E-book
5.46
drukowana A5
24.84
Nysa

Bezpłatny fragment - Nysa

osobliwości i zabytki


Objętość:
131 str.
ISBN:
978-83-8155-605-7
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 24.84

Wstęp

„Nissae silesiorum sedes episcopalis” (łac. „Nysa śląska siedziba biskupów”) — tak przez stulecia mówiono o tym mieście, które bez wątpienia swego czasu było jednym z najpiękniejszych na Śląsku. Nysa należała do biskupów wrocławskich i była stolicą księstwa biskupiego. W tym mieście żyli i działali biskupi wrocławscy, których fundacje artystyczne, mecenat i opieka nad miastem pozostawiły wiele trwałych śladów. Historia tego miasta to też część dziejów biskupstwa wrocławskiego i Kościoła. Nie jest przypadkiem, że miasto to nazwano „śląskim Rzymem”. Nie stanowiła o tym liczba kościołów, klasztorów czy pobożnych fundacji, ale fakt, że tu przez stulecia władza była w rękach biskupów wrocławskich, że miasto było centrum księstwa biskupiego istniejącego tutaj od średniowiecza do sekularyzacji w 1810 roku. Dziś w wielu miejscach miasta spotykamy ślady osobistych fundacji biskupów wrocławskich, ślady ich troski o miasto i mieszkańców. Nysa powinna się cieszyć, że na przestrzeni dziejów miasto to posiadali biskupi wrocławscy, gdyż to oni uczynili je sławnym daleko poza granicami Śląska. Okrutny czas przepełniony wojnami i zniszczeniami zatarł wiele dzieł sztuki bezpowrotnie, lecz dużo z tych wspaniałych biskupich fundacji artystycznych pozostało do dziś. W Nysie powstały dzieła sztuki i architektury osiągające europejską rangę, tu swoje dzieła pozostawili wielcy artyści, którym przewodził biskupi mecenat. Niniejsza książka jest przyczynkiem mającym na celu pokazanie niektórych kart historii miasta.

Z dziejów miasta

Nysa — nazwa miasta pochodzi od rzeki Nysy, której nazwa istniała wcześniej, zanim pojawiła się w tym miejscu osada. Nazwa ta poświadczona jest już w XII wieku jako „Niza” w kronice czeskiej Kosmasa pod 991 rokiem. Zapis „fluminis Niza” znajdujemy też w dokumencie Ottona III z 1000 roku.

Często podaje się, że niemiecka „Kronika Thietmara” z pocz. XI wieku wymienia provinciam Nice, jednakże według tekstu owej kroniki chodzi tu o region w okolicy Nysy Łużyckiej i Sprewy, a nie o naszą Nysę: „W dalszym swoim marszu dotarło wojsko do kraju zwanego Nice i rozbiło obóz nad rzeką Sprewą”.

Również pochodząca z XIII wieku „Księga henrykowska” z klasztoru cystersów w Henrykowie podaje nazwę „Nyza”. Trudno jest jednoznacznie wyjaśnić pochodzenie tej nazwy. Być może oznaczała ona niskie położenie strumienia rzeki lub po prostu płynącą rzekę. W każdym razie mamy tu do czynienia ze starosłowiańską nazwą.

Jan Długosz w swoich „Rocznikach czyli Kronikach słynnego Królestwa Polskiego” z XV wieku wyjaśnił, że miasto to ma nazwę pochodzącą od tej rzeki.

Taki sam pogląd znajdujemy w „Kronice świata” Hartmanna Schedla z 1493 r. Na przestrzeni dziejów nazwę tej miejscowości pisano w różny sposób, np.: Nysa (1223), Nise (1367), Neise (1435), Neysse (1566).
Początki Nysy giną w mrokach średniowiecznej historii jak zresztą wielu śląskich miast. Najprawdopodobniej sięgają one XII wieku. Przy tym starszą częścią niż samo miasto była wysunięta na południe osada zwana Starym Miastem. Trudno powiedzieć, kiedy miasto zostało założone. Wiadome jest, że Nysa należała do kasztelanii w Otmuchowie, która już od 1155 r. była w rękach biskupów wrocławskich.

W średniowieczu cały teren wokół Nysy należał do biskupów wrocławskich, którzy utworzyli księstwo biskupie. Trwało ono od średniowiecza aż do 1810 roku, czyli do tragicznej dla Kościoła sekularyzacji przeprowadzonej przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III.

Biskupi wrocławscy już w średniowieczu rezydowali w tym mieście, o czym świadczy fakt, że w 1260 r. mieli tutaj zamek. Fakt ten podkreśla rangę miasta w tej epoce. To właśnie w kręgu biskupów wrocławskich powstało kilka średniowiecznych kościołów: św. Jakuba, Bożego Ciała, a także dziś nieistniejących: św. Jana Chrzciciela, św. Mikołaja oraz Marii in rosis. W XIII wieku sprowadzono do Nysy zakon rycerski bożogrobców oraz franciszkanów.

Miasto przeżyło kilka tragedii wojennych: w 1241 r. najazd Mongołów, w 1249 wojny między Henrykiem III a Bolesławem Rogatką oraz walki w 1284 roku między księciem Henrykiem IV a biskupem wrocławskim Tomaszem II. W połowie XIV wieku Nysa otrzymała od biskupa wrocławskiego Przecława z Pogorzeli mury obronne z kilkoma bramami i basztami (dziś zachowały się tylko dwie baszty; mury obronne wyburzono w końcu XIX wieku). Wtedy też Nysa należała do ważnych śląskich miast, które znano z handlu i rzemiosła. W średniowieczu w Nysie powstało kilka szpitali i domów opieki ufundowanych przez Kościół.

W 1417 roku proboszcz kościoła św. Jakuba J. Pudeck ufundował sierociniec, tzw. dom mendykantów. Zamieszkałe w nim sieroty musiały same troszczyć się o utrzymanie przez przyjmowanie różnych darowizn (mendicare — łac. „żebrać”). Istniała tutaj szkoła parafialna wymieniona już w 1300 roku.

W 1428 roku przyszły ciężkie czasy. Miasto napadli husyci, którym przewodził Prokop. Zostało przez nich splądrowane i zniszczone. Po najeździe wróciło do dawnego porządku i zaczęło się ponownie rozwijać. Ważnym wydarzeniem w dziejach miasta, podkreślającym jego rangę, stało się przeniesienie tutaj z Otmuchowa kolegiaty. Uczynił to biskup wrocławski Rudolf Rüdesheim w 1477 roku. Kolegiatę ulokowano w dzielnicy Stare Miasto, w nieistniejącym dziś kościele św. Jana Chrzciciela (chodzi o ten średniowieczny, a nie obecny).

Średniowieczna Nysa słynęła z dobrej gospodarki i handlu, a najbardziej z handlu winem węgierskim i austriackim. Miasto było silne, a władzę w nim trzymali mocno biskupi wrocławscy. O ich potędze świadczy pewien tragiczny fakt. W 1497 roku podczas spotkania książąt śląskich w Nysie książę opolski Mikołaj II rozzłościł się z powodów politycznych na biskupa wrocławskiego Jana Rotha i rzucił w niego sztyletem. Fakt ten uznano za zamach. Książę zdążył zbiec do kościoła św. Jakuba, gdzie szukał azylu, lecz podburzony przez biskupa lud wtargnął do świątyni i pojmał księcia. Mikołaj został osadzony w więzieniu. Następnego dnia na mocy rozkazu Jana Rotha księcia ścięto mieczem na rynku miejskim. Była to wielka strata dla Śląska, a czyn ten swego czasu urósł do rangi symbolu historii konfliktów niemiecko-polskich na Śląsku.

Czas reformacji miasto przeżyło bez większych zmian. Biskupi wrocławscy odnosili się początkowo do niej z pewną tolerancją i rezerwą.

A przykładem tego jest tolerancyjna postawa wielkiego mecenasa sztuki i humanisty, biskupa wrocławskiego Jana Turzo. Jego następca zaś, Baltazar Promnitz zasłynął z kompletnego ignorowania rozwijającej się na Śląsku reformacji. Tenże biskup zasłużył się ustanowieniem nowego porządku handlu winem, a także ufundował w 1555 roku w Nysie pierwszą drukarnię. Miasto znano wtedy też z produkcji papieru. Druga połowa XVI wieku przyniosła zmiany. Wtedy to za sprawą biskupa wrocławskiego Marcina Gerstmanna wprowadzono reformy soboru trydenckiego, czyli rozpoczął się okres kontrreformacji. Jego następca, biskup Andrzej Jerin zajął się systemem obronnym miasta i powstały jego nowe umocnienia.

