Tomasz a Kempis
O naśladowaniu Chrystusa
z oryginału łacińskiego przełożył
Marek Czekański
Przedmowa tłumacza
„Gdy zobaczycie obrzydliwość spustoszenia, zapowiedzianą przez Daniela proroka, jaka zaległa miejsce święte, kto czyta niech rozważy!” oto słowa Ewangelii św. Mateusza, którą czyta nam Kościół na ostatnią niedzielę Roku Kościelnego, wydała nam się być ona odpowiednim wprowadzeniem do lektury O naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis. Zachowanie moralności i nauki chrześcijańskiej, a także przekazanie jej następnym pokoleniom jest konieczne dzisiaj kiedy wielu pseudoproroków i fałszywych pseudochrystusów wprowadza w błąd wiernych czyniąc wielkie cuda i znaki, tak iż zwodzą nawet wybranych, jeżeli w ogóle to byłoby możliwe. Na wstępie określmy dla kogo napisany jest ten traktat, bo jeżeli ktoś mniema, że może pogodzić naśladowanie Chrystusa z dążeniami ludzi świeckich, ten może doznać zawodu i łatwo się zniechęci. Jeżeli ktoś inny z kolei mniema, że obecnie głoszona nauka kościelna jest inna od tej, którą zawiera ten traktat, powinien tym bardziej dogłębnie i pilnie studiować teologię, kto natomiast nie dostrzega takiej różnicy temu studium teologii jest niepotrzebne do szczęścia, ale owszem naśladowanie Chrystusa będzie dla niego zbawienne. Wyrzeczenie się świata, której uczy naśladowanie Chrystusa jest drogą trudną, dlatego niewielu jest powołanych aby nią iść. Traktat O naśladowaniu Chrystusa zwykle jest zalecany jako wprowadzenie do studium filozofii i teologii dla kleryków, ale również należy przeczytać go raz jeszcze w późniejszym wieku aby pojąć jak dalece zboczyliśmy z prawej drogi od tego czasu, niech raz jeszcze przywróci nam tę pierwotną gorliwość. Na tej drodze napotkamy wielu, którzy będą usiłowali nas od niej odwieść, fałszywe doktryny poznać łatwo, ponieważ nie odwołują się do autorytetu św. Tomasza z Akwinu. Tekst traktatu O naśladowaniu Chrystusa napełniony jest słowami Pisma św. i wiele zawartych w nim myśli zawiera bliższe i dalsze odwołania do Biblii. Nie ma innej prawowiernej interpretacji Pisma św. niż zgodna z nauką Ojców Kościoła, tylko w takim duchu należy je czytać i najlepiej tak jak lekcje zostały podane w układzie Mszału, co w zupełności wystarczy dla pożytku wiernych, albowiem zostały one przekazane tak jak podała je tradycja kościelna potwierdzona przez świętych i męczenników. Autor objaśnia zdania wyjęte z Pisma św. w sposób dosłowny lub alegoryczny, podaje przykłady cnót chrześcijańskich i pisze o sposobie urzeczywistniania powołania kapłańskiego i zakonnego w ogólności i na przykładzie szczegółowych rad co do przestrzegania dyscypliny zakonnej i zachowania się wobec osób świeckich. W powyższych słowach zawarty jest podstawowy sens tego cennego traktatu ascetycznego, który szczególnie odpowiedni jest dla umysłów młodzieńców pragnących odpowiedzieć na głos powołania do stanu duchownego. Odnajdą oni w dziele czcigodnego Tomasza a Kempis pożyteczne rady, których przestrzeganie ukształtuje w nich siłę woli i cnoty moralne, tak aby mogli przeciwstawić się trudnościom i znaleźć spokój duchowy w czasach wielkiego ucisku, o których mówi wspomniana Ewangelia, kiedy to pojawi się wielu fałszywych proroków i będą czynić wielkie cuda i znaki. Wówczas naśladowcy Chrystusa powinni trwać przy tej nauce, aby nie zostać wprowadzonymi w błędy modernizmu, które wydały trujące owoce powodujące utratę wiary, co jest szczególnie jawne w obecnych czasach. Pośród znaków zbliżającego się końca świata i powtórnego przyjścia Chrystusa chce on zastać nas gotowych i czuwających, a nie pogrążonych w grzechach i złudzeniach świeckich. Jak już wspomnieliśmy, lektura traktatu będzie szczególnie pożyteczna dla kleryków i nowicjuszy z powodu ukierunkowania na właściwą drogę w studiowaniu świętej teologii, a poprzedzić je powinno studium filozofii scholastycznej. Niemało w ostatnich czasach zabłakanych kapłanów i wiernych, którym ukazano błędny obraz religijności opartej na fałszywych doktrynach, aby zniszczyć w nich ducha bożego, o czym uczy nas święty papież Pius X w encyklice Pascendi. Kiedy cnoty chrześcijańskie będą lekceważone, a zdrowa nauka będzie w pogardzie należy zachować w duszy dobre natchnienia wówczas, gdy znajdować się musimy pośród wilków w owczej skórze i barbarzyńców. Wiele dobrych rad i natchnień duchowych z traktatu O naśladowaniu Chrystusa odnosi się właśnie do naszej trudnej rzeczywistości dnia powszedniego.
Jaka jest wartość teologiczna traktatu i do czego tak naprawdę prowadzi jego lektura? Chcielibyśmy to teraz ujawnić pokrótce. O naśladowaniu Chrystusa niczego nowego nie wprowadza do nauki teologii. W tym sensie jest powtórzeniem i streszczeniem nauki o moralności chrześcijańskiej w aspekcie stanu duchownego właściwego dla kapłanów i zakonników. Autor zwany również Thomas Hämerken był Holendrem, urodził się w Kempen około roku 1370, kształcił się w Devender gdzie zmarł w 1471 r., był kanonikiem regularnym św. Augustyna i oprócz innych dzieł teologicznych napisał traktat O naśladowaniu Chrystusa mając do dyspozycji spuściznę teologiczną swoich czasów co stanowi samo w sobie osobny temat dla monografii, również w kwestii czy autorstwo należałoby przypisywać Gerardowi Groot (†1384) albo Janowi Gersonowi (†1429) wystarczy tylko wspomnieć pracę Samuela Kettlewella, jak również nadmienić o obecności w tekście licznych zapożyczeń z innych dzieł i charakterystyczny sposób odniesienia do żywej wówczas teologii paryskiej i mistyki nadreńskiej, należy również wspomnieć, że blisko czasów Tomasza a Kempis rządziło kilku antypapieży, podczas tak zwanej schizmy zachodniej w Kościele. Antypapieże ci byli jednak uzurpatorami w znaczeniu niezgodnego z prawem zajmowania tronu nie zaś w znaczeniu heretyków lub apostatów, bo antypapieżem nie jest heretyk. Była to zatem dla kapłana i teologa nieporównywalna sytuacja z niebezpieczeństwem utraty wiary spowodowanej podległością aktom decyzyjnym heretyka ale sporów o jurysdykcyję i legalność kanoniczno-prawną sprawowania urzędów kościelnych. Kwestie te nie były dla nas tak istotne jak wgłębienie się w myśl teologiczną tego cennego traktatu ascetycznego, bo cóż nas mają obchodzić spory o rodzaje i gatunki, parafrazując słowa samego Tomasza a Kempis, chociaż napisanie monografii na ten temat z pewnością będzie owocne dla historyka idei.
Dzieło ascetyczne jakim jest traktat O naśladowaniu Chrystusa nie jest wyjątkowym ani pierwszym tego rodzaju, z pewnością wiele zawartych w nim idei wywodzi się z filozofii grecko-rzymskiej, a nawet bezpośrednio z nauk Epikura i pitagorejczyków. Jednak etyka filozofów greckich została dzisiaj w świetle objawienia chrześcijańskiego zrozumiana w swojej istocie w naturze ludzkiej Jezusa Chrystusa, w dogmacie o grzechu pierworodnym i o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny, i nauce o łasce boskiej. Cnota, o której uczy filozofia pogańska urzeczywistnia się w życiu chrześcijańskim poprzez czyny i usposobienie woli, jest to naśladowanie Chrystusa w jego ludzkiej naturze aby wyrobić w sobie właściwą uczciwemu człowiekowi postawę moralną. Dostrzegamy ten aspekt znany nam z filozofii stoickiej bardzo dobrze, jest on interpretowany tak, aby był dostosowany do obowiązków stanu duchownego i na tej podstawie cnoty doskonalą pracę i codzienne sprawy osobiste i społeczne kapłana. Jednak nauka o grzechu pierworodnym i łasce odróżnia cnoty etyczne w rozumieniu filozofii pogańskiej od moralności chrześcijańskiej. Możnaby wyrazić się nawet dosłownie, że traktat Tomasza a Kempis jest właśnie przystępnym wprowadzeniem do studium Sumy teologicznej św. Tomasza z Akwinu, w znaczeniu właściwej formacji duchowej, czyli dobrego przysposobienia duchowego i moralnego. Byłoby to z naszej strony najłatwiejsze i najkrótsze wprowadzenie do jego lektury biorąc pod uwagę ogrom myśli i wiedzy teologicznej zawartej w tym dziele, które jest pod tym względem jakby studnią bez dna.
Jak czytać traktat O naśladowaniu Chrystusa? Należy czytać w całości od początku do końca, w miarę możliwości systematycznie. Jeżeli na pierwszy rzut oka jakieś zdanie może być niezrozumiałe i niejasne, należy jeszcze raz przeczytać cały rozdział od początku. Należy mieć na uwadze, że pouczenie w Kościele odbywa się w sposób stopniowany. W miarę postępu na drodze powołania pouczenie duchowe, także i nadprzyrodzone jest coraz głębsze i wiedza nabyta podczas studiowania filozofii i teologii scholastycznej umożliwia zrozumienie trudnych dzieł teologicznych, a zwieńczeniem tej pracy wewnętrznej dzięki udzielonej łasce bożej jest zrozumienie sensu Pisma świętego. Dlatego nie należy od razu starać się wszystko pojąć i zrozumieć, ale ograniczyć się na początku drogi do wyjaśnienia sobie podstawowych terminów katechizmowych aby tę naukę zastosować do własnego postępowania, aby być dobrym chrześcijaninem. „Kto zachowuje przykazania i spełnia dobre uczynki jest dobrym chrześcijaninem. Doskonały zaś chrześcijanin naśladuje Pana Jezusa i wypełnia swe obowiązki z miłości ku Panu Bogu”. Traktat O naśladowaniu Chrystusa w aspekcie przygotowania do obrania stanu duchownego i wytrwania w nim jest doskonałym podręcznikiem duchowości przeznaczonym dla kleryków i zakonników, którzy rozpoczynają studium filozofii i teologii scholastycznej. Taka jest myśl przewodnia zawarta w tym cennym dziele. Czwarta księga w szczególności poświęcona jest Mszy św. i Eucharystii czyli sakramentowi ołtarza, nie jest to liturgia inna od tej, którą papież Pius V na zawsze kanonizował w bulli Quo primum w 1570 r., w formie która nie może zostać nigdy zmieniona, jeżeliby ktokolwiek usiłował porzucić tę formę apostolską lex orandi, lex credendi przekazaną przez tradycję kościelną utraci wiarę, popadnie w błędy i doprowadzi innych do upadku moralnego.
Nasza praca nad przekładem miała na celu własną praktykę duchową i codzienne ćwiczenie się w znajomości łaciny, nie była w żadnym razie drogą na skróty ale zdanie po zdaniu tłumaczyliśmy samodzielnie jak to się czyniło za dawnych czasów, posługując się słownikiem łaciny kościelnej ks. prof. Alojzego Jougana, który niedawno został wznowiony dzięki staraniom prof. Marcina Karasa, co nas osobiście bardzo ucieszyło. Oryginał łaciński, którym posługiwaliśmy się pochodził z wydania z 1807 r.: Thomae a Kempis C. R. Ordinis S. Augustini, De imitatione Christi libri quatuor, Parmae ex imperiali typographia MDCCCVII. W szczególności należy podkreślić, że wydanie to nie wyodrębnia większości porównań lub cytatów z Wulgaty, które w dużej mierze składają się na stylityczne środki wyrazu Autora, chociaż nierzadko nowsze wydania czy przekłady naginają tekst aby można było całe zdania przenieść z Biblii, które dosłownie nie są zawarte w tekście. Idąc tą drogą tłumaczyliśmy więc samodzielnie wszystkie zdania z Wulgaty zawarte explicite nie wyróżniając ich w tekście jak to czynili dawniejsi tłumacze. Do własnego przekładu, korzystaliśmy z wydania krytycznego Biblia sacra iuxta vulgatam versionem, Deutsche Bibelgesellschaft, Stuttgart 1983. Wydanie to jest krytyczną edycją Biblii promulgowanej przez papieża Klemensa VIII w 1592 r. Sentencje poetów rzymskich również cytujemy we własnym przekładzie. Zamierzeniem naszym jako tłumacza było w sposób dosłowny oddać wierność słów oryginału co do liczby, rodzaju, czasu i trybu tak aby Czytelnik myślał słowo w słowo z Autorem.
