PRZEDNICENEŃSKA BIBLIOTEKA CHRZEŚCIJAŃSKA:
TŁUMACZENIA PISM OJCÓW
DO 325 ROKU NE. REDAGOWANE PRZEZ ALEXANDER ROBERTS
I JAMES DONALDSON
KLEMENS ALEKSANDRYJSKI.
EDYNBURG:
T. I T. CLARK, 38, GEORGE STREET. MDCCCLXVII. 1867r.
MURRAY I GIBB, EDYNBURG,
DRUKARNIE DLA BIURA PAPIEROWEGO JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI.
PISMA KLEMENTA ALEKSANDRYJSKIEGO
PRZETŁUMACZONE PRZEZ WILLIAMA WILSONA MUSSELBURGH.
EDYNBURG:
T. & T. CLARK, 38, GEORGE STREET.
LONDYN: HAMILTON & CO. DUBLIN: JOHN ROBERTSON & CO. MDCCCLXVII. 1867r.
Polskie tłumaczenie
Czesław Czyż
Tczew — Lipiec 2026
Książka nie jest przeznaczona dla dzieci, zwiera opisy przemocy i erotyczne.
Tło historyczne „Napomnienie pogan”
Dzieło „Napomnienie pogan” (gr. Protreptikos pros Hellenas) powstało ok. 190–195 r. w Aleksandrii, gdzie tez mieszkał Klemens do 202 roku. Aleksandria była drugim po Rzymie miastem, które cieszyło się uznaniem. Zatem było centrum religii greckiej. W swoim dziele opisuje zwyczaje i bóstwa greckie, jako okrutne w porównaniu z Bogiem chrześcijan. Zaczyna od tego że większość opowiadań którym wierzą grecy są bajkami, wymyślonymi i nie maja ani logicznego, ani historycznego potwierdzenia. W różnych częściach Imperium Rzymskiego teorie są sprzeczne ze sobą. Obnaża i wyśmiewa słowami ich poetów. Wspomina nawet mieszkańców Krety, którzy nieśmiertelnemu bóstwu Zeusowi zbudowali grób, ku jego czci.
Opowiadania mitów greckich, są pełne przemocy, krwi, nienawiści, czyli lektura ta nie jest przeznaczona dla dzieci, chociaż w czasach rzymskich, tym karmiono dzieci. Dzisiaj takie opowiadania w przedszkolach byłyby zakazane. Część druga tej książki, tego samego Klemensa nosi tytuł „Wychowawca” i opisuje życie w tamtych czasach, pełnie niemoralności, dewiacji, i staje się to bazą dla wprowadzenia ścisłej ascezy dla chrześcijan. To dzieło trzeba oceniać oczami tamtej epoki. Te opisy były również w czasie działalnosci apostołów, ten świat rzymski i grecki był ten sam, pozwolito nam bardziej zrozumieć tamtą epokę.
Klemens celowo sięgnął po ten wysublimowany gatunek, aby przemówić do wykształconych Greków ich własnym językiem: Szczególnie, że w Aleksandrii powstawały nie tylko grupy chrześcijańskie, ale i gnostyckie, które łączyły mitologię w naukami Chrystusa. Cytował Platona, Eurypidesa, Homera i Pindara z niezwykłą swobodą,
Pokazywał, że chrześcijaństwo nie odrzuca kultury greckiej, lecz jest jej spełnieniem, Stosował kunsztowną retorykę helenistyczną, by udowodnić intelektualną wyższość chrześcijaństwa.
Rozdział 1 — Napomienie
Amfion z Teb i Arion z Metymny byli pieśniarzami i obaj zasłynęli z opowieści. Do dziś czczeni są w pieśniach chóru Greków; jeden za zwabienie ryb, a drugi za otoczenie Teb murami mocą muzyki. Inny, Trak, przebiegły mistrz swej sztuki (on również jest bohaterem helleńskiej legendy), ujarzmiał dzikie zwierzęta samą mocą pieśni; i przesadzał drzewa — dęby — muzyką. Mógłbym wam również opowiedzieć historię innego, brata tych — bohatera mitu i pieśniarza — Eunomosa Lokryjczyka i pytyjskiego konika polnego. Uroczyste helleńskie zgromadzenie zebrało się w Pytho, aby uczcić śmierć pytyjskiego węża, kiedy Eunomos odśpiewał epitafium gada. Czy jego oda była hymnem na cześć węża, czy pieśnią żałobną, nie potrafię powiedzieć. Lecz odbył się konkurs, a Eunomos grał na lirze latem: to było wtedy, gdy koniki polne, rozgrzane słońcem, ćwierkały pod liśćmi na wzgórzach; lecz śpiewały nie temu martwemu smokowi, lecz Bogu Wszechmądremu — pieśń nieskrępowana żadnymi regułami, lepsza niż liczba Eunomosa. Lokryjczyk zrywa strunę. Konik polny wskoczył na gryf instrumentu i śpiewał na nim jak na gałęzi; a minstrel, dostosowując swój ton do głosu konika polnego,[18] pieśń, zrekompensowaną brakiem struny. Konik polny został wówczas przyciągnięty śpiewem Eunomosa, jak głosi legenda, według której w Pytho wzniesiono również spiżowy posąg Eunomosa z lirą, sprzymierzeńca Lokryjczyków w walce. Lecz on sam poleciał do liry i sam zaśpiewał, a Grecy uważali go za muzykanta.
Jakżeż, pozwól mi zapytać, uwierzyliście w próżne baśnie i przypuszczaliście, że zwierzęta dają się oczarować muzyce, skoro samo promienne oblicze Prawdy, jak się zdaje, ukazuje się wam zamaskowane i patrzy się na nie niedowierzającym wzrokiem? Tak więc Kytharon, Helikon, góry Odrysów i obrzędy inicjacyjne Traków, misteria oszustwa, są uświęcane i czczone w hymnach. Mnie bolą takie nieszczęścia, które stanowią tematy tragedii, choć są tylko mitami; ale wy z opisów nieszczęść czynicie kompozycje dramatyczne. Lecz dramaty i szaleńczy poeci, teraz już całkiem odurzeni, pozwólcie nam uwieńczyć bluszczem; a ponieważ są całkowicie rozproszeni, na sposób bachiczny, przez satyrów, oszalały motłoch i resztę demonicznej załogi, pozwólcie nam ograniczyć się do Cithæronu i Helikonu, teraz już przestarzałych.
Ale sprowadźmy z góry z nieba Prawdę z Mądrością w całej jej jasności i święty chór prorocki na świętą górę Boga; i niech Prawda, rzucając swe światło do najdalszych punktów, rzuci swe promienie dookoła na tych, którzy są uwikłani w ciemność i wybawi ludzi od złudzenia, wyciągając swą bardzo mocną [7] prawą rękę, która jest mądrością, dla ich zbawienia. A podnosząc swe oczy i patrząc w górę, niech opuszczą Helikon i Kythaeron i zamieszkają w Syjonie. „Albowiem z Syjonu wyjdzie prawo i słowo Pana z Jeruzalem” [8] — niebiańskie Słowo, prawdziwy atleta ukoronowany na teatrze całego[19]wszechświat. To, co śpiewa mój Eunomos, nie jest miarą Terpandera, ani Kapita, ani frygijską, ani lidyjską, ani dorycką, lecz nieśmiertelną miarą nowej harmonii, która nosi imię Boga — nowej, lewickiej pieśni. [9]
„Łagodzi ból, koi gniew, powoduje zapomnienie o wszystkich dolegliwościach.” [10]
Słodki i prawdziwy jest urok perswazji, który łączy się z tym szczepem.
Dla mnie zatem ów tracki Orfeusz, ten Tebańczyk i ten Metymnejczyk — ludzie, a jednak niegodni tego imienia — wydają się oszustami, którzy pod pretekstem poezji psującej ludzkie życie, opętani duchem przebiegłej magii w celu zniszczenia, celebrując zbrodnie w swoich orgiach i czyniąc ludzkie nieszczęścia przedmiotem kultu religijnego, byli pierwszymi, którzy zwabili ludzi do bożków; co więcej, budowali głupotę narodów blokami drewna i kamienia — to jest posągami i obrazami — poddając jarzmu skrajnej niewoli prawdziwie szlachetną wolność tych, którzy żyli jako wolni obywatele pod niebem, swoimi pieśniami i zaklęciami. Ale nie taka jest moja pieśń, która uwolniła, i to szybko, gorzką niewolę tyranizujących demonów; i prowadząc nas z powrotem do łagodnego i kochającego jarzma pobożności, przywołuje do nieba tych, którzy zostali rzuceni na ziemię. Tylko ono oswoiło ludzi, najbardziej nieustępliwe ze zwierząt; lekkomyślni wśród nich odpowiadają ptakom niebieskim, zwodziciele gadom, porywczy lwom, rozpustni świniom, drapieżni wilkom. Głupi są dybami i kamieniami, a jeszcze bardziej bezmyślny od kamieni jest człowiek, który jest przesiąknięty ignorancją. Jako naszego świadka przytoczmy głos proroctwa zgodny z prawdą i opłakujący tych, którzy są zmiażdżeni w ignorancji i głupocie: „Albowiem Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi”; [11] i On, litując się nad ich wielką ignorancją i zatwardziałością serca, którzy są skamieniali wobec prawdy, wzbudził ziarno pobożności, wrażliwe na cnotę, z tych kamieni — narodów, to znaczy, które zaufały kamieniom. Dlatego też znowu nazwał On niektórych jadowitych i fałszywych hipokrytów, którzy knuli przeciwko sprawiedliwości, „plemieniem żmijowym” [12].[20] Ale jeśli któryś z tych węży zechce się nawrócić i postąpi zgodnie ze Słowem, stanie się człowiekiem Bożym.
