E-book
15.02
drukowana A5
29.59
Kochaj się i baw

Bezpłatny fragment - Kochaj się i baw

Zbiór erotycznych gier i zabaw dla par


3.7
Objętość:
106 str.
ISBN:
978-83-8245-152-8
E-book
za 15.02
drukowana A5
za 29.59

Zdjęcie na okładce: Aloha Hawaii/Shutterstock.com

Słowem wstępu

W sumie mógłbym tutaj napisać kilka bezsensownych zdań na odczep się. Przecież nie po to kupiliście tę książkę, żeby słuchać jakichś psychologicznych pierdół, ale po to, żeby się dobrze bawić. Szybkie przejście do konkretów. Jak wszystko w tych czasach; fast-food, szybki seks, niezobowiązująca znajomość, proste (a często prostackie) kino. Właściwie w tym wyścigu szczurów zapominamy o tym, że nie cel jest najważniejszy, tylko droga którą podążamy. Bo cel jest chwilową nagrodą, a droga — długotrwałym procesem. Cel nie zawsze będzie osiągalny, za to droga może bawić i uczyć. Ta droga może zaprowadzić nas do skrzyżowania, dając nam szansę by zrozumieć, że cel do którego zmierzamy, może nie być wart naszego wysiłku. Innym razem może się okazać, że gdybyśmy wybrali inny zakręt, doszlibyśmy do tego samego miejsca znacznie szybciej. Podejmujemy decyzje, popełniamy błędy i się na nich uczymy.


Zadajcie sobie pytanie, po co kupiliście tę książkę? Żeby dowiedzieć się jak doprowadzić siebie czy partnera do orgazmu? Mogliście przecież zerwać z siebie ubrania i po prostu to zrobić. Jeśli nie wyszłoby za pierwszym razem, to udałoby się wam za pięćdziesiątym.

Mam nadzieję, że wielu z was zrobiło to dlatego, bo w głębi duszy wiecie, że orgazm jest właśnie tylko celem. Wy jednak chcecie zwiedzić wszystkie drogi do niego prowadzące. Delektować się tym co na nich napotkacie. Przeżywać to w każdy możliwy sposób. Ba! Może nawet zapomnieć o celu i po prostu cieszyć się chwilą.

1.1. Prawdziwy cel

Najprawdopodobniej należycie do jednej z trzech grup:

— Chcecie ubarwić wasze życie erotyczne. Jesteście oboje świadomi waszej seksualności i nie wstydzicie się jej. Poszukujecie inspiracji i zamierzacie odkryć, gdzie leżą wasze granice, a potem je przesuwać. Jeżeli należycie do tej grupy, możecie od razu przeskoczyć do części drugiej. Najbliższe rozdziały nie są wam niezbędne, by cieszyć się sobą, choć mimo wszystko zachęcam, by je przeczytać.

— Czujecie, że w waszym związku na poziomie seksualnym jest coś nie tak i chcecie to zmienić. Być może wasz partner jest dojrzalszy w tej materii i chcecie się przed nim otworzyć. Poszukujecie więc czegoś, by go zaskoczyć. Brak wam pewności siebie i odwagi, by wyjść poza sztywne granice, które wyznaczyliście. Uważacie, że seks to zło konieczne i chcecie zrewidować ten pogląd.

— Jesteście dość świadomi swojej seksualności, lecz wasz partner niekoniecznie. Szukacie ciekawych pomysłów, by rozpalić w nim ciekawość. Nie chcecie go spłoszyć swoją wybujałą fantazją, ale jednocześnie chcielibyście nie musieć jej już dłużej ukrywać. Poszukujecie czegoś grzeczniejszego na start, by — być może — zarazić partnera swoją zdrową, seksualną energią i w przyszłości spróbować czegoś ostrzejszego.


Bez względu na to w której grupie się znajdujecie, każde z was znajdzie tutaj coś dla siebie — choć w ostatnim przypadku osiągnięcie zamierzonego efektu może być kłopotliwe lub czasochłonne, lecz nie niemożliwe.

I jeszcze jedno. Bardzo często będę tu pisał o “partnerze” w osobie męskiej. Nie znaczy to, bynajmniej, że te wszystkie uwagi kieruję do kobiet. Partnerem jest zarówno mężczyzna jak i kobieta i nawet wasza orientacja nie ma tutaj znaczenia. Ogranicza was tylko wyobraźnia.

1.2. Po co nam seks?

Jeśli zadaliście sobie to pytanie, to czemu nie iść o krok dalej? Po co nam partner czy małżonek? No bo — umówmy się — jest powód dla którego wiążemy się z osobami płci przeciwnej (bądź tej samej, jeżeli nie jesteśmy osobami heteroseksualnymi).

Małżonek jest bowiem zarówno rodziną, przyjacielem, jak i kochankiem. Jeżeli seks nie byłby dla nas ważny, nie wchodzilibyśmy w związki. Bo po co? Przytulić i pocieszyć może przyjaciel dowolnej płci. Nie musielibyśmy się bać zdrady, bylibyśmy całkowicie wolni i decydowali tylko o sobie.

