drukowana A5
40.45
drukowana A5
Kolorowa
71.96
Powstanie Wielkopolskie na ziemi kruszwickiej 1918—1919

Bezpłatny fragment - Powstanie Wielkopolskie na ziemi kruszwickiej 1918—1919

Objętość:
281 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-8189-369-5
drukowana A5
za 40.45
drukowana A5
Kolorowa
za 71.96

Wstęp

Przełom 2018 i 2019 roku jest szczególny dla Polski, gdyż obchodzimy 100 rocznicę Powstania Wielkopolskiego, które wybuchło 27 grudnia 1918 roku. W walkach o wyzwolenie brali udział Kruszwiczanie, a także ludność z okolicznych wiosek. W tym burzliwym czasie powstały w Kruszwicy: Szwadron i Batalion Nadgoplański, a także stacjonowała 2 Eskadra Wielkopolska (samoloty wywiadowcze typu Halberstat CI. II). Oddziały z Kruszwicy ruszyły na pomoc miastu Inowrocław, gdzie w wyniku bardzo krwawych walk poległo wielu ochotników.

Historiografia Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 to twórczość różnych autorów, nie tylko historyków i regionalistów ale również samych powstańców, którzy opisywali swoje losy na łamach powojennych mediów i w dziennikach. W niniejszym opracowaniu chciałem zaznaczyć również jak ważną rolę w powstaniu wielkopolskim odgrywały stowarzyszenia, które przed wybuchem powstania grudniowego działały w całkowitej konspiracji a ujawniły swoją siłę i doskonałą organizację w dniach walki. Mam świadomość, że treści zawarte w publikacji nie wyczerpują tematu, bowiem wymaga to gruntownych specjalistycznych badań. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że mimo upływu lat nie pojawiło się żadne opracowanie obejmujące temat powstania wielkopolskiego w gminie Kruszwica. Dlatego podjąłem się próby zebrania materiałów i spisania wydarzeń wojennych z tego okresu w Kruszwicy, a także jej okolicy.

Z okazji pięćdziesiątej rocznicy wybuchu powstania z inicjatywy inowrocławskiego oddziału ZBoWiD ukazała się książka w 50-tą rocznicę Powstania Wielkopolskiego w Inowrocławiu. Autorem opracowania był Janusz Brodziński, redaktor kierujący inowrocławskim oddziałem „Gazety Pomorskiej”. Niewielka objętościowo praca była podsumowaniem wyników ówczesnych badań na ten temat z uwzględnieniem relacji żyjących uczestników walk o Inowrocław.

Dziejami powstania wielkopolskiego zajmował się także Edmund Mikołajczak, nauczyciel historii, regionalista i publicysta z Inowrocławia. Znane są sesje popularnonaukowe i konkursy dla młodzieży o tematyce powstańczej organizowane przez E. Mikołajczaka. Z okazji 90. rocznicy wybuchu powstania opracował scenariusz widowiska o wyzwoleniu Inowrocławia 6 stycznia 1919 r. E. Mikołajczakowi zawdzięczamy popularyzację powstania wielkopolskiego 1918/1919 w okolicach Inowrocławia, a także publikację, między innymi „Inowrocławski słownik biograficzny”.

Powstańcy opanowali Strzelno 2 stycznia 1919 r. w ramach „wyprawy kujawskiej”, kierowanej przez Pawła Cymsa. Opracowanie o powstaniu na Ziemi Strzeleńskiej ukazało się dopiero w 1988 r. Jego autorem jest Kazimierz Chudziński (ur. 1947 r.), nauczyciel, samorządowiec i regionalista. Opracowanie jego autorstwa liczy zaledwie 39 stron, jednak jest niezwykłym ujęciem tematu powstania w Strzelnie. „Strzelno w Powstaniu Wielkopolskim 1918—1919” oparte było na wspomnieniach powstańców oraz informacjach prasowych. Dwadzieścia lat później wznowiono publikację, poszerzając o dokumenty i źródła drukowane.

Jeśli chodzi o opracowania kruszwickie, nie doszukałem się żadnego większego tytułu świadczącego o wydarzeniach powstańczych na terenie Kruszwicy i Kruszwicy-wsi, oprócz artykułów w monografii pod red. J. Grześkowiaka, która liczy już 54 lata.

Tak więc, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919, pomimo licznych opracowań w tym zwycięskim czynem zbrojnym, nie doczekało się publikacji zawierającej pełny opis i listę powstańczą Kruszwicy. W 1938 r. Tadeusz Grygiel opublikował wykaz, który obejmował 282 pozycje polskie o historii Powstania Wielkopolskiego. Podobne zbiory zawiera historiografia niemiecka, którą przedstawił Hans Jacob Schmitz, a także Max Gunzenhausen. W 1947 r. bibliografia Jana Baumgrata obejmowała druki polskie, łącznie 320 pozycji. W latach sześćdziesiątych, bibliografia Stanisława Kubiaka, była znacznie obszerniejsza, liczyła 522 druki o powstaniu. Kolejne wydawnictwo w 1988 r. sporządzone przez Beatę Nowak przy współpracy Marka Rezlera obejmuje 567 publikacji. Historycy mają więc sporą bazę zawierającą wydarzenia z regionu Wielkopolski i Kujaw, gdzie znajdujemy największą ilość autorów piszących o powstaniu wielkopolskim. Bardzo pomocne dla mojej pracy okazały się publikację Dziennika Kujawskiego, a także Zarys Monograficzny Kruszwicy, pod redakcją J. Grześkowiaka. Niestety monografia liczy już ponad pięćdziesiąt lat i wymagała gruntownej analizy, a także uzupełnienia. Mimo to stała się fundamentem do stworzenia tej pracy.

Zasługi Kruszwicy w Powstaniu Wielkopolskim 1919 roku były ogromne. Właśnie w tym mieście powstało jedno z pierwszych lotnisk polowych naszego lotnictwa wojskowego i szpital polowy, w którym udzielano pomocy rannym żołnierzom w czasie powstania. Kruszwica wyzwoliła się dzięki niebywałej organizacji, taktyce, sprytowi i konspiracji, a także sile ducha samych powstańców, którzy wpojone mieli wartości takie jak miłość do języka, tradycji, wiary i wszystkiego co polskie. Po wybuchu powstania 27 grudnia 1918 roku w Poznaniu, Paweł Cyms, którego kompania opanowała Gniezno ruszył nie czekając dalszych rozkazów w szalonym rajdzie w kierunku na Inowrocław. Miasta Trzemeszno, Mogilno, Strzelno wyzwalając się dołączały ze swoimi oddziałami do Cymsa. Kruszwica nie czekając na maszerujące w jej kierunku odziały wyzwoliła się sama. To z Kruszwicy nie zważając na dalsze rozkazy, ani prośby Rady Ludowej Inowrocławia, aby nie prowadzić walk o miasto Cyms poprowadził powstańców do boju zdobywając Inowrocław 6 stycznia. Oddziały ze Strzelna i Kruszwicy powróciły do swoich miejscowości, aby zorganizować tzw.

Batalion Nadgoplański, który w bardzo szybkim czasie osiągnął stan czterech kompani piechoty, jednej kompani karabinów maszynowych, oddziału Kawalerii i pełnego stanu taboru. Dwie kompanie piechoty zorganizowano w Strzelnie, gdzie kwaterowały, jednak żołd i zaopatrzenie pobierały w Kruszwicy, gdzie znajdowało się dowództwo. Batalion, mimo że posiadał dużą swobodę organizacyjną taktycznie podlegał 1 Pułkowi Grenadierów Kujawskich w Inowrocławiu, a później wszedł w skład 3 batalionu. Dowódcą batalionu został podporucznik Zygmunt Prusinowski, którego jednak około 15 stycznia odwołano do garnizonu inowrocławskiego. Jego następcą zostaje podporucznik Kazimierz Dratwiński. Adiutantem Dratwińskiego mianowano Stanisława Miśkiewicza. Dowódcami oddziałów zostali: 9 Kompania Ignacy Nowak, 10 kompania Franciszek Nowicki, 11 kompania Józef Adamczewski, 12 Kompania Stanisław Pałczyński. Dowódcą kompani karabinów maszynowych został Stanisław Molenda, a kawalerii Arnold Benewitz. Taborami dowodził Jan Paprocki zaś oficerem gospodarczym i płatnikiem mianowano Aleksa Niklewskiego. Szefami kompanii mianowano Józefa Urbanka, Antoniego Nowaka, Jana Litwina, Stefana Trzeckiego, Franciszka Badynę i Jana Bociańskiego. Starsze roczniki pospolitego ruszenia m.in ojców rodzin zwolniono z oddziałów frontowych kierując ich do Straży Ludowej. Dla uzupełnienia składów młodszymi rocznikami utworzono Komendę Poborową, a prowadzenie rekrutacji powierzono Józefowi Mazurowi. Ochotniczy pobór bardzo szybko uzupełnił brakujące stany osobowe w kompaniach. Wojsko zakwaterowano w hotelu pod „Mysią Wieżą” oraz barakach należących do Cukrowni Kruszwica. W dniu 11 kwietnia Batalion Nadgoplański opuszcza Kruszwicę do nowego miejsca postoju w „Białych Koszarach” w Inowrocławiu, które zdobywał 3 miesiące przedtem. Nazwa „Nadgoplański” powoli zaczęła zanikać, jednak jeszcze długi czas 3 Batalion 5 pułku Strzelców Wielkopolskich otrzymywał uzupełnienie ze swojego macierzystego rejonu pełniąc służbę żołnierską na odcinku frontu północnego.

28 czerwca 1919 roku nastąpiło podpisanie Traktatu Wersalskiego. Powstanie okazało się zwycięskie, tereny zdobyte przez powstańców oraz obszar Pomorza wraz z dostępem do Bałtyku zostały włączone w skład państwa Polskiego.

Dnia 10 stycznia 1920 roku weszło w życie postanowienie układu. Front wielkopolski zlikwidowano w marcu 1920. Wyzwolenie spod panowania pruskiego w dniu 6 stycznia 1919 r. mieszkańcy Inowrocławia i okolicznych miejscowości zawdzięczają podporucznikowi Pawłowi Cymsowi. Ten 24 letni były podporucznik pruskiej armii, gnieźnianin, po zwycięskiej batalii o Gniezno, w dniu 28 grudnia 1918 r. na czele ochotników z Gniezna i Wrześni ruszył dalej w kierunku zachodnim, czyli na Kujawy. Z punktu widzenia strategicznego właśnie stolica Kujaw Zachodnich, a dokładnie rzecz ujmując stacjonujący tam żołnierze 140 pułku piechoty stanowili poważne zagrożenie utraty już wyzwolonych terenów. Dodatkowo dzięki połączeniom kolejowym i drogowym ewentualna odsiecz wojsk pruskich mogła nastąpić właśnie przez Inowrocław z garnizonów wojskowych w Bydgoszczy i Toruniu. Droga do Inowrocławia nie była zbyt długa, po drodze trzeba było jednak wyzwolić jeszcze Trzemeszno, Mogilno, Strzelno i Kruszwicę.

Trzemeszno zostało zajęte dokładnie 1 stycznia 1919 r. Przebieg walk powstańczych kruszwiczan znamy między innymi z zapisek kapitana Franciszka Nowickiego (Wspomnienie o Udziale Kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim 1919 r., osobny zapis w „Kruszwica Zarys Monograficzny 1965 r.”).

Nowicki opowiadał, że wieczorem 4 stycznia 1919 roku żołnierze podporucznika Cymsa ruszyli do Inowrocławia. Słabo uzbrojona, ale silnie zmotywowana grupka żołnierzy ruszyła wyzwolić Kujawy. Ochotnicy z okolic Kruszwicy i Strzelna przeszli przez Szymborze-Marulewy i od południowo-wschodniej strony uderzyli na Inowrocław. Głównym celem oddziału było zdobycie gmachu Urzędu Pocztowego. W tej placówce mieściła się centralna sieć telefoniczna. Zdobycie poczty było kluczowym celem, gdyż ułatwiłoby to komunikację z okolicą, ze Strzelnem i Kruszwicą. Uprościłoby to przenoszenie posiłków między pozycjami i przyspieszyło przepływ informacji o walce. Urząd był jednak dobrze strzeżony przez świetnie uzbrojonych i znakomicie zaopatrzonych trzydziestu Niemców. Należy zauważyć, że zanim kompania Cymsa dotarła do Kruszwicy, miejscowi zdążyli wyzwolić miasto. Mimo to rajd ppor Pawła Cymsa był imponujący. Najpierw opanowali Gniezno, a potem w szybkim tempie dotarli do Inowrocławia, zbierając po drodze ochotników z wyzwolonych miast i wsi: Trzemeszna, Mogilna, Strzelna i oczywiście Kruszwicy.

W Trzemesznie zmobilizowano 60 ochotników. Kolejnym punktem było Mogilno, zanim jednak powstańcy dotarli pieszo do miasta, miejscowi powstańcy rozbroili już bez jednego wystrzału stacjonujący tam oddział niemiecki, który karnie ustawiony został na rynku aby poddać się do niewoli. Na czele powstańców mogileńskich stali Stanisław Roloff, Władysław Splitta, Izydor Włodarek i Aleksander Jakubowski. Następnym miastem, o które toczyły się walki było Strzelno, które ostatecznie wyzwolono wieczorem 2 stycznia 1919 r. Atakiem dowodził sierż. Mieczysław Łabęcki, miasta bronił 45 osobowy oddział Grenzschutzu. W samym Strzelnie zgromadziło się ok. 50 powstańców, głównie członków „Sokoła”, którym przewodził Władysław Trzciński. Oddział niemiecki wycofując się w kierunku Kruszwicy zostawił broń i amunicję. W tym czasie z okolicznych miejscowości i wsi gromadzili się spontanicznie kolejni powstańcy byli oni jednak słabo uzbrojeni. Kolejnym miejscem ataku była Kruszwica oraz patrolowane pogranicza z Królestwem Polskim, gdzie według posiadanych przez powstańców informacji stacjonowało ok. 60 oficerów i 371 żołnierzy.

W tym czasie zaskoczeni dynamicznie rozwijającym się natarciem Polaków Niemcy rozpoczęli pertraktacje z Naczelną Radą Ludową w Poznaniu oraz Radą Ludową w Inowrocławiu, w celu uzyskania potrzebnego do zorganizowania przeciwnatarcia czasu. Apele kierowane przez Radę Ludową o zachowanie przez Polaków spokoju nie przyniosły żadnego efektu. Działania były prowadzone nadal, szczególnie na pograniczu, gdzie m.in. w Wójcinie miejscowi powstańcy zdobyli znaczne ilości broni i amunicji. Czas walki o Inowrocław zbliżał się nieuchronnie.

