E-book
20
drukowana A5
49.99
Rozmowy z Ramaną

Bezpłatny fragment - Rozmowy z Ramaną

Tom II


5
Objętość:
261 str.
ISBN:
978-83-8189-637-5
E-book
za 20
drukowana A5
za 49.99

TOM II

23 sierpnia 1936 r.

Rozmowa 240.

Gość: Świat jest materialistyczny. Jakie jest na to lekarstwo?

Mahariszi: Materialistyczny czy duchowy — jest wyłącznie według twojego światopoglądu. Drisztim dźńanamajim kritwa, Brahma majam pasjet dźagat — Wyrób sobie swój własny właściwy światopogląd. Stwórca sam wie, jak zadbać o swoje Stworzenie.

G.: Co najlepiej robić, by zapewnić sobie przyszłość?

M.: Zadbaj o teraźniejszość; przyszłość zatroszczy się o siebie sama.

G.: Przyszłość jest wynikiem teraźniejszości. Więc co mam zrobić, aby ją naprawić? A może powinienem pozostać bez ruchu?

M.: Czyja jest ta wątpliwość? Kto chce podjąć się sposobu postępowania? Znajdź wątpiącego. Jeśli uchwycisz się wątpiącego, wątpliwości same znikną. Utraciwszy kontrolę nad sobą, myśli cię trapią, świat jest widziany, powstają wątpliwości, także niepokój o przyszłość. Uchwyć się Jaźni, one wówczas znikną.

G.: Jak to zrobić?

M.: To pytanie odnosi się do spraw nie-jaźni, ale nie do Jaźni. Czy wątpisz w istnienie Siebie samego [własnej Jaźni]?

G.: Nie. Ale mimo to chcę wiedzieć, jak można zrealizować Jaźń. Czy istnieje jakaś metoda, która do tego prowadzi?

M.: Wysil się. Tak jak woda jest uzyskiwana poprzez drążenie studni, tak i Ty uświadamiasz sobie Jaźń poprzez jej badanie.

G.: Tak. Ale jedni łatwo znajdują wodę, innym przychodzi to z wielkim z trudem.

M.: Ale już widzisz wilgoć na powierzchni. Masz pełną świadomość Jaźni. Dąż do niej. Gdy wysiłek się skończy, Jaźń rozbłyśnie.

G.: Jak wytrenować umysł, by zajrzeć do środka?

M.: Poprzez praktykę. Umysł jest inteligentną fazą prowadzącą do własnej destrukcji, do manifestacji Jaźni.

G.: Jak zniszczyć umysł?

M.: Woda nie może uczynić wodę suchą. Szukaj Jaźni, a umysł zostanie zniszczony.

29 sierpnia 1936 r.

Rozmowa 241.

Gość: Jak uniknąć nieszczęścia?

Mahariszi: Czy nieszczęście ma kształt? Nieszczęściem jest tylko niechciana myśl. Umysł nie jest na tyle silny, aby jej się oprzeć.

G.: Jak zdobyć taką siłę umysłu?

M.: Poprzez uwielbienie Boga.

G.: Medytacja boskiej Immanencji jest trudna do zrozumienia.

M.: Zostaw Boga w spokoju. Trzymaj się Jaźni.

G.: Jak robić dźapę (powtarzanie mantr)?

M.: Jest ona dwojakiego rodzaju — fizyczna i subtelna. Ten drugi rodzaj jest medytacją nad nią, dającą siłę umysłowi.

G.: Ale umysł nie jest stabilny do medytacji.

M.: To z powodu braku siły.

G.: Sandhja jest zazwyczaj wykonywana mechanicznie. Podobnie inne rytuały religijne. Czy są one przydatne? Czy nie lepiej jest robić dźapę itp., znając jej znaczenie?

M.: Um! Um!

Rozmowa 242.

Dżentelmen z Gujarati zapytał Śri Bhagawana: Mówią, że mamy możliwość wyboru, aby cieszyć się swoimi zasługami lub przewinieniami po naszej śmierci. Ich spuścizna będzie zgodna z naszym wyborem. Czy tak jest?

Mahariszi: Po co stawiać sobie takie pytania w odniesieniu do wydarzeń po śmierci? Po co pytać: „Czy się urodziłem? Czy zbieram owoce mojej dawnej karmy?” i tak dalej? Nie będą one się przecież pojawiać przez pewien czas, kiedy zapadasz w sen. Dlaczego? Czy teraz jesteś inny niż ten, który śpi? Nie jesteś! Dlaczego więc te pytania pojawiają się teraz, a nie we śnie? Dowiedz się tego!

Rozmowa 243.

