drukowana A5
34.07
Korona cierniowa, Oblicze Pana i Mądrość Boża

Bezpłatny fragment - Korona cierniowa, Oblicze Pana i Mądrość Boża

Objętość:
208 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-8245-959-3

WSTĘP

Nabożeństwo do Najświętszej Głowy Pana Jezusa jako Przybytku Bożej Mądrości, ale i poddanej straszliwej męce, ukoronowanej koroną cierniową, należy czerpać z orędzi do irlandzkiej służebnicy Bożej Teresy Higginson (27.05.1844 — 15.02.1905), stygmatyczki, kandydatki na ołtarze, której Pan Jezus polecił nabożeństwo do swej Najświętszej Głowy. O Teresie Higginson niezwykle wypowiedział się wówczas jej spowiednik: „Mam silne przekonanie, że Teresa była nie tylko Świętą, ale także jedną z największych Świętych, których Bóg wzbudził w Swym Kościele.

Majestatyczne Oblicze Pana Jezusa podczas 3-letniej działalności głoszenia Królestwa Bożego, miłości i mądrości Bożej oraz wzywania do nawrócenia, gdy poruszał tłumy swymi przypowieściami, kazaniami. W synagodze zastanawiali się podejrzliwie „«Skąd On to ma? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi…?» I powątpiewali o Nim” (Mk 6, 2—3). Faryzeusze wielokrotnie próbowali podstępnie złapać publicznie na jakimś rzekomym błędzie, fałszu, ale Pan      Jezus zawsze dogłębnie odpowiadał, niezaprzeczalnie, po czym musieli odejść.

Ale też i później Oblicze Pana w czasie męki, cierpienia w Ogrójcu, Najświętsza Głowa, Oblicze zlane krwawym potem, że pomimo tak wielkiej miłości i męki, tak wiele dusz poprzez odrzucenie, letniość czy wrogość zostanie potępionych. Najświętsza Głowa, Oblicze Jezusa znieważane w czasie 15 ukrytych tortur w ciemnicy, więzieniu „8. Na Głowę wgnietli Mi żelazną obręcz i oczy zawiązali Mi brudną szmatą.

„Król królów i Pan panów” (Ap 19, 16) wyśmiany, odrzucony i ukoronowany koroną cierniową. Oblicze Pana odbite na chuście św. Weroniki w czasie Drogi Krzyżowej, a po śmierci oraz zwycięstwie na Krzyżu i złożeniu w grobie — Oblicze zachowane na Całunie Turyńskim.

Św. Rita należąca do głównych patronów w sprawach trudnych i beznadziejnych — jak również Św. Charbel, św. Juda Tadeusz, sługa Boży Wenanty Katarzyniec — została obdarzona raną na czole, stygmat ciernia, który pozostał do końca jej życia. Na obrazkach św. Rity często ukazany jest anioł trzymający nad nią koronę cierniową, a z Krzyża płynie światło w stronę ciernia na jej głowie.

Św. Siostra Faustyna, apostołka Bożego Miłosierdzia, również miała kilka doświadczeń, objawień, sama odczuwała bóle jakie Pan Jezus cierpiał przez koronę cierniową: „1934 rok. […] O godzinie dziesiątej ujrzałam oblicze Pana Jezusa umęczonego. Wtem mi Jezus powiedział te słowa: Czekałem na ciebie, aby się podzielić cierpieniem, bo któż lepiej zrozumie cierpienie moje, jak nie oblubienica moja? Przeprosiłam Jezusa za swoją oziębłość; zawstydzona, nie śmiejąc spojrzeć na Pana Jezusa, ale sercem skruszonym prosiłam, aby mi Jezus raczył dać jeden cierń z korony swojej. Jezus odpowiedział mi, że da tę łaskę, ale jutro, i natychmiast widzenie znikło. Rano podczas rozmyślania uczułam bolesny cierń w głowie z lewej strony; cierpienie trwało przez cały dzień, rozmyślałam nieustannie, jak Jezus mógł wytrzymać ból tylu kolców, które są w koronie cierniowej. Łączyłam swoje cierpienia z cierpieniem Jezusa i ofiarowałam za grzeszników. […] (Dz. 348—349).

Wieczorem, kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, uczułam straszny cierń w głowie. Trwało to krótki czas, lecz tak bolesne było jego ukłucie, że w jednej chwili głowa opadła mi na balustradę, zdawało mi się, że kolec ten ugrzązł w mózgu; ale to nic, wszystko dla dusz, aby im wyprosić miłosierdzie Boże (Dz. 1399).

Dziś odczułam cierpienie korony cierniowej przez niedługą chwilę. Modliłam się wtenczas przed Najświętszym Sakramentem za pewną duszę. W jednej chwili uczułam tak gwałtowny ból, że głowa opadła mi na balustradę; choć chwila ta była krótka, ale bardzo bolesna (Dz. 1425).

1938 rok […] Ostatnie dwa dni karnawału. Cierpienia moje fizyczne zwiększyły się. Złączyłam się ściślej z cierpiącym Zbawicielem, prosząc Go o miłosierdzie dla świata całego, który szaleje w swej złości. Przez dzień cały czułam ból korony cierniowej. Kiedy się położyłam, nie mogłam głowy położyć na poduszce; jednak o dziesiątej ustąpiły bóle i zasnęłam, czując jednak na drugi dzień wielkie wyniszczenie (Dz. 1619)”.

XIX wiek — wiek wojującego ateizmu, racjonalizmu. Czasy w których św. Jan Bosco doświadczył wizji jak Kościół jest atakowany i jakie jeszcze gorsze prześladowania będą czekać w przyszłości. Owocem tego wieku był również modernizm, który skłonił papieża św. Piusa X do napisania encykliki o jego zgubnym, destrukcyjnym działaniu.

Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10,16). Oprócz Bożej miłości, potrzebna jest prawdziwa, Boża Mądrość, rozwaga, roztropność gdy kontynuowany jest ze zwielokrotnioną intensywnością podstępny, szatański, masoński plan destrukcji kościoła, narodów i ludzkości, nie tylko poprzez szerzenie ateizmu czy propagandy innych religii (szczególnie wschodnich), ale i pod pretekstem (fałszywej) tolerancji, miłosierdzia, miłości… i postępu. Z orędzi NMP do ks. Stefano Gobbi o masonerii: „Przykazaniu: «Czcij ojca swego i matkę swoją», przeciwstawia ona nowy model rodziny, polegający na współżyciu nawet homoseksualistów. Na przekór przykazaniu: «Nie zabijaj», masonerii udało się zalegalizować wszędzie aborcję, doprowadzić do przyjęcia eutanazji i sprawić, że prawie zanikł szacunek dla wartości ludzkiego życia… usprawiedliwia ona, wychwala i szerzy wszelkie formy nieczystości — usprawiedliwiając nawet akty przeciwne naturze. […] Dusze wpadają przez to w mroczną niewolę zła, wad i grzechów, a w chwili śmierci i sądu Bożego — w jezioro wiecznego ognia, którym jest Piekło. Teraz rozumiecie, dlaczego… Moje Niepokalane Serce staje się waszym schronieniem i pewną drogą prowadzącą do Boga”.

W modlitwie „Adoracji 5 Najświętszych Ran Pana Jezusa”, którą w zjednoczeniu z Niepokalanym Sercem Maryi — jak przekazał Pan — możemy dzięki niej świat uratować, a dusze znajdą drogę do Sakramentów Św. Pozdrawiamy i adorujemy m.in. Rany Najświętszej Głowy, w których powierzamy wrogów Kościoła Św. ku ich nawróceniu, tak jak Szaweł — zawzięty wróg chrześcijan — stał się później św. Pawłem, apostołem i głosicielem Chrystusa Pana. Nie odnosi się tylko do ich działania na zewnątrz — odciągając ludzi od wiary, Różańca, Mszy Św., Eucharystii — propagując piekielne, niemoralne, autodestrukcyjne ideologie dla duszy (LGBT, Gender) i niszczące samą nature człowieka. Ale powierzamy też i tych wrogów działających w samym wnętrzu Kościoła Rzymskokatolickiego, którzy mają świadomy, wrogi wpływ m.in. (poprzez protestantyzację, ekumenizm) na negatywne zmiany w Liturgii Mszy Św. jakie zaszły po Soborze Watykańskim II (1962—1965).

W książeczce „Historia w pigułce”, (P. Pieśniarczyk, wyd. Benkowski, Białystok 2003) Sobór Watykański II został wymieniony w rozdziale… ”Światowe konflikty”, którego celem jak podano, było m.in. „unowocześnienie Kościoła” i „akcja ekumenizacyjna”. A apokaliptyczne owoce tego „unowocześnienia, urozmaicenia” są dziś widoczne, szczególnie na Zachodzie Europy gdzie panuje „Ohyda spustoszenia” (Mt 24, 15) — apostazja, zanik sacrum, profanacje, puste lub pozamykane Kościoły, przerobione na kina, dyskoteki. Rozwaga, roztropność nakazuje powrót do Tradycji m.in. poprzez okazanie sacrum względem „Króla królów i Pana panów” (Ap 19,16), który jest prawdziwie obecny w Eucharystii i przyjmowania Go z czystym i gorliwym sercem tylko na klęcząco (jak zdrowie pozwala), tylko do ust, tylko z rąk Kapłana (po uczynieniu przez niego znaku Krzyża Hostią Św. nad wiernym) przy balaskach bądź klęcznikach.

W tych czasach zamętu, przewrotu, rewolucji kulturalnej, nadchodzącego oczyszczenia trzeba uciekać się do kochanej Maryi, Niepokalanej Oblubienicy Ducha Świętego, „Stolicy Mądrości”, jak wychwalamy Maryję w Litanii Loretańskiej i jak również w „Nabożeństwie 3 Zdrowaś Maryjo” gdzie w drugim przywołaniu dziękujemy Trójcy Przenajświętszej za Mądrość udzieloną NMP — Arcydzieła Bożej Miłości i Mądrości.

W modlitwie o 7 Darów Ducha Świętego, — którą za poleceniem ojca często odmawiał młody Karol Wojtyła, późniejszy papież św. Jan Paweł II, arcydzieło Niepokalanego Serca Maryi, jak o nim powiedziała NMP księdzu Stefano Gobbi — jako pierwsza jest wymieniona prośba o dar mądrości, która tak jest wyjaśniona w katechizmie katolickim papieża św. Piusa X:

„Mądrość jest darem, mocą którego umysł jest wynoszony od spraw ziemskich i przemijających, aby mógł rozważać rzeczy wieczne, to znaczy samego Boga, prawdę wieczną, a także raduje się w Bogu i miłuje Go, a to jest podstawą wszelkiego naszego dobra.

Znamienne są obietnice związane z nabożeństwem do Najświętszej Głowy Pana Jezusa, szczególnie obecnie gdy świat oznacza człowieka, dusze piekielnymi ideologiami, eksperymentami medycznymi, genetycznymi czyli tzw. szczepionkami i gdzieniegdzie raczkującym już (czip) Znamieniem Bestii, Antychrysta.

