E-book
6.83
drukowana A5
38.59
— Justyn Męczennik — Rozmowa z żydem Tryfonem

Bezpłatny fragment - — Justyn Męczennik — Rozmowa z żydem Tryfonem


Objętość:
242 str.
ISBN:
978-83-8245-163-4
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 38.59

O tekście

Opracowanie Justyna lest listem skierowanym do Marka Pompejusza. Co można powiedzieć o tekście? Rozmowa którą prowadzi Justyn miała miejsce po 135 roku bo tekst mówi o wojnie i o tym że Tryfon z tego właśnie powodu znalazł się w Azji Mniejszej. Justyn wspomina w rozmowie o Marcjonie i Walentynie jako odstępcach od wiary. Marcion i jego odstępstwo to rok ok. 140. Wydaje się że opis rozmowy jest specjalnie wydłużony niż był w rzeczywistości. Justyn cytuje całe rozdziły Izajasza i innych proroków, więc albo znał Biblię na pamięć, albo uzupełnił pisząc to opracowanie. W tekście można zauważyć że całość stanowi wypowiedzi Justyna a Tryfon czasami zadaje krótkie pytania. Trudno by przyznać że przypadkowe spotkanie było tak dokładnie przygotowane, a autor miał przy sobie wszystkie zwoje Starego Testamentu. Czyli rozmowa była wcześniej a tekst spisany o wiele poźniej i nie jest to dokładna relacja z rozmowy, ale opis który odzwierciedla poglądy Justyna.


Justyn prowadził szkołę w Rzymie zatem możemy się spodziewać że poglądy które on reprezentuje stały się poglądami kościoła w Rzymie. Późniejsi chrześcijanie wzorowali się na opracowaniu Justyna, stąd wywodzi się nauka zwana Teologią Zastępstwa, czyli że kościół jest nowym duchowym Izraelem. A Izrael wg. ciała został odrzucony. W 4 wieku dołączył do tego antysemityzm. W Konstytucjach Apostolskich z 4 wieku czytamy „przeklęty ten kto wejdzie do synagogi”. Dzisiejsze poglądy nie są te same i Kościoł Rzymski i protestancki nie uznają takiego spojrzenia. A dowodem na to jest to że sam papież Jan Paweł II wszedł do synagogi.

Moja opinia

Nie zgadzam się z teologią zastępstwa, antysemityzmem i z wieloma poglądami Justyna o tym że to żydzi winni są całego nieszczęścia. Po co zatem podaje to opracowanie? Bo jest to dzieło historyczne które ukazuje nam jakimi poglądami kierowali się Ojcowie Apostolscy a nie stosuje katechezy. Czyli pokazuje myślenie tamtych czasów a nie propaguje poglądów Justyna. Czy zatem pogląd Justyna wywodzi się z czasów apostolskich? nie! ponieważ w listach apostoła Pawła właśnie skierowanym do Rzymian roz.11,28—29 jest podane o żydach którzy nie przyjmują ewangeli


28. Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców. 29. Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże.


100 lat później ten pogląd apostolski został odwrócony. Co było tego przyczyną? Dwa powstania żydowskie które sprawiły że żydzi byli postrzegani jako buntownicy przeciwko władzy Rzymskiej, a że utożsamiano chrześcijan i żydów jako tą samą religię więc chrześcijanie zaczeli się seperować i tłumaczyć że oni są osobnym tworem, i nie mają nic wspólnego z żydami. Żydzi robili to samo, nie przyznawali się do chrześcijaństwa bo to było zakazane w całym Imperium Rzymskim. W czasie powstania Bar Kochby gdy nie było w Jerozolimie władzy Rzymskiej chrześcijanie byli prześladowani za nie uznawanie Bar Kochby jako mesjasza, co również doprowadziło do głebokiej seperacji między nimi. Rozdział 123 propagujący teologię zastępstwa jest sprzeczny z moim poglądem. I chociaż miałem ochotę go usunąć to jednak postanowiłem go zostawić bo jest to wypowiedź Justyna a nie moja. Czytelnik powinien wiedzieć na czym oparli swoją naukę biskupi w 4 wieku, i co doprowadziło w późniejszym czasie do antysemityzmu w kościele.