Innych obrazowo nazywa wilkami, odzianymi w owcze skóry, mając na myśli potwory drapieżności w ludzkiej postaci. I tak wszystkie takie najdziksze bestie i wszystkie takie bloki kamienne, niebiańska pieśń przekształciła w uległych ludzi. „Bo i my sami byliśmy kiedyś głupi, nieposłuszni, zwiedzeni, służąc różnym pożądliwościom i przyjemnościom, żyjąc w złości i zazdrości, pełni nienawiści, nienawidzący siebie nawzajem”. Tak mówi pismo apostolskie: „Lecz gdy się objawiła dobroć i miłość Boga, naszego Zbawiciela, do ludzi, nie z uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, ale według swego miłosierdzia, zbawił nas”. [13] Oto moc nowej pieśni! Uczyniła ludzi z kamieni, ludzi ze zwierząt. Co więcej, ci, którzy byli jak umarli, nie będąc uczestnikami prawdziwego życia, ożyli ponownie, po prostu stając się słuchaczami tej pieśni. Ułożyła też wszechświat w melodyjny porządek i dostroiła dysonans żywiołów do harmonijnego układu, tak że cały świat mógł stać się harmonią. Uwolniła płynny ocean, a jednak zapobiegła jego wkroczeniu na ląd. Ziemię, która była w stanie wzburzenia, ustanowiła i ustaliła morze jako swoją granicę. Gwałtowność ognia złagodziła atmosferą, tak jak dorycki ton zmieszał się z lidyjskim; a ostry chłód powietrza złagodziła uściskiem ognia, harmonijnie układając te skrajne tony wszechświata. I ten nieśmiertelny ton — podpora całości i harmonia wszystkiego — sięgający od środka do obwodu i od krańców do części centralnej, zharmonizował tę uniwersalną strukturę rzeczy, nie według muzyki trackiej, która jest podobna do tej wymyślonej przez Jubala, lecz według ojcowskiego zamysłu Boga, który rozpalił gorliwość Dawida. A Ten, który jest z Dawida, a przed nim Słowo Boże, gardząc lirą i harfą, które są tylko martwymi instrumentami, i nastroiwszy Duchem Świętym wszechświat, a zwłaszcza człowieka, który, złożony z ciała i duszy, jest wszechświatem w miniaturze, tworzy melodię dla Boga na tej[21]instrument o wielu tonach; i do tego instrumentu — mam na myśli człowieka — śpiewa zgodnie: „Bo jesteś moją harfą, piszczałką i świątynią” [14] — harfą dla harmonii — piszczałką ze względu na Ducha — świątynią ze względu na słowo; aby pierwsza brzmiała, druga tchnęła, trzecia zawierała Pana. A król Dawid, harfiarz, o którym wspomnieliśmy nieco wcześniej, który napominał do prawdy i odwodził od bożków, był tak daleki od celebrowania demonów w pieśniach, że w rzeczywistości były one wypędzane przez jego muzykę. Tak więc, gdy Saul był dręczony przez demona, uleczył go samą grą. Piękny instrument oddechowy muzyki Pan uczynił człowiekiem na Swoje podobieństwo. A On sam również, który jest ponadświatową Mądrością, niebiańskim Słowem, jest z pewnością wszechharmonijnym, melodyjnym, świętym instrumentem Boga. Czego zatem pragnie ten instrument — Słowo Boże, Pan, Nowa Pieśń? Aby otworzyć oczy ślepych i uszy głuchych, i aby poprowadzić chromych lub błądzących do sprawiedliwości, aby ukazać Boga głupcom, aby położyć kres zepsuciu, aby pokonać śmierć, aby pojednać nieposłuszne dzieci z ojcem. Narzędzie Boga miłuje ludzkość. Pan lituje się, poucza, napomina, upomina, zbawia, osłania i ze swojej hojności obiecuje nam królestwo niebieskie jako nagrodę za naukę; a jedyną korzyścią, jaką zbiera, jest to, że jesteśmy zbawieni. Bo niegodziwość żywi się zgubą człowieka; ale prawda, jak pszczoła, nie szkodząca niczemu, raduje się jedynie zbawieniem człowieka. Masz więc obietnicę Boga; masz Jego miłość: stań się uczestnikiem Jego łaski. I nie sądź, że pieśń zbawienia jest nowa, jak nowe jest naczynie lub dom. Bo „przed gwiazdą poranną było” [15] i „na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”. [16] Błąd wydaje się stary, ale prawda wydaje się czymś nowym.
Czy zatem Frygijczycy są przedstawiani jako najstarszy lud przez kozy z bajki, czy też Arkadyjczycy przez poetów, którzy opisują ich jako starszych od[22]księżyc; lub wreszcie Egipcjanie, przez tych, którzy śnią, że ta ziemia pierwsza zrodziła bogów i ludzi: jednak żaden z nich nie istniał przed powstaniem świata. Lecz przed założeniem świata byliśmy my, którzy, ponieważ przeznaczeni do bycia w Nim, istnieliśmy przedtem w oczach Boga — my, rozumne stworzenia Słowa Bożego, z powodu którego pochodzimy od początku; bo „na początku było Słowo”. Cóż, skoro Słowo było od początku, było i jest boskim źródłem wszystkiego; ale skoro teraz przyjęło imię Chrystusa, uświęcone od dawna i godne mocy, zostało nazwane przeze mnie Nową Pieśnią. To Słowo zatem, Chrystus, przyczyna zarówno naszego pierwotnego bytu (gdyż był w Bogu), jak i naszego dobrobytu, to samo Słowo teraz ukazało się jako człowiek, będąc tylko jednym i drugim, zarówno Bogiem, jak i człowiekiem — Autorem wszelkich błogosławieństw dla nas; przez którego my, uczeni dobrego życia, jesteśmy posłani na drogę do życia wiecznego. Albowiem, jak powiada natchniony apostoł Pański, „ukazała się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” [17].
To jest Nowa Pieśń, manifestacja Słowa, które było na początku i przed początkiem. Zbawiciel, który istniał wcześniej, objawił się w ostatnich dniach. Ten, który jest w Nim, który prawdziwie jest, objawił się; bo Słowo, które „było u Boga” i przez które wszystko zostało stworzone, objawiło się jako nasz Nauczyciel. Słowo, które na początku obdarzyło nas życiem jako Stwórca, kiedy nas ukształtowało, nauczyło nas dobrze żyć, kiedy objawiło się jako nasz Nauczyciel; aby jako Bóg mógł nas później poprowadzić do życia, które nigdy się nie kończy. Nie po raz pierwszy ulitował się nad nami nad naszym błędem, ale ulitował się nad nami od początku, od początku. Lecz teraz, w swoim pojawieniu się, zgubieni jak już byliśmy, dokonał naszego zbawienia. Bo ten niegodziwy potwór-gad, swoimi czarami, zniewala i dręczy ludzi aż do teraz; zadając, jak mi się wydaje, tak barbarzyńską zemstę na nich, jak ci, którzy są[23]Mówi się, że przywiązuje jeńców do zwłok, aż razem zgniją. Ten niegodziwy tyran i wąż, wiążąc nieszczęsnym łańcuchem przesądów każdego, kogo uda mu się przyciągnąć do siebie od urodzenia, do kamieni, dybów, wizerunków i tym podobnych bożków, można słusznie powiedzieć, że porwał i pochował żywych ludzi wraz z tymi martwymi bożkami, aż obaj razem ulegną zepsuciu.
Dlatego (bo zwodziciel jest jeden i ten sam) ten, który na początku sprowadził Ewę na śmierć, teraz sprowadza tam resztę ludzkości. Nasz sprzymierzeniec i pomocnik również jest jeden i ten sam — Pan, który od początku dawał objawienia przez proroctwo, ale teraz wyraźnie wzywa do zbawienia. W posłuszeństwie nakazowi apostoła zatem uciekajmy od „władcy mocy powietrza, ducha, który teraz działa w synach nieposłuszeństwa” [18] i biegnijmy do Pana Zbawiciela, który teraz napomina do zbawienia, jak zawsze to czynił, jak to czynił przez znaki i cuda w Egipcie i na pustyni, zarówno przez krzak, jak i obłok, które przez łaskę boskiej miłości towarzyszyły Hebrajczykom jak służebnica. Przez strach, który one wzbudziły, zwrócił się On do zatwardziałych serc; podczas gdy przez Mojżesza, uczonego we wszelkiej mądrości, i Izajasza, miłośnika prawdy, i cały chór prorocki, w sposób bardziej przemawiający do rozumu, zwraca On do Słowa tych, którzy mają uszy do słuchania. Czasami strofuje, a czasami grozi. Niektórych ludzi opłakuje, do innych przemawia głosem pieśni, tak jak dobry lekarz leczy niektórych swoich pacjentów z kataplazmami, niektórych nacieraniem, innych okładami; w jednym przypadku otwiera lancetem, w innym kauteryzuje, w innym amputuje, aby, jeśli to możliwe, wyleczyć chorą część lub członek pacjenta. Zbawiciel ma wiele tonów głosu i wiele metod zbawienia ludzi; przez groźbę napomina, przez strofowanie nawraca, przez lamentowanie lituje się, przez głos pieśni pociesza. Mówił przy płonącym krzewie, bo ludzie owego dnia potrzebowali znaków i cudów.
Zadziwił ludzi przy ogniu, gdy sprawił, że z obłoku buchnął płomień — znak łaski i[24]Strach: jeśli jesteś posłuszny, jest światło; jeśli jesteś nieposłuszny, jest ogień; ale ponieważ ludzkość jest szlachetniejsza niż filar lub krzew, po nich głos wypowiedzieli prorocy — sam Pan mówiący w Izajaszu, w Eliaszu — mówiący sam przez usta proroków. Lecz jeśli nie wierzysz prorokom, ale uważasz, że zarówno ludzie, jak i ogień to mit, sam Pan przemówi do ciebie, „który będąc w postaci Boga, nie uznał za grabież być równym Bogu, lecz uniżył samego siebie” [19] — On, miłosierny Bóg, starając się zbawić człowieka. A teraz Słowo samo wyraźnie mówi do ciebie, zawstydzając twoją niewiarę; tak, powiadam, Słowo Boże stało się człowiekiem, abyś mógł nauczyć się od człowieka, jak człowiek może stać się Bogiem. Czyż nie jest to potworne, moi przyjaciele, że podczas gdy Bóg nieustannie napomina nas do cnoty, my odrzucamy Jego dobroć i zbawienie?
Czyż Jan nie wzywa także do zbawienia i czyż nie jest on całkowicie głosem napomnienia? Zapytajmy go zatem: „Kim jesteś z ludzi i skąd?” Nie odpowie Eliaszem. Zaprzeczy, że jest Chrystusem, lecz wyzna, że jest „głosem wołającym na pustyni”. Kim zatem jest Jan? [20] Jednym słowem, możemy powiedzieć: „Błagającym głosem Słowa wołającego na pustyni”. Cóż wołasz, o głosie? Powiedz nam również: „Prostujcie ścieżki Pańskie”. [21] Jan jest poprzednikiem, a ten głos jest prekursorem Słowa; głosem zapraszającym, przygotowującym do zbawienia — głosem nawołującym ludzi do dziedzictwa niebios, przez które niepłodny i opuszczony nie jest już bezdzietny. Tę płodność przepowiedział głos anioła; i ten głos był również prekursorem Pana głoszącego radosną nowinę niepłodnej kobiecie, tak jak Jan czynił to na pustyni. Z powodu tego głosu Słowa niepłodna rodzi dzieci, a pustynia staje się urodzajna. Dwa głosy, które zwiastowały głos Pana — głos anioła i głos Jana — sugerują, jak sądzę, zbawienie, które ma dla nas nadejść, abyśmy wraz z pojawieniem się tego Słowa, jako owoc tej produktywności, zerwali życie wieczne. Pismo Święte wyjaśnia to wszystko, odnosząc oba głosy do tej samej rzeczy: „Niech słucha ta, która ma[25]nie rodzi, a ta, która nie miała bólów rodzenia, niech przemówi, bo więcej ma dzieci porzuconej niż tej, która ma męża. [22]
Anioł zwiastował nam radosną nowinę o mężu. Jan błagał nas, abyśmy rozpoznali gospodarza, abyśmy szukali męża. Bo ten mąż niepłodnej kobiety i ten gospodarz pustyni — który napełnił boską mocą niepłodną kobietę i pustynię — jest jednym i tym samym. Ponieważ bowiem wiele było dzieci matki szlachetnego rodu, jednak hebrajska kobieta, niegdyś błogosławiona wieloma dziećmi, stała się bezdzietna z powodu niewiary: niepłodna kobieta przyjmuje męża, a pustynia gospodarza; wtedy obie stają się matkami przez słowo, jedna owoców, druga wierzących. Ale dla niewierzących niepłodna i pustynia są nadal zarezerwowane. Z tego powodu Jan, herold Słowa, błagał ludzi, aby przygotowali się na przyjście Chrystusa Bożego. [23] I to właśnie oznaczało milczenie Zachariasza, który oczekiwał owocu w osobie zwiastuna Chrystusa, aby Słowo, światło prawdy, stając się ewangelią, mogło przełamać mistyczną ciszę proroczych zagadek. Lecz jeśli naprawdę pragniesz ujrzeć Boga, weź sobie godne Go środki oczyszczenia, nie liście laurowe przeplatane wełną i purpurą; lecz wieńcząc brwi sprawiedliwością i otaczając je liśćmi umiarkowania, gorliwie staraj się znaleźć Chrystusa. „Ja jestem” — mówi On — „drzwiami”, [24] które my, pragnący zrozumieć Boga, musimy odkryć, aby mógł szeroko otworzyć przed nami bramy nieba. Bramy Słowa, będąc intelektualnymi, otwierane są kluczem wiary. Nikt nie zna Boga, tylko Syn i ten, komu Syn Go objawi. [25] I wiem dobrze, że Ten, który otworzył drzwi dotąd zamknięte, później objawi to, co jest w środku; i pokaże to, czego nie moglibyśmy wiedzieć przedtem, gdybyśmy nie weszli tam przez Chrystusa, przez którego jedynie możemy oglądać Boga.