Potrzebne jest nam — przede wszystkim życie w łasce uświęcającej, Eucharystia, Różaniec — Boskie naznaczenie na naszych sercach, umysłach i duszach:  „10. Tym, którzy Mnie czczą, udzielę czegoś z Mojej Mocy i będę im Bogiem, a oni będą Moimi dziećmi. Umieszczę Mój znak na ich czołach i Moją pieczęć na ich wargach.

11. Dał mi Pan do zrozumienia, że ta Mądrość i Światłość jest pieczęcią, która wyznacza liczbę Jego wybranych. Tych, którzy ujrzą Jego Oblicze, a Jego Imię będzie na ich czołach. Nasz Pan dał jej do zrozumienia, że św. Jan w dwóch ostatnich rozdziałach Apokalipsy miał na myśli Jego Najświętszą Głowę, Przybytek Bożej Mądrości i że tym znakiem byli pieczętowani Jego wybrani (1880r.).

Natomiast z nabożeństwa do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa oto niektóre obietnice Boskiego, zbawiennego naznaczenia:

2. W godzinę śmierci odnowię w nich obraz Boży — zamglony przez grzech. 3. Czczący Moje Najświętsze Oblicze w duchu ekspiacji (wynagrodzenia) będą mi bliscy jak Święta Weronika; bowiem oddają mi przysługę podobnie jak ona a Ja Moje Boskie Rysy wycisnę na ich duszy. 4. To godne uwielbienia Oblicze jest jakoby pieczęcią Bożej Godności, które też posiada moc odciskania się na duszach, które zwrócą się do Niego jak do Obrazu Boga. 5. Im bardziej moi czciciele będą się troszczyć, by wypogodzić Moje Oblicze zniekształcone przez obelgi i bluźnierstwa — tym Ja będę bardziej starać się zaleczyć ich dusze zniekształcone przez grzech. Na nowo też wycisnę w ich duszach Obraz Mego Oblicza i uczynię te dusze pięknymi jak w momencie Chrztu Świętego.

Zebrane w tej książce materiały odnoszą się do:

— Oblicza Pana „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem” (Lb 6, 24—26)

— Korony Cierniowej „Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec… Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę… Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty” (Mk 15, 16—20)

— Mądrości Bożej „Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (Mt 7, 24—25). Mądrość, która jest miłością do Boga i bliźniego, ale w nawiązaniu do „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10, 16).

Mateusz Juszczyk

MODLITWA O MĄDROŚĆ (Księga Mądrości 9, 1—18)


Boże przodków i Panie miłosierdzia, któryś wszystko uczynił swoim słowem i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka, by panował nad stworzeniami, co przez Ciebie się stały, by władał światem w świętości i sprawiedliwości i w prawości serca sądy sprawował —

dajże mi Mądrość, co dzieli tron z Tobą, i nie wyłączaj mnie z liczby swych dzieci! Bom sługa Twój, syn Twojej służebnicy, człowiek niemocny i krótkowieczny, zbyt słaby, by pojąć sprawiedliwość i prawa. Choćby zresztą był ktoś doskonały między ludźmi, jeśli mu braknie mądrości od Ciebie — za nic będzie poczytany. […]

Z Tobą jest Mądrość, która zna Twe dzieła, i była z Tobą, kiedy świat stwarzałeś, i wie, co jest miłe Twym oczom, co słuszne według Twych przykazań.

Wyślij ją z niebios świętych, ześlij od tronu swej chwały, by przy mnie będąc pracowała ze mną i żebym poznał, co jest Tobie miłe. Ona bowiem wie i rozumie wszystko, będzie mi mądrze przewodzić w mych czynach i ustrzeże mnie dzięki swej chwale. I będą przyjemne dzieła moje…

Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł.

Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, i wybawiła ich Mądrość.


----------------------------------------

Okładka: Oblicze Miłosiernego Pana Jezusa z obrazu „Jezu, Ufam Tobie” (Wileński), za: www.merciful-jesus.com

(Projekt okładki: Mateusz Juszczyk)

ROZDZIAŁ 1
UMIŁOWANIE MĄDROŚCI TO MIŁOŚĆ DO BOGA

ORĘDZIA PANA JEZUSA DO MARII VALTORTY W 1943r.


[…] Powiększaliście wiedzę we wszystkich dziedzinach, z wyjątkiem jedynej koniecznej: poznania mojej Ewangelii. Karmiliście się wszelkimi pokarmami, z wyjątkiem jedynego potrzebnego: Mego Słowa. Wierzyliście, że się wzniesiecie aż do poziomu nadczłowieka, a staliście się tylko „nadzwierzętami”. Nadczłowieka bowiem tworzy moje Prawo, gdyż was przebóstwia i czyni wiecznymi. Wszystko inne nie wznosi, lecz prowadzi was jedynie do szaleństwa. […] To Ja udzieliłem moim świętym Mądrości, której jestem posiadaczem absolutnym. To Ja mówię do wybranych, gdyż Jestem Najwyższą Mądrością, i udzielam jej moim świętym, aby szerzyli ją wśród ludzi. To Ja błogosławię z wdzięcznością moich wybranych, którzy samych siebie wyniszczyli, nosząc moją Mądrość. Ja ich nagradzam, gdyż UMIŁOWANIE MĄDROŚCI TO MIŁOŚĆ DO BOGA.

