E-book
55.13
drukowana A5
73.29
drukowana A5
Kolorowa
107.9
Królowie Herulów, Wandalów i Wenedów. Przodkowie Gryfitów, Sobiesławiców i książąt meklemburskich.

Bezpłatny fragment - Królowie Herulów, Wandalów i Wenedów. Przodkowie Gryfitów, Sobiesławiców i książąt meklemburskich.


Objętość:
392 str.
ISBN:
978-83-8455-338-1
E-book
za 55.13
drukowana A5
za 73.29
drukowana A5
Kolorowa
za 107.9

W krainie legend

I. O gryfie

Około 675 roku p. n. e., grecki podróżnik i poeta Aristeas, jako pierwszy opisał środowisko i zachowanie tego stworzenia. Opowiedział historię, którą opowiedzieli mu nomadzi z Eurazji.

Aristeas poinformował, że gryfy były groźnymi, złocistymi stworzeniami, które żyły na pustyni i w górach Mongolii. Ich gniazda wykonane były z czystego złota. Znajdowały się wysoko w górach, dając stworzeniom doskonały widok na krajobraz poniżej.

Mówiono, że chroniąc swój skarb i swoje młode gryfy, zaciekle zlatywały w dół i porywały swoimi ogromnymi szponami (a czasem lwimi pazurami) każdego człowieka, który odważyłby się wkroczyć na ich terytorium. W późniejszych opowieściach miały też upodobanie do mięsa koni.

Podobnie, jak w przypadku bazyliszka czy jednorożca, legendarny gryf mógł być oparty na prawdziwym zwierzęciu. Jednym z kandydatów był „lammergeier” — ogromny sęp, żyjący w górach Europy i Azji, który porywał żywą zdobycz.

Inna teoria sugeruje, że legendy o gryfach powstały jako sposób na wyjaśnienie skamielin starych szczątków. Tajemniczych, haczykowatych stworzeń, które zostały znalezione w bogatych w złoto obszarach pustyni Gobi. Tam, gdzie powstały historie kochającego złoto gryfa.

Wiemy teraz, że stworzeniem tym mógł być Protoceratops — sześciostopowy dinozaur z papugo podobnym rytmem i grzebieniem na szyi, który można było pomylić ze skrzydłami.

Niezależnie od źródła legendy, po tym, jak Aristeas opowiedział swoją historię, gryfy ożywiły wyobraźnię greckich i rzymskich artystów. Stworzenia zostały pokazane, jak atakują jelenie i konie lub przyczepione do rydwanów bogów, transportują przez niebiosa Apolla, Zeusa i Nemezis (boginię zemsty).

Siostra Apolla, bogini księżyca Artemida, była również czasami przedstawiana na grzbiecie gryfa. Później gryfy związały się z Nemezis — boginią sprawiedliwości, która ścigała złoczyńców równie szybko i zaciekle jak gryfy, które ciągnęły jej rydwan.

Grecy znali gryfy, jako strażników nie tylko sprawiedliwości, roślin uprawnych i złotego słońca, ale także złotego skarbu. Około 430 r. p. n. e., grecki historyk Herodot pisał o złocie, pochodzącym z dalekiego wschodu i północy:

„Nie mogę powiedzieć na pewno, w jaki sposób pozyskuje się tam złoto, ale niektórzy twierdzą, że jednoocy ludzie zwani Arimaspowie kradną je Gryfom”.

Niektóre informacje o gryfie Herodota pochodziły od Aristeasa, podróżnika, który żył dwieście lat wcześniej. Aristeas napisał wiersz (już zaginiony) o swoich poszukiwaniach legendarnej krainy za ojczyzną „północngo wiatru”, gdzie Apollo miał spędzać zimy. Podróżując po Azji Środkowej, Aristeas dowiedział się o Arimaspianach i ich konflikcie z gryfami pilnującymi złota.

Ta sama historia została przywołana w „Prometeuszu w okowach”, w tragedii sztuki Ajschylosa (zm. w 456 r. p. n. e.). Prometeusz był starożytną istotą, która ukradła bogom ogień, aby dać go ludzkości. Zeus, król bogów, skazał Prometeusza na przykucie łańcuchami do gór daleko na wschodzie, na samym krańcu świata znanego Grekom.

W sztuce, Prometeusz ostrzegał inną postać: „Strzeżcie się ostrych dziobów psów Zeusa, które nie szczekają, gryfów i jednookiego ludu arimaspijskiego, dosiadającego koni, który mieszkał nad … strumieniem płynącym złotem”.

Okoliczne regiony znane były tylko z relacji Issedonów, którzy opowiadali historie o jednookiej rasie ludzi i złotych stróżach — gryfach. Te historie były odbierane przez Scytów od Issedonów i przekazywane Grekom.

Jednooka rasa nosiła scytyjskie imię Arimaspi. Przy czym „arima” było scytyjskim słowem oznaczającym „jeden”, a „spû” oznaczało „oko”. Byli oni jednookimi jeźdźcami koni nad płynącym strumieniem złota. Obok nich znajdowały się gryfy — nieme psy Zeusa o ostrych ustach, Oceanusa, boga wody, otaczającego ziemię. Ajschylos reprezentował go jako przelatującego w powietrzu na północy, na gryfie — czworonożnym ptaku.

Na Krecie, w Grecji, archeolodzy odkryli przedstawienia gryfów na freskach w „Sali Tronowej” pałacu Knossos z epoki brązu, z XV wieku p. n.e. Starożytni Grecy uważali sępa za potomstwo gryfa. Mit ukazywał wyraźny związek między dwiema bestiami. Obie były ważne w wierzeniach i praktykach neolitycznych ludów Anatolii.

W rzeczywistości było bardziej prawdopodobne odwrotne połączenie, tj. sęp łączył się z panterą lub lampartem, tworząc mitycznego gryfa, który w swojej niebiańskiej postaci był personifikowany w mezopotamskich tradycjach, jako (mul) UD. KA. DUH. A.

Widziano, jak ta przerażająca istota unosiła się w środku zimy, dokładnie wtedy, gdy sądzono, że dusze wkraczają do krainy zmarłych.

II. Narodziny przodka Gryfitów

Historia opowiedziana przez Greków, mieszkających w Poncie była następująca:


Herakles, zaganiając bydło Gerionów, przybył na tę ziemię, która była uprzednio opuszczona, a teraz była zamieszkana przez Scytów. Gerioni mieszkali na zachód od Pontu. Osiedli na wyspie zwanej przez Greków — Erytheą, na brzegu oceanu w pobliżu Gadiry, poza filarami Heraklesa. Jeśli chodzi o ocean, Grecy mówili, że opływał on cały świat, skąd wschodziło słońce, ale nie mogli udowodnić, że tak jest.

Herakles przybył stamtąd do kraju zwanego teraz Scytią, gdzie napotykając zimową i mroźną pogodę, naciągnął na siebie lwią skórę i zasnął. Gdy spał, jego klacze, które pasły się zaprzężone w jarzmo rydwanu, były ożywione z dala od boskiej fortuny.

Kiedy Herakles się obudził, szukał ich, odwiedzając każdą część kraju, aż w końcu dotarł do krainy zwanej „Lasem”. Tam znalazł w jaskini stworzenie o podwójnej postaci, które było w połowie dziewicą i w połowie wężem. Powyżej pośladków była kobietą, pod nimi był wąż.

Kiedy ją zobaczył, był zdumiony i zapytał czy widziała jego błąkające się klacze. Powiedziała, że je ma i nie zwróci ich, chyba, że on się z nią spotka. Herakles to zrobił, mając nadzieję na nagrodę.

Bardzo chciał zabrać konie i pojechać. Ona zwlekała z ich zwrotem, aby móc mieć ze sobą Heraklesa tak długo, jak to możliwe. W końcu oddała je, mówiąc mu: „Przyszły te klacze, a ja trzymałam je tutaj dla ciebie bezpieczne, a ty zapłaciłeś mi za ich zatrzymanie, bo mam trzech synów przy tobie. A teraz powiedz mi, co mam zrobić, gdy dorosną: czy mam ich tu zatrzymać (bo jestem królową tego kraju), czy mam ich odesłać do ciebie?”

W ten sposób zapytała, a potem Herakles odpowiedział: „Kiedy zobaczysz, że chłopcy dorośli, zrób co następuje, a postąpisz słusznie. Którykolwiek z nich zagnie ten łuk i będzie nosił ten pas, wtedy uczyń go mieszkańcem tej ziemi, ale kto nie spełni moich wymagań, wyślij go z kraju. Zrób to, a będziesz miała pociechę, a moja wola się spełni”.

Więc wyciągnął jeden ze swoich łuków (do tej pory Herakles zawsze nosił dwa) i pokazał jej pas. Dał jej łuk i pas, który miał złote naczynie na końcu zapięcia, a oddawszy je, odszedł. A kiedy urodzeni jej synowie stali się dorosłymi mężczyznami, nadała im imiona, nazywając jednego z nich Agathyrsus, drugiego Gelonus i najmłodszego Kosy.

Ponadto, pamiętając instrukcje, zrobiła, co jej kazano. Dwóch jej synów: Agathyrsus i Gelonus, zostało wygnanych przez matkę i opuściło kraj, nie mogąc spełnić postawionych wymagań. Zaś Kosy, najmłodszy, wypełnił je i tak został na tej ziemi.

Ze Scyta, syna Heraklesa, pochodziła cała linia królów Scytii. Ze względu na statek, Scytowie do dziś noszą statki na pasach. To zrobiła jego matka dla „Scythesa”. Tak mówili greccy mieszkańcy Pontu.

Teraz, gdy wiemy, że legendarnym przodkiem Gryfitów był Antyriusz (Anthyriusz), zwany również jako: Idanthyrsus (Agathyrsus), którego przodkiem był Zeus, to szybko rozpoznamy, że legendarnym przodkiem Gryfitów — protoplastą Anthyriusza był Herakles (łac. Hercules). Był on synem Zeusa i Alkmeny.

Zatem Herakles w krainie Scytów, zwanej „Las”, posiadł w jaskini Amazonkę, kobietę przypominającą swoją postacią węża. Z niej zrodził się przodek Gryfitów, Antyriusz. Jej imię brzmiało Marpeis i była matką królewskiej dynastii Scytów.

Potem na znak tego wydarzenia wszyscy Scyci czcili ich jako bogów. Scyci również składali królewską ofiarę Posejdonowi. W języku scytyjskim Hestia nazywała się Tabiti, Zeus to Papaeus, Ziemia to Apia, Apollo to Goetosyrus, niebiańska Afrodyta to Argimpasa, Posejdon to Thagimasadas.

Herakles to Radageis (tak, jak bóstwo czczone u Słowian Połabskich). Robili również obrazy, ołtarze i kapliczki dla Aresa.

III. O legendarnym przodku Gryfitów — Antyriuszu

Nastał rok 323 p. n. e., Aleksander Wielki — król Macedonii z dynastii Argeadów, przebywał właśnie w Ekbatanie, w Babilonie. Panowało upalne lato. Do pałacu, w którym przebywał Aleksander, wszedł jeden z jego bliskich żołnierzy i rzekł:

— Panie! Smutna to wiadomość. Twój najbliższy przyjaciel i współpracownik — Hefajstion, zmarł!

Po chwili wódz wstał, jakby w szoku i przemówił:

— Łżesz! To nie może być prawda! To nie może być prawda… Wyjdźcie wszyscy! Wszyscy!

Przeto Aleksander pozostał sam. Następnie, będąc w rozpaczy przewracał wszystkie rzeczy, a wieloma rzucał o ścianę. W ciągu kilku dni jego stan zdrowia pogorszył się. Począł nadużywać alkoholu. Załamany śmiercią swego przyjaciela, wydał na jego pogrzeb i grobowiec, gigantyczną fortunę.

Jego samopoczucie nie uległo poprawie. Przyszedł dzień, że jego choroba, przykuła jego ciało do łoża. Nie był w stanie chodzić czy stać. Wokół niego zebrali się jego najważniejsi doradcy i książęta — dowódcy jego wojska.

Wśród nich był Antyriusz, który podczas kampanii przeciw Persom, wydobył spod rąk barbarzyńców konia Aleksandra Wielkiego, Bucefała, przywracając go swemu władcy.

Pochodził on z królewskiej dynastii Scytów. Walczył z tarczą, na której był wymalowany gryf. Podszedł do umierającego Aleksandra i przemówił ze łzami w oczach:

— Panie! Zaszczytem było ci służyć. Twoja sława i osiągnięcia przetrwają w ludzkiej pamięci na wieki!

Potem ukląkł przed jego łożem, oddał mu hołd i ucałował jego rękę. Aleksander nie był już w stanie nic powiedzieć. Jego ciało było sparaliżowane. Jego oddech spowolniał. Spojrzał na Antyriusza, a on zrozumiał w pełni jego spojrzenie.

W komnacie smutkom nie było końca. Po kilku dniach król Macedonii zmarł. Rozpoczęto przygotowania do jego pogrzebu i balsamowania jego ciała.

Wśród dowódców — generałów wielkiego władcy, był również książę Baruan, syn władcy wyspy Gotlandii, który widząc smutnego księcia Antyriusza, rzekł:

— Panie, przeszedłeś z Aleksandrem aż na krańce świata, pokonując Dariusza — króla Persów i Medów. Prowadziliśmy wiele wojen i wytraciliśmy wielu królów. Ziemia przed nami milkła, lecz serce Aleksandra wzrosło w pychę. Teraz on już nie żyje, a ty panie, jeśli tu ostaniesz, to stracisz na swej randze i sławie.

— To prawda książę. Narody tego świata legły przed nami. Jednakże wobec twych słów, cóż mam czynić panie?

— Tak wielki wojownik i książę, po śmierci naszego wodza, nie zyska już sławy. Przeto, panie, płyń ze mną, płyń swym statkiem do Gotlandii, do mojego ojca, do króla tej krainy. Gwarantuję ci, że zostaniesz potraktowany, jak przystało na twą rangę. Na dworze mego ojca, spotka cię wiele zaszczytów. Pojutrze opuszczam dwór Aleksandra i wracam do mego ojca. Czuj się panie zaproszony!

— Dziękuję panie, twa hojność jest nadto honorowa, Me serce zdecyduje czy ostać na dworze Aleksandra, czy ruszyć z tobą na północ.

— Książę, w takim razie, będę czekał na ciebie w porcie. Niechaj twe serce zadecyduje czy potomek rodu Gryfa wyruszy ze mną w wyprawę na północ do Gotlandii.

I słowa o tamtejszych wydarzeniach zostały zapisane w Piśmie Świętym, w I Księdze Machabejskiej, że Aleksander „Przywołał więc swoich najznakomitszych dowódców, którzy wychowali się z nim od dzieciństwa, i jeszcze za życia podzielił między nich królestwo”.

„Zmarł więc Aleksander po dwunastu latach panowania. Władzę przejęli jego wodzowie — każdy nad wyznaczoną mu częścią (państwa Aleksandra). Wszyscy po jego śmierci włożyli diademy. Po nich — przez wiele lat — ich synowie, stali się sprawcami wielu nieszczęść na ziemi.”.

Mijały dni od śmierci wielkiego wodza. Antyriusz rozsądził wraz ze swoimi ludźmi, że zakończył się pewien etap i on, jako dowódca, więcej już na tej ziemi nic nie osiągnie.

Jego ludzie za życia Aleksandra otrzymali kolorowe, kosztowne szaty — za wierną służbę dla jego sprawy u boku Antyriusza.

Wszyscy ludzie potomka królewskiej dynastii Scytów, z rodu Gryfa, siedzieli w łodzi swego pana, gdzie na dziobie znajdował się wizerunek Gryfa, zaś na rufie — była głowa wołu. Antyriusz wszedł na pokład statku i przemówił do swoich wojowników:

— Moi wierni towarzysze, jak wiecie, wraz ze śmiercią naszego wielkiego wodza, zakończyła się nasza misja i służba u jego boku, która była dla nas zaszczytem. Wiele zwycięstw i podróży przez świat — za nami. W królestwie pana naszego, dojdzie do wielu podziałów i waśni.

Przeto, jak rozsądziłem, nic tu dalej po nas. Zaś mój przyjaciel, książę Baruan z Gotlandii, zaprosił nas do siebie. Wielka być może to dla nas przygoda i doświadczenie. Moi towarzysze! Czy popłyniecie wraz ze mną na północ, doświadczyć nowych podróży, by poznać to, co było dla nas dotąd nieznane?

— Popłyniemy! — odpowiedzieli zgodnie wojowie Antyriusza.

— Gwarantuję wam, że ostaniemy przyjęci po królewsku przez ojca naszego przyjaciela, który jest władcą wyspy Gotlandii!

— Wodzu! Płyniemy!

Gdy książę z Gotlandii szykował swoją łódź do powrotu, do domu, zwątpił, że Antyriusz dołączy do niego. Rozkazał swym ludziom, by jak najszybciej odpłynęli z portu w Babilonii. Gdy jego ludzie podnosili już swe kotwice i rozkładali żagle w łodzi, jeden z ludzi obejrzał się w stronę horyzontu. Następnie wykrzyknął do księcia z Gotlandii.

— Panie! Na horyzoncie łódź z wizerunkiem gryfa!

— A jednak! Antyriusz płynie z nami na północ! Czekać na naszego przyjaciela! Wielkiego wojownika!

— Dobrze panie.

Książę ze Scytii widząc łódź księcia z Gotlandii, skierował stery swej łodzi w jego kierunku. Gdy byli już blisko, jego ludzie zadęli w rogi na cześć księcia Baruan, który wkrótce przemówił:

— Rad jestem panie, że popłyniesz z nami do mego ojca. Czekać cię będzie wiele honorów i przygód. Masz moje słowo!

— Książę, moi ludzie spragnieni są nowych wypraw i podbojów, przeto płyniemy z tobą, w tę nieznaną nam krainę.

Łodzie obu książąt opuściły port w Babilonie i skierowały się ku morzom i oceanom, by odbyć wielotygodniową podróż w stronę Gotlandii.

Obie załogi obawiały się morskiej bestii — Lewiatana, co jakiś czas załogi statków sprawdzały, czy jaka głowa owego potwora nie wystaje czasem z wody.

Podczas całej podróży nikt nie mógł wypowiedzieć imienia tej bestii, gdyby tak się stało — ich statki mogłyby zostać pochłonięte przez otchłań, którą wzburzyłby sam Lewiatan.

Tymczasem w Gotlandii, władca tej wyspy został powiadomiony, że na horyzoncie morskim widać łódź z herbem panującej dynastii, jak i łódź z wizerunkiem gryfa.

Władca nie wiedząc czy może to być jakiś podstęp, rozkazał swym żołnierzom być w gotowości. Gdy łodzie zbliżały się do portu Gotlandii, królowi tej wyspy, ukazał się jego syn. Wówczas król będąc uradowanym, rozkazał, by zadęto w rogi na cześć powracającego jego syna.

Władca wyspy z wielką radością wnet rozkazał, by poczęto przygotowania do wieczornej uczty na powitanie jego syna. Gdy zeszli ze statku, król uściskał go, a następnie rozpytał się:

— A któż to mój najdroższy synu, przybył z tobą w nasze progi?

— Ojcze, to książę Antyriusz, potomek Heraklesa i Amazonki, potomek królewskiej dynastii Scytów. Herbem jego rodu jest gryf — zwierzę to, było przy Zeusie i strzegło złota przed jednookim ludem Arimaspi. To dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego. Zasłynął z tego, że wydobył słynnego konia Bucefała z rąk barbarzyńców i przywrócił go swemu panu. Zabrałem go ze sobą, by zaznał u nas nowych przygód.

Teraz Antyriusz pokłonił się królowi Gotlandii i powiedział:

— Witaj panie, to dla mnie zaszczyt, że mogę gościć u tak sławnego władcy.

Teraz król rzekł:

— Niechaj ten zacny książę zazna na naszym dworze wszelkiej uciechy i dobrej gościnności. Wojowie! Zadąć w rogi na cześć naszego gościa!

Wnet żołnierze poczęli dąć w rogi, a gdy skończyli, wszyscy pokłonili się Antyriuszowi na znak szacunku i jego obecności na wyspie.

Król kontynuował:

— Książę! Zapraszam ciebie i twoją załogę na wieczorną ucztę z okazji powrotu mego syna do domu, jak i twego przybycia. Tam będziesz miał okazję poznać moją piękną córkę!

W tym czasie, spragniona i głodna załoga statków, poczęła schodzić na ląd, by radować się ziemią po długim rejsie. Król ukradkiem oka zauważył, że załoga Antyriusza nosiła barwne szaty — podarunek od Aleksandra Wielkiego, przeto rzekł zaraz:

— Żeście w kolorach do mnie przypłynęli, toć zostaniecie nazwani na cześć waszych kolorowych szat — Obotrytami! Takie wasze imię — będzie po wieki!

Słysząc to, załoga księcia Scytii pokłoniła się królowi Gotlandii. Następnie rozeszli się do wskazanych im kwater. Antyriusz zamieszkał, jak na księcia przystało, w pokoju dworskim władcy wyspy.

Zbliżył się wieczór i uczta. Książę Scytii przyodział się w strój z wizerunkiem gryfa, a jego załoga w barwne szaty od Aleksandra Wielkiego. Wyglądało to imponująco.

Wszyscy, łącznie z królem i jego rodziną oczekiwali na wejście Antyriusza. Gdy pojawił się w progu, władca Gotlandii sprawił mu miłą niespodziankę. Uniósł rękę, a wtedy wszyscy powstali. Rogi zabrzmiały, a grajkowie zagrali hymny powitalne.

Po chwili, przy dźwięku owej muzyki kroczył książę Scytii wraz ze swoją załogą. Przy królu siedziała jego piękna córka — księżniczka Symbulla. Antyriusz wywarł na niej wielkie wrażenie. Utkwiła w nim swój wzrok, a on po chwili odwzajemnił swój, uśmiechając się do księżniczki. Podszedł do niej, pokłonił się i przywitał. Król, widząc uśmiech córki, był rad, że jego córka poczuła się szczęśliwie.

Uczta trwała do rana, a sam Antyriusz był traktowany z wielkim szacunkiem i honorami. Jego sława wkrótce obiegła całą wyspę.

IV. O założeniu Sedinorum — Szczecina

W trakcie wielu tygodni ucztowania i odpoczynku, czas Antyriuszowi umilała księżniczka Symbulla. Ich oczy miały się ku sobie. Jednakże z każdym kolejnym tygodniem, przychodziła w progi Antyriusza nuda.

Prawdziwy wojownik i żeglarz potrzebował jakiejś przygody i wyprawy w morze. Doskonale to rozumiał jego przyjaciel, syn króla Gotlandii. Toteż po kilku kolejnych tygodniach, zaprosili Antyriusza do komnaty królewskiej, gdzie był tron i sala narad. Król siedział wygodnie, a obok niego jego syn, który podróżował razem z Antyriuszem z Babilonu.

Król przemówił pierwszy:

— Jam jest wielce rad, że jesteś naszym gościem, jednakże, jak wspomniał mi mój syn, prawdziwy żeglarz pragnie wiecznie, przygód i walki. Pochodzisz ze Scytii, z terenów Morza Azowskiego. Dawniej, gdy nastąpił rozpad po wojnie trojańskiej, część ludów z tamtejszej okolicy powędrowała na północ i zamieszkała po przeciwnej stronie Bałtyku. Są to ludzie zwani Sidini — Sitini. Mieszkają w krainie położonej na czterech wzgórzach przy rzece Odrze.

Przeto nasz wielmożny gościu, popłyń do nich z twoją załogą, a jak sądzę, dostąpisz wielu kolejnych zaszczytów. Tymczasem, podczas twej nieobecności, moja córka będzie — jak mniemam, tęsknić za tobą i oczekiwać twego powrotu.

Teraz na te słowa króla, uśmiechnął się jego syn i przyjaciel Antyriusza. A dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego odpowiedział:

— Rad jestem, że moja obecność umila czas twej córce Symbulli. Jutro rano wypłynę z załogą, by odnaleźć lud Sidones, który jest znany w mej rodzimej okolicy, w Scytii. Przeto, jeśli tamże mieszkają, gdy zobaczą mego gryfa, pokłonią się nam, albowiem moim przodkiem i ich panem jest Zeus, którego oni zowią jako Papeus, a którego psami były nieme gryfy.

Po tych słowach dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego pokłonił się królowi oraz jego synowi i odszedł do swojej załogi. Powiadomił ją, że jutro rano popłyną w stronę ujścia Odry, by odnaleźć na czterech wzgórzach lud Sidones.

Zaraz zabrzmiały rogi wśród jego załogi, oznaczające rozpoczęcie przygotowań do wypłynięcia z portu w Gotlandii. Mieli szczęście bo o poranku wiał wiatr z północy w stronę pomorskich brzegów Bałtyku. Te korzystne warunki sprawiły, że ich łodzie nabrały prędkości. Antyriusz po chwili obejrzał się w stronę brzegów Gotlandii i ujrzał w oddali Symbullę, która przyszła, by ujrzeć, jak on odpływa. Wtedy Antyriusz rozkazał swojej załodze:

— W górę! Rozpiąć żagiel z gryfem!

I po chwili oczom ich wszystkich ukazał się wspaniały gryf, który falował na wietrze. Antyriusz odwrócił się w stronę Symbulli i pomachał jej na znak pożegnania, a ona odpowiedziała mu tym samym. Jej włosy falowały na wietrze, tak jak falował żagiel księcia Scytii. Po kilku milach morskich, Symbulla zniknęła z horyzontu Atyriusza.

Łodzie księcia płynęły z wolna przez wzburzone Morze Bałtyckie aż w końcu dotarły do ujścia Odry. Jeden z Obotrytów krzyknął:

— Panie! Widać Ląd!

Wnet Antyriusz spojrzał i przemówił:

— Zwolnić z lekka wiosła, gdy wpłyniemy w ujście Odry. Przygotować broń, boć nie wiadomo, co będzie na nas tamże czyhać.

