Ridero

Pomysłodawcy

Elektroniczna

Jakub Nowykiw-Krzemiński

Autor książki

O książce

„Okazało się, ze po obu stronach istnieje wielu ludzi, którzy szczerze pragną pokojowego porozumienia i trwalej współpracy pomiędzy narodami polskim i ukraińskim. Można tylko żałować, że wielu z tych ludzi zginęło na polu bitwy lub w komunistycznych wiezieniach” Jewhen Sztendera, uczestnik wspólnej akcji WiN i UPA w Hrubieszowie, Zeszyty Historyczne, 1985r.

O autorze

Jakub Nowykiw-Krzemiński

Jakub Nowykiw-Krzeminski — Zastępca Przewodniczącego Rady Naukowo-Eksperckiej Dyplomatycznej Misji Dyplomacji Narodowej „Europejska Ukraina”; Przewodniczący Rady Naukowej Międzypaństwowego Projektu „Ukraina — Polska”. Lekarz, naukowiec, dziennikarz, publicysta, pisarz, dyplomata.

Roma Grabowska
5

"...Rzecz interesująca i dobrze napisana."

Paweł Bohdanowicz 14 marca 2016 w 12:31 Zgodnie z obietnicą zanotowałem kilka uwag o „Pomysłodawcach”. DZIAŁANIA SOWIETÓW na WOŁYNIU Moim zdaniem sowieci (sowiecka partyzantka na Wołyniu w 1943 roku) prowadziła działania mające na celu antagonizowanie ludności cywilnej i UPA oraz podsycanie konfliktu. Nie potrafię dzisiaj określić skali tych działań. Jednak wbrew temu, co w swoich książkach sugeruje Grzegorz Motyka, są źródła, które mówią o takich działaniach i o popełnionych przez czerwoną partyzantkę zbrodniach. O sowieckiej dywersji pisze się na przykład w miesięczniku UPA „Do Zbroi” (Do Broni) z października 1943 roku (tłumaczenie moje): —— POCZĄTEK CYTATU —– Czerwoni często-gęsto organizują propagandowe mitingi, podczas których posuwają się do zwykłego oszustwa i kłamstwa. Na przykład pokazują ludności zakrwawione siekiery, którymi powstańcy rzekomo zabijali niewinnych ludzi, NAWET NIEMOWLĘTA [podkreślenie wielkimi literami moje – P.B.]. Tymczasem uciekinierzy z czerwonej partyzantki mówią, że siekiery oni sami zanurzali w krwi pomordowanych przez siebie ludzi, śmiejąc się, że nikt nie zdoła udowodnić, że tego nie zrobili powstańcy. ——- KONIEC CYTATU ——- Prawem, a nawet obowiązkiem historyka jest przeprowadzić krytykę źródła, podważać wiarygodność źródła, przytaczając poważne argumenty przeciwko źródłu. Inną rzeczą jest jednak podważać wiarygodność źródła, a inną twierdzić, że źródło w ogóle nie istnieje. Otóż istnieje! Również polska prasa podziemna pisała o dywersyjnych działaniach sowietów. Dziś isahakianistyczni historycy, czy raczej komentatorzy, wręcz histerycznie reagują, gdy ktoś wspomina o niechlubnych działaniach sowietów na Wołyniu. Niewiarygodne są dla nich doniesienia ukraińskie, co można jeszcze zrozumieć, jednak niewiarygodne są dla nich również niekomunistyczne doniesienia polskie. Wiarygodni są dla nich są w tej kwestii tylko sowieci 😞 Ja nie podzielam tej niezachwianej wiary w absolutną prawdomówność sowietów ani w absolutną prawdomówność komunistów narodowości polskiej, chociaż to, co pisali, jest niewątpliwie cennym źródłem wiedzy, gdy podchodzić do tego ostrożnie i krytycznie (za przykład może tu posłużyć książka Czesława Piotrowskiego, którą uważam za cenne źródło, mimo „komunistycznego” życiorysu autora). JANOWA DOLINA W „Pomysłodawcach” zawarta jest sugestia, że ataku na Janową Dolinę przeprowadziło „kilkoro śmieci” z zagonu „Dubowego” oraz „nie wiadomo kto”. Dziś nikt nie wątpi, że ataku na Janową Dolinę dokonało