Byś mnie kochał
Nie chciałem bogactw, dostatku
Zrzekam się materialności
Obnażam się szczerze
Byś mnie kochał
Aż tyle i przede wszystkim
Kochaj prawdziwie
Każdą skazę i troskę
Nie kwiaty, nie wino
Zwalniam te drobnostki
Kochaj — z definicją
Dosadnie oddaj mi całość
Nienawidzę Kochać
A jako kaktus lub jeż
Byś się odważył zbliżyć?
Wiadoma szansa ukłucia
Im bliżej, tym głębiej
A wpuścisz do głowy — namiesza
Silny ucisk na rozum,
Już nie twój i ślepy rozsądek
Otumanienie
A w trudzie pójdziesz w ogień
Zbaczając ze swej drogi
Wyrzeczesz się troski o siebie całkowicie
A nienawidzę kochać
Miłość odmienia nieodwracalnie
Dobra — koi i leczy
Zła — wykrwawia, zabija
Przystanek
Chciałem być czyimś domem
Każdego dnia ofiarować radość i miłość
Zostałem tylko przystankiem
Na chwilkę, na moment
Zdewastuj to moje miejsce
Na sercu tymczasowy przystanek
Dla zabawy i doznań
Twoja radość, nie moja
Ruszaj dalej, w nowe nieznane
Przejdź obojętnie
Zapomnij i zaprzecz znaczeniu słów
Przecież nic mi się nie stanie
Na deszczu zostanę