W nocy z 2 na 3 stycznia 1919 r. powstańcy kruszwiccy pod wodzą Kazimierza Dratwińskiego własnymi siłami wyzwolili miasto. Idący z odsieczą oddział niemiecki z Inowrocławia został zatrzymany i rozbrojony przez innych powstańców otaczających to miasto. W następnym dniu, 4 stycznia 1919 r. powstańcy ruszyli do zajęcia pozycji do ataku na Inowrocław. Zajęto Mątwy oraz rozdzielono planowany atak na dwie strony, od zachodu i od wschodu. W tym czasie w samym Inowrocławiu, Tajny Komitet Obrony Inowrocławia również prowadził działania o charakterze powstańczym. 2 stycznia 1919 r. na zebraniu mobilizacyjnym stawiło się około pięciuset słabo uzbrojonych ochotników. Przewodzili im Mieczysław Rogowski, Zdzisław Starkiewicz, Władysław Ziółkowski, Zygmunt Czapla, Franciszek Pruszewicz i Mieczysław Ekert. Powstańców zorganizowano w oddziały bojowe oraz wysłano emisariuszy do zorganizowania mobilizacji w pobliskich wsiach. Przystąpiono też niezwłocznie do natarcia. Pierwszy atak przeprowadzono na pozycje niemieckie od strony ulicy Paderewskiego, przez Rynek i ulicę Królowej Jadwigi. W ten sposób udało się dotrzeć aż do koszar przy ulicy Dworcowej. Po drodze powstańcy zdobyli gmach poczty oraz próbowali opanować budynek magistratu. Niestety słabo uzbrojeni musieli ulec przewadze liczebnej, ale przede wszystkim sile uzbrojenia żołnierzy pruskich. Na niekorzyść powstańców prowadzone były w tym czasie rozmowy rozejmowe między delegacjami polską i niemiecką. Zawarto rozejm korzystny dla Niemców. Decyzjom tym nie podporządkował się jednak dowódca powstańców ppor. Paweł Cyms i na domiar tego wezwał telegraficznie na pomoc dowództwo 31 pp. z Włocławka. W odpowiedzi na pomoc powstańcom stacjonujących u bram Inowrocławia przybyły dwie kompanie wojska z Radziejowa, pod dowództwem kpt. Michała Zabdyra. Teoretyczny rozejm nie trwał długo. Sami Niemcy wywołali zamieszki, które w konsekwencji spowodowały przyspieszony atak oddziałów powstańczych. Atakowano z dwóch stron, grupa wschodnia, dowodzona przez kpt. Michała Zabdyra liczyła 400 żołnierzy i dysponowała 3 ciężkimi karabinami maszynowymi. Powstańcy uzbrojeni byli w karabiny, na każdy przypadało po 20 sztuk amunicji. Grupa zachodnia, dowodzona przez ppor. Mieczysława Słabęckiego, liczyła 420 powstańców uzbrojonych w karabiny, na każdy przypadało po 30 sztuk amunicji. Dodatkowo posiadano 3 ciężkie karabiny maszynowe, 3 lekkie karabiny maszynowe oraz kilka granatów ręcznych. Ruchomą grupą operacyjną był szwadron kawalerii z Kruszwicy liczący 74 szable. W trakcie walk o miasto przybyli również powstańcy z Mogilna — 300 żołnierzy, oddział barciński — 50 ludzi i kompania pakoska w sile 100 powstańców. Celem grupy zachodniej było wtargnięcie do miasta ulicą Poznańską, zdobycie po drodze wszystkich strategicznych budynków oraz przerwanie połączenia drogowego i kolejowego do Torunia. Celem grupy zachodniej było zdobycie dworca kolejowego, przerwanie połączenia z Bydgoszczą i atak na koszary. Całością operacji kierował ppor. Paweł Cyms, a szefem sztabu powstańczego stacjonującego w Rąbinie był Feliks Zieliński. Walki trwały od wczesnych godzin rannych 5 stycznia 1919 r. i były niezwykle zacięte, walczono praktycznie o każdą ulicę, jednak Niemcy nie byli w stanie przeciwstawić się polskiej determinacji. Wieczorem obie strony wyczerpane ciągłym atakiem ograniczyły się jedynie do obrony własnych pozycji, przy czym Niemcy byli praktycznie okrążeni w budynku dworca kolejowego i w koszarach. Pod wieczór okoliczni chłopi w liczbie około 10 tys. wypełnili miejskie ulice i miejscowi Niemcy poprosili o rozejm z obawy o własne życie. W godzinach wieczornych zawarto porozumienie, które przewidywało natychmiastowe zawieszenie broni, wymianę jeńców i opuszczenie przez wojsko niemieckie miasta na warunkach honorowych w ciągu 48 godzin.

W południe 6 stycznia 1919 r. powstańcze wojsko triumfalnie wkroczyło do śródmieścia. Inowrocław po długich latach niewoli znów był polski. Podczas walk o miasto poległo 47 powstańców, a 120 odniosło rany. Następnego dnia wojsko pruskie dotarło pod Złotniki Kujawskie ustanawiając tym samym kolejną linię frontu. Ppor Paweł Cyms w wyzwolonym Inowrocławiu zorganizował 1 Pułk Grenadierów Kujawskich, którego został dowódcą i brał z nim udział w walkach o Bydgoszcz pod Złotnikami, Łabiszynem i Brzozą. 7 lutego 1919 r. pułk przemianowano w 5 Pułk Strzelców Wielkopolskich, a Paweł Cyms został awansowany do stopnia porucznika i mianowany dowódcą batalionu. Na bazie tego pułku uformowano później słynny 59 pułk piechoty zasłużony w walkach w wojnie z bolszewikami w 1920 r.

Warto przypomnieć jeszcze historię lotnictwa polskiego, którego zalążek powstał w trakcie prowadzonych działań. Otóż również 6 stycznia 1919 r. powstańcy wielkopolscy wyzwolili lotnisko wojskowe pod Poznaniem — w Ławicy. Zdobyte w ten sposób samoloty były używane przez Polaków w dalszych działaniach bojowych. W miesiącu lutym i marcu 1919 r. piloci 2 Eskadry Wielkopolskiej uzbrojeni w samoloty Halberstadt CL II (latające gniazda karabinów maszynowych) wykonywali loty wywiadowcze przeciw Grenzschutsowi. Do tego celu zorganizowano lotnisko polowe w Kruszwicy, w miejscu dzisiejszych zakładów zbożowych. Po tym jak przesunął się front eskadrę przerzucono na lotnisko w Bydgoszczy. Dalej druga eskadra została przemianowana na 13 eskadrę myśliwską i walczyła o nasze wschodnie granice.

Ze źródeł wynika, że Batalion Nadgoplański otrzymał zadanie — ubezpieczenie frontu na linii Opoki, Opoczki, Klepary, Lipienko, Babolin Wielowieś. Polskie jednostki liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu żołnierzy pod dowództwem podoficerów. Uzbrojeni w karabiny bojowe, lekkie i ciężkie karabiny maszynowe i granaty ręczne. Obsadzony odcinek stykał się na wschodzie z Polską Organizacją Wojskową na terenie tzw Kongresówki (zabór rosyjski) i na zachodzie z oddziałami ppor Cymsa. Dowódcami odcinka byli na zmianę dowódcy Kompani. Zmiany dokonywano co 2—3 tygodnie. Oddziały na linię frontu dowożono kolejką Cukrowni Kruszwica, którą kierowali zawsze gotowi do jazdy w rejon frontu maszyniści to Walenty Grzeszkowiak, Aleksander Grocholski, Józef Szczechowski. Oddział kawalerii urósł do szwadronu i otrzymał nazwę Szwadron Nadgoplański i w połowie stycznia przeniesiono go do dyspozycji ppor Cymsa w Inowrocławiu. W Kruszwicy pozostał pluton kawalerii do celów patrolowych i łącznościowych. W boju o Szubin 11 stycznia, który toczył się na całym odcinku frontu północnego oddział 120 żołnierzy Batalionu Nadgoplańskiego pod dowództwem ppor Dratwińskiego poległo 18 Niemców, a 74 jeńców trafiło do niewoli. Straty oddziału kruszwickiego to 1 zabity i 2 rannych. Poległy Jan Dąbrowski został pochowany na kruszwickim cmentarzu. Po zajęciu Łabiszyna oddział powrócił do Kruszwicy.

Dnia 16 lutego został zawarty rozejm na prowadzenie walk w Trewirze. Jednak co i rusz wybuchały potyczki między siłami powstańczymi, a Niemcami, którzy do końca starali się odzyskać jak najwięcej terytorium przed zbliżającym się podpisaniem Traktatu w Wersalu. 11 kwietnia Batalion Nadgoplański opuścił Kruszwicę do nowego miejsca postoju W „Białych Koszarach” w Inowrocławiu, które zdobywał 3 miesiące przedtem. Nazwa Nadgoplański powoli zaczęła zanikać jednak jeszcze długi czas, 3 Batalion 5 pułku Strzelców Wielkopolskich otrzymywał uzupełnienie ze swojego macierzystego rejonu służąc na froncie.

28 czerwca 1919 roku nastąpiło podpisanie Traktatu Wersalskiego. Powstanie okazało się zwycięskie, tereny zdobyte przez powstańców oraz obszar Pomorza wraz z dostępem do Bałtyku zostały włączone w skład państwa polskiego. Dnia 10 stycznia 1920 roku weszło w życie postanowienie układu.

Powstańcy byli ludźmi „szczególnymi”. Na co dzień zajmowali się zwykłym rodzinnym życiem. Świadomie wypełniając rolę na tym odcinku życia. Czuli się odpowiedzialni nie tylko za rodzinę, ale również za Ojczyznę. Można iść i walczyć za kraj, bo taki był rozkaz, potrzeba szczególnej chwili. Można rzetelnie pracować i troszczyć się o rodzinę jedynie z powodu elementarnego poczucia obowiązku i odpowiedzialności, ale to co czyni człowieka „szczególnym” to obowiązek wobec Ojczyzny, patrzenie w przyszłość i podjęcie walki o to, aby była ona lepsza. W Kruszwicy na pamiątkę powstania wielkopolskiego zmieniono niegdyś nazwy ulic. Istniały ulice: Powstańców Wielkopolskich (dziś Niepodległości, ulicę Powstańców Wielkopolskich przeniesiono w późniejszym czasie, w pobliże dawnej rzeźni kruszwickiej), a także kapitana Kazimierza Dratwińskiego (dziś Mickiewicza).

W stworzeniu listy powstańców wielkopolskich bardzo pomocni byli mieszkańcy Kruszwicy i okolic, krewni żołnierzy — za co serdecznie dziękuje. Korzystałem również z publikacji H. Łady, Wybitniejsi działacze organizacji rolniczych na Kujawach 1864—1939, Inowrocław 1984; Monografii Kruszwicy, pod. red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965; Dziennika Kujawskiego; Publikacji Wielkopolski Powstaniec, Poznań 2006; Wspomnień i dzienników powstańców: Soltysika, Trojanowskiego, Nowickiego i innych; N. Trojanowski, Moje wspomnienia, Strzelno 1997; A. Czubiński, Powstanie Wielkopolskie, Poznań 1988; Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego, Kalendarium z 2008 r., M. Rezler, Powstanie Wielkopolskie, Poznań 2008; A. Czubiński, B. Polak, wybrane publikacje o powstaniu, Poznań 1983. Korzystałem również z: Ł. Grzegorz. Słów kilka na temat historiografii Powstania Wielkopolskiego, 1996., A. Czubiński, B. Polak, Słownik biograficzny powstańców wielkopolskich 1918/1919. Odpowiedzi na interpelacje, wnioski i zapytania złożone w trakcie XXX sesji Rady Miejskiej w Kruszwicy, 29 stycznia 2009, lista miejsc pamięci, którymi opiekuje się gmina Kruszwica. Ogólnopolska komputerowa baza cmentarzy wojennych, Chełmce mogiła zbiorowa powstańców wielkopolskich z 1919 r., Jan Gralak, Jan Kujawa; Wspomnienia powstańców wielkopolskich, wyb. Lesław Tokarski, Jerzy Ziołek, Poznań 1973.S. Kubiak, Niemcy a Wielkopolska 1918—1919, Poznań 1969; Z. Sawicki, Adam Wielechowski, Odznaki Wojska Polskiego 1918—1945, Warszawa 2007; F. Nowicki Zarys historii wojennej 59-go pułku piechoty wielkopolskiej (z cyklu Zarys historii wojennej pułków polskich 1918—1920), Warszawa 1929; Praca zbiorowa Jednodniówka w 10 rocznicę istnienia 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, Inowrocław 1929; A. Gąsiorowski, Wielkopolski Słownik Biograficzny, Warszawa — Poznań 1981; Z. Grot, Czyn zbrojny ludu wielkopolskiego 1918—1919, Poznań 2008; A. Czubiński, Z. Grot, B. Miśkiewicz, Powstanie Wielkopolskie 1918—1919. Zarys dziejów, Warszawa 1978; Ł. Jastrząb, Badania nad stratami osobowymi Powstania Wielkopolskiego 1918—1919, w: Powstanie Wielkopolskie 1918—1919. Wybrane aspekty z perspektywy 90 lat, red. naukowa Janusz Karwat, Poznań 2008.

Mam nadzieje, że Czytelnik będzie zadowolony z pracy, mimo pewnych braków. Szczególnie w pełnej liście powstańców wielkopolskich z okolic i samej Kruszwicy, którą starałem się wypełnić w czasie pięcioletnich badań. Wiele światła do pracy wniosły rozmowy z krewnymi ochotników. To właśnie dzięki tym rozmową byłem wstanie wypełnić luki w biogramach powstańców. Największą trudność w trakcie wyszukiwania i gromadzenia materiału badawczego na temat powstania w Kruszwicy przysporzył upływający czas. Zatarł on ślad po wielu sprawach związanych z powstańcami i ich walką o niepodległość. Trudno było odczytać nazwiska z pożółkłych, liczących ponad 80 lat kartek. Jednakże i tu mogłem liczyć na pomoc kruszwiczan, za co serdecznie dziękuje. Innym problemem było zgromadzenie źródeł, które rozmieszczone są w różnych miejscach, archiwach, księgarniach, czytelniach: naukowych, oświatowych i specjalistycznych, część z nich dostępna jest wyłącznie w bibliotekach. Zwłaszcza starsze pozycje są już właściwie „białymi krukami”, niedostępnymi w księgarniach.


Źródła:

— J. Baumagrt, Materiały do bibliografii historii Powstania Wielkopolskiego 1918/1919, „Rocznik dziejów Powstania Wielkopolskiego 1918/19, red. A. Cwojdzinski i Z. Grot, Poznań 1947.

— K. Chudziński, Strzelno i okolice w Powstaniu Wielkopolskim 1918—1919. Dokumenty i źródła drukowane, Strzelno 2008.

— Z Grot, Literatura o Powstaniu Wielkopolskim, w: „Rocznik Związku Weteranów Powstań Narodowych R.P. 1914/1919 w Poznaniu”, Poznań 1935.

— Z. Grot, Studia z dziejów Ziemi Mogileńskiej, t. 1, red. Cz. Łuczak, Poznań 1978.

— Ł. Grzegorz. Słów kilka na temat historiografii Powstania Wielkopolskiego, 1996.

— M. Gunzenhausen, Bibliographie zur Geschichte der deutsch — polnischer Beziechungen und Grenzfragen 1919—1939, Stuttgart 1942.

— J. Karwat, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i kulturze, Próba analizy i syntezy, Poznań 2012.

— S. Kubiak, Bibliografia historii Powstania Wielkopolskiego 1918—1919, Poznań 1963.

— S. Kubiak, Materiału bibliograficzne do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19. Na podstawie zawartości prasy Poznania z lat 1919—1939, „Bibliotek” t. 5, Poznań 1965.

— P. Matusik, Jak zrobić powstanie i wygrać. Krótka historia Powstania wielkopolskiego 1918—1919, w: Mogilno w Powstaniu Wielkopolskim (1918—1919), praca zbiorowa pod red. D. Konieczki-Śliwińskiej, Poznań 2008.

— B. Miśkiewicz, Polska bibliografia wojskowa. Próba analizy i syntezy. Poznań 1996.

— A. Notkowski, Polska prasa Drugiej Rzeczypospolitej (1918—1939), Warszawa-Łódź 1982.

— A. Paczkowski, Prasa polska w latach 1918—1939, Warszawa 1980.

— Powstanie Wielkopolskie 1918—1919, Bibliografia w Wyborze, opracowała Beata Nowak, wstęp i konsultacja Marek Rezler, Poznań 1988.

— Powstanie Wielkopolskie 1918—1919. Wybór źródeł, wybór i opracowania A. Czubiński i B. Polak, Poznań 1983.

— „Rocznik Dziejów Powstania Wielkopolskiego”, t. I, Poznań 1947.

— N. Trojanowski, Moje wspomnienia, Strzelno 1997.

— Z. Wroniak, Paderewski w Poznaniu, „Kronika Miasta Poznania” 1959.

— Zarys monograficzny Kruszwicy, pod. red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

Kruszwicka Rada Ludowa — duch powstania wielkopolskiego

Trwający w zaborze pruskim ucisk i eksterminacja żywiołu polskiego przyczyniły się do obudzenia ducha polskiego, świadomości odrębności narodowej i scementowania wszystkich warstw społecznych w dążeniu do wywalczenia niepodległości. Społeczeństwo polskie miasta Kruszwica było przygotowane do walki, nie tylko militarnie, ale również duchowo.

