Myślałam sobie - kolejna książka o piciu i udanym wydostaniu się z uzależnienia. Siedziałam na plaży w Gdyni, w Warszawie przed Pałacem Kultury. Wszędzie, każde słowo tej książki bolało tak samo. Doświadczenie mojego ukochanego terapeuty okazało się być dokładnie tak samo przykre, jak moje. Nawet w najintymniejszych rozmowach nie czułam się z nim tak blisko, jak podczas czytania tej książki. I chyba dlatego, Panie Józku, ona musiała powstać. By ten zawstydzony pacjent w trakcie lektury mógł się otworzyć. Zupełnie inaczej. Dziękuję za wszystko, co Pan dla siebie i innych pokonał. Było i jest warto