Mizernie wyglądający mężczyzna w średnim wieku przyszedł z laską w ręku, położył ją przed Bhagawanem, ukłonił się nisko i usiadł w pobliżu Maharisziego. Wstał i z wielką pokorą zaoferował Bhagawanowi tę laskę, mówiąc, że jest to drzewo sandałowe. Śri Bhagawan powiedział mu, żeby zatrzymał ją dla siebie. Ponieważ nic z Bhagawanem nie może być bezpieczne. Jako wspólna własność, ale pożądana przez niektórych, zostanie zabrana przez któregoś z gości z lub bez zgody Bhagawana. Wtedy ofiarodawca może być niezadowolony.

Ale ten człowiek nadal pokornie nalegał. Śri Bhagawan nie mógł oprzeć się jego prośbom, więc powiedział: „Zachowaj to dla siebie jako prasad od Bhagawana”.

Mężczyzna poprosił, aby kij został najpierw zaakceptowany jako prezent, a następnie przekazany mu przez Śri Bhagawana z błogosławieństwami. Śri Bhagawan otrzymał laskę, powąchał ją, powiedział, że jest w porządku, skinął głową i przekazał mu ją z powrotem, mówiąc: „Zatrzymaj ją. To sprawi, że zawsze będziesz o mnie pamiętał.”

Rozmowa 244.

Maharani Saheba mówiła delikatnym i cichym głosem, ale wystarczająco słyszalnym:

Gość: „Maharadżi, mam szczęście, że cię widzę. Moje oczy miały przyjemność widzieć cię, moje uszy przyjemność słyszeć twój głos. Jestem błogosławiona wszystkim tym, co tylko człowiek chciałby mieć.” Głos Jej Wysokości zaczął się dławić. Dzięki wielkiej sile woli zebrała się i ciągnęła wzruszona dalej. „Mam wszystko, czego chcę, co tylko człowiek mógłby sobie wymarzyć… Ale … Ale … Ja … Ja … nie mam spokoju umysłu… Coś temu przeszkadza. Prawdopodobnie moje przeznaczenie…”

Przez kilka minut panowała cisza. Potem Mahariszi przemówił swoim zwykłym ciepłym głosem:

Mahariszi: „Wszystko w porządku. To, co należało powiedzieć, zostało powiedziane. Dobrze. Jakie jest przeznaczenie? Nie ma żadnego przeznaczenia. Poddaj się, a wszystko będzie dobrze. Zrzuć całą odpowiedzialność na Boga. Nie bierz na siebie tego ciężaru. Co wówczas przeznaczenie może ci zrobić?”

G.: Poddanie się jest niemożliwe.

M.: Tak. Całkowite poddanie się jest na początku niemożliwe. Częściowe poddanie się jest na pewno możliwe dla wszystkich. Z czasem doprowadzi cię to do całkowitego poddania się. Cóż, jeśli poddanie się nie jest możliwe, to co można zrobić? Nie będzie spokoju umysłu. Pozostaniesz bezradna, żeby móc go uzyskać. Można to zrobić tylko poprzez poddanie się.

G.: Częściowe poddanie się — no cóż — może cofnąć przeznaczenie?

M.: Och, tak! Może.

G.: Czy przeznaczenie nie wynika z przeszłej karmy?

M.: Jeśli ktoś zostanie poddany Bogu, Bóg będzie za niego jej doglądał.

G.: Poddanie się jest Bożym ułaskawieniem i Bóg ją cofnie?

M.: Wszyscy są tylko w Nim.

G.: Jak Bóg może zostać zobaczony?

M.: Wewnętrznie. Jeżeli umysł jest zwrócony do wewnątrz, to Bóg objawia się jako świadomość wewnętrzna.

G.: Bóg jest we wszystkim — we wszystkich przedmiotach, które widzimy wokół siebie. Mówi się, że powinniśmy widzieć Boga we wszystkim.

M.: Bóg jest we wszystkim i w widzącym. Gdzie jeszcze Bóg może być widziany? Nie można go znaleźć nigdzie na zewnątrz. Powinien być odczuwalny wewnętrznie. Aby zobaczyć przedmioty, konieczny jest umysł. Pojęcie w nich Boga jest czynnością umysłową. Ale to nie jest prawdziwe. Wewnętrzna świadomość, oczyszczona z umysłu, jest odczuwana jako Bóg.

G.: Istnieją, powiedzmy, piękne kolory. Przyjemnie jest je oglądać. Widzimy w nich Boga.

M.: Wszystkie są umysłowymi koncepcjami.

G.: Są czymś więcej niż tylko kolorami. Kolory wymieniłam tylko jako przykład.