Rozdział 2 — Absurdalność pogańskich baśni o bogach
Nie badajcie więc zbyt ciekawie świątyń bezbożności, ani ujść jaskiń pełnych potworności, ani kotła Tesprocji, ani trójnogu Cirrhejskiego, ani miedzi Dodońskiej. Gerandryon, [26] niegdyś uważany za święty pośród piasków pustyni, a wyrocznia tam zgniła wraz z samym dębem, oddajcie w krainę przestarzałych baśni. Źródło Kastalii jest ciche, podobnie jak drugie źródło Kolofonu; i w podobny sposób wszystkie pozostałe źródła wróżbiarstwa są martwe i pozbawione swojej próżności, chociaż w późnym terminie, pokazano wraz z ich bajecznymi legendami, że wyschły. Opowiedzcie nam także o bezużytecznych [27] wyroczniach tego innego rodzaju wróżbiarstwa, a raczej szaleństwa, Clariańskiej, Pytyjskiej, Didymejskiej, Amfiaraosa, Apollina, Amfilocha; a jeśli chcesz, połącz [28] z nimi wyjaśniaczy cudów, wróżbitów i tłumaczy snów. I przyprowadź i umieść obok pytyjskich tych, którzy wróżą z mąki, i tych, którzy wróżą z jęczmienia, i brzuchomówców, którzy wciąż cieszą się szacunkiem wielu. Niech tajne świątynie Egipcjan i nekromancje[27]Etrusków należy skazać na mrok. Szalone są zaiste wynalazki, wynalezione przez niedowiarków. Kozy również były wspólnikami w tej sztuce wróżbiarstwa, szkolone do wróżenia; a wrony, nauczone przez ludzi udzielania ludziom odpowiedzi wróżbiarskich.
A co, jeśli przejdę do tajemnic? Nie wyjawię ich z drwiną, jak powiadają, że uczynił to Alkibiades, lecz słowem prawdy obnażę skrywaną w nich magię; a tych tak zwanych waszych bogów, których mistyczne obrzędy są, jak gdyby, na scenie życia, widzom prawdy. Bachanalia odprawiają swoje orgie ku czci oszalałego Dionizosa, celebrując swój święty szał przez jedzenie surowego mięsa i rozdzielając części zarżniętych ofiar, ukoronowanych wężami, wykrzykując imię tej Ewy, przez którą błąd przyszedł na świat. Symbolem orgii bachicznych jest poświęcony wąż. Co więcej, zgodnie ze ścisłą interpretacją hebrajskiego terminu, imię Hevia, w formie aspiracji, oznacza węża płci żeńskiej. Demeter i Prozerpina stały się bohaterkami mistycznego dramatu; a ich wędrówki, pojmanie i żałobę Eleusis celebruje procesjami z pochodniami. Myślę, że pochodzenie orgii i misteriów należy wywodzić z gniewu (ὀργή) Demeter na Zeusa, a z nikczemnej niegodziwości (μύσος) Dionizosa; ale jeśli od Myusa z Attyki, który, jak twierdzi Pollodorus, zginął na polowaniu — nieważne, nie skąpię waszym misteriom chwały i honorów pogrzebowych. Można rozumieć mysterię inaczej, jako mytheria (bajki myśliwskie), zamieniając litery obu słów; bo z pewnością tego rodzaju bajki polują na najbardziej barbarzyńskich Traków, najbardziej bezmyślnych Frygijczyków i przesądnych Greków. Niech zginie zatem człowiek, który był autorem tego oszustwa wśród ludzi, czy to Dardanus, który nauczał tajemnic matki bogów, czy Eetion, który ustanowił orgie i misteria Samotraków, czy też frygijski Midas, który, poznawszy przebiegłe oszustwo od Odryzosa, przekazał je swoim poddanym. Nigdy bowiem nie dam się przekonać.[28]przez cypryjskiego wyspiarza, Kinyrasa, który odważył się wydobyć z nocy na światło dzienne rozpustne orgie Afrodyty, pragnąc ubóstwić ladacznicę z własnego kraju. Inni twierdzą, że Melampus, syn Amythaona, sprowadził z Egiptu do Grecji święta Cerery, celebrując jej żałobę w pieśniach. Ich chciałbym zaliczyć do głównych autorów zła, rodziców bezbożnych baśni i śmiercionośnych przesądów, którzy zasiali w ludzkim życiu ziarno zła i zniszczenia — tajemnice.
A teraz, bo nadszedł czas, udowodnię, że ich orgie są pełne oszustw i szarlatanerii. A jeśli zostaliście wtajemniczeni, tym bardziej będziecie się śmiać z tych waszych bajek, które cieszą się szacunkiem. Publikuję bez zastrzeżeń to, co było objęte tajemnicą, nie wstydząc się powiedzieć tego, czego wy nie wstydzicie się czcić. Jest więc zrodzona z piany i zrodzona na Cyprze, ukochana Kinyrasa — mam na myśli Afrodytę, kochankę wiryliów, ponieważ z nich wyrosła, nawet z tych Uranosa, które zostały odcięte — tych lubieżnych członków, które po odcięciu, ofiarowały gwałt falom. Z członków tak rozpustnych rodzi się godny owoc — Afrodyta. W rytuałach, które celebrują tę rozkosz morza, jako symbol jej narodzin tym, którzy są wtajemniczeni w sztukę nieczystości, wręcza się grudkę soli i fallusa. A wtajemniczeni przynoszą jej monetę, tak jak czynią to kochankowie kurtyzany.
Potem są misteria Demeter i rozwiązłe uściski Zeusa z matką i gniew Demeter; nie wiem, jak ją w przyszłości będę nazywał, matką czy żoną, z tego powodu nazywa się Brimo, jak się mówi; a także błagania Zeusa i napój żółci, wyrywanie serc ofiar i czyny, których nie śmiemy nazwać. Takie obrzędy odprawiają Frygowie na cześć Attisa, Kybele i Korybantów. A historia głosi, że Zeus, wyrwawszy jądra barana, wyciągnął je i rzucił w piersi Demeter, płacąc w ten sposób oszukańczą karę za swój gwałtowny uścisk, udając, że wyciął swoje. Symbole wtajemniczenia w te obrzędy, gdy zostaną wam przedstawione w wolnej chwili,[29]Wiem, że cię to rozśmieszy, choć z powodu narażenia się na śmieszność wcale nie jestem skłonny. Jadłem z bębna, piłem z cymbałów, nosiłem cernosa, [29] wślizgnąłem się do sypialni. Czyż te znaki nie są hańbą? Czyż tajemnice nie są absurdem?
A co, jeśli dodam resztę? Demeter zostaje matką, Kore [30] jest wychowywana do kobiecości. I z biegiem czasu ten, który ją spłodził — ten sam Zeus obcuje z własną córką Ferefattą — po Ceres, matce — zapominając o swojej dawnej ohydnej niegodziwości. Zeus jest zarówno ojcem, jak i uwodzicielem Kore i obcuje z nią w postaci smoka; jego tożsamość jednak została odkryta. Znakiem misteriów Sabazyjskich dla wtajemniczonych jest „bóstwo ślizgające się po piersiach” — bóstwem jest ten wąż pełzający po piersiach wtajemniczonych. Dowodzi to z pewnością nieokiełznanej żądzy Zeusa. Ferefatta ma dziecko, choć, co prawda, w postaci byka, jak mówi bałwochwalczy poeta:
„Byk Ojciec smoka i ojciec byka, smoka,
Na wzgórzu ukryty jest bodziec pastucha do popędzania wołów —
nawiązując, jak sądzę, pod nazwą ościenia pasterskiego do trzciny, którą dzierżyły bachantki. Czy chcesz, abym opowiedział historię o zebraniu kwiatów przez Ferefattę, jej koszu i porwaniu jej przez Plutona (Aidoneusa), o rozdarciu ziemi i o świniach Eubouleusa, które zostały połknięte wraz z dwiema boginiami; z jakiego powodu w Tesmoforiach, mówiąc językiem megaryckim, wypędzają świnie? Tę mitologiczną historię kobiety celebrują różnie w różnych miastach podczas świąt zwanych Tesmoforiami i Sciroforiami; dramatyzując w wielu formach gwałt na Ferefatcie (Prozerpinie).
Tajemnice Dionizosa są zupełnie nieludzkie; gdy był jeszcze dzieckiem, Kureci tańczyli wokół [jego kołyski], trzaskając bronią, a Tytani napadli na nich podstępem i oczarowali go dziecięcymi zabawkami,[30]ci sami Tytani rozszarpali go na kawałki, gdy był jeszcze dzieckiem, jak mówi pieśniarz tej tajemnicy, tracki Orfeusz:
„Stożek, bączek i grzechotki poruszające kończynami,
I piękne złote jabłka z czystych Hesperyd.”
A bezużyteczne symbole tego mistycznego rytuału nie będą bezużyteczne do wystawienia na potępienie. Są to: kostka do gry, piłka, obręcz, jabłka, bąk, [31] lustro, kępka wełny.
Atena (Minerwa), by podsumować naszą opowieść, oderwawszy serce Dionizosa, została nazwana Pallas, od wibracji serca; a Tytani, którzy rozerwali go na strzępy, postawili kocioł na trójnogu i wrzucili do niego członki Dionizosa, najpierw je ugotowali, a następnie nabili na rożny i „trzymali nad ogniem”. Lecz Zeus, skoro był bogiem, szybko poczuł smak gotowanych kawałków mięsa — ten smak, który wasi bogowie zgodnie uznają za swój przywilej — rzucił się na Tytanów piorunem i oddał członki Dionizosa jego synowi Apollowi, by je pochowano. A on — ponieważ nie sprzeciwił się Zeusowi — zaniósł poćwiartowane ciało na Parnas i tam je złożył.
Jeśli chcesz zbadać orgie Korybantów, to wiedz, że zabiwszy trzeciego brata, okryli głowę zmarłego purpurową tkaniną, ukoronowali ją i niosąc na grocie włóczni, zakopali pod korzeniami Olimpu. Te misteria są, krótko mówiąc, morderstwami i pogrzebami. A kapłani tych obrzędów, którzy są nazywani królami świętych obrzędów przez tych, których obowiązkiem jest ich nazywanie, dodają jeszcze dziwności tragicznemu zdarzeniu, zabraniając kładzenia na stole pietruszki z korzeniami, ponieważ myślą, że pietruszka wyrosła z krwi Korybantów, która spłynęła; tak jak kobiety, celebrując Tesmoforie, powstrzymują się od jedzenia nasion granatu, które spadły na ziemię, z idei, że granaty zrodziły się z kropli krwi Dionizosa. Tych Korybantów również nazywają Kabirami; a samą ceremonię ogłaszają tajemnicą Kabiryjską.
