment - Rozmowy z Ramaną

Tom III


Objętość:
298 str.
ISBN:
978-83-8221-540-3
E-book
za 20
drukowana A5
za 49.99

Tom III

3 stycznia 1938 r.

Rozmowa 439.


Gość: Gdy Rama zapytał: „Skoro Brahman jest Czystością, to jak może powstać z niego maja i na dodatek jeszcze Go zasłonić?” Wasisztha odpowiada wówczas: „W czystym umyśle kojarzonym z silną beznamiętnością takie pytanie nie powstanie.” Oczywiście w filozofii adwaity (nie-dualizmu) nie może być miejsca dla dźiwy, Iśvary maji. U kogoś zatapiającego się w Jaźni, wasany (tendencje) całkowicie znikną, nie pozostawiając miejsca na stawianie takich pytań.

Mahariszi: Odpowiedzi takie będą adekwatne do możliwości rozumienia przez Poszukiwacza. Zostało to opisane w drugim rozdziale Gity, który zaznacza, że nikt się nie narodził, ani nie umarł. Natomiast w jej czwartym rozdziale Śri Kriszna mówi, że choć wcielenia Jego i Ardźuny były liczne, to wszystkie są Mu znane, ale nie są znane Ardźunie. Które z tych stwierdzeń jest prawdziwe? Oba te stwierdzenia są prawdziwe, ale z różnych perspektyw. Teraz pojawia się pytanie: Jak dźiwa może powstać z Jaźni? Muszę odpowiedzieć w ten sposób: Jeśli poznasz Swoje Prawdziwe Istnienie, wówczas nie postawisz tego pytania.

Dlaczego człowiek miałby uważać się za odrębne istnienie? Kim był przed narodzeniem i czym będzie po śmierci? Po co marnować czas na takie dyskusje? Jaka była twoja forma w głębokim śnie? Dlaczego uważasz siebie za indywidualną tożsamość?

G.: W głębokim śnie moja forma pozostaje subtelna.

M.: Jaki skutek, taka przyczyna. Jakie drzewo, takie jego nasiono. Całe drzewo jest zawarte w nasionku, które później przejawia się jako drzewo. Wyrośnięte drzewo musi mieć podłoże, które nazywamy mają. Prawda jednak jest taka, że nie ma ani ziarna, ani drzewa. Jest tylko Istnienie.

G.: Wasanakszaja (całkowity koniec wszystkich uwarunkowań) — Mano nasa (anihilacja umysłu) — Atma-śakszatkara (Urzeczywistnienie się Jaźni). Wygląda na to, że są od siebie wzajemnie zależne.

M.: Te poszczególne wyrażenia mają tylko jedno znaczenie. Różnią się one tylko w zależności od stopnia zaawansowania danej osoby. Beznamiętność, Urzeczywistnienie, wszystkie te terminy znaczą to samo; mówią też „praktyka i beznamiętność”. Dlaczego praktyka? Ponieważ koncepty umysłu raz ustępują, a potem znów się pojawiają; później giną i ponownie powstają i tak dalej.

G.: Prawieczne predyspozycje sprawiają, że ktoś postępuje niegodziwie. Bez dźńany owe predyspozycje nie mogą zaniknąć. Ale dźńana wygląda na prawie niemożliwą. Sama pokuta nie może cofnąć całej nagromadzonej karmy, bo ileż owej pokuty byłoby potrzebne! Spójrz, z czym się mierzymy! Wszystko wygląda na trudne, a nawet na niemożliwe. Przyłączenie się do mędrca wydaje się więc być jedynym lekarstwem na wszystkie choroby.

M.: A co ma być niby uczynione? Rzeczywistość jest tylko jedna. Jak można ją urzeczywistnić? Realizacja jest więc iluzją. Praktyka wydaje się być jednak konieczna. Ale kto ma praktykować? Szukając wykonawcy, działanie i wszystko mu towarzyszące automatycznie znikają.

Co więcej, jeśli Urzeczywistnienia nie ma tu i teraz, jakże ono może, jako nowo zdobyte, być użyteczne? To, co jest permanentne, musi być wiecznie obecne. Czy może być więc na nowo zdobyte i jednocześnie też permanentne?

Uświadom najpierw sobie, co jest obecne tu i teraz. Mędrcy tak robili wcześniej i nadal robią tylko w ten sposób. Stąd mówią, że wygląda pozornie na to, że urzeczywistnienie zostało na nowo zdobyte. Kiedyś zawoalowana ignorancją, a następnie odkryta Realność wygląda jakby była na nowo urzeczywistniona. Ale ona nowa nie jest.