M.: One też są tylko mentalne.

G.: Jest też ciało — zmysły i umysł. Dusza wykorzystuje to wszystko do poznawania rzeczy.

M.: Przedmioty, uczucia czy myśli to wszystko są pojęcia mentalne. Umysł wznosi się po powstaniu ja-myśli, albo ego. Skąd bierze się ego? Z abstrakcyjnej świadomości lub czystej inteligencji.

G.: Czy to dusza?

M.: Dusza, umysł czy ego to tylko słowa. Nie ma bytów tego rodzaju. Świadomość jest jedyną prawdą.

G.: Wtedy ta świadomość nie może dawać żadnej przyjemności.

M.: Jej naturą jest Błogość. Tylko sama Błogość istnieje. Nie ma rozkoszującego się, który mógłby rozkoszować się przyjemnością. Rozkoszujący się i rozkosz — oboje się w niej łączą.

G.: W zwykłym życiu są przyjemność i ból. Czy nie powinniśmy pozostać tylko w przyjemności?

M.: Przyjemność polega na odwracaniu umysłu do wewnątrz i trzymaniu go w środku; natomiast ból w wysyłaniu go na zewnątrz. Istnieje tylko przyjemność. Brak przyjemności nazywany jest bólem. Naturą człowieka jest przyjemność — Błogość (Ananda).

G.: Czy to dusza?

M.: Dusza i Bóg są tylko konceptami mentalnymi.

G.: Czy Bóg jest tylko koncepcją umysłu?

M.: Tak. Czy myślisz o Bogu we śnie?

G.: Ale sen jest stanem apatii.

M.: Jeśli Bóg byłby prawdziwy, to musi pozostać zawsze. Pozostawałby tak samo we śnie, jak i w czuwaniu. Jeżeli Bóg jest tak prawdziwy, jak twoja Jaźń, to Bóg musi istnieć we śnie tak samo, jak we śnie jest Jaźń. Ale ta myśl o Bogu powstaje tylko w stanie czuwania. Kto teraz myśli?

G.: Ja myślę.

M.: Kim jest to „ja”? Kto to mówi? Czy to jest to ciało?

G.: Ciało mówi.

M.: Ciało nie mówi. Jeśli tak, to czy mówiło we śnie? Kto to jest ten „ja”?

G.: Ja w ciele.

M.: Jesteś w ciele czy bez?

G.: Na pewno jestem w ciele.

M.: Czy wiesz, że tak jest we śnie?

G.: Ja też pozostaję w swoim ciele we śnie.

M.: Czy wiesz, że Ja jest w ciele również we śnie?

G.: Sen to stan apatii.

M.: Faktem jest, że nie jesteś ani w środku, ani poza nim. Sen jest naturalnym stanem bycia.

G.: Wtedy sen musi być stanem lepszym niż ten.

M.: Nie ma stanu lepszego i gorszego. We śnie, podczas śnienia i w stanie czuwania jesteś taka sama. Sen jest stanem szczęścia, nie ma w nim nieszczęścia. Poczucie pragnienia, bólu itp. powstaje tylko w stanie czuwania. Jaka jest zmiana, która nastąpiła? Jesteś taka sama w obu stanach, ale jest różnica w szczęściu. Dlaczego? Bo teraz powstał umysł. Ten umysł wznosi się po „ja-myśli”. Ta myśl rodzi się ze świadomości. Jeśli się przebywa tylko w samej tej świadomości, to zawsze jest się szczęśliwym.

G.: Stan snu to stan, w którym umysł jest cichy. Ja uważam go za stan gorszy.

M.: Gdyby tak było, to dlaczego wszyscy pragną spać?

G.: To ciało, gdy jest zmęczone, idzie spać.

M.: Czy ciało śpi?

G.: Tak. Jest to stan, w którym zużycie ciała jest naprawiane.

M.: Niech tak będzie. Ale czy ciało samo śpi, albo się budzi? Sama powiedziałaś przed chwilą, że umysł jest cichy we śnie. Te trzy stany są stanami umysłu.

G.: Czyż nie są to stany duszy funkcjonujące poprzez zmysły itd.?

M.: Nie są to stany duszy ani ciała. Dusza pozostaje zawsze nieskażona. To jest podłoże przebiegające przez wszystkie te trzy stany. Przebudzenie mija, jestem; stan snu mija, jestem; stan śnienia mija, jestem. One się powtarzają, a jednak ciągle jestem. Są jak obrazy poruszające się na ekranie w seansie kinowym. Nie wpływają one na ekran. Podobnie i ja pozostaję nietknięte, chociaż te stany przemijają. Jeśli pochodzą one z ciała, to czy wiesz, że ciało jest we śnie?