Początek XVII wieku to czas silnych rządów biskupa wrocławskiego Jana Sitscha, a także czas dobrobytu gospodarczego, czego wyrazem było ufundowanie Domu Wagi Miejskiej, a także młynów biskupich. Nysa należała, podobnie jak cały region, do monarchii habsburskiej, która przez kilka stuleci dążyła do umocnienia swojej władzy i wpływów w mieście. Wyrazem tego była działalność biskupa Karola arcyksięcia Habsburga, który w interesie dynastii prowadził na szeroką skalę politykę kontrreformacyjną. Najdobitniejszym wyrazem tych poczynań stało się sprowadzenie w 1622 roku zakonu jezuitów. Plany biskupa Karola były imponujące. Zamierzał uczynić z Nysy — stolicy księstwa biskupiego — silny ośrodek kościelny, nawet chciał założyć tutaj uniwersytet. Te zaszczytne dla miasta plany przerwała jego tragiczna śmierć oraz wojna trzydziestoletnia (1618—1648). Jej ofiarą padła Nysa trzykrotnie.

W 1620 roku najechał miasto wódz protestancki Johann Georg Jagerndorf, który zniszczył je i nałożył olbrzymią kontrybucję w wysokości 90 000 talarów, a to doprowadziło miasto do bankructwa. W 1632 roku Nysę splądrowali Duńczycy i Sasi. Wskutek zniszczeń i nędzy ludności w mieście miała miejsce jedna z najtragiczniejszych katastrof w jego dziejach. W 1633 roku opanowała Nysę zaraza, która zgładziła kilka tysięcy mieszkańców. Przekleństwo wojny trzydziestoletniej dało znać o sobie w 1642 roku. Wtedy to Szwedzi zażądali olbrzymiej kontrybucji: 11 000 talarów na żywność dla wojska oraz 28 000 talarów okupu. Mieszkańcy, nie mogąc zdobyć tak wielkiej sumy, zmuszeni zostali do oddania wielu kosztowności ze złota, w tym skarbów kościelnych. 24 lipca Szwedzi, zapewniając mieszkańców, że zostawią ich w spokoju, postanowili zniszczyć system obronny i podpalili wieże strażnicze. Ogień szybko rozprzestrzenił się na całe miasto. Dopiero dziwny zbieg okoliczności — silny deszcz ugasił płomienie. Mieszkańcy uznali to zdarzenie za cud.

Brutalność wojny trzydziestoletniej na Śląsku spowodowała całkowity upadek życia miejskiego, a także wzbudziła fanatyzm religijny. W Nysie ukazał on swoje tragiczne oblicze poprzez procesy czarownic i stosy.

W latach 1650–1651 spalono w Nysie na stosie 33 kobiety oraz 9 dziewcząt posądzonych o kontakty z diabłem, czary i związki z nieczystymi siłami ― wydarzenie to należy do najtragiczniejszych zjawisk w historii Kościoła i na wieki pozostanie hańbą. Również w następnych latach mordowano bezbronne kobiety posądzane o czary, m.in. w 1653 roku spalono 42 tzw. czarownice. Szczytem tej brutalności było używanie specjalnego pieca do mordowania ludzi przez spalenie, który wybudowano w centrum miasta, z polecenia biskupa wrocławskiego Jana Baltazara Liescha von Hornau (zob.: ks. Józef Mandziuk, Historia Kościoła Katolickiego na Śląsku, t. 2, Warszawa 1995, s. 155—156).

Miasto i jego mieszkańcy borykali się z problemem słabej obronności, a sprawa ta nasiliła się po zakończeniu wojny trzydziestoletniej. Dotychczasowy system obronny miasta nie zdał egzaminu. Z tej przyczyny postanowiono w końcu XVII wieku wzmocnić obronność miasta. Obawiano się też zagrożenia najazdem tureckim, przed którym drżały wszystkie śląskie miasta i cała Europa. Wyburzono wiele budowli z przedmieść na rzecz zbudowania nowego systemu umocnień. Bezpowrotnie usunięto z przedmieść kilka kościołów. Koniec XVII i początek XVIII wieku był dla Nysy okresem najwspanialszego rozwoju i bogactwa.

Względny spokój, prężny handel i rozwój rzemiosła, a przede wszystkim dobra polityka i gospodarowanie wrocławskich biskupów uczyniły z tego miasta jedno z największych na Śląsku. Na czoło wybija się postać biskupa wrocławskiego Franciszka Ludwika Neuburga, któremu Nysa zawdzięcza najwięcej. To on uczynił z tego miasta barokową stolicę księstwa. Jego fundacje artystyczne i mecenat nad sztuką osiągnęły wysoki europejski poziom. Nie wszystkie dzieła jego fundacji zachowały się, lecz te istniejące: kościół Bożogrobców, kolegium jezuitów i pałac biskupi świadczą o potędze Nysy w barokowych czasach.

Niestety, wielka jego fundacja, elektorski szpital, nie zachowała się do dziś. W 1741 roku wobec zagrożenia ze strony Prusaków ówczesny komendant miasta rozkazał zburzyć szpital — największy na ówczesnym Śląsku. W styczniu 1741 roku przybyły wojska pruskie i dokonały bombardowania miasta. Wystrzelono wtedy na Nysę ok. 3000 kul i 1200 bomb. Miasto przeszło w ręce pruskie. Jeszcze raz padła Nysa ofiarą wojen Fryderyka Wielkiego z Marią Teresą w 1757 roku, kiedy to Austriacy próbowali zdobyć wcześniej utracone miasto. Wskutek ataków powstały wielkie zniszczenia. Wojny śląskie spowodowały przejście Nysy pod panowanie pruskie i niemieckie, które trwało do 1945 roku. Pruskie rządy uczyniły z miasta klasztorów i kościołów miasto twierdzę — z koszarami i tysiącami żołnierzy. Fryderyk Wielki polecił rozbudować twierdzę i w ten sposób zmieniła się ranga Nysy. Z miasta biskupiego, w którym już biskupi wrocławscy mieli niewiele do powiedzenia, uczyniono Nysę pruskim miastem militarnym.

W 1807 roku Nysa stała się celem oblężenia podczas wojen napoleońskich. Oblężenie trwało aż cztery miesiące i doprowadziło miasto do ruiny i upadku. Ostatecznym końcem biskupiej stolicy stała się sekularyzacja księstwa biskupiego, dóbr kościelnych i klasztornych w 1810 roku. Wraz z tym rokiem definitywnie skończyła się w Nysie kilkuwiekowa historia mecenatu, opieki i rządów biskupów wrocławskich. XIX wiek przyniósł miastu wiele zmian. Powstały zakłady przemysłowe, rozwinęło się szkolnictwo, a w 1852 roku powstał tutaj teatr, który funkcjonował do końca II wojny światowej. W 1878 roku założono linię kolejową przebiegającą przez Nysę i wybudowano dworzec. Miasto miało już połączenia komunikacyjne, które sprzyjały jego rozwojowi. Ważnym wydarzeniem stało się zlikwidowanie na stałe twierdzy nyskiej w 1887 roku. W rok później zainstalowano w mieście ogólną kanalizację i wodociągi. W 1894 roku założono duży park miejski. Początek XX wieku przyniósł miastu wybudowanie elektrowni oraz w 1920 roku stadionu.

W okresie międzywojennym Nysa należała do nieźle prosperujących miast śląskich, jednak w 1938 roku przeżyła tragedię powodzi.

Największą tragedią w dziejach kilkusetletniej Nysy była II wojna światowa. W marcu 1945 roku miasto zostało zbombardowane i zniszczone wskutek oblężenia przez Armię Czerwoną. Nysa została powołana do obrony jako twierdza i stała się obiektem zaciętych walk. Bomby i pociski zniszczyły to miasto aż w 80 procentach. Nysa należała do najbardziej zniszczonych miast w czasie II wojny światowej. Z końcem wojny Nysa przeszła w ręce polskie wraz z narzuconym społeczeństwu i niechcianym systemem politycznym. W 1946 roku przeprowadzono akcję wysiedlenia Niemców z miasta, a na ich miejsce sprowadzono przesiedlonych ze wschodnich ziem polskich Polaków — należy podkreślić, że wbrew woli narodu.

Władze Polski Ludowej przystąpiły do odbudowy miasta, lecz wielu rzeczy nie można już było odtworzyć. Powodem były nieodwracalne zniszczenia. Z uroczej miejscowości pełnej niegdyś wspaniałych kamienic mieszczańskich Nysa zmieniła się w socrealistyczne miasto z betonową architekturą w centrum, ale trzeba zrozumieć, że taki to był czas.