Zatem postąpiono tak, jak rzekł książę. Tymczasem, gdy ich łodzie płynęły pod prąd Odrą, miejscowy lud zauważył przybyszy. Wnet rozpalono ognie na wzgórzach z kłębami dymu, by powiadomić pozostałe grody przy rzece, że może nadciągać niebezpieczeństwo.

Antyriusz ponownie przemówił:

— Ostaliśmy zauważeni, jesteśmy śledzeni, miejcie się na baczności. Według zeznań króla Gotlandii za jakieś sześćdziesiąt mil powinny pojawić się przy korycie rzeki cztery wzgórza, na których zamieszkuje lud Sitini, pochodzący z naszej ojczystej ziemi. Jeśli tak jest, to prędko się o tym przekonamy.

Łodzie płynęły dalej. Tymczasem w Sitini, na wzgórzu, przy Odrze, tuż przy Wzgórzu Radagaisusa, obradowała rada starszych. Po chwili wbiegł do rady ich wojownik — strażnik i przemówił do arcykpałana:

— Kilka łodzi zmierza w naszą stronę!

— Czy są uzbrojeni?

— Tak.

— Czy rozpoznałeś kim mogą być?

— Żerco, rzecz dziwna, bo na masztach trzepocze herb w postaci gryfa!

— Nie może być — rzekł arcykapłan. Przecie minęło wiele setek lat od przybycia w te ziemie naszych przodków z ziemi gryfa w Scytii. A teraz płyną w naszą stronę łodzie pod banderą gryfa! Bądźcie czujni! Jeśli to przedstawiciel królewskiej dynastii gryfa, to zostanie przywitany przez nas z wszelkimi honorami!

— Jak rzekłeś panie — wypowiadając te słowa, odszedł wojownik.

Antyriusz płynął dalej. Po bokach zauważyli słupy Radogoszcza. Toteż dowodzący łodziami przemówił:

— Król Gotlandii miał rację. Ten lud to Sitini znad Morza Azowskiego. Ich słupy Radogoszcza to potwierdzają.

Czym dalej było w ląd, tym bardziej koryto rzeki się zwężało, a nurt robił się silniejszy. Gęstwin leśnych po bokach nie brakowało.

Łodzie Antyriusza były ciągle obserwowane, a w radzie starszych ludu Sitini rozgorzała narada. Arcykapłan przemówił:

— Jeśli łodzie są opatrzone banderą gryfa, to musi nimi podróżować potomek Zeusa, z królewskiej dynastii Scytów, tylko przedstawiciele tego rodu mają prawo do używania tego herbu!

— W takim razie, cóż radzisz arcykapłanie? — dodał radny.

— Nie można ich zaatakować, to są nasi sprzymierzeńcy i dawni władcy. Pochodzimy z tej samej ziemi! Jeśli zaś oni przybywają do nas w pokojowych zamiarach, gdy obaczą słupy Radogoszcza, od razu rozpoznają, że my idziemy od wspólnych ojców! Zatem, gdy będą już pod naszymi wzgórzami, wyjdźmy do nich z pokojowym zamiarem, z bożkami Radogoszcza. Przywitajmy ich z wszelkimi honorami!

— Uczynimy, jak radzisz arcykapłanie — odpowiedzieli pozostali radni.

Łodzie Antyriusza powoli zbliżały się do czterech wzgórz Sitinów. Wówczas z lądu, załoga księcia Scytii usłyszała zadęcie w rogi, a po chwili im oczom ukazał się lud, który zmierzał do brzegów Odry. Nieśli z przodu wizerunek swego bóstwa — Radogoszcza. Antyriusz widząc to, rzekł:

— To znak! To znak, że ci ludzi są z naszych ojców. Ściągnąć broń i położyć na pokład!

Wnet wojowie to uczynili, a ich łodzie zbliżyły się do brzegów Odry. Rzucono cumy, a Antyriusz ujrzał arcykapłana otoczonego radą starszych i innych kapłanów. Wyrzucono z łodzi drabinkę na ląd.

Antyriusz z gryfem na piersi zszedł na ziemię i kierował swe kroki w stronę nadchodzącego arcykapłana. Jego załoga w barwnych szatach od Aleksandra Wielkiego podążała za nim.

W końcu oczy arcykapłana i Antyriusza spotkały się. Stanęli naprzeciw siebie. Każdy ze swym ludem u boku. Arcyżerca odezwał się pierwszy:

— Witaj potomku Zeusa na ziemi Sitinów. Twój znak na piersi w postaci gryfa, mówi, że tyś jest z królewskiej dynastii Scytów. Z ziemi, z której idą i nasi ojcowie, prawda to?

— Jestem rad tym słowom arcykapłanie, boć prawdę mówisz: Jam jest Antyriusz dowódca wojsk Aleksandra Wielkiego, książę Scytii, potomek Heraklesa i Amazonki Marpeis, a także potomek Zeusa, któremu służyły nieme psy — gryfy.

— Cieszę się wraz z mą załogą, że tu, na dalekiej północy, spotkaliśmy ludzi z naszej ziemi.

Następnie arcykapłan dał znak, by jego wojowie zadęli ponownie w rogi. Potem arcykapłan zaprosił ich wszystkich na ucztę, na Wzgórze Trygława, a tam książę Scytii opowiedział, jak trafił do Gotlandii.

Jego opowieściom nie było końca, boć rada starszych, arcykapłan, kapłani i lud Sitinów, byli bardzo żądni wieści o dawnej ziemi ich przodków. Uczta trwała do białego rana. Potem wszyscy się pospali.

Na drugi dzień, gdy Antyriusz odpoczywał, rada starszych i kapłanów zebrała się ponownie, by obradować, chwilowo bez udziału księcia. Arcykapłan przemówił pierwszy:

— Jeno wszyscy byliśmy świadkami, jak książę ten i jego załoga, zjednał się z nami i z naszym ludem, boć mowa i obyczaj ten sam. Przeto, wnoszę w imię naszego boga Radogoszcza, by wynieść tego księcia, tu i teraz, do godności królewskiej, albowiem idzie on z rodu scytyjskiego gryfa. Uznajmy go za naszego króla! I nadajmy mu imię naszego boga Radogoszcza!

Teraz rada starszych chwilowo zamilkła. A oczy arcykapłana i jego podwładnych były wpatrzone w starszyznę. Po chwili przed szereg, wyszedł w stronę arcykapłana najstarszy w radzie i, unosząc ręce do góry przemówił:

— Wynieść go do godności królewskiej! Niechaj ostanie naszym królem! Takie było i jest prawo jego dynastii!

Wobec tych słów, wszyscy zgromadzeni przemówili jednocześnie:

— Wynieść go do godności króla! Niechaj ostanie naszym władcą.

Następnie, gdy Antyriusz z załogą przebudził się po uczcie, został zaproszony na szczyt Wzgórza Trygława i tam w obecności żerców i rady starszych wyniesiono go przed obliczem Radogoszcza do godności królewskiej tej ziemi. Wręczyli mu włócznię legendarnego Radogoszcza, jako symbol władzy królewskiej.

I po upływie wielu wieków od tych wydarzeń, zapisano w polskich legendarnych księgach, że: „Szczyt syn Herkulesa wnuk Ozyrysa jest legendarnym założycielem dzisiejszego miasta Szczecin”. Tutaj widzimy, że nazwa Szczyt nawiązuje w swym znaczeniu do Scyta, czyli człowieka z plemienia Scytów, czyli Antyriusza — księcia Scytii, syna Heraklesa, potomka Zeusa.

Warto zaznaczyć, że Dionizos był synem Zeusa, który po ucieczce z Olimpu do Egiptu, przed potworem Tyfonem, zamienił się w kozła i był utożsamiany z Ozyrysem. Zatem obie legendy nawiązują, że Sedinorum — Szczecin został założony przez potomka Zeusa, który władał niemymi psami — gryfami.

Starożytny pisarz Herodotus wspomniał, że: „…Scytowie żyjący po tej stronie rowu prowadzą armie przez lód i prowadzą swoje wozy do krainy Sindi…”, a podług Strabo: „Sinidianie, Sibini, zamieszkiwali po azjatyckiej stronie Bosforu, lub Cieśniny Kertch, w bezpośrednim sąsiedztwie Phangorii”.

Stąd też poszła nazwa miasta Stettin — Alt Stettin (Szczecin, stetteen), zapisywana również jako Stetin — stolica prowincji Pomorza. Zatem Sidini byli starożytnymi mieszkańcami tej ziemi i okolicznych terytoriów: Sidini, sitini, stitini, stetin, Stettin. Zaś Ptolemeusz nazwał tych ludzi Sidini.

V. Thor, Sedinorum i Stargard

Antyriusz został wyniesiony do godności króla przez lud Sitinów i uznany przez nich za swego władcę.

Wyruszył po uczcie z powrotem do Gotlandii. Chciał oznajmić to swemu przyjacielowi — księciu i jego ojcu — królowi Gotlandii.

Po przybyciu na wyspę, ponownie został przyjęty z wszelkimi honorami. Król Gotlandii obaczył, że Antyriusz trzymał w ręku królewską włócznię ludu z Pomorza, jak i miał przy sobie znaki boga Radogoszcza. Zatem przemówił:

— Przesławny książę, drogi Antyriuszu, com ja ujrzał, teraz tyś królem ludu z Pomorza?

— Prawda to panie, ostałem przez ten lud wyniesiony do godności królewskiej i wybrany przez nich na ich władcę, toteż jestem teraz królem Sitinów — ludu, który pochodzi z mej ojczystej ziemi w Scytii. Panie, miałeś rację, że tamtejszy lud jest tego samego pochodzenia, co jam jest.

— A więc królu Sitinów, witaj ponownie na mym dworze, cześć temu królowi! — rzekł król Gotlandii.

Wobec tych słów władcy wyspy, pozostali obecni wykrzyknęli:

— Cześć królowi!

Następnie Antyriusz udał się na spoczynek, a jego przyjaciel, książę Baruan rzekł do swego ojca — króla:

— Ojcze! Teraz, gdy mój przyjaciel jest już godności królewskiej, wydaj mu za żonę, mą siostrę — Symbullę! Albowiem ona kocha go, a on ją, są w sobie zakochani. Teraz nie ma przeszkód, by to uczynić i połączyć nasze siły z siłami pomorskich ludów! To małżeństwo przyniesie Gotlandii obronę od południowych brzegów Bałtyku, boć Antyriusz uczyni z tego regionu twierdzę nie do pokonania!

— Synu! Jestem rad, że troszczysz się o naszą siostrę i naszą ojczyznę, przeto rozmówię się z moją córką czy ona pragnie tego samego.

Symbulla, córka króla Gotlandii niezmiernie ucieszyła się na słowa swego ojca o małżeństwie z Antyriuszem. Zatem rozkazano na wieczór zwołać wszystkich dostojników królewskich i rodzinę królewską Gotlandii, urządzić ucztę i obwieścić zaręczyny Scyta i Symbulli. Posłano z zaproszeniem gońca do Antyriusza, zapraszając go i załogę na wieczorną ucztę.

I stało się, że Antyriusz pojął za żonę, córkę króla Gotlandii, Symbullę, zwaną również jako Sif. Z małżeństwa tego zrodziło się wielu królów Wandali i Heruli. Miał dziesięciu synów z żony Symbulli, a mianowicie: Anavasa, Sichera, Anthura, Borrama, Domicha, Brandobarda, Fresebalda, Wiseberta, Tenericha i Radegasta (lata 323 — 111 przed Chrystusem).

Potem czczono Antyriusza jako boga Radogoszcza, a piękną Symbullę, jako boginię Siv. W dalekich, północnych ludach uważano boginie Siv za żonę potężnego Thora — syna Odyna. I mawiano, że Anthyr, Thor i Rhadagastus to ta sama osoba.

Po ślubie, który odbył się w Gotlandii, Antyr wraz z małżonką Siv i swoją załogą wyruszył ponownie do Sidinów, z których mieli się wywodzić także Herulowie i Wandalowie — ludy rozporoszone znad Morza Azowskiego po wojnie trojańskiej.

Przybył do wyznawców Radogoszcza i na cześć nazwy (Sidini — Sitini) tego plemienia założył na czterech wzgórzach Sedinorum — dziś znane jako Szczecin.

Potem założył Stargard — jako symbol swej najstarszej i najpotężniejszej twierdzy. I mówiono o nim Hod z Oldenburga, albowiem Stargard w języku Germanów był tak zwany.

Stargard symbolizował stare miasto lub według niektórych stare miejsce. Termin Gart został przyjęty w tym drugim znaczeniu i pojawiał się w wielu miastach tego zakończenia, jak Naugart, Belgart i in.

Nazwa miasta Stargard nie jest ani polska, ani niemiecka — teutońska, bo wtedy nazywałby się Stary Gród lub Oldenburg. Wenedowie (Słowianie) w swoim języku nazywali to STARGARD, co oznaczało to samo, co Aldenburg w języku niemieckim, mianowicie: stare miasto. Zatem symbolizuje z nazwy najstarszą twierdzę Antyriusza — legendarnego przodka Gryfitów.

Dla Szczecina i Stargardu będzie tajemnicą poliszynela, iż legendarny przodek Gryfitów z plemienia Scytów, był dowódcą wojsk Aleksandra Wielkiego. Przywrócił mu Bucefała. Był pół bogiem — być może słynnym Thorem i Scytem z królewskiej dynastii.

Królowie — książęta Herulów i Wandalów

Na podstawie „The History Of Vandalia”.


1. Anthyriusz — Antyriusz, pierwszy król Herulów, wywodzący się z ojca Herulisa w Wagrii, a z matki Amazonki. Służył pod Aleksandrem Wielkim — królem macedońskim, a po jego śmierci, wrócił do swej ojczyzny Stargardiam, zwanej dziś Oldenburg.

Zbudował statek na rufie, którego umieścił głowę byka, a na dziobie gryfa (grypho). Herby te, stały się potem dekoracją panów z Meklemburgii. Jego żoną była królowa Gotów, Symbulla. Z niej miał dziesięciu synów. Mówiło się o nim Hod z Oldenburga.


2. Anavas, drugi król Wandalów. Spośród wszystkich synów Antyriusza, dwóch przykuło uwagę, tj. Anavas i Sichar. Sichar podobno podjął się wyprawy do Finlandii i objął władzę nad tym krajem. Zaś Anavas zastąpił ojca w rządzie nad Wandalami i ożenił się z Orithią, córką króla Sarmatów. O pozostałych ich braciach nie wspominano. Wydarzenia te działy się od roku 323 do 111 przed Chrystusem.


3. Alimer, trzeci król Wandalów. Wstąpił na tron po ojcu Anavasie, który żył w roku 111 przed Chrystusem, kiedy Cymbrowie i Teutoni zaatakowali Italię. Było prawdopodobne, że Wandalowie byli również zaangażowani w tę wyprawę, ponieważ nazwa „Teutons” obejmowała wszystkich północnych Germanów, a niektórzy współcześni historycy czynili z Alimera wojowniczego księcia.

Inni wysuwali tezę, że ten Alimer był tożsamy z Teutobochem — królem Teutonów, sławnym w historii Rzymu. Narody zamieszkujące w tym czasie nad Bałtykiem nie były nazywane przez Rzymian Wandalami czy też Herulami, lecz miały wspólną nazwę Teutonów lub Cymbrów.

W obozie tego narodu, konsul Katulus, znalazł mosiężnego byka lub wołu, który najprawdopodobniej był poświęcony ich kultowi religijnemu.

Tacyt informował nas, że Germanie używali podobnych insygniów na swoich chorągwiach lub barwach, które zaczerpnięto od bydląt. Było prawdopodobne, że Wandalowie, których chorągwie były takie same, jak innych Germanów, byli myleni przez Rzymian pod ogólną nazwą Teutonów.


4. Antyriusz II, czwarty król Wandalów.


Od roku 111 przed Chrystusem, do roku 91 po Chrystusie. Alimer pozostawił dwóch synów, tj. Antyriusza II, który zastąpił go na tronie Wandalów oraz Rugilanda, o którym się mówiło, że był królem Rugii.

To księstwo uzyskał po matce, która była córką króla Rugii. Z tego powodu plemię wybrało jej syna na swojego króla lub przywódcę, podlegając jednak władzy lub jurysdykcji najwyższego namiestnika lub władcy całego narodu wandalskiego. Władcą był jego starszy brat Antyriusz II, o którym się mówiło, że poślubił Marinę, córkę króla Duńczyków.


5. Hoter vel Hoterus, piąty król Wandalów.


Zastąpił swego ojca Antyriusza II na tronie. Ten książę był prawdopodobnie tożsamy z księciem wspomnianym przez Saxo Grammaticusa, wybitnym Strunicusem. Historycy duńscy informowali, że Hoter zniecierpliwiony duńskim jarzmem, uposażył wielką flotę, za pomocą której dokonał inwazji na wybrzeża Jutlandii.

Rzekomo stało się to za panowania Frotho III, króla Danii, którego dowódca — Eryk Norweg, zebrał korpus wojska i odparł atak Wandalów, odnosząc wspaniałe zwycięstwo.

Eryk nie do końca zadowolony ze swego sukcesu, namówił króla do zebrania ogromnej armii i ataku w samo serce kraju Wandalów.

Frotho spustoszył ich ogniem i mieczem, a potem spotkał się z Hoterem, który miał znacznie słabszą armię. Wynikła z tego bitwa. Wandalowie zostali całkowicie pokonani.

Hoter zginął w powszechnej rzezi, a cały jego kraj popadł w kłopoty. Po tym zwycięstwie, Frotho dopuścił się wielu okrucieństw. Obietnicą nadzwyczajnych nagród, zwabił do służby wielką liczbę wandalskich marynarzy, a potem skazał ich na śmierć.

W ten sposób, Wandalowie zostali pokonani, a Frotho przyjął tytuł ich króla, przekazując go swemu potomstwu. Floty i armie zebrane przy tej okazji przez duńskiego monarchę, można było porównać liczebnością z wojskiem Kserksesa.

Warto tu wspomnieć, że żaden z greckich lub rzymskich historyków, nie wspominał o tak wielkim uzbrojeniu i tak ważnym zwycięstwie. Całej tej opowieści można przyznać niewielki kredyt zaufania. Panowanie tego króla lub jego ojca należy odnieść do wspomnianych przez cezara książąt suewskich, a mianowicie: Nasuę i Cymberiusza, którzy jako szwagrowie Ariowista towarzyszyli mu w jego wyprawie do Galii z oddziałem wojska pomocniczego.

Hoter dożył rzekomo 35 roku po Chrystusie. Za jego panowania rozkwitł wielki bohater Winus, książę lub dowódca wandalski, od którego podobno Vinuli wzięli swoją nazwę.

Duńskie legendy z tamtego okresu wielokrotnie wspominały o jego wyczynach wśród Korybantów, Sangallów i Sambów, których podobno dokonał w połączeniu ze słynnymi mistrzami, tj. Starcatherem i Hervesem.

W czasie rządów Hotera, w kraju Wandalów mieszkała rasa Amazonek, wyróżniały się one męstwem w bitwie.

Jedną z tych wojowniczych dziewic była Wisna, która na czele zaufanego oddziału Amazonek, wstąpiła na służbę u Harolda I — króla Danii, przeciwko Ringo –królowi Szwecji.

Harold powierzył królewski sztandar dzielnej Wiśnie, a ona broniła go z wielką odwagą i męstwem przed Starcatherem Wielkim. Nie puściła go, dopóki jej ręka nie została odcięta.

Odwaga bojowa tej Wandalki nie była całkiem wymyślona, ponieważ Dio w opisie wojny markomańskiej zauważył, że wśród Germanów były kobiety dobrze uzbrojone i walczyły równie dzielnie jak mężczyźni.

Po Hoterze, w nieprzerwanej linii z ojca na syna (od roku 35 do 292), dziedziczyli królowie, którzy wywodzili się z całej linii Asdingich.

Jeśli chodzi o samych książąt, wiadomo o nich niewiele. Znane były tylko ich imiona. Nie ma prawie żadnych szczegółowych relacji z wydarzeń, które miały miejsce za ich panowania. Działo się to w okresie dwustu pięćdziesięciu siedmiu lat, czyli do roku Chrystusowego 292.

W tym okresie Wandalowie nie trzymali się swych granic i często dokonywali najazdów nie tylko na terytorium Danii, ale także na granice imperium rzymskiego. Saxo Grammaticus wspominał o kilku transakcjach z Duńczykami.

Przekazał, że Dania została rozdarta przez nieokiełznane oddziały po długiej wojnie ze Szwecją, w której zginął sam król Dieteryk. Wtedy król Wandalów podjął próbę odzyskania niepodległości.

Książęta duńscy byli przez jakiś czas osłabieni, aby odpowiedzieć na tę zniewagę, ale potem Harold III przywrócił godność koronie, zaś Alberyk, król Wandalów, został zobowiązany do daniny.

Harold III został przedstawiony przez Saxo, jako najpotężniejszy książę, a jego flota rozciągała się jak most nad Sundem, z armią, liczącą trzydzieści tysięcy szlachciców.

Lubił on także Wandalów i kilku z nich zatrzymał w swojej służbie. Wśród nich, dwóch zasłynęło z wojennych wyczynów. Znani byli pod imionami: Duke i Dallo.

Mówiło się, że ten pierwszy zstąpił na dawne tereny obecnej Wielkiej Brytanii, a drugi opanował Akwitanię i spustoszył cały kraj. Były to wczesne relacje które nie miały większej wiarygodności. Więcej już było faktów w wojnach pomiędzy Rzymianami, a Wandalami, co było poparte przez uznanych historyków.

Pierwszy najazd Wandalów na rzymskie prowincje miał miejsce za panowania Marka Aureliusza i Luciusa Verusa. Wtedy połączyli się z Markomanami, Kwadami i Varisciami — plemionami germańskimi. Była to najniebezpieczniejsza wojna w jakiej uczestniczyli kiedykolwiek Rzymianie.

Spowodowane to było migracją niektórych plemion z północnych terenów do południowo — wschodniej Germanii. Poszukiwali nowych osiedli i wywołało to ogólne zamieszanie.

Wandalowie wzmocnieni przez Markomanów, przeniknęli do Panonii, ale Furius Victorinus, praefectus praetorio, próbował powstrzymać spustoszenie, lecz został pokonany i zabity, a cała prowincja poddała się.

Rezydowali tutaj, aż do roku 170, kiedy cesarz Marek Aureliusz wyruszył z Germanii, by osobiście prowadzić wojnę z licznymi wrogami cesarstwa.

Była to długa i krwawa wojna, w trakcie której, ów sławny cesarz, wyróżnił się roztropnością i męstwem, a żołnierze poszli za przykładem swego wielkiego wodza.

W końcu Markomanii i Wandalowie zostali zmuszeni do opuszczenia Panonii i wycofania się za Dunaj, a po jego przekroczeniu, zostali dogonieni przez cesarza i ponieśli klęskę.

Medale rzymskie z lat: 171, 172 i 173, zawierają kilka symboli germańskich zwycięstw tego księcia. Wydaje się, że to nad Wandalami miało miejsce w roku 173.

W następnym roku, Marek Aureliusz odniósł słynne zwycięstwo nad Kwadami w wyniku nagłego deszczu, który zaspokoił pragnienie rzymskich żołnierzy i umożliwił atak na wroga.

Poganie przypisywali deszcz Jowiszowi Pluwiuszowi, a chrześcijanie modlitwom dwunastego legionu, składającego się w całości z chrześcijan, zwanego Fulminatrix.

Pokój został wkrótce zawarty z kilkoma plemionami germańskimi: Markomanami, Kwadami, Wandalami itd. Marek Aureliusz wrócił przez Grecję do Italii i odniósł wspaniały triumf w Rzymie.

Wybito medal na cześć tego pokoju z rewersem: „Pax Aug. AEterna”. Na pamiątkę czynu tego cesarza, wzniesiono ową imponującą kolumnę, istniejącą jeszcze w Rzymie, na której wyryto herb, życie, zgromadzenia i bitwy Germanów.

Poprzednia wojna między Rzymianami, a Wandalami miała mieć miejsce za panowania Alberyka, ostatniego z powyższej listy książąt wandalskich.

Markomani byli tak naprawdę Wandalami i Swebami, osiedlonymi na pograniczach, a ich król Catualda należał do plemienia Gotów.

U niektórych historyków, istniała lista żon wspomnianych królów. Nie można jednak powiedzieć, że można polegać na tych relacjach. Zdobycie jakiejkolwiek wiedzy o ich osobach było bardzo trudnym zadaniem.

Wkrótce po zakończeniu wojny, Wandalowie mieli zawrzeć sojusz z Rzymianami, ale z powodu wznowienia sporu z Kwadami pod rządami Marka Aureliusza, jego syn Kommodus zawarł z tym ludem pokój. Wobec tego, zobowiązali się nie podejmować żadnych działań wojennych przeciwko Wandalom.

Nie wiadomo czy ta umowa była dokładnie przestrzegana, ale w krótkim czasie po tym wydarzeniu wybuchła wojna między Wandalami, a Markomanami. Dwoma narodami prawie sprzymierzonymi, które dotychczas żyły w ścisłej przyjaźni.

Brak było informacji o szczegółach tej waśni. Wydaje się, że została wymyślona przez cesarza Karakallę, który chełpił się swoją wielką polityką w podsycaniu konfliktów domowych między tymi dwoma narodami. Odwrót ich wojska i broni mógłby okazać się niebezpieczny dla imperium.

Władca ten, wolał kupić pokój niż używać miecza. Często musiał płacić znaczne sumy narodom germańskim, które mieszkały na pograniczu Łaby i Morza Północnego, aby zapobiec ich inwazji na wybrzeża Galii i Brytanii.

