E-book
6.83
drukowana A5
18.52
Na łamach Czasu

Na łamach Czasu


5
Objętość:
60 str.
W księgarniach:
ISBN:
978-83-8189-841-6
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.52

O książce

Wiersze zamieszczone w ostatniej odsłonie lirycznego tryptyku autora są odbiciem człowieka, dla którego czas nie ma racji bytu. Nagle odbiorca staje przed krzywym zwierciadłem nakręcających rzeczywistość zegarów wykrzyknieniami wskazówek, gdzie trudno napotkać dobre rady. Jednak aforystyczna konstrukcja zbioru bawi oraz przenosi do alternatywnego świata, który weryfikuje współczesność, przygotowując wywar z przywar.

Opinie

Kinga Młynarska

„Na łamach Czasu” to zwieńczenie lirycznej trylogii (I – „Frazy Księżyca”, II – „Soneciarnia”) Mateusza Połuszańczyka. „Czas jest także żywiołem” – mawiał J. W. Goethe. Myśl autora „Fausta” znajduje odzwierciedlenie również w najnowszym zbiorze sokólskiego poety. Podmiot „Na łamach Czasu” całkowicie oddał się we władanie czasowi. Nie tylko śledzi jego upływ oraz znajduje wiele mówiących znaków tegoż w sobie, to nawet z Czasem rozmawia. Żali się, że zbyt szybko mija życie, które Połuszańczyk ubiera w metaforę nieustannej wędrówki (a nawet wspinaczki). Wiele utworów porusza ten temat – ulotności i kruchości, jakie wpisane zostały w biografię człowieka. Każde intymne wyznanie podmiotu, przyznanie się do lęków, niepewności, chwili wahania tworzą uniwersalny obraz ludzi w ogóle. Pojawia się tu także refleksja o współczesności – podmiot „Na łamach Czasu” spogląda na nasze tu i teraz przez prymat przeszłości. Zauważa jak bardzo ubożeje nasze życie (szczególnie wewnętrzne). Mężczyzna nie ma litości dla ludzkiej głupoty, naiwności, pazerności czy obłudy – skrzętnie notuje każdy ich przejaw i w typowy dla siebie sposób kpi oraz przestrzega. Nie da się mówić o zmieniających się czasach bez wspomnienia o coraz większej ekspansji technologii w naszej codzienności. W „Z duchem czasu” w nieco żartobliwy sposób Połuszańczyk punktuje ludzi, którzy absolutnie każdą dziedzinę swojego życia potrafili przenieść już do sieci. W kończącym trylogię tomie autor naprzemiennie ukazuje nam szeroką i wąską perspektywę. Lawiruje między osobistymi przeżyciami podmiotu (jego lęków, nadziei, planów, zasobów pamięci itp.) a łapaniem oznak mijającego czasu – znajduje je w sytuacjach, postaciach, relacjach, przedmiotach, modach, śmierci itd. Mając świadomość, że to ostatni tom wierszy Połuszańczyka (co autor sam zapowiedział) możemy doszukać się tu swoistego rozrachunku poety z samym sobą, ze „swoim czasem”, co zresztą daje wyraźnie do zrozumienia w utworach wspomnieniowych, szczególnie poświęconych bliskim. Przede wszystkim jednak zdaje się to wyrażoną poetycko tęsknotą za wymienianymi w lirykach spotkaniami, relacjami, emocjami, wartościami itd. Poza stylizacjami Połuszańczyk chętnie wplata w liryczną opowieść rozmaite przysłowia, powiedzenia, teksty (pop)kultury. Często to właśnie różne wyrażenia stają się pretekstem do refleksji o świecie i człowieku. Jednak dominuje tu wypracowany już od pierwszego tomu tej swoistej trylogii oryginalny styl autora – cechami charakterystycznymi są m.in. lekkie pióro, inteligentna gra słowna (znaczenia, skojarzenia, odwołania, aluzje), drwina oraz humor. Jednak pod maską żartu, subtelnej kpiny często kryją się rozważania raczej gorzkiej natury. Połuszańczyk z niezwykłą starannością skonstruował swój tom – całość to spójny obraz, w którym lejtmotywem jest, rzecz jasna, czas. Ale zwróćmy uwagę także na formę – autor narzucił sobie pewien rygor i konsekwentnie spisuje wersy według ustalonego porządku, dbając o rytm, rym, liczbę zgłosek itp. Jako bonus dołączył zaś „Aforyzmy tymczasowe” – niekoniecznie ściśle związane z kategorią czasu oraz „Dzień z życia poety”. Już przy pierwszym tomiku autora pisałam, że to „poezja z duszą” – mało kto dziś decyduje się na klasyczne rozwiązania, na pisanie piórem maczanym w kałamarzu pełnym atramentu z minionego wieku. Mateusz Połuszańczyk to poeta co się zowie. Jego wiersze mają unikalny klimat, przywodzący na myśl właśnie jakieś dawniej, jakieś wtedy. Przy czym w swojej wymowie to liryka na wskroś współczesna, a może precyzyjniej: uniwersalna, nawet w portretach konkretnych osób, pejzażach konkretnych sytuacji. Lektura „Na łamach Czasu” sprawia ogromną przyjemność!

26 marca 2020, o 19:47

Autor

Mateusz Połuszańczyk
Mateusz Połuszańczyk
Mateusz Połuszańczyk — poeta, dziennikarz sportowy, publicysta. Twórca tomików poetyckich pt. „Frazy Księżyca” oraz „Soneciarnia”. Niezmiennie utrzymuje, że ukończył filozofię na wietnamskim uniwersytecie w Hanoi, lecz nie stawił się na wręczeniu dyplomów. Nieślubny syn poezji i prozy. Jego autorskie motto życiowe brzmi: „Wiersz to broń, a poezja to wiedza, kiedy pociągnąć za spust”. Swój sukces definiuje sumą porażek.

Nad książką pracowali:

Wiktoria Kaleta
Projekt okładki
Katarzyna Poloczek
Redaktor