W roku 1989 poprzedni system, wraz ze swoją słabą gospodarką, odszedł do lamusa historii, ale wraz z tym nieodwracalnie upadły zakłady przemysłowe, w tym znana na cały kraj fabryka samochodów dostawczych oraz potężne zakłady urządzeń przemysłowych i kilka innych. Historia oceni to kiedyś, ale obecnie widać, że z przemysłowej Nysy uczyniono zupełnie inne miasto, któremu towarzyszy wiele trudnych problemów społecznych i gospodarczych. W 1997 roku Nysa, podobnie jak kilka innych miast śląskich, przeżyła katastrofę powodzi.

Obecnie przed miastem stoją nowe szanse, a jedna z nich ma swoje źródło w fakcie, że od wielu lat jesteśmy, jako kraj, członkiem Unii Europejskiej.

Najstarszy widok miasta

Trudno jest cokolwiek powiedzieć o średniowiecznym wyglądzie miejscowości śląskich. Nie każde śląskie miasto może się pochwalić widokiem z dawnych czasów. Nysa należy do tych miast, które zostały w średniowieczu opisane oraz przedstawione na rycinie. Bezcennym dokumentem dziejów średniowiecznej Nysy jest drzeworyt z „Kroniki świata” Hartmanna Schedla z końca XV wieku. Drzeworyt ten jest prawdziwym rarytasem, gdyż przedstawia rzeczywisty wygląd Nysy z tamtych czasów. Towarzyszy mu opis, który podaje również fakty. Odczytanie tego dzieła nie sprawia trudności, gdyż „Kronika świata” została wydana po łacinie oraz po niemiecku.

Na pewno interesujący jest fakt, że Nysa została tam odnotowana. Otóż w średniowieczu powstały kroniki będące całościowym ujęciem świata i dziejów. Opatrywano je rycinami i tekstem zawierającym często nieprawdopodobne historie, lecz wtedy uznawane za prawdziwe. Kronikarstwo było charakterystycznym składnikiem kultury średniowiecza, a dzieła z tej dziedziny stały się bezcennymi pomnikami kultury.
Taką rangę ma „Kronika świata” wydana w 1493 roku w Norymberdze, a napisana przez Hartmanna Schedla — niemieckiego humanistę i lekarza. Jego dzieło ma duże rozmiary (47 x 32 cm) i zostało bogato zilustrowane. Posiada ono olbrzymią ilość drzeworytów, w tym 116 widoków miast świata. Nic nie wiemy o autorze drzeworytów, lecz wiadome jest, że matryce do druku przygotował znany norymberski malarz Michael Wolgemut, nauczyciel słynnego Albrechta Dürera. Jak już wiemy, jedna z rycin w tym dziele przedstawia panoramę Nysy. Warto podkreślić, że ten widok należy do prawdziwych wizerunków miasta, gdy inne ryciny to często czyste fantazje autora. Skąd w Norymberdze prawdziwy widok Nysy i to w XV wieku? Odpowiedź zawarta jest w tekście tego dzieła. Obok opisu miasta i jego położenia, a także sytuacji politycznej Nysy i księstwa biskupiego mowa jest tutaj na temat biskupa wrocławskiego Jana Rotha.

Jak wiemy, biskupi wrocławscy rezydowali w Nysie, a biskup Jan Roth spędził tu wiele czasu i zmarł tutaj 21 stycznia 1506 roku. Biskup ten wiele podróżował po świecie. Studiował we Włoszech i był sekretarzem cesarza Fryderyka III. Pochodził z Wemding, a jego rodzina była spokrewniona z norymberskim patrycjatem. Uważa się, że autor „Kroniki świata” Hartmann Schedel był blisko spokrewniony z biskupem Rothem. Być może dlatego dużo wiedział o stolicy księstwa biskupiego i dlatego też w tekście wspomina o biskupie, a nawet umieszcza jego herb na jednej z wież miejskich w tym drzeworycie. Zamieszczony w dziele drzeworyt przedstawia wierny stan miasta. Widzimy tutaj mury obronne i wieże, kościół św. Jakuba, a także dziś nieistniejący kościół św. Jana oraz scenę budowy ratusza miejskiego. Drzeworyt z „Kroniki świata” Schedla zachowany jest w Muzeum w Nysie, a Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu ma egzemplarz dzieła Schedla.

Zmienne losy kościoła
pw. św. Jakuba

Pewna nyska legenda spisana przez Mikołaja Tintzmanna, proboszcza kościoła św. Jakuba Starszego i św. Agnieszki w Nysie w końcu XVI wieku, podaje, że tam, gdzie stoi obecny kościół, miało znajdować się miejsce pogańskiego kultu. Pobożni mieszkańcy Nysy Jakub i Agnieszka ufundowali tu drewniany kościół. Stało się to około X/XI wieku. Wtedy też owa świątynia uzyskała wezwanie od imion patronów swoich fundatorów. Tyle legenda, natomiast fakty mówią, że biskup wrocławski Jarosław w 1198 roku dokonał poświęcenia będącego w trakcie budowy kościoła. Z tej okazji biskup udzielił specjalnego odpustu. Prawdopodobnie około połowy XIII wieku kościół ten został przebudowany i powstała nowa świątynia. Być może przyczyną wybudowania były zniszczenia dokonane przez najazd mongolski w 1241 roku.

Po niespełna stu latach, około 1392 roku powstał nowy kościół, już trzeci z kolei, o czym wspomniał w swojej kronice burmistrz Nysy Martin Gruss w XVI wieku. Los nie był przychylny tej świątyni — w roku 1401 strawił ją pożar. Straty przerosły możliwości odbudowy i mieszkańcy miasta musieli bardzo długo czekać na zebranie środków finansowych na odbudowę. Trwało to aż 15 lat. Pomógł biskup wrocławski, książę legnicki Wacław. Przypomnijmy, że ów biskup słynął z hojności i świątobliwości. Jego dziełem było ufundowanie kolegiackiego kościoła w Otmuchowie. Biskup Wacław, pragnąc zebrać fundusze na odbudowę nyskiego kościoła, ogłosił odpust siedmioletni dla tych, którzy swoją hojnością wesprą jego ideę. Ponieważ ciągle brakowało pieniędzy, w 1416 roku ustanowił specjalny podatek na rzecz odbudowy świątyni. Zamiarem biskupa Wacława było stworzenie budowli reprezentacyjnej dla siedziby stolicy biskupiego księstwa. Niestety, plan ten nie został zrealizowany, gdyż w 1417 roku książę Wacław zrezygnował z urzędu biskupiego. Zmarł rok później na zamku w Otmuchowie. Rada Nysy trwała przy zamiarze rozbudowy kościoła św. Jakuba.

W 1423 roku na jej zlecenie został zaangażowany znany architekt Piotr z Ząbkowic. Przeprowadził on rozbudowę kościoła. Do istniejących czterech przęseł dawnej świątyni dobudował cztery nowe, do tego wieloboczny ambit. Prace trwały kilka lat. Dzięki temu architektowi, poparciu rady miejskiej oraz mieszkańców powstał jeden z największych na Śląsku kościołów gotyckich, charakteryzujący się nowoczesnym jak na owe czasy kształtem i przestrzenią, jest to bowiem kościół halowy. Dokładnie jest to trójnawowa hala z wielobocznym prezbiterium i szeregiem bocznych kaplic. Całość została pierwotnie sklepiona w systemie gwiaździsto–sieciowym. Architektura tego kościoła charakteryzuje się pewnymi cechami wspólnymi dla gotyckiej architektury powstałej w kręgu znanych średniowiecznych budowniczych i kamieniarzy — rodziny Parlerów. Pewnego podobieństwa nyskiego kościoła można doszukać się w parlerowskiej świątyni w Kutnej Horze. W każdym razie kościół pw. św. Jakuba zainspirowany został czeską średniowieczną architekturą i trudno jest znaleźć dla niego rodzime śląskie analogie.

Mieszczanie i duchowni Nysy byli dumni ze swojej wielkiej, dominującej nad miastem świątyni. Jednak los jej nie sprzyjał. Wieczorem 20 maja 1542 roku wybuchł w mieście pożar, który, szybko rozprzestrzeniając się, dotarł do kościoła, powodując olbrzymie straty: uszkodzenie sklepienia, zniszczenie dachu i upadek fasady głównej, a wraz z tym zniszczenie chóru, organów i portalu głównego. Odbudowa trwała długo, ale wsparł ją biskup wrocławski Baltazar Promnitz. Z wdzięczności za to i na pamiątkę dobrodziejstwa biskupa umieszczono na fasadzie kościoła jego herb z płytą inskrypcyjną.