G.: Karma, bhakti, joga, dźńana i ich podgrupy tylko mylą umysł. Podążanie za słowami mędrców wydaje się być jedyną prawdziwą ścieżką do podążania. Czego mam się trzymać? Proszę, powiedz mi. Nie mogę przesiać ziaren od plew, gdyż jest tego za dużo. Więc proszę, poradź mi.

(Brak odpowiedzi.)


Rozmowa 440.


Gość: Bez użycia logiki, bez wyuczonej terminologii, proszę naucz mnie drogi do Błogości Jaźni. Niech stanie się to wyłącznie za sprawą łaski Guru.

Mahariszi: Miej pełną świadomość swoich wymagań. Kto chce co zyskać? Dopiero wówczas zapytaj o metodę.

G.: Błogość przejawia się sporadycznie, ale nie potrafię jej opisać. Czasami jest rodzajem blasku, ale czy to jest ta Realność? Jeśli tak, to co mam zrobić, żeby pozostała na stałe? Metoda musi być prosta. Proszę opisz mi jasno, bez logiki, uczonych dyskursów czy tajemnych znaczeń.

(Brak odpowiedzi.)

Inny gość zapytał: Proszę, powiedz mi, która z metod jest najskuteczniejsza? Czy jest nią np. modlitwa do Boga, Guru anugraha, czyli Łaska mistrza, koncentracja umysłu itp.

M.: Jedna jest konsekwencją drugiej. Każda z tych metod prowadzi do kolejnego etapu. Tworzą one ciągłą całość. Bóg, Guru i Jaźń nie różnią się od siebie. Są jednym i tym samym. Dlatego metody nie dają żadnego realnego wyboru.


Rozmowa 441.


Pan Pannalal, I.C.S., wysoki urzędnik państwowy z Allahabadu wraz ze swoją żoną, wytworną damą oraz pan Brijnarayan, emerytowany sędzia byli w aśramie przez tydzień z wizytą. W noc poprzedzającą ich wyjazd chcieli rozwiać swoje pozostałe wątpliwości. Ich sceptycyzm wyrazili następująco:

Mieliśmy naszego Guru za wielkiego mędrca. Doradził nam, byśmy „powtarzali imię Hari” mówiąc, że to jest w sumie wszystko; nie potrzeba żadnego wysiłku, by koncentrować umysł. Koncentracja pojawi się sama z siebie, jeśli Harinam będzie kontynuowane. Więc tak też robimy. Guru jednak odszedł. Poczuliśmy się jak statek bez steru pośrodku oceanu. W naszym dążeniu do znalezienia niezawodnego przewodnika czytaliśmy i słyszeliśmy o tobie. Wówczas bardzo zapragnęliśmy tu przybyć. Nasze wytęsknione pragnienie spełniło się po dwóch latach. Przybywając tutaj i przysłuchując się słowom Śri Bhagawana rozumiemy, że Mistrz uczy Atma-wiczary (badania Jaźni). Jest to metoda wiedzy (dźńana marga), podczas gdy ów inny Mistrz nauczał nas bhakti margi (metoda oddania się).

Co powinniśmy teraz zrobić? Czy mamy zrezygnować z tej poprzedniej metody i przyjąć nową? Jeśli teraz ją zmienimy, to czy nie powinniśmy zmieniać jej wielokrotnie w zależności od mistrzów, których spotkamy? Jaki postęp można osiągnąć dzięki tak częstym zmianom? Módl się, aby usunąć tę wątpliwość i pobłogosław nas.

Mistrz odesłał dżentelmena do artykułu, który ukazał się we wrześniowym numerze Vision, miesięczniku wydawanym przez Anandaśram w mieście Kanhangad.


FILOZOFIA IMIENIA BOŻEGO WEDŁUG ŚW. NAMDEVA


Imię to przenika cały wszechświat; któż może powiedzieć, do jakiej głębokości, w jakie rejony i na jaką wysokość w niebiosach ono się rozciąga? Ignoranccy głupcy przechodzą osiemdziesiąt cztery miliony różnych narodzin, nie poznając przy tym istoty rzeczy. Imię owo jest nieśmiertelne. Formy są niezliczone, ale Imię jest wszystkim. Samo Imię jest formą, a forma jest Imieniem. Nie ma rozróżnienia pomiędzy Imieniem a formą. Bóg objawił się i przyjął Imię oraz formę. Stąd nazwa, którą ustanowiły Wedy. Uważaj jednak, bo nie ma mantry poza Imieniem. Ci, którzy twierdzą inaczej, są ignorantami. Imię to brzmi Keśawa. Jest ono znane tylko kochającym wielbicielom Pana.