KSIĘGA PIERWSZA Napomnienia przydatne do życia duchowego
I. O naśladowaniu Chrystusa i wzgardzie świata oraz wszystkich jego marności
1. „Kto podąża za mną nie chodzi w ciemnościach ale będzie miał światło żywota” mówi Pan. Takie oto są słowa Chrystusa, którymi jesteśmy napominani abyśmy na ile to możliwe naśladowali jego życie i obyczaje, jeżeli chcemy być prawdziwie oświeceni, i uwolnieni od wszelkiej ślepoty serca. Niechaj zatem naszym największym wysiłkiem poznawczym będzie rozmyślanie o życiu Jezusa.
2. Nauka Jego przewyższa wszystkie nauki Świętych, i kto miałby jego ducha znajdzie ukrytą tam mannę. Jednak zdarza się, że wielu od częstego słuchania Ewangelii odczuwa zbyt małe pragnienie, ponieważ nie mają w sobie ducha Chrystusa. Ten więc kto pragnąłby w pełni i mądrze pojąć słowa Chrystusa, powinien starać się do niego dostosować całe swoje życie.
3. Co tobie pomoże wzniośle rozprawiać o Trójcy św., jeżeli brakuje tobie pokory a stąd nie możesz podobać się Trójcy św.? Zaprawdę najwznioślejsze słowa nie czynią świętym i sprawiedliwym, ale cnotliwe życie sprawia że jest się miłym Bogu. O wiele lepiej jest odczuwać skruchę niż wiedzieć jak jest definicja. Jeżeli znałbyś całą Biblię, i sentencje wszystkich filozofów cóż ci to wszystko pomoże, bez miłości i łaski? „Marność nad marnościami i wszystko marność” oprócz miłowania Boga i służenia jedynie jemu samemu. Taka jest najwznioślejsza mądrość wyrażająca się w pogardzie świata w celu dążenia do królestwa niebieskiego.
4. Marność jest to więc dążenie do posiadania bogactw, które podległe mają być zniszczeniu, i pokładania w nich nadziei. Marnością także jest ubieganie się o zaszczyty, i wywyższanie się w myślach. Marność jest to podążanie za skłonnościami cielesnymi, i pragnienie tego w następstwie czego powinno się zostać surowo ukaranym. Marność jest to pragnienie długiego życia, a nawet umiarkowane staranie się o dobra życiowe. Marność jest to jedynie zwracanie uwagi na doczesne życie, a nie przewidywanie tego co będzie w przyszłym życiu. Marność to upodobanie w tym co prędko przemija, a nie spieszenie się ku temu co pozostawia radość wiekuistą.
5. Rozpamiętuj często tę przypowieść: „Nie nasyci się oko patrzeniem, ani ucho nie napełni się słuchaniem”. Badaj więc swoje serce abyś oddzielił się od upodobania w rzeczach widzialnych, i wzniósł się ku rzeczom niewidzialnym. Dlatego że następstwa doznań zmysłowych zanieczyszczają sumienie i niweczą łaskę Boga.
II. O pokornym poznawaniu samego siebie
1. Każdy człowiek z natury pragnie wiedzieć. Lecz sama wiedza bez bojaźni Bożej cóż jest warta? Lepszy jest zaiste pokorny wieśniak, który służy Bogu niż wyniosły filozof, który zaniedbując samego siebie bada bieg niebios. Kto dobrze samego siebie poznaje sam się o wiele niżej ocenia, i nie ma upodobania w wysłuchiwaniu ludzkich pochwał. Gdybym poznał wszystko co jest na świecie a nie posiadał życzliwości cóż mi to pomoże wobec Boga, który będzie mnie sądził z tego co zostało dokonane?
2. Odpocznij od nadmiernego pragnienia studiowania ponieważ jest tam wiele rozproszenia umysłu i złudzeń. Uczeni chętnie widzieliby siebie w roli nauczycieli i chcieliby być uznawani za mędrców. Niezmierna jest ilość spraw których znajomość jest dla duszy niewiele pomocna lub zupełnie nieprzydatna. I bardzo niemądry jest ten, kto bardziej nimi się zajmuje, zamiast tymi które służyłyby jego zbawieniu. Liczne słowa nie nasycą duszy, jedynie dobre życie pokrzepi umysł, a czyste sumienie zapewni wielką zażyłość z Bogiem.
3. Im więcej i lepiej wiesz, tym surowiej będziesz sądzony jeśli nie będziesz żył cnotliwie. Nie wywyższaj się więc żadną sztuką lub umiejętnością, raczej odczuwaj bojaźń z powodu wiedzy, która została ci udzielona. Jeżeli wydawałoby się tobie, że wiele wiesz i dość dobrze pojmujesz, wiedz że o wiele więcej jest rzeczy, których nie znasz. „Nie pragnij wnikać w to co cię przerasta”, lecz bardziej przyznawaj się do swojej niewiedzy. Czym chciałbyś się chełpić wobec innych, gdy tak wielu jest bardziej uczonych od ciebie i bardziej biegłych w prawie? Jeśli chcesz się czegoś pożytecznego dowiedzieć i doświadczyć, umiłuj bycie nieznanym i lekceważonym.
4. Oto jest najwyższa i ostateczna nauka, prawdziwe poznanie samego siebie i spojrzenie na siebie z góry, wzgarda samego siebie. O sobie samym niczego nie twierdzić, innych zawsze dobrze i wysoko oceniać, jest wielką mądrością i doskonałością. Jeżeli widziałbyś kogoś jawnie grzeszącego, albo dokonującego czegoś niegodziwego, nie powinieneś uważać się za kogoś lepszego od niego, ponieważ nie wiesz jak długo będziesz mógł wytrwać w dobrym zamiarze. Wszyscy jesteśmy ułomni, ty jednak nikogo za bardziej ułomnego od siebie nie uznawaj.
III. O nauce prawdy
1. Szczęśliwy ten, kogo Prawda uczy sama przez się, nie poprzez wyobrażenia i ulotne słowa, ale taką jaka jest. Nasze mniemanie i nasz zmysł często nas myli, i niewiele spostrzega. Do czego się przyda wielka sofistyka w naukach tajemnych i rzeczach niezbadanych, o których i tak nie da się wnioskować skoro są one dla nas nieznane? Wielką głupotą jest, że zaniechawszy tego co pożyteczne i konieczne dobrowolnie podążamy za ciekawością i za tym co przynosi szkodę. Mając oczy nie widzimy.
2. Na cóż nam dysputy o rodzajach i gatunkach, skoro ten do kogo mówi Słowo Przedwieczne nie błądzi pośród wielości opinii. Z jednego Słowa wszystko, i o jednym mówi wszystko i „oto jest Zasada, która przemawia i do nas”. Nikt bez niego nie pojmuje, ani nie wydaje słusznego sądu. Ten dla którego wszystko jest jednym, i dla którego wszystko do jednego zmierza, i kto wszystko widzi w jednym, ten może być niewzruszony i w Bogu spokojnie trwać. O prawdo, Boże uczyń mnie jednym z tobą w miłości wiecznej! Uprzykrza mi się już często wiele czytać i wysłuchiwać: w tobie jest wszystko, czego pragnę i z czym się zgadzam. Niech zamilkną wszyscy uczeni, niech przed twoim obliczem ucichną wszystkie stworzenia, ty sam przemawiaj do mnie.
3. Im bardziej ktoś będzie zintegrowany i wewnętrznie skupiony, i przyjmie w sobie moralnie prostą postawę, tym więcej i wznioślej bez trudu będzie pojmował, ponieważ z wysoka przyjmie światło uzdolniające do poznania. Czysty, prosty i niezmienny duch nie jest rozproszony wieloma dziełami, ponieważ wszystko na chwałę Boga czyni, a w sobie okazuje obojętność wobec wszelkich własnych pragnień. Co takiego bardziej tobie przeszkadza i jest dla ciebie uciążliwe, więcej niż twoja własna nieumartwiona namiętność serca? Dobry i pobożny człowiek swoje dzieła najpierw postanowi w skrytości serca zanim publicznie je urzeczywistni. I nie będą nim kierowały jego niecne pragnienia lub skłonności ale pokieruje swoimi sprawami wedle słusznego osądu rozumu. Któż bardziej zwycięsko stoczy walkę, od tego kto wsławi się tym, że przezwycięży samego siebie? I to powinno być zajęciem każdego z nas: zaiste zwyciężyć samego siebie, i codziennie stawać się silniejszym, i co dzień cokolwiek w dobrym postąpić.
4. Wszelka doskonałość w tym życiu niejako posiada ze sobą spojenie w niedoskonałości, i wszelka nasza spekulacja nie jest pozbawiona jakiejś niejasności. Niskie mniemanie o sobie samym jest pewniejszą drogą do Boga niż wzniosłe badanie naukowe. Nie należy potępiać wiedzy, bo nawet jakiekolwiek proste poznanie jakiejś rzeczy rozważane samo w sobie jest dobre i ku Bogu skierowane, nie mniej jednak preferować powinno się zawsze dobre sumienie i cnotliwe życie. Ponieważ wielu usilnie dąży do wiedzy zamiast dobrze żyć, dlatego często błądzą i nie przynoszą prawie żadnych owoców albo znikome.
5. O gdyby tak samo wielką okazywali staranność w wykorzenianiu wad i zaszczepianiu cnót jak do roztrząsania kwestii, nie dochodziłoby do takich niegodziwości i skandali wobec społeczeństwa, ani do takiej rozwiązłości pośród zakonników. Bez wątpienia, kiedy nadejdzie dzień sądu nie będziemy pytani o to co przeczytaliśmy ale co uczyniliśmy, i nie o to jak pięknie mówiliśmy ale jak pobożnie żyliśmy. Powiedz mi gdzież są ci wszyscy niedawni Zwierzchnicy i Nauczyciele, których dobrze znałeś kiedy jeszcze żyli i kwitnęli w dyscyplinach naukowych? Już ich dochody inni posiedli, i nie wiem czy ci jeszcze o nich wspominają. Za życia wydawało się, że są kimś a teraz się o nich milczy.
6. O jak prędko przemija chwała światowa! Oby tylko okazało się, że ich życie było zgodne z naukami głoszonymi przez nich samych! Wówczas dobrze studiowali i czytali. Jak wielu poległo na próżnej nauce świeckiej, tych którzy niedostatecznie troszczyli się o służbę Bożą! I ponieważ bardziej zdecydowali się być wielkimi niż pokornymi, dlatego znikczemnieli w swoich zamysłach.
7. Zaprawdę ten jest wielki kto posiada wielką miłość. Prawdziwie ten jest wielki, kto sam w sobie jest mały, i za nic ma wszelkie zaszczyty. Zaiste ten jest roztropny, kto wszystko to co jest ziemskie uważa za gnój, byleby Chrystusa pozyskać. I zaprawdę ten jest uczony kto spełnia wolę Bożą a swoją własną zaniedbuje.
IV. O roztropności w czynach
1. Nie należy wierzyć każdemu słowu ani każdemu natchnieniu ducha, ale ostrożnie i wielkodusznie należy rozważać sprawę przed Bogiem. Niestety! Często łatwiej uwierzyć w złą opinię o kimś innym niż w dobrą i ją rozpowszechniać, tak słabi jesteśmy. Lecz doskonali nie zbyt łatwo wierzą każdemu opowiadającemu, ponieważ znają ludzką naturę skłonną do złego i w słowach aż nadto niestałą.
2. Wielka to mądrość nie być porywczym w czynach, ani nie być upartym w poleganiu na własnych zmysłach. Do tego także odnosi się to aby nie ufać słowom kogokolwiek bądź, ani też nie słuchać i nie dowierzać szeroko rozpowszechnianym pogłoskom.
3. Radź się męża mądrzejszego i zdolniejszego do siebie, i bardziej staraj się być pouczanym przez kogoś lepszego od siebie niż podążać za swoimi własnymi pomysłami. Cnotliwy żywot czyni człowieka mądrym wobec Boga, i doświadczonym w wielu sprawach. Na ile kto jest pokorniejszy i Bogu bardziej poddany, o tyle we wszelkich sprawach jest mądrzejszy i ugodowy.
V. O lekturze Pisma świętego
1. Wszelką księgę Pisma świętego powinno się czytać w takim duchu w jakim została napisana. Powinniśmy w Biblii szukać bardziej pożytku niż subtelności językowych. Tak samo chętnie powinniśmy czytać księgi pobożne i proste, jak wzniosłe i głębokie. Nie powinna skłaniać ciebie powaga piszącego, czy to posiadającego niewielką czy też wielką zdolność literacką, ale powinna skłaniać cię do lektury miłość czystej prawdy. Nie pytaj kto to powiedział ale zwracaj uwagę na to co jest przezeń powiedziane.
2. Ludzie przemijają lecz prawda Pańska trwa na wieki. Bóg przemawia do nas różnymi sposobami, bez upodobania względem konkretnych osób. Ciekawość nasza często przeszkadza nam w lekturze Pism gdy pragniemy rozumieć i dyskutować, tam gdzie w prostocie serca należy przejść od jednego miejsca do drugiego. Jeżeli chcesz czerpać pożytek czytaj pokornie, prosto i wiernie, a nigdy nie pragnij posiadać miana erudyty. Chętnie zadawaj pytania, i słuchaj milcząc słów Świętych, niech nigdy nie znudzą się tobie przypowieści starców, bo nie zostały one wypowiedziane bez powodu.