Bo ci dwaj identyczni bratobójcy, zabrawszy skrzynkę, w której złożono penis Bachusa, zabrali ją do Etrurii — handlarze prawdziwie szlachetnymi towarami. Żyli tam jako wygnańcy, trudniąc się przekazywaniem cennej nauki swego przesądu i ofiarowując genitalia i skrzynkę Tyrreńczykom do czci. I niektórzy, całkiem prawdopodobnie, będą twierdzić, że z tego powodu Dionizos był nazywany Attisem, ponieważ został wykastrowany. I cóż dziwnego, że Tyrreńczycy, którzy byli barbarzyńcami, zostali w ten sposób wtajemniczeni w te ohydne zniewagi, podczas gdy wśród Ateńczyków i w całej Grecji — rumienię się, mówiąc to — haniebna legenda o Demeter ma swoją moc? Bo Demeter, wędrując w poszukiwaniu córki Kory, załamała się ze zmęczenia w pobliżu Eleuzis, miejscowości w Attyce, i usiadła na studni przepełnionej żalem. Nawet teraz jest to zabronione tym, którzy zostali wtajemniczeni, aby nie wyglądało na to, że naśladują płaczącą boginię. Rdzenni mieszkańcy zamieszkiwali wówczas Eleusis: nazywali się Baubo, Dusaules i Triptolemos; a poza tym Eumolpus i Eubouleus. Triptolemos był pasterzem, Eumolpus pasterzem, a Eubouleus pasterzem świń; od nich wywodzi się ród Eumolpidów i Heroldów — ród hierofantów — który rozkwitał w Atenach.
No więc (bo nie będę się powstrzymywał od recytacji), Baubo, przyjąwszy Demeter gościnnie, podał jej orzeźwiający napój; a gdy ona odmówiła, nie mając ochoty pić (bo była bardzo smutna), a Baubo, rozgniewany, czując się zlekceważony, odsłonił swoje sekretne części i pokazał je bogini. Demeter jest zachwycona tym widokiem i przyjmuje, choć z trudem, napój — zadowolona, powtarzam, z tego widowiska. Oto tajemne misteria Ateńczyków; te zapiski Orfeusza. Przytoczę słowa samego Orfeusza, abyście mieli wielki autorytet w dziedzinie samych misteria, jako dowód na tę niegodziwość:
„To powiedziawszy, zrzuciła szaty,
I pokazał cały ten kształt ciała, którego nie sposób nazwać, wzrost dojrzewania;
A Baubo własnoręcznie obnażyła się pod piersiami.[32]
Wtedy bogini zaczęła się beznamiętnie śmiać i śmiać w myślach,
I otrzymałem błyszczący puchar, w którym znajdował się napój.
A oto znak duchownych eleuzyjskich: Pościłem, wypiłem kielich; otrzymałem z pudełka; uczyniwszy to, włożyłem go do kosza, a z kosza do skrzyni. Piękne widoki zaiste i godne bogini; misteria godne nocy i płomienia, i wielkodusznego, a raczej głupiego ludu Erechtydów, i innych Greków oprócz nich, „których los, którego się nie spodziewają, czeka po śmierci”. I rzeczywiście przeciwko nim Heraklit z Efezu prorokuje, jako „ludzi wędrujących nocą, magów, bachanaliów, biesiadników z Lenejów, wtajemniczonych”. Tym grozi tym, co nastąpi po śmierci i przepowiada im ogień. Bo to, co jest uważane wśród ludzi za misteria, oni świętują świętokradczo. Prawo zatem i opinia są bezwartościowe. A tajemnice smoka są oszustwem, który religijnie celebruje tajemnice, które wcale nie są tajemnicami, i przestrzega z fałszywą pobożnością bluźnierczych obrzędów. Czym są te mistyczne skrzynie? — muszę bowiem odsłonić ich święte rzeczy i wyjawić rzeczy nie nadające się do mówienia. Czyż nie są to sezamowe ciasteczka, piramidalne ciasteczka, kuliste i płaskie ciasteczka, wytłoczone na całej powierzchni, i grudki soli, i wąż, symbol Dionizosa Bassareusa? A oprócz nich, czyż nie ma granatów, i gałęzi, i rózg, i liści bluszczu? A oprócz tego, okrągłe ciasteczka i nasiona maku? A ponadto są niewymienione symbole Temidy, majeranek, lampa, miecz, kobiecy grzebień, który jest eufemizmem i mistycznym wyrażeniem na tajemne części kobiety.
O bezwstydny bezwstydzie! Kiedyś noc była cicha, zasłona dla rozkoszy umiarkowanych ludzi; ale teraz dla wtajemniczonych święta noc jest zwiastunem obrzędów rozwiązłości; a blask pochodni odsłania występne nałogi. Zgaś płomień, o Hierofanto; cześć, o Niosący Pochodnię, pochodniom. To światło demaskuje Jacchusa; niech twoje misteria będą czczone i rozkaż, by orgie ukryły się w nocy i ciemności. [32]
Ogień nie ukrywa; on obnaża i karze to, co mu nakazano.
Takie są tajemnice ateistów. I słusznie nazywam ateistami tych, którzy nie znają prawdziwego Boga i bezwstydnie czczą chłopca rozszarpanego przez Tytanów, kobietę w opałach i części ciała, o których w istocie nie można wspominać ze wstydu, trzymanych mocno w podwójnej bezbożności. Po pierwsze, nie znają Boga, nie uznając za Boga Tego, który prawdziwie jest; po drugie, błąd polega na tym, że uważają tych, którzy nie istnieją, za istniejących i nazywają bogami tych, którzy nie mają realnego istnienia, a raczej nie mają żadnego istnienia, którzy mają tylko imię. Dlatego apostoł nas gani, mówiąc: „A wy byliście obcy przymierzom obietnicy, nie mający nadziei i bez Boga na świecie”. [33]
Cała cześć należy się królowi Scytów, kimkolwiek był Anacharsis, który zastrzelił strzałą jednego ze swoich poddanych, który naśladował wśród Scytów misterium Matki bogów, praktykowane przez mieszkańców Kyzikos, bijąc w bęben i grając na cymbałach zawieszonych na szyi jak kapłan Kybele, potępiając go za to, że stał się zniewieściały wśród Greków i za to, że był nauczycielem choroby zniewieściałości dla pozostałych Scytów. Dlatego (bo nie wolno mi tego w żaden sposób ukrywać) nie mogę się powstrzymać od zdziwienia, jak Euhemerus z Agrigentum, Nikanor z Cypru, Diagoras, Hippon z Melos, a oprócz nich ów Cyrenejczyk imieniem Teodor i wielu innych, którzy wiedli trzeźwe życie i mieli jaśniejszy niż reszta świata wgląd w panujący błąd dotyczący tych bogów, zostali nazwani ateistami; bo jeśli nie doszli do poznania prawdy, z pewnością podejrzewali błąd powszechnej opinii; to podejrzenie nie jest nieistotnym nasieniem, lecz staje się zalążkiem prawdziwej mądrości. Jeden z nich oskarża Egipcjan w ten sposób: „Jeśli wierzycie, że są bogami, nie opłakujcie ich ani nie lamentujcie; a jeśli opłakujecie ich i lamentujecie, nie uważajcie ich już za bogów”. A inny, biorąc drewniany posąg Herkulesa (bo najprawdopodobniej gotował coś w domu), powiedział: „Chodźcie,[34]Herkulesie; nadszedł czas, abyś podjął dla nas tę trzynastą pracę, tak jak dwunastą dla Eurysteusza, i przygotował to dla Diagorasa” — i wrzucił to w ogień jak kloc drewna. Bo skrajnościami ignorancji są ateizm i przesąd, od których musimy się trzymać z daleka. A czyż nie widzisz Mojżesza, hierofanta prawdy, nakazującego, aby żaden eunuch, wykastrowany mężczyzna ani syn nierządnicy nie wchodził do zgromadzenia? Przez pierwsze dwa nawiązuje do bezbożnego zwyczaju, przez który ludzie byli pozbawieni zarówno boskiej energii, jak i męskości; a przez trzecie do tego, który zamiast jedynego prawdziwego Boga przyjmuje wielu bogów fałszywie tak zwanych — tak jak syn nierządnicy, nie znając swojego prawdziwego ojca, może twierdzić, że ma wielu domniemanych ojców.
Istniała pierwotna, wrodzona więź między ludźmi a niebem, przyćmiona przez niewiedzę, która jednak teraz w jednej chwili wyłoniła się z ciemności i jaśnieje jaśniejącym blaskiem, jak wyraził to jeden z [34] w następujących wersach:
„Widzisz ten wzniosły, ten bezgraniczny eter,
Trzymając ziemię w objęciach jej wilgotnych ramion.”
„O Ty, który uczyniłeś ziemię swoim rydwanem i na ziemi masz swoją siedzibę,
Kimkolwiek jesteś, udaremniasz nasze wysiłki, by Cię ujrzeć.”
I cokolwiek jeszcze śpiewają synowie poetów. Lecz błędne i odbiegające od tego, co słuszne, a z pewnością zgubne uczucia odciągnęły człowieka, istotę niebiańskiego pochodzenia, od życia niebiańskiego i rozciągnęły go na ziemi, nakłaniając go do przywiązania się do ziemskich przedmiotów. Niektórzy bowiem, zwiedzeni kontemplacją niebios i ufając jedynie swojemu wzrokowi, podczas gdy patrzyli na ruchy gwiazd, natychmiast zostali porwani podziwem i ubóstwiali je, nazywając gwiazdy bogami od ich ruchu (θεὸς od θεἵν); i czcili słońce — jak na przykład Hindusi; i księżyc — jak Frygowie. Inni, zrywając dobroczynne owoce roślin zrodzonych z ziemi, nazywali ziarno Demeter, jak Ateńczycy, a winorośl Dionizosem, jak[35]Tebańczycy. Inni, rozważając kary za niegodziwość, ubóstwiali je, czcząc różne formy zemsty i nieszczęścia. Stąd Erynie, Eumenidy, bóstwa odkupieńcze, sędziowie i mściciele zbrodni są tworami poetów tragicznych.
A niektórzy nawet filozofowie, po poetach, czynią bożki z form uczuć waszych piersi, takich jak strach, miłość, radość i nadzieja; jak na przykład Epimenides w starożytności, który wzniósł w Atenach ołtarze zniewagi i bezczelności. Inne przedmioty ubóstwiane przez ludzi biorą swój początek z wydarzeń i są kształtowane w cielesnej formie, takie jak Dike, Kloto, Lachesis, Atropos, Heimarmene, Auxo i Thallo, które są boginiami attyckimi. Jest szósty sposób wprowadzania błędu i tworzenia bogów, zgodnie z którym liczą dwunastu bogów, których narodziny są tematem, o którym opiewa Hezjod w swojej Teogonii i o których Homer mówi we wszystkim, co mówi o bogach. Ostatni sposób pozostaje (gdyż jest ich w sumie siedem) — ten, który bierze swój początek z boskiej dobroci wobec ludzi. Bo nie rozumiejąc, że to Bóg czyni nam dobro, wymyślili zbawicieli w osobach Dioskurów, Herkulesa, odstraszającego zło, i Asklepiosa, uzdrowiciela. To są śliskie i szkodliwe odstępstwa od prawdy, które ściągają człowieka z nieba i strącają go w otchłań. Pragnę dokładnie pokazać, jak podobni są ci wasi bogowie, abyście teraz mogli wreszcie porzucić swoje złudzenie i przyspieszyć swój powrót do nieba. „Bo i my byliśmy niegdyś dziećmi gniewu, tak jak inni; ale Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości, którą nas umiłował, gdyśmy już umarli w upadkach, ożywił nas razem z Chrystusem”. [35] Bo Słowo żyje i pogrzebane z Chrystusem, jest wywyższone z Bogiem. Lecz ci, którzy wciąż nie wierzą, są nazywani dziećmi gniewu, wychowywani dla gniewu. My, którzy zostaliśmy uratowani od błędu i przywróceni do prawdy, nie jesteśmy już wychowankami gniewu. Tak więc my, którzy niegdyś byliśmy dziećmi bezprawia, dzięki filantropii Słowa staliśmy się synami Bożymi.