Powiecie, że z partner potrzebny jest do posiadania dzieci. Po pierwsze to dość przedmiotowe. Ani mężczyzna nie jest dawcą nasienia, ani kobieta inkubatorem. Jeśli jednak byłby to jedyny cel bycia w związku, to równie dobrze dwoje przyjaciół mogłoby się umówić na jeden numerek, spłodzić potomka i odhaczyć swój udział w rozwoju ludzkości. Zrzucić się na jego wychowanie, nie mieć do siebie pretensji o spotykanie się z innymi, nie wymagać od siebie zupełnie niczego.

Tak to jednak nie działa. Jeżeli patrzysz na osobę i wydaje ci się ona atrakcyjna, to dlatego, że podświadomie chcesz zaciągnąć ją do łóżka, a nie grać z nią w planszówki i pić piwo — choć na dłuższą metę, bez tego drugiego się nie obejdzie.


Kochamy się, bo to nas zbliża. Seks to hormony — poprawiają nam nastrój, działają przeciwbólowo, powodują że chcemy więcej. To przyjemność, która nic nie kosztuje (zapomnijcie na chwilę o środkach antykoncepcyjnych i kosztach wychowania potomstwa). Jeżeli pożądamy drugiej osoby, chcemy ją dotykać, głaskać, pieścić i by ona robiła to z nami. Chcemy ją smakować i czuć jej zapach. Jest dla nas wyjątkowa i nie potrzebujemy drugiej takiej w naszym życiu.

1.3. Monogamia i monotonia

W początkowych etapach związku wszystko, co przed chwilą opisałem jest naturalne. Nie zastanawiamy się nad tym co robimy. Czasem nawet nie zastanawiamy się nad konsekwencjami (dlatego edukacja seksualna w młodym wieku jest bardzo ważna). Po prostu przy każdej sposobności nasze dłonie wnikają pod ubranie partnera. Wyjdźcie z domu i zwróćcie uwagę na młode pary. Uśmiechają się do siebie, przytulają i całują się namiętnie, gdy jedno siedzi drugiemu na kolanach — w autobusie, w parku, na plaży. Nie przejmują się co ludzie o nich pomyślą, bo skupiają się tylko na sobie.

Potem przychodzi dorosłość. Pojawiają się nowe obowiązki. Wyprowadzamy się od rodziców i musimy sami o siebie zadbać. Studiujemy, idziemy do pracy, poznajemy nowych ludzi, odkrywamy świat. Okazuje się wtedy, że jest wiele ciekawych rzeczy do robienia poza migdaleniem się ze sobą. I nie ma w tym absolutnie nic złego do momentu, kiedy zauważymy, że inni ludzie też są atrakcyjni, a seks z naszym partnerem — mimo, że przyjemny — nie smakuje tak samo jak kiedyś. Budzi się w nas niebezpieczna ciekawość.

Dzieje się tak dlatego, że genetycznie nie jesteśmy przystosowani do monogamii. Jest dla nas nienaturalna. Mężczyźni podświadomie szukają innych partnerek, bo zaprogramowani są, by spłodzić jak najwięcej potomstwa. Kobiety teoretycznie są mniej skłonne do takich poszukiwań. Znajdują jednego samca, który zapewni im dom, bezpieczeństwo i opiekę ich potomstwu. Ale gdy na horyzoncie pojawi się silniejszy osobnik, który może zrobić to lepiej…


My oczywiście uważamy się za ludzi myślących, potrafiących przeciwstawić się pierwotnym instynktom. Ale ta siła woli nie jest nieskończona. Wszystkiemu winna jest monotonia — zabójcza dla związków. I nie ma znaczenia jak bardzo się kochacie i co sobie ślubowaliście. Po kilku, czasem kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu latach jedno z was nie wytrzyma i postanowi zaspokoić swoją ciekawość.

Bo nawet jeśli kochacie pierogi ruskie, to gdybyście byli zmuszeni jeść je dzień w dzień przez kolejne 70 lat życia, zrzygalibyście się nimi w końcu. Zwłaszcza gdy w pobliżu będziecie czuć zapach smażonego kurczaka, grzybów, pizzy czy nawet znienawidzonego przez was szpinaku — którego wchłonęlibyście bez wahania, byleby tylko odpocząć od tych pieprzonych pierogów. To jest też między innymi powód, dla którego niektórzy faceci — mając wręcz idealne partnerki — zdradzają je, lub odchodzą do znacznie mniej atrakcyjnych. Nie chodzi o to, że poprzednia była zła, tylko że ta jest inna.


Dlatego walka z nudą związku zawsze powinna być dla was priorytetem. Możecie ją zacząć od robienia nowych, pasjonujących rzeczy; wycieczki do niezwiedzonych wcześniej miejsc, chodzenie na koncerty, poznawanie nowych ludzi. Rzeczy w tym, że to wszystko można robić z przyjaciółmi, a wy jesteście także kochankami. Nie zapominajcie więc o strefie intymnej. Ta książka wam w tym pomoże.

1.4. Wstyd

Największym wrogiem stojącym na drodze rozwoju waszej seksualności jest wstyd. Przybiera on wiele różnych form; możemy wstydzić się własnego ciała, wstydzić się reakcji innych — w tym partnera — czy czuć wstyd przed samym sobą. Powody są różne i chciałbym je pokrótce wyjaśnić.