Duże zasługi miała tu przede wszystkim organizacja „Sokół” z jej wieloletnim prezesem Tadeuszem Karłowskim. Formalnie była to organizacja apolityczna i sportowa, w rzeczywistości ideowo wychowawcza w duchu narodowym i patriotycznym. Członkowie ćwiczących drużyn „Sokoła” kruszwickiego uważali się słusznie za przyszłych dowódców narodowego wojska polskiego. Ćwiczenia lancą, szpadą, praktykami pozorującymi karabiny, biegi z przeszkodami, co sobotnie i niedzielne długie wycieczki z busolą w ręku były niczym innym, jak zaprawą żołnierską. Pierwsza wojna światowa poczyniła i w „Sokole” kruszwickim wyrwy, niemniej ci druhowie, którzy wojnę przeżyli i powrócili do Kruszwicy, wzięli czynny udział w powstaniu, i to na stanowiskach eksponowanych.

Grupa członków Naczelnej Rady Ludowej wybranych przez Polski Sejm Dzielnicowy; Poznań, 5 grudnia 1918. Wśród siedzących: członek Komisariatu NRL Władysław Seyda (drugi od lewej), przewodniczący NRL Bolesław Krysiewicz (czwarty od lewej), ks. Antoni Wolszlegier (piąty od lewej), Karol Rzepecki (drugi od prawej). W środkowym rzędzie stoją: ks. prałat Antoni Stychel (drugi od lewej), członek Komisariatu NRL ks. Stanisław Adamski (siódmy od lewej) i członek Komisariatu NRL Wojciech Korfanty (ósmy od prawej). Fot. ze zbiorów Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych w Poznaniu.

W tym samym duchu patriotycznym wychowały swych członków Klub Wioślarski, Towarzystwo Śpiewacze, Harcerstwo i liczne stowarzyszenia zawodowe, zrzeszające w swych szeregach wyłącznie Polaków. Organizacje te promieniowały swą pracą na ludność wiejską z okolic Kruszwicy. Ludność ta na równi z kruszwicką wzięła liczny udział w Powstaniu Wielkopolskim. Klęska armii niemieckiej na frontach wojennych i wybuch rewolucji w Niemczech 9 listopada 1918 r. oraz upadek cesarstwa niemieckiego — prócz naturalnego podniecenia społeczeństwa kruszwickiego — dały hasło do działania wolnościowego.

Wzorując się na Poznaniu, gdzie 10 listopada 1918 r. powstała Rada Żołniersko-Robotnicza, tworzyły się także Rady we wszystkich miastach regencji poznańskiej i bydgoskiej. W Inowrocławiu również 10 listopada utworzyła się taka Rada, która już następnego dnia rozszerzyła swoje kompetencje, przekształcając się w Radę Żołniersko-Robotniczo-Obywatelska na miasto i powiat Inowrocław. Jako pełnomocnik tej Rady przybył do Kruszwicy ks. Wilkans w celu zorganizowania podobnej instytucji. Niestety, w ogólnie panującym chaosie sprawa nie była uprzednio dostatecznie przygotowana i uzgodniona z miejscowymi przywódcami większości polskiej. Jakkolwiek ks. Wilkans na wiecu zwołanym na rynku przemawiał w duchu polskim, w wyniku przeprowadzonych wyborów do Rady weszli sami Niemcy. Choć zachowanie się Rady w swej działalności było nienaganne i na pozór przychylne wobec ludności polskiej, sam skład jej nie budził zaufania u Polaków. A to tym więcej, że Rada Żołniersko-Robotnicza miała w swej dyspozycji 50 żołnierzy, tak zwanego Heimatschutzu, przysłanych z garnizonu inowrocławskiego. Oddział ten mający rzekomo zapewnić bezpieczeństwo ludności, w świadomości Polaków stanowił groźbę dla wszelkich odruchów narodowych. Toteż wzorem innych miast utworzyła się czysto polska Rada Ludowa, w skład której weszli poważniejsi obywatele, prezesi stowarzyszeń oraz żołnierze z frontu, byli aktywni członkowie organizacji polskich. Między innymi: Roman Marcinkowski, Wacław Sołtysik, Zygmunt Prusinowski, Kazimierz Pelz, Julian Czosnowski, Wacław Burchardt, Tadeusz Karłowski, Jan Ceremus, Stanisław Miśkiewicz, Franciszek Nowicki. Rada ta wysłała delegację do Rady Żołniersko-Robotniczej, domagając się, aby do swego składu dokooptowała delegatów polskich. Gdy tę propozycję pominięto milczeniem, postanowiono zreorganizować Radę Ludową i przystąpić do zrzeszenia wszystkich osiągalnych, zdemobilizowanych żołnierzy, wtajemniczając ich w dalsze cele, tj. przejęcia władzy w polskie ręce. W skład zarządu weszli prócz wymienionych członków podporucznicy z armii niemieckiej: Czesław Prusinowski, Ignacy Nowak, Antoni Nowak, Józef Urbanek i inni. Przewodniczącym nowej Rady wybrano doskonałego organizatora Wacława Sołtysika, sprawy zaś wojskowe powierzono Czesławowi Prusinowskiemu. Teren Kruszwicy i okolicznych wsi podzielono na rejony, przydzielając je członkom Zarządu na werbunek. W krótkim czasie zdobyto 450 członków.

Napięcie wśród mieszkańców wzrosło, gdy w końcu listopada przybył do Kruszwicy batalion Grenzschutzu, liczący 600 żołnierzy. Dowódca batalionu kapitan Contack i jego sztab oraz 200 żołnierzy zakwaterowało się w mieście, 400 zaś rozlokowano placówkami we wsiach wzdłuż byłej granicy rosyjsko-niemieckiej. Placówki obsadziły wioski: Jerzyce, Rzeczyce, Witowice, Chełmce, Głębokie, Zaborowo, Maszenice, Piaski, Skotniki i Papros, na linii długości 20 km.

Sytuacja taka pokrzyżowała zamysły organizacji polskiej. Z uzbrojonymi siłami niemieckimi należało się poważnie liczyć, a dalsze prace organizacyjne zakonspirować. Ponieważ prace dotychczasowe nie uszły uwagi Rady Żołniersko-Robotniczej, Rada Ludowa zdecydowała zgłosić swoje istnienie kapitanowi Contackowi. Jako cel organizacji podano: pomoc materialną zdemobilizowanym żołnierzom, staranie o pracę, udzielanie porad prawnych itp. Contack zaakceptował istnienie organizacji.

W kilka dni później, w celu zbadania sprawności i stanu gotowości zreformowanej organizacji, zarządzono przedpołudniową zbiórkę na rynku kruszwickim. Po apelu zgromadzeni żołnierze mieli udać się w zwartych szeregach do kościoła.

Kapitana Contacka poinformowano, że chodzi tutaj o udział żołnierzy w nabożeństwie o charakterze dziękczynnym, za szczęśliwy powrót z wojny. Na zbiórkę przybyło 500 byłych żołnierzy armii pruskiej, ubranych w niemieckie mundury, przebrane biało-czerwonymi kokardami. Pruskie emblematy na czapkach żołnierze zastąpili polskimi orzełkami.

Maszerująca z rynku potężna — jak na warunki 3 tysięcznego miasteczka — kolumna wywarła olbrzymie wrażenie na mieszkańcach Kruszwicy i na sztabie kpt. Contacka. Kolumnę, ze sztandarem kruszwickiego „Sokoła”, prowadził ppor. Prusinowski. Żołnierze maszerowali w luźnym szyku, nie podzieleni na kompanie, aby nie wzbudzać podejrzeń Niemców.

W trzy dni po manifestacji Zarząd Rady wysunął wobec Contacka postulat o przyjęcie zwolnionych żołnierzy do straży pogranicznej i uzupełnienie jej placówek w połowie Polakami. Jako powód żądania podano: 1) danie zajęcia zdemobilizowanym, bezrobotnym żołnierzom, 2) wzmożenie zaufania ludności do takiego składu osobowego placówek.

Contack zapewnił delegatów o słuszności żądań, obiecując sprawę przedstawić swej władzy. Dni mijały bez rezultatu. Przeciwnik grał na zwłokę, nie dowierzając Radzie i śledząc jej działalność. Ścisłej inwigilacji dowodzi wydarzenie w Cukrowni. Gdy robotnicy Cukrowni z pobudek ekonomicznych urządzili na zamkniętym podwórzu zebranie, rychło zjawił się Contack ze swoim sztabem i strażą. Wyraził niezadowolenie, że nie zgłoszono u niego zebrania i dowiadywał się, czy są obecni Sołtysik i członkowie Straży Ludowej. Fakty te zmusiły Radę do wzmożenia pracy organizacyjnej i większego zakonspirowania się. Zebrania odbywały się w mieszkaniach prywatnych albo w lokalu Daleszyńskiego czy Szeferowej. Nawiązano porozumienie z obywatelami wiosek pogranicznych z załogą Grenzschutzu, wtajemniczając ich w plany i zlecając dalszą pracę organizacyjną. Wkrótce poczyniono przygotowania do wyzwolenia Kruszwicy.


Źródła:

— Księża społecznicy w Wielkopolsce 1894—1919. Słownik biograficzny, red. L. Wilczyński i H. Szatkowski, Tom I—IV, Gniezno 2008.

— S. Kubiak, F. Łozowski, Rady Robotniczo-Żołnierskie w Wielkopolsce 1928—1919, Poznań 1959.

— Publikacja Franciszka Nowickiego, Wspomnienie o udziale Kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim 1919 r. w: Monografia Kruszwicy, Toruń 1965.

— W. Markiewicz, O żywiołowym i ludowym charakterze Powstania Wielkopolskiego, „Studia i Materiały do Dziejów Wielkopolski i Pomorza” 1960, t. V. z. 2.

— K. Rzepa, Przygotowania do powstania Wielkopolskiego i jego przebieg w aktach Archiwum Belwederskiego, „Dzieje Najnowsze” 1978, t. X, nr 4.

— S. Szajek, patriotyczno-narodowościowe aspekty ruchu chóralnego w okresie poprzedzającym Powstanie Wielkopolskie 1918—1919, „Wielkopolski Powstaniec” 2004.

— Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego, Kalendarium z 2008 r.

Strajk szkolny w Kruszwicy 1906 r.

Nacisk germanizacyjny na szkołę wzrastał w czasie zaboru pruskiego. Dowodem tego była ustawa z 15 lipca 1896 r. mówiąca o tym, że wybór nauczyciela należy wyłącznie do rządu, Polacy nie mieli odtąd żadnego wpływu na obsadzanie stanowisk nauczycielskich. We Wrześni 20 maja 1901 r. dzieci polskie pokazały opór wobec zmuszania ich między innymi do nauki religii w języku niemieckim. Za przykładem strajku we Wrześni poszły inne placówki na Kujawach, w Wielkopolsce i Pomorzu Gdańskim w latach 1906—1907.

Inspektorat Szkolny dnia 9 stycznia 1902 r. wydał wówczas zarządzenie: „Jeśli dzieci odmawiają odpowiedzi w języku niemieckim i wzbraniają się wykonywać podstawowe zadania, winien inspektorat szkolny lub kierownik szkoły w pojedynczych wypadkach przemówić do rozsądku rodziców, a gdyby to nie skutkowało, zakomunikować im, że ich dzieci w razie dalszego oporu nie zostaną zwolnione po ukończeniu 14 lat, lecz zatrzymane w szkole o 1 rok dłużej. Dzieci należy karać aż do chwili złamania oporu aresztem. W czasie aresztu otrzymują zadania nie z zakresu nauki religii, lecz innych przedmiotów, w szczególności nauki języka niemieckiego i rachunków. Kara cielesna tylko za odmawianie odpowiedzi nie powinna być stosowana, jedynie w wypadku, jeżeli z biernym nieposłuszeństwem łączy się opór przeciw regulaminowi szkolnemu”.

Fot. przedstawia szkołę w czasach I wojny światowej, ze zbiorów autora.

Tuż po wakacjach letnich 1906 r. poszczególni uczniowie klas średnich i wyższych na lekcjach religii odmawiali odpowiedzi w języku niemieckim, a po wakacjach jesiennych opór ten stał się powszechny. Wszelkie perswazje i upomnienia, kary i areszty nie dały żadnego rezultatu i nie zdołały złamać oporu. Ponieważ dzieci członków dozoru szkolnego również włączyły się do strajku, przewodniczący dozoru, Pomianowski został zdjęty ze stanowiska, a radca szkolny Waschke wystąpił z wnioskiem o zwolnienie także pozostałych członków dozoru, co też nastąpiło, gdy i ich dzieci rozpoczęły strajk. W wyborach uzupełniających do dozoru zostali wybrani i zatwierdzeni: inspektor fabryczny Pfeiffer, przedsiębiorca budowlany Michał Kopański, dróżnik A. Burzyński i kupiec Władysław Kowalski. Strajk szkolny w Kruszwicy trwał od 15 października 1906 r. do 14 czerwca 1907 r. Brało w nim udział ogółem 180 uczniów w różnych okresach, co stwierdzono na podstawie zapisów kierownika szkoły w głównej księdze uczniów znajdującej się w aktach szkoły. Najdłużej wytrwał w strajku uczeń Leon Jańczak, syn mistrza blacharskiego Józefa Jańczaka. Ucznia tego ukarano przedłużeniem obowiązku szkolnego o pół roku, do wakacji jesiennych 1907 r.

Dnia 14 kwietnia 1907 r. regencja poznańska zarządziła: „Uczniowie, którzy odmawiają w nauce religii odpowiedzi w języku niemieckim i pozdrowienia nauczycieli po niemiecku, nie mogą być, jak długo pozostają w swym uporze przeciw zarządzeniom szkoły, zwalniani do przerywki buraków cukrowych, nie mogą im też być wydawane zezwolenia na pasienie bydła. Należy jednak unikać poszkodowania niemieckich właścicieli ziemi, co da się osiągnąć przez to, iż zostaną zawczasu o naszym zarządzeniu poinformowani, a w szczególności właściciele większych obszarów rolnych”. Pouczono nauczycieli niemieckich o postępowaniu z dziećmi polskimi. Nauczyciele nie mogli być zaangażowani na stanowiskach samodzielnych jako nauczyciele religii, nie mogli również być wykorzystani do przejściowych zastępstw w szkołach dwujęzykowych. Takimi sposobami regencja próbowała nie dopuścić do wznowienia strajku szkolnego.

Strajk wygasł w czerwcu 1907 r., wówczas regencja bydgoska zarządzeniem z 5 września 1907 r. poleciła landratom donieść w 10 dniach, po porozumieniu się z inspektorami szkolnymi, czy i w jakim zakresie zachodziły wypadki, w których zakazywano dzieciom w domu uczenia się materiału z religii w języku niemieckim i z niemieckich książek, i czy w takich wypadkach nastąpiła interwencja sędziego opiekuńczego oraz czy zapowiedziano względnie zastosowano kary egzekucyjne.


Źródła:

— M. Jackowiak, artykuł w: Zarys monograficzny Kruszwicy, pod. Red. J. Grześkowiak, Toruń 1965 r.

— J. Karwat, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i kulturze, Próba analizy i syntezy, Poznań 2012.

— A. Kijas, Młodzieżowy ruch niepodległościowy w powstaniu wielkopolskim 1918/19, „Kronika Wielkopolski” 1981—1982, nr 3—4.

— Wielkopolska w latach I wojny światowej i przededniu powstania, w: Dzieje Wielkopolski, T. I—II, red. Witold Jakóbczyk, Poznań 1973.

Trzemeszno w czasie powstania wielkopolskiego 1918 r.

W czasach zaboru pruskiego w Trzemesznie działały Towarzystwo Przemysłowe, Towarzystwo Katolickich Robotników Polskich, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Koło Śpiewcze. Sygnałem do uaktywnienia patriotycznej postawy mieszkańców stała się uroczysta msza odprawiona w Boże Ciało w 1918 r. Na Zakończenie procesji proboszcz ksiądz Marceli Kowalski zaintonował pieśń „Boże coś Polskę”, podchwyconą przez uczestników. Mimo zagrożenia sankcjami i groźbami ze strony urzędników niemieckich pieśń ta odtąd już zawsze była wykonywana w kościele parafialnym na zakończenie wieczornych mszy.