Pewne zmiany w kościele zostały wprowadzone przez biskupa wrocławskiego Marcina Gerstmanna (1574–1585). Przebudowano i wydłużono chór organowy. Równo sto lat po pamiętnym pożarze doszło do jeszcze większej tragedii. W czasie wojny trzydziestoletniej (1618–1648) wojska szwedzkie zajęły w 1642 roku Nysę. Zażądano od mieszkańców wysokiej kontrybucji i obiecano opuścić miasto w spokoju. Niestety, stało się inaczej. Podczas opuszczania Nysy Szwedzi w kilku miejscach podłożyli ogień, który szybko rozprzestrzenił się w całym mieście. Cieszyli się z tego czynu i, stojąc z wojskiem na wzgórzach za miastem, życzyli upadku temu gniazdu papistów, jak pisał nyski kronikarz J.F. Pedewitz, który żył na przełomie XVII i XVIII wieku. Autor ten opisał przerażenie mieszkańców, którzy w godzinie trwogi udali się do kościoła pw. św. Jakuba i tam błagali swego patrona o pomoc. Kronikarz przypomniał, że pożar wybuchł w dniu święta patrona tego kościoła. Podał też ciekawą informację. Otóż miasto uratowało się, gdyż tego dnia spadł wielki deszcz, który ugasił ogień. Mieszkańcy uznali to za cud i wstawiennictwo św. Jakuba. Ślubowali, że co roku na jego święto będą odbywać procesję. Zwyczaj ten trwał bardzo długo, a biskupi dbali o praktykowanie tradycji. Władcy księstwa nyskiego cały czas dbali o stan kościoła.

Przejęty zniszczeniami i złym stanem zachowania świątyni biskup wrocławski Fryderyk Hessen (1671–1682) postanowił odnowić jej wnętrze w duchu baroku. Przeprowadzono tzw. barokizację kościoła, tzn. dostosowano jego wnętrze do potrzeb świątyni na miarę kontrreformacji i wybujałego baroku. Zaczęto od zredukowania liczby ołtarzy z 43 do 23, przy tym usunięto wiele obrazów. Celem przebudowy wnętrza miało być przywrócenie architekturze regularności i porządku. Niestety, nie wszystko uczyniono prawidłowo, gdyż np. usunięto typowy dla gotyckiego kościoła element, a mianowicie krzyż z łuku tęczowego. W prezbiterium kościoła biskup Fryderyk Hessen ufundował wielki ołtarz (dziś nieistniejący), a w nim umieszczono obraz jego fundacji, przedstawiający cudowne ocalenie miasta i kościoła w 1642 roku, podczas wojny trzydziestoletniej. Koszt ołtarza wyniósł 1500 talarów — suma ta dobitnie wskazuje na jego jakość. Konsekracji dokonano 23 lipca 1679 roku.
Ponieważ kościół nyski spełniał funkcję kościoła biskupiego, postanowiono ufundować tron biskupi. Kosztował on 700 talarów. Same koszty renowacji kościoła wyniosły 9000 talarów, oprócz sum z kasy biskupa. Dziś niewiele zachowało się z tego czasu. Jedynym pokaźnym barokowym dodatkiem do bryły kościoła jest dosyć dobrze zachowana, wybudowana na planie centralnym tzw. kaplica zmarłych, z lat 1648—1651, będąca prywatną fundacją Anny Gritzner, mieszczanki nyskiej. Tego rodzaju kaplice budowano w czasach baroku w wielu kościołach. Ich fundacje wiązały się z propagowanym przez kontrreformacyjny kościół kultem zmarłych i wprowadzeniem dogmatu świętych obcowania. Kościół św. Jakuba w Nysie przeżył spokojnie czas bujnego rozwoju miasta na przełomie XVII i XVIII wieku. Z tego okresu pochodzi barokowa kaplica Trójcy Świętej projektu Christophorusa Tauscha oraz grupa Ukrzyżowania znajdująca się na zewnątrz. Pochodzi ona z 1729 roku. Ponieważ kościół należał do największych i najwyższych budowli miasta, był ciągle narażony na bombardowania i ostrzał. W czasie wojen śląskich uległ znacznemu zniszczeniu (w 1741 roku).

Również wojny napoleońskie przyniosły zniszczenia świątyni (w 1807 roku). Z tego powodu przez długie lata trwała ona w stanie krytycznym. Wymagała odbudowy, lecz brakowało środków finansowych, zwłaszcza że z powodu sekularyzacji biskupi stracili swoją pozycję.
Bardzo długo czekał kościół na odbudowę. W latach osiemdziesiątych XIX wieku stan budowli był tragiczny, groziła całkowitym zawaleniem sklepienia. Prace renowacyjne zaczęto w 1889 roku i trwały one do 1895. Z powodu niewłaściwych decyzji budowlanych usunięto na stałe oryginalne sklepienie gwiaździsto–sieciowe, typowe dla epoki, w której powstała świątynia, i wybudowano sklepienie krzyżowo–żebrowe. Sądzono, że pierwotnie takie właśnie znajdowało się w kościele. Inicjator odbudowy, ks. A. Pischel, zamierzał też w ten sposób uzyskać wolne płaszczyzny sklepienia do namalowania fresków. Zresztą na skutek tej renowacji kościół uzyskał neogotycką polichromię, której tematem było przedstawienie idei zbawienia człowieka. Renowacja z końca XIX wieku przyniosła kościołowi zupełnie inny wygląd wnętrza, wiele rzeczy zmieniono lub usunięto, np. znajdujący się w prezbiterium nagrobek biskupa wrocławskiego Jakuba Salzy, a także barokowy ołtarz, a na jego miejsce wstawiono pochodzący z tego kościoła późnogotycki ołtarz z 1506 roku, nad którym wybudowano neogotycki baldachim z kamienia. Również fasada główna uzyskała neogotycki, wykonany z kamienia i cegły portal. Aby wnętrzu nadać średniowieczny charakter, przywrócono gotycką belkę tęczową z grupą Ukrzyżowania, która pochodziła z lat 1400–1430 i właściwie należała do najstarszych wtedy jeszcze istniejących dzieł sztuki.
Prace restauracyjne przeprowadzono olbrzymim kosztem, a opinia publiczna była podzielona. Uważano, że wiele rzeczy zrobiono niepotrzebnie. Dopiero po tragicznej powodzi w 1938 roku doszły do głosu opinie przeciwne tej dawnej renowacji. Wiele elementów zredukowano: usunięto kamienny baldachim oraz dziewiętnastowieczną polichromię, a ściany pomalowano na biało. Skutki powodzi zmusiły konserwatorów do wzmocnienia filarów kościoła przez wstrzykiwanie cementu.

Tragedią kościoła pw. św. Jakuba była II wojna światowa. Jak wiemy, całe miasto poniosło straty sięgające 80 procent. Również nyska świątynia uległa poważnemu zniszczeniu, straty stały się nieodwracalne. 21 marca 1945 roku na skutek ostrzału artyleryjskiego i bombardowania zapalił się dach kościoła. Drewniana konstrukcja dachu zamieniła się bardzo szybko w przerażający ogień, który tak mocno rozgrzał sklepienie, że zapalił się średniowieczny krzyż belki tęczowej i organy, a szkło witraży pękało pod wpływem temperatury. Ogień dostał się na niższe partie budowli, spłonęły dwie kaplice i wiele drewnianych elementów.

Ranga kościoła pw. św. Jakuba w sztuce śląskiej oraz jego historyczne znaczenie przyczyniły się po wojnie do podjęcia decyzji mającej na celu przeprowadzenie odbudowy. Prace rozpoczęto od zabezpieczenia świątyni. Następnie wykonano nową konstrukcję dachu, tym razem ze stali. Z czasem przeprowadzono prace na zewnątrz kościoła. Odbudowa i renowacja świątyni trwały do roku 1959 i wtedy też dokonano uroczystej konsekracji.

Z dziejami kościoła pw. św. Jakuba powiązana jest stojąca obok dzwonnica. Kościół nyski należy do unikatowych w skali kraju średniowiecznych budowli, przy których wybudowano wolno stojącą dzwonnicę. Nyska dzwonnica znajduje się w południowo–zachodniej części placu Kościelnego i jest od kościoła oddalona o ok. 20 metrów. Budowę zaczęto w 1473 roku. Pierwszym znanym z nazwiska budowniczym był Mikołaj Hirz. Trzecią kondygnację wieży dobudowano w 1493 roku za panowania biskupa wrocławskiego Jana IV Rotha (i to za jego pieniądze). W roku 1516 biskup wrocławski Jan V Turzo ufundował czwartą kondygnację (tam też znajduje się kamienna tablica z jego herbem). W 1494 roku ufundowano dzwon, który należał do największych w regionie. W czasie tragicznego pożaru w 1945 roku dzwon uległ zniszczeniu pod wpływem temperatury. Dziś znajdują się w jego miejscu nowe dzwony.

