„Niebieskie Róże” to mroczna, hipnotyczna opowieść balansująca pomiędzy baśnią, horrorem metafizycznym i psychologiczną przypowieścią o ludzkiej naturze. Już od pierwszych stron książka buduje atmosferę niepokoju, który nie wynika z gwałtownych wydarzeń, lecz z poczucia, że sam świat jest czymś żywym — obserwuje, pamięta i cierpliwie czeka.
Największą siłą powieści jest jej język. Narracja płynie powoli, gęsto, niemal jak sen albo stara legenda przekazywana szeptem przy ogniu. Opisy lasu należą do tych fragmentów, które zostają w głowie na długo: światło „mięknące” między drzewami, wilgoć wsiąkająca w korę, cisza, która wydaje się mieć własną świadomość. Autor nie próbuje straszyć tanimi efektami. Groza rodzi się tu z atmosfery i z przekonania, że człowiek nigdy do końca nie panuje nad własnym cieniem.
Sama idea cieni jest jednym z najbardziej interesujących elementów książki. W „Niebieskich Różach” cień nie jest jedynie odbiciem człowieka, lecz częścią karmiącą się jego najgorszymi cechami — zazdrością, pychą, gniewem czy chciwością. Im bardziej człowiek poddaje się swoim wadom, tym bardziej cień przejmuje nad nim kontrolę. To bardzo mocny symboliczny motyw, który sprawia, że powieść można czytać zarówno jako fantasy, jak i metaforę ludzkiego zepsucia.
Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie. Lira — dziewczyna o nienaturalnie białych włosach, hodująca niebieskie róże — od początku wydaje się związana z lasem w sposób głębszy, niż sama rozumie. Aron, drwal milczący i ciężki jak drewno, z którego buduje swój świat, jest doskonałym kontrastem dla jej delikatności. Ich relacja została napisana oszczędnie, ale właśnie dzięki temu jest wiarygodna. Nie ma tu wielkich deklaracji miłości — jest wspólne trwanie w świecie, w którym nic nie jest pewne.
Świetnie wypada również sam świat przedstawiony. Dębowy Próg nie przypomina typowej fantasy pełnej rycerzy i magii. To miejsce surowe, chłodne, niemal pogańskie. Religia istnieje tu jedynie jako echo czegoś dawno martwego, a ludzie nauczyli się żyć bardziej obok strachu niż ponad nim. Dzięki temu książka ma bardzo oryginalny klimat — bliżej jej do mrocznych legend Europy Wschodniej niż klasycznego fantasy.
Autor tak bardzo celebruje atmosferę. Nie wszystkim czytelnikom przypadnie do gustu powolne tempo narracji. Jednak dla wielu właśnie ono okaże się największym atutem książki.
„Niebieskie Róże” to opowieść o cieniu — tym, który chodzi za człowiekiem, i tym, który mieszka w nim od zawsze. To historia nie tyle o walce z potworem, ile o lęku, że potwór może być jedynie odbiciem naszych własnych pragnień. Duszna, poetycka i bardzo sugestywna książka, która bardziej wnika pod skórę i niesie ważną refleksję.