Dnia 12 listopada 1918 r. został utworzony w mieście tajny Komitet Narodowy, w którym zasiadał ksiądz M. Kowalski, Wincenty Bartz, Józef Grajkowski i Feliks Zieliński. Następnego dnia utworzono już legalną, w większości polską Radę Robotniczo-Żołnierską. W kolejnym dniu usunięto z urzędu niemieckiego burmistrza; jego miejsce zajął Hieronim Nowakowski. Jeszcze w listopadzie przystąpiono do polonizowania szkolnictwa w mieście. Kierownictwo szkoły katolickiej przekazano Paulinowi Plucińskiemu. Przywrócono nauczanie religii w języku polskim i zapowiedziano wprowadzenie tego języka w czasie lekcji i w nauce czytania i pisania. Szybko zauważono te działania, o czym rozpisywała się ówczesna poznańska prasa.

Mauzoleum Powstańców Wielkopolskich na cmentarzu parafialnym w Trzemesznie, 1933 r. Zniszczone przez Niemców w czasie II Wojny Światowej, obecnie odbudowane; z Archiwum Dawnej Fotografii.

26 grudnia 1918 r. w Trzemesznie zorganizowano przyjęcie żołnierzy powracających z frontu, połączone z uroczystą kolacją. Dwa dni później, gdy do Trzemeszna dotarła wiadomość o wybuchu powstania w Poznaniu i wyzwolenia Gniezna, w mieście została sformowana ochotnicza kompania powstańcza, z podoficerem armii niemieckiej Władysławem Wleklińskim na czele. Reguralnego wojska niemieckiego w mieście nie było, jedynie ochrona sądu grodzkiego była uzbrojona — zatem bez trudu zajęto magistrat, a na budynku sądu, gdzie Niemcy zabarykadowali się i grozili otwarciem ognia w razie prób rozbrojenia. Za to bez trudności zatrzymano pociągi na dworcu i rozbrojono podróżujących Niemców. Funkcję komendanta miasta objął członek „Sokoła”, Edmund Sędzierski. Urzędników niemieckich tymczasowo pozostawiono w urzędzie pocztowym i na dworcu kolejowym, ale pod nadzorem polskich kontrolerów. Nie długo później skapitulowali urzędnicy w sądzie.

W nocy z 28 na 29 grudnia przybyli przedstawiciele Powiatowej RI z Gniezna, Piotr Walczak i Bolesław Kasprowicz, by zająć się dozbrojeniem i organizacją oddziału Wleklińskiego. Nad ranem przywieziono broń z koszar 49. pułku piechoty w Gnieźnie. Powstał w ten sposób pluton piechoty liczący około 50—60 powstańców. Dowódcami drużyn byli: Kazimierz Gallus, Leonard Kulse i Henryk Kajetaniak. Jeszcze tego samego dnia oddział Wleklińskiego został skierowany do Zdziechowy, by wesprzeć działające tam siły powstańcze. Stamtąd żołnierze wrócili do Trzemeszna, by następnego dnia znów wrócić pod Zdziechowę. W Gnieźnie trzemieszniacy zabezpieczyli miejscowa stadninę koni. Wieczorem w sylwestra 31 grudnia żołnierze Wleklińskiego wrócili do macierzystego miasta.

Dnia 1 stycznia przybyły z Gniezna oddziały dowodzone przez ppor. Pawła Cymsa. Na rynku, po owacyjnym powitaniu, odbyło się połączenie sił powstańczych, które zapoczątkowały marsz polskiego zgrupowania na Inowrocław. Żołnierze Wleklińskiego po błogosławieństwie zostali przez mieszkańców miasta odprowadzeni aż do Bystrzycy, Potem maszerowano przez Mogilno, Strzelno i Kruszwicę do Inowrocławia. W walce o to miasto 5 stycznia oddział z Trzemeszna został skierowany do walki o dworzec kolejowy, która toczyła się ze zmiennym szczęściem. Polegli Kazimierz Gallus i Zygmunt Kołodziejczak, rany odnieśli Władysław Wlekliński, Władysław Bojanowski, Alfons Nowakowski, Władysław Prus oraz Stanisław Ornatek. Trzy dni później powstańcy z Trzemeszna wrócili do swojego miasta; następnego dnia odbył się manifestacyjny pogrzeb poległych.

W początkach stycznia 1919 roku oddział trzemeszyński otrzymał sztandar wykonany przez mieszkanki miasta. Przekazanie odbyło się uroczyście podczas mszy, przed głównym ołtarzem kościoła parafialnego. Pod koniec pierwszej dekady stycznia kompania trzemeszyńska została połączona z oddziałem utworzonym w Gębicach, dowodzonym przez Bedynę. Wszyscy w dniach 11—12 stycznia uczestniczyli w walkach o Żnin, a następnie 20 stycznia o Łabiszyn i 21—25 stycznia o Olędry i Antoniewo. Na rynku w Łabiszynie oddziały polskie złożyły uroczystą przysięgę na jedynym w tym zgrupowaniu sztandar kompanii trzemeszyńskiej. Kolejne walki oddziału to: 28—30 stycznia o Pszółczyn, Władysławowo i Rudem 31 stycznia do 3 lutego pod Rynarzewem i Florentynowem. Następnie do 10 kwietnia trzemesznianie uczestniczyli w walkach na froncie północnym. Polegli wtedy m.in. Sylwester Gajkowski, Andrzej Odebralski i Bolesław Jagła. Łącznie w czasie powstania oddało życie 16 żołnierzy z Trzemeszna.

Na początku kwietnia 1919 r. kompania trzemeszeńska weszła w skład sformowanej w Wągrowcu 6. kompanii 9. Pułku Strzelców Wielkopolskich (67. pp wlkp.). Według ustaleń Macieja Adamskiego przez szeregi oddziału przeszło łącznie około stu żołnierzy. Dowódcą kompanii był Władysław Wlekliński, szefem kompanii sierż. Władysław Fornowski, kancelarię prowadził Józef Mróz, służbę sanitarna sierż. Augustyn Figas. Sprawy związane z aprowizacją i wypłatą żołdu pozostawały w rękach plut. Franciszka Majorka, z taborami zaś — Andrzeja Krawczyńskiego i Józefa Glabasa. Pamięć o powstaniu uwieczniło Mauzoleum Powstańców Wielkopolskich (1926—1939) pobudowane z inicjatywy księdza Maurycego Kowalskiego. Pomnik zburzony w 1939 r., został obecnie zrekonstruowany.


Źródła:

— A. Czubiński, Rewolucja 1918—1919 w Niemczech, wyd. II popr. I uzupeł., Poznań 1977.

— J. Karwat, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i kulturze, Próba analizy i syntezy, Poznań 2012.

— M. Rezler, Nasze powstanie, w 100. rocznicę powstania wielkopolskiego 1918—1919, Szamotuły 2018.

— Zarys monograficzny Kruszwicy, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

Powstanie wielkopolskie w Strzelnie 1918 r.

Organizatorami ruchu wolnościowego w Strzelnie byli Włodzimierz Wojciechowski, Stefan Różnowicz, Władysław Trzecki, Józef Hanasz i Wacław Wieczorowicz. Opracowali plan, którego realizacja miała zapewnić usunięcie Grenzschutzu z terenu miasta i powiatu. Dnia 29 grudnia 1918 r., zwołano zebranie w lokalu Stanisława Smoniewskiego. Mimo dużego zapału przybyłych przeważył rozsądek, ze względu na brak broni ograniczono się do wyznaczenia kilku osób do obserwacji miejscowych oddziałów pruskich. Uważano, że siły są niewystarczające do podjęcia otwartej akcji przeciwko Niemcom. Załoga niemiecka w samym Strzelnie liczyła około 90 żołnierzy pod dowództwem por. Koppera. Byli dobrze uzbrojeni a w odwodzie mieli niemiecką obsadę w Krzywym Kolanie, liczącą 30 żołnierzy.

W mieście Niemcy kontrolowali urząd pocztowy z centralą telefoniczną. Z kolei po stronie powstańców była słabo uzbrojona (12 karabinów) Straż Ludowa i nieliczny, ale dobrze zorganizowany oddział miejscowego „Sokoła”. Strzelno leżało na trasie marszu oddziału Pawła Cymsa. 1 stycznia 1919 roku wyzwolono m.in.: Mogilno, Wylatowo, Gębice i Kwieciszewo.

Fot. przedstawia członków Towarzystwa Powstańców i Wojaków ze Strzelna. Fot. ze zbiorów autora.

Wiadomość o wyzwoleniu Wójcina oraz zbliżających się oddziałów Cymsa szybko dotarła do Strzelna. Powstańcy w mieście podjęli decyzję, że atak na oddział miejscowego Grenzschutzu nastąpi 2 stycznia o godzinie 21:00. Jednocześnie do akcji mieli wkroczyć powstańcy z Kruszwicy. Liczono się też ze spontanicznym wystąpieniem polskiej ludności Strzelna. Ustalono, że sygnałem do akcji będą znaki ogniowe — zapalone sterty słomy w kilku punktach poza granicami miasta. W tym samym czasie w Wójcinie ogłoszono alarm. Na wezwanie Włodzimierza Skrzydlewskiego stawiło się 70 gotowych do walki mężczyzn. Wyruszyli na czterech furmankach przy świetle latarń, powstańców żegnał ksiądz proboszcz Skrzypiński. Załoga pruska w Strzelnie była dobrze poinformowana o marszu oddziałów Pawła Cymsa i o opanowaniu Trzemeszna, Mogilna oraz oswobodzeniu okolicznych wsi. Dnia 2 stycznia od wczesnych godzin rannych, Niemcy gotowali się do boju. Tego samego dnia w kierunku Strzelna wyruszył zwiad grupy Cymsa w sile dwóch plutonów złożonych z ochotników z Gniezna i Wrześni, pod dowództwem M. Słabędzkiego. Około godziny 14 dotarli do Strzelna od strony zachodniej. Niemcy zajęli stanowiska na dworcu kolejowym, na cmentarzu, przy starostwie i Domu Stowarzyszeń (Vereinshaus), zamykając dojścia do miasta stanowiskami ciężkich karabinów maszynowych. Powstańcy, brawurowym atakiem zdobyli dworzec, wypierając Niemców do miasta. Odgłosy strzelaniny zaalarmowały mieszkańców. Powstańcy strzeleńscy chwycili za broń i obsadzili miasto od strony północnej i częściowo wschodniej. Na pomoc pospieszył oddział młyński dowodzony przez Józefa Owczarskiego.

Po drodze przeprowadzono rewizje w domach Niemców z nadzieją na zdobycie broni. Kiedy około godziny 18 oddział podchodził do granic Strzelna, walki w mieście dobiegły końca. Końcowy epizod wyzwolenia miasta rozegrał się w centrum, niedaleko Domu Stowarzyszeń, gdzie Niemcy ustawili ciężki karabin maszynowy. Opór niemieckiego oddziału złamał strzeleński powstaniec Wacław Wieczorkiewicz, który z dachu sąsiadującego Domu Katolickiego rzucił granat na załogę ciężkiego karabinu maszynowego. Pod koniec dnia dotarły do Strzelna główne siły zgrupowania Pawła Cymsa, entuzjastycznie witane przez ludność.

Na domach powiewały flagi o barwach narodowych, na ubraniach pojawiły się biało-czerwone kokardy. Wieczorem, 2 stycznia usunięto też stojący na rynku pomnik cesarza Wilhelma I. Powstańcy Słabęckiego udali się na spoczynek, ubezpieczenie wyzwolonego miasta przejęły oddziały Cymsa. Wolność Strzelna została okupiona stratami; zginęło dwóch powstańców: Stanisław Pachowiak z Gniezna i Czesław Plewinski z Powidza, którzy należeli do oddziału gnieźnieńskiego. Zginęło także dwóch Niemców, kilku zostało rannych, 30 wzięto do niewoli. W wyzwolonym Strzelnie ustanowiono polskie władze — komendantem miasta i powiatu został syn strzeleńskiego szewca Józef Hanasz.


Źródła:


— A. Czubiński, Rewolucja 1918—1919 w Niemczech, wyd. II popr. I uzupeł., Poznań 1977; J. Karwat, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i kulturze, Próba analizy i syntezy, Poznań 2012; M. Rezler, Nasze Powstanie, w 100. Rocznicę Powstania Wielkopolskiego 1918—1919, Szamotuły 2018” Wspomnienia mieszkańców Strzelna: Edmunda Cieślińskiego i Wandy Siemianowskiej; Zarys monograficzny Kruszwicy, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

Wyzwolenie Kruszwicy noc z 2 na 3 stycznia 1919 r.

Wieść o walkach w Poznaniu dotarła już 27 grudnia do Kruszwicy. W lokalu Szaflerowej, Sołtysik wezwał Radę o godzinie 20:00. Powzięte uchwały zostały zachowane w największej tajemnicy.

Główne punkty programu dotyczyły nawiązania kontaktu z Radami Ludowymi okolicznych wsi 28 grudnia, tak aby dotarła do wszystkich wieść o wydarzeniach w Poznaniu. Ustawiono wojsko w pogotowiu i nakazano czekać na dyrektywy z Kruszwicy. W wioskach z przewagą niemiecką zdobyć zaufanych Polaków, aby zorganizowali na miejscu samoobronę. Następny punkt dotyczył wysłania w dniu 28 grudnia, Pana Sołtysika do Inowrocławia, aby omówił z tamtejszą Radą wspólne i równoczesne działanie w rozbrojeniu załóg niemieckich, a przez to uniemożliwić wzajemną pomoc garnizonów. Trzeci punkt dotyczył zarządzenia cichego pogotowia członków organizacji w mieście. Wyznaczeni emisariusze wyjechali następnego dnia do wiosek dla wykonania zadania. Konferencja Sołtysika z przewodniczącym Rady Ludowej w Inowrocławiu oraz członkiem Rady Żołniersko-Robotniczej Stanisławem Mańczakiem nie dała właściwych rezultatów. Tak jeden, jak i drugi odnieśli się do zamiarów wysłanników z Kruszwicy pesymistycznie i z niewiarą w ich powodzenie.

Wieści o uwolnieniu Poznania docierały do Kruszwicy różnymi drogami. Emisariusze wysłani do wiosek spełnili swoje zadanie, przynosząc pomyślne wiadomości. Inicjatywę dalszej organizacji po okolicznych wsiach przejmował ogół społeczeństwa.

Współpraca z Inowrocławiem zawiodła, nie przeszkodziło to jednak powstańcom kruszwickim w wyzwoleniu na własną rękę miasta. Plan działań miał opracować ppor. Prusinowski. Liczono na poparcie ze strony Gniezna, Trzemeszna, Mogilna, które już się uwolniły, a oddziały powstańcze maszerowały w kierunku Inowrocławia. Porozumiano się z prezesem „Sokoła” w Strzelnie Bolesławem Pińkowskim i ustalono równoczesny czas powstania w obu miastach. 2 stycznia 1919 r. emisariusze i część członków Zarządu wyjechali do wiosek z zarządzeniem zbrojnego wystąpienia. Wybuch powstania ustalono na godziny wieczorne, biorąc pod uwagę lepszą orientację w terenie mieszkańców polskich od załóg niemieckich, obcych w miejscowych warunkach. Hasłem powstania miało być zapalenie dużego stogu słomy pod Kruszwicą. Winien być przekazany następnie w dalsze okolice. Rozbrojenia miano dokonać możliwie przez zaskoczenie, aby nie dopuścić do wyruszenia załóg niemieckich z bronią do Kruszwicy. Zdobytą bronią postanowiono uzbroić Polaków, a wziętych jeńców zatrzymać pod strażą. Ustalono aby natychmiast obsadzić agencje pocztowe i starać się o połączenie telefoniczne z organizacją w Kruszwicy albo nawiązać łączność poprzez gońców.