VI. O nieuporządkowanych namiętnościach
1. Kiedy tylko człowiek czegoś w sposób nieumiarkowany pożąda, natychmiast staje się w sobie niespokojny. Despotyczny i zachłanny: nigdy nie doznają spokoju. Niezamożny i pokorny sercem: zażywają spokoju w obfitości. Człowiek, który jeszcze nie umarł sam dla siebie prędko ulega pokusie i bywa zwyciężony w sprawach małej wagi i pospolitych. Słabego ducha, i w jakiś sposób jeszcze cielesny, i skłaniający się ku doznaniom zmysłowym: trudniej jest w stanie całkowicie uwolnić się od przyziemnych pragnień. I dlatego często jest zasmucony gdy czegoś się pozbawia, łatwo także ulega afektom jeśli ktoś się jemu sprzeciwi.
2. Jeżeli już osiągnie to czego pożądał, natychmiast z powodu obwiniania sumienia czuje się wyczerpany ponieważ podążył za swoją namiętnością, która w niczym nie przyczyniła się do uspokojenia, którego pragnął. Opieraniem się więc namiętnościom osiąga się prawdziwy pokój serca, nie zaś służeniem im. Nie ma zatem pokoju w sercu człowieka cielesnego, nie istnieje w człowieku zajętym rzeczami zewnętrznymi ale w gorliwym i duchowym.
VII. O unikaniu daremnej nadziei i wyniosłości
1. Próżny jest ten kto swoją nadzieję pokłada w ludziach albo w stworzeniach. Oby nie zawstydzało cię służyć innym dla miłości Jezusa Chrystusa, i być uważanym za ubogiego na tym świecie. Nie polegaj na sobie ale swoją nadzieję pokładaj w Bogu. Czyń to co jest tobie dane, a Bóg będzie obecny aby dopomóc twojej dobrej woli. Nie polegaj na swojej wiedzy, ani na roztropności nikogo z pośród żyjących ale bardziej na łasce Boga, który wspomaga pokornych, a poniża wierzących w siebie.
2. Nie ciesz się z bogactw jeśli je masz, ani z przyjaciół dlatego że są wpływowi, ale w Bogu, który udziela wszystkiego i sam siebie ponad wszystko dać pragnie. Nie chwal się przed samym sobą z dostatniego lub pięknego ciała, które nawet przez niewielką chorobę zostaje zeszpecone i zniweczone. Nie bądź zadowolony z siebie z powodu twej zdolności czy inteligencji, nie podobałbyś się Bogu, do którego należy wszystko cokolwiek dobrego naturalnie posiadłeś.
3. Nie uważaj się za lepszego od innych, abyś przypadkiem nie był uznany za gorszego przed Bogiem, który wie o wszystkim co jest w człowieku. Nie chełp się z dobrych uczynków, ponieważ inne są sądy Boże od sądów ludzkich, które często nie są zgodne z tym co podobałoby się ludziom. Jeżeli już cokolwiek posiadałbyś dobrego, wierz że inni są lepsi, tak abyś zachował pokorę. Nie zaszkodzi jeżeli wszystkich będziesz miał za lepszych od siebie, a zaszkodzi jeżeli nawet nad kimś jednym będziesz się wywyższał. Nieustanny pokój razem z pokornym, w sercu dumnego częsta nienawiść i oburzenie.
VIII. O wystrzeganiu się zbytniej poufałości
1. Nie każdemu człowiekowi odkrywaj swoje serce, ale razem z mądrym i bojącym się Boga prowadź swoją sprawę. Z młodymi i obcymi rzadko się zadawaj. Bogaczom nie pochlebiaj, i przed ludźmi zamożnymi niechętnie się pojawiaj. Wspólnie z prostymi i pokornymi, z pobożnymi i spolegliwymi układaj swoje relacje, i zajmuj się tylko tym co jest budujące. Nie zaprzyjaźniaj się z żadną kobietą ale w ogólności wszystkie dobre niewiasty powierzaj Bogu. Jedynie z samym Bogiem i z jego Aniołami miej ochotę się przyjaźnić, a znajomości z ludźmi unikaj.
2. Miłość powinna być okazywana wszystkim, ale poufałość nie jest pożyteczna. Niekiedy zdarza się, że osoba nieznana cieszy się dobrą opinią, a jednak jej bezpośrednia obecność jest niemiła oczom przypatrujących się. Zdaje się nam niekiedy, że okazywana przez nas poufałość mogłaby być dla innych miła, a wtedy zaczynamy o wiele bardziej stawać się dla nich uciążliwi z powodu przewrotności naszych obyczajów, która staje się coraz bardziej widoczna.
IX. O posłuszeństwie i podległości
1. Najwspanialej jest trwać w posłuszeństwie, żyć w podległości przełożonemu kościelnemu i nie upierać się przy swoim sądzie. Bezpieczniej jest żyć w podległości niż w przełożeństwie. Liczni są ci, którzy trwają w posłuszeństwie bardziej z konieczności niż z miłości, i cierpią udręki i po kryjomu narzekają: oni nie zaznają uwolnienia umysłu, jeżeli z całego serca ze względu na Boga posłuszni nie będą. Pobiegnij tu i ówdzie, nie znajdziesz spokoju, nie inaczej jak w pokornej uległości pod władzą przełożonego kościelnego. Marzenie o innych miejscach pobytu i o przeniesieniu już wielu zawiodło.
2. Prawdą jest, że każdy wtedy postępuje swobodnie i w zgodzie z własnym zamysłem, kiedy skłania się bardziej ku tym co wspólnie z nim podzielają taki sam pogląd. Jeżeli Bóg jest miedzy nami, konieczne jest abyśmy porzucili niekiedy nasze własne sądy ze względu na dobro jakim jest pokój. Któż jest tak mądry, że wszystko w pełni wiedzieć może? A zatem nie za bardzo ufaj swojemu wrażeniu, ale chciej również chętnie wysłuchać spostrzeżeń innych osób. Chociaż dobre jest twoje odczucie, to jeżeli ze względu na Boga je porzucisz i pójdziesz za myślą innych, poczynisz większe postępy.
3. Słyszałem także często, że bezpieczniej jest przyjmować radę niż jej udzielać. Może także zdarzyć się, że dobre byłoby zdanie każdego innego. Lecz nie chcieć się zgodzić z innymi gdy to podpowiada rozum albo pożytek jest znakiem uporu i pychy.
X. O wystrzeganiu się wielomówstwa
1. Strzeż się ludzkiego zgiełku na ile tylko możesz, albowiem wiele przeszkadza dyskutowanie o sprawach świeckich, chociaż przyświecałaby temu szczera intencja.
Prędko także brukamy się próżnością i dajemy się jej ujarzmić. Wolałbym wielokrotnie zamilczeć i nie przebywać pośród ludzi. Ale dlaczego tak często rozmawiamy i wzajemnie opowiadamy sobie zmyślone historie, czyż jednak po tym nierzadko bez szkody sumienia powracamy do ciszy? Dlatego tak chętnie rozmawiamy, ponieważ przez liczne rozmowy ze sobą wzajemnie pragniemy być pocieszani i ulżyć sercu strapionemu uporczywymi myślami. I bardzo chętnie mamy upodobanie mówić i myśleć o tym co kochamy, albo czego pożądamy, albo o tym co uważamy za przeciwności.
2. A jednak, jakaż to udręka! Często nadaremnie i bez sensu. Wszak ta zewnętrzna pociecha wewnętrznej i boskiej pociesze nie mało przynosi szkody. Dlatego należy czuwać i modlić się aby czas nie mijał w bezczynności. Jeśli przystoi mówić i jest to potrzebne, należy prowadzić takie rozmowy, które są budujące. Zły zwyczaj i zaniedbywanie naszego wzrostu duchowego wiedzie nas niechybnie do braku panowania nad naszymi ustami. Sprzyja niemało postępowi duchowemu pobożna rozmowa o sprawach duchowych, szczególnie tam gdzie spotykają się osoby wspólnego umysłu i ducha razem zjednoczone w Bogu.
XI. O dążeniu do pokoju i wzroście w gorliwości
1. Moglibyśmy zażywać wiele spokoju, gdybyśmy nie chcieli zajmować się wraz z innymi mówieniem i czynieniem tego co nie należy do naszych obowiązków. W jaki sposób może ów w spokoju długo wytrwać, kto wtrąca się do cudzych spraw, kto doszukuje się zewnętrznych okoliczności, a kto niewiele albo rzadko skupia się na swoich wewnętrznych sprawach? Szczęśliwi ludzie prostego ducha, ponieważ posiądą oni wielki pokój.
2. Dlaczego niektórzy święci byli tak doskonałymi i uduchowionymi? Ponieważ usilnie starali się umrzeć zupełnie dla wszystkich ziemskich pragnień, i dlatego z głębi całego swojego serca przylgnęli do Boga, a siebie samych zdołali całkowicie uczynić wolnymi. My zaś nadmiernie zajmujemy się własnymi namiętnościami, i obarczamy naszą uwagę tymi sprawami, które są przemijające. Rzadko nawet jedną wadę doskonale zwyciężamy i nie osiągamy codziennego wzrostu, dlatego pozostajemy nieudolni i znużeni.
3. Jeśli jednak bylibyśmy dla siebie samych doskonale umarli, i jak najmniej uwikłani w sprawy ziemskie, wówczas moglibyśmy rozumieć sprawy boskie, i doświadczać niebiańskiej kontemplacji. Największą i zupełną przeszkodą ku temu jest to, że nie jesteśmy wolni od namiętności i pożądliwości, i nie usiłujemy postępować doskonałą drogą świętych. Kiedy tylko pojawia się najmniejsza przeciwność, prędko upadamy na duchu, i zwracamy się ku ludzkim pociechom.
4. Jeżeli jednak okazalibyśmy wspaniałą postawę, będąc wytrwali jak dzielni mężowie w boju, z pewnością ujrzelibyśmy nad nami boską pomoc z nieba. On sam walczącym i w łasce jego pokładającym nadzieję gotów jest przybyć z pomocą, Który i nam dostarcza w ten sposób sposobności do stanięcia w boju, tak abyśmy zwyciężali. Jeśli będziemy opierali naszą religijność jedynie na zachowywaniu wszelkich zewnętrznych praktyk, nasza pobożność prędko zaniknie. Lecz przyłóżmy topór do korzenia, abyśmy oczyszczeni z namiętności spokojny umysł posiedli.
5. Gdybyśmy każdego roku jedną wadę wykorzenili, prędko stalibyśmy się doskonałymi ludźmi. A jednak jest przeciwnie, często uważamy się za lepszych i po wielu latach trwania w stanie zakonnym nie znajdujemy się tak nieskalanymi i gorliwymi jakimi byliśmy na początku naszego nawrócenia. Nasz zapał i wzrost duchowy codziennie powinny wzrastać, a jednak obecnie czymś wielkim wydaje się, jeżeli ktoś umie zachować chociaż jakąś część swojej początkowej gorliwości. Jeżeli podejmiemy chociaż najmniejszy wysiłek na początku, wtedy wszystko będziemy mogli czynić z łatwością i radością.
6. Ciężko jest pozbyć się przyzwyczajeń, ale jeszcze trudniej jest wystąpić przeciwko swojej własnej woli. Lecz jeśli nie zwyciężysz w rzeczach małych i lekkich, to jak przeciwstawisz się trudniejszym? Przeciwstaw się najpierw twojej skłonności i oducz się złego nawyku, który pomału prowadzi cię ku jeszcze większej trudności. O, gdybyś rozważył, jaki zyskałbyś w ten sposób pokój i innym radość sprawił, nad sobą samym dobrze panując! Sądzę, że wówczas byłbyś o wiele bardziej skłonny do duchowego postępu.
XII. O pożytku z przeciwności
1. Dobrem jest dla nas, kiedy mamy jakieś uciążliwości i przeciwności, ponieważ często na powrót skłaniają człowieka ku swojemu wnętrzu aby sobie uświadomił, że jest na wygnaniu i nie pokładał nadziei w żadnej rzeczy na tym świecie. Dobrze jest, że doświadczamy niekiedy przeciwnych nam sądów, którymi złośliwie i bezpodstawnie bywamy pomawiani pomimo, że dobrze czyniliśmy i zamierzaliśmy. Często sprzyjają one pokorze i chronią nas przed próżną chwałą. Wówczas bardziej poszukujemy Boga jako świadka naszego wnętrza, kiedy bardziej na zewnątrz jesteśmy przez ludzi niedoceniani i daje się wiarę złym opiniom o nas.
2. Przeto człowiek powinien samego siebie zupełnie utwierdzać w Bogu, tak aby nie potrzebował pragnąć wielu pociech. Kiedy człowiek dobrej woli doznaje utrapienia albo jest wystawiany na próbę, czy też bywa dręczony złymi myślami, wtedy pojmuje, że Bóg jest mu koniecznie potrzebny, a bez niego nic dobrego sam nie może uczynić. Wówczas także smuci się, wzdycha żałośnie i modli się z powodu swoich utrapień, których doznaje. Wtedy odczuwa obrzydzenie swoim dalszym życiem, pragnie nadejścia śmierci, przez którą miałby zostać uwolniony tak aby istnieć razem z Chrystusem. Wówczas dobrze poznaje, że doskonałe bezpieczeństwo i pełny pokój na świecie ostać się nie mogą.
XIII. O przeciwstawianiu się pokusom
1. Jak długo żyjemy na świecie nie możemy żyć bez podlegania pokusom. Stąd u Joba zostało napisane: „żywot człowieka na świecie jest podleganiem próbom”. Przeto każdy powinien być zatroskany wobec swoich własnych pokus i czuwać na modlitwach, aby diabeł nie znalazł sposobności do oszukania, który to nigdy nie śpi ale zawsze: „krąży szukając kogo pożreć”. Nikt nie jest tak doskonały i święty aby nie doznawał niekiedy pokus, i rzeczywiście nie możemy być całkowicie od nich wolni.