Wszechprzenikająca natura Imienia może być zrozumiana tylko wówczas, gdy rozpozna się swoje własne „ja”. Gdy swoje własne imię nie jest rozpoznane, niemożliwe jest doświadczenie wszechprzenikającego Imienia. Kiedy człowiek zna siebie, wówczas odnajduje owo Imię wszędzie.

Nikt nie może urzeczywistnić Imienia poprzez praktykę zdobywania wiedzy, medytację lub poprzez prowadzenie surowego życia. Poddaj swoją wolę najpierw u stóp Guru, a potem poznaj kim naprawdę jest wewnętrzne „ja”. Po odnalezieniu źródła tego „ja”, połącz swoją tożsamość w tej Jedności — która jest Jaźnią samo-istniejącą i pozbawioną wszelkiej dwoistości. Właśnie to Imię przenika wszystkie trzy światy.

Imieniem tym jest Sam Paramatman, w którym nie ma żadnego działania wynikającego z dwaity (dwoistości).

8 stycznia 1938 r.

Rozmowa 442.


Objaśniając swój własny wiersz, Śri Bhagawan zauważył: Słońce oświetla wszechświat, podczas gdy Słońce Arunaczali jest tak olśniewające, że wszechświat zostaje przez nie przesłonięty, pozostawiając tylko niezmącony blask. Ale nie dzieje się to w obecnym stanie; może zostać zrealizowane tylko wówczas, gdy zakwitnie lotos serca. Zwykły lotos kwitnie w świetle widzialnego słońca, podczas gdy subtelne Serce kwitnie tylko w obliczu Słońca Słońc. Niech Arunaczala sprawi, że moje serce zakwitnie tak, że jego niezmącony blask będzie jaśniał zupełnie samodzielnie!

Śri Bhagawan kontynuował: Lustro odbija przedmioty, ale nie są one prawdziwe, bo nie mogą pozostać poza lustrem. Podobnie mówi się, że świat jest odbiciem w umyśle i nie istnieje bez umysłu. Powstaje pytanie: jeśli wszechświat jest odbiciem, to musi istnieć rzeczywisty obiekt znany jako wszechświat, który mógłby być odbity w umyśle. Jest to równoznaczne z przyznaniem się do istnienia obiektywnego wszechświata. Prawdę jednak mówiąc, tak nie jest.

Dlatego ukazany jest obraz snu sugerujący, że świat snu nie ma fizycznej egzystencji? Jak więc został utworzony? Trzeba przyznać, że istnieją pewne wrażenia psychiczne. Nazywane są wasanami. Jak to się stało, że wasany istnieją gdzieś tam w głowie? Odpowiedź brzmi: one są subtelne. Tak jak całe drzewo jest potencjalnie zawarte w nasieniu, tak świat jest zawarty w umyśle.

Wówczas powstaje pytanie: Nasiono jest produktem drzewa, które musiało kiedyś istnieć, dzięki czemu można je odtworzyć. Tak więc świat również musiał kiedyś istnieć. Odpowiedź brzmi: Nie! Musiało istnieć kilka wcieleń, aby móc zebrać wrażenia, które zostały odtworzone w obecnej formie. Musiałem istnieć wcześniej, tak jak istnieję teraz. Prostym sposobem na znalezienie odpowiedzi będzie sprawdzenie, czy świat istnieje. Przyznając się do istnienia świata, muszę założyć istnienie widza, którym nie jest nikt inny, niż ja sam. Muszę sam siebie poznać, abym mógł zrozumieć związek pomiędzy światem a widzącym. Kiedy szukam Jaźni i trwam jako Jaźń, nie ma świata, który można by zobaczyć. Jaka jest zatem Realność? Jest nią tylko widzący, a na pewno nie świat.

Taka jest prawda, z którą człowiek nadal się kłóci na podstawie wrażenia rzeczywistości świata. Czy ktokolwiek jednak prosił go, aby przyjął taki osąd świata?

Joga Wasiszta jasno definiuje Wyzwolenie jako porzucenie fałszu i pozostawanie jako Istnienie.


Rozmowa 443.