W ten sposób cezar poróżnił Markomanów i Wandalów, a dokonał tego prawdopodobnie za pomocą korupcji. Mieszkańcy tej części Germanii słynęli ze znajomości spraw morskich. W tej sprawie prześcignęli resztę Europy. Podobno Karakalla miał wielkie zaufanie do Germanów, bo jego ochroniarz był z tego narodu i często nosił germański ubiór.

Po śmierci tego cesarza, nie słyszano już wzmianki o tych ludziach, aż do drugiego roku rządów Aureliana. Ten książę był wówczas zajęty wojną z kilkoma narodami teutońskimi, które najechały Italię.

Wtedy Wandalowie przekroczyli Dunaj i spustoszyli granice imperium. Aurelian, wypierając Germanów z Italii, pomaszerował przeciwko Wandalom, którzy wycofali się, gdy się do nich zbliżył. Dogonił ich, zanim przekroczyli Dunaj. Wywołało to zamieszanie, a cesarz odniósł zwycięstwo i zmusił wroga do wystąpienia o pokój.

W związku z tym, zawarto traktat na warunkach niezbyt surowych dla pokonanych. Pozwolono im na swobodny handel w niektórych określonych miastach nad Dunajem. W zamian za to zobowiązali się dostarczyć cesarzowi dwa tysiące jeźdźców i wydać synów — dwóch głównych przywódców wraz z kilkoma innymi wybitnymi osobistościami, jako zakładnikami.

Dowódca Wandalów okazał szacunek dla tego traktatu, a gdy został poinformowany, że jego pięciuset ludzi oddzieliło się od głównego korpusu armii w poszukiwaniu grabieży, kazał ich pociąć na kawałki wraz z ich przywódcami.

Nie wymieniono imienia tego dowódcy, ale jego surowość zapewniła mu pamięć. Po zawarciu powyższego traktatu, Aurelian pomaszerował z największą armią z powrotem do Italii, gdzie został zaatakowany przez Juthungów.

Cesarz wkrótce wypędził tych najeźdźców, a za swoje sukcesy przeciwko narodowi germańskiemu otrzymał w niektórych inskrypcjach przydomek „Germanicus Maximus”.

Po śmierci Aureliana (w 275 r.) sprawy Rzymian się skomplikowały, co dało Wandalom okazję do sformowania nowych oddziałów przeciwko cesarstwu.

Zawarłszy przymierze z Ligami, Frankami i Burgundami, przeprawili się przez Ren i wdarli się do Galii, stając się panami większej części tego urodzajnego kraju.

Trwali tu prawie dwa lata, aż cesarz Probus znalazł się w dogodnym położeniu i poprowadził armię do Galii, a potem ponownie wypędził Germanów z prowincji rzymskich.

Lugiowie zostali pokonani w bitwie, a ich książę Semno wraz z synem, dostali się do niewoli, ale po obietnicy zwrotu zdobytych łupów i życia w przyjaźni z Rzymianami, odzyskali wolność.

Z tej okazji wybito medal przedstawiający cesarza w jego wojskowym stroju z dwoma pojmanymi książętami. Następnie, Probus maszerował przeciwko Wandalom i Burgundom, którzy wycofali się, gdy zbliżali się Rzymianie. Po przekroczeniu Renu, rozbili obóz na przeciwległych brzegach tej rzeki.

Ponieważ armia cesarza była znacznie słabsza od armii wroga, ułożył on plan podziału ich sił. Miał zaatakować ich z jeszcze większą siłą. Szczęście sprzyjało mu tym razem ponad jego oczekiwania.

Wandalowie sprowokowani szyderstwami żołnierzy rzymskich na przeciwległych brzegach, okazali się chętni do bitwy. Przeprawili się przez rzekę i własną zuchwałością oraz nieroztropnością przyczynili się do sukcesu Rzymian.

Cesarz, wypatrując okazji, zaatakował ich, zanim wszyscy przekroczyli rzekę lub zdążyli uformować się w szyk bojowy. W tym zamieszaniu musieli ustąpić, a w pościgu większość z nich została zabita lub wzięta do niewoli.

Pozostała część ich armii była zobowiązana do wystąpienia o pokój, który został im przyznany pod warunkiem zwrotu wszystkich jeńców i łupów, które zabrali Rzymianom.

Wydarzyło jednak się coś, co przeszkodziło im w spełnieniu tej obietnicy. Cesarz był tak wściekły z powodu naruszenia przez nich zobowiązań, że przeprawił się przez Ren. Następnie atakując ich w odwrocie, wybił mieczem ich wielką liczbę i wziął wielu jeńców oraz ich przywódcę Igillusa.

Część jeńców została wysłana przez cesarza do Brytanii, gdzie później wyświadczyli wielką przysługę Rzymianom i podobno osiedlili się w okolicach Cambridge. Istnieją przypuszczenia, że od tej kolonii, wioska Vandlesbury wzięła swoją nazwę.

Tak czy inaczej, mówiło się, że przy tej okazji, cesarz wyzwolił sześćdziesiąt miast w Galii i wypędził Germanów za Neckar. Probus zabezpieczywszy granice cesarstwa po stronie germańskiej, przebył drogę przez Recję, a stamtąd udał się do Ilirii. Tutaj odparł narody sarmackie, które przeszły przez Dunaj, a maszerując do Azji zawarł traktat z królem Persji.

Po powrocie, obserwując, jak prowincja Tracja została wyludniona przez wojnę i zarazę, pozwolił na osiedlenie się w tym kraju wielu Bastarnów. Niektórzy mówili, że było ich sto tysięcy.

Podobnie uczynił Wandalom i innym narodom germańskim. Cesarz podzielił pewną część ziem. Bastarnowie byli wspomniani przez historyków rzymskich za to, że dostosowali się do ich zwyczajów i obyczajów. Stopniowo złączyli się w jeden naród z innymi mieszkańcami kraju.

Wandalowie mieli zupełnie inny charakter. Korzystając z okazji, gdy wojska cesarskie zostały użyte w Egipcie i Galii przeciwko uzurpatorom — Saturninusowi i Prokulusowi, najechali cesarstwo. Dokonali wielkich spustoszeń. Ale Probus, pokonawszy uzurpatorów, pomaszerował z wielką armią przeciwko Wandalom i innym germańskim najeźdźcom.

Konsekwencją tej wyprawy była seria zwycięstw. O ich okolicznościach, nie wspominało się w historii. Wiemy tylko, że odniósł triumf, a z tej radosnej okazji wybito kilka medali. Od tego czasu historycy milczeli na temat Wandalów, aż do roku 291.

Wtedy wybuchła wojna między nimi a Gotami — której szczegółów nie znamy.

Wydaje się, że wojna ta, rozszerzyła się na inne narody germańskie zamieszkujące między Łabą, Bałtykiem i Dunajem, aż po Morze Czarne. Goci zaatakowali Burgundów. Pokonani wezwali na pomoc Alemanów.

W tym samym czasie Turyngowie, naród gotycki, do którego przyłączyli się Taifalae (odłam tego samego ludu), prowadzili wojnę z Wandalami, do których przyłączyli się przy tej okazji Gepidowie.

Wojny te musiały bardzo osłabić te narody, bo przez długi czas uniemożliwiły im podjęcie jakichkolwiek działań wojennych przeciwko Rzymianom.


6. Visilaus I (Wisław), szósty król, syn Hotera został królem w roku 35, zmarł w 91. Rządził 56 lat. Jego małżonką była Tiburtina (Tiburina), królowa Norwegii. Król Herulów, Meklemburgów i Wagrów.

7. Vitislaus, syn Visilausa, rządził 36 lat. Zmarł w roku 127. Nosił tytuł po rodzicach. Jego małżonką była Marina, zwana Anarnia vel Anarina, królowa Gotów.

8. Alaricus, pierworodny Vitislausa, odziedziczył po rodzicach tytuły i dobra. Dokonał słynnych czynów z armią przeciwko Frankom. Skolonizował ziemie zwane później Marchią Brandenburską. Zmarł w roku 162. Rządził 35 lat. Jego małżonką była Bella, córka króla Ubiorum, którego przodek miał siedzibę w pobliżu Kolonii Agrypina.

9. Dietericus zwany Triticus, sprawował najwyższą władzę wśród Herulów, Meklemburgów i Wagrów. Wystąpił zbrojnie przeciw, panującemu wśród Zenonów (Zenonibus), Marcomirusowi. Zniszczył Brandona, założyciela miasta Brandenburgia w roku 170. Zmarł w 201 r. Rządził 39 lat. Jego małżonką była Diana, córka władcy Trewiru.

10. Thenericus, Teneryk syn Thiterica, zastąpił ojca w rządach i panował przez 36 lat. Zmarł w 237 roku. Jego małżonką była Bigonna Fridigorna, córka króla Turyngii.

11. Alberic I, syn i następca Thenericusa. Przewodniczył Herulom, Meklemburgom i Wagrom. Przeniósł swoją armię do Gotlandii i Szwecji. Potem uczynił te kraje swoimi królestwami. Rządził przez 55 lat. Zmarł w 292 r. Jego małżonką była Diomedea, córka króla Sarmatów.

12. Wisimar — dwunasty król Wandalów. Syn i spadkobierca Alberica. Był znany w historii ze swojego zwycięstwa nad Gotami, z którymi Wandalowie byli wciąż w konflikcie.

Gotami dowodził król Gerberich, książę znany ze swoich zdolności militarnych. Po długiej walce, zwycięstwo rozstrzygnęło się na korzyść Gotów, gdyż armia Wandalów pod wodzą króla Wisimara została doszczętnie pokonana nad brzegiem rzeki Moeroz.

O tym czy Wisimar dostał się do niewoli, Jornandes nie wspomniał, ale dowiadujemy się, że resztki jego armii oddały się pod opiekę Konstantyna, który przydzielił im ziemię w Panonii. Trwali tam czterdzieści lat, nie powodując żadnych zakłóceń w imperium.

Poprzedni opis transakcji króla Wisimara pochodził od Jornandesa, ale dalsze szczegóły panowania książąt pochodzą od Saxo Grammaticusa i reszty historyków duńskich. Od nich dowiadujemy się, że za panowania Siwarda I, króla Danii, Otar, król Szwecji, wysłał poselstwo do tego monarchy i zażądał zamążpójścia jego siostry.

Siward, widział ten sojusz, jako sposób na przywrócenie harmonii między dwoma królestwami, które zawsze były w sprzeczności. Zgodził się na propozycję, a Halland było miejscem wyznaczonym na uroczyste zaślubiny.

Szwedzki monarcha w drodze do tego miejsca został zaatakowany przez bandytów. Zatrzymał się i podejrzewał, że Siward był wykonawcą tej przemocy. Następnie, natychmiast wypowiedział wojnę Duńczykom.

Obie armie spotkały się na granicy miejsca wyznaczonego, a w wyniku tego starcia, Siward został pokonany i zmuszony do odwrotu, do Cimbrii (obecnie Jutlandii). Szwedzi mianowali się panami w Halland i Schonen, a ich król uprowadził ze sobą księżniczkę duńską, którą później poślubił.

Wandalowie, zawsze byli gotowi wykorzystać dogodną okazję, by sprowokować Duńczyków. Wykorzystali tę wojnę między dwiema północnymi koronami i najechali Cymbrię pod dowództwem ich króla Ismara lub Wisimara.

Spustoszyli cały kraj. Siward, zaalarmowany podstępem wroga, poprowadził przeciwko nim armię. Zaatakował ich z zaskoczenia i odniósł całkowite zwycięstwo. Niezrażeni tym zbiegiem okoliczności, Wandalowie dokonali drugiego wtargnięcia do Cymbrii z potężniejszymi siłami i pokonali z kolei Duńczyków.

Jarmeryk, syn Siwarda, i dwie córki tego nieszczęsnego monarchy, zostały wzięte do niewoli. Pierwszego zamknęli, ale sprzedali dwie księżniczki na publicznym targu i stali się panami całej Cymbrii. Duch Siwarda nie został złamany. Zebrał nowe siły i poprowadził je przeciwko Szwedom w Schonen, ale namiestnik tej prowincji, imieniem Simon, dzielnie się bronił.

Siward po pewnym czasie zginął w bardzo zaciętej bitwie, w której poległ również szwedzki dowódca. Królestwo Danii znalazło się w najbardziej opłakanej sytuacji. Posiadali niewiele więcej niż wyspy: Zelandia i Fionia. Podczas gdy Wandalowie byli panami Cimbrii, a Szwedzi: Schonen i Halland.

Największym zmartwieniem dla Duńczyków był Jarmeric. Najdzielniejszy książę i przypuszczalny następca korony, który znajdował się w rękach króla Wandalów — Wisimara. W tej rozpaczy Buthl, słaby książę, ale brat zmarłego króla, został osadzony na tronie, gdzie nie zyskał chwały ani dobra monarchii.

Jarmeric odbył bardzo ciężką niewolę. Do tego stopnia, że musiał uprawiać ziemię ze zwykłymi niewolnikami. Potem został wyniesiony do pomagania na dworze.

Tam dał się poznać królowi Wismarowi, a jego wielkie dokonania sprawiły, że wkrótce znalazł się w łasce tego księcia. Wciąż jednak był traktowany jak więzień i obserwowany z wielką uwagą.

Postanowił wykorzystać swoją pierwszą okazję do ucieczki. Stało się to wkrótce po śmierci brata króla Wismara. Zgodnie ze zwyczajem Wandalów, monarcha ten, zaprosił wszystkich przywódców królestwa, aby uczcili pogrzeb brata, ucztą w domu zmarłego. Jarmeric przedstawił swój plan duńskiemu młodzieńcowi o imieniu Gunno, z którym był w niewoli.

Udało im się upić strażników. Napadli na królową, splądrowali pałac i uciekli w kierunku Danii. Tutaj zostali przyjęci z największymi okrzykami radości, a Buthl, czując, że nie nadaje się do rządzenia, zrzekł się natychmiast tronu na rzecz swego siostrzeńca.

Jarmeric, jako wojowniczy książę, postanowił wykorzystać każdą okazję do przywrócenia monarchii duńskiej dawnej świetności. Jego pierwsze przedsięwzięcie było skierowane przeciwko Szwecji, od której odzyskał wszystko, co wydarli Danii. Stamtąd poprowadził swoją zwycięską armię do Cymbrii i wypędził Wandalów z tego kraju, ponownie jednocząc go we własnym królestwie.

Był niezadowolony z tego sukcesu. Jego uraza skłoniła go do ukarania tego narodu za krzywdy wyrządzone jemu samemu i królom — poprzednikom. W tym celu, poprowadził potężną armię do granic Wandalii i pokonawszy wojska, które próbowały mu się przeciwstawić, zobowiązał cały kraj do poddania się jego rządom.

Mówiło się, że przy tej okazji dopuścił się niezwykłego okrucieństwa. Aby zastraszyć mieszkańców, rozkazał przywiązać do szubienic czterdziestu głównych całego narodu i dowiązać do nich tyle wilków, aby tych nieszczęśników szybko pożarły. To była duńska kara dla rabusiów.

Vandalia zgodziła się płacić coroczną daninę Danii, a Jarmeric poprowadził swoją armię do podboju nowych terytoriów Sembi, Curetes i innych narodów na Morzu Wschodnim.

Gdy wojska były zaangażowane w tę wyprawę, Wandalowie skorzystali z okazji, aby zrzucić jarzmo duńskie i wyposażyli flotę, z którą następnie zeszli na Danię i zebrali znaczny łup.

Jarmeric popłynął, by bronić swoich królestw. Pokonał flotę Wandalów. Następnie ukarał głównych sprawców tej wojny i podniósł daninę dla podbitego narodu.

Okrucieństwo tego księcia w wymierzaniu kar było barbarzyństwem. Kazał przełożyć skórzane rzemyki między dwiema kośćmi nóg u każdego z prowodyrów i przywiązać je do nóg równej liczby byków, które potem pędzono w góry poprzez pościg psów. Po tych sukcesach, Jarmeric nie znajdując wroga, który by mu się przeciwstawił, popadł w nieumiarkowanie. Przyczyniło się do utraty bezpieczeństwa.

Jego okrucieństwo uczyniło go wstrętnym. Nie tylko dla narodów poddanych, ale także dla jego rodzimego ludu. Ta zmiana zachowania duńskiego monarchy, zachęciła Wandalów do odzyskania niepodległości i do wkroczenia ich armii do Cymbrii. Jarmeric wyrwany z letargu tą zniewagą, zebrał swoje siły i stoczył bitwę z Wandalami, która została uwieńczona jego zwycięstwem.

Następnie wkroczył do ich kraju po raz trzeci i postępując z najwyższą surowością, mieczem popełnił barbarzyństwa, które wzbudziły przerażenie i oburzenie w ludzkiej piersi. Potem nie słyszano już o jakichkolwiek próbach odzyskania wolności przez Wandalów za panowania Jarmerica. Historia wspomniała o katastrofie tego księcia, którą uważano za przejaw boskiej zemsty za jego barbarzyństwo.

Jarmeric ożenił się z Suawildą, siostrą Adelara, króla Szwecji. Bicco, szlachcic o wielkiej władzy i ambicjach, z zazdrości lub niechęci do swego władcy, oskarżył królową o prowadzenie „kryminalnej korespondencji” (spiskowej) z synem króla z poprzedniego małżeństwa — Broderem. Na poparcie oskarżenia powołał fałszywych świadków, a król rozwścieczony taką zdradą, skazał ich obu na śmierć.

Wyrok został wykonany na niewinnej, ale nieszczęśliwej królowej. Została zdeptana przez konie. Syn znalazł sposób na ucieczkę za przyzwoleniem swoich stróżów i wywołał zamieszki społeczne, które zakończyły się dopiero wraz ze śmiercią starego króla.

Obaj zostali przekonani za pomocą nikczemnych podstępów, które nigdy nie zawodziły w tworzeniu podziałów na wszystkich dworach.

Ich bezpieczeństwo mogło być zapewnione tylko przez śmierć drugiego. Jarmeric wycofał się do bezpiecznego zamku, który zbudował jako miejsce schronienia na wypadek niepomyślnego zbiegu okoliczności.

Zamek został oblężony i zdobyty, a ojciec — książę, został zabity przez własnego, nienaturalnego syna. Śmierć tego władcy była wspominana z wieloma różnicami przez niektórych historyków. Gdy kat miał udusić Brodera, ten otrzymał ułaskawienie, ponieważ król odkrył jego niewinność.

Bicco przewidział więc konsekwencje słusznego oburzenia tego monarchy. Namówił braci królowej, aby przybyli i zemścili się za haniebną śmierć ich nieszczęsnej siostry.

W związku z tym, przybyli ze Szwecji z wybranym oddziałem i zaskoczyli Jarmerica, który był teraz powszechnie odrażający i brutalny dla swoich poddanych. Wzięli go do niewoli bez jakiegokolwiek oporu. Odcięli mu ręce i nogi i w tym opłakanym stanie, bez jakiejkolwiek pomocy własnych poddanych, skonał.

Wisimar zbudował podobno miasto Wismar w 340 roku. Budowa tego miasta miała na celu wykorzystanie dogodnej dla handlu przystani. Później zostało ono zniszczone, a następnie odbudowane przez Gunzelina II — hrabiego Schwerina z ruin Meklemburgii w 1239 roku i zakupione od tego wielmoży przez Henryka Jerozolimskiego.

Nadal w tym miejscu istnieje kościół pod nazwą Starego Wismaru. Wg tradycji, żoną tego księcia była Amalafunta, córka króla saskiego (Himmelsa — Schone), ale nie było na to żadnych dowodów. Z całą pewnością można stwierdzić, że sam Wisimar pochodził z plemienia Asdingi (Hasdingi). Według innych zmarł w roku 326, rządził 48 lat.


13. Miceslaus (Micysław, Mieczysław), trzynasty król Wandalów (336 –386). Imiona niektórych książąt Wandalów pochodziły z czasów Slau, charakterystycznych dla Sklawończyków, którzy w tym czasie nie mieszkali nad Bałtykiem.

Jednak nie może to być zaprzeczeniem ich tożsamości, ponieważ „Slau” może być również zakończeniem wandalskim i oznaczać to samo co „Lob” w języku teutońskim, czyli chwałę, a przez słowa dolnogermańskie, zostało zmienione na „Lov, Loff, Loffen czy Lauen”.

Było to przypuszczenie — bez nacisku na wymuszoną etymologię. Poza tym żaden z historyków nie wspominał o Micysławie. Przejął rządy po ojcu Wisimarze i był ostatnim z rodziny, który ograniczył się do starożytnych granic Wandalów.

Naród stał się zbyt liczny, aby mógł się utrzymać przez stulecie. Zatem, książęta zaczęli maszerować na czele wielkich armii w poszukiwaniu obcych osad, a zwłaszcza w celu najazdu na terytoria rzymskie. Mieli również więcej szczęścia niż Wisimar.

W tym okresie byli także inni książęta wandalscy, o których wspominali historycy rzymscy, a ich opis można było zobaczyć obszernie u hrabiego Bunau, ale pytaniem było czy panowali na wybrzeżu Bałtyku.

To, że wszyscy ci książęta byli z tej samej linii, wydaje się bardzo prawdopodobne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wybory wśród tych ludzi rzadko były dokonywane z uprzedzeniem dla rodziny zmarłego. Tak czy inaczej, mówiło się, że Micysław prowadził wojnę z Gotami i ożenił się z Bulgą, córką króla Trewiru.

Trewir był w tamtym czasie kolonią należącą do Rzymian i dlatego jej ojciec nie mógł się cieszyć tytułem królewskim. Według innych, zmarł w 368 roku lub 388. Rządził czterdzieści sześć lat. Król Herulów, Sarmatów i Gotów.


14. Rhadagaisus, Rhadagastus I, czternasty król Wandalów (388 –405). Przez niektórych pisarzy, został nazwany królem Gotów, przez innych, królem Hunów. W tamtym czasie było zwyczajem mieszać pod wspólną nazwą Gotów wszystkie, różne narody, mieszkające za Dunajem i Renem. Isidorus nazwał go królem Gotów i mówił, że był Scytem.

Ale czy mogło być prawdopodobne, aby Goci uznawali dowódcę, który nie był z ich własnego narodu? A czy Rzymianie nie mogliby obejmować Wandalów, z którymi nie byli jeszcze dobrze zaznajomieni, a którzy mieszkali na Morzu Wschodnim pod nazwą Scytów? I czyż imię Rhadagasta, któremu oddawano boskie honory w Vandalii, nie pozwala nam sądzić, że książę ten pochodził z tego kraju?

Wstąpił na tron Vandalii około roku 388 i był znany w historii ze swoich osiągnięć militarnych. Będąc zadeklarowanym wrogiem Rzymu, stworzył projekt obalenia zachodniego imperium.

Mając to na uwadze, miał powołać armię, liczącą dwieście tysięcy ludzi spośród różnych ludów zamieszkujących kraje za Renem i Dunajem, a nawet czterysta tysięcy według Zozymusa, do których niewątpliwie musieli należeć: mężczyźni, kobiety i dzieci.

Na czele tej potężnej armii, dokonał nagłego wtargnięcia do Italii, przysięgając poświęcić swoim rozgniewanym bóstwom, całą rzymską krew, jaką mógł przelać.

Na wieść o jego przybyciu, na Rzym padł strach. Był znany jako gorliwy czciciel bogów, więc poganie rozpowszechnili wieść w tej stolicy, że na pewno zwycięży. Nie tyle dzięki swoim licznym siłom, ile dzięki pomocy i ochronie tych bogów, których Rzymianie tak haniebnie porzucili.

Doszli do wniosku, że jedynym sposobem zachowania tak wielkiego miasta, konieczne było przywrócenie starożytnej religii i zniesienie chrześcijaństwa, któremu przypisywali wszystkie nieszczęścia cesarstwa.

Jednakże Stylicho zebrawszy wojska rzymskie w Pawii i wzmocniwszy swoją armię wielką liczbą Gotów, Hunów i Alanów, pod dowództwem Gota — Sarusa i Uldina — księcia Hunów, niespodziewanie napadł na Rhadagastusa, który był zajęty zwycięstwami we Florencji.

Miasto zostało prawie zniszczone, kiedy rzymski generał rozkazał Hunom i innym oddziałom pomocniczym zaatakować jeden z trzech oddziałów, na które podzielona była armia Rhadagastusa. Jego rozkazy zostały wykonane i ta liczna armia została całkowicie pokonana.

Rhadagastus z rozproszonymi resztkami swoich sił wycofał się w sąsiednie góry Fiesole, gdzie został wzięty do niewoli przez Stilicho (Stylicho), który w barbarzyński sposób skazał go na śmierć poprzez uduszenie.

Jego ludzie byli zmuszeni poddać się Rzymianom z powodu braku żywności. Większość z nich została sprzedana jako niewolnicy, a pozostali zginęli żałośnie.

Stało się to za panowania cesarza Honoriusza, w roku Chrystusowym 405. Postęp oręża tego księcia wywołał taki postrach w cesarstwie rzymskim, że skłonił jego zwolenników do postrzegania go, jako kogoś więcej niż śmiertelnika — oddawano mu boską cześć.

Wydawało się, że po jego śmierci, był czczony jako jedno z ich głównych bóstw, a miejscem kultu był las poświęcony jego pamięci.

Venedi (Wenedowie — Slav — Słowianie na Pomorzu i w Meklemburgii) poświęcali swoich głównych więźniów temu bóstwu.

Podobno miasto Gadebusch zostało zbudowane właśnie w tym miejscu. Jego nazwa oznaczała: „Las Boży”. Opływała go niewielka rzeka, zwana „Rhadegast”, w której kapłani tego bóstwa kąpali się przed wejściem do świętego gaju.

W sąsiedztwie, w równych odległościach znajdowały się kamienie, o cudownych rozmiarach, które najprawdopodobniej służyły im jako ołtarz.