Kościół św. Jakuba jest jedną z najcenniejszych gotyckich budowli Opolszczyzny. Zostało tu pochowanych wielu biskupów wrocławskich. Tutaj też mieszczanie nyscy fundowali różne pomniki nagrobne. W tym miejscu umieszczono wspaniałe dzieła sztuki. Współcześnie, zwiedzając tę świątynię, trudno zapomnieć o tragedii i zniszczeniach, ale też powinno się pamiętać, że kościół ten jest pomnikiem prawie tysiącletniej przeszłości biskupstwa wrocławskiego, kilkusetletniej historii księstwa biskupiego i miasta.

Pomniki nagrobne

W kościele pod wezwaniem św. Jakuba w Nysie znajduje się kilka okazałych pomników nagrobnych biskupów wrocławskich. Pochowani zostali tutaj: Jakub Salza (1520—1539), Baltazar Promnitz (1539—1562), Kasper Logau (1562—1574), Marcin Gerstmann (1574- 1585), Paweł Albert (1599—1600, ten nie doczekał się nagrobka) oraz Jan Sitsch (1600—1608).

Galerię nagrobków biskupich, bo mamy tu do czynienia z pewnym historycznym ciągiem pomników nagrobnych, zapoczątkowało wystawienie pomnika nagrobnego biskupa Jakuba Salzy. Powstał on około 1539 roku. Pierwotnie znajdował się w chórze kościoła, przed ołtarzem głównym, skądinąd w zaszczytnym i symbolicznym miejscu (dopiero pod koniec XIX wieku przeniesiono nagrobek w inne miejsce, w obejście prezbiterium). Nagrobek ten jest dziełem renesansowym, wykonanym w czerwonym salzburskim marmurze. Ma formę masywnej tumby dekorowanej w renesansowe ornamenty. Tumbę wieńczy płyta z płaskorzeźbionym wizerunkiem zmarłego biskupa ubranego w szaty liturgiczne z mitrą i pastorałem. Postać biskupa ukazano jako zmarłego leżącego na katafalku. Podkreślają to wizerunki aniołów z kadzielnicą i kropidłem, będące nawiązaniem do typowego w rzeźbie nagrobnej motywu egzekwii pogrzebowych. Przedstawione po bokach tumby wizerunki trzech bliżej niezidentyfikowanych rycerzy oraz portret cesarza Karola V są jakby uczestnikami pogrzebu biskupa. Nagrobek ten zawiera coś osobliwego. Jest to drugi, zamieszczony w ścianie czołowej, portret biskupa Jakuba Salzy ubranego w rokietę — strój noszony wówczas przez biskupów starostów Śląska. Obecność na jednym nagrobku dwóch różnych wizerunków zmarłego nie jest dziełem przypadku. Obraz biskupa w szatach liturgicznych symbolizuje, zgodnie z tradycją rzeźby nagrobnej, osobę zmarłą zasługującą na zbawienie — jest to motyw eschatologiczny. Drugi wizerunek podkreśla ziemski wymiar życia i działalności biskupa — motyw gloryfikacyjny.

Równie bogate treści prezentuje drugi pomnik nagrobny, a mianowicie nagrobek biskupa Baltazara Promnitza, powstały około 1562 roku. Złożony został z tumby, z leżącą na niej figurą zmarłego biskupa, oraz z baldachimu. Pewną osobliwością w tym nagrobku jest figura zmarłego przedstawiona w szatach liturgicznych z atrybutami biskupimi. Mamy tu do czynienia z charakterystycznym dla sztuki renesansu typem figury tzw. sansovinowskim, pochodzącym z Włoch, rozpowszechnionym również w renesansowej rzeźbie śląskiej (nazwa pochodzi od renesansowego rzeźbiarza Sansovina). Typ ten zapoczątkował nagrobek biskupa Jana Turzona z katedry wrocławskiej. Przedstawienie zmarłego w pozycji leżącej, w postaci śpiącej osoby, obrazowało inny, nowożytny sposób ukazywania śmierci rozumianej jako sen. Przedstawiano człowieka nie zmarłego, lecz śpiącego. Utożsamiano śmierć ze stanem oczekiwania na wzbudzenie do życia wiecznego. U podstaw tego rodzaju przedstawień leżała renesansowa filozofia neostoicka oraz Biblia, gdyż w kilku jej miejscach mowa jest o śmierci jako śnie. Wieńczący nagrobek baldachim ma również symboliczne znaczenie. Zawsze w sztuce nagrobnej symbolizował niebo. Ten wątek eschatologiczny: tumba — symbol grobu, leżąca figura — symbol śmierci jako snu oraz baldachim — symbol nieba uzupełnia przed stawienie lwa pożerającego kulę ziemską, leżącego u stóp biskupa. Jest to stary, średniowieczny symbol zwycięstwa cnót nad złem, co w tym przypadku miało podkreślać zasługi biskupa Promnitza.

Motyw leżącej figury zmarłego w pozie sansovinowskiej został powtórzony w następnym nagrobku. Jest nim pomnik nagrobny biskupa Kaspra Logaua, powstały około 1574 roku, wykonany w piaskowcu. W odróżnieniu od poprzednich dwóch pomników nagrobnych dzieło to, ze względu na zawieszenie na ścianie, ma formę nawiązującą do pomników epitafijnych. Widzimy tutaj leżącą figurę biskupa Logaua w stroju pontyfikalnym. Przedstawieniu zmarłego towarzyszą figury św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Między nimi znajduje się figura Chrystusa Zmartwychwstałego. W zwieńczeniu pomnika nagrobnego umieszczono alegoryczne przedstawienia Wiary i Sprawiedliwości oraz — w niszy — herb biskupa z wizerunkiem Boga Ojca. Pomnik nagrobny Kaspra Logaua należy do dzieł późnego renesansu z widocznymi wpływami artystycznymi pochodzącymi z rozpowszechnionego wówczas wzornictwa niderlandzkiego z kręgu Cornelisa Florisa. Nie jest wykluczone, że dzieło to wykonał znany śląski rzeźbiarz Michał Kramer.

Zapewne tenże artysta wykonał obudowę do powstałego później nagrobka biskupa Marcina Gerstmanna z nyskiego kościoła. Pomnik ten ma formę przyściennego epitafium opatrzonego kolumienkami, zwieńczonego gzymsem z figurami św. Jana Chrzciciela i św. Jakuba Starszego — patrona tego kościoła. W centrum umieszczono wykonane z czerwonego marmuru popiersie biskupa Marcina Gerstmanna, które wyrzeźbił inny, bliżej nieznany artysta. Nagrobek ten powstał po roku 1584, po śmierci biskupa, i został wystawiony przez jego spadkobierców. Na uwagę zasługuje owo realistyczne popiersie biskupa, gdyż jest ono ideowo powiązane ze znajdującym się w tej kaplicy wcześniej wykonanym na zlecenie Marcina Gerstmanna ołtarzem. Wyraźnie widać, że oczy biskupa w tym popiersiu spoglądają w stronę ołtarza — miejsca mszy świętej. Tego rodzaju związek między wizerunkiem osoby zmarłej a ołtarzem miał symboliczne znaczenie. Przypominało to o wieczystej adoracji mszy św. przez zmarłego, o jego duchowej obecności i zbawieniu. Motywu tego użyto też w ołtarzu, w którego dolnej części znajduje się płaskorzeźba z wizerunkiem klęczącego biskupa Marcina Gerstmanna adorującego mszę św. Ołtarz ten, należący do wybitnych dzieł sztuki późnego renesansu, wykonany z kamienia, jest zapewne dziełem Michała Kramera. Posiada formę architektoniczną ozdobioną kolumienkami z ornamentem okuciowym. W centrum widzimy scenę Ukrzyżowania, w dolnej części — scenę Ostatniej Wieczerzy, a w górnej — nad belkowaniem — scenę Zmartwychwstania. Dopełnieniem sceny centralnej w ołtarzu są cztery, umieszczone w niszach, sceny pasyjne: Ecce Homo, Chrystus na Górze Oliwnej, Chrystus niosący krzyż oraz Biczowanie. W zwieńczeniu znajdują się figury: św. Piotra, św. Pawła i św. Jana Ewangelisty. Program ideowy ołtarza odbiega od ówczesnych katolickich ołtarzy i jest zbliżony pod względem formy i treści do ołtarzy protestanckich. Należy przypuszczać, że biskup Marcin Gerstmann, skądinąd orędownik katolicyzmu, zgodził się na tego rodzaju ołtarz ze względu na artystę rzeźbiarza Michała Kramera, który był protestantem. Znajdujący się w tej kaplicy ołtarz i nagrobek tworzą w całości mauzoleum zmarłego. Nagrobek upamiętniał osobę zmarłą, a ołtarz w kaplicy grobowej służył liturgii za duszę fundatora.