Nie można bowiem posiąść Mądrości i buntować się przeciw Bogu. Kto kocha Mądrość, kocha jej źródło: Boga. Kto kocha Boga, ten zasługuje na nagrodę. Wy zatem, którzy zawsze szukacie chwały, dążcie do chwały prawdziwej i wiecznej. Pozwólcie opaść berłom i sławie tej ziemi, a usiłujcie zdobyć rozgłos i nieśmiertelną koronę błogosławionej świętości. Wysilajcie się, aby zasłużyć na Mądrość, a już tu na ziemi posiądziecie wszystko. Posiądziecie bowiem Boga, który będzie w was mówił, prowadził was, pocieszał, podnosił. On uczyni was przyjaciółmi i prorokami Najwyższego.

Będziecie wtedy rozumieli, mówili, patrzyli, nie waszymi narządami i przy pomocy waszych uzdolnień, lecz wzrokiem i umysłem Tego, który jest w was jako Święty świętych w żywym Tabernakulum. Będziecie wtedy, o moi drodzy bracia, jak moja Matka, kiedy nosiła Mnie w swym łonie, a Ja porozumiewałem się z Nią moimi miłosnymi poruszeniami.

Maryja — drogocenna i czysta zasłona Żyjącego, Mądrego, Świętego, już nasycona Mądrością przez swą nadanielską czystość — stanowiła jedno z Mądrością, kiedy Miłość uczyniła ją Matką wcielonej Mądrości. Tak samo dzieje się z wami, kiedy z Eucharystią w sercu, w sercu pragnącym żyjącego Boga — oto zasadniczy warunek — staniecie się jedno ze Mną i we Mnie będziecie umieli pozostać, także po spożyciu Postaci, dzięki waszej adorującej miłości. Bądźcie więc dla Mnie „Maryjami”. Noście w sobie Chrystusa. Pośród tylu przejawów bezużytecznej wiedzy świat potrzebuje kogoś, kto by mu przekazywał prawdziwą Mądrość. A kto ma Mnie w sobie, kto się we Mnie uniża, nawet jeśli nic nie mówi, swoimi działaniami przekazuje Mądrość, gdyż jego czyny dają świadectwo o Bogu. […]

Starajcie się poznawać i kochać Mnie, by nie pozbawić duszy jej prawa do wiecznej radości. […] Nie bójcie się o wasze ciało, które powinniście kochać tylko tak, jak na to zasługuje, czyli — niewiele. Wy zaś kochacie je jak coś drogocennego.

Moi pokutnicy nie umierają od pokutowania. Umierają od Miłości, która ich spala. Miłość ich wyniszcza, a nie — włosiennice i rózgi. Dowodem na to jest fakt, że osiągają oni wiek podeszły i doskonałość fizyczną, jakiej nie mają ci, którzy najbardziej troszczą się o ciało. Ci pośród moich świętych, którzy gasną w swej młodości, to również tacy, których pochłonął ogień Miłości. Nie wyniszczyła ich surowość.

Pokuta zapewnia światło i sprawność duchowi, gdyż ujarzmia ciągnącą was w otchłań ośmiornicę ludzkiej natury. Pokuta wyrywa was z ziemi i unosi w górę, na spotkanie z Miłością.

[…]


NAJŚWIĘTSZA GŁOWA JEZUSA

Pan Jezus ukazał siostrze Marii Marcie swoją Głowę całą skrwawioną, pokłutą, z twarzą ukazującą wielką boleść. Powiedział jej, aby wyrywała kolce z Jego Głowy, ofiarując zasługi Świętych Ran za dusze grzeszników. JEDNA DUSZA, MÓWIŁ PAN — JEDNA OSOBA, KTÓRA ŁĄCZY SWOJE ŻYCIE, SPRAWY Z ZASŁUGAMI MOJEJ CIERNIOWEJ KORONY, OTRZYMA WIĘCEJ ŁASK NIŻ CAŁE ZGROMADZENIE. Pan Jezus w widzeniu pokazał jej Trybunał Boży, lśniący blaskiem Jego cierniowej korony, przed którym każdy miał być sądzony. Te dusze, które za życia były Mu wierne, z ufnością rzucały się w Jego ramiona. Te niewierne, na widok cierniowej korony i na pamięć o pogardzonej miłości Chrystusowej, przerażone pędziły w wieczną przepaść.

PIEŚŃ

O Głowo uwieńczona cierniami pełna Ran, Ach jak żeś Krwią zbroczona, jak strasznie cierpi Pan! O Głowo mego Boga, pokłony składam Ci, Tyś sercu memu droga, bądź pozdrowiona mi. Nim Cię, o Święta Głowo, na Krzyżu zwiesił Bóg, Nim rzekł ostatnie słowo, że zwyciężony wróg; Katuszy poniósł wiele, okrutny znosił ból, Na duszy i na ciele, wszechświata cierpiał Król. Sam swe wyciągnął ręce, na drzewie rozpiąć dał, Tak jakby w srogiej Męce, grzesznika objąć chciał. Na tych, co z Niego szydzą, spojrzenia słodkie śle, Przebacza, bo nie wiedzą, że sami czynią źle.

Ojcze Przedwieczny! Boże Najświętszy, w obecności godni są stanąć Aniołowie i Święci, przebacz wszystkie winy, popełniane myślą i pragnieniem. Przyjmij jako pokutę za te zniewagi, przeszytą cierniami Głowę Twego Boskiego Syna. Przyjmij Krew Przeczystą, która z Niej tak obficie wypływa. Oczyść umysły skażone!… Oświeć i rozjaśnij rozumy pogrążone w ciemnościach. Niech ta Boska Krew będzie dla nich siłą, światłem i życiem. Niech ta Najświętsza Krew przywróci Twoją Boską godność, złagodzi słuszny Twój Gniew i wyjedna światu Miłosierdzie. Amen*

NAJŚWIĘTSZE OBLICZE PANA JEZUSA

Zbawiciel otwierając raz skarby nieprzebrane nieskończonych zasług Swego życia, mówił w objawieniu do Swej oblubienicy Marii od Św. Piotra: „Córko Moja, daję ci Moje Rany i Moją Krew. Czerp i wylewaj! Czerp i wylewaj! Kupuj bez zapłaty, Moją Krwią wykupuj dusze! Jakaż boleść dla Mego Serca widzieć, że to źródło ożywcze, te środki wszechmocne, które mnie tyle kosztowały, są zapomniane, wzgardzone!