Ale do was przychodzi wasz własny poeta, Empedokles z Agrigentum, i mówi:
„Dlatego, rozproszeni przez ciężkie nieszczęścia,
Nigdy nie ukoisz swej duszy od jej nieszczęść.
Większość z tego, co opowiada się o waszych bogach, jest bajką i zmyśleniem; a te rzeczy, które rzekomo miały miejsce, zostały zapisane przez nikczemnych ludzi, którzy wiedli rozwiązłe życie:
„Chodzisz w pysze i szaleństwie,
I opuszczając prostą i prawą drogę, odszedłeś
Przez ciernie i osty. Czemu się błąkacie?
Przestańcie, głupi ludzie, od śmiertelników;
Porzućcie ciemność nocy i uchwyćcie się światła.
Te rady nakazuje nam Sybilla, która jest jednocześnie prorocza i poetycka; a prawda nakazuje je również nam, zdzierając z tłumu bóstw te przerażające i groźne maski, obalając pochopne opinie o nich wytworzone przez pokazanie podobieństwa imion. Są bowiem tacy, którzy liczą trzech Jowiszy: jego z Etery w Arkadii, a dwóch innych synów Kronosa; a z nich jednego na Krecie, a pozostałych ponownie w Arkadii. I są tacy, którzy liczą pięciu Ateńczyków: Ateńczyka, córkę Hefajstosa; drugiego, Egipcjanina, córkę Nilosa; trzeciego, wynalazcę wojny, córkę Kronosa; czwartego, córkę Zeusa, którą Messeńczycy nazwali Koryfazją, od jej matki; przede wszystkim córka Pallasa i Tytanisa, córka Okeanosa, która, niegodziwie zabiwszy ojca, przyodziała się w skórę ojca, jakby była runem owcy. Ponadto Arystoteles nazywa pierwszego Apollina, synem Hefajstosa i Ateny (w związku z tym Atena nie jest już dziewicą); drugiego, tego na Krecie, synem Korybasa; trzeciego, synem Zeusa; czwartego, Arkadyjczyka, syna Sylena (tego Arkadyjczycy nazywają Nomiosem); a oprócz nich wymienia libijskiego Apollina, syna Ammona; a do nich gramatyk Didymos dodaje szóstego, syna Magnesa. A teraz ilu jest Apollinów? Są to niezliczeni, śmiertelni ludzie, wszyscy pomocnicy swoich bliźnich, którzy podobnie jak ci już wymienieni zostali tak nazwani. I czym byli[37]Czyż mam wymienić liczne Asklepiosy, wszystkie Merkure, które się liczą, czy Wulkany z bajek? Czyż nie wydam się przesadny, zalewając wasze uszy tymi licznymi imionami?
W każdym razie ojczyste kraje waszych bogów, ich sztuka i życie, a zwłaszcza ich groby, dowodzą, że byli ludźmi. Mars, zatem, którego poeci otaczają najwyższą czcią:
„Mars, Mars, zgubo ludzi, krwawy szturmowco murów” [36] —
To bóstwo, nieustannie zmieniające strony i nieubłagane, jak mówi Epicharm, było Spartaninem; Sofokles znał go jako Traka; inni twierdzą, że był Arkadyjczykiem. Ten bóg, jak mówi Homer, był uwięziony przez trzynaście miesięcy:
„Mars miał swoje cierpienia; przez synów Alöeusa,
Otus i Efialtes, mocno związani,
Leżał trzynaście miesięcy w miedzianych kajdanach.” [37]
Powodzenia Karyjczykom, którzy mu składają w ofierze psy! I oby Scytowie nigdy nie przestali składać w ofierze osłów, jak opowiadają Apollodor i Kallimach:
„Phoebus wschodzi ku pomyślności Hyperborejczyków,
Gdy składali mu ofiary z osłów.
I to samo w innym miejscu:
„Tłuste ofiary z osłów rozkoszują Febusa.”
Hefajstos, którego Jowisz strącił z Olimpu, z jego boskiego progu, spadłszy na Lemnos, ćwiczył się w sztuce obróbki mosiądzu, okaleczony w nogach:
„Jego chwiejne kolana ugięły się pod jego ciężarem.” [38]
Masz też lekarza, i to nie tylko miedziarza wśród bogów. A lekarz ten był chciwy złota; miał na imię Asklepios. Jako świadka przytoczę twojego poetę, Pindara z Beocji:
„On nawet złoto błyszczało w jego rękach,
Wynosząca wspaniałą opłatę, przekonana
Aby uratować człowieka, który już jest w niewoli śmierci, z jego rąk;
Lecz Jowisz Saturna, wystrzeliwszy piorun w obydwa,
Szybko zabrali oddech z piersi,
A jego płonący piorun przypieczętował ich zgubę.”
I Eurypides:
„Bo Zeus był winny morderstwa mojego syna
Asklepios, rzucając mu płomień pioruna w pierś.”
Spoczywa zatem rażony piorunem w okolicach Kynosuris. Filochor mówi również, że Posejdon był czczony jako lekarz w Tenos; a Kronos osiadł na Sycylii i tam został pochowany. Patroklus Turyjczyk i Sofokles Młodszy w trzech tragediach opowiedzieli historię Dioskurów; a ci Dioskurowie byli tylko dwoma śmiertelnikami, jeśli Homer zasługuje na uznanie:
„...ale oni pod rojącą się ziemią,
W Lacedemonie leżała ich ojczyzna.” [39]
Co więcej, autor poematów Cypriana twierdzi, że Kastor był śmiertelny, a śmierć została mu przeznaczona przez los; Polluks zaś był nieśmiertelny, będąc potomkiem Marsa. Opisał to poetycko. Lecz Homer zasługuje na większe uznanie, gdyż mówił, jak wyżej, o obu Dioskurach, a ponadto dowiódł, że Herkules był jedynie widmem:
„Człowiek Herkules, ekspert w czynach potężnych”.
Herkules zatem znany był sam Homerowi jedynie jako śmiertelnik. Filozof Hieronim opisuje budowę jego ciała jako wysokiego, [40] szczeciniastego, krzepkiego; a Dikaarchos mówi, że był kwadratowej budowy, muskularny, ciemnowłosy, z haczykowatym nosem, o szarych oczach i długich włosach. Ów Herkules zatem, po przeżyciu pięćdziesięciu dwóch lat, dożył końca i został spalony na stosie pogrzebowym w Ocie.
Co do Muz, które Alcander nazywa córkami Zeusa i Mnemosyne, a reszta poetów i pisarzy ubóstwia i czci — te Muzy, na cześć których całe państwa wzniosły już muzea, będąc służącymi, zostały wynajęte przez Megaklo, córkę Makara. Ów Makar panował nad Lesbijkami i ciągle kłócił się ze swoją żoną; a Megaklo była rozdrażniona z powodu matki. Czego by nie zrobiła dla niej? Dlatego zatrudnia te służące, będąc tak liczne, i nazywa[39]Oni, Mysæ, według dialektu Eolów. Nauczyła ich śpiewać o dawnych czynach i grać melodyjnie na lirze. A oni, pilnie grając na lirze i słodko do niej śpiewając, uspokoili Makara i położyli kres jego złemu humorowi. Dlatego Megaklo, w dowód wdzięczności dla nich, na cześć matki wzniosła spiżowe kolumny i nakazała otaczać je czcią we wszystkich świątyniach. Takie więc są Muzy. Ta opowieść znajduje się u Myrsila z Lesbos.
A teraz posłuchajcie o miłościach waszych bogów i niewiarygodnych opowieściach o ich rozwiązłości, o ich ranach, o ich więzach, o ich śmiechu, o ich walkach, o ich niewolach i ucztach; a ponadto o ich uściskach, łzach, cierpieniach i rozwiązłych rozkoszach. Nazwijcie mnie Posejdonem i orszakiem dziewcząt przez niego rozpustnych: Amfitrytą Amymonę, Alope, Melanippe, Alkyone, Hippothoe, Chione i niezliczonymi innymi; którymi, choć tak licznymi, namiętności waszego Posejdona nie zostały nasycone.
Nazywajcie mnie Apollo; to jest Febos, święty prorok i dobry doradca. Ale Sterope tego nie powie, ani Etuza, ani Arsinoe, ani Zeukippe, ani Protoe, ani Marpissa, ani Hypsipyle. Bo tylko Dafne uniknęła proroka i uwiedzenia. A przede wszystkim niech przyjdzie sam Ojciec bogów i ludzi, według ciebie, który tak oddał się rozkoszom seksualnym, że pożądał wszystkiego i oddawał się swojej żądzy wszystkim. On bowiem nasycił się kobietami, jak kozioł z Thmuitów kozłami. A twoje poematy, o Homerze, napełniają mnie podziwem!
Powiedział i skinął głową, marszcząc brwi;
Potrząsnął nieśmiertelną głową ambrozjalnymi lokami,
A cały Olimp zadrżał na jego skinienie.” [41]
Zeusa czcisz, Homerze; a skinienie, które mu przypisujesz, jest najczcigodniejsze. Lecz pokaż mu tylko kobiecy pas, a Zeus zostanie odsłonięty, a jego loki zhańbione. Do jakiego stopnia rozwiązłości dopuścił się ten twój Zeus, który tyle nocy spędził w rozkoszach.[40]z Alkmeną? Bo nawet te dziewięć nocy nie było długie dla tego nienasyconego potwora. Wręcz przeciwnie, całe życie było wystarczająco krótkie dla jego żądzy; aby mógł spłodzić dla nas boga odwracającego zło.
Herkules, syn Zeusa — prawdziwy syn Zeusa — był potomkiem owej długiej nocy, który ciężką pracą wykonał dwanaście prac w długim czasie, ale w ciągu jednej nocy pozbawił dziewictwa pięćdziesiąt córek Testiusza, i w ten sposób stał się jednocześnie rozpustnikiem i oblubieńcem tylu dziewic. Nie bez powodu więc poeci nazywają go okrutnym nędznikiem i nikczemnym łotrem. Nudno byłoby opowiadać o jego cudzołóstwach wszelkiego rodzaju i rozwiązłości chłopców. Bo wasi bogowie nie powstrzymywali się nawet od chłopców, jeden kochał Hylasa, inny Hiacynta, inny Pelopsa, inny Chryzypa, a inny Ganimedesa. Niech tacy bogowie jak ci będą czczeni przez wasze żony i niech modlą się, aby ich mężowie byli tacy jak oni — tak wstrzemięźliwi; aby naśladując ich w tych samych praktykach, mogli być podobni bogom. Niech twoi chłopcy będą wychowywani w wierze w takich bogów, aby wyrośli na mężczyzn, którzy będą mieli na sobie przeklęte podobizny nierządu, otrzymane od bogów.
Jednakże tylko bóstwa męskie są porywcze w stosunku do innych.
„Kobiece bóstwa pozostały w domu, ze wstydu” [42], mówi Homer; boginie rumieniące się, dla zachowania skromności, na widok Afrodyty, gdy była winna cudzołóstwa. Lecz te są bardziej namiętnie rozwiązłe, związane łańcuchami cudzołóstwa; Eos zhańbiła się z Tytonem, Selene z Endymionem, Nereida z Eakiem, Tetyda z Peleusem, Demeter z Jazonem, Ferefatta z Adonisem. A Afrodyta zhańbiła się z Aresem, przeszła do Cinyry i poślubiła Anchizesa, i zastawiła sidła na Faetona, i kochała Adonisa. Spierała się z byczooką Junoną; a boginie rozebrały się dla jabłka i ukazały się nagie przed pasterzem, aby mógł zdecydować, która jest najpiękniejsza. Ale chodźmy, przejdźmy pokrótce rundę gier i zróbmy[41]Precz z uroczystymi zgromadzeniami przy grobowcach: istmijskim, nemejskim, pytyjskim, a w końcu olimpijskim. W Pyto czci się pytyjskiego smoka, a świąteczne zgromadzenie węża nazywa się Pytią. Na Istmie morze wypluwa nędzny śmietnik; a igrzyska istmijskie opłakują Melicertę.