Pewien gość zapytał: Przykład lustra odnosi się tylko do zmysłu wzroku. Świat jest postrzegany również przez inne zmysły. Czy nierzeczywistość świata może być potwierdzona również w odniesieniu do innych zmysłów?

Mahariszi: Postać na ekranie na seansie kinowym wydaje się oglądać cały świat. Jaka jednak rzeczywistość kryje się za podmiotem i przedmiotem w tym samym seansie? Iluzoryczna istota ogląda iluzoryczny świat.

Gość: Ale to ja jestem świadkiem tego spektaklu.

M.: Na pewno jesteś. Ty i świat jesteście tak samo realni jak postać w filmie i świat na ekranie kina.


Rozmowa 444.


Przedstawiciel jednego z gości: Umysł staje się świadomy świata poprzez zmysły. Kiedy zmysły są aktywne, nie można nikomu pomóc w odczuwaniu istnienia świata. Jak wobec tego karma joga może być użyteczna w celu uzyskania czystej świadomości?

Mahariszi: Świat jest postrzegany przez umysł poprzez zmysły. Pochodzi on z umysłu. Widzący doświadcza umysł i zmysły wewnątrz swojej Jaźni, a nie poza nią. Praktykujący, pozostając nietknięty swoimi działaniami, oczyszcza się bardziej do czasu, aż nie uświadomi sobie Jaźni.

9 stycznia 1938 r.

Rozmowa 445.


Wyjaśniając werset z Akszaramanamalai, Śri Bhagawan powiedział, że mouna (cisza) jest najwyższą formą upadesy. Oznacza ona „ciszę” w kontekście zarówno mistrza, ucznia, jak i praktykującego. Trzech sannjasinów, którzy odwiedzali Śri Bhagawana, rozpoczęło dyskusję.

Gość: Gdyby zachować milczenie, to jak należy postępować dalej? Gdzie jest miejsce na karma-jogę?

Mahariszi: Zrozummy najpierw, czym jest Karma, czyja jest ta Karma i kto jest jej wykonawcą. Analizując to i dociekając prawdy, człowiek jest zobligowany do pozostawania w spokoju jako Jaźń. Niemniej jednak wszelkie działania będą przecież kontynuowane.

G.: Jak to się będzie miało niby dziać, skoro ja sam nie będę działał?

M.: Kto zadaje to pytanie? Czy to Jaźń, czy coś innego? Czy Jaźń martwi się czynami?

G.: Nie, nie Jaźń. Coś innego, różnego od Jaźni.

M.: Jasne jest więc, że Jaźń nie dotyczy czynów i takie pytanie wówczas nie powstaje.

G.: Zgadzam się.

Kolejny sannjasin zadaje pytanie: Jaki wygląda stan urzeczywistnionego człowieka? Czy on nie podejmuje żadnych działań?

M.: Z pytania wynika, że pytającym nie jest człowiek urzeczywistniony. Dlaczego więc miałbyś się przejmować kimś innym? Twoim obowiązkiem jest patrzeć na siebie, a nie pytać o innych.

G.: Pisma przedstawiają go jako ideał.

M.: Na pewno. On jest ideałem. Musisz najpierw urzeczywistnić Jaźń. Nawet jeśli teraz opiszemy ten stan, to zrozumienie go będzie zgodne z twoimi obecnymi możliwościami. Przyznajesz przecież, że twoja zdolność pojmowania jest ograniczona.

Pisma mówią, że stan urzeczywistnienia nie posiada żadnych ograniczeń. Zatem jedynym sposobem na zrozumienie takiego stanu jest uświadomienie sobie Jaźni i doświadczenie tego stanu. Jeśli później takie pytanie znowu się pojawi, odpowiedź sama się znajdzie.

Inny gość zapytał: W wersie otwierającym Upadesa Sarę dokonano rozróżnienia pomiędzy czującym a nieświadomym (czitdżada).

M.: Upadesa przedstawia z punktu widzenia słuchacza. W nieczującym (dżada) nie ma prawdy. Cała świadomość (czit) jest sama i niepodzielna.

24 stycznia 1938 r.

Rozmowa 446.


Pan Grant Duff przebywał w holu. Śri Bhagawan wspominał między innymi o kilku nowych publikacjach i Maha Jodze. Zauważył również, że pan G. D. po przeczytaniu Sat Darśana Bhaszji byłby zaskoczony innym podejściem Maha Jogi. Obaj twierdzą, że reprezentują filozofię Śri Bhagawana, ale w swojej interpretacji różnią się tak bardzo, że Maha Joga w rzeczywistości potępia tę drugą.