UPA. W Janowej Dolinie stoi nawet pomnik, upamiętniający to wydarzenie. Było tam nie „kilkoro śmieci od Dubowego”, lecz liczne siły UPA, między innymi sotnia „Korobki” później nazywana oddziałem „Jaremy”. Tutaj nie mogę zgodzić się z tezą, że wszystko, co zawierają „Pomysłodawcy” jest prawdą. Osobną kwestią jest natomiast , jakich zbrodni wówczas się dopuszczono i jak wiele było ofiar. Ja bardzo krytycznie i nieufnie podchodzę do oszacowań 600-3000 (ta ostatnia liczba lansowana jest przez Rosjan). Tak naprawdę jakiekolwiek informacje mamy na temat kilkudziesięciu zabitych. Ilu zabitych w walce, ilu zabitych podczas walki, ilu umyślnie pomordowanych – trudno powiedzieć. JARUZELSKI w HRUBIESZOWIE Warto podkreślić, że podczas ataku WiN+UPA na Hrubieszów, LWP zachowało się całkowicie biernie. Rzeczywiście wojsko ruszyło w pościg dopiero po bitwie. Zgadzam się z zawartą w „Pomysłodawcach” tezą, że życiorys generała jest wyjątkowo mętny. STOSUNEK BRYTYJCZYKÓW do RZEZI WOŁYŃSKIEJ Nie potrafię nic napisać na ten temat, więc niczego teraz nie napiszę. Ogólnie rzecz biorąc, ja z pewną sympatią odnoszę się do Winstona Churchilla. Jeżeli był on „świnią”, to w każdym razie najmniej świńską ze wszystkich świń. Jeżeli w polityce w ogóle może istnieć coś takiego, jak uczciwość, czy lojalność, to ślady tych cnót, choćby nikłe, można odnaleźć właśnie u Churchilla. Nie chcę się tu szerzej nad tym rozwodzić, bo nie chcę odbiegać od tematu. W każdym razie niechętnie patrzę na dotyczące Churchilla sugestie z „Pomysłodawców”. POLSCY CYWILE ODDAJĄCY SIĘ POD OPIEKĘ UPA Ta zawarta w „Pomysłodawcach” scenka przeciętnemu Polakowi musi wydać się jakimś straszliwym absurdem, albo bezczelnym szyderstwem. W rzeczywistości ten epizod jest realistyczny. Stosunki między UPA i Polakami w różnych miejscach i w różnym czasie układały się różnie. Dużo zależało od tego, jak ludność polska odnosiła się w danym miejscu do sowietów. Wystarczy uważnie przeczytać książki Grzegorza Motyki albo Siemaszków. Wystarczy użyć mapy i zwrócić uwagę na daty, żeby zrozumieć, że w niektórych miejscach, na terenach opanowanych przez UPA żyli Polacy. Kto poszuka głęboko, ten znajdzie nawet strzępki informacji o Polakach służących w oddziałach UPA. ———————————— PODSUMOWANIE Wyżej zanotowałem tylko kilka uwag dotyczących „Pomysłodawców”. Odniosłem się tylko do tych kwestii, w których miałem coś do powiedzenia. Muszę podkreślić, że na „Pomysłodawców” trzeba patrzeć, jak na dzieło literackie, a nie jak na naukową pracę historyczną. Dziełem literackim jest „Potop” Sienkiewicza, dziełem literackim jest „Lenin” Ossendowskiego. Nie można jednak uczyć się historii z „Potopu” ani z „Lenina”. Nie można uczyć się historii z „Pomysłodawców”. Są tam fakty historyczne, ale jest też fikcja literacka. Taka twórczość zachęca nas, a w każdym razie powinna zachęcać do nauki historii, jednak sama w sobie nie może być ona traktowana jak podręcznik historii. Rzecz interesująca i dobrze napisana. Przy lekturze trzeba mieć jednak świadomość, że mamy do czynienia z określonym gatunkiem literackim, a nie z pracą historyczną. http://kresy24.pl/78106/pawel-bohdanowicz-parosla-rzez-w-polskiej-wiosce-na-wolyniu/#comment-81676

Poleć znajomym

Twoi znajomi mogą rozpowszechnić informację o Twojej książce,
bo jest to łatwe a Tobie sprawi przyjemność