2. Są również próby dla ludzi bardzo użyteczne, chociaż byłyby one przykre i ciężkie: ponieważ poprzez nie człowiek bywa upokarzany, oczyszczany i uczony. Wszyscy święci przechodzili przez liczne utrapienia i wychodzili z nich z pożytkiem. I ci którzy pokus nie zdołali dobrze znosić, stali się niegodnymi i poupadali. Nie ma żadnego zakonu tak świętego i miejsca tak ukrytego gdzie nie byłoby pokus i przeciwności.
3. Żaden człowiek jak długo żyłby nie jest zupełnie bezpieczny od pokus, ponieważ w nas jest przyczyna tych pokus, dlatego że z pożądliwości się narodziliśmy. Po ustąpieniu jednej pokusy lub przykrości przychodzi inna, i zawsze będziemy mieli coś do znoszenia, dlatego że utraciliśmy dobro naszej pierwotnej szczęśliwości. Wielu pragnie uciec od pokus, a jeszcze poważniej w nie wpada. Przez samą ucieczkę nie zdołamy odnieść zwycięstwa, ale przez cierpliwość i prawdziwą pokorę staniemy się silniejsi od wszystkich nieprzyjaciół.
4. Kto jedynie powierzchownie się skłania do pracy nad sobą ale korzenia nie usuwa, niewiele postąpi i owszem prędko do niego pokusy wrócą ponownie, i jeszcze gorsze odczuje. Stopniowo, przez cierpliwość i wytrwałość z pomocą Boga lepiej odniesiesz zwycięstwa, niż przez własną surowość i uporczywość. Częściej przyjmuj radę w czasie doznawania pokus, a wobec doznającego kuszenia nie działaj porywczo, ale udzielaj pocieszeń, tak jak sam chciałbyś aby tobie czyniono.
5. Źródłem wszelkich pokus jest niestałość umysłu i mała ufność Bogu. Jak okręt bez sternika tu i tam jest pędzony przez fale, tak człowiek niedbały i wycofujący się z podjętych spraw popadnie w rozmaite doświadczenia. Ogień poddaje próbie metal, a kuszenie człowieka sprawiedliwego. Nie wiemy często do czego jesteśmy zdolni, a kuszenie ujawnia jacy jesteśmy. Należy czuwać szczególnie na początku kuszenia, ponieważ wtedy nieprzyjaciel łatwiej bywa pokonany zanim nie zdoła wejść przez bramę umysłu, należy przeciwstawić się jemu natychmiast gdy jeszcze znajduje się niejako u progu i dopiero zaczyna się dobijać. Jak ów ktoś napisał: „Sprzeciwiaj się początkom, bo za późno lekarstwo przygotowywać, gdy choroba wzmogła się długotrwałym zwlekaniem”. Najpierw następuje proste pojęcie umysłowe, następnie silniejsze wyobrażenie, po tym żądza i złe dążenie, wreszcie przyzwolenie. I tak oto stopniowo złośliwy nieprzyjaciel zupełnie wkracza jeśli nie przeciwstawi się jemu na początku. I jeśli ktoś na co dzień będzie bezczynny aby stawiać opór, codziennie będzie coraz słabszy a przeciwnik nad nim coraz silniejszy.
6. Niektórzy na początku swojego nawrócenia doznają bardzo ciężkich pokus, inni przy końcu życia, a jeszcze inni przez całe swoje życie mają się źle. Są i tacy, którzy dość lekko bywają kuszeni wedle zrządzenia boskiej mądrości i sprawiedliwości, która odmierza stan i zasługi człowieka, i wszystko przeznacza ku zbawieniu swoich wybranych.
7. Przeto nie powinniśmy rozpaczać, kiedy jesteśmy poddawani doświadczeniom, ale tym żarliwiej błagajmy Boga aby nas wybawił z wszelkiego utrapienia, który do tego stopnia wedle słów Pawła Apostoła „dozwala abyśmy byli obarczani pokusami, na ile my sami jesteśmy w stanie je udźwignąć”. Upokórzmy przeto dusze nasze pod potężną ręką Boga w każdej pokusie i utrapieniu, ponieważ pokornych sercem wybawi, uwolni i wywyższy.
8. W pokusach i doświadczeniach człowiek poddawany jest próbom, i na ile poczyni postępy tym większą zasługę sobie zaskarbi, i cnotę tym lepiej ujawni. Nie ma nic wielkiego w tym jeśli człowiek będzie pobożny i namiętny, ale nie będzie zmuszony przeciwstawiać się pokusom z całą siłą charakteru. Jedynie gdy w czasie przeciwności cierpliwie je znosi, będzie to nadzieją wielkiego postępu. Niektórzy bywają zachowani od doznawania wielkich pokus, natomiast w małych i codziennych pokusach często bywają zwyciężani, a ponieważ są upokarzani nigdy sami sobie co do wielkich pokus nie ufają, i dlatego w niewielkim stopniu ich doznają.
XIV. O unikaniu nierozważnego sądzenia
1. Ku sobie samemu zwracaj oczy i wystrzegaj się osądzać czyny innych. Osądzając innych człowiek daremnie się trudzi, często błądzi, i łatwo grzeszy. Natomiast prawdziwie oceniając i kontrolując samego siebie zawsze pożytecznie pracuje. Tak jak nam dana sprawa leży na sercu, taki o niej często wydajemy sąd, ponieważ prawdziwy osąd bywa wypaczony ze względu na miłość własną. Jeśli Bóg zawsze byłby czystą intencją naszych pragnień, nie tak łatwo podlegalibyśmy zamętowi spowodowanemu przez to co wzbudza opór w naszych zmysłowych władzach poznawczych.
2. Zazwyczaj jednak coś wewnątrz nas jest skrywane, albo także z zewnątrz wpada, co nas samych w równym stopniu ku czemuś skłania. Wielu w sprawach którymi się zajmują, w sposób ukryty dąży ku swoim własnym pragnieniom, i tego sobie nie uświadamiają. Wydają się także trwać w dobrym spokoju wtedy gdy sprawy układają się zgodnie z ich zamysłem i zdaniem, jednak gdy dzieje się inaczej niż pragną, prędko się obruszają i stają się smutni. Z powodu różnorodności poglądów i opinii, dosyć często powstają spory pomiędzy przyjaciółmi i obywatelami, pomiędzy osobami zakonnymi i pobożnymi.
3. Dawnego przyzwyczajenia trudno się pozbywa, i poza własne przekonanie nikt łatwo nie daje się wyprowadzić. Jeżeli polegasz bardziej na swojej inteligencji lub przebiegłości, a nie na cnocie uległości Jezusowi Chrystusowi, to rzadko i powolnie będziesz stawał się człowiekiem oświeconym, ponieważ Bóg chce abyśmy byli jemu doskonale posłuszni i aby wszelką rozumność przewyższały płomienie miłości.
XV. O czynach spełnianych z miłości
1. Z powodu żadnej rzeczy na świecie, ani z powodu miłości do jakiegokolwiek człowieka, nie powinno się czynić żadnego zła, jednak dla pożytku tego kto potrzebuje pomocy, dobrego dzieła niekiedy należy zaniechać, albo niekiedy należy zamienić na lepsze. Na skutek tego dobre dzieło nie traci na wartości ale przemienia się w lepsze. Bez miłości żaden zewnętrzny czyn nie przynosi żadnego pożytku. Cokolwiek z miłości się czyni, chociaż nawet byłoby niewielkie i wzgardzone, wydaje pełny owoc. Bóg bardziej ceni sobie jakość motywacji dla której ktoś spełnia czyn, niż wielkość samego czynu.
2. O wiele więcej czyni ten, kto bardzo kocha. Wiele zdziała ten kto czyni dobrze. Dobrze czyni ten kto bardziej służy społeczeństwu niż spełnia swoją własną wolę. Często uznaje się za miłość bardziej skłonność cielesną, własną wolę, nadzieję osiągnięcia własnej korzyści, afekt woli dla dogadzania swojej wygodzie, i rzadko pozbawieni jesteśmy takich motywacji.
3. Kto naprawdę posiada prawdziwą i doskonałą miłość, nie dąży do osiągnięcia swojej własnej korzyści, ale we wszystkim pragnie urzeczywistniać chwałę bożą. Nikomu także nie zazdrości, ponieważ nie cieszy się z żadnej własnej korzyści. Nie pragnie też chlubić się przed samym sobą, ale ponad wszelkie dobra pragnie być uszczęśliwionym w Bogu.
Nikomu nie przypisuje żadnego dobra, ale w zupełności wszelkie dobro odnosi do Boga, z którego jak ze źródła wszelkie dobra pochodzą, w którym ostatecznie wszyscy święci spoczywają zażywając niebiańskiej szczęśliwości. O, kto posiadałby chociaż iskrę prawdziwej miłości, ten doskonale uznawałby wszystko co ziemskie za zupełną marność.
XVI. O tolerowaniu cudzych wad
1. To czego człowiek w sobie albo u innych naprawić nie jest zdolny, powinien cierpliwie znosić, tak długo aż Bóg nie zadecyduje inaczej. Myśl, że być może tak jest lepiej dla wypróbowania twojej cierpliwości, bez tego niewielką wagę mają nasze zasługi. Powinieneś jednak wobec takich przeszkód pokornie się modlić, aby Bóg był łaskaw przyjść tobie z pomocą, abyś mógł je łagodnie znosić.
2. Jeżeli ktoś upominany raz albo dwa nie będzie posłuszny, nie sprzeczaj się z nim, ale w zupełności powierz Bogu, który umie przekształcić zło w dobro, aby się spełniła jego wola i cześć we wszystkich jego sługach. Staraj się być cierpliwy w znoszeniu wad u innych i jakichkolwiek słabości, ponieważ i ty wiele ich masz, które przez innych muszą być tolerowane. Jeżeli nie możesz siebie uczynić jakim chciałbyś, w jaki sposób mógłbyś kogoś drugiego mieć według swojego upodobania? Chętnie chcielibyśmy aby inni byli doskonali, jednak swoich własnych wad nie poprawiamy.
3. Chcielibyśmy aby inni byli srogo korygowani, a my sami poprawiać się nie chcemy. Nie podoba się nam zbytnia swoboda zachowania u innych, a jednak nie chcemy aby odmawiano nam tego o co prosimy. Chcielibyśmy ujarzmiać innych nakazami prawa, a sami nie znosimy być w najmniejszym stopniu ograniczani. Tak więc okazuje się, że o wiele mniej jesteśmy skłonni kochać bliźnich, niż samych siebie. Jeżeli wszyscy bylibyśmy doskonali, to co z powodu innych mielibyśmy do wycierpienia dla Boga?
4. Obecnie jednak Bóg tak nakazał, abyśmy uczyli się nosić ciężary jeden drugiego, ponieważ nikt nie jest pozbawiony wad, nikt nie jest bez ciężaru, nikt nie jest samowystarczalny, nikt sam dla siebie nie jest wystarczająco mądry, ale należy nam wzajemnie siebie znosić, wzajemnie pocieszać, na równi wspomagać, pouczać i zachęcać. W jakiej mierze ktoś posiada cnotę, lepiej okaże się przy okazji przeciwności. Przypadkowe okoliczności nie czynią człowieka słabszym, ale ujawniają jaki jest.
XVII. O życiu monastycznym
1. Potrzeba abyś nauczył się przełamywać co do wielu spraw, jeżeli chcesz zachować pokój i zgodę z innymi. Nie mała to rzecz w klasztorach, albo we wspólnotach mieszkać i tam bez sporów wieść żywot, i aż do śmierci wiernie wytrwać. Błogosławiony kto tam dobrze żył, i szczęśliwie biegu życia dokonał. Jeśli chcesz należycie trwać i wzrastać, uważaj siebie za wygnańca i pielgrzyma na ziemi. Potrzeba abyś stał się głupim z powodu Chrystusa, jeżeli chcesz wieść żywot zakonny.
2. Habit i tonsura niewiele sprawiają, ale przemiana obyczajów i całkowite umartwienie namiętności czynią prawdziwie zakonnikiem. Kto czegoś innego poszukuje, oprócz jedynie Boga i zbawienia swojej duszy, nie znajdzie nic poza utrapieniem i cierpieniem. Ten nie może też dłużej wytrwać w pokoju, kto nie stara się być najmniejszy i wszystkim podporządkowany. Przyszedłeś do służenia, a nie do rządzenia, wiedz że do cierpliwości i pracy zostałeś powołany a nie do lenistwa i wielomówstwa. Tutaj zaś osoby poddawane są próbom jak złoto w tyglu. Tutaj nikt nie zdoła wytrwać jeżeli z całego serca nie będzie pragnął upokorzenia się dla Boga.
XVIII. O przykładach Świętych Ojców
1. Przyjrzyj się żywym przykładom Świętych Ojców, w których zajaśniała prawdziwa religia i doskonałość, a zobaczysz jak niewielkim i prawie niczym byłoby to co my czynimy. Czymże jest nasz żywot, jeśli mielibyśmy się do nich porównywać? Święci i przyjaciele Chrystusa Pana służyli jemu w głodzie i pragnieniu, w zimnie i nagości, w pracy i zmęczeniu, w postach i czuwaniach, w modlitwach i w świętych rozmyślaniach, w prześladowaniach i w wielu zniewagach.
