E-book
8.19
drukowana A5
17.2
Pocztówka z bajki

Bezpłatny fragment - Pocztówka z bajki


Objętość:
48 str.
ISBN:
978-83-8126-789-2
E-book
za 8.19
drukowana A5
za 17.2

KLEPTOMANIA

Czas

Nie mam pończochy:

grosz do grosza

systematyczność zaprzecza mojej naturze

w życiu poruszam się

jak śniegowy płatek

jestem kleptomanką chwil

zdziwień i zachwyceń

czasem przeglądam je

w lustrze

zagracam tym wszystkim

nieistotnym i nieważnym

moje chwilowe istnienie

właściwie

nic się od tego nie zmieniam


tylko

skąd przy oku

ta kurza łapka

Jestem

Boli mnie cały świat

ze szczęścia

Boli mnie cały świat

z rozpaczy

Łzy mają gorzki smak


Nie płaczę

***

Wyszłaś z tą swoją nadzieją i wiarą

które miały ci wystarczyć na długie lata.

Skąd wracasz

z niewidzialnym garbem na ramionach,

niepewna i przelękniona?

I mówisz takie dziwne słowa:

nie umiem zmienić gliny,

z której jestem ulepiona.

Nie umiem

i znowu muszę udawać,

że żyję.

Modlitwa polna

Świątku przydrożny

najfrasobliwszy z frasobliwych

odkryty przy zapomnianym polnym trakcie

spraw

bym nigdy nie przeszła mimo

i nie była pominięta

by dotknął mnie

palec Boży hojnie darzący

kroplami piołunu i soli…


…bym odeszła

z tęsknotą

Jesienią

I jakoś mnie ubywa

z każdym dniem

Oddechu coraz mniej

uśmiechu coraz mniej

i śpiewu coraz mniej

kochania coraz mniej

Tylko coraz więcej

czasu

Goździki

Wy chyba jesteście

anioły wygnane z nieba.

Bo i kolor nie ten

i pióra — nieuładzone jakieś,

frywolnie i beztrosko poszarpane.

I chociaż tutaj nie jest

wam tak źle

czasem wspominając niebo

wasze wysmukłe nogi

uginacie w kolanach.

Życie nasze

Z tyloma rzeczami trzeba się godzić

tyle odżałować marzeń

po tylu wzlotach upaść

tylu słowom kłamliwym przytaknąć

wysłuchać tylu prawd fałszywych

tyle ukłonów nagrodzić brawami

do obrzęku dłoni


W końcu

pozostaje pobłażliwy uśmiech

spokojne zdziwienie

że ktoś jeszcze próbuje

walczyć

***

Zmęczona jestem

powinnością moją

i wszechogarniającym zniechęceniem

tysiącem słów znaczących

i bez znaczenia

tysiącem wymownych spojrzeń

przemilczeń i uśmiechów

decydującymi posunięciami

biernym oczekiwaniem


śmiertelnie


i nie mogę siebie przekonać

że to może być wspaniałe:

nic nie czuć


odkładam zagładę świata

na kolejny dzień

***

Mój skrzydlaty anioł stróż

jest przerażony

nie jestem taka święta

by ocalić jego dobre imię

on — świętoszek

boi się upadku

uzbroiłam go

w bujną grzywę

niecierpliwie drgające chrapy

które rozdyma gdy wieje wiatr

no i te cztery podkute kopyta

którymi mocno stąpa po ziemi

wierzy jednak że mnie ocali —

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 8.19
drukowana A5
za 17.2