Wydaje się, że społeczeństwo wokół nas jest pruderyjne. Mi osobiście rzadko zdarza się rozmawiać z kimkolwiek o seksie. Temat jakby nie istniał — ani wśród rodziny, ani wśród przyjaciół. Czasem mam wrażenie, jakby nikt tego nie robił. Otrzeźwienie przychodzi, gdy nagle okazuje się, że powieści erotyczne i ich ekranizacje biją w ostatnich czasach wszelkie rekordy.

Wychodzi więc na to, że głębi duszy nie jesteśmy więc wcale tacy grzeczni. W przeciwnym wypadku erotyki i poradniki seksualne nie znikałyby tak szybko z półek, a kina nie pękałyby w szwach w pierwszych dniach po premierze. Nie mówiąc już chociażby o różnicy między ilością ludzi oglądających pornografię i tych, którzy się do tego przyznają.

Z jakiegoś powodu wmawiamy sobie jednak, że seks to zło i należy się go wstydzić, jednocześnie podświadomie czując potrzebę z nim obcowania. Może to być spowodowane dzieciństwem (rodzice, którzy nie okazywali sobie uczuć i przełączali kanał w telewizji, gdy pojawiała się scena miłosna, żeby nas nie gorszyć), religią czy nieprzyjemnymi doświadczeniami z przeszłości. Swoją drogą czy to nie zabawne, że jeśli na ekranie ludzie odrąbują sobie łby to wszystko jest w porządku, ale jak para kochanków uprawia namiętny, niczym nieskrępowany seks, to następuje wielkie oburzenie i cenzura. Bo to już jest pornografia. Tylko w którym wariancie pokazuje się krzywdę, a w którym przyjemność?

Z drugiej strony mamy też nadmierną seksualizację społeczeństwa. Gdzie się nie obejrzymy — golizna i wulgarność. Kino, muzyka, teledyski, reklamy, media społecznościowe. Taka presja na niektórych działa zachęcająco, na innych wręcz przeciwnie. Do tego stopnia, że z jednej strony mamy seksbombę, która nie boi się wyjść do klubu w przezroczystych ubraniach i zamieszczać półnagich zdjęć w internecie, a która w łóżku okazuje się martwą kłodą. Z kolei zwyczajna, nieśmiała, szara myszka, pod osłoną nocy staje się dzikim i nieokiełznanym demonem seksu.

Pokazujemy innym to, co chcemy by zobaczyli, a nie prawdziwego siebie. Jeżeli postępuje tak większość z nas, to tak naprawdę nikt nie może być na sto procent pewien, co jest normalne i naturalne, a co nie.


Tutaj pojawia się wstyd przed własnym ciałem. Przeglądamy zdjęcia w mediach społecznościowych i widzimy modelki bez skazy, wyginające się w seksownych strojach kąpielowych. Potem patrzymy w lustro i naszym oczom ukazuje się zgoła odmienny widok. Popadamy w kompleksy.

A czy zdajecie sobie sprawę, że takie zdjęcia zazwyczaj są robione po lekkim posiłku, z wciągniętym brzuchem (nawet największa chudzina po zjedzeniu kebaba, będzie miała wystający brzuszek) i toną makijażu na twarzy. Na koniec grafik spędza grube godziny, żeby wymazać celulit, rozstępy i pryszcze, odchudzić uda i powiększyć biust. Czasem efektem ubocznym tych prac potrafi być odcięta noga albo zakrzywiona rzeczywistość wokół “modelki”.

Innymi słowy jesteście okłamywani. Nikt nie jest idealny. Spójrzcie jeszcze raz w lustro i dostrzeżcie w sobie to piękno, które widzi w was partner.


Wstyd przed samym sobą objawia się różnie. Możemy wypierać nasze fantazje erotyczne. Możemy czuć w głębi duszy, że to co chcielibyśmy zrobić z partnerem albo on z nami, jest przekroczeniem jakichś społecznych granic — że jest złe. To ten głos sumienia, który czasem chroni nas przed popełnieniem głupoty, ale czasem też przeszkadza nam w osiągnięciu sukcesu.

Zresztą społeczne granice to kwestia bardzo umowna. Dla jednego seks analny to szczyt perwersji i mocne tabu, a dla drugiego to prosty sposób na zapobieganie niechcianej ciąży. Z kolei samemu miałem kiedyś złe zdanie na temat seksu oralnego. Wiecie jak to jest. Ma się te 11 lat i jak przypadkiem wpadnie wam w ręce płyta z filmem, który nie jest dla was przeznaczony, to i tak ciekawość zwycięży. Co najmniej w 70% filmów porno traktuje się kobiety przedmiotowo. Kadry są wulgarne i właściwie wygląda to tak, jakby mężczyzna “używał” partnerki do zaspokajania własnych potrzeb. Kiedy widziałem, jak te kobiety “robiły dobrze” takim facetom, czułem odrazę. Przez bardzo długi czas unikałem filmów zawierających tego typu sceny. Moje podejście zmieniło się to po przeczytaniu wielu książek i — co jeszcze ważniejsze — gdy trafiłem w końcu na materiały kręcone ze smakiem.

Okazało się, że to wszystko kwestia odpowiedniego podejścia. Jeżeli kochamy się i szanujemy, to nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy oddawali się z partnerem przeróżnym — nawet bardzo perwersyjnym — uciechom pod warunkiem, że robimy to z własnej woli. Do pewnych rzeczy musimy po prostu dojrzeć.

