E-book
15.75
drukowana A5
25.71
Męki wyższego rzędu

Bezpłatny fragment - Męki wyższego rzędu


Objętość:
34 str.
ISBN:
978-83-8467-684-4
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.71

Motto:

Gdybym zbyt bał się życia —

Zabiłbym się od razu, ale

już czuję się martwy.

EPITAFIUM DLA ŻYWEJ OSOBY

„zawsze byłeś inteligentnym i elokwentnym człowiekiem”

rzekł ktoś kto się dowiedział

o mojej chorobie


poczułem się jak duch

kogoś zabitego

który leży w trumnie

i trwa dzień zaduszny


ale ja żyję

jeszcze nie zginąłem

jeszcze my żyjemy

póki nas nie skreśla

grabarz albo cieśla

ROZBITEK

Ja — jak rozbitek z dala od wysp wydm,

który wypadł z wraku pirackiego statku,

majtek nieszczęsny, niewierny przypadku,

były poławiacz zjaw, towarzysz widm.


Płynę przez chłodną próżnię Atlantyku,

piszę i wpadam w fal miarowy rytm,

składa ocean raz za razem — rym.

Poemat płynie przez morze upadku.


Ludzkość mi strasznym, potwornym — krakenem.

Dom — opuszczonym i straszącym — wrakiem.

Życie zaś groźnym i chłodnym basenem.


Płynę — z albatrosem, tym samotnym ptakiem.

Boję się na tratwie, płynąc pod rekinem.

Życie i los mój — są niestety — takie.

INNY KWIECIEŃ

w moim ogrodzie kwitły

chore mroczne rośliny

zamiast stokrotek róży

rosiczki dzbaneczniki

a ponad nimi latały

zamiast motyli pszczół

ćmy oraz nietoperze


smutny drapieżny ogród

w którym mgła albo słota

i noc jak w ciemnej dolinie


teraz ogród się zmienił

ale niezbyt drastycznie

nieco wyjrzało słońce

wpadło światło księżyca

wąż chociaż ogrodowy

tworzący sztuczną tęczę

no i wiewiórka czy rudzik

gryzoń czy ptak co cieszą


lecz to się stało za późno

wiosna się ociągała

kwiecień dla mnie już minął

bo zwiędły już nawet kwiaty

zła

HAIKU

końcówka kwietnia

pod i ponad drzewami

sypią się płatki

EROTYK DO WIERSZA

przesącz się we mnie litero metaforo

ujmij mnie spacjo

zapisu masturbacjo

ejakulacjo


chcę chociaż raz poczytać

siebie

zakląć

pieścić tę magię

aż będę w cielistym niebie


ciało sonetu

jak szpik szkieletu

rym lub wiersz biały

spocony cały


poezja to Kamasutra

dzisiaj na skraju jutra

BALLADA O SYNU KSIĘŻYCA

Spływa księżyca sierpa kołysanka,

Śpi albinosek — do samego ranka,

Śni sen cygański, o skórze z hebanu,

Bo jest wyrzutkiem — nawet wśród Cyganów.

Sierpowy księżyc kradnie z pola zboże,

Ale i odpływ jakby ukradł morze,

Płacze albinos do samego ranka,

I nie pociesza go matka Cyganka.

Płacze sierota o lepkich rękach,

Płacze i razem z nią — ta piosenka.

I skrada duszę białego Cygana,

Księżyc mu świeci do bielszego — rana.

Wyblakłe dziecię — płacz do księżyca,

Módl się do jego srebrnych kraterów!

On nawet takich jak ciebie — przemyca,

Przez drut kolczasty — w sale bohaterów.

Heban obleka nocną tarczę — nagle.

Gdyż nawet księżyc napada — zaćmienie…

I umysł czasem płata ciemne figle,

Albinos śpi już. Gdzież tu… zrozumienie?

DYTYRAMB DEDYKOWANY POŻERACZOM PADLINY

Toksyczny gołąb, dobroczynny kruk.

Złowróżbny omen, wybielony bóg.

Gołębie niszczą — ze spiżu pomniki.

A kruki sprzątną, co zryły — dziki!

Mówią, że gołąb to boski znak,

A prawda leży, lecz jakby na wznak.

Kruk — żaden szkodnik! Zjada padlinę…

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.71