2. O jak liczne i dotkliwe utrapienia cierpieli Apostołowie, Męczennicy, Wyznawcy, Dziewice i wszyscy pozostali, którzy zapragnęli pójść śladami Chrystusa! Dlatego, że nienawidzili swoich dusz na tym świecie, aby je posiedli na żywot wieczny. O jak surowy i pełen wyrzeczenia żywot święci Ojcowie wiedli w pustelni! Jak długie i ciężkie znosili pokusy! Jak często byli dręczeni przez nieprzyjaciela! Jak częste i usilne modlitwy ofiarowywali Bogu! Jak ostre zadawali sobie umartwienia! Z jak ogromną gorliwością i namiętnością dążyli do duchowego wzrostu! Jak ciężki bój toczyli o uśmierzenie wad! Jakże czystą i prostą intencję mieli wobec Boga! Za dnia pracowali, a noce spędzali w nabożnej modlitwie, chociaż pracując nawet przez krótki czas nie ustawali w modlitwie myślnej.
3. Cały czas wykorzystywali pożytecznie, a każda godzina poświęcona Bogu wydawała się im zbyt krótka. I dla wielkiej słodyczy kontemplacji zapominali nawet o konieczności przyjmowania cielesnego pożywienia. Wyrzekali się wszelkich bogactw, godności, zaszczytów, przyjaciół i krewnych. Niczego mieć od świata nie pragnęli, brali zaledwie to co potrzebne do życia, odczuwali niechęć z powodu konieczności służenia swojemu ciału. Byli ubogimi w rzeczach ziemskich, ale bardzo bogatymi w łasce i cnotach. Zewnętrznie doznawali niedostatku, a wewnątrz pokrzepiani byli łaską i boskim pocieszeniem.
4. Byli obcymi dla świata, ale za to bliskimi Boga i jego poufałymi przyjaciółmi. Sami siebie za nic uznawali i byli wzgardzeni przez świat, a jednak w oczach Boga byli wartościowi i wybrani. Trwali w prawdziwej pokorze, żyli w szczerym posłuszeństwie, postępowali w miłości i cierpliwości, dlatego codziennie wzrastali duchowo i wielką łaskę uzyskiwali u Boga. Zostali dani za wzór wszystkim zakonnikom, i oni bardziej powinni nas pobudzać do wzrostu doskonałości niż cała masa ludzi niestałych do rozwiązłości.
5. O, jakże wielki był zapał wszystkich zakonników na początku ich świętego powołania! O, jaka nabożność modlitw! Jakie współzawodnictwo w cnotach, jakże wspaniała była zachowywana dyscyplina, jaki szacunek i posłuszeństwo dla reguły zakonodawcy były w rozkwicie u wszystkich. Pozostałe dotąd ich ślady świadczą, że byli to prawdziwie mężowie święci i doskonali, którzy tak ochoczo walcząc przezwyciężyli świat. Obecnie już za wielkiego uznaje się tego kto nie dopuściłby się odstępstwa i umiałby cierpliwie znosić to czego się podjął.
6. O, oziębłości i zaniedbaniu naszego stanu! Dlaczego tak prędko odstępujemy od początkowej gorliwości? Z powodu lenistwa i obojętności odczuwamy już niechęć do życia! Oby nie ustał w tobie wewnętrzny wzrost cnót, których wielokrotnie częściej widziałeś przykłady u pobożnych.
XIX. O ćwiczeniach dobrego zakonnika
1. Życie dobrego zakonnika powinno odznaczać się wszelkimi cnotami, aby takim był wewnątrz jakim w oczach ludzkich wydaje się być zewnętrznie. A właściwie, o wiele bardziej powinien takim być wewnętrznie, niż to jest postrzegane publicznie, ponieważ tym który nas ocenia jest Bóg, i to w najwyższej mierze wobec niego wystrzegać się powinniśmy gdziekolwiek bylibyśmy, aby jak Aniołowie przed jego obliczem chodzić czyści. Każdego dnia powinniśmy odnawiać nasze postanowienie i zachęcać samych siebie do gorliwości, tak jak byśmy to dzisiaj wstąpili na drogę powołania zakonnego, i tak mówić: „Wspomóż mnie Panie Boże mój w dobrym postanowieniu i świętej służbie twej i daj mi je dzisiaj doskonale rozpocząć, ponieważ niczym jest to co dotychczas uczyniłem”.
2. Na miarę naszego postanowienia toczy się bieg naszego powołania, a wielkiej pilności potrzeba chcącemu wzrastać w dobrym. Jeżeli ten kto ma silną motywację często zawodzi, to co będzie z tym kto rzadko albo niewiele przykłada się do tego co postanowił? Na różne sposoby przydarza się porzucenie naszych postanowień, już nawet lekkie zaniedbanie ćwiczeń nie dzieje się bez jakiejś szkody. Postanowienia sprawiedliwych bardziej są dane z łaski bożej, w której oni zawsze pokładają nadzieję do czegokolwiek by się z zapałem nie zabrali, niż gdyby miałyby zależeć od ich własnej mądrości. Albowiem człowiek zamierza ale Bóg rozporządza, i nie do człowieka należy jego droga.
3. Jeżeli z powodu pobożności albo z zamiarem pożytku współbraci niekiedy opuszcza się zwyczajowe ćwiczenia, łatwo później będzie można do nich powrócić. Jeżeli jednak łatwo się je opuszcza z powodu zmartwienia duszy albo niedbalstwa, uważa się to za karygodne i szkodliwe. Starajmy się więc jak możemy, nawet gdybyśmy jeszcze nie radzili sobie w wielu sprawach. Zawsze jednak należy podjąć decyzję odnośnie czegoś niezawodnego, przede wszystkim aby zaradzić temu co nas najbardziej trapi. Nasze zewnętrzne i wewnętrzne sprawy należy nam badać i porządkować z równą skrupulatnością, ponieważ jedne i drugie są tak samo istotne dla naszego wzrostu.
4. Jeżeli nie możesz nieustannie być w sobie skupionym, to staraj się przynajmniej od czasu do czasu, co najmniej raz dziennie, mianowicie rano albo wieczorem. Z rana postanawiaj, wieczorem badaj swoje obyczaje, jaki dziś byłeś w słowie, w uczynku i w myśleniu, i czy przypadkiem w którymś z nich częściej nie obraziłeś Boga i bliźniego. Uzbrój się jak żołnierz przeciw diabelskim podszeptom, poskramiaj obżarstwo, a wszelkie skłonności cielesne łatwo opanujesz. Nigdy nie pozostawaj zupełnie w bezczynności, ale albo czytając, albo pisząc, albo modląc się, albo rozmyślając, albo cokolwiek pożytecznego czyniąc dla dobra wspólnego. Prace fizyczne należy wykonywać z umiarem, i nie powinny być podejmowane w takim samym zakresie przez wszystkich.
5. Prac, których nie wykonuje się wspólnie, nie należy wykonywać w sposób publiczny, ale najbezpieczniej wykonywać je dyskretnie w miejscu ustronnym. Należy jednak się wystrzegać abyś nie był leniwy do prac wspólnych, a bardziej chętny do indywidualnych. Ale wypełniwszy dokładnie i wiernie to co należało zrobić, i to czym byłeś obarczony, jeżeli jeszcze pozostało ci wystarczająco czasu, zajmij się tym czego pragnie twoja pobożność. Nie wszyscy mogą mieć jednakowe zajęcie, ale jedni to, a inni tamto, takie które bardziej im służy. Także ze względu na odpowiedni czas różne postanawia się prace, inne podczas świąt, inne bardziej nadają się na dni powszednie, innych potrzebujemy w czasie pokus, a jeszcze innych w czasie wypoczynku i spokoju. O czym innym godzi się myśleć gdy jesteśmy zasmuceni, a o czym innym gdy radujemy się w Panu.
6. Przy okazji głównych świąt należy ponawiać dobre ćwiczenia, i tym gorliwiej przyzywać wstawiennictwa Świętych. W jedne święto powinniśmy postanawiać na kolejne święto, że być może odejdziemy z tego świata i już będziemy obchodzić je w wieczności. I dlatego z wielką troską powinniśmy przygotowywać się w okresach pobożności, i pobożniejsze prowadzić rozmowy i wszelkiej dyscypliny ściślej przestrzegać, tak jakbyśmy już wkrótce mieli otrzymać od Boga zapłatę za naszą pracę.
7. A jeśli będzie to odroczone, mniemajmy, że jeszcze nie dość jesteśmy przygotowani i niegodni takiej chwały, która objawi się w nas w czasie z góry przeznaczonym i starajmy się usilnie aby być lepiej przygotowanymi do odejścia. „Błogosławiony sługa (mówi Ewangelista Łukasz), którego Pan zastanie czuwającym gdy przyjdzie. Amen powiadam wam, ustanowi go zarządcą nad wszystkimi swoimi dobrami”.
XX. O zamiłowaniu do samotności i ciszy
1. Szukaj sposobności aby mieć czas wolny dla siebie, często rozmyślaj o dobrodziejstwach Boga. Porzuć ciekawostki, staraj się więcej czytać na tematy, które bardziej wzbudzają skruchę niż zainteresowanie. Jeżeli wycofasz się od niepotrzebnych rozmów i próżnych niejasnych wypowiedzi, jak również wysłuchiwania bieżących wiadomości i pogłosek, znajdziesz wystarczająco dużo czasu aby oddawać się pożytecznym rozmyślaniom. Najwięksi Święci jak tylko mogli unikali ludzkiego towarzystwa i wybierali życie dla Boga w ukryciu.
2. Powiedział ktoś: „ilekroć byłem między ludźmi, wróciłem mniejszym człowiekiem”. Tego często doświadczamy kiedy dłużej rozmawiamy. Albowiem łatwiej jest milczeć aniżeli nie narazić się słowem. Łatwiej jest ukryć się w domu niż móc dostatecznie ustrzec się w miejscu publicznym. Kto zatem zamierza dążyć do życia wewnętrznego i duchowego, powinien wraz z Jezusem usunąć się z tłumu. Nikt nie wydaje się być bezpieczny kto chętnie nie pozostaje w ukryciu. Nikt bezpiecznie nie jest przełożonym, kto chętnie nie jest podwładnym. Nikt bezpiecznie nie rozkazuje kto nie nauczył się posłuszeństwa. Nikt bezpiecznie się nie cieszy kto nie ma świadectwa dobrego sumienia. Nikt bezpiecznie się nie wypowiada kto chętnie nie milczy.
3. Zawsze jednak bezpieczeństwo Świętych polegało na pełni bojaźni Bożej. Dlatego nie mniej o siebie samych byli zatroskani i w sobie pokorni, chociaż jaśnieli wspaniałymi cnotami i łaską. Natomiast poczucie bezpieczeństwa u ludzi przewrotnych powstaje z dumy i zarozumiałości, a w końcu przeradza się w okłamywanie samych siebie. Nigdy nie obiecuj sobie bezpieczeństwa w tym życiu, nawet gdybyś wydawał się sobie być dobrym zakonnikiem lub pobożnym pustelnikiem.
4. Często ci lepsi w ludzkim mniemaniu bardziej narażeni byli na doznawanie niebezpieczeństw ze względu na zbytnią wiarę w siebie. Dlatego bardzo korzystne jest, aby nie byli całkowicie pozbawieni pokus, a nawet częściej byli nimi atakowani, aby przypadkiem nie unosili się pychą, aby także nie byli bardziej skłonni do szukania zewnętrznych pociech. O, jak dobre sumienie zachowałby ten kto nigdy nie szukałby przemijającej radości, kto nigdy nie zajmowałby się światem. O, jakże wielki pokój i uspokojenie posiadałby kto wszelką próżną troskę odrzuciłby, i o niczym więcej tylko o tym co zbawienne i boże rozmyślał, i całą swoją nadzieję pokładał w Bogu.
5. Nikt nie jest godny niebieskiego pocieszenia, kto pilnie nie będzie się ćwiczył w świętej skrusze. Jeżeli chcesz wzbudzić w swoim sercu szczery żal, zamknięty w swojej izbie odsuń się od zgiełku świata. Jak to zostało napisane. „W waszych łóżkach odczuwajcie żal”. W celi znajdziesz to co na zewnątrz tracisz. Cela w której często się przebywa staje się coraz milsza, a w skutek zaniedbywania obecności w niej powoduje zniechęcenie do życia. Jeżeli od samego początku twojego życia zakonnego bardzo ją będziesz szanował, i o nią się będziesz troszczył, stanie się później dla ciebie przyjaciółką i najłaskawszą pocieszycielką.
6. W ciszy i spokoju dusza pobożna wzrasta i poznaje tajemnice Pisma świętego. Tam znajduje potoki łez, i nimi w niektóre noce obmywa się i oczyszcza, aby swojemu Stworzycielowi tym bardziej stała się bliska, jak dalece oddaliła się od wszelkiego świeckiego zgiełku. Do tego więc kto oddali się od krewnych i znajomych, przybliży się Bóg wraz ze swoimi świętymi Aniołami. Lepiej jest pozostawać w ukryciu i mieć pieczę nad sobą, niż zaniedbawszy samego siebie dokonywać cudów. Chwalebne jest dla zakonnika, że rzadko wychodzi z domu, unika pokazywania się publicznie, a także nie ma ochoty widywać się z ludźmi.