Troska o zbawienie własnej duszy leżała u podstaw stworzenia następnego pomnika nagrobnego i ołtarza. Biskup Jan Sitsch (zm.1608) na krótko przed śmiercią w swoim testamencie powołał fundację na rzecz wystawienia pomnika nagrobnego i ołtarza, przy którym odprawiano by nabożeństwa za jego duszę. Pomnik powstał około 1608 roku. Wykonany został w kamieniu i częściowo w stiuku. Dzieło to zasługuje na szczególną uwagę, gdyż należy do wybitnych śląskich dzieł sztuki manierystycznej. Mamy tu do czynienia z kompozycją epitafijną zawieszoną na ścianie. W stosunku do poprzednich pomników biskupów nagrobek ten zaciera w sobie formy architektoniczne na rzecz bogatej manierystycznej dekoracyjności, która towarzyszy sansovinowskiej pozie figury zmarłego. Biskupa przedstawiono w postaci leżącej jako śpiącego. W otoczeniu znajdują się figury św. Jana Ewangelisty i św. Jana Chrzciciela — patronów zmarłego i biskupstwa. Całość została wsparta wyraźnym gzymsem sarkofagowym, pod którym zamieszczono tablicę inskrypcyjną i herb biskupa. W górnej części kompozycji epitafijnej nagrobka umieszczono trzy płaskorzeźby o tematyce biblijnej. Pierwsza przedstawia scenę Przemienienia Pańskiego — będącą symbolem zapowiedzi zmartwychwstania Chrystusa i Jego boskości. Druga przedstawia scenę Wizji Ezechiela, która symbolizuje zmartwychwstanie powszechne, a trzecia przedstawia Jonasza z rybą — symbol zmartwychwstania Chrystusa. Sceny te tworzą program ideowy eschatologiczno–chrystologiczny, będący wyrazem wiary w największą z prawd chrześcijańskich — wiarę w zbawienie. Dopełnieniem są wizerunki św. Wawrzyńca i św. Jadwigi. Znajdujący się w tej kaplicy ołtarz, konsekrowany w 1612 roku, pochodzi też z fundacji biskupa Jana Sitscha. Posiada ten sam manierystyczny charakter. Widzimy tu przedstawienia klęczącego biskupa z jego herbem — motyw adoracji, zwiastowania oraz pokłonu pasterzy. W części środkowej ołtarza widzimy figurę Maryi z Dzieciątkiem stojącą na półksiężycu w glorii promienistej, a po bokach św. Jadwigę i św. Katarzynę. W górnej części ołtarza znajdują się figury św. Jana Ewangelisty i św. Jana Chrzciciela, a pośrodku — św. Henryka. Ołtarz wieńczy przedstawienie św. Wincentego, na samej górze widzimy pelikana karmiącego pisklęta — motyw symbolizujący ofiarę krwi Chrystusa. Program ideowy ołtarza poświęcony jest wstawiennictwu świętych i kultowi Maryi. Ma on typowy kontrreformacyjny charakter, eksponując naukę o wstawiennictwie świętych, której treść ustalił kontrreformacyjny sobór trydencki. Przypomnijmy, że biskup Sitsch należał do gorących zwolenników kontrreformacji na Śląsku, skąd możemy wytłumaczyć tak bogatą formę zarówno nagrobka, jak i ołtarza.

Do ostatnich pomników nagrobnych galerii biskupiej należy epitafium biskupa wrocławskiego Sebastiana Rostocka (zm. 1672 r.) ufundowane w 1674 roku przez proboszcza kościoła pw. św. Jakuba, J. Heymanna. Epitafium składa się z oprawionego w medalion portretu zmarłego, z przedstawienia insygniów władzy biskupiej oraz trzymającego herb biskupa putta w otoczeniu rogu obfitości. W dolnej części znajduje się tablica inskrypcyjna opowiadająca o zasługach biskupa Rostocka. Znaczącym dowodem zasług biskupa jest jego testament, w którym przeznaczył on cały swój majątek na rzecz biednych. Przypomnijmy, że temu biskupowi ufundowano też dużych rozmiarów nagrobek znajdujący się w katedrze wrocławskiej, powstały w trzy lata po jego śmierci.

Ostatnim pomnikiem upamiętniającym zasługi biskupów wrocławskich jest kamienna tablica w prezbiterium, pod którą złożono serce biskupa Fryderyka Hessena (zm. w 1682 r.), któremu kościół św. Jakuba zawdzięcza swoją barokową odbudowę. Dla dopełnienia rangi historycznej galerii pomników nagrobnych biskupów wrocławskich umieszczono w kościele w 1689 roku średniowieczny nagrobek biskupa Wacława, księcia legnickiego. Dzieło to pierwotnie znajdowało się w Otmuchowie i kilka razy zmieniało miejsce. Zostało przeniesione do Nysy, najpierw do kościoła św. Jana Chrzciciela, a później do kościoła św. Mikołaja, aż wreszcie do kościoła św. Jakuba.

Galeria nagrobków biskupów wrocławskich powstała na przestrzeni około dwóch stuleci, należy do osobliwości sztuki w Nysie, jest świadkiem głębokiego związku biskupów z tym miastem.

Zapomniany pomnik

Z dziełami sztuki bywało różnie, niekiedy ulegały zniszczeniu przez czas lub wojnę, nieraz zmieniały swoje miejsca przeznaczenia. Tak można mówić w przypadku wielu obrazów lub rzeźb. Trudno jest to powiedzieć o rzeźbie nagrobnej. Istnieje jednak pewien pomnik nagrobny w kościele pw. św. Jakuba w Nysie, który odbył wielką wędrówkę — kilka razy zmienił miejsce.

Mowa o średniowiecznym pomniku nagrobnym biskupa wrocławskiego Wacława. Była to jedna z najbardziej zasłużonych postaci średniowiecznej historii księstwa biskupiego. Wacław, książę legnicki, w 1375 roku uzyskał godność biskupią, a w 1382 roku został biskupem wrocławskim. Pod koniec swojego życia osiadł na stałe w Otmuchowie, w mieście, które szczególnie umiłował. Tutaj ufundował kościół pw. św. Mikołaja, mający rangę kolegiaty. Biskup zmarł w 1419 roku i został pochowany w kościele św. Mikołaja w Otmuchowie. Tam też ufundowano mu, wkrótce po śmierci, pomnik nagrobny. W Otmuchowie znajdowała się kolegiata, tzw. kościół kanonicki, mający specjalne przywileje i nadania — bardzo ważna instytucja kościelna w średniowieczu. Z powodu zniszczeń dokonanych przez husytów w 1428 roku władze kościelne zdecydowały o przeniesieniu jej do Nysy. Kolegiatę umieszczono w kościele św. Jana Chrzciciela w dzielnicy zwanej Starym Miastem. Stało się to w 1477 roku. Wtedy też władze kościelne nie zapomniały o dobroczyńcy kolegiaty — biskupie Wacławie. Przeniesiono jego szczątki i pomnik nagrobny.