Nie można było jednak przewidzieć dalszego rozwoju wypadków, które zaskoczyły nawet Radę Ludową. Z pewnością i dowódca niemiecki — kapitan Contack był poinformowany o rozszerzającym się powstaniu polskim i przygotował się do kontrakcji. Jakkolwiek urzędy w mieście były niemieckie, to warunki wojenne zmusiły Niemców do zatrudnienia pewnej ilości urzędników Polaków. Jako telefonistki w urzędzie pocztowym pracowały Aniela Stylo i Irena Jańczak. Stylo podsłuchała rozmowę Contacka z komendą wojskową w Bydgoszczy, w której naglił o natychmiastową przesyłkę „grochu i fasoli” (Sofort nach Kruschwitz Erbsen und Bohnen Zuschicken). O podejrzanym telefonie powiadomiła Stylówna członków organizacji Marcinkowskiego i Trejkowskiego. Kryptonim „Erbsen und Bohnen” był dobrze znany żołnierzom i oznaczał amunicję do karabinów i artylerii, względnie granaty ręczne. Żołnierze zebrali się w hotelu Daleszyńskiego — częściowo uzbrojeni. Marcinkowski powiadomił będącego w terenie Sołtysika o sytuacji w Kruszwicy i wezwał do bezzwłocznego powrotu.

Budynki w Kruszwicy przy ul. Niepodległości, dawniej hotel Dalaszyńskiego, miejsce spotkań powstańców. Fot. B. Grabowski.

Po naradzie wezwano delegację w osobach Sołtysika, Pelza, Czosnowskiego i Burchardta do kapitana Contacka w celu wyjaśnienia powodu sprowadzenia amunicji. Była godzina 20, gdy Contack przyjął delegację. Delegaci — uprzedziwszy go, iż kilkuset rozgoryczonych żołnierzy czeka wyjaśnienia sprawy — uczynili mu zarzut, iż jako oficer nie dotrzymał danego słowa w sprawie przyjęcia Polaków do straży granicznej, a w planie sprowadzenia amunicji dopatrują się zamiarów wrogich przeciwko tym żołnierzom, którzy pełne cztery lata oddawali krew i życie za obcą sobie sprawę i za Rzeszę Niemiecką. Chodziło o zmuszenie kpt. Contacka do udania się na zebranie w celu wyjaśnienia faktycznego stanu rzeczy. Contack po długich wahaniach zdecydował się wreszcie przybyć na salę zebrań. Był to podwójny sukces powstańców. Chodziło bowiem także o to, aby Contack nie zorientował się zbyt wcześnie, że wystąpienie przeciw „Greznzschutzowi” jest już zdecydowane, gdyż nadeszły wiadomości o uwolnieniu Mogilna, Trzemeszna i Strzelna. W swoim przemówieniu Contack zapewniał, iż nic nie wie o zamówieniu amunicji i że nie ma wrogich zamiarów w stosunku do ludności polskiej. To fałszywe oświadczenie wywołało na sali oburzenie, które doszło do zenitu, gdy zgromadzeni dowiedzieli się o przybyciu na stację kolejową specjalnego pociągu z trzema wagonami amunicji.

Wiadomość tę zdobył Ksawery Piotrowski od zatrzymanego uzbrojonego żołnierza Grenzschutzu, który otrzymał rozkaz dokonania przygotowań do rozładowania wagonów z amunicją.

Contack został zmuszony przez ppor. Prusinowskiego i Sołtysika do udania się na stację kolejową w celu oficjalnego ustalenia zawartości wagonów, znajdujących się w składzie specjalnego pociągu.

Prusinowski i Sołtysik z kilkoma uzbrojonymi powstańcami prowadzili Contacka na dworzec, usłyszeli z targowiska miejscowego (osiedle przy dzisiejszej ulicy Kasprowicza) trzask ładowanych karabinów. Na rozkaz Contacka: „nie strzelać, tu kapitan Contack” żołnierze Grenzschutzu opuścili broń. Stanowili oni wysuniętą placówkę ochrony kolei. Ppor. Prusinowski postanowił teraz działać już otwarcie. Wydał rozkaz rozbrojenia Niemców i odprowadzenia ich do hotelu Daleszyńskiego. Następnie zażądał od kapitana Contacka, aby wezwał Grenzschutz kwaterujący w pobliskiej szkole do złożenia broni. Contack, orientując się, że sytuacja Niemców jest beznadziejna, wydał rozkaz złożenia broni, która natychmiast została przejęta przez powstańców.

Sztab batalionu niemieckiego nie był poinformowany o terminie przybycia pociągu z amunicją, gdyż załoga w szkole była w połowie roznegliżowana, choć wzorem pruskim broń ręczna była ustawiona w stojakach na korytarzu. Niemców zrewidowano, pozostawiono pod strażą, a karabinami dozbrojono powstańców.

Część powstańców udała się na dworzec kolejowy. Dwa wagony były odczepione od lokomotywy i w większości już rozładowane. Między załogą transportu a powstańcami doszło do wymiany strzałów, w czasie której ranny został w płuca harcerz Marian Tymkowski. Lokomotywa z nie rozładowanym wagonem odjechała do Strzelna. Dwa wagony wpadły w ręce powstańców.

Dworzec kolejowy i magazyn w Kruszwicy, pierwsza połowa XX w. Budynek został zniszczony w czasie II wojny światowej. Fot. ze zbiorów autora.

W tym czasie dano sygnał w pobliskich Łagiewnikach, zapalono dużą stertę słomy, a łuna pożaru dała całej okolicy hasło do ogólnego powstania. Inne oddziały powstańców opanowały i bez większego oporu rozbroiły załogi niemieckie kwaterujące w szkole i hotelu po wschodniej stronie Gopła.

Dworzec kolejowy zastano szczelnie zamknięty, nie oświetlony i zabarykadowany. Pod groźbą użycia broni zmuszono urzędników niemieckich do otwarcia drzwi. Po przeprowadzonej rewizji urzędników i pomieszczeń kolejowych stację zajęto i obsadzono polskimi robotnikami kolejowymi. Na komendanta stacji wyznaczono Zygmunta Prusinowskiego. Połączenie telefoniczne ze stacją kolejową w Inowrocławiu przerwano. Z rozkazu ppor. Prusinowskiego robotnicy kolejowi rozebrali na wysokości Rożniat część toru kolejowego, aby uniemożliwić przysłanie pomocy Niemcom, która może już została wezwana ze stacji kruszwickiej.

Podobnie opanowano Urząd Pocztowo-Telefoniczny. Niepewnych Niemców zwolniono do domów, a centralę telefoniczną obsadzono wyłącznie Polakami. Połączono się niezwłocznie z Urzędem Pocztowym w Strzelnie, skąd odezwała się już obsada polska. Zawiadomiono o ucieczce pociągu z amunicją. W konsekwencji pociąg ten przechwycono w Strzelnie. Tymczasem nadeszły wiadomości z Pieck, Chełmc, Jerzyc, Paprosa i innych placówek o bezkrwawym rozbrojeniu Grenzschutzu.

Cała akcja rozbrojenia Niemców odbyła się dość chaotycznie i spontanicznie. Nie było tu mowy o zorganizowanym dowodzeniu. Inicjatywę chwytali energiczniejsi powstańcy. A dzięki temu, że na ulice wyległy tej nocy masy ludności polskiej — choć nie uzbrojonej — działało to zastraszająco na Grenzschutz, jak i na cywilną mniejszość niemiecką. Jednak dzięki energii i nabytej rutynie w czasie wojny światowej, jednostki kierujące akcją szybko opanowały sytuację. Dowództwo nad siłami powstańczymi objął ppor. Prusinowski, administrację i kwatermistrzostwo zlecono Wacławowi Sołtysikowi.

W swych pamiętnikach W. Sołtysik w kwietniu 1936 r. pisał: „Wybitniejszy udział w akcji rozbrojeniowej tejże nocy brali pp. Prusinowski Czesław, Burchardt, Piotrowski Ksawery, Nowicki Franciszek, Miśkiewicz, Nowak, Marcinkowski, Prusinowski senior, Czosnowski Julian, Pelz, Kubasik, Tejkowski, Filipiński, Daleszyński i kilku innych, których nazwisk sobie dzisiaj nie przypominam, gdyż nie było ani czasu do rejestrowania, ani też w tak ważnej chwili nikt o tym nie myślał. Nadmieniam, że wszyscy biorący w tej akcji udział działali w niesłychanym napięciu, gotowi do największych poświęceń, bez względu na grożące im niebezpieczeństwo utraty życia, gdyż jeżeliby się Niemcy zorientowali, wybiliby nas z pewnością do nogi”.

Wspomnieć jeszcze należy członków „Sokoła”, którzy się w tej akcji wyróżnili: Józefa Urbanka, Antoniego Nowaka, Ignacego Degórskiego, Jana Ceremusa, Tadeusza Karłowskiego, Romana Pińkowskiego, Bolesława Klockowskiego oraz Aleksego Niklewskiego i Wincentego Domagalskiego. Tej nocy zaczęły już napływać do Kruszwicy oddziały powstańcze z okolicznych wsi, prowadząc rozbrojone załogi Grenzschutzu. Uzbrojenie powstańców było różne, przeważnie w widły, toporki itp. Amunicję z obu wziętych wagonów i zdobyte karabiny maszynowe zwieziono do pomieszczeń hotelu Daleszyńskiego, oddając je w opiekę gospodarzowi, doświadczonemu żołnierzowi Stanisławowi Daleszyńskiemu. Kierownikiem Urzędu Pocztowego wyznaczono Mieczysław Menscha. Przybyłych oraz większość miejscowych powstańców skoszarowano, uzupełniono ich uzbrojenie i wyznaczono doraźnie dowódców. Wystawiono czujki i placówki na drogach do Kruszwicy oraz ubezpieczono oba mosty na Gople. Szczególnie silnie ubezpieczono się od strony Inowrocławia zarówno na szosie, jak i torze kolejowym, częściowo zdemontowanym.

Powstańcy trwali na posterunkach w niepokoju przez całą noc. Raz po raz wywoływano fałszywy alarm. Utworzono sztab, Kruszwica była wolna.


Źródła:

— A. Czubiński, Rewolucja 1918—1919 w Niemczech, wyd. II popr. I uzupeł., Poznań 1977.

— F. Nowicki, Udział kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim, w: Monografia Kruszwicy, Toruń 1965.

— Powstanie Wielkopolskie, dodatek do „Monitora Wielkopolskiego”, 2008, nr 12.

— Wspomnienia W. Sołtysik, 1936, dziennik powstania wielkopolskiego.

— Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego, Kalendarium z 2008 r.

— Zarys monograficzny Kruszwicy, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

Kruszwica przed wyzwoleniem Inowrocławia — styczeń 1919 r.

Dnia 3 stycznia 1919 r. na ulicach Kruszwicy powiewały polskie chorągwie. W oknach pojawiły się narodowe emblematy. Również na szczycie Kazimierzowskiej Wieży (Mysiej Wieży) powstańcy: Piotr Drzewucki, Ludwik Wysocki i Szablewski zatknęli sztandar polski. Sztandar uszyła Maria Daleszyńska, córka powstańca z 1863 r. Ona wydała chorągiew Drzewuckiemu i podsunęła myśl, aby ją powiesić na Górze Zamkowej-Mysiej wieży.

Do miasta ściągali byli żołnierze armii niemieckiej, pragnący wyzwolenia powstańcy. Wśród nich był i porucznik Meissner. Powstańcy w naszym mieście dysponowali: 2 ciężkimi karabinami maszynowymi, 3 lekkimi karabinami maszynowymi, 600 karabinami ręcznymi. Do dyspozycji mieli także 18 koni, 3 kuchnie polowe, kilka wozów taborowych, bagnety i amunicję, kilkadziesiąt sztuk sort mundurowych. Bronią i amunicją zarządzał puszkarz Adam Kasprzak. Broń pochodziła z rozbrojonych posterunków i żołnierzy pruskich. Mundury odebrano jeńcom, po czym wysłano ich do Poznania. Transportem więźniów zajął się Antoni Krauzy. Z jego rozkazu przetransportowano prusaków linią kolejową przez Strzelno-Mogilno-Gniezno.

Fragment ruin zamku w Kruszwicy — „Mysia Wieża” współcześnie. Fot. B. Grabowski.

W Kruszwicy dowodzenie nad oddziałem powstańczym przejął ppor. Prusinowski, administrację cywilną garnizonu powierzono Sołtysikowi. Aprowizację oddziału objęli Julian Czosnowski i Ksawery Piotrowski, organizację taboru Jan Paprocki, zaś funkcję oficera gospodarczego i płatnika — Aleksy Niklewski. Wszystkie zarządzenia dotychczasowego niemieckiego burmistrza wymagały akceptacji Romana Marcinkowskiego, a Komendantowi stacji kolejowej Prusinowskiemu przydzielono specjalistę Leona Radtkego.

Koszary dla młodszych roczników znajdowały się w salach hotelu Batorego koło gotyckiej wieży, a także w hotelu robotniczym cukrowni oraz w szkołach. Tak sformowały się później kompanie, z wyznaczonymi już dowódcami i sierżantami-szefami. Konie umieszczono w stajni Daleszyńskiego. Oddziały te patrolowały Kruszwicę i drogi od Sławska, Inowrocławia i Szarleja.

Tym czasem, starsze roczniki powstańców organizował Wacław Burchardt. Była to Straż Ludowa, która kwaterowała w swych mieszkaniach, a zbierała się w sali hotelu Daleszyńskiego. Dysponował nią Sołtysik. Głównym zadaniem straży, było utrzymanie ładu w mieście, przeprowadzanie nakazanych rewizji, ubezpieczanie miasta, a także obu mostów na Gople.

Kuchnia polowa otrzymywała żywność od mieszkańców, ziemian i kupców. Wszystko wydawało się doskonale przygotowane na wejście sił powstańczych porucznika Pawła Cymsa.

Cyms zebrał powstańców z Gniezna, Wrześni, Miłosławia, Witkowa, a także ochotników z okolicznych wsi. Zdolny dowódca podążał na północ, w kierunku Inowrocławia. Po drodze dołączyły się oddziały: trzemeszeński, mogileński, gębicki i wójciński, które wcześniej rozprawiły się z załogami Grenzchutzu i Heimatschutzu. Do poważniejszych walk doszło w Strzelnie i o Młyny. Do Kruszwicy wkroczyły dwie kolumny.

Oddziały Cymsa były dobrze uzbrojone, z licznym taborem zdobycznym. Kwaterowały w Kruszwicy, gdzie otrzymały prowiant. Przystąpiono do opracowania planu uderzenia na Inowrocław.

Wysłano Leona Kubasika i Mieczysława Filipińskiego do Inowrocławia, aby wspólnie ustalić działania. Niestety inowrocławska Rada Ludowa nie udzieliła żadnych konkretów. Próba opanowania Inowrocławia, wieczorem 2 stycznia, została przez Niemców udaremniona. Polacy stracili 2 ludzi, a kilku zostało rannych, co spowodowało złe nastoje w Radzie. Kruszwica postanowiła działać sama.

Noc 3 na 4 stycznia rozpoczęto przygotowania do wyprawy. Po zorganizowaniu opieki lekarskiej — dr Sylwester Szewc z Kruszwicy i dr Henryk Sikorski z Ostrowa nad Gopłem, i uzupełnieniu leków w wozach sanitarnych, a także przygotowaniu łączności, do czego przygotowano 30 koni, byli gotowi. Powstańcy zmuszeni byli do użycia gońców, brakowało aparatów telefonicznych.

Odziały przewieziono transportem kolejowym do Mątew. Eszelon zestawiono przy pomocy sąsiednich linii kolejowych. Do tego celu naprawiono również zerwany tor pod Rożniatami. Transport kolejki cukrowniczej przywiózł wieczorem dwie kampanie piechoty z 7 oficerami. Dowódcą tego oddziału był kapitan Zabdyr. Przybycie wsparcia z Włocławka, jednolicie umundurowanych i dobrze uzbrojonych żołnierzy, zrobiło duże wrażenie na ludności polskiej i podniosło ducha powstańców, słabo i różnie uzbrojonych, których można było rozróżnić dzięki biało-czerwonym kokardą na pruskich mundurach.