Proś Mego Ojca o tyle dusz, ile kropel Krwi wylałem na ziemi”. Pokazał jej także Pan Jezus, jak wielka ilość grzeszników wpada do piekła i zachęcał, aby ratowała te biedne dusze, przekonując ją, jak ścisły jest obowiązek chrześcijański nieść pomoc tym zaślepionym, którym Miłosierdzie Boże otworzyłoby oczy, gdyby serca nabożne za nimi się wstawiały. Nieraz jedno „Ojcze Nasz”, jedno ofiarowanie Krwi i Oblicza Zbawiciela Bogu Ojcu za konających może wyratować dusze od piekła. A chociażbyś rozdał cały skarb świata, więcej nad to uczynisz, gdy jedną duszę pozyskasz Bogu. Św. Augustyn mówi: „Iż tyle dusz zgubisz, ile mogąc zbawić, nie zbawisz.” Ofiarowaniem zaś częstym i serdecznym Zasług, Krwi i Oblicza Pana Jezusa, Bogu Ojcu, można miliony dusz wybawić od piekła. „Przez Święte Moje Oblicze otrzyma zbawienie wielu grzeszników. Przez ofiarowanie Go, nic nie będzie ci odmówione. O gdybyś wiedziała, jak widok Oblicza Mojego przyjemny jest Ojcu Mojemu”. Ofiarując Ojcu Mojemu Święte Moje Oblicze można uprosić wielu grzesznikom nawrócenie.

POLECENIE PANA JEZUSA do Teresy Higginson — 2.06.1880r

„Pragnę, żeby Pierwszy Piątek po Święcie Mojego Najświętszego Serca, został przeznaczony na Święto ku czci Mojej Najświętszej Głowy jako Przybytku Mądrości Bożej i żeby Mi ofiarowywano publiczną adorację za wszystkie zniewagi i grzechy, które się ciągle przeciwko Mnie popełnia. Ten Pierwszy Piątek powinien być Świętem ku czci Mojej Najświętszej Głowy i w tym dniu należy ofiarowywać wynagrodzenia i akty pokutne”.


ŚW. RITA — CUD CIERNIA

... po dwudziestu pięciu latach życia zakonnego wydarza się coś, co odsuwa Ritę od ludzi, kierując ją jeszcze bardziej radykalnie ku modlitwie i kontemplacji. W Wielki Piątek Rita wraz z siostrami słucha kazania pasyjnego wygłoszonego przez słynnego franciszkańskiego kaznodzieję.

Po powrocie do klasztoru pogrąża się w modlitwie. Czuje szczególną bliskość z Jezusem cierpiącym. Staje jej przed oczyma własne życie, tak trudne i pełne wyrzeczeń. Może to właśnie dzięki temu potrafi teraz tak bardzo wczuć się w cierpienie Jezusa, przyjmującego z miłością krzyż za zbawienie świata; może właśnie dlatego tak bardzo pragnie zjednoczyć się z Nim we wspólnym bólu i wspólnej miłości i wziąć na siebie choć cząstkę Jego cierpienia.

Z modlitewnej ekstazy Rita wychodzi z raną na czole — stygmatem ciernia, który pozostaje jej już do końca życia. Ten widomy znak jej uczestnictwa w męce Zbawiciela, staje się jednocześnie jakby piętnem oddzielającym ją od innych. Tradycyjne żywoty mówią o odrażającym zapachu rany, który sprawia, że Rita przebywa odtąd samotnie w swojej celi, pozbawiona nawet towarzystwa sióstr. Jednak już sam fakt posiadania stygmatu z pewnością uniemożliwia jej dotychczasowe kontakty z ubogimi i chorymi. Jak rozmawiać z człowiekiem, który nosi na sobie ranę Jezusa? Jak korzystać z jego usług? Rita coraz bardziej staje się dla swoich współczesnych kimś nie z tego świata, kimś, kogo można podziwiać, ale z kim trudno utrzymywać swobodne, serdeczne stosunki. […]

CUD UZDROWIONEJ RĘKI

Kiedy 22 maja 1457 roku Rita odchodzi do Pana, na dźwięk dzwonów gromadzi się cała społeczność Cascii i okolic. Każdy chce pomodlić się przy jej ciele, które pomimo ciągłego odkładania pogrzebu nie podlega naturalnym prawom rozkładu, przeciwnie, wydaje miły zapach. Wśród żałobników stoi także pewien stolarz, Cicco Barbaro, który musiał porzucić swój zawód, gdy nieszczęśliwy wypadek pozbawił go władzy w jednej ręce. Jest niepocieszony. Tak bardzo chciałby zrobić piękną trumnę dla Rity, zamiast tej prostej i pozbawionej ozdób, do której ją złożono. Gdy tylko wypowiada to pragnienie, jego bezwładna kończyna nabiera giętkości i Cicco z entuzjazmem spełnia swoje marzenie… […] Jakie jest przesłanie, które kieruje do nas ta święta?