7. Dlaczego chciałbyś oglądać to czego nie godzi się posiadać? „Przemija świat i jego pożądliwość”. Pożądania zmysłowości pociągają do wałęsania się po okolicy. Lecz gdy minie godzina, co oprócz obciążenia sumienia i rozproszenia wewnętrznego ze sobą przyniesiesz? Radosne wyjście często sprawia smutny powrót, a wesoły przedłużający się wieczór smutny poranek. Tak oto wszelka cielesna radość przyjemnie przychodzi ale na końcu dręczy i gnębi.
8. Co takiego możesz zobaczyć gdziekolwiek pod słońcem co dłużej mogłoby się ostać? Wierzysz że się nasycisz, a jednak nie będziesz mógł tego osiągnąć. Jeżeli ujrzałbyś całą teraźniejszość, czymże byłoby to jak nie marną wizją? Wznieś twoje oczy ku Bogu na wysokościach i błagaj za swoje grzechy i zaniedbania.
9. Oddaj marności marnym, ty sam natomiast dąż do tego co przykazał ci Bóg. Zarygluj za sobą twoje drzwi, i wzywaj Jezusa swojego umiłowanego. Pozostań z nim w celi, ponieważ nigdzie indziej nie znajdziesz tak wielkiego pokoju. Jeślibyś nie wychodził ani nie wysłuchiwał żadnych marnych opowieści, lepiej przebywałbyś w dobrym spokoju. Z powodu tego, że zachwyca cię niekiedy posłyszenie czegoś nowego zmuszony jesteś w następstwie znosić zamęt wewnętrzny.
XXI. O skrusze serca
1. Jeżeli chcesz w jakimś stopniu dojść do postępu, trwaj w bojaźni Bożej i nie zachowuj się zbyt swobodnie, ale w sposób uporządkowany powstrzymuj wszystkie swoje zmysły i nie poddawaj się niestosownej wesołości, oddaj się skrusze serca a znajdziesz pobożność, pokuta rodzi wiele dóbr, które zazwyczaj rozprężenie prędko niweczy. Zadziwiające jest, że człowiek nigdy nie może doskonale cieszyć się w tym życiu, uważając je za miejsce własnego wygnania, mając na względzie liczne niebezpieczeństwa swojej duszy.
2. Z powodu lekkomyślności naszego serca i lekceważenia naszych błędów nie odczuwamy cierpień naszej duszy, ale często próżno się śmiejemy właśnie wtedy kiedy słusznie powinniśmy płakać. Nie ma prawdziwej wolności ani dobrej radości inaczej jak w bojaźni Bożej ze spokojnym sumieniem. Szczęśliwy ten kto może odrzucić wszelkie rozpraszające przeszkody i umie się skupić na sobie w świętej obojętności. Szczęśliwy ten kto porzuca wszystko co może splamić albo obciążyć jego sumienie. Stawiaj opór mężnie. Nawyk przezwycięża się nawykiem. Jeśli umiesz uwolnić się od ludzi oni również odejdą od ciebie abyś czynił swoje dzieła.
3. Nie zajmuj się cudzymi interesami ani nie wdawaj się w sprawy możnych. Miej zawsze baczenie na samego siebie i najpierw przed wszystkimi, którzy są ci bliscy upominaj w szczególności samego siebie. Jeżeli nie masz względów u ludzi nie smuć się z tego powodu, ale niech cię to trapi jeśli względem samego siebie nie miałbyś dość dobrego i rozważnego starania jak przystoi na sługę Bożego i pobożnego zakonnika. Korzystne jest często i bezpieczne aby człowiek nie miał wielu pocieszeń w tym życiu zwłaszcza pod względem ciała, jeżeli zaś boskich nie posiadamy albo rzadko ich odczuwamy to dlatego, że trwamy w grzechu, ponieważ nie dążymy do skruchy serca i próżnych a zewnętrznych zupełnie nie odrzucamy.
4. Uważaj się za niegodnego boskiej pociechy, a bardziej zasługującego na wielkie utrapienie. Kiedy człowiek jest doskonale skruszony, wówczas jest dla niego uciążliwy i przykry cały świat. Dobry człowiek znajdzie wystarczający powód żalu i płaczu. Czy to zastanawiając się nad samym sobą, czy też myśląc o bliźnim, wie że bez utrapienia nikt tutaj nie żyje i o ile dokładniej rozmyśla o sobie, tym bardziej boleje. Przedmiotem utrapień sprawiedliwego i wewnętrznej skruchy są grzechy i nasze wady, w które tak uwikłani jesteśmy, że rzadko zdolni jesteśmy kontemplować sprawy niebiańskie.
5. Jeśli częściej o twojej śmierci niż o długim życiu byś rozmyślał, niewątpliwie tym gorliwiej byś się poprawiał. Jeślibyś także dogłębnie rozważał przyszłe piekielne czy też czyśćcowe kary, wierzę że łatwiej znosiłbyś wszelką pracę i utrapienie, i nie obawiałbyś się żadnych trudności. Ponieważ takie myśli do naszego serca nie dochodzą i wciąż jeszcze kochamy uroki zmysłowe, dlatego pozostajemy zimni i bardzo leniwi.
6. Często gdy jest ubóstwo duchowe zbyt łatwo uskarża się słabe ciało. Módl się pokornie do Pana aby udzielił tobie skruchy serca, i mów razem z Prorokiem: Nakarm mnie Panie chlebem płaczu, i za napój daj mi miarę łez.
XXII. O rozważaniu ludzkiej natury
1. Będziesz nędzny gdziekolwiek byłbyś i dokądkolwiek byś się udał jeżeli nie zwrócisz się ku Bogu. Dlaczego niepokoisz się o to, że nie idzie tobie tak jak byś tego chciał i pragnął? Któż jest taki, kto miałby wszystko zgodnie ze swoją wolą? Ani ja, ani ty, ani jakikolwiek człowiek na ziemi. Nie ma nikogo na świecie bez jakiegoś utrapienia albo niedostatku, chociaż byłby królem albo papieżem. Kto jest taki, że miałby się lepiej? Przynajmniej ten kto zdolny jest dla Boga co nieco wycierpieć.
2. Mówią liczni mierni i słabi: „oto jak dobrze żyje się tamtemu człowiekowi, jak bogaty i jak wielki, jak możny i jak wysoko postawiony, jak przystojny i jak wspaniały”. Lecz zwróć uwagę na dobra niebiańskie a spostrzeżesz, że wszystkie te dobra doczesne są niczym, a nawet jeszcze bardziej wydadzą się tobie niepewne i wielce uciążliwe, ponieważ nigdy nie posiada się ich bez troski i bojaźni. Szczęście człowieka nie polega na posiadaniu w obfitości dóbr doczesnych, wystarczy jemu umiarkowana ilość. Istotnie nędzą jest żyć na tym świecie. Im więcej człowiek pragnie być uduchowiony, tym bardziej obecne życie staje się dla niego przykre: gdyż odczuwa lepiej i spostrzega jaśniej ułomność ludzkiego zepsucia. Ponieważ jeść, pić, czuwać, spać, odpoczywać, pracować i podlegać pozostałym koniecznościom natury, jest w istocie wielką nędzą i udręką dla człowieka pobożnego, który najchętniej pragnąłby być od nich uwolniony i wolny od wszelkiego grzechu.
3. Albowiem dla człowieka wewnętrznego potrzeby cielesne na tym świecie są wielce uciążliwe. Stąd Prorok nabożnie prosi o ile to tylko możliwe aby był od nich uwolniony, mówiąc: „od potrzeb moich wyrwij mnie Panie”. Lecz biada nieznającym swojej nędzy, a szczególnie biada tym, którzy kochają to marne i ulegające zepsuciu życie. Nawet tak dalece niektórzy je umiłowali, że chociaż zmuszeni są z trudem pracować a nawet żebrać, tak jakby mogli tu zawsze żyć, o królestwo boże wcale nie zabiegają.
4. O obłąkani i niewiernego serca! Którzy tak głęboko utkwili w sprawach ziemskich, że niczego oprócz cielesności nie pojmują. Lecz nieboracy dopiero na końcu ciężko odczują jak nędznym i niczym było to co miłowali. Natomiast Święci Boży, i wszyscy pobożni przyjaciele Chrystusa nie zważali, na te które były miłe ciału, ani na te które w tym czasie były kwitnące, ale cała ich nadzieja i intencja wzdychała ku dobrom wiecznym. Wszelkie ich pragnienie zwrócone było w górę, ku sprawom nieprzemijającym i niewidzialnym, aby miłość rzeczy widzialnych nie pociągnęła ich ku najgorszym.
5. Nie trać bracie nadziei na osiągnięcie wzrostu duchowego, wciąż jeszcze masz czas i porę. Dlaczego chcesz odkładać do jutra swoje postanowienie? Powstań i natychmiast zacznij, i powiedz: teraz jest czas działania, teraz jest sposobność wojowania, teraz jest odpowiednia pora do naprawiania, teraz jest czas zasługiwania, kiedy masz się źle i gdy doznajesz utrapienia. Będziesz zmuszony przejść przez ogień i wodę, zanim dojdziesz do miejsca wytchnienia. Jeżeli sam siebie nie przemożesz, wady nie przezwyciężysz. Jak długo to kruche ciało nosimy, nie możemy być bez grzechu, ani bez zniechęcenia i cierpienia żyć. Najchętniej chcielibyśmy mieć spokój i być wolni od wszelkiej nędzy, ale ponieważ przez grzech utraciliśmy niewinność, straciliśmy także prawdziwą szczęśliwość. Dlatego należy nam trwać w cierpliwości i oczekiwać miłosierdzia bożego, aż nie przeminie niesprawiedliwość, i owa śmiertelność nie zostanie pochłonięta przez żywot wieczny.
6. O jak wielka jest ludzka ułomność, która zawsze skłonna jest do niedoskonałości! Dzisiaj spowiadasz się ze swoich grzechów, a jutro ponownie się ich dopuszczasz. Teraz postanawiasz strzec się, a za godzinę tak czynisz, jakbyś niczego nie postanawiał. Zasłużenie więc samych siebie moglibyśmy upokarzać, ani też nigdy niczego wielkiego o sobie nie sądzić, ponieważ jesteśmy tak bardzo ułomni i niestali. Prędko także można stracić przez zaniedbanie, to co z wielką pracą w końcu zostało nabyte przez łaskę.
7. Co stanie się z nami pod koniec, kiedy tak bardzo ostygamy już od rana. Biada nam jeśli tak chcemy skłaniać się do spokoju, jak gdyby to już był pokój i bezpieczeństwo, podczas gdy jeszcze nie ukazywałyby się ślady prawdziwej świętości w naszym nawróceniu. Stąd byłoby wielkim osiągnięciem, abyśmy jeszcze raz jak dobrzy nowicjusze zostali wprowadzeni na drogę najlepszych obyczajów, jeśli możliwa byłaby nadzieja jakiejś przyszłej poprawy i większego wzrostu duchowego.
XXIII. O medytowaniu śmierci
1. Bardzo prędko stanie się tak z tobą, spójrz zatem w jaki sposób się do tego masz: dziś jest człowiek, a jutro już się go z nim nie porównuje. Kiedy zostanie zabrany z przed oczu niebawem także znika z myśli. O ślepoto i zatwardziałości ludzkiego serca, że tylko rozmyśla o tym co obecne, a niewiele przewiduje co do rzeczy przyszłych. Tak sobie powinieneś mniemać o wszelkim czynieniu i myśleniu, jak gdybyś wkrótce miał umrzeć. Jeżeli posiadałbyś dobrą świadomość własnej wartości moralnej niewiele obawiałbyś się śmierci. Lepiej byłoby wystrzegać się grzechów niż uciekać przed śmiercią. Jeżeli dzisiaj nie jesteś gotów, to jakim sposobem będziesz nazajutrz? Jutrzejszy dzień jest nieznany, a skąd wiesz że jutra dożyjesz?
2. Na cóż pomoże dłużej żyć, kiedy tak niewiele się poprawiamy? Ach! Długi żywot nie zawsze naprawia, ale często jeszcze bardziej zwiększa winę. Obyśmy chociaż przez jeden dzień na tym świecie byli dobrze nawróceni. Wielu liczy lata od nawrócenia ale często jest mały owoc poprawy. Jeżeli strasznie jest umierać, to być może jeszcze bardziej niebezpiecznie jest dłużej żyć. Szczęśliwy kto godzinę swojej śmierci zawsze ma przed oczyma, i do umierania codziennie się przysposabia. Jeżeli widziałeś jakiegoś umierającego, pomyśl że ty przez tę samą drogę będziesz przechodził.
3. Kiedy będzie rano, niech ci się zdaje, że do wieczora nie dojdziesz. Kiedy nastanie wieczór, nie odważ się obiecywać sobie poranka. Zawsze więc bądź przygotowany, i w taki sposób żyj, aby nigdy śmierć nie zastała cię nieprzygotowanego. Wielu niespodziewanie nagle umiera: albowiem o godzinie która jest niespodziewana Syn człowieczy przyjdzie. Kiedy owa ostateczna godzina nadejdzie, o wiele inaczej zaczniesz myśleć o całym twoim minionym życiu, i bardzo będziesz ubolewał, że byłeś tak niedbały i niefrasobliwy.