W roku 1491 ufundowano dla znajdującego się w nyskim kościele św. Jana Chrzciciela nagrobka biskupa Wacława płytę marmurową z jego wizerunkiem. W 1576 roku kapituła kolegiaty ponownie zajęła się nagrobkiem i ufundowała tumbę wysoką na dwa łokcie, którą pokryto stiukiem i opatrzono wizerunkami patronów kolegiaty oraz herbami zmarłego. Z obawy przed najazdem tureckim, jaki groził Europie w XVII wieku, rozebrano tenże nyski kościół kolegiacki, aby wybudować umocnienia obronne. W roku 1663 przeniesiono nagrobek do nyskiego kościoła św. Mikołaja, a stamtąd w 1682 roku do kościoła pw. św. Jakuba. Dopiero w 1894 roku wmurowano ostatecznie płytę pomnika nagrobnego w ścianę południową świątyni. Te różne zmiany i przeprowadzki pomnika nagrobnego biskupa Wacława spowodowały, że nie dotrwał on do naszych czasów w pierwotnej postaci. Zachowała się jedynie płyta marmurowa przedstawiająca zmarłego biskupa w stroju pontyfikalnym z mitrą i pastorałem. Ale ona pochodzi z czasów, kiedy to nagrobek znajdował się w nyskim kościele św. Jana Chrzciciela. Jedynie kilka elementów tego pomnika nagrobnego z pierwotnego jego stanu, czyli z czasów fundacji w Otmuchowie, zachowało się do naszych czasów. Do nich należą znajdujące się na marmurowej płycie, wykonane z brązu figury świętych Piotra i Pawła, wizerunki psów — symbole wierności, wizerunki orłów — symbole cnót oraz dziewięcioramienna gwiazda — prawdopodobnie chodzi tu o gwiazdę Dawida, a także inskrypcja łacińska. Te wykonane z brązu części pierwotnego nagrobka sugerują, że całość musiała być zrobiona z brązu. Mielibyśmy zatem do czynienia z unikatowym nagrobkiem wykonanym w całości z tego materiału.

Pomnik nagrobny biskupa Wacława otaczano szczególną opieką. Przez stulecia bowiem wspominano jego zasługi. Biskup Wacław ufundował otmuchowską kolegiatę, jak wiemy — ważną średniowieczną instytucję. Jej przeznaczył cały swój majątek. Biskup przyczynił się też do budowy gotyckiej świątyni św. Jakuba w Nysie. Oprócz tego zasłynął z wielu cnót. W 1417 roku zrezygnował z biskupstwa oraz wszystkich godności i tytułów, aby resztę życia spędzić w ciszy zamku otmuchowskiego.

Raz jeszcze o pomnikach nagrobnych

Spośród kilkudziesięciu pomników nagrobnych tej świątyni kilka zasługuje na szczególną uwagę. Wyróżniają się one osobliwymi treściami artystycznymi i formą. Do takich należy pomnik Wincentego Hortensiusa, prepozyta katedry wrocławskiej, zmarłego w 1555 roku. Dzieło to, wykonane w kamieniu, stoi przy północno–wschodniej ścianie kościoła. Powstało około 1555 roku, jego autor nie jest znany, lecz formy stylowe wskazują na artystę związanego z dobrym warsztatem renesansowego rzeźbiarstwa o dużych wpływach włoskich. Pomnik nagrobny Wincentego Hortensiusa kryje pewien dziś zapomniany sekret. Rzecz dotyczy symbolicznej formy tego nagrobka. Kształtem swoim nawiązuje on ściśle do architektonicznej formy portalu. Widzimy tu wyraźny otwór wejściowy opatrzony dwoma kolumnami, na których wspiera się belkowanie z profilowanym gzymsem zwieńczonym półkolistym tympanonem z herbem zmarłego. Górną część wieńczy przedstawienie muszli. Wnętrze ślepego wejścia wypełnia inskrypcja poświęcona osobie zmarłego, oprawiona w wieniec laurowy. U podstawy nagrobka znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca leżące dziecko z klepsydrą i czaszką oraz inskrypcją łacińską: Hodie mih(i), cras tibi („Dziś mnie, jutro tobie”). Cała kompozycja nagrobka wyraża trzy zasadnicze wątki ideowe: motyw bramy, będącej symbolem śmierci rozumianej jako przejście do innej rzeczywistości, symbolikę przemijania czasu, którą wyraża tutaj przedstawienie dziecka jako młodego Chronosa (boga czasu — geniusza śmierci), oraz chwałę i zasługi zmarłego. Podkreślają to: inskrypcja, herb oraz muszla, która symbolizuje przejście osoby zmarłej do innego świata wraz z jej cnotami i zasługami.

Raz jeszcze trzeba podkreślić, że ten pomnik nagrobny należy do osobliwości na terenie Śląska. Niewiele spotkamy takich pomników nagrobnych przedstawiających bramy, jednakże motyw bramę, drzwi czy przejścia był w sztuce znany. Miał inspirację biblijną. Biblia utożsamia śmierć z przejściem do innej rzeczywistości, której bramą jest Zbawiciel (zob. Jan 10, 9). Zupełnie inny charakter artystyczny ma pomnik nagrobny nyskiego lekarza Jakuba Schoresiusa, zmarłego w 1590 roku. Znajduje się on w części zachodniej kościoła. Został wykonany z alabastru i jest ufundowany przez jego żonę Annę. Pomnik ten w formie architektonicznej jest zawieszony na filarze chóru. Cechuje go bogata dekoracja ornamentalna, która wskazuje na wspólne cechy z pomnikiem nagrobnym biskupa Jana Sitscha (zm. 1608 r.). Najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z tym samym bliżej nieznanym artystą. Kompozycja tego pomnika wyróżnia się naśladowaniem wzornika artystycznego wybitnego artysty i teoretyka sztuki Cornelisa Florisa, którego twórczość wpłynęła na rozwój sztuki manierystycznej w wielu krajach. W centralnej części pomnika nagrobnego widzimy klęczącą postać zmarłego Jakuba Schoresiusa — po lewej stronie, a po prawej — jego żonę Annę z dzieckiem. Mamy tu do czynienia z motywami adoracji typowymi dla sztuki doby kontrreformacji, kiedy to nauka o wstawiennictwie świętych i świętym obcowaniu leżała u podstaw tego typu przedstawień. Wierzono, że dusza zmarłego, symbolizowana przez portretowy wizerunek w nagrobku, bierze udział w wieczystej adoracji mszy świętej. W głębi środkowej części, w ozdobnej ramie umieszczono płaskorzeźbę sceny przedstawiającej drabinę Jakuba. Jak wiemy z Biblii, Jakub uciekł przed gniewem swojego brata. W drodze, podczas snu, przyśniła się mu drabina, po której wchodzili aniołowie. Jest to w sztuce sakralnej symbol zapowiedzi powołania Kościoła — jako duchowego związku z Bogiem. Górną część nagrobka zdobi scena Zmartwychwstałego Chrystusa z Krzyżem w otoczeniu aniołów trzymających chustę i kielich. Mamy tu do czynienia z alegorycznym przedstawieniem ofiary krwi Zbawiciela. W zwieńczeniu umieszczono wizerunek Boga Ojca. Uzupełnieniem kompozycji nagrobka są przedstawienia czterech cnót kardynalnych. Epitafium Jakuba Schoresiusa należy do najwspanialszych dzieł rzeźby manierystycznej na Śląsku Opolskim.

Ołtarz Pasyjny

Jednym z rzeczywiście niewielu świadków średniowiecznego wystroju i wyposażenia kościoła pw. św. Jakuba w Nysie jest późnogotycki ołtarz pasyjny, który obecnie znajduje się w głównym miejscu kościoła, w prezbiterium. Wokół tego ołtarza narosło wiele różnych opinii. Szczególnie chodzi o nazwisko fundatora. Istnieje pogląd, że ów ołtarz miałby pochodzić z czasów biskupa Jana Turzona, a więc powstać po 1506 roku, i byłby zapewne jego fundacją. Rzekomo wskazują na to elementy dekoracji późnogotyckiej i wczesnorenesansowej. Inny pogląd głosi, że ołtarz został ufundowany przez biskupa wrocławskiego Jana Rotha i powstał przed 1506 rokiem. Pogląd ten oparty został na konkretnym źródle, jakim jest dzieło J.F. Pedewitza, nyskiego proboszcza kościoła pw. św. Jakuba, pochodzące z końca XVII wieku. Pedewitz, który zapewne znał wiele dokumentów, podaje, że ołtarz pochodzi z czasów biskupa Jana IV Rotha, a więc z lat 1482–1506. Cechy ołtarza wskazują na końcową fazę późnego gotyku i należałoby go datować na pocz. XVI wieku. Jednakże można sugerować, że ołtarz nie jest fundacją Jana Turzona, gdyż tenże biskup był wytrawnym mecenasem sztuki i jego zainteresowania szły w kierunku renesansu włoskiego. Dzieło jest pod wieloma względami konserwatywne i nie pasuje do renesansowych zainteresowań biskupa.

Ołtarz jest wykonanym z drewna tryptykiem, złożonym z płaskorzeźb awersu i malowanego rewersu. W części środkowej, w tzw. szafie widzimy dużych rozmiarów ukrzyżowanie. Jezus wisi na krzyżu, a w dole pod krzyżem klęczy Maria Magdalena i płacząc obejmuje go. Po bokach stoją Maryja i św. Jan Ewangelista. Awersy ołtarza mają cztery pasyjne przedstawienia: Modlitwę w ogrójcu, Biczowanie, Cierniem koronowanie i Ecce Homo. Rewers ołtarza zawiera malowane sceny pasyjne: Pojmanie, Niesienie krzyża, Chrystus przed Piłatem i Ukrzyżowanie. Predella posiada płaskorzeźbę Upadku pod krzyżem. Część środkowa ołtarza ma półkoliste zwieńczenie o bogatej dekoracji roślinnej.