Inni pisarze twierdzili, że istniał kult tego bóstwa o starszej randze niż król o tym imieniu. Mówiło się, że żoną Rhadagastusa była Clelia (Celia), córka króla Węgier. Jednakże nazwa Węgier jeszcze nie była wtedy znana, był tylko król tego narodu. Dlatego też, oznaczono ich jako Hunów, którzy w tym czasie mieszkali nad Tanais.

Sam Stilicho był Wandalem i generałem za Teodozjusza Wielkiego. Poślubił Serenę, siostrzenicę tego księcia. Wkrótce potem, Teodozjusz mianował go namiestnikiem swojego syna Honoriusza.

Był człowiekiem odważnym i zdolnym, a pod jego dowództwem wszystko szło pomyślnie. Jednakże został on zrujnowany przez swoją ambicję. Utrzymywał tajną korespondencję z Gotami, aby zachować swój kredyt i autorytet. Prowadził intrygę, by wprowadzić do cesarstwa swego syna Eucheriusa. Spisek został odkryty, a Honoriusz kazał go zabić w 408 roku. Rządził trzydzieści pięć lat.


15. Corsico, syn Radagasta, został królem w 405 r. Chcąc dokonać zemsty za haniebną śmierć swego ojca, zebrał Hunów w kompanię i ze swoim ludem przemierzył góry przez Galię, aż do Pirenejów.

Był okrutny. Pustoszył wszystko, chrześcijańskie świątynie Pana, świętych i każdą ludzką płeć. Okrutną ręką zabijał dzieci, nawet te, które były karmione piersią. Był szczególnie wściekły na osoby duchowne.

Jego małżonką była Flora, księżniczka z Pikardii. Jego bratem był Godegisilus — książę, który dowodził armią Wandalów. Postanowili więc, ze wszystkich sił kontynuować wojnę.

Rządził swoim ojcowskim królestwem nad Bałtykiem. Dowodził armiami Wandalów podczas wielkiej migracji tego ludu. Czy synem Rhadagastusa był tylko Corsico czy obaj ci książęta, czy też Godegisilus był synem Corsica, nie było pewności.

Przy tak wielu pisarzach i przy tak wielu odmiennych poglądach w tak odległym czasie, ustalenie było niemożliwe. Historycy Meklemburgii byli jednomyślni co do tego, że Corsico był synem Rhadagastusa, a ponadto zauważyli, że Wandalowie w wyborze swoich książąt lub przywódców, rzadko opuszczali linię królewską.

Było prawdopodobne, że książęta ci, panowali wspólnie jako przyjaciele, ponieważ obaj żyli w tym samym czasie i prowadzili wojnę z Rzymianami.

Niektórzy twierdzili, że był synem Corsico i wnukiem Rhadagastusa, ale Godegisilus w żadnym wypadku nie mógł być synem Corsico. Był bowiem zbyt młody, by móc dokonać wielkich czynów, przypisywanych mu w jego czasach przez historyków.

Corisco był nazywany przez Crantziusa królem burgundzkich Wandalów — imieniem Croscus. Przez innych — Crocus, a także Carocus.

Ci dwaj książęta podzielili historię Wandalów, ponieważ ich królestwo i naród podzieliły się na dwie gałęzie. Jedną — obcą, czyli emigrantów, a drugą — krajową, czyli Wandalów, którzy pozostali w swoim kraju. Ta ostatnia, rozprzestrzeniła się na najodleglejsze części cesarstwa rzymskiego.


16. Godegisilus — ten książę kontynuował politykę i działania wojenne przeciw Rzymianom. Podobnie, jak Rhadgastus. Założył królestwo obcych Wandalów lub tych emigrantów, którzy rozprzestrzenili się w różnych częściach imperium rzymskiego.

Zebrawszy potężną armię Burgundów, Alanów, Suewów, wdarł się do Galii, skąd przedostał się do Hiszpanii i osiedlił się w prowincji Betyka, obecnie Andaluzja.

Przed wejściem do Hiszpanii, pozostawił część swoich ludzi w Galii, którzy założyli królestwo Burgundii. Mógł być to początek wielkiej rewolucji w V w., kiedy rój ludzi z północy najechał południową Europę i obalił imperium rzymskie.

W odniesieniu do licznych sił zebranych pod sztandarem tego księcia, pod nazwą Burgundów, Alanów i Suewów, było prawdopodobne, że wszyscy oni byli jednym ludem. Właściwie różnymi plemionami tego samego narodu pod ogólną nazwą Wandalów lub Suevi (Swebowie, Swewowie).

Prawdą było, że plemiona te, nie uznawały żadnego wspólnego wodza ani władcy, ale można było z całą pewnością stwierdzić, że były połączone ogólną konfederacją.

Główne lub macierzyste plemię sprawowało nadzór, kierownictwo i najwyższe dowództwo w sprawach wewnętrznych, jak i w obcych wojnach.

Jeśli chodzi o Burgundów, wiadomo, że pochodzili z Pomorza, które, ponad wszelką wątpliwość, zamieszkiwali Wandalowie. Niektórzy twierdzą, że Alanowie pochodzili z Prus, i można ich było równie dobrze uważać za plemię Wandalów.

Zwłaszcza, że z trudem przyłączyliby się do tych ostatnich, gdyby nie byli jednym i tym samym narodem, jak dla Suewów. Było bardzo pewne, że pod tą nazwą mieścili się Wandalowie.

To wtargnięcie Godegisilusa odbyło się po namowie Stilicho, rzymskiego generała, a celem było zdetronizowanie Honoriusza i wyniesienie na tron cesarski jego syna Eucheriusa, który poślubił siostrę cesarza.

Wandalowie i inne narody germańskie graniczące z Dunajem splądrowały prowincję Galii. Mieli te same motywy, które skłoniły Galów pod wodzą Brennusa do najazdu na Italię w czasie, gdy ich własny kraj był bez upraw.

Żądza łupów była ich wspólną pobudką do wojny. Rzadko dążyli do zachowania podbitych ziem. Ich najazdy i wojny były tylko rabunkami, do których, być może, skłaniała ich raczej konieczność niż ambicja. Chłód ich klimatu łączył się z pustką w ich rolnictwie. Nie mieli obfitych plonów.

Do tych najazdów skłoniła ich szczególnie chęć picia wyśmienitych win i jedzenia smacznych owoców, których ich własny kraj, nie był w stanie wyprodukować. Uwielbiali wina.

Dlatego Rzymianie — wiedząc z doświadczenia, że to było rzeczywistą przyczyną wielu najazdów ludów północnych, zakazali wywozu ich win i owoców. Nie chcieli dopuścić do upodobania ich towarów przez tych ludzi. Nie chcieli ich przybycia, by zdobywali mieczem tego, czego nie byli w stanie kupić za pieniądze.

Prokopiusz zauważył, że Wandalowie, którzy najechali Galię, zostali zmuszeni przez głód do opuszczenia własnego kraju w poszukiwaniu nowych osad, ale większa część narodu pozostała w swoich starożytnych siedzibach za Dunajem.

Nie wiemy w jaki sposób skierowali swój marsz na Galię, z wyjątkiem tego, że najpierw wyładowali swój gniew na Frankach. Modegeskila, jeden z ich głównych dowódców, po tym stracił życie. Wkrótce się podnieśli, a z pomocą przyszedł im Respendial — król Alanów.

Frankowie zostali zmuszeni do wycofania się, a Wandalowie wkroczyli do Galii ostatniego dnia roku 406. Po przekroczeniu Renu spustoszyli Germanię Prima i zdobyli miasto Mentz, stolicę tej prowincji. Stamtąd skierowali swój marsz do „Gallia Belgica”, a następnie rozprzestrzenili się na Akwitanię, najbardziej urodzajną część Galii.

W międzyczasie, Konstantyn, szeregowy żołnierz armii rzymskiej, został obwołany cesarzem przez legiony w Brytanii. Był w opozycji do Honoriusza, który znalazł się w Galii z potężną armią.

Wkrótce po przybyciu wyruszył przeciwko Wandalom, nad którymi uzyskał przewagę. Skłonił ich do wystąpienia o pokój, ale nie zobowiązał ich do ewakuacji z Galii. Spodziewał się prawdopodobnie, że dzięki ich pomocy utrzyma swoją uzurpację.

Honoriusz uznał Konstantyna za swojego partnera w cesarstwie. Wówczas Gerontius, któremu Constans, syn Konstantyna, powierzył rządy w Hiszpanii, zbuntował się i ustanowił Maksymusa cesarzem. Z tego powodu, Wandalowie, Alani i Suevi, prawdopodobnie za namową uzurpatora, podnieśli broń i opanowali kilka miast w Galii.

Mieszkańcy nie widząc nadziei na odsiecz ani ze strony Honoriusza, ani Konstantyna, zjednoczyli się we własnej obronie i pokonali wroga w kilku starciach. Odstraszeni tymi trudnościami, wojownicy z północy zwrócili się przeciwko Hiszpanii. Minęli Pireneje bez żadnego oporu i wkrótce stali się panami kilku mocnych twierdz.

Następnie, odnieśli zwycięstwo nad Konstansem, którego wysłał Konstantyn — jego ojciec, aby stłumił bunt Gerontiusza. W wyniku tej klęski, Constans musiał się wycofać do ojca, który rezydował w Arles.

Geroncjusz zawarł z Wandalami, Alanami i Suewami rodzaj przymierza przeciw Konstantynowi, ich wspólnemu wrogowi. Narody północne, nie mając nic przeciwko, skierowały swe wojska do Hiszpanii, gdzie dokonały wielkich spustoszeń i opanowali cały kraj w roku 409 lub 410.

Prokopiusz twierdził, że Wandalowie pod dowództwem Godigisela po wdarciu do Galii przeniknęli aż do Hiszpanii.

Frigerdius, cytowany przez Grzegorza z Toursu, potwierdza, że Godigisel został zabity podczas próby przekroczenia Renu i że Gunderyk poprowadził Wandalów do Hiszpanii.

Uważał on, że pierwszeństwo miał autorytet Prokopiusza. Od tego autora, Grzegorza z Tours, i inni, twierdzili, że Godegisilus żył jeszcze w 412 roku i osiedlił się podczas podboju Hiszpanii.

Niektórzy pisarze, czynią tego księcia synem Corsico — bez żadnego autorytetu i twierdzą, że Gunderyk i Genzeryk byli jego synami. Inni przypuszczali, że byli to synowie Fredebalda i wnukowie Corisco.

Ta część genealogii książąt wandalskich była bardzo skomplikowana. Najbardziej prawdopodobna była opinia, według której Godegisilus był bratem Corsico, synem Rhadagastusa i ojcem Gunderyka i Genzeryka.

VI. Wandalscy królowie Burgundii

To „zagraniczne” królestwo Wandalów było podzielone na dwie gałęzie: galijską lub burgundzką i hiszpańską. Za życia Godegisilusa były one prawdopodobnie pod jego dowództwem. Po jego śmierci, królestwo Burgundii stało się niezależne. Było zarządzane przez książąt: Gundacara lub Gundacariusa, Gundebalda, który wraz ze swoimi trzema braćmi: Godegisilusem, Chilpericem i Godemarem byli następcami Sigismudna i Godemara, po którym, ta linia wymarła i przeszła pod panowanie Franków.

Czy ci królowie burgundzcy pochodzili z tej samej rodziny, co inni książęta Wandalów, nie było żadnej pewności, ale opinia, że byli tej samej krwi, była wysoce prawdopodobna.

Należy zauważyć, że wszystkie imiona tych książąt były złożone i pochodzą z oryginału Germanów, co pokazuje, że Wandalowie byli pochodzenia germańskiego, a nie gotyckiego. Tak więc Gundacar lub Gundheer oznaczało dobrego dowódcę.

Gunebald lub Guntbund, dobrego sojusznika. Chilperic lub Kilperic, bardzo silnego lub bardzo bogatego. Gundemar lub Godmar, dobrego księcia. Gonsil lub Godegisil, dobrego pana. Zygmunt — zwycięskie usta. W ten sam sposób Sigeric, to obfitujący w zwycięstwa, a Gunderic, to obfitujący w dobroć, itp.

Było poza wszelką dyskusją, że w swojej pierwszej wyprawie, oni, podobnie, jak Suevi i Alani, byli pod dowództwem Godegisilusa, będąc w rzeczywistości tym samym narodem, co Wandalowie.

Z pomocą tych ludzi, Godegisilus, jak już wspomniano, został panem Mentz, Strasburga i Reims, a wojska te, pozostawił za sobą w Galii, aby w razie niepomyślnego zbiegu okoliczności, pomogły mu się wycofać.

Nie było wątpliwości, że osoba, którą wyznaczył do dowodzenia tą armią pod jego nieobecność, była całkowicie oddana jego interesom. Można przypuszczać, że taki dowódca, obdarzony tak wielkim zaufaniem, był bliskim krewnym czy też członkiem jego rodziny.

Wspomniano, że Rugiland, brat Anthyriusa II i został księciem Rugii. Jeśli było to pewnym faktem, pokazuje to politykę królów Wandalów, którzy przedkładali swoje stosunki nad dowództwo kilku plemion tego narodu. Jest także prawdopodobnym, że zachowywali się w ten sam sposób w odniesieniu do głowy lub wodza plemienia Burgundów.

Tym wodzem był Gundacar, Gundahar lub Gundicarius, którego panowanie zaczęło się gdzieś w roku 410 lub według innych w 420. W 410 roku, Wandalowie pod wodzą Godegisilusa wraz z Burgundami i innymi północnymi plemionami wdarli się do Hiszpanii. Następnie stali się panami tego bogatego królestwa.

Prowincje zostały podzielone między nich podczas losowania: Gallicja przypadła Wandalom i Suevom. Lusitania i prowincja Kartagena, Alanom. Betyka, Wandalom zwanym Silingi, od których ta prowincja miała wziąć nazwę Wandaluzja. Zmieniona potem na Andaluzję.

Większość ludów poddała się na długo zdobywcom, którzy przysięgali, że odtąd będą ich traktować jak przyjaciół i sprzymierzeńców, z ich największą religijnością. Stało się więc tak, że wielu Rzymian wolało żyć w ubóstwie pod rządami nowych panów, niż powrócić do dawnej sytuacji.

W roku 416, Wallia, król Gotów w Galii, doszedł do porozumienia z cesarzem Honoriuszem, aby wypędzić tych awanturników z Hiszpanii. Ten traktat zrodził nową wojnę, której szczegóły nie zostały ujęte w historii. Wiadomo tylko, że Wallia przy tej okazji dał niezwykłe znaki swojej gorliwości dla pomyślności imperium.

Uzyskał wielką przewagę nad Alanami i Wandalami, którzy osiedlili się na Lusitanii. Szczególnie ucierpieli Silingowie, podobnie jak Alani, którzy stracili króla Ataxa, a ich nieszczęśliwa sytuacja, zmusiła ich do oddania się pod opiekę Wandalów. I stąd książęta Wandalów nosili odtąd tytuł królów Wandalów i Alanów.

Z okazji inwazji na Hiszpanię, Gundacar został mianowany dowódcą Godegisilusa w Galii. Niedługo po tej inwazji Wandalowie rozdzielili się w Hiszpanii i wznieśli odrębne królestwa. Ambicja ich wodza doprowadziła do najbardziej fatalnych w skutkach nieporozumień, które prawie umożliwiły Rzymianom odzyskanie tej prowincji.

Gundacar czując się zaniedbany przez Wandalów w Hiszpanii, przejął zwierzchnictwo nad Galią, której był jedynym namiestnikiem. Około roku 420 przyjął tytuł królewski.

Po tym okresie prowadził wojnę z Rzymianami, z różnymi sukcesami, aż został przez nich uwięziony w górach Sabaudii. W końcu jego władza została ustalona na księstwie i hrabstwie Burgundii, części Szwajcarii, Dauphine i Sabaudii. Wiedeń był stolicą jego królestwa. Przyjął religię chrześcijańską. został pokonany i zabity przez Hunów w bitwie pod wodzą Attyli w 450 roku.

Niektórzy twierdzili, że miało to miejsce w 435 roku. Między nim, a Gundebaldem, było dwóch innych książąt. A mianowicie: Gundeucus i Chilperic, którzy panowali w połączeniu. Było jednak wysoce prawdopodobne, że Gundeucus i Gundacar, to ta sama osoba.

Dlatego uważano, że Gundebald, syn Gundacara, panował początkowo razem ze swoimi braćmi Chilpericem, Gundamarem, czyli Godemarem i Gunsilem, czyli Godegisilusem.

Wszystkich trzech skazał na śmierć. Książę ten był zaangażowany w wielką konfederację przeciwko Atilli i wyróżnił się pamiętnym zwycięstwem. Atillę wypędził z Galii w roku 451.

Porzucił ortodoksyjną religię na rzecz arianizmu. Uprzednio zrobili to jego bracia. Wyjątkiem był Chilperyk, którego córka Klotylda została katoliczką i nawróciła swojego męża Chlodwiga, króla Franków, na wiarę chrześcijańską.

Gundebald był autorem praw burgundzkich. Jego następcą w 517 r. został syn Zygmunt. Został on wzięty do niewoli i skazany na śmierć w 524 r. przez synów Chlodwiga, króla Franków.

Za namową i radą Alcimusa Avitusa, biskupa Vienne (Wiednia), za życia ojca, wyrzekł się błędów arianizmu i przyjął religię ortodoksyjną. Następcą tego księcia w rządach, został jego brat Gundemar lub Godemar. Przeciwko któremu, królowie Franków: z Paryża, Orleanu i Soissonów — synowie Clovisa (Chlodwiga), wypowiedzieli wojnę.

Kwestia tej wojny była dla Gundemara niefortunna, gdyż musiał udać się do Italii, gdzie przebywał na wygnaniu lub, jak twierdzą inni, zmarł w więzieniu. Na nim zakończyło się wandalskie królestwo Burgundów, podbite przez Franków.

VII. Wandalscy królowie Hiszpanii

Druga gałąź obcego królestwa Wandalów przeszła po śmierci Godegisilusa (Godigisela) w ręce jego dwóch synów: Gunderica (Gunderyka) i Genserica (Genzeryka), którzy wspólnie panowali w Hiszpanii.

Genzeryk udał się do Afryki w 429 roku i tam założył słynne królestwo Wandalów. Gunderyk zmarł, zanim ta wyprawa wyruszyła. Suevi i Alanowie również wznieśli królestwa, ale Suevi uzyskali przewagę i stali się panami zachodnich części Hiszpanii, podczas gdy Wizygoci zajęli wszystko na wschodzie.

Wandalowie przyjęli religię chrześcijańską w tym samym czasie, gdy nawrócili się Goci, tj. w 332 r., czyli zanim minęli Ren, ale podobnie, jak inne gotyckie narody, trzymali się zasad Ariusza. Nie jest pewne czy nie zostali najpierw uwiedzeni do tej sekty przez Genzeryka, którego Idatius przedstawiał, jako zaciekłego wroga ortodoksów.

Z tego, co zostało wspomniane powyżej, nie tylko Wandalowie, ale także Suevi i Alanowie byli pod dowództwem Godigisela i towarzyszyli mu w jego wyprawie do Hiszpanii.

Po śmierci tego księcia, nastał między tymi plemionami podział. Gunderyk nie był obdarzony wystarczającymi zdolnościami, aby zachować nad nimi taką samą władzę, jak jego ojciec, a Suevi żywili do niego niechęć za to, że przyjął religię chrześcijańską. Pewne było, że zbuntowali się przeciw niemu po śmierci Godigisela.

Wtedy dowódcy Swebów i Alanów uniezależnili się i zajęli te prowincje, w których byli tylko namiestnikami. Doprowadziło to do wojny między Gunderykiem, a Suewami. Gunderyk zyskał wielką przewagę nad Hermanaricem — królem Suewów i zmusił go do schronienia się w górach Biskajskich.

Zbliżanie się Asteriusa, którego Idatius nazywał hrabią Hiszpanii, zmusiło Gunderyka do wycofania się z Galicji do Betyki, po utracie niektórych ludzi pod Bradą.

W 422 r. cesarz Honoriusz mianował Castinusa, zwanego „magistrem militiae”, dowódcą znacznej armii w tej prowincji. Rzymski generał po kilku sukcesach, sprowadził wroga do wielkich cieśnin. Gdy doszło do zaciekłej bitwy, los odwrócił się od niego i opowiedział się za Wandalami.

Idatius przypisuje tę klęskę Rzymian, zdradzie Gotów w armii cesarskiej. Inni, z większym prawdopodobieństwem, przypisują ją zuchwałości Castinusa. Wyraźnie zwycięstwo nad zjednoczonymi siłami Rzymian i Gotów podniosło reputację Wandalów.

Po tej klęsce Castinus wycofał się do miasta Tarraco, podczas gdy Wandalowie rozszerzyli swoje podboje, splądrowali Baleary i osiedlili się w prowincji Betyka.

Według Idiatusa, Gunderyk zmarł nagle w Sewilli w 428 r., dręczony przez złego ducha, po odebraniu cerkwi temu prawosławnemu miastu i przekazaniu go arianom.

Prokopiusz pisał, iż został poinformowany przez samych Wandalów, że książę ten został wzięty do niewoli przez Suewów w bitwie i barbarzyńsko ukrzyżowany. Niektórzy pisarze twierdzili, że była to historia wymyślona, aby ukryć to, co nazywali jego haniebnym końcem.

Wcześniej Gunderyk stracił syna Gundamunda zrodzonego z Elżbiety, księżniczki Granady, podobno ten książę został zamordowany wkrótce po śmierci ojca, przez swego wuja Genserica. Wobec tego, nazwa Suewów zastąpiła teraz nazwę Wandalów w Hiszpanii. Nawet prowincja Vandalitia była częścią królestwa Suewów.

Alani mieli również swoich królów, a mianowicie: Respendiala, który towarzyszył Wandalom w ich wyprawie do Galii i Hiszpanii. Ataxa, który osiedlił się w Lusitanii. Ich ziemie zostały wkrótce wchłonięte przez Suewów.

Od czasu śmierci Ataxa w 416 r., jego terytoria zostały ponownie zjednoczone z Gunderykiem. Królowie Suewów byli również bliskimi krewnymi Godigisela, co wynika z powyższego opisu Burgundów.

VIII. Królowie Suewów w Hiszpanii

Wandalowie, którzy najechali Hiszpanię, podzielili się na dwa królestwa. Jedno Wandalów w Afryce, a drugie Suewów w Hiszpanii. Królami suewskimi w Hiszpanii byli: Hermerich, Rechila, Recciar, Maldra, Frumar, Remismund, Dietmar, Miro, Eborich i Andeca.

Wszyscy oni razem, licząc bezkrólewie trwające około 100 lat, panowali 177 lat. A ich królestwo długo broniło się przed Gotami w 590 r.

Było bardzo niewiele relacji o tych książętach, z wyjątkiem relacji gockich historyków: Roderyka i Idatiusa. Isidorus Hispal pozostawił nam również kronikę i historię Gotów, Wandalów i Suewów.

Ci pisarze, nie informowali czy wszyscy należeli do jednej rodziny, ale krótkie panowanie ostatnich królów zdawało się sugerować, że nie następowali oni po sobie przez dziedziczenie. Zatem, ostatni książęta mogli nie pochodzić z tej samej linii, co pierwsi.

Hermerich, ich pierwszy król, towarzyszył Godigiselowi w Hiszpanii w 410 roku i przez niego został mianowany gubernatorem lub dowódcą określonego okręgu.

Po śmierci tego księcia, widząc, że autorytet Gunderyka znacznie osłabł, skorzystał z okazji, by przejąć godność królewską. Po końcu Gunderyka i Ataksa, króla Alanów, stał się panem wszystkich ich posiadłości. Rozciągając swoje królestwo od Galicji po krańce Andaluzji, żyjąc do 440 roku.

Recciar, pierwszy, chrześcijański król Suewów, bezskutecznie prowadził wojnę z Gotami, co znacznie nadszarpnęło królestwo Suevi. Maldra i Fruman byli jeszcze bardziej nieszczęśliwi.

Remismund w końcu zawarł pokój i był pierwszym, który przyjął doktryny Ariusza i stał się poddanym Gotów. Bezkrólewie, które nastało po śmierci Remismunda, nie wynikało z braku królów, ale z niewielkiej wiedzy o ich panowaniu.

Suewowie będąc wówczas poddanymi Gotów, żyli w pokoju z tym narodem. A goccy historycy (od których tylko wiemy o sprawach Suewów) ograniczali się w swoich relacjach o tych ludziach — prócz kroniki Idatiusa po zaginięciu panowania Remismunda — do wydarzeń wojennych.

Następny po bezkrólewiu był Dietmar, który wyrzekł się błędów Ariusza i przyjął religię ortodoksyjną. On również zrzucił jarzmo Gotów i w ten sposób wywoływał ciągłe wojny między dwoma narodami.

Andeca, ostatni król Suevi, utrzymywał swój dwór w Sewilli, ale został zmuszony przez gotyckiego króla Leovigilda do przejścia na spoczynek w klasztorze, w 590 roku. Wraz z nim skończyła się nazwa i królestwo Suewów w Hiszpanii. Cały naród znalazł się pod panowaniem Gotów.

IX. Królowie Wandalów w Afryce

1. Genzeryk — pierwszy król Wandalów w Afryce.

Wandalowie, podbijając Afrykę, założyli królestwo, które nagle osiągnęło zdumiewający poziom wielkości, a nawet rywalizowało z potężnymi państwami Kartaginy i Rzymu. Założycielem był Genzeryk, drugi syn Godigisela, który po śmierci swego brata Gunderyka w 428 r., objął rządy nad całym narodem.

Z początku przyjął wiarę rzymską, ale potem zmienił ją na wiarę Ariusza. Od dzieciństwa był przyzwyczajony do trudów wojny, w której zawsze zachowywał się z największą odwagą. Okazję do podboju Afryki dał prokonsul rzymski — Bonifacy.