1.5. Fantazja a rzeczywistość

Po pierwsze: fantazje są zdrowe! I nie ma znaczenia czy fantazjujemy o osobach, miejscach, czy konkretnych aktach. Kobieta w myślach może rozłożyć nogi przed przystojnym nieznajomym, którego dosłownie przed chwilą minęła w sklepie. Mężczyzna może fantazjować o trójkącie z koleżankami z pracy. Oboje możecie marzyć o zrobieniu sobie dobrze na szczycie wieży Eiffla. To wszystko jest normalne. Jak już tłumaczyłem, monogamia nie jest dla nas naturalna oraz nie lubimy monotonii, a wszelkie nasze myśli tylko potwierdzają tę tezę.

Należy jednak jasno wyznaczyć granicę pomiędzy fantazją a rzeczywistością. Fantazje siedzą w naszej głowie i nigdy nie muszą się urzeczywistnić. Możecie w myślach przelecieć całą swoją klasę, ale nie zrobicie tego w prawdziwym życiu, bo to niewykonalne. Możecie wyobrażać sobie, jak wasza sekretarka robi wam dobrze pod biurkiem, ale nie zrobicie tego, bo kochacie swoją partnerkę i jesteście świadomi konsekwencji — choć jeżeli jesteście singlami, znacie chętną sekretarkę i lubicie dreszczyk emocji to proszę bardzo.

Mówiąc inaczej, samymi myślami nie wyrządzicie nikomu krzywdy, dopóki ich nie urzeczywistnicie. Mało tego. Wasze fantazje są niekończącym się źródłem inspiracji. Dzielcie się nimi z partnerem, a dzięki temu odkryjecie, co was kręci. Jest szansa, że sporo z nich uda się wam zrealizować. W przypadku reszty ogranicza was tylko wyobraźnia.

Możecie np. puścić głośno muzykę i włączyć dyskotekową lampę, udając że kochacie się na koncercie rockowym, albo zasłonić oczy i skorzystać z zabawek wyobrażając sobie, że zaprosiliście do łóżka trzecią osobę. Tym sposobem bezpiecznie odegracie fantazje, które w rzeczywistości mogłyby być niebezpieczne dla was lub waszego związku.

1.6. Zabawa

Porzućcie seks jako coś śmiertelnie poważnego. Bawcie się nim. Nie bójcie się zrobić czegoś szalonego a potem się z tego śmiać. Nie obawiajcie się, że wam się nie uda. Kiedy przyjdzie wam do głowy coś ciekawego, zadajcie sobie pytanie “dlaczego by nie?” i zróbcie to. Życie jest za krótkie, żeby wasz seks był nudny.

Tak jak dzieciaki bawią się w chowanego, tak wy bawcie się sobą. Przebierajcie się, używajcie zabawek, nie oszczędzajcie śmiechu, wyjdźcie z sypialni. Nie bójcie się rozmawiać z innymi parami. Wymieniajcie się doświadczeniami. Skończcie z udawaniem, że seks nie istnieje — wszyscy wiedzą skąd się biorą dzieci.

Nie bójcie się otworzyć przed partnerem. Znacie powiedzenie: “Bądź damą w dzień, a dziwką w nocy”? Niech tyczy się was obojga. Szanujcie się na co dzień, komplementujcie i zwracajcie się do siebie z miłością, za to gdy przyjdzie czas igraszek, zostawcie swoje zahamowania przed drzwiami sypialni (lub gdziekolwiek indziej jesteście) i oddajcie się sobie w pełni. To wasze życie i zróbcie z nim co chcecie.

Gry

Tym razem już bez zbędnego gadania. W tej części przedstawię wam kilka pieprznych gier. Pominąłem najprostsze i najbardziej oczywiste — na te wpadniecie sami. Wybrałem takie, które pozwolą wam zrozumieć, na ile różnych sposobów możecie się razem bawić. Poczujecie smak ryzyka i rywalizacji — delektujcie się nim. Dostosowujcie reguły do waszych potrzeb i nie bójcie się urozmaiceń.

2.1. Twister

Mata z kolorowymi polami i dwoje dorosłych ludzi, próbujących się na niej utrzymać i przybierających przy tym przeróżne pozycje. Nie potrzebuję dodawać nic więcej, żebyście zrozumieli w czym rzecz.

Do pełni szczęścia wystarczy wprowadzić tylko parę przyjemnych zasad. Przede wszystkim ubrania — albo ich brak. Rozbieranie się po przegranej rundzie będzie zatem najciekawszą formą rozgrywki. A to, jak dokładnie będzie ona wyglądała, zależy już tylko od tego, który wariant gry was zadowoli:


— Jeden na jednego. W tej grze jedno z was siedzi na boku i kręci wskazówką, a drugie wykonuje ruchy. Osoba grająca — przyjmując pozycje — może kusić partnera, eksponując strategiczne rejony swojego ciała (np. wyginając ciało i wypinając pośladki). Kiedy nie jest już w stanie ustać, jej kolejka kończy się, ilość ruchów, które zrobiła jest zapisywana i następuje zamiana miejsc. Po pełnej rundzie osoba, która wykonała mniej ruchów, ściąga element garderoby lub wykonuje zadanie — jeśli nie ma już niczego na sobie. Może to być dawanie/branie przyjemności wedle życzenia zwycięzcy, przyjęcie konkretnej pozycji lub cokolwiek innego, co przyjdzie wam do głowy. Gra kończy się, kiedy zapragniecie czegoś więcej — możecie nawet wykorzystać do tego matę! Opcjonalnie, do standardowych poleceń typu “prawa ręka na czerwone”, możecie dodać inne np. “ręka/noga do góry”, albo nawet pieprzniejsze, jak “dłoń na pośladku/piersi/miejscu intymnym”.