Na uwagę zasługuje fakt dwukrotnego przedstawienia tematu Ukrzyżowania. Wskazuje to na pewien brak logiki lub na przypuszczenie, że ołtarz złożony został z dwóch różnych dzieł. Ołtarz nyski jest dziełem, które powstało pod wpływem typowego dla średniowiecza mistycyzmu i liturgii pasyjnej. W końcu XIII wieku i na początku XIV wieku pojawiła się pewna mistyczna religijność (kształtowana wizjami św. Bernarda z Clairvaux i św. Brygidy Szwedzkiej), która zainspirowała w całej średniowiecznej sztuce nowe, pozbawione symbolizmu wyobrażenie ukrzyżowania. Dotychczas sztuka sakralna wyrażała ukrzyżowanie w sposób symboliczny. Dopiero mistycyzm zmienił ten stan rzeczy. Ukrzyżowanie stało się bardzo dramatyczne, przepełnione brutalnością cierpienia. Z takim charakterem pasji spotkamy się w nyskim ołtarzu.

Renesansowy skarb sztuki

W kościele pw. św. Jakuba w Nysie znajduje się prawdziwy skarb sztuki renesansowej. Chodzi tu o obraz Matka Boska z Dzieciątkiem i Czternastu Świętych Wspomożycieli. Dzieło to zostało namalowane przez Hansa Dürera (1490—1538), brata słynnego geniusza renesansu niemieckiego Albrechta Dürera. Obraz ma sygnaturę HD i datę 1524. Znajdował się pierwotnie w kaplicy pw. Czternastu Świętych Wspomożycieli w tym kościele.

Hans Dürer pochodził z Norymbergi. Naukę pobierał w warsztacie swojego słynnego brata, a od 1529 roku pracował w Krakowie na dworze króla Zygmunta I, gdzie uzyskał tytuł nadwornego malarza. Na Wawelu namalował freski przedstawiające sceny batalistyczne, a także brał udział w wykonaniu ołtarza w kaplicy Zygmuntowskiej — klejnocie polskiego renesansu. Zanim przybył do Krakowa, powstał jego obraz dla nyskiego kościoła. Trudno jest dokładnie określić, w jaki sposób to dzieło zostało sprowadzone do Nysy. Można przypuszczać, że obraz namalował na zamówienie wrocławskiego biskupa Jakuba Salzy. Jak wiemy, biskupi wrocławscy utrzymywali kontakty z wieloma europejskimi artystami, np. biskup wrocławski Jan Turzo zamawiał obrazy u tak wielkich artystów, jak Łukasz Cranach czy Albrecht Dürer. Być może dzięki podobnemu zamówieniu obraz dotarł do Nysy. Tutaj znajduje się od kilku stuleci.

Dzieło to spełniało ważną funkcję, gdyż było obrazem ołtarzowym. Kult Czternastu Świętych Wspomożycieli należy do zapomnianych dziś zjawisk religijnego życia. Pochodził z Niemiec. Wiąże się on z wiarą w pewne objawienie, które przez stulecia traktowano jako zjawisko historyczne i przez to rzeczywiste, a miało ono miejsce w średniowieczu w diecezji bamberskiej. Historia ta, a właściwie legenda, bo tak należy nazwać tego rodzaju opowiadanie, mówi, że młodemu pasterzowi objawiło się na niebie dziecię z krzyżem w otoczeniu grupy innych czternaściorga dzieci. Niebiańskie dziecko prosiło o wybudowanie w miejscu objawienia kościoła, do którego mogliby uciekać się w potrzebie wierni. Teologowie uznali to za znak Opatrzności, a w miejscu tym powstało wielkie sanktuarium pielgrzymkowe — dziś jest to słynny barokowy kościół w Vierzehnheiligen. Tak oto powstał niegdyś wielki kult religijny, którego ślady spotykamy również na Śląsku. Czternastu Świętych Wspomożycieli to grupa świętych, do których mógł się zwrócić każdy, kto popadł w trudną sytuację. Była to grupa świętych specjalnie wyznaczonych przez Kościół, gdyż to oni, według dawnych ich życiorysów, w godzinie swojej męczeńskiej śmierci otrzymali boskie zapewnienie o sile wstawiennictwa.

Obraz nyski jest duży. Ma wyraźną kompozycję złożoną z dwóch sfer. W jego górnej części widzimy postać Maryi z koroną na głowie, w królewskich szatach i berłem w ręce. Została przedstawiona jako błogosławiąca świat Królowa Nieba. Maryja trzyma Dzieciątko, na którego kolanach spoczywa jabłko — symbol strawy duchowej i życia wiecznego. Przedstawieniu towarzyszy obłok z mnóstwem aniołków. Scena Maryi z Dzieciątkiem należała do typowych elementów w przedstawieniach Czternastu Świętych Wspomożycieli. Ich postacie widzimy w dolnej części obrazu. Grupę stojących świętych rozpoczyna przedstawienie św. Krzysztofa — patrona od nagłej śmierci, dalej widzimy: św. Katarzynę — patronkę od bólów gardła i głowy, św. Barbarę — patronkę pomocną w godzinie śmierci i utrapienia, św. Jerzego — patrona rycerzy chroniącego też zwierzęta przed chorobami, św. Blasiusa — patrona od nagłej śmierci i bólów gardła, św. Cyrakiusa — chroniącego od opętania, św. Małgorzatę — patronkę od bólów porodowych, św. Dionizego — chroniącego od wszelkich bólów głowy, św. Wita — patrona chorych na epilepsję, św. Aegidiusa — patrona trudnej spowiedzi, św. Erazma — patrona od cierpień cielesnych, św. Pantaleona — chroniącego od strasznych chorób, św. Akaciusa — patrona od chorób, św. Eustachego — patrona rycerzy i ludzi w potrzebie. Wszystkich tych świętych przedstawiono w najmodniejszych wówczas strojach, co jest ciekawym źródłem pokazującym dawną modę. Owi święci zostali przedstawieni na tle realistycznie namalowanego krajobrazu — rozległej panoramy. Jest to charakterystyczna cecha malarstwa renesansowego. Głęboka perspektywa i sugestywne połączenie nieba i ziemi sugerują nieskończoność Boga i Jego dzieła.

Nyski obraz Hansa Dürera, skarb renesansowego malarstwa, jest świadkiem zapomnianego dziś kultu religijnego, którego już nie wymieniają współczesne poważne dzieła hagiograficzne, zwłaszcza że wielu tych świętych Kościół uznał za postacie legendarne.

O pewnym obrazie Willmanna

Koniec XVII i początek XVIII wieku zapisał się w dziejach Nysy jako okres wspaniałych fundacji artystycznych. Wtedy to na zamówienie biskupów wrocławskich powstawały dzieła wielu wybitnych twórców. W tym gronie szczególne miejsce zajmuje najwybitniejszy śląski malarz doby baroku Michał Willmann. W kościele pw. św. Jakuba spotkamy w jednej z kaplic bocznych obraz przedstawiający męczeństwo św. Bartłomieja.

Willmann urodził się w Królewcu prawdopodobnie w 1630 roku, a zmarł w Lubiążu w 1701 roku. Początkowo pobierał naukę u swego ojca, również malarza. W wieku 20 lat udał się w podróż do Niderlandów, gdzie studiował dzieła wielkich mistrzów: Rembrandta, Jakuba de Backera, a także Rubensa, van Dycka i Reynoldsa, których twórczość wycisnęła swoiste piętno na sztuce tego mistrza. Willmann przebywał w Pradze, Berlinie i we Wrocławiu, gdzie jego twórczość zainteresowała śląskich cystersów, niegdyś wielki zakon, słynny w czasach baroku z mecenatu nad sztuką. Związał się z tym zakonem i dla niego tworzył swoje dzieła. Prace Willmanna spotykamy w cysterskich klasztorach śląskich: w Krzeszowie, Lubiążu, Henrykowie oraz Trzebnicy. Pozostawił on też swoje dzieła we Wrocławiu, gdzie działał na zlecenie biskupa wrocławskiego Franciszka Ludwika — słynnego na Śląsku mecenasa sztuki, któremu Nysa również wiele zawdzięcza.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 24.84