W Nemei pochowano innego — małego chłopca, Archemorusa; a igrzyska pogrzebowe dziecka nazywane są Nemeą. Piza jest grobem frygijskiego woźnicy, o Hellenowie wszystkich plemion; a igrzyska olimpijskie, które są niczym innym jak ofiarami pogrzebowymi Pelopsa, przypisuje sobie Zeus Fidiasza. Misteria były wtedy, jak prawdopodobne, igrzyskami odbywanymi na cześć zmarłych; tak samo było z wyroczniami i oba stały się publiczne. Ale misteria w Sagrze [43] i w Alimos w Attyce były ograniczone do Aten. Ale te zawody i fallusy poświęcone Dionizosowi były wstydem dla świata, przenikając życie swoim śmiercionośnym wpływem. Bo Dionizos, pragnąc gorąco zstąpić do Hadesu, nie znał drogi; człowiek imieniem Prosymnus oferuje mu, że mu to powie, nie bez nagrody. Nagroda była haniebna, choć nie w opinii Dionizosa: była to afrodyzjańska łaska, o którą poproszono Dionizosa jako nagrodę. Bóg nie wahał się spełnić prośby, którą mu złożono, i obiecał spełnić ją, jeśli wróci, i potwierdził swoją obietnicę przysięgą. Poznawszy drogę, odszedł i wrócił: nie znalazł Prosymnosa, ponieważ ten umarł. Aby dotrzymać obietnicy danej ukochanemu, rzucił się do grobu i spłonął nienaturalnym pożądaniem. Odciąwszy gałązkę figową, która mu podeszła, uformował podobiznę membrum virile i usiadł na niej; wypełniając w ten sposób obietnicę daną zmarłemu. Jako mistyczne upamiętnienie tego wydarzenia, fallusy są wznoszone ku czci Dionizosa przez różne miasta. „Gdyby nie urządzano procesji na cześć Dionizosa i nie śpiewano najbardziej bezwstydnych pieśni na cześć pudendy, wszystko poszłoby źle” — mówi Heraklit. To właśnie Pluton i Dionizos, na cześć których oddają się szaleństwu i urządzają bachanalia — nie tyle, moim zdaniem, dla samej przyjemności,[42]upojenie, jak w imię bezwstydnego rytuału. Dlatego słusznie, ci, którzy stali się niewolnikami swoich namiętności, są waszymi bogami!
Co więcej, podobnie jak Heloci wśród Lacedemończyków, Apollo popadł w jarzmo niewoli u Admeta w Ferach, a Herkules u Omfale w Sardes. Posejdon był harówką u Laomedona; podobnie jak Apollo, który niczym nic niewarty sługa nie zdołał wyzwolić się spod władzy dawnego pana; w tym czasie mury Troi zostały przez nich zbudowane dla Frygijczyków. Homer nie wstydzi się mówić o Atenie, która ukazała się Odyseuszowi ze złotą lampą w ręku. Czytamy też o Afrodycie, niczym rozpustnej służącej, która zajęła miejsce dla Heleny naprzeciwko cudzołożnika, aby go uwieść do współżycia.
Panyasis także opowiada nam o licznych bogach, oprócz tych, którzy pełnili rolę sług, pisząc w ten sposób:
„Demeter poddała się niewoli, podobnie jak słynny kulawy bóg;
Poddał się jej Posejdon i Apollo, ze srebrnym łukiem,
Z człowiekiem śmiertelnym przez rok. I dziki Mars
Poddał się temu na polecenie swego ojca.”
I tak dalej.
Zgodnie z tym pozostaje mi przedstawić wam wasze miłosne i zmysłowe bóstwa, jako że pod każdym względem posiadają ludzkie uczucia.
„Bo ich ciało było śmiertelne”.
Homer pokazuje to najdobitniej, przedstawiając Afrodytę wydającą głośne i przenikliwe okrzyki z powodu rany; i opisując samego najbardziej wojowniczego Aresa jako rannego w brzuch przez Diomedesa. Polemon również mówi, że Atena została zraniona przez Ornytosa; co więcej, Homer mówi, że nawet Pluton został trafiony strzałą przez Herkulesa; a Panyasis opowiada, że promienie Słońca zostały trafione strzałami Herkulesa; [44] a ten sam Panyasis opowiada, że przez tego samego Herkulesa Hera, bogini małżeństwa, została zraniona w piaszczystym Pylos. Sosibios również opowiada, że Herkules został zraniony w rękę przez synów Hippokona. A jeśli są rany, to nie[43]jest krew. Bo ichor poetów jest bardziej odrażający niż krew; bo gnicie krwi nazywa się ichor. Dlatego lekarstwa i środki utrzymania, których potrzebują, muszą zostać dostarczone. Dlatego wspomina się o stołach, miksturach, śmiechu i obcowaniu; bo ludzie nie poświęcaliby się miłości, ani nie płodzili dzieci, ani nie spali, gdyby byli nieśmiertelni, nie mieli żadnych potrzeb i nigdy się nie starzeli. Sam Jowisz, będąc gościem Likaona Arkadyjczyka, zasiadł do ludzkiego stołu wśród Etiopczyków — stołu raczej nieludzkiego i zakazanego. Bo nasycił się ludzkim mięsem nieświadomie; bo bóg nie wiedział, że Likaon Arkadyjczyk, jego gospodarz, zabił jego syna (jego imię brzmiało Nyktimos) i podał go ugotowanego przed Zeusem.
To jest Jowisz dobry, proroczy, patron gościnności, opiekun błagających, łagodny, autor znaków, mściciel krzywd; raczej niesprawiedliwy, gwałciciel dobra i prawa, bezbożny, nieludzki, gwałtowny, uwodziciel, cudzołożnik, miłośnik. Ale może kiedy był taki, był mężczyzną; ale teraz te bajki wydają się zestarzały w naszych rękach. Zeus nie jest już wężem, łabędziem, ani orłem, ani rozwiązłym człowiekiem; bóg już nie lata, ani nie kocha chłopców, nie całuje, ani nie stosuje przemocy, chociaż nadal jest wiele pięknych kobiet, bardziej urodziwych niż Leda, bardziej rozkwitających niż Semele i chłopców o lepszej urodzie i manierach niż frygijski pasterz. Gdzie jest teraz ten orzeł? gdzie jest teraz ten łabędź? gdzie jest teraz sam Zeus? Zestarzał się wraz ze swoimi piórami; Bo jak dotąd nie żałuje on swoich miłosnych podbojów, ani nie uczy się go wstrzemięźliwości. Bajka jest przed wami: Leda nie żyje, łabędź nie żyje. Szukajcie swojego Jowisza. Nie przeszukujcie nieba, lecz ziemię. Kreteńczyk, w którego kraju został pochowany, wam go pokaże — mam na myśli Kallimacha w jego hymnach:
„Do grobu twego, królu,
Kreteńczycy ukształtowali!”
Ponieważ Zeus nie żyje, nie martw się, tak jak nie żyje Leda, łabędź, orzeł, rozpustnik i wąż. A teraz nawet przesądni zdają się, choć niechętnie,[44]naprawdę, aby zrozumieć swój błąd odnośnie bogów.
„Bo nie ze starego dębu ani ze skały,
Lecz ty pochodzisz od ludzi.” [45]
Ale wkrótce potem okaże się, że są to tylko dęby i kamienie. Staphylus mówi, że pewien Agamemnon był czczony jako Jowisz w Sparcie; a Fanokles w swojej księdze O Dzielnych i Pięknych opowiada, że Agamemnon, król Hellenów, wzniósł świątynię Afrodyty Argentyńskiej na cześć swego przyjaciela Argennusa. Artemida, zwana Uduszoną, jest czczona przez Arkadyjczyków, jak mówi Kallimach w swojej Księdze Przyczyn; a w Methymnie innej Artemidzie oddawano boskie honory, mianowicie Artemis Condylitis. Jest też świątynia innej Artemidy — Artemidy Podagry (lub dny moczanowej) — w Lakonice, jak mówi Sosibius. Polemon opowiada o wizerunku ziewającego Apollina; i znowu o innym wizerunku, czczonym w Elidzie, żarłocznego Apollina. Następnie Elejczycy składają ofiary Zeusowi, odstraszaczowi much; Rzymianie zaś składają ofiary Herkulesowi, odstraszaczowi much; a także Gorączce i Terrorowi, którego również zaliczają do sług Herkulesa. (Pomijam Argiwów, którzy czcili Afrodytę, otwierającą groby). Argiwowie i Spartanie czczą Artemidę Chelytis, czyli kaszlącą, od słowa χελύττειν, które w ich języku oznacza kaszel.
Czy wyobrażacie sobie, z jakiego źródła zacytowano te szczegóły? Przytaczam tu tylko te, które sami dostarczyliście; a wy zdajecie się nie rozpoznawać waszych autorów, których powołuję na świadków przeciwko waszej niewierze. Biedni wy, którzy wypełniliście bezbożnymi żartami całe swoje życie — życie w rzeczywistości pozbawione życia! Czyż nie czczony jest w Argos Zeus Łysy, a na Cyprze inny Zeus, mściciel? Czyż Argiwowie nie składają ofiar Afrodycie Peribaso (opiekunce) [46] i[45]Ateńczycy do Afrodyty Hetæry (kurtyzany), a Syrakuzanie do Afrodyty Kallipygos, którą Nikander gdzieś nazywa Kalliglutos (z pięknym zadem). Pomijam teraz milczeniem Dionizosa Choiropsalesa. [47] Sykiończycy czczą to bóstwo, które ustanowili bogiem muliebrii — patronem nieczystości — i religijnie czczą jako autora rozwiązłości. Tacy są więc ich bogowie; tacy są również ci, którzy szydzą z bogów, a raczej szydzą i obrażają samych siebie. O ileż lepsi są Egipcjanie, którzy w swoich miastach i wioskach oddają boską cześć nierozumnym stworzeniom, od Greków, którzy czczą takich bogów?
Bo jeśli są zwierzętami, to nie są cudzołożne ani rozwiązłe i nie szukają przyjemności w niczym, co jest sprzeczne z naturą. A czymże są te bóstwa, cóż tu jeszcze mówić, skoro już wystarczająco je wyeksponowałem? Co więcej, Egipcjanie, o których wspomniałem, są podzieleni w swoich obiektach kultu. Syenici czczą rybę zwaną „braiza”; a majota — to kolejna ryba — czczona jest przez mieszkańców Elefantyny; Oksyrynchici również czczą rybę, która wzięła swą nazwę od ich kraju. Z kolei Heraklitopolici czczą ichneumona, mieszkańcy Sais i Teb — owcę, Leukopolici wilka, Kynopolici psa, Memfici Apisa, mieszkańcy Mendesy — kozę. A wy, którzy jesteście o wiele lepsi od Egipcjan (nie chcę powiedzieć, że gorsi), którzy nigdy nie przestajecie śmiać się z Egipcjan każdego dnia waszego życia, czymże są niektórzy z was w odniesieniu do dzikich zwierząt? Spośród was Tesalowie oddają cześć bogom, zgodnie z pradawnym zwyczajem; a Tebańczycy łasice, za ich pomoc przy narodzinach Herkulesa. I znowu, czyż Tesalowie nie czczą mrówek, skoro dowiedzieli się, że Zeus pod postacią mrówki obcował z Eurymeduzą, córką Kletora, i spłodził Myrmidona? Polemon również opowiada, że mieszkańcy Troady czczą myszy z tego kraju, które nazywają[46]Smintojowie, ponieważ obgryzali cięciwy łuków swoich wrogów; i od tych właśnie myszy Apollo otrzymał przydomek Smintyjczyka. Heraklides w swoim dziele „ O budowie świątyń w Akarnanii ” pisze, że w miejscu, gdzie znajduje się przylądek Akcjum i świątynia Apollina Akcjum, składają muchom ofiarę z wołu.