— Gra we dwójkę. Poruszacie się po macie oboje. Losujecie ruch na zmianę. Robi to ktoś, kto ma wygodniejszą pozycję lub wygrał poprzednią rundę. Są też aplikacje na smartfona, które same losują ruch co określony interwał czasowy lub na komendę głosową. Kto pierwszy upadnie lub nie zdąży wykonać ruchu, rozbiera się. Zakres ruchów można rozszerzyć w podobny sposób, jak opisany powyżej.

— Przeszkadzanie. W wariancie gry 1 vs 1, osoba która nie gra, może np. raz na rundę wykorzystać ciekawą pozę partnera i przez krótki okres pieścić jego ciało w odsłoniętych miejscach. W grze dla dwóch graczy obowiązywać za to może zasada, że partnerzy mogą całować, lizać, ssać odkryte rejony swoich ciał przez cały okres rozgrywki — o ile pozycja im na to pozwala. W obu przypadkach łaskotki są zakazane!

— W grze dla dwóch graczy dodać można następującą regułę. Kiedy jeden z graczy przegrywa rundę, może przez pewien czas dowolnie pieścić partnera (który cały czas znajduje się w pozycji, którą wyznaczyła mu gra). Daje to nam np. możliwość celowego poddania rundy, byle tylko wykorzystać pozycję partnera do swoich niecnych celów. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pójść wtedy na całość — jeśli tylko wam to odpowiada.

2.2. Interesy z tobą to prawdziwa przyjemność

Jeśli kiedykolwiek graliście w Monopoly, Eurobiznes czy inną tego typu grę, pamiętacie że stanięcie na polu przeciwnika — zwłaszcza, jeśli jest ono zabudowane — jest bolesnym doświadczeniem. Niejedna przyjaźń zakończyła się w ten sposób i niejedna plansza została przy tym podarta.

W bardzo łatwy sposób możemy sprawić, by ten element rozgrywki nigdy więcej nie powodował złości. Ogólne założenie gry jest takie, że stając na polu przeciwnika, płacimy mu za nocleg. W praktyce oddajemy mu gotówkę za nic. A gdyby tak zapłata niosła za sobą rzeczywistą korzyść?

Zróbcie wspólnie tabelę dla poszczególnych kolorów własności. Podzielcie je np. na cztery grupy (2 najtańsze kolory, 2 droższe, 2 jeszcze droższe i 2 najdroższe). Następnie dla każdej grupy zdefiniujcie “zabiegi”. Im więcej domków, tym bardziej niegrzeczna “obsługa”. Gdy gracz staje na polu przeciwnika, zostaje obsłużony według zdefiniowanej przez was tabeli, a po wszystkim płaci za usługę zgodnie z oryginalnym cennikiem. Tabela może być wspólna lub zawierać usługi zależne od płci.


Przykładowo dla najtańszej grupy zabiegi mogłyby wyglądać następująco:

— Teren niezabudowany: 30 sekundowy przytulas

— 1 domek: pocałunek

— 2 domki: masaż pleców

— 3 domki: całowanie karku

— 4 domki: namiętne pocałunki

— Hotel: masaż całego ciała

Dla najdroższego z kolei:

— Teren niezabudowany: namiętny pocałunek

— 1 domek: pieszczota manualna miejsc intymnych

— 2 domki: striptiz

— 3 domki: pokaz samo zaspokajania

— 4 domki: seks oralny

— Hotel: 5-cio minutowy stosunek w wybranej pozycji (w tym 69)


Jeśli dacie radę dotrwać do końca gry (albo przez bankructwo jednego z graczy, albo gdy określony przez was czas gry minie), zwycięzca może wykorzystać zgromadzone fundusze do wybrania usług (np. według osobnego cennika z nagrodami), które doprowadzą was oboje do spełnienia.


Zasada opcjonalna:

— Możecie wymyślić dodatkowe mechanizmy pozostałych pól (koleje, darmowy parking). Np. płacąc za kolej, możemy przenieść się w wybrane miejsce (choćby pole przeciwnika, na którym znajduje się upragniona przez nas usługa, za którą jesteśmy skłonni zapłacić).

2.3. Rozbierany poker

Rozbierany poker to klasyka gier erotycznych. W wariancie, który wam zaproponuje, pożegnamy jednak zasadę pt. “kto przegrywa rozdanie, ten ściąga ciuch”, która propagowana jest w wielu seks-poradnikach. Z jednej strony upraszcza i przyspiesza ona rozgrywkę, co może być pożądane, jeśli chcemy się szybko porozbierać i rzucić na siebie. Z drugiej jednak odbiera pokerowi całą duszę. Jeśli zależy nam na szybkiej rozgrywce, wybierzmy coś nadającego się do tego znacznie lepiej (wojna, makao, rzut monetą).