Ktoś przytoczył ciekawe twierdzenie Sat Darśana Bhaszji, że indywidualność jest zachowana nawet po utracie ego.

Śri Bhagawan zauważył: Co niby ma być zrobione? Upaniszady wspominają: Brahmawid Brahmaiwa bhawati (Znający Brahmana staje się Brahmanem). Istnieje więcej niż jeden Brahmawid w tym samym czasie. „Czy wszyscy są tacy sami? Czy są od siebie oddzieleni?”. Zapytaj więc kilka osób. Oni patrzą tylko na ciała. Oni nie patrzą na realizację. Nie ma żadnej różnicy w realizacji Brahmawida. Taka jest prawda. Ale kiedy pojawia się pytanie z punktu widzenia ciała, odpowiedź musi być koniecznie „Tak. Są inne”. To jest przyczyną tego całego zamieszania.

Pan G. Duff: Buddyści zaprzeczają istnieniu świata; hinduska filozofia przyznaje jego istnienie, ale mówi, że jest nierealny. Czy mam rację?

Mahariszi: Różnica w spojrzeniu polega na różnicy w kątach postrzegania.

G.: Mówi się, że Śakti tworzy świat. Czy wiedza o nierealności wynika z odsłonięcia maji?

M.: Wszyscy przyznają istnienie kreacji Śakti. Jaka jest natura Stwórcy? Może być tylko zgodna z naturą stworzenia. Twórczyni [Śakti jest żoną Śiwy] ma taką samą naturę jak jej stworzenie.

G.: Czy istnieją stopnie iluzji?

M.: Iluzja sama w sobie jest iluzoryczna. Iluzja musi być zobaczona przez kogoś spoza niej. Czy taki widz może być jednak podmiotem owej iluzji? Czy może więc mówić o stopniach iluzji?

Na ekranie seansu filmowego ukazywane są różne sceny. Ogień wydaje się spalać budynki na popiół. Woda wydaje się rozbijać naczynia. Ale ekran, na którym wyświetlane są obrazy, pozostaje nietknięty ogniem i suchy. Dlaczego? Ponieważ obrazy są nierzeczywiste, natomiast ekran jest prawdziwy.

Inny przykład. Odbicia przechodzą przez lustro, ale na lustro w żaden sposób nie wpływa jakość ani ilość odbić na nim. Tak więc świat jest zjawiskiem na jednej Realności, która nie jest w żaden sposób przez niego dotknięta. Realność jest tylko jedna. Dyskusja o iluzji wynika z różnicy w kącie patrzenia na nią. Zmień swój kąt widzenia na taką z dźńany, a odkryjesz, że wszechświat to tylko Brahman. Będąc teraz w świecie, widzisz świat jako taki. Wyjdź poza niego, a on zniknie: jaśnieć będzie tylko sama Rzeczywistość.


Rozmowa 447.


Śri Bhagawan powiedział, że święty Namah Śiwaja, który wcześniej mieszkał na Arunaczali, musiał przechodzić poważne trudności. Śpiewał bowiem pieśń, która mówiła: „Bóg poddaje wielbiciela ciężkim próbom. Praczka wali materiałem o kamienną płytę, nie po to, by ją rozerwać, ale tylko po to, by usunąć z niej brud”.

25 stycznia 1938 r.

Rozmowa 448.


DOSŁOWNE TŁUMACZENIE „FILOZOFII IMIENIA BOŻEGO” NAMDEVA.


1. Imię to gęsto przenika niebo, najniższe regiony ziemi i cały wszechświat. Kto może powiedzieć, na jaką głębokość w otchłań i na jaką wysokość w niebiosa się rozciąga? Ignorant przechodzi osiemdziesiąt cztery miliony różnych narodzin, nie poznając istoty rzeczy. Namdev mówi, że owo imię jest nieśmiertelne. Formy są niezliczone, ale Imię jest wszystkim.

2. Samo Imię jest formą, a forma jest Imieniem. Nie ma rozróżnienia pomiędzy Imieniem a formą. Bóg objawił się, przyjmując imię i formę. Stąd Imię, które wymieniają Wedy. Uważaj, nie ma żadnej mantry poza owym Imieniem. Ci, którzy mówią inaczej są ignorantami. Namdev mówi, że Imieniem tym jest Sam Keśawa. Jest ono znane tylko kochającym wielbicielom Pana.