Nie zapomnę też o Samijczykach: Samijczycy, jak mówi Euforion, czczą owce. Nie zapomnę też o Syryjczykach, którzy zamieszkują Fenicję, z których niektórzy czczą gołębie, a inni ryby, z tak wielką czcią, jak Elejczycy Zeusa. Cóż, skoro ci, których czcicie, nie są bogami, wydaje mi się konieczne ustalenie, czy to są naprawdę demony, które są uszeregowane, jak mówicie, w tym drugim rzędzie [następnie po bogach]. Bo jeśli rozpustni i nieczyści są demonami, rodzime demony, które uzyskały święte honory, mogą być odkryte tłumnie w waszych miastach: Menedemus wśród Cytnijczyków; wśród Tenijczyków, Kalistagoras; wśród Delijczyków, Anius; wśród Lakończyków, Astrabacus; na Faleriuszu czczony jest heros umieszczony na dziobie statków; A kapłanka pytyjska nakazała Platejczykom składać ofiary Androkratesowi i Demokratesowi, a także Cyklaeusowi i Leuko, gdy wojna medyjska osiągnęła apogeum. Innych demonów w dużej liczbie może ujawnić każdy, kto choć trochę się rozejrzy.
„Bo na ziemi, która wszystko żywi, jest ich trzy razy dziesięć tysięcy”
O demonach nieśmiertelnych, strażnikach ludzi mówiących elokwentnie.” [48] Kim są ci strażnicy, nie wahaj się, Beocjanie, powiedzieć. Czyż nie jest jasne, że to ci, o których wspomnieliśmy, i ci bardziej sławni, wielcy demony: Apollo, Artemida, Leto, Demeter, Kora, Pluton, Herkules i sam Zeus? Ale to przed ucieczką nas chronią, o Ascræanie, a może przed grzechem, bo przecież sami nigdy nie próbowali grzeszyć! W takim razie trafnie można by rzec:
„Ojciec, który nie przyjmuje napomnień, napomina swego syna”.
Jeśli są oni naszymi opiekunami, to nie dlatego, że żywią do nas jakiekolwiek życzliwe uczucia, lecz nastawieni na waszą zgubę, niczym pochlebcy, żerują na waszym majątku,[47]Zwabieni dymem. Same demony przyznają się do obżarstwa, mówiąc:
„Bo z należnymi ofiarami płynnymi i tłuszczem baranków,
Mój ołtarz wciąż był karmiony ich rękami;
Taki zaszczyt zawsze nam oddawano.” [49]
Jaką inną mowę by wypowiedzieli, gdyby bogowie Egipcjan, tacy jak koty i łasice, otrzymali dar mowy, niż tę homerycką i poetycką, która głosi ich upodobanie do smacznych zapachów i potraw? Tacy są wasi demony i bogowie, i półbogowie, jeśli w ogóle tak się nazywają, tak jak istnieją półosły (muły); nie brakuje wam bowiem określeń do tworzenia imion złożonych o charakterze bezbożności.
Rozdział 3 - Okrucieństwo ofiar składanych bogom
No cóż, powiedzmy teraz dodatkowo, jakimi nieludzkimi demonami, wrogo nastawionymi do rodzaju ludzkiego, byli wasi bogowie, nie tylko rozkoszujący się ludzkim szaleństwem, ale też chełpiący się ludzkimi rzeziami — to w zbrojnych konkursach o przewagę na stadionach, to w niezliczonych zmaganiach o sławę w wojnach dostarczających im środków przyjemności, aby móc obficie nasycić się mordowaniem ludzi. A teraz, niczym plagi nawiedzające miasta i narody, żądali okrutnych ofiar. Tak więc Arystomenes Messański zabił trzystu ludzi na cześć Zeusa Ithometana, sądząc, że hekatomby takiej liczby i jakości będą dobrymi znakami; wśród nich był Teopompos, król Lacedemończyków, szlachetna ofiara.
Taurydzi, ludzie zamieszkujący Chersonez Taurydzki, składają ofiary Taurydzkiej Artemidzie natychmiast po znalezieniu się na ich wybrzeżach obcych, którzy zostali porzuceni na morzu. Te ofiary Eurypides przedstawia w tragediach na scenie. Monimos opowiada w swoim traktacie o cudach, że w Pelli w Tesalii pewien człowiek z Achai został zabity w ofierze Peleusowi i Chironowi. O tym, że Lyktowie, którzy są kreteńskim plemieniem, zabili ludzi w ofierze Zeusowi, Antyklides pokazuje w swoich Podróżach do Domu; i że Lesbijki złożyły podobną ofiarę Dionizosowi, mówi Dozydas. Fokajczycy również (nie pominę takich, jakimi są), Pytokles informuje nas w swojej trzeciej księdze, O zgodzie, składają człowieka jako ofiarę całopalną Taurydzkiej Artemidzie.
Erechteusz z Attyki i Mariusz Rzymianin [50] składali ofiary[49]ich córki, — pierwsza do Ferefatty, jak Demaratus wspomina w swojej pierwszej księdze O sprawach tragicznych; druga do bóstw odstraszających zło, jak opowiada Doroteusz w swojej pierwszej księdze o sprawach italskich. Filantropijne, z pewnością, demony wydają się z tych przykładów; i jak ci, którzy czczą demony, nie mieliby być odpowiednio pobożni? Pierwsi są nazywani pięknym imieniem zbawicieli; a drudzy proszą o bezpieczeństwo od tych, którzy spiskują przeciwko ich bezpieczeństwu, wyobrażając sobie, że składają im ofiary z dobrymi znakami, a zapominają, że sami zabijają ludzi. Bo morderstwo nie staje się ofiarą, gdy jest popełnione w określonym miejscu. Nie powinieneś nazywać tego świętą ofiarą, jeśli ktoś zabija człowieka przy ołtarzu lub na drodze do Artemidy lub Zeusa, tak samo jak nie powinieneś go zabić z gniewu lub chciwości — inne demony bardzo podobne do pierwszego; ale ofiara tego rodzaju jest morderstwem i ludzką rzezią. Dlaczego więc, o ludzie, najmądrzejsi spośród wszystkich stworzeń, unikacie dzikich zwierząt i schodzicie z drogi dzikim zwierzętom, gdy natkniecie się na niedźwiedzia albo lwa?
„…Jak wtedy, gdy jakiś podróżnik szpieguje,
Zwinięty na ścieżce na zboczu góry,
Śmiercionośny wąż, który cofa się w pośpiechu,
Jego kończyny drżały, a policzki były blade.” [51]
Ale chociaż postrzegacie i rozumiecie, że demony są śmiertelnie niebezpieczne i złe, intryganci, wrogowie rodzaju ludzkiego i niszczyciele, dlaczego nie zboczycie z ich drogi ani nie odwrócicie ich od waszej? Jaką prawdę mogą powiedzieć źli albo jakie dobro mogą komukolwiek przynieść?
Mogę więc z łatwością wykazać, że człowiek jest lepszy od tych waszych bogów, którzy są tylko demonami; i mogę na przykład wykazać, że Cyrus i Solon byli lepsi od Apollina, który miał dary. Wasz Febos był miłośnikiem darów, ale nie mężczyzn. Zdradził swego przyjaciela Krezusa i, zapominając o nagrodzie, jaką otrzymał (tak dbał o swoją sławę), zaprowadził go przez rzekę Halys na stos. Demony kochają ludzi tak, że spychają ich na stos [nieugaszony]. Lecz, człowieku, który kochasz rodzaj ludzki bardziej i jesteś prawdomówniejszy niż Apollo, zlituj się nad tym, który jest przywiązany do stosu.[50]O Solonie, ogłoś prawdę; a ty, o Cyrusie, rozkaż zgasić ogień. Bądź więc mądry w końcu, o Krezusie, nauczony cierpieniem. Ten, którego czcisz, jest niewdzięczny; przyjmuje twoją nagrodę i po wzięciu złota gra fałszywie. „Spójrz jeszcze raz do końca”, o Solonie. To nie demon, ale człowiek ci to mówi. To nie dwuznaczne wyrocznie wypowiada Solon. Z łatwością go przyjmiesz. Tylko prawdę, o Barbarzyńco, przekonasz się na podstawie dowodu, że ta wyrocznia jest prawdziwa, gdy zostaniesz umieszczony na stosie. Stąd nie mogę się powstrzymać od zastanawiania się, jakimi wiarygodnymi powodami ci, którzy pierwsi zbłądzili, zostali zmuszeni do głoszenia ludziom zabobonów, gdy namawiali ich do czczenia złych demonów, czy to Foroneusa, czy Meropsa, czy kogokolwiek innego, kto wznosił im świątynie i ołtarze; a poza tym, jak głosi legenda, byli pierwszymi, którzy składali im ofiary. Ale niewątpliwie w następnych wiekach ludzie wymyślili sobie bogów, których mieli czcić. Nie ulega wątpliwości, że ten Eros, o którym mówi się, że należy do najstarszych bogów, nie był czczony przez nikogo, dopóki Charmus nie wziął małego chłopca i nie wzniósł mu ołtarza w Akademii — rzecz bardziej przystojna [52] niż pożądanie, które zaspokajał; i rozwiązłość występku nazywano ludźmi imieniem Eros, ubóstwiając w ten sposób nieokiełznaną żądzę. Ateńczycy z kolei nie wiedzieli, kim był Pan, dopóki Filippides im o tym nie powiedział.
Przesąd, jak można się było spodziewać, po takim wzroście stał się źródłem bezmyślnej niegodziwości; a nie powstrzymany, lecz wciąż rosnący i rozlewający się w pełnym rozkwicie, stał się źródłem wielu demonów i przejawiał się w składaniu ofiar z hekatombów, ustanawianiu uroczystych zgromadzeń, stawianiu wizerunków i budowaniu świątyń, które w rzeczywistości były grobowcami: nie pominę ich milczeniem, lecz dokładnie je zdemaskuję, choć nazywane są dostojną nazwą świątyń; to znaczy grobowce, które otrzymały nazwę świątyń. Lecz teraz wreszcie całkowicie porzućcie swój przesąd, czując wstyd, że oddajecie grobowce z religijną czcią. W świątyni Ateny w Larissie,[51]Na Akropolu znajduje się grób Akrizjusza; a w Atenach, na Akropolu, znajduje się grób Kekropsa, jak mówi Antioch w dziewiątej księdze swoich Dziejów. A co z Erichtoniosem? Czyż nie został pochowany w świątyni Poliasa? A Immarus, syn Eumolpusa i Dairy, czyż nie został pochowany w obrębie Elusinium, które jest pod Akropolem; a córki Keleusa, czyż nie zostały pochowane w Eleusis? Dlaczego miałbym ci wyliczać żony Hyperborejczyków? Nazywano je Hyperoche i Laodice; zostały pochowane w Artemizjum w Delos, które znajduje się w świątyni Apollina Delijskiego. Leandrias mówi, że Klearchus został pochowany w Milecie, w Didymaeum. Idąc za Mynda Zenonem, nie wypadało w tym kontekście pominąć grobu Leukofryny, pochowanej w świątyni Artemidy w Magnezji; ani ołtarza Apollina w Telmessus, o którym mówi się, że jest grobowcem Telmisseusza, wieszczka. Co więcej, Ptolemeusz, syn Agesarchosa, w swojej pierwszej księdze o Filopatorze, mówi, że Kinyras i potomkowie Kinyrasa zostali pochowani w świątyni Afrodyty w Pafos. Lecz cały czas by mi nie wystarczył, gdybym przeszedł przez groby, które uważacie za święte. A jeśli nie ogarnie was wstyd za te zuchwałe bezbożności, to dojdziecie do tego, że jesteście całkowicie martwi, pokładając, jak to naprawdę czynicie, swą ufność w umarłych.