Poker to przede wszystkim szczęście, strategia, ryzyko i blef. I właśnie dlatego jedynym słusznym sposobem grania w niego jest używanie żetonów. Rozdajemy każdemu z graczy równą ich ilość, rozdajemy karty i przechodzimy do licytacji. Co rundę jeden z graczy musi wejść do gry co najmniej jednym żetonem (tzw. blind), a drugi gracz może wyrównać (i doprowadzić tym do sprawdzenia lub wymiany kart), podnieść stawkę lub spasować. W rozbieranym pokerze, gdy gracz postawi wszystkie swoje żetony i przegra rozdanie, zobowiązany jest ściągnąć z siebie część garderoby.

I tutaj dochodzimy do ważnego wniosku. O ile chęć rozebrania przeciwnika dostarczy dużych emocji podczas gry na suto zakrapianej alkoholem, studenckiej imprezie, podczas partii z osobą, której niedane nam było widzieć bez ubrań czy w sytuacji, kiedy np. małżeństwo było dotychczas nieśmiałe — kochało się przy zgaszonym świetle i rzadko widziało się bez ubrań — o tyle w odrobinę śmielszych związkach może to być za mało.

Właśnie dlatego proponuję wam wariant z dodatkową zasadą, która brzmi: “Zwycięzca każdego rozdania może zaproponować przeciwnikowi zadanie do wykonania”.

Co wam to da?

— Gra będzie mniej zachowawcza. Każde z was będzie mniej skłonne do spasowania — nawet z dość słabą ręką — żeby tylko nie oddać zadania przeciwnikowi.

— Będziecie bardziej nakręceni myślą o tym, czego zażyczycie sobie po wygranej rundzie — zwłaszcza w drugiej połowie rozgrywki.

— Rozbieranie będzie ciekawsze. Gracz który stracił wszystkie żetony i musi ściągnąć ubranie jednocześnie jest graczem, który przegrał rozdanie i musi wykonać zadanie. Zwycięzca może zatem przykładowo zdecydować, że samemu rozbierze przeciwnika lub też, że przeciwnik musi wykonać seksowny taniec podczas pozbywania się ciuszka.

Gwarantuję wam, że będziecie się przy tym świetnie bawić.


Podsumowanie zasad:

— Gra na żetony według standardowych zasad pokera dobieranego lub Texas Hold’em (którykolwiek wam bardziej pasuje).

— Wygrywający rozdanie może zadać przegranemu dowolne zadanie, bądź pytanie. Powinno ono jednak być dostosowane do stopnia zaawansowania rozgrywki (np. pocałunki w usta czy w szyje — kiedy jesteście całkowicie ubrani, intensywne pieszczoty manualne czy oralne — kiedy wasze ubrania leżą już na podłodze) jak i do stawki konkretnego rozdania (np. jeśli stawką był 1 żeton, a druga osoba spasowała, to zasługuje ona na grzeczniejsze wyzwanie, niż gdybyście oboje postawili wysoko)

— Osoba, która straciła wszystkie żetony, ściąga wybraną część ubrania (postarajcie się mieć taką samą ilość sztuk) w dodatku do kary za przegranie rozdania. Po tym wydarzeniu wygrany oddaje swoje żetony przegranemu tak, by znowu każdy miał tyle samo.

— Jeśli osoba bez ubrań przegra wszystkie swoje żetony, gra się kończy. Zwycięzca decyduje o jej konsekwencjach (np. wybór pozycji, miejsca, pieszczot, zabawek).


Zasada opcjonalna:

— Można postawić więcej żetonów niż się posiada. W przypadku, gdy taki gracz przegra rozdanie, ściąga część ubrania i dostaje od przeciwnika ilość żetonów pomniejszoną o tyle, ile postawił “na kredyt”. W skrajnych przypadkach może to też oznaczać, że w jednym rozdaniu straci więcej niż jedną sztukę odzieży.

2.4. Scrabble

Co może być seksownego w układaniu liter? Wyobraźnia.

Do zabawy będziecie potrzebowali oryginalnej gry, bądź też tańszego odpowiednika. Nie ma to większego znaczenia. Wariantów rozgrywki może być kilka, ale jedna zasada obowiązuje we wszystkich. Jeśli gracz ułoży słowo, może go użyć do stworzenia pieprznego zadania lub pytania wymierzonego w przeciwnika. Przykładowo:


STÓŁ — Oprzyj się o STÓŁ i seksownie wypnij pośladki.

STANIK — Ściągnij STANIK.

OPASKA — Załóż OPASKĘ na oczy i bez używania rąk wycałuj całe moje ciało.

MASOWANIE — MASUJ mnie pod bielizną przez dłuższą chwilę.

UBRAĆ — UBIERZ pończochy.


Dozwolone jest używanie wszelkich odmian, jak i dwuznacznych słów (np. PAL czy MUSZELKA), byleby tylko wiadomo było, czego one dotyczą. Opcjonalnie możecie zgodzić się na łączenie niektórych wyrazów np. “POLIŻMI”, “POBAWSIĘ”, czy układania zdań w języku obcym.


Warianty gry (można łączyć wedle uznania):

— Normalna rozgrywka z zadaniami. Wariant dobry na wspólne wieczory, gdy nie chce wam się grać w mocno erotyczne gry, ale nie pogardzicie okazjonalnymi pieszczotami w dodatku do standardowej rywalizacji.

— Pech gapowicza. Jeśli gracz ułoży słowo, ale zakończy turę bez ułożenia zadania, przeciwnik może natychmiast wykorzystać to słowo do własnych celów.