Jest to przesłanie płynące z jej życia: Rita podjęła drogę pokory i posłuszeństwa, aby coraz doskonalej upodabniać się do Ukrzyżowanego.

Znak widniejący na jej czole jest potwierdzeniem jej chrześcijańskiej dojrzałości. Na krzyżu z Jezusem została jakby ukoronowana miłością, której doświadczyła i którą wyrażała w sposób heroiczny w swoim domu oraz uczestnicząc w życiu swego miasta. Żyjąc duchowością świętego Augustyna, Rita stała się uczennicą Ukrzyżowanego i „ekspertem od cierpienia”; nauczyła się rozumieć bóle ludzkiego serca. Dlatego też stała się orędowniczką ubogich i zrozpaczonych, uzyskując niezliczone łaski pociechy i umocnienia dla tych, którzy wzywają ją w różnorakich sytuacjach.


NAUKA NAJŚWIĘTSZEJ KRÓLOWEJ NIEBIOS SKIEROWANA DO CZCIGODNEJ MARII Z AGREDY

Moja córko! W tym wszystkim, co poznajesz dzięki memu pouczeniu i opisujesz, zawiera się wyrok na ciebie i wszystkich śmiertelników; wyrok ten zapadnie, jeżeli nie pozbędziecie się waszej niewdzięczności i nieczułości, jeżeli nie będziecie dzień i noc rozważać gorzkiej męki i śmierci ukrzyżowanego Jezusa. Oto jest mądrość świętych, o której nic nie wiedzą dzieci świata; to jest chleb żywota i wiedzy, który nasyca maluczkich i udziela im mądrości, podczas gdy pyszni tego świata pozostają głodni i nic nie zyskują. Jest moją wolą, abyś ćwiczyła się w tej mądrości, albowiem z nią przypadną ci kiedyś wszelkie dobra. Mój Syn i Pan uczył reguł tej ukrytej mądrości, gdy mówił:

„Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem. Tylko przeze Mnie wiedzie droga do mego Ojca”.

Jeżeli mój Pan i Mistrz przez to stał się Drogą i Życiem dla ludzi, że poniósł za nich mękę i śmierć, to powiedz mi, moja córko, czy aby iść tą drogą należy naśladować tego wyszydzonego, sponiewieranego, ubiczowanego Zbawiciela?

Widzisz więc, jak głupi są ludzie, że chcą przyjść do Ojca nie przez Chrystusa; że chcą panować z Chrystusem, ale nie chcą się nad Nim litować ani razem z Nim cierpieć.

Nie pamiętając nawet o męce i śmierci Jezusa, nie kosztując jej w najmniejszej części, a nawet nie dziękując za nią szczerze, chcą, aby przynosiła im pożytek.

Chcieliby w obecnym i przyszłym życiu zażywać radości i czci, podczas gdy ich Stwórca ponosił najstraszniejsze cierpienia i katusze, a czynił tak dlatego, aby w ten sposób uzyskać wieczną chwałę, zostawić śmiertelnikom przykład i otworzyć im drogę światła. Kto nie naśladuje swego ojca, nie jest prawdziwym dzieckiem; kto nie towarzyszy swemu panu nie jest wiernym sługą; kto nie idzie za swoim mistrzem nie jest jego uczniem.

Ja także nie uważam za mojego czciciela tego, kto nie lituje się nad cierpieniami mojego Syna i nad moimi cierpieniami. Pełna miłości troska o wieczne zbawienie ludzi zniewala nas do tego, abyśmy na ludzi, którzy zapomnieli o tej prawdzie i nienawidzą cierpień, nasyłali takowe. Przymuszeni przyjmą je — tylko taka jest droga do osiągnięcia wiecznego spoczynku, którego tak pragną. To jednak nie wystarcza. Ślepa miłość do rzeczy ziemskich panuje nad ludźmi, czyni ich serca leniwymi, odbiera im pamięć i czucie — nie zdołają się wznieść ani ponad siebie, ani ponad rzeczy przemijające. Dlatego nie znajdują w smutkach radości, w trudach pokrzepienia, w cierpieniach pociechy, w przeciwnościach spokoju. Brzydzą się wszystkim co uciążliwe i nie pragną niczego, co sprawić im może przykrość.

A przecież tego właśnie pragnęli święci, święci; cieszyli się ze swoich smutków, bo przez nie uzyskiwali przedmiot swej tęsknoty. Wielu wiernych pragnie wprawdzie, aby przepajała ich miłość Boża; inni proszą o przebaczenie wielu grzechów; jeszcze inni o wielkie łaski. Jednak nic z tego nie mogą otrzymać, albowiem proszą o to nie w Imię Jezusa Chrystusa, Pana mego, to znaczy nie chcą naśladować Go w Jego cierpieniach, nie chcą Mu w nich towarzyszyć. Przyciśnij więc, moja córko, krzyż do piersi swoich i w śmiertelnym życiu nie przyjmuj nigdy żadnej pociechy bez krzyża.

Poprzez rozważanie męki Jezusa i współczucie Mu dojdziesz do szczytu doskonałości i uzyskasz miłość Oblubienicy. Naśladuj mnie, wysławiaj i uwielbiaj mego Boskiego Syna za miłość, z powodu, której dla zbawienia ludzi poddał się cierpieniom. Ludzie za mało zastanawiają się nad tą tajemnicą. Jako naoczny świadek zapewniam cię, że mój Najświętszy Syn po zajęciu przed wiekami miejsca po prawicy swego odwiecznego Ojca niczego tak wysoko nie cenił i niczego bardziej nie pragnął jak wydać się na mękę i śmierć. Powinnaś w prawdziwym żalu ubolewać nad tym, że Judasz znalazł więcej naśladowców — swej zdrady i zbrodni — aniżeli Pan Jezus. Bardzo liczni są niewierni, źli katolicy, obłudnicy, którzy sprzedają swego Zbawiciela, zdradzają Go i na nowo krzyżują. Płacz nad tymi nieszczęściami, bo w tym celu zostały ci objawione.