Oddziały ugrupowano w Mątwach. Kolumnom wytyczono kierunki marszu i późniejszych natarć na wyznaczone cele. Tabory i pluton kawalerii przybyły marszem. Siły polskie wynosiły około 900 ludzi. Oddziały kruszwickie zostały przydzielone do poszczególnych kolumn uderzeniowych ze względu na to, iż walka miała się toczyć w mieście, najlepiej znanym powstańcom kruszwickim. Główne części oddziałów kruszwickich wraz z dwiema kolumnami 31 pp. miały zadanie opanować Inowrocław od południa i wschodu i dotrzeć do koszar piechoty, by zdobyć je koncentrycznym natarciem, wspólnie z kolumnami zachodnią i północną. Pluton kawalerii i punkt sanitarny ulokowano przy sztabie Cymsa we wsi Rąbin. Dwa CKM zdobyte w Kruszwicy wraz z obsługą powstańców kruszwickich, dowodzone przez Stanisława Molendę, przydzielono jako wsparcie ogniowe kolumny zachodniej, która miała najtrudniejsze zadanie: zdobycie rozległego, jednak silnie obsadzonego przez wroga dworca kolejowego i uderzenie na pobliskie koszary.


Źródła:

— L. Bończa-Bystrzycki, Działalność narodowa duchowieństwa polskiego kościoła katolickiego w Wielkopolsce (1815—1918_, Koszalin 2000.

— L. Bończa-Bystrzycki, Duchowieństwo polskie Kościoła Rzymskokatolickiego w Wielkopolsce w latach 1815—1918, Koszalin 1986.

— M. Pluskota, Nasza Wielkopolska, Stu wybitnych Wielkopolan 960—2011, red. I. Ratajczak, M. Rezler, kwiecień/maj 2000.

— Zarys monograficzny Kruszwicy, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

Walki na ulicach Inowrocławia — powstanie wielkopolskie

W niedzielę 5 stycznia 1919 r. kompania kapitana Zabdyra i oddziały Ignacego Nowaka, Miśkiewicza wkroczyły do Inowrocławia. Ludzie Zabdyra przeszli drogą Szymborską, natomiast oddziały Nowickiego i Miśkiewicza ulicą Poznańską. Oddziały Zabdyra i Nowaka nie napotkały większego oporu na wschodnich ulicach miasta. Dotarły do wschodnich cmentarzy ewangelickiego i żydowskiego, przylegających do murów koszar piechoty. Koszary zajmowały obszar kilku hektarów i otoczone były wysokim, grubym murem; zajmowała go załoga składająca się z 1400 żołnierzy 140 pp. niemieckiej. Byli to żołnierze świetnie uzbrojeni, do zdobycia przez powstańczą armię była więc silna forteca. Dwupiętrowe magazyny i bloki koszarowe obsadzone przez Niemców dominowały nad całym terenem. Spory orzech do zgryzienia, biorąc pod uwagę brak artylerii w wojsku powstańczym i silne gniazda niemieckich karabinów maszynowych. Zajęli więc stanowiska na cmentarzu, poza nagrobkami, wiążąc silnym ogniem część załogi koszar. Na stanowiskach trwali aż do zawieszenia działań.

Pierwsza drużyna harcerzy z Inowrocławia im. ks. Józefa Poniatowskiego. Fot. ze zbiorów autora.

Natomiast oddziały maszerujące ulicą Poznańską od razu włączyły się do walki. Niemcy byli przygotowani do walki. Cywilna ludność niemiecka współdziałała z wojskiem, strzelając z okien i rzucając granaty ręczne z poddaszy. Byli już pierwsi ranni. Opór nie trwał jednak długo i pierwsze ulice zostały opanowane przez powstańców. Bardzo silny, trwający dwie i pół godziny bój stoczono o gmach pocztowy i centralę telefoniczną. Niemcy bronili się zaciekle, strzelając gęsto z ukrycia. Rozstrzygnął walkę na korzyść powstańców Czesław Kępski. Celnym ogniem lekkiego karabinu maszynowego z dachu polskiego domu zasypał okna poczty. Moment przerwy ognia nieprzyjacielskiego wykorzystali powstańcy i wpadli do gmachu. Prawdopodobnie, jednym z pierwszych był Ludwik Ratajczak, uzbrojony w widły. Dopadł z nimi pierwszego Niemca, który z przerażenia zapomniał o swoim karabinie. Każdą izbę trzeba było zdobywać. W końcu udało się zdobyć gmach poczty. Padło dwóch powstańców, a trzech zostało rannych. Na miejscu pozostało pięciu rannych wrogów, reszta obrońców uciekła do Komendy Ubezpieczeń. Tam również toczyły się zaciekłe walki. Karabin maszynowy z okna piwnicy zamknął dostęp. Boczną ulicą pod murami domów podczołgali się powstańcy i granatami ręcznymi zlikwidowali załogę. Działania bojowe przerodziły się w typową walkę uliczną. Walczono o każdy dom i ulicę. W Banku Ludowym i synagodze Niemcy stawili słabszy opór, natomiast skrzyżowanie ulic Staszica i Pakowskiej (później Narutowicza) zamknięte dwoma karabinami maszynowymi, utrudniało zdobycie gmachu magistrackiego.

Celne rzuty granatów Lucjana Skrzypińskiego złamały opór wroga. Jeden z Niemców poległ, inni uciekli; powstańcy zdobyli dwa karabiny maszynowe. Natarcie z dwóch stron na Magistrat zmusiło załogę do ucieczki. W miarę posuwania się ku koszarom oddziały powstańcze rozproszyły się w mniejsze grupy, zajmując coraz szerszy front. O dowodzeniu nie było mowy, gdyż do nacierających dołączyli samorzutnie powstańcy inowrocławscy. Ciężką walkę stoczono o inne koszary tzw. białe. Dostępu do nich broniły trzy niemieckie karabiny maszynowe. Jednak krzyżowy ogień od szpitala wojskowego i z dachu fabryki Paetzolda zmusiły Niemców do wycofania się do koszar czerwonych. Życie stracił tu młody powstaniec Władysław Skonieczny, ranny w czasie obsługi karabinu maszynowego spadł z dachu fabryki i zmarł później w szpitalu kruszwickim. Ogień KM z wieży świątyni Matki Boskiej, kierowany przez podchorążego Wysockiego z kompanii 31 pp. wiązał działanie Niemców na podwórzu koszar czerwonych. Miny i granaty niemieckie kierowane na wieżę kościoła chybiały celu.

Walki o Inowrocław trwały cały dzień. Wieczorem powstańcy opanowali całe miasto, „koszar czerwonych” jednak nie zdobyto.

Siły powstańcze rosły stale. Niemcy byli zamknięci ze wszystkich stron. Awizowana pomoc Niemcom z Bydgoszczy zawiodła. Dowódca niemiecki prosił o zawieszenie broni.

Święto Trzech Króli, 6 stycznia minęło bez walki. Na podstawie zawartego rozejmu, wieczorem tego dnia między godziną 21 a 22 Niemcy opuścili koszary i Inowrocław. W mury koszar wkroczyli Polacy, aby tu dać początek 59 pułkowi piechoty wielkopolskiej.

Jako eskortę odciągającym w kierunku Bydgoszczy Niemcom dowództwo polskie przydzieliło Nowaka, w sile słabej kompanii piechoty i oddziału kawalerii. W nocy mała ta grupa Polaków zależna była od rycerskości pułku niemieckiego. Morale powstańców nie było zbyt wysokie. Po odprowadzeniu Niemców do wsi Jaksice oddziały powróciły do Inowrocławia.

Kompanie kapitana Zabdyra po skończonej walce 6 stycznia powróciły do swych garnizonów. Oddziały kruszwickie pozostały w Inowrocławiu do 8 stycznia, zakwaterowane w szkołach przy ulicy Średniej i Staszica, po czym marszem pieszym powróciły do Kruszwicy, witane tu owacyjnie.

Rannych w czasie walk inowrocławskich, częściowo ewakuowano do Kruszwicy. Roman Pińkowski, zastępujący w tym czasie Sołtysika, zorganizował szpital w świetlicy cukrowni (obok szkoły przy ulicy Kasprowicza). Kilkunastu rannymi opiekował się dr Michał Laskowski przy pomocy sanitariuszy Bolesława Borówki, Aleksego Szeflera, Antoniny Nowackiej, Marii Grzeszkowiak, Marii Brauer, Marii Łożykowskiej i Antoniny Waszak. 7 stycznia zmarł na skutek odniesionych ran Władysław Skonieczny. Pochowani zostali z honorami wojskowymi na cmentarzu przy kolegiacie kruszwickiej.

Społeczeństwo inowrocławskie, wdzięczne powstańcom za uwolnienie, potraktowało ich jako regularne wojsko, wypłacając za czas pobytu w Inowrocławiu żołd w wysokości 54 marek niemieckich, będących wówczas w obiegu.


Źródła:

— Artykuł Franciszka Nowickiego, Bój o Inowrocław, a także ze wspomnień powstańców wielkopolskich, w: Zarys monograficzny Kruszwicka, pod. red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965.

— A. Czubiński, Z. Grot, B. Miśkiewicz, Powstanie Wielkopolskie 1918—1919. Zarys dziejów, Warszawa 1978.

— A. Gąsiorowski, Wielkopolski Słownik Biograficzny, Warszawa — Poznań 1981.

— Z. Grot, Czyn zbrojny ludu wielkopolskiego 1918—1919, Poznań 2008.

— Ł. Jastrząb, Badania nad stratami osobowymi Powstania Wielkopolskiego 1918—1919, w: Powstanie Wielkopolskie 1918—1919.

Batalion Nadgoplański — powstanie Baonu

Oddziały Cymsa pozostawały w Inowrocławiu. W koszarach organizował się 1 pułk grenadierów kujawskich, tymczasem oddziały strzelińskie i kruszwickie przystąpiły do organizacji Baonu Nadgoplańskiego, który w stosunkowo krótkim czasie osiągnął stan czterech kompanii piechoty, jednej kompanii karabinów maszynowych, oddziału kawalerii i pełnego stanu taboru konnego. Dwie kompanie zorganizowane zostały z powstańców strzelińskich. Kompanie te kwaterowały w Strzelnie, jednak żołd i zaopatrzenie pobierały z Kruszwicy, gdzie znajdowało się dowództwo batalionu. Stan liczebny kawalerii osiągnął 65 szabel. Zakwaterowana ona została w majątku ziemskim Kruszwica-Grodztwo. „Baon Nadgoplański”, jakkolwiek posiadał dużą swobodę organizacyjną, taktycznie podlegał 1 pukowi grenadierów kujawskich w Inowrocławiu, aby później wejść organizacyjnie w jego skład jako 3 batalion.

Dowódcą batalionu pozostał podporucznik Prusinowski, którego jednak około 15 stycznia odwołano do sztabu garnizonu inowrocławskiego. Następnym dowódcą mianowany został Kazimierz Dratwiński, zaś adiutantem baonu Stanisław Miśkiewicz. Dowódcami oddziałów wyznaczono: 9 kompanii Ignacego Nowaka, 10 kompanii Franciszka Nowickiego, 11 kompanii Józefa Adamczewskiego, 12 kompanii Stanisława Połczyńskiego. Dowództwo kompanii karabinów maszynowych objął Stanisław Molenda, a dowódcą oddziału kawalerii pozostał Arnold Benewitz. Sierżantami-szefami oddziałów według kolejności byli: Józef Urbanek, Antoni Nowak, Jan Litwin, Stefan Trzecki, Franciszek Badyna, Jan Bociański. Dowódcą taborów pozostał Jan Paprocki, zaś oficerem gospodarczym i płatnikiem Aleksy Niklewski.

Zwolniono z oddziałów starsze roczniki, szczególnie ojców rodzin, kierując ich do Straży Ludowej. Dla uzupełnienia kompanii młodszymi rocznikami utworzono Komendę Poborową, a kierownikiem jej został doświadczony w tej dziedzinie żołnierz Józef Mazur. Pobór, choć ochotniczy, szybko uzupełnił stany kompanii. Nie przeszkolonych ćwiczono doraźnie w ramach istniejących kompanii. Na organizację oddziałów rekruckich brakowało na razie broni i mundurów.

Organizacja „Baonu” postępowała bardzo sprawnie według wzorów i doświadczeń nabytych w armii zaborczej. Główną jednak uwagę dowództwo polskie skierować musiało na zamiary wroga. Pułk niemiecki po opuszczeniu Inowrocławia nie pomaszerował do Bydgoszczy, lecz okopał się w odległości 14 kilometrów na północ, w Złotnikach Kujawskich. Garnizony Grenzschutzu w Bydgoszczy i Toruniu odgraniczyły się od terenów zajętych przez siły polskie gęstymi, dobrze uzbrojonymi placówkami.

Po powrocie z Inowrocławia Baon otrzymał zadanie: ubezpieczyć zaplecze na linii wsi Opoki, Opoczki, Klepary, Lipienko, Babolin, Wielowieś. W zależności od przeciwległych sił nieprzyjacielskich polskie placówki liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu żołnierzy pod dowództwem podoficerów. Uzbrojenie stanowiły KB (karabiny bojowe) ręczne, CKM i LKM oraz granaty ręczne. Łączność nawiązano od strony wschodniej z oddziałami na terenie tzw. „Kongresówki”, od strony zachodniej z wojskami Cymsa. Dowódcą całego odcinka był na zmianę jeden z dowódców kompanii, gdy inni w tym czasie intensywnie doszkalali młodszych żołnierzy. Łączność między placówkami utrzymywano za pomocą pieszych gońców i patroli konnych, a tylko częściowo za pomocą telefonu. Podkreślić należy patriotyzm i duże poczucie odpowiedzialności u żołnierzy na najmowanym odcinku. Połowa stycznia i luty było tego roku szczególnie mroźne. Wyposażenie żołnierza nie chroniło go dostatecznie, a jednak nie zawiódł on wśród mroźnych nocy na wysuniętych czujkach. Zmiany na odcinku następowały co 2—3 tygodnie. Oddziały podwożono do frontu kolejką cukrowni kruszwickiej. Zawsze ofiarni maszyniści, którzy wyczekiwali w nocy na zbiórkę luzowanych, oddalonych placówek, to Walenty Grzeszkowiak, Aleksander Grocholski i Józef Szczechowski.

W boju o Szubin dnia 11 stycznia, który toczył się prawie na całym odcinku północnym frontu wielkopolskiego, Baon Nadgoplański wysłał oddział w sile 120 powstańców pod dowództwem Dratwińskiego pod miasteczko Łabiszyn. Wspólnie z oddziałami Władysława Poczekaja z Pakości i Szmańdy zajęto Łabiszyn. Straty wroga wynosiły: 18 zabitych, 74 jeńców, wliczając rannych, 4 CKM i cały tabor. Straty oddziału kruszwickiego to 1 zabity i 2 rannych powstańców. Poległy Jan Dąbrowski pochowany został na cmentarzu kruszwickim. Po zabezpieczeniu Łabiszyna strażą zorganizowana z miejscowych powstańców oddział wrócił do Kruszwicy, zabierając 4 karabiny maszynowe i 18 koni jako zdobycz wojenną.

Tegoż dnia w walce pod Złotnikami Kujawskimi, którą toczyły oddziały inowrocławskie, i kruszwickie, wysłane do pomocy, poległ Jan Masłowski ze Strzelna, a ranni zostali Władysław Kalinowski, Leon Kempski i Władysław Kołudkiewicz.

Kruszwicki oddział kawalerii urósł do szwadronu i otrzymał nazwę; „Szwadronu Nadgoplańskiego”. Ponieważ ważniejsze zadania dla niego wypływały na odcinku frontu bronionego przez Inowrocław, w połowie stycznia przeniesiony został do tego miasta, gdzie działał nadal pod dotychczasowym mianem. 16 stycznia wspólnie z oddziałami inowrocławskimi składał przysięgę wierności żołnierskiej. W Kruszwicy pozostał osłabiony pluton kawaleryjski, dla zadań zwiadowczych i łącznościowych.

Szkolenie i prace organizacyjne w baonie przerywane były raz po raz wysyłaniem wsparcia na odcinek frontowy dla likwidacji wypadów Grenzschutzu. Nie zapomniano o utworzeniu Sądu Wojskowego. Prokuraturę objął prawnik Pińkowski. Ławnikami byli kolejno dowódcy kompanii i szeregowi powstańcy.

Szwadron Nadgoplański w Kruszwicy, przy budynku szkoły i domu nauczyciela (dzisiejsza ul. Kasprowicza) lata dwudzieste XX w. Fot. ze zbiorów autora.