Zazdrość między tym generałem, a słynnym Aecjuszem, który był „magistrem militum”, okazała się zgubna dla imperium. Aecjusz zaniepokojony pozycją Bonifacego, wolał rządy w Afryce.

Insynuował Placidii, która kierowała państwem podczas niepełnoletności jej syna Walentyniana III, że Bonifacy zamierza uzurpować sobie prawo do suwerenności tej prowincji. Placidia, uznając te insynuacje, odwołała Bonifacego z rządu, nakazując mu stawić się w Rawennie.

W tym samym czasie, Aecjusz, pod pozorem przyjaźni, napisał list do prokonsula. Ostrzegł go, że jego wrogowie zaplanowali jego zniszczenie i jeśli on pojawi się na dworze, z pewnością wykonają swój plan. Bonifacy, nie wątpiąc w szczerość swego rzekomego przyjaciela, wpadł w sidła i odmówił wykonania rozkazu Placidii.

Obawiając się, że siłą doprowadzi do zgody, zaczął zapewniać sobie obronę i na dłuższy czas otwarcie się zbuntował. Sądząc, że nie jest w stanie walczyć z całą potęgą cesarstwa, zaprosił Gunderyka i Genzeryka, dwóch książąt Wandalów.

Wówczas panowali oni w Hiszpanii. Zostali zachęceni do najazdu na Afrykę, pod warunkiem, że prowincja zostanie równo podzielona między nimi na trzy części, zawierając najściślejszy sojusz w celu wspólnej obrony.

Dwaj bracia chętnie przyjęli propozycję, ale zanim sprawa dojrzała, Gunderyk zmarł, jak już wspomniano, a jego następcą został jego brat Genzeryk.

Książę ten, sam podjął wyprawę, ale w chwili, gdy jego wojsko było gotowe do wyruszenia, otrzymał wiadomość, że Hermigariusz, książę Suewów, najechał prowincje należące do Wandalów w Hiszpanii.

Po czym, stanął na czele wybranego oddziału i, podchodząc z Hermigariusem w okolice Emerity, obecnie Meridy, odniósł całkowite zwycięstwo nad Swebami. Hermigarius uciekł ze swoimi złamanymi siłami, ale utonął w rzece Anas (obecnie Guadiana).

Następnie, Genzeryk wrócił do miejsca zaokrętowania, a mianowicie, w cieśninę, która oddzielała Afrykę od Hiszpanii. Rozkazał swojej armii wejść na pokład. W maju 429 roku wypłynął na morze i bezpiecznie wyszedł na ląd w Afryce.

Liczba żołnierzy pod jego dowództwem była różnie podawana. Niektórzy podają osiemdziesiąt tysięcy, inni pięćdziesiąt tysięcy. Prawdopodobnie, mniejsza liczba obejmowała tylko walczących mężczyzn, większa także kobiety i dzieci.

W międzyczasie, Bonifacy pojednał się z dworem cesarskim w następstwie życzliwego listu Placydii, która odkryła prawdziwą przyczynę buntu.

Kilku przyjaciół tego generała, otrzymało pozwolenie Placydii na udanie się do Afryki. Mieli zbadać przyczyny jego niezwykłego postępowania. Przedstawili list napisany do nich przez Aecjusza, na podstawie którego, byli przekonani, że przyłączył się do Wandalów w trosce o własne bezpieczeństwo.

Wysłannicy wrócili z listem do Placydii, która w związku z tym napisała do Bonifacego. Usprawiedliwiła to, co zaszło, zapewniając go o swojej przyszłej przyjaźni i, przypominając mu o jego obowiązkach.

Bonifacy był bardzo zaniepokojony. Przekonałby Wandalów do powrotu do Hiszpanii, oferując im znaczne sumy za ich uległość.

Jednakże, było już za późno. Byli już panami znacznie większej części Afryki. Kiedy próbował ich zmusić do ewakuacji z prowincji, jego armia została rozgromiona. On sam został zmuszony schronić się w Hippo, silnym mieście na wybrzeżu Numidii.

Genzeryk najechał Hipponę w maju 430 roku, około trzy miesiące przed śmiercią św. Austina, biskupa tego miasta. Oblężenie trwało blisko czternaście miesięcy, a głód, który zaczął szaleć w ich obozie, zmusił Wandalów do zaniechania tego przedsięwzięcia.

Gdy znaczna liczba żołnierzy została wysłana z Rzymu i Konstantynopola do Afryki pod dowództwem Aspara („magistra militum”), doszło do drugiego starcia. Walka trwała z wielkim uporem po obu stronach, ale w końcu Rzymianie zostali całkowicie pokonani.

Zwycięzcy opanowali wówczas całą Afrykę. Dokonali takich spustoszeń, że mieszkańcy Hippony, ogarnięci nagłą paniką, opuścili to miasto. Wandalowie po opanowaniu, podpalili je.

Walentynian musiał teraz zawrzeć pokój z wrogiem, który został podpisany w Hipponie dnia 11 lutego 435 roku, a Genzeryk zachował swoje posiadanie w Afryce.

Prokopiusz twierdził, że w uznaniu dla tych prowincji, Genzeryk zobowiązał się do płacenia corocznej daniny i dał swojego syna Hunorica, jako zakładnika. Kiedy weźmiemy pod uwagę wielki sukces oręża Wandalów, relacja ta, była raczej nieprawdopodobna.

Ten spokój nie trwał długo. Genzeryk cztery lata później, bo w 439 r., widząc, że Rzymianie toczą wojnę z Gotami, skorzystał z okazji, by zaskoczyć Kartaginę 23 października. Po jej zajęciu, Wandalowie pozostali panami prokonsulatu Bizaceńskiego, Getulii i części Numidii.

W ten sposób, to słynne miasto zostało podbite przez Wandalów. Odbyło się to po tym, jak znajdowało się pod panowaniem Rzymian (z którymi niegdyś walczyło o imperium) przez 585 lat.

Podbicie Kartaginy wywołało wielki niepokój w Italii, a namiestnikowi Rzymu nakazano przygotować stolicę do obrony. W tym samym czasie, Wandalowie rozszerzyli się bez oporu na całą Afrykę.

W czerwcu Genzeryk, chcąc przyzwyczaić swoich poddanych do wypraw morskich, najechał Sycylię. Napotkał na niewielki lub żaden opór. Spustoszył kraj i oblegał Palermo. Nie mogąc zdobyć miasta, wrócił do Afryki z ogromnymi łupami i dużą liczbą jeńców.

Teraz Wandalowie stali się groźni dla obu imperiów. Zatem, Teodozjusz postanowił wesprzeć Walentyniana w walce z tak potężnym wrogiem.

W tym celu wyposażył flotę, która nie służyła żadnemu innemu zadaniu. Powodowało to generowanie ogromnych wydatków. Genzeryk udawał, że pragnie ugody. Wodzowie rzymscy czekali w trakcie rokowań u wybrzeży Sycylii, aż do czasu, gdy pozory Wandalów zakończyły się.

W międzyczasie, Wandalowie nie tylko podbili część Sycylii, ale również stali się panami Sardynii i Korsyki, zdobywając władzę nad całym Morzem Śródziemnym, jak starożytni Kartagińczycy.

Hunowie wdarli się do Tracji i Ilirii, a Teodozjusz był zmuszony wycofać swoje wojska. Walentynian musiał zawrzeć pokój z Genzerykiem, który uzyskał cesję wszystkich podbitych przez siebie prowincji w Afryce.

Były to: Getulia z częścią Numidii i dwiema prowincjami: Byzaceną i Abaritaną, które Genzeryk zachował dla siebie. Podzielił także dwie inne, a mianowicie: Zeugitanę i prokonsularną — dla oddziałów. Przy tej okazji, nie tylko przejął prawa zwierzchnictwa ze zwykłymi dochodami, ale także pozbawił starożytnych poddanych części ich ziem.

Ten sposób traktowania podbitych prowincji, był również praktykowany przez Gotów. Wydaje się, że był zgodny z zasadami wszystkich narodów północnych.

Postanowiono jednak, że jedna trzecia kraju będzie należała do ich królów. Druga część zostanie przekazana żołnierzom, a ostatnia będzie „glebae adscirpti” — dla podbitych chłopów.

Powyższy podział ziem w Afryce znany był pod nazwą „Sortes Vandalicae”. Część należąca do króla nazywała się jego dziedzictwem lub domeną. Ta, która przypadała żołnierzom, była zwolniona z podatków, przeznaczona jako zapłata za służbę wojskową. Ostatnia zaś, która pozostała w rękach podbitych, była obciążona wysokimi daninami.

Geniusz narodu Wandalów objawił się także w rozbiórce afrykańskich miast, które wolały zaufać własnemu męstwu w obronie kraju, niż tchórzliwemu zasobowi murów i fortyfikacji.

Inny pogląd był taki, że mieszkańcy dobrze ustosunkowani do Rzymian, nie powinni mieć żadnej mocnej pozycji, na której mogliby polegać. Wojska cesarskie, gdyby kiedykolwiek próbowały odzyskać utracone prowincje, nie powinny mieć nadziei na zdobycie twierdzy poprzez utrzymanie swojej ziemi za pomocą okopów.

Uznano to wówczas za bardzo mądry krok. Później spotkało się to z ogólną dezaprobatą, gdy Belisariusz znalazł się w Afryce i zajął wszystkie miasta tej bezbronnej prowincji.

Pospólstwo było skłonne oceniać środki, zmieniając swoją opinię o nich w zależności od różnych sukcesów i sposobu ich traktowania.

Genzeryk nie polegał całkowicie na wyżej wymienionym traktacie, ale szukał każdej okazji, aby pozbawić Rzymian wsparcia i zapewnić sobie własne bezpieczeństwo. Zwiększył swoją armię do osiemdziesięciu tysięcy ludzi pod dowództwem osiemdziesięciu „tribuni militum”. Zachęcał także Attylę, króla Hunów, do przedostania się do Galii.

Miał na celu nie tylko zmartwienie Rzymian, ale także wzbudzenie niepokoju Teodoryka — króla Wizygotów. Był on na niego wściekły za krzywdzące traktowanie jego córki.

Ta księżniczka miała na imię Alfreda i była żoną Hunorica, jego najstarszego syna. Przez pewien czas cieszyła się wszelkimi błogosławieństwami życia małżeńskiego.

Genzeryk podejrzewając później, że miała go w zamiarze otruć, podobno odciął jej nos i uszy. Następnie w takim stanie odesłał ją do jej ojca. Słusznie jednak zauważono, że charaktery tych książąt były zbyt często opisywane poprzez uprzedzenia i stronniczość historyków rzymskich.

Śmierć cesarza Walentyniana III wywołała nowe poróżnienie między Genzerykiem, a Rzymianami. Ten słaby i nieszczęsny książę, został zamordowany 17 marca przez Petroniusza Maksymusa, który objął tron cesarski. Potem zobowiązał Eudoksję, wdowę po zmarłym cesarzu, do poślubienia go wbrew jej woli.

Księżniczka ta, nienawidząc mordercy swego męża, zaślepiona namiętnością i pragnieniem zemsty, wysłała zaufanego posłańca do Genzeryka.

Wzywała go, aby przybył i ukarał mordercę swego sprzymierzeńca Walentyniana i wyrwał ją z ramion tyrana, którego ręce splamione były krwią jego władcy. Zapewniła go, że we Włoszech spotka się z niewielkim lub żadnym oporem i że sama będzie mu pomagać w miarę swoich możliwości.

Genzeryk skorzystał ze sprzyjającej okazji wzbogacenia się łupami dawnej pani świata. Wysłał flotę do Italii, a sam donos o tym, wprawił Rzym w najwyższą konsternację. Maksimus, nie mogąc mu się przeciwstawić, przygotowywał się do ucieczki. Wtedy został poćwiartowany i wrzucony do Tybru.

W trzy dni po śmierci Maksyma, czyli 15 czerwca, Genzeryk wkroczył do Rzymu. Nie napotkał żadnego oporu. Surowo nakazał swoim ludziom, aby oszczędzili miasto od ognia i miecza. Stało się tak zgodnie z obietnicą złożoną papieżowi Leonowi, który wyszedł mu na spotkanie.

Nie mógł on uchronić miasta przed grabieżą. Wandale, którzy dokonali grabieży podczas dwutygodniowego pobytu w tym mieście, z trudem wyobrażali sobie, że kiedykolwiek zostało ono splądrowane przez Gotów.

Wśród łupów, historycy wymieniają: statek wyładowany posągami (który zaginął podczas podróży), święte naczynia ze złota wzbogacone drogocennymi kamieniami, pokrycie kapitolu, które było z mosiądzu pokrytego złotem, naczynia świątyni jerozolimskiej, które Tytus Wespazjan po zburzeniu tego miasta, przywiózł do Rzymu, cesarski skarb i regalia oraz wszystkie bogactwa, które zwykle były widoczne podczas triumfów Rzymian.

Genzeryk pozbawił stolicę świata całego bogactwa i kosztownych ozdób. Ponownie wyruszył w rejs do Afryki i zabrał ze sobą cesarzową Licynię Eudoksję oraz jej dwie córki: Placydię i Eudoksję. Ostatnią dał za żonę swojemu najstarszemu synowi Hunoricowi, zaś Placydia została poślubiona Olibriuszowi, który przez to małżeństwo utorował sobie drogę do cesarskiego tronu.

Później Genzeryk na prośbę cesarza Leona, wypuścił na wolność cesarzową Eudoksję i jej córkę Placydię.

Była to dziwna rewolucja, bo narody germańskie ruszyły od granic Bałtyku do Afryki, by zemścić się za sprawę starożytnej Kartaginy i podzielić skarby stolicy między mieszkańców podbitej prowincji!

Podczas tych transakcji, Awitus, któremu Maksym nadał stanowisko „magistra militum”, przyjął godność cesarską w Galii i został przyjęty w Rzymie z wielką radością.

Wkrótce po wstąpieniu na tron, wysłał na Sycylię liczną flotę pod dowództwem Ricimera. Słynnego wodza, wywodzącego się z królewskiego rodu Suewów, w celu prowadzenia wojny z Gensericem.

Po powrocie do Afryki, zajął prowincje należące do Rzymian na mocy traktatu z 442 r. Genzeryk wiedząc o tych przygotowaniach, wypłynął z Kartaginy z flotą sześćdziesięciu statków i wielką liczbą wojsk lądowych. Ricimer rzucił się na niego niespodziewanie w pobliżu Korsyki i odniósł całkowite zwycięstwo nad flotą wandalską.

Genzeryk wkrótce powrócił z liczniejszym szwadronem i po natarciu na Italię, spustoszył całe wybrzeże. Po krótkim panowaniu Awitusa i wybraniu Majorianusa na jego miejsce, Wandalowie pozostawili oddział wojska w Kampanii.

Kiedy byli zajęci plądrowaniem kraju, Rzymianie ich zaskoczyli. Rzucili na ich miecze wielką liczbę żołnierzy. Wśród poległych był szwagier Genzeryka, a po zobowiązaniu ich, do porzucenia łupów, dowódca Wandalów zabrał ich z powrotem na statki.

Majorianus, uszczęśliwiony tą przewagą, postanowił przedostać się do Afryki, aby wyrwać z rąk nieprzyjaciela te urodzajne prowincje. W tym celu, wyposażył flotę, która miała na niego czekać w okolicach Alicant. Rzymianie wiązali z tą wyprawą wielkie nadzieje, ale Genzeryk jednym śmiałym i szczęśliwym posunięciem, udaremnił wszystkie ich plany.

Eskadra jego najlepszych statków zaskoczyła rzymskie na kotwicy i zatopiła wiele z nich. Niektóre zabrała, inne unieruchomiła i triumfalnie wróciła do Afryki. W ten sposób, wszystkie przygotowania Majorianusa zostały udaremnione, a Rzymianie ponownie musieli zawrzeć pokój z Wandalami.

Pokój ten nie trwał jednak długo, ponieważ Ricimer obalił Majorianusa w 461 roku i wkrótce po jego śmierci wojsko ogłosiło cesarzem Libiusa Severusa.

Gdy Genzeryk uznał, że nie jest już związany późnym traktatem, wysłał potężną flotę, by splądrować wybrzeże Sycylii i Italii. Został panem Sardynii. W tym samym czasie, Olybrius poślubił Placydię. W ten sposób zawarł sojusz z królewskim domem Wandalów.

Genzeryk zaś, wykorzystał swoje wysiłki, aby wysunąć tego księcia na cesarski tron. Miał również inne zamiary, zażądał od cesarza Walentyniana dziedzictwa Eudoksji. W międzyczasie, gdy cesarz Severus umierał, Leon poprowadził Greka o imieniu Anthemicus do zachodniego imperium. Zawarli traktat, aby zjednoczonymi siłami prowadzić wojnę przeciwko Wandalom.

Gdy tylko Genzeryk został poinformowany o tym kroku, wysłał silną eskadrę, by spustoszyć Peloponez i wyspy greckie. Leo, postanawiając zemścić się za zniewagę, jaką Genzeryk wyrządził wschodniemu imperium, poczynił rozległe przygotowania do prowadzenia wojny w Afryce.

Mówiło się, że flota, którą wyposażył przy tej okazji, była tak liczna, jak flota Kserksesa — uważana za niezwyciężoną.

Dowództwo nad nim powierzono Basiliscusowi, bratu Veriny — małżonka cesarza. Sardynia i Tripolis zostały początkowo odzyskane z rąk Wandalów. Flota rzymska w Afryce została całkowicie pokonana. Podobno Genseric zażądał rozejmu w celu ustalenia warunków, na jakich miał się poddać Leonowi.

Rzymianie, polegający na rozejmie, zostali nocą zaatakowani przez Wandalów i łatwo pokonani. Wg tradycji, przy tej okazji, Wandalowie użyli statków ogniowych i zalali Rzymian deszczem strzałek, gdy ci ostatni, byli zajęci gaszeniem płomieni.

Basiliscus był również podejrzany o zdradę i o wulgarny sposób rozliczania niepowodzeń swoich generałów. Klęska tej niezwyciężonej armady znacznie zwiększyła honor Wandalów.

Genzeryk wkrótce potem oblegał Sycylię, Sardynię i wszystkie wyspy między Italią, a Afryką, skąd wysyłał coroczne floty, aby pustoszyły wybrzeże Italii, Peloponez i wyspy greckie.

W roku 470, Leon, zebrawszy silną armię, odzyskał Sycylię i uzyskał inne korzyści na lądzie. W wyniku czego, Genzeryk zgodził się na pokój, na mocy którego, panowanie Wandalów zostało ustanowione w Afryce.

Resztę dni Genzeryk spędził w pokoju, ale nadal trzymał się swojego systemu nękania Cesarstwa Rzymskiego — z każdej strony za pomocą Ostro i Wizygotów.

Z tymi dwoma narodami utrzymywał najściślejszą przyjaźń. Wynikało to z traktatu między cesarzem Leonem, a Teodorykiem, księciem gotyckim. Ten ostatni, zobowiązał się do pomocy Cesarstwu Rzymskiemu przeciwko wszystkim jego wrogom, z wyjątkiem Wandalów.

Genzeryk, po pomyślnym panowaniu, w którym zyskał reputację przewyższającą wszystkich książąt swoich czasów, wyzionął ducha 25 stycznia 477 roku.

Podbił wszystkie terytoria rzymskie w Afryce i do pewnego stopnia przeżył cesarstwo na zachodzie, a jego armia odniosła serię zwycięstw. Łupy największych miast świata, Rzymu i Kartaginy, przyczyniły się do upiększenia jego triumfów.

Jeśli chodzi o datę podpisania tego pokoju, pochodziła ona od Teofanesa. Inni twierdzą, że został on zawarty dopiero w roku 475, za sprawą Zeno, następcy Leo.

Osobą, o której mówiono, że był zaangażowany w tych negocjacjach przez greckiego cesarza, był Severus, senator o wyjątkowej prawości.

Genzeryk miał wielki szacunek dla cnót tego szlachcica. I po zawarciu pokoju, posłał mu bardzo pokaźne prezenty. Ten dostojnie odmówił, a Severus oświadczył, że jedynym prezentem godnym rzymskiego senatora będzie dostarczenie rzymskich jeńców.

Genzeryk był tak poruszony taką deklaracją, że uwolnił wszystkich jeńców i pozwolił mu wykupić tych, którzy zostali podzieleni między jego armię.

Severus zrobił najszlachetniejszy użytek z pobłażania króla i sprzedał na aukcji wszystkie swoje naczynia i meble, aby odkupić resztę jeńców.

Pokój został zawarty, jak to się mówiło, dzięki żarliwemu pragnieniu podeszłego już w latach Genzeryka. Chciał w pokoju zostawić królestwo swemu synowi. Było nieprawdopodobne, aby restytucja jeńców po obu stronach była jednym z artykułów traktatu.

Było również mało prawdopodobne, aby Genzeryk miał taki szacunek dla Severusa. Pozwolił mu sprzedać swoje talerze i meble na aukcji, bo mógł łatwo zapewnić sumę niezbędną do okupu.

Był średniego wzrostu i kulał na jedną nogę po upadku z konia. Jego przenikliwość była niezwykła. Jego spóźnialstwo także. Miał niechęć do ekstrawagancji i przepychu. Był doświadczony w sztuce wojennej i od dawna zaprawiony w trudnościach.

Jego odwaga była niezwyciężona, a jego zdolności dorównywały najtrudniejszym przedsięwzięciom. Przede wszystkim miał zaskakujące zdolności w godzeniu uczuć ludu i sianiu podziałów wśród swoich wrogów.

Jednak wielką plamą na charakterze tego księcia były prześladowania ortodoksyjnych chrześcijan w Afryce. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że sami ortodoksi używali przymusu w sprawach religijnych.

Arianie, których doktrynę Genzeryk przyjął gorliwie, stanowili dominującą religię. Nikt nie był zatrudniony na dworze, ale ci, którzy ją wyznawali, zostali pozbawieni swoich ksiąg, a potem kościołów.

Niektórych wypędzano, a innych traktowano z większą surowością. Historię tych prześladowań, które później zaostrzyły się za panowania Hunorica (Huneryka), syna Genzeryka, opisał Wiktor, biskup Vita. Nie znamy pierwszej żony Genzeryka, ale jego syn z pewnością pochodził z tego małżeństwa.


2. Huneryk — drugi król Wandalów w Afryce.


Genzeryk pozostawił królestwo Wandalów w Afryce w pełnym rozkwicie. Obejmowało ono całą część Afryki, od Oceanu Atlantyckiego do Cyreny, która była dawniej podporządkowana Rzymianom.

W trzech fortach mieszkali: starożytni Mauretańczycy i Numidyjczycy, zwani Mauri, rzymscy prowincjonaliści i Wandalowie. Królestwo Wandalów obejmowało również: Sardynię, Korsykę i Baleary.

Synami Genzeryka byli: Huneryk i Genso (Gento), do których, niektórzy dodali Dieteryka i Teodoryka.

Huneryk zastąpił swojego ojca na tronie wandalskim i odnowił pokój z cesarzem Zenonem, na prośbę którego pozwolił kościołowi Kartaginy wybrać własnego biskupa.

Po raz pierwszy ożenił się z Alfredą, córką Teodoryka, króla Wizygotów. Ta księżniczka była podejrzana o zamiar otrucia. Niektórzy mówią, że króla Genzeryka, inni, że jej męża.

Przeto została potraktowana z największą surowością i odesłana do ojca w sposób już omówiony. Jego drugą żoną była Eudoksja, córka cesarza Walentyniana III. Z tą księżniczką miał jednego syna o imieniu Hilderyk, który później wstąpił na tron.

Według tablic hrabiego Bunaua, miał jeszcze jednego syna, którego imię było nieznane, a który pozostawił dwóch synów, tj. Hoamera i Evageisa, zamordowanych przez Gilimera w więzieniu.

Za panowania tego księcia, Wandalowie toczyli wiele sporów z Maurami, którzy długo się buntowali i szukali schronienia w górach zwanych Arausius, obecnie Auras lub Oress — dziesięć dni drogi od Kartaginy. Tam rzucali wyzwanie temu księciu i jego następcom.

Dyscyplina wojskowa Wandalów znacznie podupadła. Imię Hunoryka było bardziej znane z powodu prześladowań ludzi, którzy nie byli wyznania ariańskiego. Z tego powodu zapomniano o jego wojennych wyczynach.

Eudoksja, jego małżonka, opuściła go w 472 roku i udała się na spoczynek do Jerozolimy. Tam spędziła resztę życia na medytacjach religijnych.

Było rzeczą zdumiewającą, że Hunoryk stał się tak wielkim prześladowcą prawdziwej religii, po tym jak poślubił Eudoksję, córkę cesarza Walentyniana. Niektórzy twierdzili, że nawet za życia ojca wziął ortodoksów pod opiekę.

Być może jego żona nie posiadła jego serca, albo on musiał podążać za ogólnymi oczekiwaniami swych poddanych, aby zapewnić sobie tron. Być może miał też naturalne, okrutne usposobienie, a Sardynia będąca w tym czasie w posiadaniu Wandalów, była na ogół miejscem wygnania ortodoksów.

Niektórzy twierdzą, że zmarł na zarazę w 484 r., a wrogowie jego religijnych dogmatów wspominali, że jego ciało zgniło do kości i zostało zjedzone przez wszy.


3. Guntamund — trzeci król Wandalów w Afryce.


Po śmierci Hunoryka, korona nie przeszła na jego potomstwo, ale lud przystąpił do elekcji i wybrał Guntamunda, syna Gentona. To panowanie książąt było korzystniejsze dla ortodoksów, którzy zostali przywróceni do swoich kościołów, a wygnani biskupi odwołali się.

Spotykamy się z medalem tego króla Wandalów, z głową na bok i słowami, tj. „D. N. Rex Guntamund”. Na odwrocie jest wieniec laurowy, z literami D. N., co znaczyło: „Laurea Domini nostri”. Zmarł on 24 września 496 roku.