„Biedni nieszczęśnicy, cóż to za nieszczęście was spotyka?
Wasze głowy są spowite ciemnością nocy.” [53]
Rozdział 4 — Absurdalność wizerunków
Jeśli ponadto wezmę i przedstawię wam do obejrzenia te właśnie wizerunki, to przeglądając je, dojdziecie do wniosku, jak głupi jest zwyczaj, w którym zostaliście wychowani, polegający na czczeniu bezsensownych dzieł rąk ludzkich. W starożytności Scytowie czcili szable, Arabowie kamienie, Persowie rzeki. A niektórzy, należący do innych, jeszcze starszych ras, ustawiali bloki drewna w widocznych miejscach i wznosili kamienne filary, które nazywano Xoana, od rzeźbienia materiału, z którego były wykonane. Wizerunek Artemidy w Ikarze był niewątpliwie z nieobrobionego drewna, podobnie jak wizerunek Kitheronijczyka. Tutaj był ścięty pień drzewa; a wizerunek Samijczyka Tutaj, jak mówi Aethlius, był początkowo deską, a następnie, za rządów Proklosa, wyrzeźbiono go w ludzką postać. A gdy Xoana zaczęto tworzyć na podobieństwo ludzi, otrzymali nazwę Brete — termin pochodzący od Brotos (człowiek). W Rzymie historyk Warron twierdzi, że w starożytności Xoanon Marsa — bożek, którym go czczono — był włócznią, gdyż artyści nie zajmowali się jeszcze tą pozorną, zgubną sztuką; ale gdy sztuka rozkwitła, błędy się nasiliły. To, że z kamieni i pni — a mówiąc krótko, z martwej materii — tworzyliście wizerunki ludzkiej postaci, czym stworzyliście fałszywą pobożność i zniesławiliście prawdę, jest teraz tak oczywiste, jak to tylko możliwe; nie wolno jednak odrzucać dowodu, jakiego wymaga dana kwestia.
Że posąg Zeusa w Olimpii i posąg Poliasa w[53]Ateny, zostały wykonane ze złota i kości słoniowej przez Fidiasza, jest znane każdemu; a że wizerunek Here w Samos został wykonany dłutem Euklidesa, Olimpichos opowiada w swoim dziele Samiaca. Nie miej więc wątpliwości, że spośród bogów zwanych w Atenach czcigodnymi, Skopas wykonał dwa z kamienia zwanego Lychnis, a Kalos ten, który podobno umieścili między sobą, jak pokazuje Polemon w czwartej ze swoich ksiąg skierowanych do Timaeusa. Nie musisz też wątpić co do wizerunków Zeusa i Apollina w Patarze w Licji, które wykonał Fidiasz, a także lwów, które z nimi spoczywają; a jeśli, jak niektórzy twierdzą, były one dziełem Bryxis, nie zaprzeczam — masz w nim innego twórcę wizerunków. Którykolwiek z nich chcesz, zapisz. Co więcej, posągi Posejdona i Amfitryty, czczone w Tenos, o wysokości dziewięciu łokci, są dziełem Ateńczyka Telezjusza, jak podaje Filochor. Demetriusz w drugiej księdze swojego „Argoliki ” pisze o wizerunku Here w Tyrynsie, że materiałem była grusza, a artystą Argus.
Wielu, być może, będzie zaskoczonych dowiadując się, że Palladion, który nazywa się Diopetes — to jest, spadł z nieba — który Diomedes i Odyseusz mają zabrać z Troi i złożyć w Demofoon, został wykonany z kości Pelopsa, tak jak Jowisz Olimpijski z innych kości — kości indyjskiego dzikiego zwierzęcia. Jako mój autorytet przytaczam Dionizjusza, który opowiada o tym w piątej części swojego Cyklu. A Apellas w Delfach mówi, że były dwa Palladia i że oba zostały wykonane przez ludzi. Ale aby nikt nie przypuszczał, że pominąłem je przez ignorancję, dodam, że wizerunek Dionizosa Morychusa w Atenach został wykonany z kamieni zwanych Phellata i był dziełem Szymona syna Eupalamusa, jak Polemon mówi w liście. Było też dwóch innych rzeźbiarzy na Krecie, jak sądzę: nazywali się Skyles i Dipoenus; i oni wykonali posągi Dioskurów w Argos, wizerunek Herkulesa w Tyrynsie i wizerunek Artemidy Munychi w Sykionie. Po co miałbym się nad tym rozwodzić, skoro mogę wskazać wam na samego wielkiego bóstwo i pokazać, kim on był, który, jak słyszymy, był ponad wszystkimi innymi[54]Uważany za godnego czci? O nim ośmielili się mówić jako o stworzeniu bez użycia rąk — mam na myśli egipskiego Serapisa. Niektórzy bowiem opowiadają, że został on wysłany w prezencie przez mieszkańców Synopy do Ptolemeusza Filadelfosa, króla Egipcjan, który zyskał ich łaskę, wysyłając im zboże z Egiptu, gdy umierali z głodu; i że ten bożek był wizerunkiem Plutona; a Ptolemeusz, otrzymawszy posąg, umieścił go na cyplu, który obecnie nazywa się Rakotis; gdzie otaczano czcią świątynię Serapisa, a w tym miejscu graniczyło święte ogrodzenie; i że kurtyzana Blistichis zmarła w Kanopos, Ptolemeusz kazał ją tam sprowadzić i pochować pod wspomnianą świątynią.
Inni mówią, że Serapis był pontyjskim bożkiem i został przewieziony z uroczystą pompą do Aleksandrii. Tylko Izydor mówi, że został przywieziony od Seleuków, w pobliżu Antiochii, których również nawiedził niedobór zboża i nakarmił Ptolemeusz. Ale Athenodorus, syn Sandona, chcąc udowodnić, że Serapis jest starożytny, w jakiś sposób popełnił błąd udowadniając, że jest to wizerunek wykonany rękami ludzkimi. Mówi, że Sezostris, król Egiptu, podbiwszy większość ras helleńskich, po powrocie do Egiptu przywiózł ze sobą wielu rzemieślników. Zgodnie z tym nakazał wykonanie posągu Ozyrysa, swojego przodka, w wystawnym stylu; a dzieło wykonał artysta Bryaksis, nie Ateńczyk, ale inny o tym samym imieniu, który użył w jego wykonaniu mieszanki różnych materiałów. Miał on bowiem opiłki ze złota, srebra, ołowiu i dodatkowo cyny; Nie brakowało też egipskich kamieni, a wśród nich były fragmenty szafiru, hematytu, szmaragdu i topazu. Zmieliwszy i wymieszawszy wszystkie te składniki, nadał kompozycji niebieski kolor, skąd wziął się ciemny odcień posągu; a po zmieszaniu całości z barwnikiem pozostałym po pogrzebie Ozyrysa i Apisa, uformował Serapisa, którego nazwa wskazuje na jego związek z grobem i konstrukcję z materiałów pogrzebowych, złożonych z Ozyrysa i Apisa, które razem tworzą Ozyrysa.
Do liczby bóstw dodano kolejne, nowe, z wielkim[55]W Egipcie panował religijny przepych, a w Grecji król Rzymian był bliski ubóstwienia Antinousa, którego kochał tak, jak Zeus Ganimedesa, a którego uroda była niezwykle rzadka: pożądanie bowiem niełatwo powstrzymać, pozbawione lęku; i ludzie teraz obchodzą święte noce Antinousa, haniebny charakter, którego kochanek, który je z nim spędził, dobrze znał. Czemu zaliczacie go do bogów, czczonego z powodu nieczystości? I dlaczego każecie go opłakiwać jak syna? I dlaczego rozwodzicie się nad jego urodą? Piękno splamione występkiem jest odrażające. Nie tyranizuj, o człowieku, piękna ani nie obrażaj młodości w jej rozkwicie. Zachowaj piękno w czystości, aby było prawdziwie piękne. Bądź królem piękna, a nie jego tyranem. Pozostań wolny, a wtedy uznam twoje piękno, ponieważ zachowałeś jego czysty wizerunek: wtedy będę czcił to prawdziwe piękno, które jest archetypem wszystkich pięknych. Grób rozpustnego chłopca to świątynia i miasto Antinousa. Bo tak jak świątynie otaczane są czcią, tak samo grobowce, piramidy, mauzolea i labirynty są świątyniami zmarłych, tak jak inne są grobowcami bogów. Jako nauczyciel w tej kwestii, przedstawię wam prorokinię Sybilli:
„Nie jest to wyrocznia Febusa,
Którego głupi ludzie nazywali Bogiem i fałszywie prorokiem;
Lecz wyrocznie wielkiego Boga, którego nie stworzyły ręce ludzkie,
Jak nieme bożki z rzeźbionego kamienia.” [54]
Przewiduje także zniszczenie świątyni, zapowiadając, że świątynia Artemidy Efeskiej zostanie pochłonięta przez trzęsienia ziemi i pęknięcia w ziemi, w następujący sposób:
„Leżąc na ziemi, Efez będzie lamentował, płacząc nad brzegiem,
I szukają świątyni, w której nie ma już żadnego mieszkańca”.
Mówi również, że świątynia Izydy i Serapisa zostanie zburzona i spalona:
„Izydo, trzykroć nieszczęsna bogini, zatrzymasz się przy strumieniach Nilu;
Samotny, oszalały, cichy, na piaskach Acheronu.
Następnie kontynuuje:
„A ty, Serapisie, przykryty stertą białych kamieni,
W trzykroć nieszczęsnym Egipcie pozostaną ogromne ruiny.
Lecz jeśli nie zwracasz uwagi na prorokinię, posłuchaj przynajmniej własnego filozofa, Heraklita z Efezu, ganiącego wizerunki za ich bezsensowność: „I do tych wizerunków modlą się, z takim samym skutkiem, jakby ktoś przemawiał do ścian swego domu”. Czyż nie należy się dziwić tym, którzy czczą kamienie i umieszczają je przed drzwiami, jakby zdolne do działania? Czczą Hermesa jako boga, a Aguieusa jako odźwiernego. Bo jeśli ludzie ganią ich za brak wrażeń, dlaczego czczą ich jako bogów? A jeśli uważa się, że są obdarzeni wrażeniami, dlaczego umieszczają ich przed drzwiami? Rzymianie, którzy przypisywali swoje największe sukcesy Fortunie i uważali ją za bardzo wielkie bóstwo, zabrali jej posąg do ustępu i tam go wznieśli, przeznaczając bogini jako odpowiednią świątynię — to, co konieczne. Lecz bezmyślne drewno i kamień, i bogate złoto, nie dbają ani o wonny zapach, ani o krew, ani o dym, przez który, będąc jednocześnie czczone i okadzane, stają się czarne; nie dbają też o cześć ani o zniewagę. A te wizerunki są mniej warte niż jakiekolwiek zwierzę. Nie mogę pojąć, jak przedmioty pozbawione zmysłów zostały ubóstwione i czuję się zmuszony litować się jako nędzni nieszczęśnicy nad tymi, którzy błąkają się po labiryntach tego szaleństwa: bo jeśli niektóre żywe stworzenia nie mają wszystkich zmysłów, jak robaki i gąsienice, i takie, które nawet od pierwszego wejrzenia wydają się niedoskonałe, jak krety i ryjówka, która, jak mówi Nicander, jest ślepa i nieokrzesana; to jednak są one lepsze od tych całkowicie bezmyślnych bożków i wizerunków.