G.: Nie.

M.: Ciało nie zdając sobie sprawy, że jest we śnie. Jak więc może ono powiedzieć, że jest we śnie?

G.: Bo po przebudzeniu nadal się znajduje.

M.: Zmysł ciała jest myślą, myśl jest umysłem, umysł rodzi się po „ja-myśli”, „ja-myśl” jest pniem myśli. Jeżeli się ją uchwyci, inne myśli znikną. Wtedy nie będzie ciała, nie będzie umysłu, nie będzie nawet ego.

G.: Co wtedy pozostanie?

M.: Jaźń w swojej czystej postaci.

G.: Jak można sprawić, aby umysł zniknął?

M.: Nie próbuje się go zniszczyć. Samo myślenie o tym lub życzenie sobie zniszczenia go jest myślą. Natomiast jeżeli myśliciel jest poszukiwany, to myśli same znikają.

G.: Czy znikną same z siebie? To wydaje się takie trudne.

M.: Znikną, bo są nierealne. Sama idea trudności jest przeszkodą w realizacji. Trzeba ją przezwyciężyć. Pozostanie jako Jaźń nie jest trudne.

G.: Łatwo jest myśleć o Bogu w świecie zewnętrznym, a trudno jest pozostać bez myśli.

M.: To absurdalne; patrzeć na inne rzeczy jest łatwo, a zaglądnąć wewnątrz siebie jest trudno! To musi być odwrotnie.

G.: Ale ja nie rozumiem. To jest trudne.

M.: Ta myśl o trudności jest główną przeszkodą. Już zaledwie niewielka praktyka sprawi, że będziesz myśleć inaczej.

G.: Jaka jest ta praktyka?

M.: Żeby poznać źródło „ja”.

G.: To był stan przed narodzinami.

M.: Dlaczego miałoby się myśleć o narodzinach i śmierci? Czy naprawdę się rodzisz? Powstanie umysłu nazywane jest narodzinami. Po umyśle powstaje myśl o ciele i ciało jest widziane; potem myśl o narodzinach, o stanie przed narodzeniem, o śmierci, o stanie po śmierci — to wszystko jest tylko umysłem. Czyje to są narodziny?

G.: Czy ja się teraz nie urodziłam?

M.: Jak długo ciało jest rozpatrywane, tak długo narodziny są realne. Ale ciało nie jest „ja”. Jaźń się nie rodzi i nie umiera. Nie ma nic nowego. Mędrcy widzą wszystko jako Jaźń. Nie ma w niej żadnej różnorodności. Dlatego nie ma ani narodzin, ani śmierci.

G.: Jeśli sen jest takim dobrym stanem, to dlaczego nie chce się pozostać w nim na zawsze?

M.: Zawsze jest się tylko we śnie. Obecny stan przebudzenia to nic innego jak sen. Śnienie może mieć miejsce tylko we śnie. Sen leży u podstaw tych trzech stanów. Manifestacją tych trzech stanów jest znów sen, który z kolei jest kolejnym snem. W ten sposób te stany snu i śnienia nigdy się nie kończą.

Podobnie jak te stany, narodziny i śmierć również są śnieniem we śnie. Prawdę mówiąc, nie ma narodzin ani śmierci.

8 września 1936 r.

Rozmowa 245.

Panny Gulbai i Shirinbai Byramjee, dwie indyjskie zaratusztrianki zadawały pytania wokół jednego centralnego tematu. Wszystkie ich pytania sprowadzały się do jednego.

„Rozumiem, że Jaźń przekracza ego. Moja wiedza jest teoretyczna, a nie praktyczna. Jak mam zdobyć praktyczną realizację Jaźni?”

Mahariszi: Realizacja nie jest niczym, co należy zdobyć na nowo. Ona już tu jest. Wszystko, co jest konieczne, to pozbyć się tej myśli: „Nie mam świadomości Jaźni.”

G.: Wtedy nie ma potrzeby wcale niczego próbować.

M.: Nie. Cisza umysłu czy spokój — to realizacja. Nie ma momentu, w którym Jaźni by nie było.

Tak długo, jak długo istnieją wątpliwości lub poczucie braku realizacji, trzeba próbować pozbywać się tych myśli. Myśli te wynikają z identyfikacji Jaźni z nie-jaźnią. Kiedy nie-jaźń znika, pozostaje tylko Jaźń. Aby zrobić miejsce gdziekolwiek, wystarczy usunąć stamtąd rzeczy. Miejsce nie jest tworzone od nowa. Nawet więcej — miejsce tam jest nawet pomimo ciasnoty.

