Dedykuję ten tomik mojej ukochanej babci, Wandzie, której niestety nie ma już z nami. Dziękuję Ci za całą miłość, którą mnie obdarzyłaś. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu
„Puste papierki”
Miałaś rację
Wiele racji w tym, co takie...
Skomplikowane się zdaje,
Te sprawy życia wszelakie,
Co życie wszem wdzięcznie daje,
W tym, że ludzie są podłymi,
Wszak niczego nie pojmują,
Acz nie zawsze są ci złymi,
Geny tak nimi sterują,
Lecz umiałaś pośród złego,
Ludziom ciągle dobro czynić,
Bez wdzięczności ich, bez tego!
Tylko ich tu można winić,
Pomimo bólu, ran i łez,
Zawsze wszystko rozumiałaś,
Jedyna wiedziałaś, że bez,
Zrozumienia nic nie zdziałasz,
Dziś w podzięce stoją wszyscy,
Choć czasami już za późno,
By spróbować cień tej iskry,
Ci pokazać nie na próżno,
Wdzięczny każdy twej osobie,
I choć sam, łzami zalany,
Straszliwie tęsknię po tobie,
Wiem, że kiedyś się spotkamy.
„The call of her soul”
Somewhere there, closed and caged,
She screams and hits the bars,
Enough she cried, enough she begged.
But she's far, further than is Mars.
In some place,
Deep under your view,
She hates the scar on her face,
More than you ever knew,
But it is what it is,
Through tears she always says,
In the end of all of this,
She’ll come in laugh and grace.
„Błądzę”
Błądzę!
Błądzę pośród życia ścieżek,
Krętych, tak skomplikowanych,
Zabłąkany jestem szczerze,
Pośród płotów chadzam starych,
Wszystkie już pomalowane,
Wszystkie piękne, kolorowe,
Jednak wszystkie jakby znane,
Czy to dla mnie aby zdrowe?
A tam światło na mnie pada,
Tam, w oddali, ktoś mi kuka,
To życiowa dobra rada,
To życiowa, nowa furtka,
Pomruguje od wielu lat,
Przemawia, woła, rozprawia,
Niedostępna, jakby zza krat,
O me jutro się obawia,
Tak jak ja, w mojej obawie,
Że tu utknę, pozostanę,
Na tym bruku, na tej trawie,
Że przykleję się, nie wstanę,
Więc tak mrugam do tej furtki,
Jabym gotów był już teraz,
Wciąż kupuję buty, kurtki,
W drzwiach z plecakiem stałem nieraz,
Ile bym zamiarów nie miał,
Wśród tych samych płotów błądzę,
I będę tak długo tu stał,
Póki supła nie rozwiążę,
Który ciąży mi tak ciągle,
Prawdą mą o kończeniu spraw,
Bym mógł zasiąść w życia siodle,
Bym znów z wolności sączył prawd.
Błądzę!