— Nagroda dla zwycięzcy. Może to być coś ustalonego wcześniej (np. masaż, oralne spełnienie), wybrana fantazja, seks w wybranej pozycji, czy też wykorzystanie dowolnych słów z planszy do stworzenia finałowego zadania.

— Progi punktowe. Gdy wynik gracza przekracza kolejne — ustalone wcześniej — progi punktowe, należy mu się krótka nagroda. Nagrody powinny coraz pikantniejsze wraz ze wzrostem wyniku (np. 20 punktów — komplement, 50 — namiętny pocałunek, 150 — masaż miejsc intymnych). Progi można ustalić rzadziej lub gęściej. W przypadku dużego zagęszczenia ustalcie, czy jeśli gracz w jednej turze przekroczy więcej niż jeden próg, należy mu się nagroda za każdy z nich, czy tylko za najwyższy.

— Ułożenie wszystkich swoich płytek pozwala na częściowe lub całkowite rozebranie przeciwnika.

— Ułożenie więcej niż jednego wyrazu (poprzez podłączenie do istniejących) pozwala na stworzenie kilku zadań.

— Nieułożenie wyrazu w turze, wiąże się z utratą części garderoby.

2.5. Człowieku, nie irytuj się

Czy myśląc o starym, dobrym chińczyku sądziliście kiedyś, że będzie stanowił preludium do waszych łóżkowych harców?

Cóż… Znacie może internetową zasadę 34 (ang. Rule 34)? Mówi ona, że jeśli cokolwiek istnieje, znajdzie się tego wersja porno — bez wyjątku. Na podstawie tej zasady możemy sformułować nową:

“Z każdej gry planszowej, karcianej, sportowej czy towarzyskiej można zrobić grę erotyczną!”

Bez wyjątku.


Jak? Bardzo proszę:


— Wrzućmy do kociołka planszę, kostki i pionki z chińczyka.

— Podgrzejmy to w temperaturze pożądania i zamieszajmy.

— Dodajmy po jednej akcji dla każdego pionka wchodzącego do “domku”.

— Dodajmy akcję przy wskoczeniu na pionek przeciwnika.

— Przyprawić wedle uznania.


No to teraz moja propozycja zasad:


— Gdy nasz pionek wskakuje na przeciwnika (i go zbija), my także wskakujemy na przeciwnika i dostarczamy mu odrobiny przyjemności. Oczywiście nie wszystko na raz! Zróbmy tak, żeby każdy taki epizod był bardziej intensywny od poprzedniego. Zaczynamy od zwykłego całusa, idąc przez bardziej agresywne pocałunki, a kończąc na zaangażowaniu całego ciała w pieszczoty.

— Każdy z graczy kieruje dwoma kolorami pionków (po przekątnej). Jeden z nich odpowiedzialny jest za ubrania, drugi za pieszczoty. Każdy z graczy powinien do gry przystąpić z 4-ma sztukami odzieży. Przykładowo mężczyzna może mieć bokserki, skarpetki, spodnie i koszulę, a kobieta majtki, stanik, spódniczkę i top. Jeżeli odzieży jest więcej, należy ściągać ją odpowiednio szybciej, tak by dwa ostatnie pola w “domku” reprezentowały całkowicie rozebraną górę i dół. Jeżeli gracz wprowadzi pionek koloru ”ubraniowego” do domku, przeciwnik ściąga z siebie jeden ciuch.

— Wprowadzenie pionka z kategorii “pieszczot” do domku, uprawnia gracza do otrzymania dwuminutowej pieszczoty w zależności od ilości pionków w domku (1 — Masaż całego ciała, 2 — Masaż miejsc intymnych, 3 — Seks oralny).

— I teraz najciekawiej! Wygrywa gracz, który jako pierwszy wejdzie do domku czterema pionkami JEDNEGO koloru. Ale nie znaczy to, że gra się kończy. Od tego momentu gra trwa jeszcze 10 pełnych kolejek. Dlaczego?


Wyjaśnię ostatnią zasadę na dwóch przykładach:

M wszedł ostatnim pionkiem “pieszczot” do domku. Ostatni pionek z tej kategorii nie daje błyskawicznej nagrody, lecz oznacza, że zwieńczeniem zabawy będzie gorący seks. K jednak nie jest jeszcze całkiem rozebrana. W ciągu 10 kolejek może zdarzyć się jeszcze kilka rzeczy:

— M może bardziej lub całkowicie rozebrać K

— K może bardziej lub całkowicie rozebrać M

— K może wygrać kilka pieszczot

Po ostatniej turze M (jako zwycięzca) może zdecydować czy ściąga z siebie pozostałe ubranie i w jaki sposób będą się kochać z K. NIE MOŻE natomiast pozbawić K żadnej pozostałej sztuki garderoby. Oznacza to, że jeśli nie zdążył rozebrać jej całkowicie, M i K będą musieli rozpiąć/odsunąć na bok/zsunąć (ALE NIE ŚCIĄGNĄĆ!) każdą część ubrania K, która im przeszkadza w uprawianiu miłości.

