Ta książka wywołała we mnie znacznie więcej emocji, niż się spodziewałam. Zaczęłam ją jak dobry thriller, skupiona na brutalnych morderstwach i poszukiwaniu sprawcy, ale z każdą stroną coraz bardziej wciągała mnie psychologiczna gra między człowiekiem a sztuczną inteligencją. Czułam napięcie, niepokój i wielokrotnie zmieniałam swoje podejrzenia. W pewnym momencie przestałam już ufać własnym teoriom.
W trakcie lektury wyraźnie czuć również znajomość dwóch światów: prawa i IT. Wątki dotyczące wymiaru sprawiedliwości oraz sztucznej inteligencji nie sprawiają wrażenia przypadkowo dodanego tła. Są integralną częścią historii i nadają jej wiarygodności. Autorka potrafi wykorzystać wiedzę techniczną i prawniczą bez zamieniania powieści w podręcznik, dzięki czemu nawet bardziej złożone zagadnienia pozostają przystępne i służą przede wszystkim fabule.
Najmocniejsze jest jednak zakończenie. Byłam przekonana, że wiem, dokąd zmierza ta historia, a finał całkowicie wytrącił mnie z tej pewności. Jest szokujący, przewrotny i naprawdę wbija w fotel. Po ostatniej stronie potrzebowałam chwili, żeby poukładać sobie w głowie to, co właśnie przeczytałam.
To nie jest debiut, obok którego można przejść obojętnie. Autorka świadomie prowadzi czytelnika, podsuwa tropy i pozwala mu uwierzyć, że zrozumiał już całą historię, by w finale całkowicie odebrać mu tę pewność. Zakończenie nie tylko zaskakuje, ale każe spojrzeć na wcześniejsze wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Kiedy wydaje Ci się, że znasz już odpowiedź, autorka udowadnia, że przez cały czas zadawałaś niewłaściwe pytanie. I właśnie wtedy ta historia uderza najmocniej.