4. Trasamund — czwarty król Wandalów w Afryce.


W 496 r. został następcą po swoim bracie. Historycy tamtych czasów dali mu największe pochwały. Posiadał wszelkie zdolności i talenty, zarówno osobiste, jak i umysłowe. Był przekonany do nauki.

Ortodoksyjni mieli powody, by oczekiwać pobłażania od tego księcia. Był on z natury wrogiem prześladowań, ale kiedy złamali jego rozkazy mianując nowych biskupów, zamknął ich kościoły i wygnał niektórych prałatów na Sardynię.

Ożenił się z Alfredą, siostrą Teodorika — króla Ostrogotów. Utrzymywał z nią dobre stosunki, jak również z cesarzem Anastazjuszem. Jego dwór był wielce zakłopotany wizytą Gesalica — króla Wizygotów, która odbyła się w następujący sposób:


Amalaryk, wnuk Teodoryka, króla Ostrogotów, miał zaledwie pięć lat, kiedy został następcą swojego ojca, który zginął w bitwie pod Vougle — został zabity przez Chlodwiga, króla Franków.

Jego poddany, nie chcąc być rządzonym przez dziecko, zbuntował się i oddał koronę Gesalicowi (Gezalekowi), synowi Alaryka z konkubiny. Teodoryk będąc opiekunem młodego księcia, wysłał Ibę do Galii z liczną armią. Miał wesprzeć jego wnuka. Gdy zbliżał się Iba, Gezalek uciekł do Hiszpanii, gdzie Iba ścigał go dalej.

Tam, zmuszony, musiał udać się do Afryki i schronić na dworze Trasamunda, króla Wandalów. Książę ten nie wiedział, jak się zachować w takiej sytuacji, będąc żonatym z siostrą Teodoryka.

Nie chciał jej wyręczyć, z drugiej strony miał skłonność do sprzyjania nieszczęsnemu młodemu księciu i podobnie uważał za dobrą politykę, by powstrzymać wzrastającą potęgę Wizygotów. Gdyby Teodorykowi zdarzyło się kiedyś zjednoczyć dwa królestwa gotyckie, z pewnością stałby się zbyt groźny dla Wandalów.

Trasamund przyjął więc Gezaleka życzliwie i dostarczył mu pieniędzy, które umożliwiły mu powrót do Galii. Tam zdobył część czołowej szlachty wśród Wizygotów. Z pomocą Franków, którzy chcieli zrezygnować z pracy dla Teodoryka, zebrał armię i ponownie wkroczył do Hiszpanii.

Nieszczęsny książę został ponownie pokonany przez Ibę w pobliżu Barcelony i był ścigany w Galii, gdzie został wzięty do niewoli. Spędził resztę swoich dni w więzieniu.

Król Trasamund z żoną Amalfredą miał syna o imieniu Gibmund (wspomniany przez Prokopiusza), którego Belisariusz pokonał w okolicach Kartaginy. Podobno z tą samą księżniczką miał też córkę o imieniu Amalberga, która była żoną Hermanifrida — króla Turyngii. Po śmierci tego księcia była żoną Zygmunta — króla Burgundii.

Jednakże hrabia Bunau wyraźnie pokazał, że Amalberga nie była córką Amalfredy z Trasamunda, ale z byłego męża, Ostrogoty. Po śmierci Hermanfrida nie wyszła ponownie za mąż, ale została zesłana na wygnanie wraz z dziećmi. Żoną króla Burgundii, Zygmunta, była Ostrogota, jedyna córka króla Teodoryka.

Król Trasamund zmarł w roku 523. Na krótko przed tym wydarzeniem Maurowie, którzy chwycili za broń w kraju Tripolis, odnieśli całkowite zwycięstwo nad Wandalami. Nadal istnieje epigram, który został wyryty nad jedną z łaźni tego króla. Pierwsze litery każdej linii tworzą jego imię.


5. Hilderyk — piąty król Wandalów w Afryce.


Hilderyk, syn Hunoryka, objął rządy po śmierci swojego kuzyna Trasamunda. Od dawna przebywał z krewnymi swojej matki w Konstantynopolu. Tam pielęgnował szczególną przyjaźń z Justynianem, który później wstąpił na tron cesarski.

Okazywał wielką pobłażliwość ortodoksom. Podobno wyznawał tę religię, gdyż przywołał wygnanych biskupów i przywrócił kościoły do ich dawnego stanu.

Srebrny medal tego księcia, przedstawiał jego wizerunek na awersie i jego tytuł: „D. N. HILDERIC REX”. Na rewersie była kobieta, trzymająca oburącz kłosy i słowa „FELIX KART” — zwykłe urządzenie Afryki.

Mówiło się o tym księciu, że jego poprzednik i kuzyn — Trasamund, na łożu śmierci kazał mu przysiąc, że przemocą będzie szerzył ariańską doktrynę. Jednakże, jego pobożna matka Eudoksja, żona Hunoryka i córka Walentyniana, nie tylko odwiodła go od wypełnienia tej przysięgi, ale skłoniła go do przyjęcia religii ortodoksyjnej.

To ostatnie, nie było niemożliwe. Eudoksja jako dziecko przybyła do Afryki w 455 roku i mogłaby jeszcze żyć w chwili wstąpienia syna na tron. Gdyby nie to, że jego umierający brat ogłosił go niewątpliwym następcą i związał przez przysięgę szerzenie i wspieranie wiary ariańskiej, byłoby to wątpliwe.


„Pithaeus in Egipt. vet.


T ranquillo nymphae decurrite fluminis ort U

H ic proba flagranti succedit vimine fleb O

R upibus excelsis, ubi nunc fastigia furgun T

A equanturque polo tectis praecelfa lavacr A

S edibus hic magnis exardent marmora signi S

A rdua sublimes praevincunt culmina therma E

M uneraque eximius tanti dat luminis aucto R

U ni continuae praenoscens praemia fama E

N en hic flamma nocebo tandem discite carme N

D iscite vel quanta vivat sub gurgite lymph A

V andalicum hic renovat clarum de semine nome N

S ub cujus titulo meritis stat gratia facti S”


Prokopiusz (de. Bell. Vandal.) wspominał o testamentowym postanowieniu Genzeryka, na mocy którego, najstarszy z królewskiej krwi powinien zawsze dziedziczyć koronę.

Jednak, nie możemy być pewni, że pod tym względem wspomniany wyżej historyk nie mylił się, gdyż była to okoliczność niezgodna z dawnymi prawami i konstytucją wandalskich Germanów.

Również później mieszkańcy Afryki nie zauważyli, by zawsze jeden brat dziedziczył po drugim, jak wynikało z obecnego przykładu. W przeciwnym razie, Gilimer musiałby natychmiast przejąć Trasamunda, a nawet zgodnie z tym testamentem sam Hilderyk powinien był wstąpić na tron po śmierci Hunoryka. Albowiem bracia Hunoryka nie żyli, a Guntamund nie miał prawa przed Hilderykiem.

Zatem, prawdopodobnie, sukcesja korony nie zależała od nominacji ich królów, ale od nominacji ludu. W przeciwnym razie ani Trasamund, ani Guntamund, nie przejęliby natychmiast tronu Hunoryka, ale Hilderyk.

Poza tym, Trasamund nie mianowałby na swego następcę Hilderka, lecz jego brata lub siostrzeńca Gilimera, a raczej jego syna Gibmunda. Gdyby Genzeryk wydał takie rozporządzenie, byłoby prawdopodobne, że panujący królowie przełamaliby je dla dobra swoich dzieci.

Można jednak uznać za prawdopodobne, że Hilderyk będąc dotychczas zewnętrznie arianinem po wstąpieniu na tron złożył przysięgę koronacyjną.

Być może Wandalowie zobowiązali swoich królów, że król kapitulujący, był zobowiązany do naśladowania poprzednika w wykonywaniu swojego królewskiego urzędu.

Rzymianie mogli słyszeć jakieś doniesienia o tej przysiędze i pomylić jej prawdziwe znaczenie, ponieważ podobnie mylili się wierząc, że korona była zawsze dziedziczna wśród narodów niecywilizowanych.

Przeto, jedyny syn Hunoryka, został dwa razy usunięty głosem ludu, a po długim wyborze w trzeciej elekcji, został zdetronizowany i skazany na śmierć.

Wandalowie byli gorliwi w przestrzeganiu swoich zasad religijnych. Ich naród był arianami, ale Hilderyk, nawet w młodości, był podejrzany o przyswojenie innych zasad od swojej matki Eudoksji. Mógł rzeczywiście starać się usunąć to podejrzenie przez zewnętrzną zgodność.

Dawni historycy, przedstawiali go jako słabego i małodusznego księcia. Prawdopodobnie posiadał także cechy pozytywne.

Skłoniły one Wandalów, by w końcu wybrali go na swojego króla, pod warunkiem, że będzie starał się zachować i propagować ich religię.

Jego matka Eudoksja mogła uważać za niesprawiedliwą taką przysięgę koronacyjną. Mogła nakłonić go do ochrony i poparcia ortodoksów, aby postawić ich na tym samym poziomie co arian. Bez wątpienia, spowodowało to powstanie przeciwko niemu i zakończyło się konfederacją na czele której stał Gilimer. Zatem, Hilderyk został pozbawiony korony i życia.

Amalfrida, królowa wdowa, widząc skłonność króla do faworyzowania ortodoksów, wznieciła powstanie za pośrednictwem tych Ostrogotów, którzy towarzyszyli jej w Afryce. Doszło do starcia w okolicach Capsy.

Goci zostali rozgromieni, a sama królowa została wzięta do niewoli. Została potem skazana na śmierć z rozkazu króla Hilderyka, a Atalaryk — król Gotów, zagroził zemstą za jej sprawę.

Księżniczka ta, przyjaźniła się z Maurami, którzy obiecali ją wspomóc, całą swoją siłą. Hilderyk będąc stary i niechętny wojnie, pozostawił zarządzanie nią Hoamerowi, synowi swojego brata.

Wkrótce Maurowie odnieśli całkowite zwycięstwo nad Wandalami w Bizacenie. W tych okolicznościach, książę o tak pokojowym usposobieniu, jak Hilderyk, miał powody, by bać się swego krewniaka Gilimera. Był on następcą tronu i wiedział, że ma burzliwe usposobienie.

Książę ten, spowodował, że wśród Wandalów rozeszła się wieść, że Hilderyk zamierzał poddać Afrykę cesarzowi greckiemu. Miałby to uczynić, aby utrzymać na tronie własną rodzinę. Odbyłoby się to z uszczerbkiem dla najstarszego z królewskiej krwi, który miał niewątpliwe prawo po śmierci Hilderyka.

Wieść uzyskała uznanie. W wyniku zażyłości między Hilderykiem a Justynianem, Gilimer został ogłoszony królem w 530 r.

Jego zwolennicy opanowali miasto Kartaginę i pojmali króla Hilderyka wraz z tymi dwoma siostrzeńcami, tj. Hoamerem i Edemerem. Pierwszy, został na rozkaz Gilimera natychmiast pozbawiony wzroku.


6. Gilimer — Gelimer, szósty i ostatni król Wandalów w Afryce.


Historycy nie zgadzają się co do Gelimera. Niektórzy czynią go bratem Trasamunda i synem Genzo. Inni nazywają go synem Gelarisa i wnukiem Genzo, co w konsekwencji czyniło go siostrzeńcem Trasamunda.

To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne, w przeciwnym razie, musiałby być on w podeszłym wieku, biorąc udział w buncie przeciwko Hilderykowi. Natomiast sądząc po tym zamachu, był najprawdopodobniej w tym czasie zdecydowanie młodszy.

Tak czy inaczej, pewne było, że Gelimer po śmierci Trasamunda udawał, że ma większe prawo do tronu Wandalów. Jako brat i najbliższy krewny tego księcia, niż Hilderyk, jako daleki krewny.

Gdy tylko wiadomość o nieszczęściu Hilderyka dotarła do Konstantynopola, Justynian opowiedział się po stronie uwięzionego króla, swojego starego znajomego i przyjaciela.

Cesarz Justyn zmarł w 527 r., a jego następca Justynian zastał imperium w najbardziej rozkwitającym stanie. Sam nie był biegły w sztuce wojennej, ale miał dobrze zdyscyplinowaną armię, pod dowództwem doskonałych oficerów. Ich odwaga uczyniła ich groźnymi dla Persów.

Najpierw wysłał poselstwo do Gelimera z prośbą o uwolnienie swego wuja i prawowitego władcy. Spotkawszy się z odmową, uczynił z tego podstawę do wojny. Jednocześnie wydał swego rodzaju manifest, zaświadczając, że jego intencją nie jest zerwanie pokoju zawartego z Wandalami, ale przywrócenie ich prawowitego króla na tron.

Jednak jego projekt został zamanifestowany w znacznie wyraźniejszy sposób. Kierownictwo wojny zostało powierzone słynnemu Belizariuszowi.

W 533 roku została wyposażona flota, składająca się z pięciuset żagli, na pokładzie których znalazło się dziesięć tysięcy piechurów i pięć tysięcy koni. Z taką flotą Belizariusz wypłynął i dotarł do wschodniego wybrzeża Sycylii, niedaleko góry Etna. Przybył do wysp: Gozzo i Malty, a dnia 15 września wylądował bez oporu w Afryce, pięć dni drogi na wschód od Kartaginy.

Wandalowie byli teraz znacznie osłabieni brakiem męstwa i dyscypliny wojskowej. Łagodny klimat skłonił ich do luksusu i byli wyczerpani, jak żołnierze Hannibala pod Kapuą. Długi pokój z Rzymianami i Gotami doprowadził ich do stanu zniewieściałości.

Zamiast zajmowania się marynarką i sztuką wojenną, ich umysły były całkowicie zajęte wspaniałymi willami, łaźniami, bankietami i publicznymi widowiskami.

Gelimer przebywał w tym czasie w Hermionie, mieście w dystrykcie Byzacena. Nastepnie wysłał swojego brata Tzazo z oddziałem żołnierzy, aby stłumił powstanie na Sardynii.

Belizariusz pomaszerował bezpośrednio do Kartaginy, a Gelimer wysłał rozkaz do swego brata Amatasa, którego zostawił w tej stolicy, aby natychmiast skazał króla Hilderyka i jego głównych zwolenników na śmierć.

Następnie przygotowywał się do ataku na Belizariusza podczas jego marszu do Kartaginy, który został zakłócony. Podzielił swoją armię na trzy części. Swojemu siostrzeńcowi Gibamundowi kazał maszerować przed sobą w lewo z dwoma tysiącami ludzi. Jego brat Amatas został przesunięty z Kartaginy w prawo, a on sam pozostał z głównymi siłami.

Z drugiej strony Belizariusz, ustawiając się w środku, rozkazał Janowi z Dyrrachium maszerować przed nim z awangardą, a Massagetom posuwać się w lewo. Ammatas był zbyt pośpieszny w swoim ataku i został zabity w akcji. Wojska pod jego dowództwem rzuciły się do ucieczki.

Gibamund sprzymierzył się z Massagetem i zginął mężnie z mieczem w dłoni. Wszystko działo się w czasie, gdy Gelimer posuwał się naprzód wraz z głównymi siłami armii. Starał się dotrzeć do wzniesienia, na którym mógłby uzyskać przewagę.

Tutaj znalazł oddział armii rzymskiej, składający się z wojsk sprzymierzonych. Uciekli pod podejście do wzniesienia i nie zatrzymali się, dopóki nie dotarli do Belizariusza.

Gdyby Gelimer poprawił tę przewagę i ścigał Rzymian z determinacją, byłoby prawdopodobne, że Belizariusz ustąpiłby. Tak uważał Prokopiusz, który był obecny przy tej akcji.

Zamiast ścigać wroga, stracił czas na wyładowanie żalu po stracie brata i pogrzebanie zwłok tego księcia. To dało Belizariuszowi okazję do zebrania zbiegłych sojuszników i poprowadzenia ich z nową energią.

Stwierdziwszy, że Wandalowie są nieprzygotowani, wkrótce wprowadził ich w zamieszanie i odniósł całkowite zwycięstwo.

Gelimer uciekł w kierunku Bulli, na granicę Numidii, ale wojska cesarskie pomaszerowały do Kartaginy. Mieszkańcy tego miasta otworzyli swoje bramy, a Belizariusz, następnego dnia, zjadł obiad w pałacu królewskim.

Dokładnie te same dania, które były przygotowane dla króla Gelimera. Wódz rzymski nie tolerował przemocy wobec Wandalów, którzy schronili się w kościołach. Zobowiązał ich do poddania się.

W tym czasie Tzazo stłumił powstanie na Sardynii, a śpiesząc się z powrotem do Afryki, dołączył do swojego brata Gelimera w Bulla.

Tam zgromadzili wszystkie swoje siły, a Gelimer, postanowił oblegać imperialistów w Kartaginie. Z tym miastem prowadził korespondencję. Belisariusz wyruszył mu na spotkanie.

Około połowy grudnia 533 roku doszło do starcia pod Tricamaro w pobliżu Kartaginy, gdzie Gelimer został całkowicie pokonany. Cała jego armia rozproszyła się, a Tzazo stracił życie.

Rzymianie zapanowali nad obozem wroga i zdobyli ogromny łup. Gelimer uciekł do miasta Medenus w Numidii, położonego na szczycie bardzo stromego wzgórza.

Wówczas Belizariusz rozkazał Pharasowi, generałowi Herulów, zablokować go. A on sam był zaangażowany w podbijanie kilku miast wzdłuż wybrzeża morskiego.

Podczas tego oblężenia, które trwało trzy miesiące, Gelimer i jego zwolennicy mieli trudności. Na jego nieszczęście, dołączył statek, na którym znajdowały się jego najcenniejsze skarby.

Zamierzając uciec do Hiszpanii, wpadł w ręce Belizariusza. W tej rozpaczy Gelimer poprosił Farasa, aby dał mu trzy rzeczy: trochę chleba, gąbkę i harfę. Pierwsza zaspokoi jego głód, druga otrze łzy, a trzecia rozproszy melancholię.

W końcu musiał poddać się Pharasowi, który obiecał, że cesarz uczyni go patrycjuszem i obdarzy znaczną posiadłością na utrzymanie jego wraz z rodziną.

Kiedy pojawił się przed Belizariuszem, wybuchnął głośnym śmiechem, pokazując, że nie był przygnębiony takim losem. Generał rzymski wrócił bezpośrednio do Konstantynopola, gdzie dokonał wspaniałego wjazdu. Sam Gelimer, odziany w purpurę, z długim orszakiem głównej szlachty Wandalów, musiał ozdobić procesję.

Kosztowne łupy odebrane Wandalom — zwłaszcza bogactwa z Rzymu, zabrane przez Genzeryka z tego miasta, między innymi naczynia świątyni jerozolimskiej, które Tytus znalazł w tej stolicy Judei — były wystawione na jego wspaniały triumf i pokaz.

Gelimer wszedł do cyrku, gdzie siedział cesarz i jego małżonka. Ujrzał wspaniały pokaz dworskich widowisk. Nie mógł powstrzymać się od kilkukrotnego wyrażenia się słowami Salomona: „Vanitas vanitatum et omnia vanitas”. Zbliżając się do tronu cesarskiego, musiał odłożyć purpurę i pokłonić się do stóp Justyniana.

Po tej uległości, przydzielono mu znaczny majątek w Galacji, gdzie udał się wraz z rodziną. Córkę Hilderyka przeznaczono na dwór z szacunku do Eudoksji, jego matki, która była córką cesarza Walentyniana III.

Pojmani Wandalowie zostali wysłani do miast na wschodzie, gdzie wyróżniali się imieniem „Vandali Justinianei” i wyświadczyli wielką przysługę przeciwko Persom.

W wyniku tej rewolucji, Justynian przyjął pompatyczne tytuły: Alanicus, Vandalicus i Africanus. Taki był koniec królestwa Wandalów w Afryce, które przetrwało 117 lat od pierwszego założenia pod rządami Genzeryka.

Prokopiusz uważał to za jedną z największych rewolucji w dziejach. Przy użyciu pięciu tysięcy koni (bo Belizariusz mógł korzystać tylko z jazdy) obalił tak potężną monarchię, a króla i lud uprowadził w niewolę.

Ci ludzie zostali osłabieni przez zbytek i stracili swoje starożytne męstwo i dyscyplinę. Byli również zaangażowani w niezgodę społeczną. Rewolucja ta była łatwa do wytłumaczenia, bez odwoływania się do boskich sądów, aby ukarać ich za błędy w religii lub za ich wielorakie niegodziwości.

W tej katastrofie królestwa Wandalów spełniło się proroctwo, o którym mówiło się, że od dawna było znane w Kartaginie, a mianowicie: G. fugabit, B — - B. fugabit G.

Pierwsi: G i B to Genzeryk i Bonifacy. Pozostali: Belizariusz i Gelimer. Ale czy ta przepowiednia była starsza niż to wydarzenie, wspomniano o tym, tylko na podstawie autorytetu Prokopa.

Królowie Wandalów nad Bałtykiem

Powracamy teraz do gałęzi książąt wandalskich, która pozostała w Germanii, czyli do królestwa tego narodu nad Bałtykiem. Wspomniano już, że po śmierci Rhadagasta, Corsico i jego brat Godigisel, przejęli królestwo Wandalów.


17. Corsico — Korsiko, piętnasty król Wandalów.


Było prawdopodobne, że godność królewska należała tylko do Corsica, a jego brat Godigisel wydawał się działać pod nim, jako książę, któremu powierzono dowództwo nad jego armiami.

Na czele tych sił przedarł się do Galii i Hiszpanii, podczas gdy jego brat Corsico, lub, jak inni go nazywali — Crocus lub Crusco, pozostał w cichym posiadaniu nadbałtyckiego królestwa Wandalów.

Nie ma pewności, co do długości panowania tego księcia lub jego udziału w pokoju lub wojnie. Nie można niczego stwierdzić z całą pewnością. W tym zawiłym labiryncie, nie było wskazówek dawnych historyków, którzy by nas poprowadzili.

Różne były relacje dotyczące czasu śmierci Corsico. Jedni twierdzili, że panował czterdzieści dziewięć lat i zmarł dopiero w 454 r. Inni uważali, że został wzięty do niewoli i stracony w 409 r., w Galii, po tym, jak spustoszył tę prowincję.

Gdyby to był rok jego śmierci i jego przedwczesny koniec, wraz z wielką odległością jego armii od ojczyzny, mogłoby to skłonić Godigisela do oddzielenia się wraz z wojskami pod jego dowództwem od reszty Wandalów.

Przejąłby wówczas zwierzchnictwo nad podbitymi prowincjami. A jeśliby panowanie Corsica trwało dłużej, to byłoby prawdopodobne, że taka separacja zostałaby dokonana za aprobatą i zgodą tego księcia.

Wydawało się bardzo oczywistym, że niektórzy pisarze mylili Corsico z Germanem lub Alemanem Crocusem, który według Grzegorza z Tours i innych, dokonał swoich wyczynów w czasach Gallienusa i spotkał go przedwczesny los, przypisywany naszemu Corsico lub Crocusowi.

Było powiedziane, że żoną Corsica była księżniczka Flora, z której miał syna Fredebalda.


18. Fredebald — szesnasty król Wandalów.


Corsico przekazał koronę swojemu synowi Fredebaldowi. Za jego rządów chwała i reputacja Wandalów zaczęły podupadać. A jednak, ten książę, dokonywał podobno z wielkim sukcesem najazdów na Rzymian na początku swego panowania.

Potem jego potęga została znacznie zmniejszona przez dezercję dowódców zatrudnionych w tych wyprawach. Zyskał on sympatię żołnierzy, przez długie sprawowanie dowództwa, którzy byli kuszeni, by odrzucić swoją wierność i ustanowić niezależne stany.

Tak nielojalne zachowanie jego podległych dowódców, zmusiło Fredebalda do porzucenia podboju i wycofania się w dawne granice Wandalów.

Stało się to tym bardziej konieczne, gdy inne plemiona germańskie zaczęły podnosić głowy i dążyć do celu podczas podboju, zwłaszcza Franków, Turyngów i Bojów.

Kolejnym wydarzeniem, które przyczyniło się do upadku monarchii wandalskiej, była niewola tego księcia, która nastąpiła w 417 roku. Okoliczności tej niefortunnej transakcji nie były wspominane w historii. Wiadomo tylko, że został wzięty do niewoli przez Konstancjusza, jednego z dowódców pod Honoriuszem, bez walki i podstępnym fortelem.

Niektórzy twierdzą, że jego uwięzienie trwało trzydzieści dwa lata, a mianowicie, aż do 449 roku, kiedy podobno zmarł. Jednakże było nieprawdopodobne, aby trwało to tak długo, jeśli weźmiemy pod uwagę wielkie rewolucje, które miały miejsce w Cesarstwie Rzymskim pod słabą administracją Honoriusza i Walentyniana.

Poza tym, byłoby rzeczą niemożliwą, aby Wandalowie w tym właśnie okresie, pomyślnie podjęli najazdy na Rzymian, gdyby królestwo nadbałtyckie było bez dowódcy. Gdyby ich władca zostałby skazany na marną śmierć w tak długiej niewoli, to Gunderyk i Genzeryk, nie mogliby ustanowić nowych imperiów w tak odległych krajach, jak Hiszpania i Afryka.

Nadto, jednocześnie musieliby utrzymać swoją władzę w Germanii. Jak twierdzili niektórzy autorzy, byłoby to poza wszelkim prawdopodobieństwem. Wydaje się jednak, że to wydarzenie było źródłem nieszczęść Fredebalda i zachęciło inne plemiona germańskie do oddzielenia się od Wandalów.

Uważa się jednak, że Herulowie nadal pozostawali pod jego jurysdykcją, a za jego zgodą lub pod jego kierownictwem, Ottacar lub Odoaker, książę tego narodu, podobno stał się panem Italii.