K weszła ostatnim pionkiem “ubrań” do domku. M jest nagi, K wygrywa. W ciągu 10 kolejek może zdarzyć się jeszcze kilka rzeczy:

— M może bardziej lub całkowicie rozebrać K

— K może wygrać kilka pieszczot, w tym seks

— M może wygrać kilka pieszczot, w tym seks

Po ostatniej turze, K (jako zwyciężczyni) może zdecydować czy ściąga z siebie pozostałe ubranie. To w jaki sposób sprawią sobie radość, zależy od ilości pionków w domku “pieszczot” każdego gracza. Jeśli w którymkolwiek z domków są 4 pionki, M i K kochają się tak, jak to sobie zażyczy K. W każdym innym wypadku gracze zostaną zaspokojeni pieszczotą, odpowiadającą zebranej przez nich ilości pionków w domku “pieszczot”. Jeśli więc M miał w nim 2 pionki, zostanie on dokończony przez K manualnie. Jeżeli K ma w domku 3 pionki, M zaspokoi ją oralnie. Kolejność zaspokajania, miejsca oraz pozycje zależą od decyzji zwyciężczyni. W przypadku tylko jednego pionka w domu „pieszczot”, osobnik musi się zadowolić jedynie długim masażem.


Dzięki tym zasadom będziecie mogli grać wiele razy i żadna rozgrywka nie będzie taka sama!

2.6. Kości

Nie jest to kolejna rozprawka o erotycznych kościach, gdzie na jednej losujemy czynność, a na drugiej część ciała itd. Chodzi o normalną grę w kości na zasadach podobnych do popularnego Yahzeee!.

Reguły wbrew pozorom są proste. W każdej kolejce gracz ma do dyspozycji trzy rzuty. Za pierwszym razem rzuca pięcioma kośćmi, a następnie decyduje, czy korzysta z kolejnych rzutów oraz ile kości pozostawia w stanie niezmienionym na stole.

Po wykorzystaniu wszystkich rzutów (lub jeśli zdecyduje się na to wcześniej), gracz zapisuje wynik — jeśli wyrzucił punktowaną kombinację — lub skreśla wybraną przez siebie kombinację (czyli de facto przypisuje jej wynik 0 — każda kombinacja może być punktowana tylko raz). Tabela wygląda następująco (X — dowolna kość):


Szkoła:

1 — (1 1 1 X X)

2 — (2 2 2 X X)

3 — (3 3 3 X X)

4 — (4 4 4 X X)

5 — (5 5 5 X X)

6 — (6 6 6 X X)

Suma szkoły — jeżeli punktacja szkoły jest większa niż 0 — do jej wyniku dodaje się 50 punktów, jeśli mniejsza niż 0 — odejmuje się 50 punktów. 0 to 0.


Gra właściwa:

Para — (A A X X X) np. 5 5 3 1 2

Dwie pary — (A A B B X) np. 2 2 3 3 6

Trójka — (A A A X X) np. 4 4 4 1 2

Mały strit — (1 2 3 4 5)

Duży strit — (2 3 4 5 6)

Parzyste — każda z kości ma parzystą ilość oczek np. 2 2 4 6 6

Nieparzyste — np. 1 3 3 5 5

Full — (A A A B B) np. 6 6 6 5 5

Kareta — (A A A A X) np. 3 3 3 3 1

Poker — wszystkie kości takie same

Szansa (X X X X X) — jeśli rzuty nam nie wyszły i nie chcemy nic kreślić, wynik wszystkich kości wpisujemy tutaj.


Na początku gry należy “zaliczyć” co najmniej trzy pozycje w szkole. Pozycję można zaliczyć na zero, plus lub minus. Wyrzucenie trzech takich samych kości zalicza “na czysto”.

Każda brakująca kość to wynik ujemny, uwzględniający wartość brakujących oczek (np. wyrzuciliśmy 2 2 1 3 4, możemy wpisać (-2) w rubryce “dwójek”, bo brakuje nam jednej kości o wartości 2. Możemy też wpisać (-2) w rubryce “jedynek”, bo brakuje nam dwóch kości o wartości 1.

Każda ponadprogramowa kość to wynik dodatni, liczony na tych samych zasadach co ujemny (np. 5 5 5 5 1 — wynik (+5) bo mamy jedną nadprogramową kość o wartości 5).

Jeśli nie zapisaliśmy co najmniej trzech rubryk w szkole, nie możemy grać reszty kombinacji. Dozwolone jest jedynie wpisanie szansy albo skreślenie jednej pozycji z gry właściwej — jeśli nie chcemy być na minusie w szkole.

Kombinacje gry właściwej dają tyle punktów, ile oczek znajduje się na kościach tworzących daną kombinację. Na przykład para piątek daje wynik 10, bez względu na to ile oczek jest na pozostałych kościach. Przyznaje się też bonusowe punkty:


Kareta — +10 oczek do wyniku

Poker — +50 oczek do wyniku

Rzut z pierwszej ręki — jeśli gracz wyrzucił kombinację w pierwszym rzucie, może zrezygnować z reszty i wpisać podwojony wynik (para szóstek z ręki to 24 punkty — 12 x 2). Bonusy dla karety i pokera również ulegają podwojeniu. Nie trudno policzyć, że poker z ręki daje co najmniej 110 punktów i często “robi grę”. Zdarza się jednak bardzo rzadko.


Gra kończy się, gdy wszystkie rubryki (w szkole i grze właściwej) zostaną wypełnione przez graczy.


Na czym więc polega wariant erotyczny?


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.02
drukowana A5
za 29.59