3. Wszech-przenikająca natura Imienia może być zrozumiana tylko wówczas, gdy rozpozna się swoje „Ja”. Kiedy nie rozpoznaje się własnego imienia, niemożliwe jest uzyskanie wszech-przenikającego Imienia. Kiedy człowiek pozna siebie, wtedy wszędzie odnajduje Imię. Postrzeganie Imienia jako odmiennego samego Nazwanego stwarza iluzję. Namdev mówi, „Zapytaj Świętych”.

4. Nikt nie może urzeczywistnić Imienia poprzez praktykę wiedzy, medytacji lub prowadzenie surowego żywota. Poddaj swoją wolę najpierw u stóp Guru i dowiedz się, że samo „ja” jest tym Imieniem. Po znalezieniu źródła tego „ja”, połączy swoją indywidualną tożsamość w tę jednię, która jest Samo-istniejąca i pozbawiona wszelkiej dwoistości. Przenikające poza dwaitędwaitatitę Imię weszło do trzech światów. To Imię jest samym Para Brahmanem. Nie powstają w nim działania wynikającego z dwoistości.

Kiedy Śri Bhagawan przeczytał to, pewien muzyk wszedł do sali i zaczął śpiewać Kirtany Tjagaradża w Telugu [język]. Jeden z nich mówi: „Znajdź źródło dźwięku, który jest transcendentalny (mooladhara sabda), nurkując głęboko niczym poławiacz za perłami”. A potem znowu inna pieśń: „Dla człowieka, który opanował swój umysł, gdzie jest użyteczność tapasji? Zrezygnuj z myślenia „jestem-ciałem” i zrozum, że „nie jestem; Tyś wszystkim”.

Ta pieśń została przetłumaczona na pana G. D., który był wtedy w holu.

Pan G. D. zapytał: Czy trzeba kontrolować swój oddech? Co się dzieje z człowiekiem, który nie ćwiczył kontroli oddechu?

Mahariszi: Kontrola oddechu jest tylko pomocą przy nurkowaniu w głąb. Równie dobrze można zanurkować, kontrolując tylko umysł. W kontrolowanym umyśle oddech staje się kontrolowany automatycznie. Nie trzeba próbować kontrolować oddechu, wystarczy kontrola umysłu. Kontrolowanie oddechu jest zalecane dla człowieka, który nie może od razu kontrolować swojego umysłu.

Naham — nie jestem tym — nawiązuje do reczaka

Koham. Kim jestem? (szukaj Ja) — nawiązuje do puraka

Soham — Jestem nim; (sama Jaźń) — nawiązuje do kumbhaka.

Takie są funkcje pranajamy.

Trzema formułami są:

Na — Aham. (Nie — Ja).

Ka — Aham (Kto — Ja).

Sa — Aham (On — Ja).

Usuń przedrostki i trzymaj się wspólnego czynnika we wszystkich z nich. Jest nim jest Aham — „Ja”, które jest sednem całej sprawy.

Później Śri Bhagawan odniósł się do tych pieśni, mówiąc: Tjagaradża prawi dobrze. Umysł powinien być kontrolowany. Pojawia się pytanie: „Czym jest umysł?” On sam odpowiada w kolejnym dwuwierszu, mówiąc, że jest nim myśl „jestem-ciałem”. Następnym pytaniem jest, w jaki sposób dokonuje się kontroli umysłu. Odpowiada ponownie, mówiąc: „Całkowitym poddaniem własnej woli. Zdajesz sobie sprawę, że nie ma mnie i że wszystko jest Nim.” Pieśń jest dobra i krótka. Wspomina również o innej metodzie, a mianowicie kontroli oddechu.

31 stycznia 1938 r.

Rozmowa 449.


Po tym, jak pan G. D. wyjechał, powstała wzmianka o jego wizycie w aśramie. Śri Bhagawan zauważył: „Niektóre Śakti przyciągają ludzi ze wszystkich stron świata do naszego centrum.” Jeden z wielbicieli trafnie zauważył wówczas, „że Śakti nie różni się niczym od Śri Bhagawana.” Śri Bhagawan od razu zauważył: „Które Śakti mnie tu pierwotnie przyciągnęło? To samo Śakti przyciąga też wszystkich innych.”

Śri Bhagawan był, dla wszystkich szczęśliwie, w nastroju, aby opowiedzieć następujące historie.