Dnia 24 stycznia, na rynku w Kruszwicy, pierwsza uroczystą przysięgę złożyli wszyscy dowódcy, pluton kawalerii i kompania w silę 120 powstańców. Powstańcy, już równo umundurowani, wśród głębokiej ciszy łez wzruszonej ludności powtarzali rotę przysięgi za kapelanem Baonu, ks. Kazimierzem Stankowskim. W miesiąc później, 22 lutego odbyła się druga przysięga na rynku, bodaj jeszcze bardziej uroczysta i imponująca. Przysięgę złożyły dwie kompanie, które 22 stycznia były na odcinku frontowym, oraz jedna kompania rekrutów. Obu przysięgom asystowali ppor. Cyms i ppor. Prusinowski z Inowrocławia. Uroczystości zakończono gremialnym odśpiewaniem Roty.

Tymczasem skrajny wschodni odcinek frontu północnego broniony przez Baon Nadgoplański, wcale nie był spokojny. Grenzschutz, mając przewagę liczebną i lepsze uzbrojenie, ponawiał próby przełamania frontu, zawsze jednak skutecznie likwidowane. Żołnierz polski górował odwagą i poświęceniem i nie ograniczał się do biernej obrony.

Jeden z ciężkich dni walki przypadł 10 kampanii 12 marca na odcinku Opoki-Opoczki. Niemcy w sile dwu kompanii, wsparci artylerią, przez cały dzień powtarzali natarcia. Zamiar ich był jasny: przełamać front i zrolować polską obronę w kierunku zachodnim. Pewni byli, iż oddziały POW, stacjonujące na terenie „Kongresówki”, nie przyjdą z pomocą. Wszystkie natarcia załamały się w ogniu obrony, wspartej małym odwodem dowódcy kompanii. Straty nieprzyjaciela były dotkliwe, jednak nie zostały obliczone, gdyż nieprzyjaciel wycofał się dopiero w mroku nocy. I baon złożył daninę krwi. W Opoczkach polegli Szczepan Mazurek, pochowany na cmentarzu w Polanowicach, i Stanisław Ziętkowski, pochowany w Piaskach. W Gąskach polegli 7 lutego: Władysław Sławkowski, Kazimierz Pałecki i Franciszek Osiński, pochowani na cmentarzu w Sławsku. Dnia 13 kwietnia zmarł z odniesionych ran Antoni Kuraszkiewicz, pochowany przy kolegiacie kruszwickiej.

Rozkazem Głównego Dowódcy, generała Dowbór-Muśnickiego, 7 lutego 1919 r., 1 pułk grenadierów kujawskich przemianowany został na 5 pułk strzelców wielkopolskich. Nazwa „Baon Nadgoplański” nadana zgrupowaniu kruszwickiemu przez społeczeństwo została jednak utrzymana. W „Baonie Nadgoplańskim” służyli najlepsi synowie ziemi nadgoplańskiej, oswobodziciele prastarego terytorium piastowskiego.

Nazwa zaczęła znikać dopiero po zluzowaniu na froncie w dniu 11 kwietnia, kiedy baon został skierowany do Inowrocławia i zajął kwatery w „białych koszarach”, które zdobywał przed trzema miesiącami. Kwatery „baonu” i część zasobów materiałowych z Kruszwicy w tym czasie przejął nowo organizujący się „Pułk Toruński”.

Słynny Baon, 3 batalion długo jeszcze uzupełniał stany osobowe ze swego macierzystego rejonu, pełniąc wiernie służbę żołnierską na odcinku frontu północnego. Wsławił się również odwagą 15 stycznia 1920 r. zdobyczami na wrogu, dwa dni później ostatecznie został przemianowany na 59 pułk piechoty wielkopolskiej.


Źródła:

— F. Nowicki, Udział kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim, publikacja w: Zarys monograficzny Kruszwicy, Toruń 1965 r.

— Praca zbiorowa Jednodniówka w 10 rocznicę istnienia 59 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, Inowrocław 1929.

— F. Nowicki Zarys historii wojennej 59-go pułku piechoty wielkopolskiej (z cyklu Zarys historii wojennej pułków polskich 1918—1920), Warszawa 1929.

Rota przysięgi z 24 stycznia 1919 r.

„W OBLICZU BOGA WSZECHMOGĄCEGO

W TRÓJCY JEDYNEJ ŚLUBUJĘ

ŻE POLSCE OJCZYŹNIE MOJEJ I SPRAWIE

NARODU POLSKIEGO ZAWSZE I WSZĘDZIE BĘDĘ SŁUŻYĆ


ŻE KRAJU OJCZYSTEGO DOBRA NARODOWEGO

DO OSTATNIEJ KROPLI KRWI BRONIC BĘDĘ


ŻE KOMISARZOWI RADY LUDOWEJ W POZNANIU

DOWÓDCOM I PRZEŁOŻONYM SWOIM MIANOWANYM

PRZEZ KOMISARIAT

ZAWSZE I WSZĘDZIE POSŁUSZNYM BĘDĘ


ŻE W OGÓLE TAK ZACHOWYWAĆ SIĘ BĘDĘ

JAK PRZYSTOI NA MĘŻNEGO I PRAWEGO ŻOŁNIERZA POLAKA


ŻE PO ZJEDNOCZENIU POLSKI ZŁOŻĘ PRZYSIĘGĘ ŻOŁNIERSKĄ

USTANOWIONĄ PRZEZ POLSKĄ ZWIERZCHNOŚĆ PAŃSTWOWĄ”

Uroczysta przysięga złożona na kruszwickim rynku przez oddziały powstańcze, w dniu 24 stycznia 1919 r. Rotę powtórzyło za kapelanem Batalionu Nadgoplańskiego — księdzem Kazimierzem Stankowskim 120 żołnierzy (pluton kawalerii i kompania, wraz z dowódcami p. por. Pawłem Cymsem i p. por. Zygmuntem Prusinowskim). Przysięgę powtórzono 22 lutego 1919 r. na rynku. Obecne były wówczas trzy kompanie, wliczając rekrutów. Fot. ze zbiorów autora.

II Eskadra Wielkopolska

II Eskadra Wielkopolska została utworzona 14 lutego 1919 r. utworzeniem jednostki zajął się rtm. pil. Tadeusz Grochowalski. Nie było wielkim problem dla Grochowalskiego zebranie sprzętu lotniczego. Gorzej było z zebraniem odpowiedniego personelu. Dnia 16 marca 1919 r. rtm. Grochowalski przekazał dowództwo ppor. pil. Edmundowi Norwidowi-Kudle.

W gronie pierwszego personelu lotniczego znalazło się dwunastu lotników: ppor. Edmund Norwid-Kudło (dowódca), sierż. Stefan Łuczak, sierż. Józef Műhlnickel, plut. Łukasz Durka, plut. Władysław Filipiak i siedmiu obserwatorów — ppor. Alfons Breza, sierż. Władysław Zdunik, sierż. Tadeusz Kostro, plut. Stefan Kazmierczak, plut. Stanisław Kruszona, plut. Wiktor Czysz, kpr. Leonard Bartkowiak.

Dnia 2 kwietnia 1919 r. z rozkazu gen. Dowbora-Muśnickiego eskadra wyruszyła na wielkopolski front południowy i rozlokowała się na lądowisku w Klęce. Oficerowie i podoficerowie umieszczeni zostali w dawnym pałacu pruskiego właściciela ziemskiego Hermana Kennemanna, a szeregowych zakwaterowano w mieszczących się w pobliżu budynkach gospodarczych. Oddział dysponował początkowo czterema samolotami typu Halberstadt C.V o numerach 6644/18, 6646/18, 6647/18, 6648/18 oraz Rumplerem C.I 3111/18 i myśliwcem Albatrosem D.Va 7177/17.

11 maja 1919 r. lotnicy II Eskadry Wielkopolskiej odebrali poświęcony sztandar ufundowany przez społeczeństwo miasta. Samochody i wozy taborowe ustawiono na podwórzu majątku. Kilkaset metrów dalej na południe od pałacu, na rozległej polanie zmontowane zostały hangary polowe dla samolotów eskadry. Warto wspomnieć, że materiały pędne dla płatowców i samochodów jednostka pobierała ze Stacji Lotniczej Ławica wysyłając po nie m.in. samochód ciężarowy typu Dürkopp. W prowiant natomiast zaopatrywała się w Jarocinie, a uszkodzone pojazdy odsyłała do naprawy w Żerkowie. Pod względem operacyjnym eskadra podlegała Dowództwu Głównemu w Poznaniu, które wyznaczyło jej zadanie wykonywania lotów rozpoznawczych i propagandowych w rejonie linii frontu i nad Górnym Śląskiem. Było to związane z zagrożeniem interwencją zbrojną ze strony niemieckiego Grenzschutzu, jakie pojawiło się w tym czasie na froncie południowym. Załogi jednostki rozpoczęły więc systematyczne loty rozpoznawcze nad możliwymi miejscami koncentracji oddziałów niemieckich i szlakami komunikacyjnymi.

Pierwszy personel eskadry, koniec kwietnia 1919 r. Siedzą od lewej: sierż. pil. Józef Mühlnickel, sierż. pil. Stefan Łuczak, ppor. pil. Edmund Norwid-Kudło (dowódca jednostki), plut. pil. Łukasz Durka, plut. obs. Stanisław Kruszona. Leżą od lewej: plut. obs. Wiktor Czysz, sierż. obs. Władysław Zdunik oraz najprawdopodobniej kpr. obs. Leonard Bartkowiak i plut. obs. Stefan Kazmierczak. Fot. zbiory W. Sankowski.

Najprawdopodobniej na pierwszą misję bojową wyruszył dowódca oddziału ppor. pil. Edmund Norwid-Kudło z sierż. obs. Tadeuszem Kostro. Trasa przebiegała przez następujące miejscowości: Jarocin — Ostrów Wielkopolski — Ostrzeszów- Kępno — Kluczbork — Oleśnica — Jutrosice. Ponadto przynajmniej jedna załoga eskadry na samolocie Halberstadt C.V oznaczonym rzymską cyfrą I wzięła udział w obchodach uroczystości 3. Maja na Ławicy. Podjęta działalność lotnicza nie odbyła się bez strat. Jako pierwszy uszkodzony został przed 28 kwietnia Halberstadt C.V o numerze 6648/18. Maszynę skierowano do warsztatów na Ławicy celem naprawy. W zamian jednostka otrzymała samolot Halberstadt C.V 6645/18 (przybył przed 5.05.1919 r.). Zły stan techniczny ograniczył także użycie myśliwskiego Albatrosa D.Va 7177/17. Natomiast w katastrofie lotniczej w dniu 23 maja 1919 roku o godzinie 18.45 utracony został Halberstadt C.V najprawdopodobniej o numerze 6647/18. W jednym z dokumentów eskadry znajduje się krótka wzmianka o tej tragedii — Pamiętnym dla Eskadry jest także dzień 23 maja, w którym poniosła eskadra pierwszą stratę — lotnik sierżant Durka i obserwator sierżant Kruszona zamierzali lecieć na front nie bacząc na nader silny wiatr. Wskutek nieostrożności lotnika nastąpił nieszczęśliwy wypadek, wskutek którego dwóch najdzielniejszych lotników życie postradało. Pewne światło na tę katastrofę rzuca także informacja zawarta w zaświadczeniu zredagowanym przez Inspektora Wojsk Lotniczych w Poznaniu — Niniejszym zaświadcza się, że benzyna, którą otrzymujemy z Krakowa jest bardzo złego gatunku i często powoduje wypadki zapalenia się aparatu. Dowodem tego jest ostatni wypadek spalenia się 2-ch lotników z 2-j polnej eskadry lotniczej. Załoga zginęła w płomieniach, a samolot uległ całkowitemu spaleniu. Przed 27 maja jednostka oddała celem naprawy w Stacji Lotniczej Ławica wywiadowczego Halberstadta C.V 6646/18 i odebrała stamtąd samolot Halberstadt CL. II.

Fotografia wykonana wiosną 1919 r. Lotnicy eskadry przed Halberstadtem C.V nr 6644/18. Fot. z archiwum ks. R. Kulczyńskiego SDB.

Warto też podkreślić, że w dniu 11 maja personel eskadry wziął udział w uroczyście odprawionej Mszy Świętej na Rynku Nowego Miasta n. Wartą. Celebracji przewodniczył ks. Paweł Gerntke (ur. 1872 r., zm. 1929 r.) ówczesny proboszcz rzymsko-katolickiej parafii p.w. Św. Trójcy. On dokonał również w tym dniu aktu poświęcenia sztandaru ufundowanego przez mieszkańców Nowego Miasta nad Wartą i przeznaczonego dla II Eskadry Wielkopolskiej. Ponadto w połowie kwietnia jednostka otrzymała pierwsze uzupełnienie personelu lotniczego w postaci dwóch oficerów. Do eskadry dołączyli, pochodzący z byłej armii rosyjskiej — kpt. Leon Raden i por. pil. Roman Bejm. Z dniem 15 maja oddział opuścił pełniący do tej pory obowiązki adiutanta i obserwatora ppor. Alfons Breza, natomiast sierż. pil. Stefan Łuczak otrzymał promocję na stopień podporucznika. Podobnie awanse na wyższe stopnie otrzymało kilku innych podoficerów — lotników m.in. sierżantem sztabowym został Tadeusz Kostro. W dniu 6 czerwca 1919 roku nadszedł rozkaz Dowództwa Głównego o przeniesieniu eskadry na front północny. Wobec powyższego nazajutrz jednostka wyruszyła przez Gniezno na nowe lądowisko w Kobylnikach pod Kruszwicą. W dniu wyjazdu na stanie oddziału znajdowało się pięć samolotów: Halberstadt C.V 6644/18 i 6645/18, Halberstadt CL. II, Rumpler C.I 3111/18 (częściowo niesprawny) i Albatros D.Va 7177/17 (niesprawny). Ponad dwumiesięczny pobyt II Eskadry Wielkopolskiej na lądowisku w Klęce pod Nowym Miastem nad Wartą okupiony został stratą jednego samolotu wraz z obsadą i uszkodzeniu dwóch kolejnych. Działalność rozpoznawcza jednostki pozwoliła jednak Dowództwu Głównemu w Poznaniu dokładnie ocenić stopień zagrożenia planowaną niemiecką ofensywą. Załogi jednostki wywiązały się z tego zadania wzorowo. Był to okres dużej integracji personelu i kładzenia fundamentu pod przyszłą chwalebną kartę historii II Eskadry Wielkopolskiej w czasie wojny polsko — bolszewickiej. Pamięć o tamtych wydarzeniach jest wciąż żywa wśród mieszkańców Nowego Miasta nad Wartą. Trwają prace związane z organizacją uroczystych obchodów związanych z rocznicą ufundowania sztandaru dla II Eskadry Wielkopolskiej.

W dniu 6 czerwca 1919 r. przeniesiono eskadrę na front północny. Z nowego miejsca stacjonowania w Kobylnikach pod Kruszwicą, załogi jednostki wykonały 20 lotów wywiadowczych i propagandowych, m.in. nad Gdańsk, Bydgoszcz, Toruń, Gniewkowo, Piłę, Kcynię oraz Inowrocław.

Już 29 lipca 1919 r. eskadra opuściła Kobylniki i została skierowana na front wschodni. Wiosną 1920 r. pododdział przeszedł reorganizację i stał się jednostką myśliwską (13. eskadrą Myśliwską). Na wszystkich frontach załogi eskadry wykonały łącznie 547 lotów bojowych.

Piloci II Eskadry Wielkopolskiej

Roman Bejm — ur. 19.03.1889 r. w Kielcach. Syn Andrzeja i Marii z Pawelskich. W dniu 1.12.1910 r. powołany został do służby wojskowej w armii rosyjskiej (w innych dokumentach widnieją daty 10.08.1910 r. i 1.11.1910 r.) i skierowany jako szeregowiec do I Syberyjskiej Eskadry Lotniczej. Następnie przeszedł szkolenie pilotażowe w Syberyjskiej Szkole Lotniczej i jako pilot powrócił do swojej jednostki. 5.01.1916 r. za czyny bojowe promowany na stopień chorążego, porucznikiem został 3.08.1917 r. W eskadrze pozostał do 1.11.1918 r. Następnie 4.04.1919 r. zgłosił się, jako ochotnik do lotnictwa wielkopolskiego i uzyskał przydział do II Eskadry Wielkopolskiej. Później służył w 3. Pułku Lotniczym w Poznaniu m.in. jako oficer techniczny. Z dniem 20.04.1922 r. przeniesiony został do rezerwy. Zmarł 13.12.1934 r. w Bydgoszczy. Odznaczony Krzyżem Walecznych (arch. T. J. Kopański).