Herulowie uważani za plemię Wandalów, przeprowadzili wielką rewolucję, a mianowicie obalili imperium zachodnie. Ich nazwa była niepewnego pochodzenia. Niektórzy twierdzili, że wzięli ją od starego miasta Werle w sąsiedztwie Schwan nad rzeką Warnow.

Inni uważali, że zostali tak nazwani od greckiego słowa Hele, oznaczającego podmokłe tereny. Takie były ziemie, na których ta ludność zamieszkała, gdy przeniosła się z własnego kraju w okolice Palus Maeotis.

W odniesieniu do spraw tego narodu, bardzo niewiele wiadomo, z wyjątkiem tych, które dotyczą ich wojen z Rzymianami.

Mieli oni dwa niezwykłe zwyczaje. Pierwszy: osoby w podeszłym wieku lub dotknięte chorobą, zwykły pragnąć, aby ich najbliżsi krewni położyli kres ich nędzy. W wyniku czego leżały na stosie drewna, najpierw zostały zabite przez obcego, a następnie stos był podpalany. Drugim było to, że żony były zobowiązane do uduszenia się na pogrzebie swoich mężów, pod karą niesławy i hańby.

Ta praktyka była również związana z Wenedami i niektórymi innymi narodami. Ukazywała tyranię wyobraźni w ujarzmianiu nawet naturalnego pragnienia życia. Jeśli chodzi o ich moralność, oskarżało się ich o rozwiązłość i rozpustę, ale oskarżenie to pochodziło od ich wrogów, których relacje należało zawsze traktować z pewnym dystansem.

Ich religia była religią innych narodów germańskich i czasami przebłagali swoje bóstwa, składając ofiary z ludzi. Mieli wojowniczy temperament i wyróżniali się zwinnością, co było powodem dla którego byli często wykorzystywani przez inne narody, jako lekkozbrojni żołnierze.

Po raz pierwszy rozpoczęli najazdy na imperium w 256 roku, w czwartym roku panowania Waleriana, ale wkrótce zostali odparci przez Gallienusa, syna tego cesarza. Jedenaście lat po tym, jak przepłynęli z Morza Meockiego na Morze Euxine, z flotą pięciuset żagli i przekroczyli Bosfor, dokonali wielkich spustoszeń w Azji i Grecji. Jednakże zostali pokonani po raz drugi przez Gallienusa w pobliżu miasta Nassus w Mezji.

Przy tej okazji, ich wódz imieniem Naulobatus został wzięty do niewoli, ale Gallienus, aby zyskać sympatię tego narodu, potraktował go z wielkim szacunkiem, a nawet uhonorował go godnością konsula. Armia Herulów poddała się następnie na dobrych warunkach i została uformowana w straż, która później służyła pod sztandarami Rzymian.

Wkrótce po tym wydarzeniu, Herulowie zawarli konfederację z Gotami i innymi narodami północnymi przeciwko cesarzowi Klaudiuszowi. Rzymianie odnieśli całkowite zwycięstwo. Za panowania Dioklecjana, Herulowie przyłączyli się do Chaibones, przeniknęli do Galii i dokonali wielkich spustoszeń w prowincjach graniczących z Renem.

Maxymian, któremu Dioklecjan powierzył dowództwo nad tą prowincją, wyruszył przeciwko wrogowi i doprowadził go do upadku.

Niedługo po wstąpieniu na tron cesarza Walentyniana I, Alemanowie najechali Galię. Pokonali Rzymian. Przejęli sztandary Batawów i Herulów, o których mówiło się, że od czasów panowania, utworzyli odrębną jednostkę wśród oddziałów pomocniczych w armii rzymskiej Gallienusa.

Heruli zobowiązali się wkrótce do płacenia rocznej daniny Ermanarycowi — królowi Ostrogotów. Podobnie było, gdy Atylla, podbiwszy inne północne narody, zmusił ich do przyłączenia się do jego armii w Galii. Po śmierci tego księcia odzyskali wolność. Wchodząc w sojusz z Rzymianami, służyli pod własnymi dowódcami w armiach cesarskich.

Towarzyszyła temu znaczna zmiana w dyscyplinie sił rzymskich i przyczyniła się głównie do upadku tego imperium. W dawnych czasach Rzymianie nigdy nie pozwoliliby, aby liczba oddziałów pomocniczych przekroczyła liczbę ich własnych ludzi.

Później tej proporcji nie przestrzegano. Ich armie były nie tylko połączone z dużymi oddziałami sprzymierzeńców z północy, ale nawet kohorty i legiony były wypełnione rekrutami z tych krajów.

W ten sposób odeszli od swojej starożytnej polityki zastrzegania dla siebie wiedzy o sztuce wojennej. Wiedzy, która dotychczas zapewniała im triumf nad tak wieloma cywilizowanymi i barbarzyńskimi narodami. Osłabieni zbytkiem, zaczęli zaniedbywać sztukę wojenną i powierzać obronę swoich granic obcym pomocnikom.

Z biegiem czasu, ci pomocnicy, okazali się najgorszymi wrogami i niepostrzeżenie stali się liczniejsi i potężniejsi niż Rzymianie. Podjęli się pozbycia cesarskiej korony i w końcu całkowicie obalili zachodnie imperium.

Cesarz Juliusz Nepos mianował Orestesa, pochodzącego z Panonii, dowódcą wojsk rzymskich w Galii. Zamiast śpieszyć do tego kraju, Orestes skierował swój marsz w kierunku Rawenny z zamiarem obalenia Neposa. Wiedział, że nie jest w stanie stawić żadnego oporu.

Cesarz, po zbliżeniu, wycofał się drogą morską do Dalmacji, na której Orestes kazał wybrać do godności cesarskiej własnego syna Romulusa Augusta, zwanego Augustulusem.

Książę był bardzo młody, zatem jego ojciec przejął administrację. W następnym roku, narody północne, a zwłaszcza Herulowie, Scyrri — Skirowie i Rugiowie, którzy służyli jako sprzymierzeńcy w armii rzymskiej, domagali się trzeciej części ziem w Italii w nagrodę za swoje zasługi. Orestes odmówił, a oni otwarcie zbuntowali się i wybrali Odoakera na swojego przywódcę.

Niektórzy współcześni pisarze twierdzili, że był to generał lub porucznik króla Fredebalda na pograniczach. Pełnił służbę dla swego władcy czy to w Galii, czy w Germanii. Najpierw prowadził wojnę, a potem traktował Rzymian w imieniu swego pana.

Fredebald miał zbyt wiele spraw do załatwienia w Germanii, aby dłużej zajmować się postępowaniem swoich generałów w odległych krajach. Odoaker skorzystał z okazji, aby opuścić swojego władcę i uzyskać niepodległość. Wtedy Fredebald, a raczej jego syn Visilaus, nie mógł temu zapobiec. Musiał się na to zgodzić.

Nie było to poparte autorytetem dawnych historyków. Według Ennodiusza, Odoaker był tylko szeregowym żołnierzem gwardii cesarskiej, kiedy został wyniesiony na naczelne dowództwo. Wydaje się to jednak bardzo nieprawdopodobne. Mógł przybyć, jak niektórzy twierdzą, w nędznym stanie do Włoch. Było bardzo prawdopodobne, że w czasie tego powstania był w armii oficerem w jakiejś randze.

Wg tradycji był człowiekiem o niezwykłych cechach, odpowiednim do pola walki, jak i do rządzenia. Ogólnie odznaczył się swoją służbą wojskową i został uznany za godnego purpury.

Wojska rzymskie były znacznie słabsze od zbuntowanych oddziałów pomocniczych. Orestes schronił się w Pawii, gdzie został oblężony i uwięziony przez Odoakera, który kazał go przyprowadzić do Placentii i zabić.

Augustulus wpadł także w ręce tego samego wodza pod Rawenną, ale jego młodość i urodziwy wygląd tak bardzo wzbudziły współczucie u zwycięzcy, że pozbawił go tylko chorągwi cesarskiej i godności. Zamknął go w Lucullanum — twierdzy w Kampanii, gdzie był po ludzku traktowany.

Rzym poddał się zdobywcy, który zadowolił się tytułem królewskim. Nie chciał przywdziać purpury ani żadnego innego znaku godności cesarskiej. Niektórzy uważali, że ten tytuł odnosił się tylko do tych narodów germańskich, które wybrały go na swojego wodza. Inni, że do całej Italii.

Jednak, większość pisarzy zauważyła, że imperium rozpoczęło się od Augusta, a zakończyło na Augustulusie. Odoaker prowadził się w swoim dobrobycie z wielkim umiarem i zadowalał się suwerenną władzą.

Nie nadużywał widowiskowości i wielkości. Chociaż był arianinem, nie prześladował ortodoksów. Wręcz przeciwnie, obdarzył ich kilkoma przywilejami.

Wypowiadając wojnę Rugom, ludowi germańskiemu nad Morzem Bałtyckim, pokonał ich w bitwie, wziął do niewoli ich króla Felethusa lub Febę wraz z jego żoną Gisą i wysłał ich do Italii. Ich syn Fryderyk uciekł do Mezji, gdzie zwrócił się o pomoc do Teodoryka — króla Ostrogotów.

Cesarz Zenon poradził temu księciu, aby zwrócił się przeciwko Odoakerowi i uratował Italię z rąk Herulów. Ale czy Zenon zamierzał, aby Teodoryk ponownie włączył Italię do imperium, czy też sam przejął ją w posiadanie, jako niezależny rząd, było bardzo niepewne.

Teodoryk, po długim i męczącym marszu, wkroczył do Italii, a Odoaker, próbował przeciwstawić się jego przejściu. Doszło do starcia nad rzeką Isonzo. Zwycięstwo odniósł Teodoryk.

Odoaker, będąc blisko, ścigany, zebrał swoje wojska w pobliżu Werony, gdzie został ponownie zaatakowany przez Teodoryka. Los okazał się dla niego niepomyślny po raz drugi.

Teraz był zmuszony przejść do Rawenny. Wkrótce po wzmocnieniu — przez dezercję części armii Teodoryka — posunął się aż do Mediolanu, a Teodoryk został zmuszony do schronienia się w Pawii.

Tutaj, ten gotycki książę nie był długo więziony. Przybyły potężne odsiecze od Wizygotów z Galii, z którymi ponownie wyruszył na pole, a krwawa bitwa, która nastąpiła dnia 11 sierpnia nad Addą, była jego trzecim triumfem.

Odoaker musiał ponownie zamknąć się w Rawennie, gdzie był oblegany przez rywala. Oblężenie trwało dwa lata i w końcu miasto musiało się poddać z powodu braku żywności. Podpisano jednak kapitulację, której warunki nie były znane, ale należy przypuszczać, że były one najkorzystniejsze dla Teodoryka.

Część władzy była zarezerwowana dla Odoakera, ale ambicji Teodoryka nie można było zaspokoić w całości. Jak dotąd, bezskutecznie usiłował ją zdobyć orężem i w końcu zdobył ją zdradą.

Nie pamiętając o złożonej przysiędze, zaprosił Odoakera na ucztę. Jego, i jego syna Thelanesa oraz pobratymców i głównych zwolenników zamordowano w nieludzki sposób.

Historycy Gotów mniemali, usprawiedliwiając Teodoryka, że Odoaker uknuł spisek przeciwko jego życiu, ale zmarłych zawsze uznaje się za winnych. Wydaje się, że to podejrzenie było całkowicie bezpodstawne.

Ta nieludzka masakra położyła kres nowemu królestwu Herulów w 493 roku, po tym jak trwało ono osiemnaście lat od obalenia Augustulusa.

Pomimo tej rewolucji, Herulowie w Germanii nadal zachowali dobre porozumienie z Gotami, jak wynikało z kilku traktatów między nimi, a Eurykiem — królem Wizygotów, który przyjął ich władcę na swojego syna i następcę.

Wydaje się, że był to Rudolf (Rodolf), książę, który podporządkowawszy sobie kilka barbarzyńskich narodów za panowania Anastazjusza, został namówiony przez swój lud do wojny z Longobardami.

Herulowie zostali pokonani przez wroga, którym gardzili, a ich król zginął w bitwie. Wskutek tego nieszczęścia musieli opuścić swój kraj i schronić się u Gepidów, którzy mieszkali dalej na wschód w Dacji.

Tam spotkali się z bardzo życzliwym przyjęciem. Po wybuchu wojny w tym kraju musieli ponownie kontynuować marsz i za pozwoleniem cesarza Anastazjusza przekroczyli Dunaj i osiedlili się w Tracji i w Ilirii.

Nie mieszkali tu długo — zaczęli się kłócić ze starożytnymi mieszkańcami, a gdy ci ostatni skarżyli się Anastazjuszowi, on rozkazał oddziałom stacjonującym w sąsiednich prowincjach maszerować im na pomoc.

Przy tej okazji, większość Herulów została poćwiartowana, a reszta, zwracając się do łaski cesarza, została oszczędzona i pozostawiona w tych samych prowincjach. Wkrótce potem Justynian zawarł z nimi traktat, na mocy którego uzyskali ziemię serbską (Servia) pod warunkiem pomocy w jego wojnach.

Zgodnie z tym, służyli w armii rzymskiej przeciwko Persom, Wandalom i Gotom. Zwłaszcza przeciwko Persom, ze względu na sygnały powstań z ich strony.

Wkrótce po upadku, w stanie buntu, zamordowali swego króla Ochosa i postanowili zrzucić wszelką podległość. Widząc niedogodności anarchii i konieczność rezygnacji z części wolności na rzecz bezpiecznego korzystania z reszty, musieli ponownie odwołać się do swoich dawnych rządów.

Pragnąc mieć księcia z linii królewskiej, wysłali posłów do Herulów, którzy zostali przeniesieni dalej na północ, z rozkazem wybrania księcia z tej samej rodziny. W drodze zmarł kandydat, toteż wybrali księcia imieniem Todasius, który natychmiast wyruszył do Tracji w towarzystwie licznego orszaku.

W międzyczasie, Herulowie podejrzewając — po długim pobycie ambasadorów — że spotkało ich jakieś nieszczęście, wystąpili o króla do cesarza Justyniana. Książę ten chętnie spełnił ich prośbę i nadał tę godność Suartuasowi, wybitnemu Herulowi, który mieszkał przez długi czas w Konstantynopolu.

Cesarz, rozgniewany tym zachowaniem, zagroził, że przywróci go siłą, ale Gepidzi opowiadali się za nowym królem i użyto wówczas wojsk cesarskich przeciwko Ostrogotom w Italii.

Po wygaśnięciu wojny w Italii, zwrócił się przeciwko Herulom i ich sojusznikom Gepidom. Całkowicie wypędził oba narody z imperium. Później pogodził się z Herulami, którzy potem cieszyli się reputacją w jego armii.

Wielu z nich nawróciło się na religię chrześcijańską. Od tego czasu ich królestwo podupadło, a wkrótce potem cały naród całkowicie wyginął.


19. Wislau vel Visilaus II, Wisław — siedemnasty król Wandalów.


Zastąpił swojego ojca Fredebalda w królestwie Wandalów nad Bałtykiem. Potęga tego narodu osiągnęła wysoki poziom w Germanii. Potem nastała niestabilność wszystkich rządów.

Niektórzy historycy czynili Wisilausa synem Genzeryka w Afryce, a Latomus szczególnie wspominał, że po śmierci Fredebalda, Genzeryk wysłał Gundamunda, syna Gunderyka, aby rządził Wandalami w Germanii. Później poszedł za nim jego własny syn Wisław, dla którego ostatecznie zrzekł się królestwa wandalskiego nad Bałtykiem w 470 r.

Wydaje się jednak bardziej prawdopodobne, że Wisław był synem Fredebalda, ponieważ ten ostatni pozostał w Germanii, a Wandalowie w tym kraju raczej nie wybraliby księcia, którego ojciec ich opuścił. Wznieśli niezależne królestwo.

Stopniowo kurczyły się ich terytoria i musieli cofać się do swoich dawnych granic między Łabą, a Wisłą. Ta rewolucja była spowodowana ich własnymi, częstymi migracjami oraz najazdami Sasów, Franków i Turyngów.

Imię tego księcia wydawało się nasuwać przypuszczenie, że był on raczej wenedyjskiego niż wandalskiego pochodzenia. Według niektórych pisarzy, Wenedowie zaczęli osiedlać się w tym kraju w 451 roku, przed śmiercią Fredebalda, ale inni temu zaprzeczali.

Było jednak najbardziej prawdopodobne, że królestwo Wandalów nie przyszło tak wcześnie, chociaż Słowianie lub Wenedowie zaczęli się mieszać z tym narodem. Mówiło się, że Wisław — Wislau zmarł w 486 r., a jego żoną była Adolla, córka saskiego króla.


Kolejni królowie:


Alaricus — Alaryk II, osiemnasty król, zmarł w 507 r.

Albericus — Alberyk II, dziewiętnasty król, zmarł w 526 r.

Johannes — Jan, dwudziesty król, zmarł w 570 r.

Rhadagastus II — Radogoszcz, dwudziesty pierwszy król.


Królowie Wandalów.


Znamy tylko ich imiona. Ich transakcje z braku opisu historyków lub z ich znikomości, pogrążone były w zapomnieniu. Królestwo Wandali chyliło się ku upadkowi, a ten potężny naród, który podbił Cesarstwo Rzymskie, miał teraz trudności z utrzymaniem swojej pozycji w starożytnych granicach nad Bałtykiem.

W tym okresie Słowianie lub Wenedowie rozpoczęli swoją migrację. Rozszerzając się na dawnych ziemiach w obecnych Czechach, Polsce, Morawach, Litwie i na wybrzeżu Bałtyku, wznieśli potężne królestwa.

Jeśli chodzi o imiona, trzech, z wyżej wymienionych królów, było bez wątpienia Wandalami. Było oczywistym argumentem, że starożytna linia królewska, być może linia Hasdingi, nadal zasiadała na tronie, uważając, że ich poddani w tym czasie byli głównie Wenedami.

Jan — rzeczywiście nie był imieniem Wandalów. Być może stąd wzięła się opinia, że książę ten, przyjął religię chrześcijańską. Można sądzić, że pisarze chrześcijańscy w następnych czasach utworzyli to imię z imienia Hans. Od starego, germańskiego słowa, od Hansa, sojuszu, z którego wywodzą się miasta hanzeatyckie, ale to tylko przypuszczenie.

Aby zakończyć tę część historii, należy zauważyć, że wraz z powyższym Rhadagastusem II, królestwo Wandalów nad Bałtykiem osiągnęło swój kres. Było to około 640 roku.

W jaki sposób ta rewolucja została przeprowadzona, nie wiadomo. Może to być przedmiotem pożytecznych badań i może rzucić szczególne światło na historię książąt Wenedów, którzy rządzili tym krajem po wygaśnięciu królestwa Wandalów.

Kraj Wandalii, czyli germańskie wybrzeże wzdłuż Bałtyku, zostało w tym okresie pozbawione wielu mieszkańców. Było więcej niż prawdopodobne, że stało się to z powodu długich i krwawych wojen. Wandalowie prowadzili je nie tylko z Rzymianami, ale także z innymi północnymi narodami.

Sam ich sposób pójścia na wojnę był rodzajem wyludnienia ich własnego kraju. Jak zauważył Tacyt, zabierali ze sobą swoje żony i dzieci wraz z bydłem i całym posiadanym majątkiem.

Urodzajne prowincje między Łabą, a Wisłą zostały w ten sposób znacznie przerzedzone częstymi wojnami i wędrówkami. Zatem sąsiedni naród Słowian lub Wenedów łatwo skłonił się do przekroczenia Wisły i stopniowego rozszerzenia się wzdłuż Bałtyku. Mieszali się z pozostałymi mieszkańcami. Dlatego też, imiona Wandalów i Wenedów były tak często mylone. Zwłaszcza przez pisarzy średniowiecza.

Kraj był w pewnym stopniu wyludniony przez ciągłe wojny i migracje. Można rozsądnie przypuszczać, że książęta, którym służyli, nie byli niezadowoleni, widząc, jak puste przestrzenie wypełnia nowa kolonia.

Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że starożytni mieszkańcy nie zostali całkowicie wytępieni. Jednakże, nie możemy dokładnie określić, jaką umowę zawarli z nowymi poszukiwaczami przygód — kolonistami.

Prokopiusz zauważył delegację, którą Wandalowie w Germanii wysyłali do króla Genzeryka, aby pogratulować mu sukcesu wojskowego i życzyć, aby ich rodacy w Afryce zrzekli się własności swoich ziem nad brzegiem Bałtyku.

Podano go słowami oryginału.
Podano go słowami oryginału.

Powodem tej prośby było to, że posiadłości w tak dużej odległości nie mogą być przydatne dla obecnych właścicieli. Jeśli majątek miałby zostać przekazany tym, którzy mieszkali na miejscu, to warto byłoby poświęcić czas na uprawę i ulepszyć je.

Propozycja wydała się tak rozsądna Genzerykowi i zgromadzeniu narodowemu, że mieli właśnie wyrazić zgodę, kiedy czcigodny senator wstał i sprzeciwił się wnioskowi.

Twierdził, że sprawy bumańskie ulegają wielkim zmianom i pomimo zdumiewającego powodzenia, dzięki któremu ustanowili potężne królestwo w Afryce, jakaś przyszła rewolucja może obalić ich imperium i zmusić ich do powrotu, do ojczystego kraju.

To rozsądne przedstawienie wywarło na Genzeryku takie wrażenie, że propozycja posłów została bezwzględnie odrzucona. Z powyższego jasno wynikało, że pomimo kilku migracji Wandalów, pozostała w tym kraju znaczna liczba mieszkańców.

Ludzie ci, musieli podlegać jakiejś formie rządu. Rozsądne było przypuszczenie, że nadal byli rządzeni przez własnych książąt. Kiedy więc Wenedowie zaczęli się rozprzestrzeniać w tej prowincji, było prawdopodobne, że poddali się ustanowionemu rządowi. Lub, jeśli można to wykazać, uciekli się do miecza i zajęli kraj prawem podboju.

Jednak, żaden dawny pisarz nie wspomniał, aby najechali oni tę część Germanii w sposób wrogi lub pozbawili mieszkańców ich własności.

Przeciwnie, było prawdopodobne, że zostali tu zaproszeni przez samych książąt, w celu uzupełnienia pustek powstałych przez liczne migracje wojowniczych Wandalów.

Musieli więc zawładnąć tymi ziemiami za zgodą, ale nie znajdujemy tego w historii. W ten sposób, dwa narody połączyły się w jeden, aby żyć pod tym samym rządem i podlegać książętom starożytnej linii królewskiej. Taka była opinia historyków Meklemburgii, i niezmienna tradycja tej królewskiej rodziny.

Potwierdzają to dodatkowo niektóre obserwacje dotyczące historii Wenedów. Przez cały okres panowania królów tego narodu, większość z tych książąt wyróżniała się germańskimi imionami. Wskazywały one, że byli pochodzenia wandalskiego. Wenedowie z Czech i Polski, nigdy nie zawarli żadnego sojuszu ze swym rodakiem znad Bałtyku.

Przeciwnie, nękali ich częstymi wojnami i najazdami, których wrogiego zachowania nie można było tak łatwo wytłumaczyć. Było przypuszczenie, że rządzili nimi królowie wandalscy, z którymi uformowani nie mieli powinowactwa ani powiązań.

Co więcej, Wenedowie nad Bałtykiem wyznawali te same zabobonne praktyki, co Wandalowie. Najwyraźniej wynikało to z ich wielkiego uzależnienia od kultu Rhadagastusa.

Ich język był również mieszanką staro — teutońskiego i sklawońskiego, stąd powstało przypuszczenie, że podlegali rządowi teutońskiemu. Były to przekonujące argumenty przemawiające za wyprowadzeniem książąt Wenedów od książąt z linii Wandalów.

Chociaż nie było autorytetu dawnych pisarzy dla tej opinii, można było zaryzykować stwierdzenie, że opierało się to na bardzo dużym stopniu prawdopodobieństwa. Jednak szacunek dla praw historii zobowiązuje do rozróżnienia między niewątpliwymi faktami, a prawdopodobnymi relacjami.

Czytelnikowi pozostawiano decyzję, jak dalece zdecyduje się objąć system oparty na trwałej tradycji i rozsądnych domysłach.

Wojownicy Wandalów i Herulów. „The History of Vandalia”.

Królestwo Wenedów i Obotrytów

X. Historia Wandalów

Migracja Venedi (Wenedów) stanowiła pamiętną epokę w historii narodów północnych. Dała ona początek nowemu królestwu, które od dawna wyróżniało się energicznymi wysiłkami przeciwko powtarzającym się najazdom Franków, Duńczyków i Sasów.

Wenedowie najpierw rozszerzyli się wzdłuż Bałtyku i zajęli terytoria opuszczone przez Wandalów. Później ich liczba wzrosła, a ich monarchia zyskała znaczną siłę dzięki niezgodzie i podziałom Franków, Sasów, Turyngów i innych narodów teutońskich. Inną okolicznością, która przyczyniła się do ugruntowania ich potęgi, była wyprawa Anglosasów do Brytanii w 449 r.

Wydarzenie to, pozbawiło części Germanii liczby wojowniczych mieszkańców i dało Wenedom okazję do powiększenia swoich osad. Dlatego, nie tylko stali się potężni na Bałtyku, ale rozprzestrzenili się dalej.

Byli w stanie walczyć z królami frankońskimi i cesarzami germańskimi. Ale pierwszy okres ich historii biorąc pod uwagę jałowość przekazów, był bardzo niejasny i niedoskonały.

Autorzy annałów Franków należą do najwcześniejszych przewodników po tych mrocznych i ciemnych wiekach. Wenedowie bowiem przypominali Wandalów, nie pozostawiając żadnych zapisów o swoich czynach.

Sasi zaś, nie mieli też, jak się wydaje, własnych historyków aż do X wieku. Frankowie nie znali tego kraju, dopóki nie został on otwarty dla ich królów w wyniku wojen saksońskich. Obok pisarzy frankońskich, sascy, spisali najstarsze relacje o narodzie Wenedów.

