Juliette Roche kocha Paryż — nie ten z pocztówek, ale ten po deszczu, odbity w kałużach przy Boulevard Saint-Germain. Zaczytuje się nocami, gdy miasto cichnie, a światło lamp odbija się od kieliszka czerwonego wina. Pisze dark fantasy i romantasy, gdzie miłość nigdy nie jest prosta, a magia zawsze ma cenę. Jej bohaterowie częściej ratują się nawzajem wbrew sobie niż z wyboru, a granica między pragnieniem a przekleństwem jest niebezpiecznie cienka.