1. Był raz król z wierzącą królową. Ona była wyznawczynią Śri Ramy i tęskniła za tym, by jej mąż również został jego wyznawcą. Pewnej nocy odkryła, że król bełkotał coś podczas snu. Przystawiła ucho blisko jego ust i usłyszała ciągle powtarzane słowo „Rama”, niczym ma to miejsce w dżapie. Swoim odkryciem była zachwycona i już następnego dnia wydała swojemu ministrowi polecenie zorganizowania z tej okazji uczty. Król, który wziął udział w owym raucie, poprosił swoją żonę o wyjaśnienie. Ona opowiedziała mu więc o całym zdarzeniu dodając, że uczta była zorganizowana na cześć Boga z wdzięczności za spełnienie jej długo oczekiwanego pragnienia. Król był jednak poirytowany faktem, że jego wyznanie zostało odkryte. Niektórzy mówią, że zdradziwszy w ten sposób swojego Boga, uznał się za niegodnego i popełnił samobójstwo. Oznacza to, że nie powinno się otwarcie okazywać swojej pobożności. Możemy przyjąć jednak wersję, że król powiedział królowej, aby nie robiła zamieszania w związku z jego pobożnością, po czym dalej żyli razem długo i szczęśliwie.

2. THONDARADIPODI (Bhaktanghrirenu) ALWAR: Ten, który rozkoszuje się pyłem stóp wiernych. Wyznawca (o tym imieniu) posiadał poletko, na którym uprawiał tulasi, świętą bazylię, z której robił girlandy i dostarczył je Bogu w świątyni. Pozostawał kawalerem i był szanowany za sposób, w jaki prowadził życie i za swoje postępowanie. Pewnego dnia dwie siostry, które żyły z prostytucji, przechodziły obok ogrodu i usiadły pod drzewem. Jedna z nich powiedziała: „Jak obrzydliwe jest moje życie, w którym codziennie kalam moje ciało i umysł. Życie tego człowieka jest najbardziej pożądane.” Druga odpowiedziała, „Skąd znasz jego umysł? Może nie jest tak dobry, jak się wydaje. Funkcje cielesne mogą być na siłę kontrolowane, podczas gdy sam umysł może oddawać się szalonym myślom. Nie można kontrolować swoich wasan tak łatwo jak fizyczności.” Ta pierwsza wówczas odpowiedziała: „Działania są wskaźnikami umysłu. Jego życie pokazuje, że umysł jest czysty.” Druga odrzekła: „Niekoniecznie. To jeszcze nie dowodzi czystości jego umysłu.„Pierwsza siostra więc rzuciła drugiej wyzwanie, by ta udowodniła, że jego umysł jest czysty. Zawarto układ. Postanowiła zostać sama, ubrana tylko w postrzępione resztki stroju. Pierwsza siostra wróciła do domu, zostawiając drugą samą w tym nędznym ubraniu. Kiedy ta druga siadła pod drzewem, wyglądała na skruszoną i pokorną. Święty mężczyzna zauważył ją i po pewnym czasie podszedł do niej. Zapytał, co się z nią stało, że wygląda tak marnie. Błagała o skruchę za swoje poprzednie życie, chciała od teraz wieść czystszą i szlachetniejszą egzystencję, a na koniec modliła się do niego, by przyjął jej pokorną czeladź w ogrodzie lub posługiwanie jemu samemu. Doradzał jej, by ta wróciła do domu i prowadziła normalne życie, ale ona zaprotestowała. Więc zatrzymał ją do podlewania roślin tulasi. Zaakceptowała tę funkcję z zachwytem i rozpoczęła pracę w ogrodzie.

Pewnej deszczowej nocy odkrył tę kobietę stojącą pod wystającym daszkiem szopy krytej strzechą, w której mieszkał święty mężczyzna. Jej ubranie było całkowicie przemoczone, a ona sama drżała z zimna. Mistrz zapytał, co się stało, że znalazła się w tak żałosnym położeniu. Odpowiedziała, że jej miejsce zalał deszcz, więc szukała schronienia pod wystającym zadaszeniem i że odejdzie z powrotem, gdy tylko ustanie deszcz. Poprosił ją, aby weszła do chaty, a później powiedział jej, aby zmieniła swoje mokre ubranie. Ona nie miała jednak żadnego suchego ubrania do założenia. Zaoferował jej więc jedno z własnych ubrań. Założyła je, a potem poprosiła w podzięce o pozwolenie na masaż jego stóp. Zgodził się. W końcu wpadli sobie w ramiona.