Brak myśli nie oznacza pustki. Musi być ktoś, kto rozpoznaje tę pustkę. Zarówno wiedza, jak i ignorancja są jedynie w umyśle. Są zrodzone z dualizmu. Ale Jaźń jest poza wiedzą i ignorancją. Sama w sobie jest światłem. Nie ma potrzeby widzieć Jaźni za pośrednictwem innej Jaźni. Nie ma dwóch Jaźni. To, co nie jest Jaźnią, jest nie-jaźnią. Nie-jaźń nie może zobaczyć Jaźni. Jaźń nie ma wzroku ani słuchu. Leży poza nimi — zupełnie sama, jako czysta świadomość.

Kobieta z naszyjnikiem na szyi wyobraża sobie, że został on zgubiony i szuka go do czasu, aż przyjaciel jej o tym wspomni; stworzyła własne poczucie zgubienia, własny lęk w poszukiwaniu, a potem własną przyjemność z odnalezienia. Podobnie jest z Jaźnią bez względu na to, czy jej szukasz, czy też nie. Tak jak kobieta czuje, że zagubiony naszyjnik został odzyskany, tak również usunięcie niewiedzy i zaprzestanie fałszywej identyfikacji ujawniają Jaźń, która jest zawsze obecna — tu i teraz. Nazywa się to realizacją. Nie jest ona czymś nowym. Polega na usunięciu ignorancji i niczym więcej.

Pustka jest złym wynikiem przeszukiwania umysłu. Umysł musi być odcięty, ze swoim korzeniem i gałęziami. Zobacz, kim jest myślący, kim jest poszukujący. Uchwyć się tego myślącego, poszukiwacza. Wszystkie myśli wówczas znikną.

G.: Wtedy pojawi się ego — myślący.

M.: To ego jest czystym Ego, oczyszczonym z myśli. Jest takie samo jak Jaźń. Jak długo będzie się utrzymywać błędna identyfikacja, tak długo będą pojawiać się wątpliwości, pytania, nie będzie ich końca. Wątpliwości ustaną dopiero wówczas, gdy nie-jaźń się skończy. To doprowadzi do urzeczywistnienia Jaźni. Nie pozostanie tam nikt inny, kto mógłby wątpić lub zadawać pytania. Wszystkie te wątpliwości powinny się rozwiązać same z siebie. Żadna ilość słów nie zaspokoi pragnienia. Trzymaj się myślącego. Tylko wtedy, gdy myśliciel nie jest uchwycony, przedmioty pojawiają się na zewnątrz lub pojawiają się wątpliwości w umyśle.

Rozmowa 246.

Język jest tylko środkiem do przekazywania myśli innym. Wywoływany jest dopiero po pojawieniu się myśli; wszystkie te myśli pojawiają się po powstaniu „ja-myśli”; „ja-myśl” jest więc źródłem całej rozmowy. Kiedy ktoś pozostaje bez myślenia, rozumie drugą osobę poprzez uniwersalny język ciszy.

Cisza jest ciągłym mówieniem; jest wiecznym przepływem języka; przerywa się ją poprzez mówienie. Te wypowiadane słowa zaburzają język milczenia. W przewodach płynie prąd elektryczny. Opór jego przepływu jarzy się jak lampa lub obraca się jak wentylator. W przewodzie pozostaje jako energia elektryczna. Podobnie jest z ciszą, która jest odwiecznym przepływem języka, blokowanym przez słowa.

To, czego nie da się poznać w rozmowie trwającej kilka lat, można poznać w mgnieniu oka w Ciszy, lub naprzeciw Ciszy — np. Dakszinamurti i jego czterech uczniów.

Cisza jest najwyższym i najbardziej efektywnym językiem.

Rozmowa 247.

Pojawiła się wątpliwość, czy świadomość „ja-ja” jest taka sama jak nirwikalpa samadhi, czy też jest czymś jeszcze przed nią.

Śri Bhagawan powiedział, że maleńka dziura w sercu pozostaje zawsze zamknięta, ale jest ona otwierana przez wiczarę, w wyniku czego świadomość „ja-ja” świeci. Jest ona więc taka sama jak samadhi.

Gość: Jaka jest różnica między omdleniem a snem?

Mahariszi: Sen jest nagły i obezwładnia człowieka na siłę. Zemdlenie jest wolniejsze i podtrzymywana jest ciągle szczątkowa świadomość. Dlatego właśnie Realizacja jest możliwa w omdleniu i niemożliwa we śnie.

G.: Jaki jest stan tuż przed śmiercią?