ŚW. RANA RAMIENIA CHRYSTUSA. Tajemnicę nieznanej i bolesnej Rany Św. Ramienia objawił Pan Jezus Św. Bernardowi…: Miałem ranę na ramieniu, spowodowaną dźwiganiem krzyża, na trzy palce głęboką, w której widniały trzy odkryte kości. Sprawiła Mi ona większe cierpienie i ból, aniżeli wszystkie inne. Ludzie mało o Niej myślą, dlatego jest nieznana, lecz ty staraj się objawić ją wszystkim chrześcijanom całego świata. Wiedz, że o jakąkolwiek łaskę prosić Mnie będą przez Tę właśnie Ranę, udzielę jej. I wszystkim, którzy z miłości do tej Rany uczczą Mnie odmówieniem codziennie…, daruję grzechy powszednie, ich grzechów ciężkich już więcej pamiętać nie będę i nie umrą nagłą śmiercią, a w chwili konania nawiedzi ich Najświętsza Dziewica i uzyskają łaskę i zmiłowanie Moje: „O Najukochańszy Jezu Mój, Ty najcichszy Baranku Boży, ja, biedny grzesznik, pozdrawiam i czczę tę Ranę Twą Najświętszą, która Ci sprawiała ból bardzo dotkliwy, gdy niosłeś krzyż ciężki na Swym Ramieniu — ból cięższy i dotkliwszy niż inne Rany na Twym Św. Ciele. Uwielbiam Cię, oddaję cześć i pokłon z głębi serca. Dziękuję Ci za tę najgłębszą i najdotkliwszą Ranę Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą wskutek tej Rany cierpiałeś, i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Św. dźwigał, ulitować się raczył nade mną, nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, abym wstępując w Twoje krwawe ślady, doszedł do szczęśliwości wiecznej.Amen"3xOjcze nasz,3xZdrowaś Maryjo

ROZDZIAŁ 2
GŁOSZENIE KRÓLESTWA BOŻEGO I WZYWANIE DO NAWRÓCENIA

WIZJA MARII VALTORTY NAWIĄZUJĄCA DO TRZECIEJ TAJEMNICY ŚWIATŁA RÓŻAŃCA ŚW. (Napisane 27.09.1945r.)

[…] Ludzie witają Go i otaczają. […] Jezus przygląda się. Lud Gerazy stoi i patrzy na Niego. Jezus pozyskuje ich słowami:

«[…] Istnieje jednak nie tylko ta społeczność o jakiej wy myślicie: społeczność należących do tego samego miasta lub do tej samej wioski albo do małej i drogiej społeczności rodziny. Jest społeczność większa, nieskończona: społeczność duchów. My wszyscy, którzy żyjemy, posiadamy duszę. Ta dusza nie umiera wraz z ciałem, lecz żyje na wieki. Zamiar Boga-Stwórcy, który dał człowiekowi duszę, był taki, żeby wszystkie dusze ludzkie zgromadziły się w jednym miejscu: w Niebie. Stanowić je miało Królestwo Niebieskie z Bogiem jako władcą. Błogosławionymi poddanymi mieli być ludzie po życiu świętym i spokojnym zaśnięciu. Szatan przyszedł jednak, żeby dzielić i wywracać, niszczyć i zadawać ból Bogu i duchom. Przyniósł grzech sercom, a wraz z nim — śmierć ciałom na końcu życia. Miał nadzieję uśmiercić też duchy. Ich śmiercią jest potępienie. Ono jest jeszcze istnieniem, tak, ale — istnieniem pozbawionym tego, co jest prawdziwym Życiem i radością wieczną; jest istnieniem pozbawionym błogosławionego oglądania Boga i wiecznego posiadania Go w wiekuistej światłości. Ludzkość podzieliła się w swych pragnieniach tak, jak społeczność dzieli się na przeciwne stronnictwa. I działając tak, doszła do swej ruiny.

Powiedziałem to gdzie indziej tym, którzy Mnie oskarżali o wypędzanie demonów z pomocą Belzebuba: „Każde królestwo wewnętrznie podzielone dojdzie do upadku”. I istotnie, gdyby szatan sam siebie przepędzał, upadłby on i jego mroczne królestwo. Ja — z powodu miłości, jaką Bóg ma dla stworzonej przez Siebie ludzkości — przyszedłem przypomnieć, że jedno jedyne Królestwo jest święte: królestwo Niebios. Przyszedłem głosić je, żeby najlepsi do niego doszli. O! Chciałbym, żeby wszyscy, nawet najgorsi doszli do niego przez nawrócenie, wyzwalając się od demona, który trzyma ich w niewoli. Czyni to otwarcie w opętaniach cielesnych, oprócz duchowych, lub skrycie — w opętaniach tylko duchowych. To dlatego chodzę — uzdrawiając chorych, wyrzucając demona z opętanych ciał, nawracając grzeszników, przebaczając w imię Pana, pouczając o Królestwie, dokonując cudów — żeby was przekonać Moją mocą, iż Bóg jest ze Mną. Nie można bowiem czynić cudów, gdy nie ma się Boga za przyjaciela. Skoro palcem Bożym wyganiam demony, uzdrawiam chorych, oczyszczam trędowatych, nawracam grzeszników, głoszę Królestwo, daję pouczenie, jak je osiągnąć, i w Imię Boga do niego wzywam, to jasny i bezsprzeczny znak, że Bóg jest dla Mnie łaskawy. Jedynie nieuczciwi wrogowie mogą mówić coś przeciwnego. Wszystko to jest znakiem, że Królestwo przyszło do was i musi być zbudowane, gdyż nadeszła godzina jego wzniesienia.