Czy zatem warto opierać się na poglądach ludzi z pierwszych wieków? Nie! Trzeba samemu sprawdzić co jest prawdą, bo mamy mnóstwo naleciałości, błędów teologicznych. Naszą podstawą ma być Słowo Boże, natchnione przez Boga a nie ludzkie poglądy. A właśnie kościoły historyczne opierają się na uchwałach poprzednich wieków, a te na poglądach ludzkich na podstawie wypowiedzi zawartych we wczesnych pismach. Mamy tego przykład w VIII wieku kiedy to synody wzajemnie się wyklinały i potępiały. Prawda jest tylko w Chrystusie. Drugą rzeczą jaką należy wspomnieć to to że w średniowieczu fałszowano pisma Ojców Kościoła, czyli dopisywano im zdania, a nawet całe rozdziały przykładem jest PsełdoIgnacy czyli Ignacemu Antiocheńskiemu podopisywano poglądy średniowieczne. Dlaczego? slużyło to w walce z przeciwnikami danych teorii, aby im udowodnić że nauka kościoła na swoje poparcie w czasach pierwszych chrześcijan. Więc ilu Ojcom Kościoła dopisano zdania nie wiemy. Nie oszczędzono nawet Pisma Świetego słynny tekst z 1 listu Jana „Trzech jest świadków Ojciec Syn i Duch” jest znanym dopiskiem średniowiecznym i obecnie nie jest stosowany w żadnym z przekałdów Biblii. Zatem jedynym wiarygodnym źródłem pozostaje Pismo Święte.

Czy kościół w Rzymie był antysemicki?

Nie! Bo czytamy że modlili się za żydów którzy ich prześladowali. O tym czytamy w rozdziale

Roz 133

„Zaprawdę, wasza ręka jest wzniosła, abyście popełnili zło, bo zabiliście Chrystusa, a nie okazaliście mu skruchy; ale po za tym nienawidzicie i mordujecie tych, którzy przez Niego uwierzyli w Boga i Ojca wszystkich, tak często, jak tylko potraficie; i przeklinajcie Go nieustannie, jak również tych, którzy są po jego stronie; podczas gdy wszyscy modlimy się za was i za wszystkich ludzi, jak nauczył nas nasz Chrystus i Pan, kiedy nakazał nam modlić się nawet za naszych wrogów i kochać tych, którzy nas nienawidzą, i błogosławić tym, którzy nas przeklinają”.


Błędy Justyna


Justyn jest flegmatykiem, co widać z jego sposobu pisania, to typ charakteru który rozciąga rozmowę w nieskończoność, i to w taki sposób że nie wiadomo o co mu chodzi. Choleryk napisze krótko, wykazuje najpotrzebniejsze zdania. Justyn cytuje całe rozdziały które wprowadzają u czytelnika niezrozumienie sedna tematu, czytelnik gubi wątek. Justyn rzuca epitety w rozmowie. Zawsze należy trzymać się tematu i nigdy nie oceniać rozmówcy. Rzucanie takich epitetów jak jesteście głupi, nie słuchacie, jest obrażaniem rozmówcy a nie argumentem. W rozmowie teologicznej nie wolno oceniać człowieka. Justyn często rzuca oskarżenia ale jest to zgodne z jego czasami, dotyczą narodu a nie Tryfona i nie jest to postawa antysemicka bo trzebaby było oskarżyć też Boga który przez Izajasza czy Jeremiasza rzuca ostre słowa na Izrael


Jer. 4:22

22. Jakże głupi jest mój lud, nic o mnie nie wie. Niemądre to i nierozumne dzieci. Są biegłe w czynieniu zła, lecz dobrze czynić nie umieją.


Jezus mówi do przywódców „groby pobielane” a Jan Chrzciciel „plemię żmijowe”

Justyn Gubi się w swych wypowiedziach, często powtarza te same historie na co zwrócił mu uwagę Tryfon. Tryfon kilka razy zadaje to samo pytanie i nie dostaje odpowiedzi, bo Justyn twierdzi że nie skończył poprzedniej myśli, a po tym zapomniał że zadano mu pytanie.

List Justyna

ROZDZIAŁ 1.


Kiedy pewnego ranka szedłem na spacery Xystusem, spotkał mnie pewien człowiek z innymi osobami w jego towarzystwie i powiedział: „Witaj, filozofie!”. Zaraz po tych słowach odwrócił się i poszedł ze mną; jego przyjaciele również poszli za nim. A ja z kolei zwróciwszy się do niego, powiedziałem: „W czym leży sprawa?

A on odpowiedział: „Zostałem pouczony”, mówi, „od Koryntha Sokratejskiego w Argos, że nie powinienem gardzić ani traktować obojętnie tych, którzy ubierają się w ten strój, ale okazywać im wszelką życzliwość i przebywać z, bo być może jakaś korzyść wynikłaby ze stosunku albo z jakimś takim mężczyzną, albo ze mną. Poza tym dobrze jest dla obojga, jeśli jeden lub drugi odniesie korzyść. Dlatego z tego powodu, gdy tylko kogoś zobaczę w takim stroju z radością zbliżam się do niego, a teraz, z tego samego powodu, chętnie cię zaczepiłem, a ci towarzyszą mi w oczekiwaniu, że usłyszą od ciebie coś pożytecznego.”