M.: Gdy człowiek łapie oddech z trudem, to świadczy o tym, że jest nieprzytomny swojego ciała, trzyma się już innego ciała i człowiek kołysze się to tu, to tam. Podczas dyszenia w odstępach czasu następuje gwałtowniejsze złapanie tchu, co wskazuje na oscylację między tymi dwoma ciałami. Spowodowane jest to tym, że obecne przywiązanie nie zostało jeszcze całkowicie przełamane. Zauważyłem to podczas śmierci mojej matki i Palaniswamiego.

G.: Czy nowe ciało biorące udział w tym stanie reprezentuje kolejną reinkarnację danej osoby?

M.: Tak. Podczas sapania osoba ta znajduje się w czymś w rodzaju snu, nie zdając sobie sprawy ze swojego obecnego otoczenia.

(Należy pamiętać, że Śri Bhagawan był ze swoją matką od 8.00 do 20.00 — aż do jej śmierci. Przez cały czas trzymał jej głowę jedną ręką, drugą jej łonie. Co to oznacza? On sam powiedział później, że była to walka pomiędzy nim a jego matką do czasu, aż jej duch dotarł do serca.

Najwyraźniej dusza przechodzi przez serię subtelnych doświadczeń, a dotyk Śri Bhagawana generuje strumień, który odwraca duszę od jej wędrówki w kierunku serca.

Samskary jednak trwają i trwa walka pomiędzy duchową siłą, którą tworzy Jego dotyk a wrodzonymi samskarami. Dopóki nie zostaną one całkowicie zniszczone, dopóty dusza nie zostanie wprowadzona do serca, aby spocząć w wiecznym spokoju, który jest taki sam jak Wyzwolenie.

Jego wejście do Serca oznacza swoiste doznanie odczuwalne dla Mahatmy — podobne do brzęknięcia dzwonu. Kiedy Mahariszi towarzyszył Palaniswamiemu na łożu śmierci, po powyższym sygnale zabrał swoją rękę. Ale oczy Palaniswamiego otworzyły się natychmiast, co oznacza, że duch uciekł przez nie, wskazując tym samym na wyższe odrodzenie, ale nie Wyzwolenie.

Doświadczywszy tego raz z Palaniswamim, Mahariszi kontynuował dotykanie swojej matki przez kilka minut dłużej — nawet po sygnale, że dusza przechodzi do serca — i w ten sposób zapewnił jej Wyzwolenie. Potwierdziło się to wyglądem doskonałego spokoju i opanowania w rysach jej twarzy).

15 września 1936 r.

Rozmowa 248.

Śri Bhagawan powiedział: Dźńani mówi: „Ja jestem ciałem”; adźńani mówi, „Ja jestem ciałem”. Jaka jest różnica? „Jestem” jest prawdą. Ciało jest ograniczeniem. Adźńani ogranicza „ja” do ciała. „Ja” pozostaje niezależnie od ciała we śnie. To samo „ja” jest teraz w stanie czuwania. Choć wyobrażane jako będące w ciele, „ja” jest bez ciała. Nieprawidłowym pojęciem nie jest „Ja jestem ciałem”. „Ja” tak mówi. Ciało jest nieczułe i nie może tego powiedzieć. Błąd polega na myśleniu, że „ja” jest tym, czym „ja” nie jest. „Ja” nie jest nieczułe. „Ja” nie może być bezwolnym ciałem. Ruchy ciała są mylone z „ja”, a wynikiem tego jest nieszczęście. Niezależnie od tego, czy ciało działa, czy nie, „ja” pozostaje wolne i szczęśliwe. „Ja” adźńaniego jest tylko ciałem. To jest cały ten błąd. „Ja” Dźinaniego obejmuje ciało i wszystko inne. Najwyraźniej powstaje jakiś byt pośredni, który powoduje całe to zamieszanie.

Pan Vaidyanatha Iyer, prawnik, zapytał: Jeśli Dźńani powie „Ja jestem ciałem”, to co stanie się z nim po śmierci?

Mahariszi: On nawet teraz nie identyfikuje się z ciałem.

Gość: Ale przed chwilą powiedziałaś, że Dźńani mówi: „Ja jestem ciałem”.

M.: Tak. Jego „ja” obejmuje również ciało. Dla niego nie może być nic poza „ja”. Jeżeli ciało odpadnie, to nie ma straty dla „ja”. „Ja” pozostaje takie samo. Jeżeli ciało czuje się martwe, niech zadaje samo sobie owo pytanie. Być bezwolnym przecież nie może. „Ja” nigdy nie umiera i nie zadaje pytań. Kto wtedy umiera? Kto zadaje pytania?