Następnego dnia wróciła do domu, spożyła wykwintny posiłek i założyła ładne ubrania. Nadal jednak kontynuowała swoją pracę w ogrodzie. Czasami długo przebywała w swoim domu. Wówczas ów święty człowiek zaczął ją odwiedzać, aż w końcu z nią zamieszkał. Nie zaniedbywał jednak ani ogrodu, ani codziennego składania girland Bogu. W związku ze zmianą stylu jego życia pojawił się publiczny skandal. Wówczas Bóg postanowił przywieść go na dawną drogę i w ten sposób przyjął postać swojego świętego wyznawcy. Pojawił się u dasi [konkubiny] i potajemnie zaoferował jej bogaty prezent, boską bransoletę na kostkę. Była ona z tego prezentu bardzo zadowolona i ukryła go zaraz pod poduszką. Następnie mężczyzna zniknął. Wszystko to było potajemnie obserwowane przez służącą w jej domu.

Okazało się, że ozdoby tej brakowało w świątyni. Jedna z wyznawczyń zgłosiła zaginięcie odpowiednim władzom. Zaoferowali kuszącą nagrodę dla każdego, kto da wskazówkę pomagającą odzyskać utracone mienie. Służąca wówczas zgłosiła się i zażądała nagrody. Policja odzyskała ornament i aresztowała dasi, która powiedziała, że otrzymała bransoletkę od świętego wyznawcy. Został on potraktowany bardzo surowo, ale wówczas nadnaturalny głos powiedział. „Ja to zrobiłem. Zostawcie go w spokoju.” Król i wszyscy inni byli zaskoczeni. Padli na kolana u stóp mężczyzny i uwolnili go. Potem prowadził lepsze i szlachetniejsze życie.

3. KADUVELI SIDHAR był znany jako bardzo surowy pustelnik. Żywił się suchymi liśćmi opadłymi z drzew. Król kraju usłyszał o nim, zobaczył go i zaoferował nagrodę dla każdego, kto udowodni wartość tego człowieka. Pewna bogata dasi zgodziła się podjąć wyzwania. Zamieszkała w pobliżu pustelnika i udawała, że mu pomaga. Delikatnie wkładała kawałki papadu do zebranych przez niego suchych liści. Kiedy zjadł je, zaczęła zostawiać inne smaczne rzeczy wraz z suchymi liśćmi. W końcu zaczął wybierać same dobre, smaczne dostarczane przez nią potrawy. Doszło też do sytuacji intymnej i urodziło się im dziecko. Zgłosiła sprawę do króla.

Król chciał wiedzieć, czy może udowodnić ich wzajemny stosunek na forum publicznym. Zgodziła się i zaproponowała plan działania. W związku z tym król ogłosił publiczny występ taneczny tej dasi, spraszając na niego ludzi. Wiele osób się tam zgromadziło, pojawiła się również owa dasi, ale przed tym podała dziecku pewien środek i zostawiła go w domu pod opieką świętego.

Przedstawienie taneczne było u szczytu, kiedy dziecko zaczęło płakać w domu za matką. Nie mogąc go uspokoić, ojciec wziął dziecko na ręce i poszedł na występ. Ona wesoło tańczyła. Nie mógł podejść do niej z dzieckiem. Kiedy zauważyła mężczyznę i niemowlę, wymyśliła sobie kopnięcie nogami w tańcu, aby rozluźnić jedną z bransolet na kostce stopy. Gdy podeszła do miejsca, w którym znajdował się święty, delikatnie podniosła nogę, a ten zawiązał jej bransoletę. Publiczność krzyczała i śmiała się, ale on pozostał niewzruszony. Ażeby udowodnić swoją wartość, zaśpiewał tamilską pieśń:

„Dla zwycięstwa, odpuszczam moją złość! Uwalniam mój umysł, gdy się gdzieś spieszy. Jeśli to prawda, że śpię dzień i noc cały czas świadomy Jaźni, niech ten kamień rozpadnie się na strzępy i stanie się szeroką przestrzenią!”

Wówczas ten kamień (idol) pękł z głośnym hałasem. Ludzie byli zdumieni.

Śri Bhagawan kontynuował:

W ten sposób udowodnił, że jest niezłomnym Dźńanim. Nie należy oszukiwać się zewnętrznym wyglądem Dźńaniego. Tak podaje Wedanta Czudamani — V. 181.

Jego znaczenie jest następujące:

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20
drukowana A5
za 49.99