4. O jakże szczęśliwy i roztropny, który takim okazywałby się być teraz w życiu, jakim pragnąłby zostać znaleziony w śmierci. Otóż wielką ufność da umierającemu doskonała wzgarda świata, usilne pragnienie osiągnięcia wzrostu w cnotach, umiłowanie dyscypliny, trud pokuty, staranność w posłuszeństwie, wyrzeczenie się siebie, i znoszenie jakiejkolwiek przeciwności dla miłości Chrystusa. Wiele dobra możesz zdziałać kiedy jesteś zdrowy, lecz nie wiem co takiego mógłbyś uczynić będąc chory. Niewielu poprawia się na skutek choroby, tak jak i ci którzy wiele pielgrzymują rzadko się uświęcają.
5. Nie pokładaj nadziei w krewnych i znajomych, ani nie odraczaj na przyszłość sprawy twojego zbawienia, ponieważ prędzej ludzie o tobie zapomną niż mniemasz. Lepiej jest teraz w odpowiednim czasie się przygotować i śmierć jakimś dobrem uprzedzić, niż liczyć na czyjąkolwiek pomoc duchową. Jeżeli obecnie ty sam o siebie nie jesteś zatroskany, któż będzie martwił się o ciebie w przyszłości. Teraz jest bardzo cenny czas, lecz cóż za udręka, że nadaremnie trwonisz to, w czym zasłużyć się byłbyś zdolny, abyś mógł żyć wiecznie. Przyjdzie kiedyś pora, że jednego dnia albo godziny będziesz pragnął aby naprawić błąd, lecz nie wiem czy będzie ci dane.
6. O najmilszy, przed jak ogromnym niebezpieczeństwem możesz się uchronić, od jak wielkiej bojaźni zostać uwolniony, gdybyś tylko zawsze był zalękniony i przeczuwający śmierć! Staraj się usilnie w taki sposób żyć, abyś w godzinie śmierci był zdolny raczej radować się niż lękać. Ucz się już teraz umierać dla świata, abyś podówczas zaczął żyć z Chrystusem. Ucz się już teraz wszystkim pogardzać, abyś wówczas mógł swobodnie do Chrystusa podążać. Poskramiaj już teraz twoje ciało przez pokutę, abyś wtedy posiadał niezawodną ufność.
7. Ależ głupcze, po cóż myślisz że będziesz żył długo, skoro żadnego dnia nie masz tutaj zagwarantowanego? Jak wielu zostało tak zwiedzionych i nieoczekiwanie zostało wyrwanych z ciała! Ile to razy słyszałeś od opowiadających, że ów zginął od miecza, tamten zaś się utopił, inny z wysokości upadając rozbił głowę, ktoś udławił się jedząc, jeszcze inny w swawoli skonał! Jeden w ogniu, a drugi w kuźni, jeszcze jeden od zarazy, a znów inny zabity przez zbójców: i tak wszystkich kresem jest śmierć, i życie ludzi jak cień przechodzi.
8. Któż wspomni o tobie po śmierci, i kto będzie się za ciebie modlił? Czyń, czyń teraz najmilszy cokolwiek dla siebie uczynić możesz, ponieważ nie wiesz kiedy umrzesz. Nie wiesz także co z tobą po śmierci nastąpi. Kiedy masz czas, gromadź sobie bogactwa nieśmiertelne. O niczym innym nie rozmyślaj oprócz twojego zbawienia. Zatroszcz się jedynie o to co boże. Czyń teraz sobie przyjaciół oddając cześć Świętym Bożym naśladując ich czyny, aby gdy ustaniesz w tym życiu, oni przyjęli ciebie do wiecznych przybytków.
9. Zachowuj się jak pielgrzym i przybysz na ziemi, którego nie dotyczą sprawy tego świata. Zachowuj serce wolne i do Boga w górę wzniesione, ponieważ nie masz tutaj trwałego miasta. Tam codzienne modlitwy i błagania ze łzami wznoś, aby duch twój zasługiwał po śmierci przejść szczęśliwie do Boga. Amen.
XXIV. O sądzie i karach za grzechy
1. We wszystkich sprawach bacz na koniec, i na to jak staniesz przed surowym sądem, dla którego nic nie jest ukryte, który nie jest przekupny łapówkami, ani nie przyjmuje usprawiedliwienia obrony, ale zasądzi to co jest sprawiedliwe. O nędzny i głupi grzeszniku! Cóż odpowiesz Bogu znającemu wszelkie twoje złe uczynki, ty który niekiedy sam lękasz się zagniewanego oblicza człowieka? Że też nie przygotowujesz się na dzień sądu? Kiedy nikt nie zdoła za pośrednictwem kogoś innego wytłumaczyć się albo obronić, lecz każdy wystarczający już dość własny ciężar sam będzie dźwigać. Teraz twój trud jest owocodajny, płacz akceptowalny, jęk wysłuchiwalny, smutek satysfakcjonujący i oczyszczający.
2. Posiada wspaniały i uzdrawiający czyściec człowiek cierpliwy, który przyjmując zniewagi, więcej ubolewa z powodu złośliwości drugiego, jak nad swoją własną krzywdą. Kto za przeciwnych sobie chętnie się modli, i z serca winy przebacza, kto nie zwleka prosić przebaczenia u innych, kto łatwiej lituje się niż gniewa, kto często sobie samemu zadaje gwałt, i swoje ciało usiłuje całkowicie podporządkować duchowi. Lepiej jest tutaj oczyścić się grzechów i usunąć wady niż zachowywać je do oczyszczenia w przyszłości. Zaiste sami siebie okłamujemy przez nieuporządkowaną miłość, którą mamy względem ciała.
3. Co innego pochłonie ów ogień jak nie twoje grzechy? Im więcej teraz sobie samemu wybaczysz i pójdziesz za popędami cielesności, tym ciężej później przecierpisz, i tym większą materię do spalenia przechowasz. Czym człowiek zgrzeszył, tym jeszcze ciężej będzie karany. Tam leniwi płonącymi kolcami będą oczyszczani, a żarłocy katowani będą niewyobrażalnym głodem i pragnieniem. Tam rozpustnicy i miłośnicy żądzy cielesnej będą polewani rozpaloną smołą i cuchnącą siarką. I jak rozjuszone psy będą skowytać z bólu zazdrośnicy.
4. Żadnej nie będzie wady, która nie miałaby właściwej sobie tortury. Tam dumni zostaną przepełnieni wszelkim wstydem, a zachłanni doznawać będą skrajnej nędzy. Tam będzie jedna godzina pokuty cięższa, jak tutaj sto lat najsurowszej pokuty. Tam żadnego odpoczynku, żadnego pocieszenia dla skazańca. Tutaj chociaż od czasu do czasu doznaje się wytchnienia od trudu i pociechy od przyjaciół.
5. Bądź teraz zatroskany i cierpiący za swoje grzechy, abyś w dzień sądu był bezpieczny razem z Błogosławionymi. „Wówczas sprawiedliwi staną z wielką niezłomnością wobec tych, którzy ich dręczyli i poniżali”. Wtedy powstanie aby sądzić ten kto teraz poddaje się pokornie osądom ludzkim. Wówczas wielką ufność będzie miał ubogi i pokorny, natomiast dumny zewsząd będzie ogarnięty lękiem. Wówczas okaże się, że mądrym był na tym świecie ten kto dla Chrystusa nauczył się być głupim i wzgardzonym.
6. Wówczas będzie podobać się wszelki ucisk cierpliwie zniesiony, a „wszelka nieprawość zamknie swoje usta”. Wtedy będzie się radował każdy pobożny i trwożył będzie się każdy bezbożny. Wtedy cieszyć się będzie udręczone ciało, o wiele bardziej niż gdyby zawsze było karmione wszelkimi rozkoszami. Wtedy zajaśnieje proste odzienie, a wyszukany ubiór zakryje się cieniem. Wtedy skromne mieszkanie ubogiego będzie bardziej godne pochwały niż pozłacany pałac. Wtedy bardziej sprzyjać będzie wytrwała cierpliwość niż wszelka światowa potęga. Wtedy bardziej wywyższone zostanie proste posłuszeństwo niż wszelka świecka przebiegłość.
7. Wówczas więcej cieszyć będzie czyste, proste i dobre sumienie niż uczona filozofia. Wówczas więcej będzie warta pogarda bogactw, niż cały skarb urodzonych na ziemi. Wtedy bardziej ucieszysz się z powodu pobożnej modlitwy, niż teraz z najwyszukańszego jedzenia. Wtedy bardziej ucieszysz się z zachowania ciszy, niż teraz z długiej opowieści. Wówczas więcej będą warte święte czyny, niż wiele pięknych słów. Wówczas więcej będą warte surowy tryb życia i gorliwa pokuta, niż wszelkie świeckie przyjemności teraz.
8. Ucz się teraz znosić niewielkie cierpienia, abyś był zdolny uwolnić się od cięższych. Po tym wpierw wypróbuj ile zdołasz wycierpieć później. Jeśli teraz nie jesteś zdolny znosić tak niewielkich cierpień, to w jaki sposób wówczas będziesz mógł wytrzymać męki wieczne? Jeśli teraz niewielkie cierpienie sprawia, że jesteś aż tak niecierpliwy, to cóż sprawi gehenna? Oto zaiste nie możesz mieć dwóch radości, rozkoszować się na tym świecie i następnie królować z Chrystusem. Jeżeli aż do dzisiejszego dnia zawsze w zaszczytach i rozkoszach byś przeżył, cóż to wszystko by tobie dało, jeśli teraz przypadłoby tobie nagle umrzeć.
9. Wszystko więc marność, oprócz umiłowania Boga i służenia jemu samemu. Kto zaś Boga z całego serca miłuje ten nie lęka się ani śmierci, ani kary, ani sądu, ani czeluści piekielnej, ponieważ doskonała miłość sprawia bezpieczny przystęp do Boga. Nic dziwnego, że ten kto aż dotąd rozkoszuje się grzechami, lęka się sądu i śmierci. Nie mniej jednak dobrze jest, że jeśli nie miłość boska odwodzi cię od zła, to przynajmniej powstrzymuje cię obawa przed karami piekielnymi. Jednak ten kto lekceważy bojaźń bożą, długo w dobrym nie będzie umiał wytrwać, lecz prędko wpadnie w sidła diabelskie.
XXV. O gorliwej poprawie całego naszego życia
1. Bądź czuwający i miej upodobanie w służbie Bożej, i często rozmyślaj dokąd przyszedłeś i dlaczego porzuciłeś świat. Czyż nie po to abyś dla Boga żył, i stawał się człowiekiem uduchowionym? A zatem staraj się usilnie o wzrost duchowy, a niebawem przyjmiesz nagrodę za twoje trudy. A odtąd nie będzie więcej u ciebie ani bojaźni ani cierpienia. Nieco jeszcze teraz będziesz pracował, a wielki spokój, i owszem wielką radość znajdziesz. Jeżeli wiernie i gorliwie będziesz trwał w wykonywaniu pracy, Bóg bez wątpienia będzie wierny i hojny w nagradzaniu. Powinieneś zachować nadzieję, że dostąpisz palmy zwycięstwa, lecz bezpieczeństwa na tym zbytnio nie opieraj abyś nie stał się gnuśny i nie popadł w pychę.
2. Kiedy bowiem ktoś zaniepokojony pomiędzy bojaźnią a nadzieją często wahał się, i pewnego razu powodowany głębokim smutkiem w kościele przed którymś z ołtarzy upadł na twarz w modlitwie, tak oto w zwątpieniu mówiąc sobie: „o gdybym wiedział, że dotąd byłbym wytrwał!”, natychmiast usłyszał wewnętrznie boską odpowiedź: „cóż chciałbyś czynić jeżeli byś to wiedział? Czyń zatem teraz to co chciałbyś czynić, a będziesz dość bezpieczny”. Ów natychmiast pocieszony i umocniony powierzył się woli boskiej, i ustąpiła niestałość zwątpienia. Nie chciał ciekawie dociekać aby wiedzieć o swoim przyszłym losie, lecz o wiele bardziej w urzeczywistnianiu wszelkiego dobrego dzieła, od początku do końca wolał pilnie dążyć do tego co miałoby być miłe woli Boga i doskonałe.
3. „Pokładaj nadzieję w Panu i czyń dobrze”, powiada Prorok, „i zamieszkuj ziemię, i będziesz zażywał jej bogactw”. To co wielu od postępu i gorliwej poprawy odwodzi, to lęk przed trudnościami czy też trudem walki. Ci najbardziej z pośród innych postępują w cnocie, którzy dzielnie usiłują pokonać to co dla nich samych jest najtrudniejsze i najbardziej przeciwne. To właśnie tam człowiek najbardziej czyni postęp i zaskarbia sobie tym większą łaskę, gdzie najbardziej przezwycięża samego siebie i umartwia się w duchu. Lecz nie wszyscy posiadają równie wiele do zwyciężania i umartwiania. Gorliwy zawodnik miłujący cnoty będzie zdolniejszy do osiągnięcia postępu, chociaż miałby liczne namiętności, bardziej niż ktoś inny o dobrej obyczajowości jednak mniej zapalony do cnoty. Dwie rzeczy szczególnie sprzyjają do wielkiej poprawy, jest to jak się wydaje gwałtowne odrzucanie od siebie tego co jest przedmiotem złych skłonności i gorliwe trwanie przy tej cnocie, której ktoś najbardziej potrzebuje.