G.: Dla kogo więc są te wszystkie śastry? Nie mogą być dla prawdziwego „ja”. One muszą więc być dla nierzeczywistego „ja”. Prawdziwe „ja” ich nie wymaga. To dziwne, że nierealne „ja” ma mieć dla siebie tyle śastr.

M.: Tak. Dokładnie tak. Śmierć to tylko myśl i nic więcej. Ten, kto myśli, stwarza kłopoty. Niech myślący powie nam, co się z nim dzieje w czasie śmierci. Prawdziwe „ja” jest nieme. Nie należy myśleć, że „jestem tym — nie jestem tym”. Mówienie „to czy tamto” jest mylące. To też są ograniczenia. Tylko „ja jestem” jest prawdą. Cisza to „ja”. Jeśli ktoś myśli „jestem tym”, inny myśli „jestem tym” i tak dalej, dochodzi do zderzenia myśli, czego wynikiem jest powstanie tak wielu religii. Prawda pozostaje taka, jaka jest. Nie jest ona dotknięta żadnymi twierdzeniami, sprzecznością lub czymkolwiek innym.

G.: Czym jest śmierć? Czyż nie jest to odpadnięcie ciała?

M.: Nie pragniesz jej we śnie? Co się wtedy dzieje złego?

G.: Ale ja wiem, że się obudzę.

M.: Tak — pomyśl jeszcze raz. Jest poprzednia myśl: „Obudzę się”. Myśli rządzą życiem. Wolność od myśli to czyjaś prawdziwa natura — błogość.

24 września 1936 r.

Rozmowa 249.

Mahariszi: Ignorancja — adźńana — jest dwojakiego rodzaju:

— Zapomnienie o Jaźni.

— Utrudnianie sobie poznania Jaźni.

Wsparcie powinno zostać przeznaczone na eliminowanie myśli; myśli te są powracającą manifestacją predyspozycji pozostających w formie zalążkowej; są źródłem różnorodności, z której wynikają wszystkie kłopoty. Tymi środkami pomocniczymi jest na przykład słuchanie prawdy od mistrza (śrawana) itd. Efekty śrawany mogą być natychmiastowe, a uczeń od razu rozpoznaje prawdę. Takie coś może mieć miejsce jednak tylko w przypadku, gdy uczeń jest już mocno zaawansowany. W przeciwnym razie uczeń czuje, że nie jest w stanie uświadomić sobie prawdy, nawet po wielokrotnym jej usłyszeniu. Z czego to wynika? Zanieczyszczeń w jego umyśle: ignorancji, zwątpienia i błędnej tożsamości. Są one przeszkodami, które należy usunąć:

— aby całkowicie usunąć ignorancję, musi on wielokrotnie słyszeć prawdę, aż do momentu, gdy jego znajomość przedmiotu stanie się doskonała;

— aby usunąć wątpliwości, musi zastanowić się nad tym, co usłyszał; ostatecznie jego znajomość będzie wolna od wszelkiego rodzaju wątpliwości;

— aby usunąć niewłaściwe utożsamianie się Jaźni z nie-jaźnią (np. ciała, zmysłów, umysłu lub intelektu) jego umysł musi stać się jednopunktowy.

Kiedy dokona się wszystkich tych rzeczy, przeszkody napotykają swój koniec, a wynikiem jest samadhi, to znaczy, że zapanuje spokój. Niektórzy mówią, że nigdy nie należy przestać angażować się w słuchanie o prawdzie, refleksję i jednopunktowość. Nie zostaną one spełnione poprzez czytanie książek, ale tylko przez ciągłą praktykę, aby utrzymać umysł w oderwaniu.

Aspirantem może być kritopasaka lub akritopasaka. Ten pierwszy jest zdolny do urzeczywistnienia Jaźni, nawet przy najmniejszym bodźcu. Tylko niewielka wątpliwość stoi mu na przeszkodzie, którą łatwo usunąć, jeżeli raz usłyszysz prawdę od Mistrza. Natychmiast wówczas osiąga stan samadhi. Zakłada się, że ukończył on już śrawanę, refleksję itp. w poprzednich narodzinach i nie są one już dla niego niezbędne.

Dla wszystkich innych te pomoce są konieczne; dla akritopasaki wątpliwości pojawiają się nawet po wielokrotnym wysłuchaniu; dlatego nie wolno mu rezygnować z pomocy, dopóki nie osiągnie stanu samadhi. Śrawana usuwa złudzenie, że Jaźń jest jednością z ciałem itp. Refleksja daje do zrozumienia, że Wiedza jest Jaźnią, a jednopunktowość objawia Jaźń jako nieskończoną i błogą.

27 września 1936 r.

Rozmowa 250.