Z najwyższą starannością będziemy podążać ich śladami, zwłaszcza Adama z Bremy i Helmolda z Bosow, pisarzy o wielkim autorytecie.

Slavi lub Venedi byli narodem Sarmatia Europaea, który ostatnio obejmował wszystkie kraje od Tanais do Wisły. Ptolemeusz mówił, że Sarmację zamieszkują liczne narody, a między innymi Wenedowie, którzy mieszkają w pobliżu Zatoki Weneckiej.

Należy zauważyć, według Cluveriusa, że Sinus Venedicus nie oznaczało całego Bałtyku, ale wybrzeże między Wisłą, a Narwą. Rzeczywiście, Tacyt, na podstawie pewnej zgodności zwyczajów, zaliczył Wenedów do Germanów.

Jednakże, sam ich język pokazuje, że bardzo się mylił. Słowianie i Antowie należeli do głównej rasy Wenedów. Po raz pierwszy wspomnieli o nich Jornandes i Prokopiusz. Ich imiona były używane dla jednego i tego samego ludu. Sam ich język, prawdziwa cecha pochodzenia narodowego, wystarczająco dowodził, że byli z tych samych przodków.

Za panowania Justyniana, ci ludzie opuszczając swój własny kraj, gdzie zdobyli pokój, zasłynęli z migracji i wypraw. Dzięki temu wznieśli nowe królestwa w kilku częściach Europy. Niektórzy z nich osiedlili się w Illyricum i Dalmacji, które stąd nazwano Sclavonią.

Inni osiedlili się w różnych częściach Germanii, wzdłuż południowej strony Bałtyku, w Prusach, na Pomorzu i w Meklemburgii, w markizie brandenburskim, na Łużycach i Miśni, na granicy Panonii i Noricum, w królestwie Czech i nawet tak daleko na zachód, jak Holsztyn i kraj Lunenburg. Pozostali zachowali wolność i panowanie w Sarmacji. Od nich wywodzą się dzisiejsi Polacy i Rosjanie.

XI. Plemiona

Wenedowie, którzy osiedlili się stopniowo w kraju Wandalów, rozciągnęli się na południowym wybrzeżu Bałtyku od Wisły do Łaby. Wśród nich było kilka plemion, które najczęściej występowały u Adama z Bremy, Helmolda i innych pisarzy średniowiecza, którzy zajmowali się sprawami Słowian. Poniżej ich nazwy łacińskie z ich nazwami nowożytnymi.


— Pomorzanie, mieszkańcy Dalszego Pomorza, ich kraj rozciągał się aż do Odry, u ujścia której, znajdowało się słynne miasto Vinneta (Wolin).


— Ranowie, mieszkańcy wyspy Rugia, byli czczeni za ich męstwo, a ich kraj utworzył królestwo, o którym wspominało się często w historiach różnych plemion średniowiecza.


— Wilzi — Wilcowie, zwani także jako Lutitii i Velatabi — Lutycy i Wielatabowie, zamieszkiwali częściowo Górne Pomorze, częściowo Ucker Marck i Prignitz. Byli podzieleni na cztery małe plemiona, a mianowicie:


— Circipani, którzy mieszkali nad brzegiem Peene na Pomorzu Przednim, a ich głównymi miastami były: Wolgast, Stralsund, Demmin i Wilsnach.

— Kissini, którzy zamieszkiwali Gutzkow i Gripswald.

— Rhedarii — Redarowie, ludność Stolpe i Anclam.

— Tollensi, Tolenzowie, Dołężanie, którzy mieszkali w Nowej Brandenburgii.


— Warnavi — Warnowie, tak zwani znad rzeki Warnow, a także Werli i Wendi, per excellentiam, byli mieszkańcami landów: Rostock, Butzow i Gustrow. Jednakże ludzie w Rostocku wyróżniali się także nazwą Kissinów.


— Obotriti — Obodryci, Obodrzyci, zamieszkiwali landy w Meklemburgii i w Schwerinie. To było główne plemię całego narodu. Stąd taka liczba ich książąt została wyróżniona tytułem królów Obotrytów. Z tej królewskiej linii Obotrytów wywodzą się Gryfici, książęta meklemburscy i Świętoborzyce.


— Polabi — Połabianie, osiedlili się w księstwie Lawenburg, oraz w sąsiedztwie Ratzeburga, wzdłuż rzeki Łaby, jak ją niektórzy nazwali.


— Wagrii — Wagrowie, mieszkali w okolicach Lubeki, oraz we wschodniej części Holsztynu. Do dziś nosi nazwę Wagria.


— Lingonowie i Lini, posiadali część księstwa Lunenburga.


Oprócz tych plemion we wschodniej Slavii lub Vandalii było jeszcze kilka innych, znanych markizowi brandenburskiemu od pisarzy średniowiecza.

Byli to: Lebusii, Stoderani i Wilini, mieszkańcy Berlina i Brandenburgii; Havellani lub Helveldi, mieszkańcy Havelbergu; Brizani, mieszkańcy Prignitz i Perlebergu, do których można dodać lud Siolini, ludność Stettina; Sorabi lub Sorbi, którzy mieszkali w sąsiedztwie Zerbst, Leipsic i Halle; Ucri, mieszkańcy Ucker Marck.

Kilka plemion Wenedów rozprzestrzeniło się w kraju Wandalów i do nich ogranicza się ta historia. Wenedowie z Czech i Prus, nie mają nic wspólnego z Wenedami z Meklemburgii i Pomorza. To samo można powiedzieć o Wenedach z drugiej strony Haweli i Szprewy, aż po Saale, którzy należeli do Czechów.

Ci z Holsztynu i Wagrii, przekraczający starożytne granice Wandalów, zostali osiedleni w Saksonii przez cesarza Karola Wielkiego i byli częściowo pochodzenia wandalskiego, a częściowo wendyjskiego. To samo można powiedzieć o Wenedach z Lunenburga, którzy przekroczyli Łabę i osiedlili się w okolicach Bardowic i Danneberga.

Wszyscy ci ludzie nazywani byli swobodnie Slavi lub Venedi, a przez pisarzy średniowiecza nadal byli to: Wandali, Winuli, Winnili, Windili, Wendi, Wenedi, Heneti i Weneti, co oznaczało ten sam naród. W tym okresie historii, to Slavi i Venedi.

Mając na myśli głównie Helmolda, mówimy o Obotriti — Obotrytach, Wagrii — Wagrach i Polabi — Połabach i kilku innych plemionach, które posiadały ziemie wandalskie, pochodzące z Wenedów. W późniejszych wiekach stało się zwyczajem nadawać książętom Obotrytów i tylko Wagrom lub w drodze preferencji, tytuły królów Wenedów.

Odnośnie nazwy Slavi, mówiło się, że wywodziła się ona od Slau, co w języku słowiańskim (sclawońskim) oznaczało chwałę honoru, jakby to była ulubiona cecha, którą ten naród chciał się wyróżniać.

Niektórzy wywodzą nazwę Wenedów z Wenetów lub Henetów w Paflagonii, o których wspomniano u Homera i Herodota. Lub od Wenetów, którzy podobno po zburzeniu Troi pod dowództwem Antenora uciekli do Italii. Pewne było, że Venedi byli zupełnie innym ludem niż Veneti.

Niemcy rozróżniają pierwszą nazwą Wenden i usiłują znaleźć etymologię w swoim własnym języku. Jednak bardziej prawdopodobne było, że pochodziła ona z oryginału sklawiańskiego. Łacinnicy, jako pierwsi utworzyli słowo Venedi z tego języka, i od tego czasu przez analogię wywodzi się nazwa Wenden.

Językiem Wenedów był niewątpliwie język słowiański. Jednak kilka plemion, które osiedliły się na południowym wybrzeżu Bałtyku, musiało zapożyczyć wiele terminów od starożytnych Wandalów. Tworzyli mieszany dialekt, zupełnie inny niż czeski, polski i innych narodów Sclavonii.

Ci, którzy znają język niemiecki, mogli z łatwością zrozumieć znaczną część dialektu Wenedów lub Wendish, którym mówiło się w tej okolicy, w kraju Meklemburgii i księstwie Lunenburga.

Poniżej Modlitwa Pańska w nowym „Venedic” lub Wendish. Biegli w języku niemieckim, mogą sformułować jakąś ocenę pokrewieństwa między tymi dwoma językami.


„Nos Holga Wader, tu toy chiss wa nebisgay. Sijunta woarda tugi geima. Tia rick Komma. Tia willga schingot, koke nebisgay, kok kak noscme. Noessi wisse danneisna styeiba doi nam dans. Un wittedog nom nosse gyreis, tak moi wittedegime nossem gresnarim. Ny bring gog nos ka warsikonge. Tay loscay nos mit wissokak. Chundak.”.

Lazio, który pisał w połowie XVI wieku, czynił obserwację dotyczącą języka Wendish, którym mówiono wówczas w kraju Meklemburgii. W znacznej mierze nie był podobny do łaciny. Próbował to udowodnić za pomocą wzoru, którym była modlitwa Pańska w starym dialekcie Venedic.


„Tabes mus, kas tu es eschan debbes. Sis sweritz tows waretz enach mums tows walstibe. Tows proatribus ka eschan debbes, ta wursam summes. Masse de mische mayse dus mums schoden. Pammate mums musse grakhe, xames pammat musse paradacken. Ne wedde mums lonna badde ke. Pet passarza mums nu wusse lonne. Amen.”.


Z wyjątkiem słów Es i Tows, nie widać podobieństwa między łaciną, a językiem Wenedów. Należy jednak zwrócić uwagę na ogromną różnicę między tymi dwiema modlitwami, która wyraźnie pokazuje, że język musiał się bardzo zmienić na przestrzeni dwustu lat.

Prawdopodobnie, już wtedy, musiał rozgałęzić się na różne dialekty. To, że język Wandalów był znacznie przemieszany z językiem Wenedów, wynikało nie tylko z imion własnych ich królów i książąt, ale także z imion kilku miast i wiosek.

Zostały one zbudowane w czasie, gdy dialekt Wenedów był używany w tym kraju, tj. do XIII wieku. Nazwy kończące się na „ow” są ponad wszelką wątpliwość pochodzenia wandalskiego, jak Butzow, Gustrow, Teterow, Mirow, Nemerow, Grabow itd.

Pochodzą od germańskiego słowa „aue” oznaczającego to samo, co „gau i gowe, pole lub łąka”. To samo można powiedzieć o nazwach kończących się na hagen, jak Greifenhagen, Grubenhagen, Bugenhagen itd. Wywodzą się od niemieckiego słowa „hag”, w liczbie mnogiej hagen — żywopłot, bo w takich miejscach poganie czcili swoje bóstwa.

Tak więc, miasto Lubeka wywodziło się od Wenedów, od słowa Liubka, oznaczającego pannę młodą. Wenedowie zapożyczyli to słowo od Wandalów. Liebchen w Wysokich Niemczech lub Leubken w Niskich Niemczech — były używane jako pochlebne określenia dla damy.

Imię Gadebusch lub Godebosch było stare w języku Wenedów. Oznaczało Godes lub Gades albo Gottesbusch — Krzak Boga, co było o wiele bardziej naturalnym pochodzeniem niż Rhadegast. Nazywano go również Gadegast.

Zwyczaje i obyczaje Wenedów niewiele różniły się od obyczajów Wandalów. Te same cnoty gościnności i szczerości oraz prawie te same wady, tj. nieumiarkowanie i okrucieństwo, charakteryzowały oba narody.

Prawdą było, że pisarze saksońscy nakreślili bardzo nieprzyjemny obraz średniowiecznych Wenedów — był pogardliwy, pełen odrazy. To ostatnie było jedynie skutkiem przesądów, jakie zwykle tkwią w umysłach zdobywców wobec narodu zwyciężonego.

Plemię Wenedów w Germanii miało także niechęć do Sasów, którzy pozbawili ich dawnej własności.

Pod innymi względami byli to ludzie nieszkodliwi, niewinni, których ubóstwo i niewola chroniło od wielu występków. Co się tyczyło Wenedów, to relacje historyków saksońskich o tym narodzie (a to samo można powiedzieć o pisarzach duńskich) należy odczytywać z wielką ostrożnością, jako że pochodzą one od osób uznanych za wrogów, zarówno ich kraju, jak i religii.

W ten sposób, informują nas (i inskrypcje w tym celu, wciąż istnieją w kilku oknach kościołów w Niemczech), że bałwochwalczy Wenedowie gotowali chrześcijan w oleju, rozdzierali brzuchy biskupów i wyciągali wnętrzności z ich ciał. Następnie przymocowali jeden koniec do słupka i mocno ich biczowali, aż całkiem owinęli je wnętrznościami.

Niewiarygodne okrucieństwa, zdają się przewyższać barbarzyństwo natury ludzkiej! Sami Sasi przed nawróceniem na chrześcijaństwo byli przedstawiani przez pisarzy frankońskich w równie odrażającym świetle i być może równie mało sprawiedliwie i bez szacunku dla prawdy.

Była wtedy moda (i moglibyśmy sobie życzyć, żeby już nie panowała) na rysowanie takiego obrazu tych, którzy nie byli ortodoksyjnymi wierzącymi, aby uczynić ich najbardziej odrażającymi i podnieść reputację oraz zasługi tych, którzy starali się o ich nawrócenie.

Jednak, nawet najbardziej zagorzali wrogowie Wenedów nie mogli się powstrzymać od wychwalania gościnności tego narodu. Byli oni tak surowi w tej cnocie, że jeśli któryś z ich rodaków zostałby uznany za winnego wyrzucenia obcego za drzwi, karali go najsurowiej, podpalając mu dom.

To, co zarzucał Helmold, to to, że swoją gościnność utrzymywali z kradzieży i grabieży, kradnąc sąsiadom, aby dać obcym. Wydaje się to zwykłym oszczerstwem, pozbawionym wszelkiego prawdopodobieństwa. Helmold, jako duchowny, może być słusznie podejrzany o stronniczość wobec tych ludów ze względu na ich religię.

Wiadomo, że nawrócenie Słowian na Pomorzu spotkało się z takimi trudnościami, głównie z tego powodu, że chrześcijanie, jak mówili, byli nękani przez żebraków i złodziei, podczas gdy Słowianie mieli w zwyczaju nie tolerować żadnych podłych ani bezużytecznych przedmiotów.

Jeśli chodzi o ich gwałty i grabieże, na które tak często narzekali pisarze duńscy, były one konsekwencją ciągłej wojny między Wenedami a tym narodem, w wyniku której napadli na te morza swoimi uzbrojonymi statkami.

Takie działania wojenne określali Duńczycy haniebną nazwą piractwa, ponieważ chrześcijanie nazywali włóczęgami i korsarzami małe państewka Barbary.

Zgadzając się z tym poglądem, Krantzjusz (Crantzius) twierdził, że życie pirackie cieszyło się wśród Wenedów takim samym szacunkiem, jak dawniej kradzieże wśród Spartan.

Ich zasadą, jeśli można to tak nazwać, było to, że wśród zwierząt, najsłabszy żerował na najsilniejszych. Widać to w codziennych przypadkach wśród ptaków, ryb morskich, zwierząt leśnych, jak również wśród gatunku ludzkiego.

Opisy duńskich i saksońskich historyków na temat Wenedów należy czytać z odpowiednią dozą tolerancji. Wenedowie nie mieli pisarzy krajowych (przynajmniej tych, którzy pochodzą od nas), którzy mogliby przekazać ich czyny potomnym. Dlatego w odniesieniu do Duńczyków i Sasów znajdowali się w bardzo podobnej sytuacji, jak dawniej Kartagińczycy i Wandalowie w odniesieniu do Rzymian.

Ciężkim przypadkiem było, gdy charakter narodu należało wziąć z pism jego wrogów. Dlatego nie dziwi nas, gdy Saksończycy narzekali (a Frankowie już dawno złożyli taką samą skargę na Sasa) na persydium Wenedów i na częste łamanie przez nich traktatów.

Było to w dużej mierze nadużycie, i być może, gdyby Wenedowie przekazali nam jakiekolwiek sprawozdanie z tych transakcji, ukazałoby się to w zupełnie innym świetle.

Któż może powiedzieć czy nie uważali się za usprawiedliwionych w uchylaniu traktatów, do których zostali zmuszeni siłą wyższą i przez które musieli zrezygnować z rodzimej wolności. Jak dalece traktat może zobowiązać naród do poddania się niewolnictwu. Jeśli kiedykolwiek naruszenie takiego zobowiązania byłoby usprawiedliwione, musiało tak być, gdyby chodziło o szlachetną, świętą sprawę wolności.

Ich okrutny charakter był, być może, lepiej uzasadniony. Jednak według wszelkiego prawdopodobieństwa przypadki wspomniane przez pisarzy mnichów były mocno przesadzone.

Poza tym, należy wziąć pod uwagę, że apostołowie tamtych dni byli skłonni do głoszenia Ewangelii ogniem i mieczem. Dlatego nie było zaskoczeniem, że ci, którzy byli uparci w swojej niewierności, dokonywali odwetu i stosowali pewne zachowania przeciwko uzbrojonym apostołom, ilekroć wpadali oni w ich ręce.

Niewstrzemięźliwość, o którą byli oskarżani, nie wykraczała poza to, co było wspólne dla Germanów i innych narodów północnych, których surowy klimat często zmuszał do uciekania się do mocnych trunków.

Oskarżało się ich również o pewne barbarzyńskie zwyczaje, takie jak obnażanie dzieci, zwłaszcza dziewcząt, i grzebanie żywcem starców.

Niektórzy pisarze uważali to za fałszywe przedstawienie faktów przez kapłanów i mnichów i zwykłe sztuczki mające na celu zniesławienie ich charakteru narodowego.

Bo jak można było pogodzić takie barbarzyństwo z ich pełnym szacunkiem dla sprawiedliwości i miłości do swoich krewnych, za co tak słusznie byli czczeni? Słowem, gdyby w owych czasach istnieli ludożercy, to Sasi, mieliby ich za pożeraczy.

Wenedowie mieszkali głównie w miastach, których nie było wiele po ich pierwszym przybyciu do tego kraju. Wojny z Duńczykami i Sasami sprawiły, że dla ich bezpieczeństwa konieczne było zbudowanie większej liczby miejsc do zamieszkania, oprócz tych, które zostały założone przez Wandalów.

Otoczyli je zgodnie z ówczesnym prymitywnym zwyczajem, pojedynczym murem i rowem, ale później dodali bardziej regularne roboty — zgodnie ze sposobem fortyfikacji, który Germanie zapożyczyli od Rzymian.

Oprócz starych miast wandalskich czytamy o następujących miastach z czasów Wenedów, a mianowicie: Julin, Vineta i Stettin na Pomorzu; Gustrow, Parchim, Rhetre, Schwerin i Rostock lub Kissin w kraju Meklemburgii; Lubeka w Wagrii i Ratzeburg w kraju Połabów.

Większość z tych miast została zbudowana przez Wenedów i zamieszkana częściowo przez ten naród, a częściowo przez Sasów. Były rządzone przez urzędników państwowych i były pełne ludzi, którzy z wielką pracowitością zajmowali się różną sztuką i rzemiosłem.

Mówiło się, że wśród nich kwitła nawet nauka, a w Demmin na Pomorzu było publiczne kolegium, w którym młodzież uczyła się literatury runicznej.

Do rozpadu ich królestwa pod rządami Pribisława II, Wenedowie byli „gros indolaterami” i oprócz własnych zabobonnych praktyk, przejęli także praktyki Wandalów.

Pod tym względem nie różnili się od Kutejczyków, którzy po ponownym zaludnieniu ziemi izraelskiej w czasach Sennacheryba, zadowalali się oddawaniem czci prawdziwemu Bogu, nie wyrzekając się własnych bóstw.

XII. Bóstwa

U średniowiecznych pisarzy często spotykano wzmianki o bożkach Slavi lub Vendi, które były identyczne, jak u Wandalów, gdyż Wenedowie mieli osiedlić się w tym kraju za zgodą. Zaś Wandalowie musieli podporządkować się pewnym warunkom — głównie, jak można przypuszczać, była to jedna religia i rząd. Jednakże, przyjęli oni swój kult religijny, potwierdzając to imionami ich bóstw. Wszystkie w oryginale germańskim.

Tak więc, Rhadegast, król i bóg Wandalów, był później głównym bóstwem Obotrytów, głównego plemienia Wenedów. Imię oznaczało to samo, co Geist des Raths w języku niemieckim, czyli „Duch Rady”. Był czczony przez Wandalów pod znakiem byka. Niektórzy twierdzą, że został zapożyczony od Apisa Egipcjan.

Bogini Siva, ich najstarsze bóstwo, miało swój pierwowzór w Symbulli, żonie Antyriusza (generała w armii Aleksandra Wielkiego, księcia Scytów, walczącego z gryfem na tarczy). Na Pomorzu i w Rugii czczono boga Suantewita (Świętowita). Oznaczał on to samo, co „Biały Łabędź.”

Bóg Triglaff (Trygław) w Brandenburgii był również pochodzenia teutońskiego i wziął swoje imię od swoich trzech twarzy lub głów. Czczono go również na Pomorzu, m.in. w Wolinie, Szczecinie i w Tychowie. W podobny sposób bóg Prowe pochodził od germańskiego słowa Prosen, „udowodnić” — od udowodnienia prawdy.

Można by było zilustrować wiele innych bóstw Wenedów, gdyby znano dobrze starożytny język Germanów i Wandalów. Wenedowie mieli potrójną teologię. Po pierwsze, bajeczną, wymyśloną przez poetów, którzy wysuwali tysiące absurdalnych koncepcji bóstwa. Po drugie, naturalną, która pojmowała boga na podstawie jego dzieł i odrzucała bajeczne opowieści poetów. Po trzecie, kapłanów, którzy głosili fałszywy kult swoich bożków i regulowali ich ofiary oraz służbę boską.

Jednak wierzyli, że był on jednym, najwyższym Bogiem, wyższym od wszystkich innych istot, ale zajmował się tylko sprawami niebiańskimi, a zarządzanie sprawami ziemskimi pozostawił innym bóstwom. Wenedowie mieszkający w Wagrii i w Meklemburgii mieli kilku z tych podrzędnych bogów, co więcej, każde miasto miało swoje szczególne bóstwo.


Do głównych bóstw należeli:


Prow lub Prowe był bóstwem czczonym przez mieszkańców Aldenburga w Wagrii. Obraz postaci bożka lub wizerunku Prowego pochodził ze starej saksońskiej kroniki. Obraz przedstawiał mężczyznę stojącego na słupie, którego głowa była otoczona koroną, a jego uszy były długie i stojące.

Wydawał się być w butach, a jedna jego stopa spoczywała na dzwonku. W prawej ręce trzymał rozpalone do czerwoności żelazo lub lemiesz, a w lewej sztandar. To bóstwo, jak zauważono wcześniej, wzięło imię Prowe, najprawdopodobniej od teutońskiego słowa Profen, „aby udowodnić.”

Albowiem tych, którzy zostali oskarżeni o jakąkolwiek haniebną zbrodnię, prowadzono przed bożkiem z rozpalonym do czerwoności żelazem w ich rękach, aby dać dowód niewinności. Jeśli pozostali nietknięci, byli uroczyście uniewinnieni.

Zwyczaj zwany pod nazwą Próby (Ordeal), był znany u wszystkich ludów północnych. Wenedowie byli tak do niego mocno przywiązani, że nawet po wprowadzeniu chrześcijaństwa do ich kraju, nie chcieli go odrzucić. Od tego bożka Prowe, wywodzi się nazwa wsi Proensdorff w powiecie Segeberg, a także zrujnowanej wioski Pronow lub Provenow w powiecie Oldenburg.

Rhadegast był bóstwem czczonym w mieście Rhetre, które według niektórych historyków jest obecnym Robelem (Robel). Do wielkiej świątyni tego bożka trzeba było przejść przez drewniany most, ale nikt nie mógł sobie pozwolić na ten przywilej, z wyjątkiem tych, którzy składali ofiary lub zamierzali zasięgnąć porady wyroczni.

Przedstawienie tego bożka, pochodziło ze wspomnianej powyżej starej kroniki saskiej. Wykonany był z masywnego złota, na jego głowie stał ptak z rozpostartymi skrzydłami, a na jego piersi była głowa byka — herb narodu.

Prawą ręką podtrzymywał te ramiona, a w lewej trzymał topór drzewny.

Świątynia i posąg tego bóstwa znajdowały się także w miastach Meklemburgia i Gadebusch. W tym ostatnim, jak zauważono, znajdował się las lub gaj Rhadegasta, skąd wzięło się jego imię, które oznaczał Lucus Dei. Ten bożek dał także nazwę rzece przepływającej przez Gadebusch i Rhene. Po zachodniej stronie kościoła Gadebusch, w oknie, znajdował się ciekawy kawałek metalu, przypuszczalnie będący fragmentem starego bożka.

Bogini Siva była ulubionym bóstwem Połabów. Niektórzy uważali, że bożek ten, stał w tym samym miejscu, w którym Henryk Lew zbudował później katedrę w Ratzeburgu. Do niego należał również gaj, podobnie jak inne bożki.

Postać tej bogini pochodziła z Bangertusa. Stała z obiema rękami za plecami, trzymając w jednej kiść winogron, w drugiej złote jabłko. Jej włosy były rozwichrzone i opadały na pośladki. Niektórzy przypuszczali, że przedstawiało to boginię Wenus, ale bardziej prawdopodobne było, że była to postać słynnej Symbulli.

Podaga był bożkiem, którego główna siedziba kultu znajdowała się w Ploen. Helmold wspominał o tym bożku, (księga I. c. 83) ale żaden autor, nie podał opisu tego bóstwa.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 55.13
drukowana A5
za 73.29
drukowana A5
Kolorowa
za 107.9