Jak buduje się Królestwo Boże w świecie i w sercach? Poprzez powrót do Prawa… (Bożego — dop. M.J.) i dokładne poznanie go, jeśli się go nie zna. Przede wszystkim zaś przez całkowite zastosowanie Prawa do siebie, w każdym wydarzeniu i w każdej chwili życia. Jaką naturę posiada to Prawo? Czy jest tak surowe, że nie nadaje się do zastosowania? Nie. To zespół dziesięciu przykazań, świętych i łatwych. Człowiek moralnie dobry — naprawdę dobry — ma świadomość, że trzeba je zachowywać, nawet gdy jest otoczony splątanym, roślinnym dachem najbardziej nieprzeniknionych lasów w tajemniczej Afryce.

To Prawo mówi: „Jam jest Pan, twój Bóg, i nie będziesz miał innego Boga niż Ja. Nie wzywaj Imienia Pana nadaremno. Szanuj szabat według polecenia Bożego i potrzeby stworzenia. Otaczaj szacunkiem ojca i matkę, abyś długo żył i otrzymał dobro na ziemi i w niebie. Nie zabijaj. Nie kradnij. Nie popełniaj cudzołóstwa. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu. Nie pragnij żony bliźniego. Nie zazdrość tego, co bliźni posiada”.

Któryż człowiek dzięki posiadanej duszy, nawet jeśli jest dzikusem — obejmując wzrokiem to, co go otacza — nie dojdzie do stwierdzenia: „Wszystko to nie mogło powstać samo. To wszystko uczynił zatem Ktoś potężniejszy niż przyroda i niż sam człowiek”? I uwielbia tego Potężnego, którego Najświętsze Imię zna lub go nie zna, lecz przeczuwa Jego istnienie. I z takim szacunkiem wypowiada imię — jakie Mu nadał lub którym nauczono go nazywać — że drży z czci. Czuje, że już się modli, kiedy tylko wypowiada z szacunkiem Jego Imię. Istotnie, jest modlitwą wypowiadanie Imienia Bożego z zamiarem oddania Mu czci lub sprawienia, że poznają Go ludzie, którzy Go nie znają.

Tak samo, przez zwykłą roztropność moralną, każdy człowiek odczuwa, że powinien dać odpoczynek swoim członkom, ażeby wytrzymały tak długo, jak długo trwa życie. Człowiek, który zna Boga Izraela, Stwórcę i Pana wszechświata, ma świadomość, że — oprócz wypoczywania jak zwierzę — powinien poświęcić ten dzień dla Pana. Inaczej upodobniłby się do zwierzęcia pociągowego, które zmęczone odpoczywa na swym posłaniu, przeżuwając obrok mocnymi zębami.

Sama krew woła o miłość do tych, od których pochodzimy. I widzimy to nawet u tego małego oślęcia, które rycząc biegnie w tej chwili na spotkanie matki powracającej z targowiska. Bawiło się w stadzie, a na widok oślicy przypomina sobie, że ona je wykarmiła własnym mlekiem i że je jako matka czule lizała, broniła go, grzała. Widzicie? Delikatnymi nozdrzami ociera się o jej kark i skacze z radości, ocierając się o jej młode uda i biodra, które je nosiły. Kochać rodziców to obowiązek i przyjemność. I nie ma zwierzęcia, które by nie kochało swych rodziców. I cóż? Człowiek miałby być gorszy od robaka żyjącego w błocie?

Człowiek moralnie dobry nie zabija. Przemoc wywołuje w nim odrazę. Ma świadomość, że nie wolno nikomu odbierać życia, bo jedynie Bóg — który je daje — ma prawo je odbierać. I wzdryga się przed zabójstwem.

Tak samo człowiek moralnie zdrowy nie odbiera rzeczy bliźniemu. Woli chleb jedzony ze spokojnym sumieniem nad srebrzystym źródłem niż soczystą pieczeń: owoc kradzieży. Woli sen na ziemi, z głową na kamieniu, niż zmącony sen na łożu skradzionym. Ma ponad głową gwiazdy za przyjaciółki. One spuszczają pokój i pociechę na uczciwe sumienie. I jeśli człowiek jest moralnie zdrowy, nie pożąda już kobiet, które nie są jego, nie wchodzi, brukający i podły, do łoża bliźniego. W żonie przyjaciela widzi siostrę i nie ma dla niej spojrzeń ani pragnienia, jakiego nie miałby dla siostry.

Człowiek o duszy szlachetnej, nawet tylko naturalnie — nie mając innego poznania Dobra jak to, jakie daje mu prawe sumienie — nigdy nie pozwala sobie na dawanie nieprawdziwego świadectwa. To bowiem wydaje mu się podobne do zabójstwa i kradzieży. I tak jest. Ma wargi szlachetne, tak samo jak serce. Szlachetne jest też jego spojrzenie, pozbawione pożądliwości wobec żony bliźniego. Nie ma w nim pożądliwości, gdyż odczuwa, że pragnienie jest pierwszą podnietą do grzechu. I nie zazdrości, bo jest dobry. Dobry nigdy nie zazdrości. Jest zadowolony ze swego losu.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.