Pewien wyznawca zapytał Maharisziego o pewne nieprzyjemne wypowiedzi jednego ze znanych mu ludzi.

Odpowiedział: „Pozwalam mu na to. Pozwoliłem mu już na to wcześniej. Pozwól mu robić to jeszcze intensywniej. Niech inni pójdą za jego przykładem. Pozwólcie mi tylko pozostać w spokoju. Jeśli z powodu tych nieprzychylnych doniesień nikt do mnie nie przyjdzie, uznam to za wielką przysługę. Poza tym, jeśli zależy mu na wydawaniu książek obrażających mnie, a jeśli zarabia na ich sprzedaży, to jest naprawdę dobry. Takie książki będą się sprzedawać jeszcze szybciej i w większych ilościach niż inne. Spójrzcie na książkę panny Mayo. Dlaczego on też nie miałby robić tego samego? Robi mi tym wielką przysługę.” Mówiąc tak, śmiał się.

29 września 1936 r.

Znowu było odniesienie do tego samego tematu, gdy Mahariszi był sam. Wygląda na to, że z powodu swojego nierozważnego działania, szkalujący Ramanę człowiek wchodzi na grząski grunt. Kiedy o tym wspominano, Mahariszi zdawał się troszczyć o bezpieczeństwo tego człowieka i powiedział z oczywistym współczuciem: „Nawet jeśli pozwala mu się zarobkować we własny sposób, człowiek ten wpada w kłopoty. Gdyby skorzystał z naszej pobłażliwości i postąpił rozsądnie, mógłby się dobrze przygotować. Ale co my możemy zrobić?”

Rozmowa 251.

Pewna wyglądająca na bardzo inteligentną choć pokorną arystokratyczna dama zapytała:

„Słyszeliśmy o tobie, Maharadżi, jako o najmilszej i najszlachetniejszej duszy. Od dawna chcieliśmy otrzymać twój darśan. Przyszłam tu kiedyś wcześniej, 14-go tego miesiąca, ale nie mogłam pozostać w obecności twojej świętości tak długo, jakbym chciała. Będąc kobietą i jednocześnie młodą, nie mogłam znieść tych ludzi dookoła, więc zerwałam się w pośpiechu po zadaniu jednego czy dwóch prostych pytań. W naszej części kraju nie ma równie świętego mężczyzny, jakim ty jesteś. Jestem szczęśliwa, bo mam wszystko, czego tylko mogłabym sobie zapragnąć. Ale nie mam tego spokoju umysłu, który przynosi szczęście. Przychodzę więc tu teraz ponownie, pragnąc twojego błogosławieństwa, by zdobyć ów spokój.”

Mahariszi: Bhakti spełnia twoje pragnienie.

Gość: Chcę wiedzieć, jak mogę osiągnąć ten spokój ducha. Uprzejmie proszę o radę.

M.: Tak — poświęcenie i poddanie się.

G.: Czy jestem godna bycia wierną?

M.: Każdy może być wiernym. Opłata duchowa jest wspólna dla wszystkich i nigdy nikomu nie odmawia się jej — czy to osobie starszej czy młodej, mężczyźnie czy kobiecie.

G.: Dokładnie to chciałam wiedzieć. Jestem młoda i grihini (gospodynią domową). Istnieją obowiązki grihastha dharmy (gospodarstwa domowego). Czy oddanie jest zgodne z taką pozycją?

M.: Na pewno. Czym jesteś? Nie jesteś ciałem. Jesteś Czystą Świadomością. Grihastha dharma i świat są tylko zjawiskami pojawiającymi się w tej Czystej Świadomości. Ona sama pozostaje nienaruszona. Co cię powstrzymuje przed byciem swoją własną Jaźnią?

G.: Tak, znam już linię nauczania Maharisziego. To jest poszukiwanie Siebie [Jaźni]. Ale moja wątpliwość pozostaje, czy takie poszukiwanie jest zgodne z życiem grihasthy.

M.: Jaźń jest zawsze. To jesteś ty. Nie ma nic poza tobą. Nic nie może istnieć poza tobą. Kwestia zgodności lub jej braku nie powinna pojawiać się.

G.: Będę bardziej zdecydowana. Chociaż jesteś obcy, muszę przyznać się do przyczyn mojego niepokoju. Jestem pobłogosławiona dziećmi. W lutym zmarł chłopiec — dobry brahmaćari. Byłam tym głęboko dotknięta. Byłam zniesmaczona tym życiem. Chcę poświęcić się życiu duchowemu, ale moje obowiązki jako grihini nie pozwalają mi prowadzić życia w porzuceniu. Stąd moje wątpliwości.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20
drukowana A5
za 49.99