Łukasz Durka — ur. w 1895 r. w Nowym Kramsku, pow. Babimost. Syn Franciszka (robotnika) i Pauliny z Piwieckich. Brak informacji o służbie wojskowej w latach 1914—18. Przypuszczalnie od końca lutego 1919 r. w II Eskadrze Wielkopolskiej. Zginął w katastrofie lotniczej w dniu 23.05.1919 r. na lotnisku w miejscowości Klęka. Pochowany zastał na cmentarzu garnizonowym w Poznaniu (arch. Ks. R. Kulczyński SDB).

Władysław Filipiak — ur. 7.03.1898 r. w Szamotułach. Z dniem 1.07.1916 r. powołany został do służby wojskowej w lotnictwie niemieckim. Najpierw w Berlinie, później w dniach od 1.05. do 12.07.1917 r. przeszedł podstawowy kurs pilotażu we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 4 w Poznaniu. Następnie od 13.07. do 28.07.1917 r. w Militär-Fliegerschule Müncheberg. Ponownie od 1.08.1917 r. do 3.01.1918 r. we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 4 w Poznaniu. Szkolenie lotnicze ukończył 1.08.1918 r. W dniu 7.01.1919 r. ochotniczo wstąpił do lotnictwa wielkopolskiego. Najpierw służył na Stacji Lotniczej Ławica. Następnie w lutym 1919 r. przydzielony został do II Eskadry Wielkopolskiej (później przemianowanej na 13. Eskadrę Myśliwską). Związał się z tą jednostką na stałe, przebywał w niej aż do dnia przeniesienia do rezerwy (19.10.1921 r.). Dnia 2.10.1920 r. mianowany został podporucznikiem. Zmarł 23.04.1925 r. w Poznaniu. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari nr 8097 i Krzyżem Walecznych (arch. T. J. Kopański).

Stefan Łuczak — ur. 08.08.1891 r. w Essen. W armii niemieckiej służył od 04.10.1911 r. w marynarce wojennej. Początkowo na pancerniku SMS „Posen”, jako artylerzysta. Od grudnia 1916 r. do maja 1917 r. w Marine Landfliegerabteilung (szkole lotnictwa morskiego) w Hage. Od maja 1917 r. do lipca 1918 r. pilot na stacjach lotnictwa morskiego w List na wyspie Sylt i Zeebrugge na wyspie Helgoland. Później do 25.11.1918 r. na okręcie lotniczym SMS „Answald”. Służbę w armii niemieckiej zakończył w stopniu sierżanta. Odznaczony był Żelaznym Krzyżem II klasy oraz Odznaką Lotnictwa Morskiego. Zwolniony z armii niemieckiej na własną prośbę w dniu 26.11.1918 r. W lotnictwie wielkopolskim od 08.01.1919 r. W końcu lutego 1919 r. skierowano go do II Eskadry Wielkopolskiej. Dalsze losy nieznane (arch. M. Seredyńska-Morgulec).

Józef Mühlnickel — ur. 26.02.1897 r. w Nekli, pow. Środa Wielkopolska. Od 16.12.1914 r. w armii niemieckiej. Zasadnicze szkolenie wojskowe przeszedł we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 4 w Poznaniu. Następnie w marcu 1915 r. skierowano go na kurs rusznikarski do Flieger Ersatz Abteilung Nr. 2 w Döberitz. Później wysłany na szkolenie pilotażowe do Flieger Ersatz Abteilung Nr. 3 w Gotha. Po uzyskaniu dyplomu pilota służył w lotnictwie niemieckim na froncie zachodnim. Uhonorowano go Żelaznym Krzyżem I i II klasy. Z armii niemieckiej zwolniony został w dniu 9.12.1918 r. Następnie powrócił do Poznania i podjął pracę na kolei. Z chwilą wybuchu powstania wielkopolskiego wziął udział w walkach ulicznych na terenie miasta. Potem zgłosił się na Ławicę. Od końca lutego znalazł się w składzie II Eskadry Wielkopolskiej. Z dniem 25.07.1919 r. przeniesiony został do I Eskadry Wielkopolskiej. Następnie od 26.04.1920 r. w szeregach 14. Eskadry Wywiadowczej (dawnej III Eskadry Wielkopolskiej). 30.04.1920 r. mianowany podchorążym. Za loty bojowe w służbie 14. Esk. Wywiad. otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari. Ponadto odznaczono go Polową Odznaką Pilota nr 96. Na własną prośbę przeniesiony został do rezerwy w dniu 20.11.1920 r. Następnie Pierwsi Lotnicy II Eskadry Wielkopolskiej podjął pracę w PKP w Poznaniu. Był członkiem Aeroklubu Poznańskiego. Brak danych o dacie i miejscu śmierci (arch. Ks. R. Kulczyński SDB).

Edmund Norwid-Kudło — ur. 18 (inne źródła wskazują na 19). 11. 1895 r. w Mińsku na Białorusi. W dniu 15.10.1914 r. na ochotnika wstąpił do armii rosyjskiej. W październiku 1914 r. rozpoczął kurs pilotażu w Szkole Pilotów w Gatczynie, który ukończył 5.10.1915 r. Od dnia 20.10.1915 r. do 1.09.1917 r. służył w 35. Korpusowej Eskadrze Lotniczej (35. Korpusnoj awiacjonnyj otriad) na froncie galicyjskim. Trzy razy ranny w trakcie walk powietrznych i dwa razy ciężko kontuzjowany (połamane nogi). W dniu 20.09.1917 r. w stopniu porucznika przyjęty do lotnictwa I Korpusu Polskiego, w którym pozostał aż do rozbrojenia przez Niemców. Następnie, jako pilot w lotnictwie polskim od 15.12.1918 r. do 31.01.1919 r. na lotnisku mokotowskim. Natomiast od 22.02.1919 r. na Ławicy. Od dnia 6.03.1919 r. pełnił obowiązki dowódcy II Eskadry Wielkopolskiej (przemianowanej później na 13. Eskadrę Myśliwską). Jednostką dowodził do 16.11.1920 r. W kwietniu 1920 r. mianowany kapitanem. Następnie w 3. Pułku Lotniczym. Z dniem 19.11.1921 r. przeniesiony został do rezerwy. Zmarł 23.01.1931 r. w Warszawie. Odznaczono go Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari nr 3028, trzykrotnie Krzyżem Walecznych oraz Polową Odznaką Pilota nr 80 (arch. T. J. Kopański).

Symbol, którym znakowano samoloty II Eskadry Wielkopolskiej w 1919 r. Samoloty miały również numery - liczby rzymskie. Fot. ze zbiorów autora.

Piloci-obserwatorzy II Eskadry Wielkopolskiej

Leonard Bartkowiak — w okresie I wojny światowej służył, jako obserwator w lotnictwie niemieckim na froncie zachodnim. Przynajmniej od lutego 1919 r. w szeregach lotnictwa wielkopolskiego na Ławicy. Od końca lutego do połowy lipca 1919 r. w II Eskadrze Wielkopolskiej. Następnie z dniem 16.07.1919 r. rozpoczął szkolenie pilotażowe we Francuskiej Szkole Pilotów na Mokotowie. Został skreślony z listy uczniów, jako niezdolny (13.04.1920 r.). Dalsze losy nieznane. Fotografia przedstawia najprawdopodobniej tego lotnika (arch. W. Sankowski).

Alfons Breza — ur. 12.12.1891 r. w Więckowicach, pow. poznański. W dniu 4.08.1914 r. wstąpił do armii niemieckiej. Początkowo służył w Leibkürassier-Regiment Großer Kurfürst (Schlesisches) Nr. 1 (1. Pułku Kawalerii) we Wrocławiu (brał udział w walkach na froncie wschodnim). Od 25.12.1915 r. do 30.07.1916 r. w 2. Garde-Ulanen-Regiment (2. Pułku Ułanów) na froncie zachodnim. Następnie pełnił obowiązki dowódcy plutonu w Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 38 (38. Pułku Piechoty) na froncie zachodnim (od 31.07. do 1.09.1916 r.). Później od 1.09. do 31.10.1916 r. w szkole wojskowej przy 11. Dywizji Piechoty. Potem ponownie w 2. Pułku Ułanów i w 38. Pułku Piechoty, jako dowódca plutonu i dowódca kompanii. Od 1.03. do 3.05.1918 r. na kursie obserwatorów we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 4 w Poznaniu i we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 11 w Brzegu. Następnie do 30.11.1918 r. służył w Husaren-Regiment „von Schill“ (1. Schlesisches) Nr. 4 (4. Pułku Huzarów) na froncie zachodnim. Odznaczony został Żelaznym Krzyżem I i II klasy. Od 27.12.1918 r. w stopniu podporucznika w Armii Wielkopolskiej. Brał udział w walkach o Poznań. Następnie przypuszczalnie od 11.01.1919 r. pełnił obowiązki komendanta powstańczego odcinka w rejonie Rawicza. Z początkiem kwietnia 1919 r. powołany został na stanowisko obserwatora i adiutanta II Eskadry Wielkopolskiej. W dniu 15.05.1919 r. otrzymał promocję na porucznika i przeniesienie do Dowództwa Głównego w Poznaniu do wydziału operacyjnego. Od 7.08. do 2.10.1919 r. znajdował się w dowództwie Grupy Wielkopolskiej na froncie galicyjskim i wołyńskim. Następnie służył przy dowództwie frontu wielkopolskiego w wydziale operacyjnym. Natomiast od 1.04. do 15.07.1920 r. pracował w strukturach komisji granicznej w Poznaniu. Potem od 15.07. do 8.09.1920 r. pełnił służbę w 16. Pułku Ułanów Wielkopolskich. Następnie w sztabie 4. Brygady Jazdy. Dalsze losy nieznane (arch. Ks. R. Kulczyński SDB).

Wiktor Czysz — ur. 9.10.1896 r. w Poznaniu. Syn Józefa i Antoniny z Manickich. Od 30.08.1914 r. do 15.03.1916 r. w lotnictwie niemieckim, jako zastępca mechanika w Feldflieger-Abteilung 36 (36. Eskadrze Lotniczej). Następnie od 16.03.1916 r. do 1.02.1917 r. na tym samym stanowisku we Flieger Ersatz Abteilung Nr. 6 w Grossenheim. Z dniem 2.02.1917 r. przeniesiony do Inspektion der Fliegertruppen (Inspektoratu Wojsk Lotniczych) w Berlinie do oddziału transportowego. W dniach od 16.01. do 9.11.1918 r. był w składzie komisji wojskowej fabryki Bosch w Stutgardzie, jako odbiorca sprzętu radio. Następnie od 10.11. do 26.12.1918 r. w strukturach P.O.W. w Poznaniu. Z dniem 27.12.1918 r. wstąpił do Wojska Wielkopolskiego. Walczył m.in. o Fort Grolmana w Poznaniu i Stację Lotniczą na Ławicy. Następnie od 9.01. do 17.01.1919 r. na Stacji Lotniczej Ławica bez funkcji (17.01.1919 r. otrzymał awans na kaprala). Od 18.01. do 31.01.1919 r. pełnił obowiązki obserwatora lotniczego. Z dniem 1.02.1919 r. rozpoczął kurs obserwatora na Ławicy, który ukończył 1.03.1919 r. Od 25.02.1919 r. powierzono mu stanowisko adiutanta II Eskadry Wielkopolskiej. Natomiast z dniem 2.04.1919 r. objął także etatowe stanowisko obserwatora. Później oddelegowano go (1.08.1919 r.) do D.O.Gen. w Poznaniu na stanowisko oficera oświatowego. Od dnia 13.01.1920 r. w sztabie Dowództwa Dywizji Pomorskiej, jako kierownik referatu szeregowych. Ponownie w formacji lotniczej od 14.06.1920 r. do 9.08.1921 r., jako obserwator w 21. Eskadrze Niszczycielskiej. Z dniem 15.07.1923 r. przeniesiony został do rezerwy. W latach 1923- 1933 był członkiem Związku Lotników Polskich. Był też aktywnym politykiem Stronnictwa Narodowego, z ramienia, którego w 1938 r. został radnym miasta Poznania. 24 sierpnia 1939 r. w stopniu podporucznika został ponownie zmobilizowany i skierowany do 3. Pułku Lotniczego, jako dowódca 71. Plutonu Lotniskowego. Następnie w Polskich Siłach Zbrojnych we Francji i Anglii. W marcu 1946 r. wrócił do Polski i zamieszkał w Poznaniu. Dwukrotnie aresztowany przez funkcjonariuszy UB. Zmarł w Poznaniu 18.01.1966 r. Odznaczony został Krzyżem Niepodległości, Medalem Pamiątkowym za wojnę 1918—1920, Mieczami Hallerowskimi i Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym (arch. M. Seredyńska-Morgulec).

Stefan Kazmierczak — ur. 11.12.1896 r. W okresie I wojny światowej w armii niemieckiej. Od 17.01.1919 r. rozpoczął służbę w Wojsku Wielkopolskim (najprawdopodobniej na Stacji Lotniczej Ławica). Następnie, jako obserwator w II Eskadrze Wielkopolskiej. Jednostkę opuścił na przełomie stycznia i lutego 1920 r. Przypuszczalnie związane to było z planowanym przekwalifikowaniem eskadry z wywiadowczej na myśliwską. Dalsze losy nieznane. Fotografia przedstawia najprawdopodobniej tego lotnika (arch. W. Sankowski).

Tadeusz Kostro — ur. 30.05.1896 r. w Poznaniu. Od 28.08.1914 r. do 7.12.1918 r. w lotnictwie niemieckim w Feldflieger-Abteilung 2 (2. Eskadra Lotnicza), która w dniu 30.11.1916 r. przemianowana została we Fliegerabteilung 260 Lb (Artillerie). W dniach od 20.07. do 28.08.1917 r. na kursie strzelców obserwatorów. Pełnił służbę na froncie rosyjskim, francuskim, belgijskim i włoskim. Z wojska niemieckiego zwolniony 7.12.1918 r. Następnie od 15.12.1918 r. do 6.01.1919 r. w P.O.W w Poznaniu. Potem od 7.01.1919 r. na Stacji Lotniczej Ławica. Z końcem lutego do 29.11.1919 r. w składzie II Eskadry Wielkopolskiej. W dniu 30.11.1919 r. zwolniony z wojska, jako jedyny żywiciel rodziny. Ponownie zmobilizowany 10.08.1920 r. i skierowany do I Kompanii Lotniczej na Ławicy. Z dniem 20.08.1920 r. odkomenderowany do Dowództwa Wojsk Samochodowych D.O.G. Poznań (Dow. Bazy Samochodów Pancernych). 21.10.1920 r. mianowany chorążym. Do rezerwy przeniesiony został w dniu 20.08.1921 r. Natomiast od 15.02.1932 r. pracował w administracji wojskowej, jako cywilny urzędnik. Brak dalszych danych (arch. Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie).

Stanisław Kruszona — ur. w 1897 r. w Szamotułach. Syn Wojciecha (listonosza) i Weroniki z Binkowskich. Służbę w wojsku niemieckim pełnił w marynarce wojennej w Kilonii. Tam również w Seeflugstation Kiel–Holtenau przeszedł kurs obserwatora na wodnopłatowcach. W grudniu 1918 r. ponownie w Szamotułach. Z chwilą rozpoczęcia powstania wielkopolskiego wziął udział w walkach ulicznych na terenie Poznania. Następnie służył w lotnictwie wielkopolskim na Ławicy. Pod koniec lutego 1919 r. znalazł się w szeregach II Eskadry Wielkopolskiej. Zginął w katastrofie lotniczej w dniu 23.05.1919 r. w miejscowości Klęka. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Szamotułach (arch. Ks. R. Kulczyński SDB).

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
drukowana A5
za 40.45
drukowana A5
Kolorowa
za 71.96