4. Również jak najbardziej powinieneś się wystrzegać i zwyciężać w sobie to, co najczęściej niepodoba się tobie u innych. I wszędzie staraj się brać wszystko ku swojemu postępowi, jak gdzieś dobre przykłady zobaczysz lub posłyszysz, niech cię one zapalają do naśladowania. Jeśli zaś coś nagannego zauważysz, strzeż się abyś tego samego nie czynił, a jeżeli kiedykolwiek uczyniłbyś, prędko staraj się poprawić. Jak twe oko innych postrzega, tak i ty przez innych będziesz postrzegany.
5. Jak miło i przyjemnie jest widzieć gorliwych i pobożnych współbraci dobrze wychowanych i zdyscyplinowanych. Jak smutno i przykro jest widzieć wiodących życie bez celu, którzy nie wprowadzają w czyn tego do czego zostali powołani. Jakże szkodliwe jest zaniedbywanie powziętego wyboru własnego powołania, i skłanianie zmysłów ku niegodziwościom.
6. Pamiętaj o powziętym postanowieniu i miej przed oczyma wyobrażenie Ukrzyżowanego. Słusznie możesz się wstydzić zważywszy na żywot Jezusa Chrystusa, że dotąd zbyt wiele nie starałeś się do niego dopasować, chociaż tak długo byłeś na drodze Bożej. Zakonnik, który się pilnie i pobożnie ćwiczy w życiu i męce Pańskiej, wszystko pożyteczne i konieczne dla siebie znajdzie tam w obfitości. I nie jest konieczne aby oprócz Jezusa czegoś lepszego poszukiwał. O, jeśli Jezus ukrzyżowany żyłby w naszym sercu, jak prędko i wystarczająco nabylibyśmy wiedzy!
7. Gorliwy zakonnik wszystko dobrze znosi i przyjmuje, co mu polecono. Zakonnik niedbały i słaby ma utrapienie za utrapieniem i z każdej strony doznaje cierpienia, ponieważ pozbawiony jest wewnętrznej pociechy, a poszukiwanie zewnętrznej jest mu wzbronione. Zakonnik żyjący wbrew dyscyplinie ponosi sromotną klęskę. Kto szuka wygody i odprężenia, zawsze będzie w utrapieniu, ponieważ albo jedno albo drugie będzie dla niego niezadowalające.
8. W jaki sposób postępują tak liczni inni zakonnicy, którzy dosyć są ograniczeni dyscypliną klasztorną? Rzadko wychodzą, żyją w oderwaniu od świata, odżywiają się skromnie, odziani są prosto, wiele pracują, mało mówią, długo czuwają, wstają na jutrznie, przedłużają modlitwy, często czytają, i przestrzegają wszelkiej dyscypliny. Przypatrz się kartuzom, benedyktynom, cystersom oraz wielu innym zakonnikom, mnichom i mniszkom jak każdej nocy wstają aby chwalić Boga. I dlatego byłoby haniebne, abyś przy tak świętym dziełe, w tym samym czasie spał i okazywał lenistwo, kiedy tak wielka liczba zakonników zaczęła już chwalić Boga.
9. Oby tobie nic innego nie przyszło czynić, jak tylko Pana Boga naszego z całego serca i ust wysławiać. O, gdybyś nigdy nie potrzebował jeść ani pić, ani spać, ale zawsze mógłbyś Boga wychwalać, i zajmować się jedynie studiami nad duchowością, wówczas byłbyś o wiele szczęśliwszy jak obecnie, kiedy podlegasz wszelkim tego rodzaju koniecznościom ciała. Oby nie istniały takie ograniczenia a jedynie duchowe posiłki, których niestety dość rzadko kosztujemy.
10. Kiedy człowiek dojdzie do tego, że w żadnym stworzeniu nie będzie szukał dla siebie pocieszenia, wtedy dopiero zacznie jemu doskonale smakować Bóg, wówczas także będzie zupełnie zadowolony z wszelkiego biegu spraw. Wówczas nie będzie cieszył się z powodzenia ani smucił z niedostatku, lecz powierzy się całkowicie i ufnie Bogu, który jest dla niego wszystkim we wszystkich, dla którego nic nie ginie i nic nie umiera, ale wszystkie byty dla niego żyją i niezawodnie służą na jego polecenie.
11. Pamiętaj zawsze na koniec, i że nie odzyskuje się utraconego czasu. Bez troski i pilności nigdy nie nabędziesz cnót. Jeśli zaczniesz stygnąć, zaczniesz się źle miewać. Jeżeli zaś dasz się ponieść gorliwości, odnajdziesz wielki pokój, i poczujesz że praca stanie ci się lżejsza z powodu bożej łaski i zamiłowania cnoty. Człowiek gorliwy i pilny na wszystko jest przygotowany. Większą pracą jest opieranie się wadom i namiętnościom, niż trudzenie się pracami fizycznymi. Kto nie unika małych błędów, stopniowo popadnie w większe. Będziesz się zawsze cieszył wieczorem, jeśli dzień wykorzystasz owocnie. Czuwaj zawsze nad sobą, zachęcaj samego siebie, i cokolwiek odnosiłoby się do innych, ty nie zaniedbuj samego siebie. Tym bardziej postąpisz, im więcej będziesz walczył z samym sobą. Amen.
KSIĘGA DRUGA Zachęta do życia wewnętrznego
I. O zwróceniu się ku swojemu wnętrzu
1. „Królestwo Boże w was jest”, mówi Pan. Nawróć się z całego twojego serca do Pana i porzuć ten marny świat, a dusza twoja odnajdzie odpoczynek. Ucz się pogardzać tym co zewnętrzne i zwracać się ku swojemu wnętrzu, a ujrzysz królestwo Boże zstępujące w ciebie. Albowiem królestwo Boże jest to pokój i radość w Duchu Świętym, które nie są udzielone bezbożnym. Przyjdzie do ciebie Chrystus okazując tobie swoje pocieszenie, jeśli przygotujesz w swoim wnętrzu godne dla niego mieszkanie. Wszelka jego chwała i piękno jest ku wewnątrz, i tam upodobał sobie. Człowiek wewnętrzny doznaje często jego nawiedzeń, a jest to przyjacielska rozmowa, wdzięczne pocieszenie, wielki pokój, wielce zdumiewająca poufałość.
2. O duszo wierna, przygotuj temu oblubieńcowi twoje serce, ponieważ pragnie zaszczycić cię i do ciebie przyjść, i w tobie zamieszkać. Albowiem tak powiada: „Jeśli kto mnie miłuje, słowa moje będzie zachowywał, i ojciec mój będzie go miłował, i do niego przyjdziemy, i będziemy u niego przebywać”. A zatem daj miejsce Chrystusowi, a wszystkim pozostałym odmów wstępu. Kiedy z Chrystusem zamieszkałbyś, byłbyś bogaty i wystarczyłby tobie. On sam będzie tym kto sprawuje nad tobą pieczę, i wiernym gospodarzem we wszystkich twoich sprawach, tak iż nie będziesz potrzebował polegać na ludziach. Albowiem ludzie prędko się zmieniają i szybko zawodzą, natomiast Chrystus trwa na wieki i będzie przy tobie niezmiennie aż do końca.
3. Nie należy pokładać zbytniej ufności w człowieku ułomnym i śmiertelnym, nawet gdyby był uczynny i lubiany, ani też nie odczuwać wielkiego smutku z tego powodu, że niekiedy występuje on przeciw tobie i ci się sprzeciwia. Ci którzy dzisiaj są z tobą, jutro mogą być przeciwko tobie i na odwrót, ponieważ często tak jak pogoda się zmieniają. Pokładaj całą swoją ufność w Panu, i niech on sam będzie twoją obawą i twoją miłością. On sam będzie za ciebie odpowiadał, i będzie dobrze czynił tak jak najlepiej to mógłby uczynić. Nie miej tutaj miasta trwałego, i gdziekolwiek będziesz, bądź jak przybysz i pielgrzym, bo nigdzie nie zaznasz odpoczynku, jeżeli nie będziesz wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem.
4. Czego tutaj wyglądasz wokół siebie, skoro nie tutaj jest miejsce twojego spokoju? W niebiosach powinno być twoje miejsce przebywania, a wszystkie doczesne sprawy powinny być postrzegane jako przemijające. Wszystkie przemijają, i ty wraz z nimi tak samo. Patrz abyś się nie przywiązywał, abyś nie obejmował w posiadanie i nie zatracił się. U Najwyższego niech będzie twój zamysł, a twoje błaganie do Chrystusa niech się wznosi nieustannie. Jeżeli nie umiesz rozmyślać o tym co wzniosłe i niebiańskie, spocznij w męce Chrystusa i chętnie trwaj przy jego świętych ranach. Albowiem jeśli pobożnie uciekasz się do ran i olśniewających stygmatów Jezusa, odczujesz wielką pociechę w przeciwnościach, i tym nie mniej zaradzisz wzgardzie u ludzi i z łatwością zniesiesz obelgi ubliżających.
5. Jezus Chrystus był także na świecie wzgardzony przez ludzi, a w ostateczności został przez znajomych i przyjaciół porzucony wśród zniewag. Chrystus pragnął doznawać cierpień i być wzgardzony, a ty odważasz się na coś uskarżać? Chrystus miał przeciwników i potwarców, a ty chcesz mieć wszystkich przyjaciółmi i dobroczyńcami? Jakim sposobem zostanie ukoronowana twoja cierpliwość, jeżeli żadna przeciwność nie wystąpi? Jeśli niczego przeciwnego nie chcesz doznawać, w jaki sposób będziesz przyjacielem Chrystusa? Wytrzymuj cierpienia razem z Chrystusem i dla Chrystusa, jeśli chcesz królować z Chrystusem.
6. Jeżeli raz doskonale zagłębiłbyś się w sercu Jezusa i zakosztował jego gorącej miłości, wówczas o własną wygodę albo niewygodę nie troszczyłbyś się wcale, a nawet o wiele bardziej radowałbyś się z powodu doznawanych zniewag, ponieważ miłość Jezusa sprawia, że człowiek pogardza samym sobą. Prawdziwy i wewnętrzny miłośnik Jezusa wolny jest od nieuporządkowanych skłonności, może on swobodnie obcować z Bogiem, wznieść się ponad samego siebie w duchu i spoczywać w wizji uszczęśliwiającej.
7. Kto pojmuje wszystkie rzeczy takie jakimi one są, a nie jak o nich opowiadają albo mniemają, ten prawdziwie jest mądry i uczony bardziej przez Boga jak od ludzi. Kto umie przebywać w swoim wnętrzu i na teraźniejsze zewnętrzne sprawy mało zważa, nie wymaga ani miejsca, ani nie wyczekuje czasu na odbywanie pobożnych ćwiczeń. Człowiek wewnętrzny prędko się skupia, ponieważ nigdy nie otwiera się zupełnie na zewnątrz. Nie przeszkadza jemu zewnętrzna praca, ani zatrudnienie wymagane w danym czasie, ale tak jak się toczy bieg wypadków, tak on się do nich dostosowuje. Kto wewnętrznie jest dobrze usposobiony i uporządkowany, ten nie zważa na nędzne i przewrotne zachowanie ludzi. Tym bardziej człowiek doznaje trudności nie do przebycia i ciągany jest w różne strony, im bardziej jakiejś rzeczy pożąda.
8. Jeśli byłbyś uczciwy i dobrze usprawiedliwiony, wszystko układałoby się tobie pomyślnie i służyłoby twojemu wzrostowi. Stąd masz wiele powodów do niezadowolenia i często cię niepokoją niepowodzenia, ponieważ dotąd jeszcze nie umarłeś doskonale dla samego siebie, ani nie oddzieliłeś się od wszelkich spraw świeckich. Nic tak nie kala i nie krępuje ludzkiego serca jak brudna miłość ku stworzeniom. Jeżeli wyrzekniesz się być pocieszanym z zewnątrz, będziesz mógł wniknąć w sprawy niebiańskie i często cieszyć się w sposób wewnętrzny.
II. O pokornym podporządkowaniu siebie samego
1. Nie zbyt wiele zważaj na to kto jest za tobą lub przeciwko tobie, ale to czyń i o to się troszcz aby Bóg był z tobą w każdej sprawie, którą podejmujesz.
Będziesz miał dobre sumienie, to i Bóg będzie cię dobrze ochraniał. Albowiem kogo będzie chciał wspomagać, temu żadna przewrotność zaszkodzić nie będzie mogła. Jeżeli umiesz milczeć i być cierpliwym, ujrzysz bez wątpienia pomoc boską. On sam zna czas i sposób twojego wyswobodzenia, i dlatego powinieneś całkowicie zdać się na niego. Do Boga należy udzielanie pomocy i uwalnianie od wszelkiego zamętu.
2. Często bardzo może pomóc do zachowania większej pokory to, że inni znają nasze słabości i nas obwiniają. Kiedy człowiek sam upokarza się z powodu swoich słabości, wówczas łatwiej może zyskać sympatię bliźnich, i łatwiej udaje się jemu zjednać sobie zagniewanych. Pokornego Bóg strzeże i wybawia. Pokornego miłuje i pociesza, ku pokornemu się skłania, pokornemu okazuje wielką łaskę, i po jego poniżeniu podnosi go do chwały. Pokornemu objawia swoje sekrety, ku sobie mile pociąga i zaprasza. Pokorny dość dobrze w spokoju znosi zniewagi i kłopoty, ponieważ trwa w Bogu, a nie w świecie. Nie mniemaj o sobie, że w czymś osiągnąłeś postęp jeżeli nie uznawałbyś się za kogoś mniej ważnego od wszystkich.
III. O dobrym i spokojnym człowieku