— Ale kim jesteś, najwspanialszy człowieku? Odpowiedziałem mu więc żartem.

Potem powiedział mi szczerze zarówno swoje imię, jak i rodzinę. „Tryfon” — mówi — „jestem wezwany; jestem Hebrajczykiem obrzezanym, a po ucieczce z wojny prowadzonej tam ostatnio, spędzam dni w Grecji, a głównie w Koryncie”.


I w czym — powiedziałem — czy odniesiesz tyle pożytku z filozofii, co z własnego prawodawcy i proroków?


Dlaczego nie?” — odpowiedział.„ Czy filozofowie nie zwracają uwagi na Boga w każdej mowie? I czy nie pojawiają się do nich ciągle pytania o Jego jedność i opatrzność? Czy nie jest to naprawdę obowiązkiem filofii, badać Bóstwo? ”„ Z pewnością” — powiedziałem -„ tak też uwierzyliśmy. Ale większość nie zastanawiała się nad tym, czy jest jeden, czy więcej bogów i czy szanują każdego z nas, czy nie, tak jakby ta wiedza nie przyczyniła się do naszego szczęścia; ba, ponadto usiłują nas przekonać, że Bóg troszczy się o wszechświat z jego rodzajami i gatunkami, ale nie o mnie i ciebie, i każdego z osobna, ponieważ w przeciwnym razie z pewnością nie musielibyśmy modlić się do Niego w dzień iw nocy. Ale nie jest trudno zrozumieć konsekwencje tego; za nieustraszoność i swobodę w mówieniu skutkują utrzymaniem tych opinii, czynią i mówią, co wybiorą, nie bojąc się kary ani nie spodziewając się żadnej korzyści od Boga. Bo jak mogli? Twierdzą, że zawsze będzie to samo; a ponadto, że ja i wy znowu będziemy żyć w podobny sposób, nie stając się ani lepszymi, ani gorszymi ludźmi. Ale są też tacy, którzy sądząc, że dusza jest nieśmiertelna i niematerialna, wierzą, że chociaż popełnili zło, to nie doznają kary (bo to, co niematerialne, jest niewrażliwe), i że dusza w konsekwencji swej nieśmiertelności nie potrzebuje niczego od Boga. „nie stali się ani lepszymi, ani gorszymi ludźmi. Ale są też tacy, którzy sądząc, że dusza jest nieśmiertelna i niematerialna, wierzą, że chociaż popełnili zło, to nie doznają kary (bo to, co niematerialne, jest niewrażliwe), i że dusza w konsekwencji swej nieśmiertelności nie potrzebuje niczego od Boga. „nie stali się ani lepszymi, ani gorszymi ludźmi. Ale są też tacy, którzy sądząc, że dusza jest nieśmiertelna i niematerialna, wierzą, że chociaż popełnili zło, to nie doznają kary (bo to, co niematerialne, jest niewrażliwe), i że dusza w konsekwencji swej nieśmiertelności nie potrzebuje niczego od Boga.”


A on, uśmiechając się delikatnie, powiedział: „Powiedz nam, co myślisz o tych sprawach i jaki masz pomysł na szacunek do Boga i jaka jest twoja filozofia”.


ROZDZIAŁ II — JUSTIN OPISUJE SWOJE STUDIA Z FILOZOFII.


„Powiem wam” — powiedziałem — „co mi się wydaje, gdyż filozofia jest w istocie największym dobrem i najbardziej zaszczytnym wobec Boga, do którego prowadzi nas i tylko nas chwali; i są to prawdziwie święci ludzie zwróciły uwagę na filozofię. Czym jednak jest filozofia i powód, dla którego została zesłana ludziom, umknęło uwadze większości, bo nie byłoby ani platonistów, ani stoików, ani perypatetyków, ani teoretyków, ani pitagorejczyków, ta wiedza jest jednością. Chcę wam powiedzieć, dlaczego stało się to wielogłowe. Zdarzyło się, że ci, którzy pierwsi zajmowali się tym [tj. Filozofią], a zatem byli szanowani mężami wybitnymi, zostali zastąpieni przez tych, którzy nie badali prawdy, a jedynie podziwiali wytrwałość i samodyscyplinę tych pierwszych, a także nowość doktryn; i każdy myślał, że to prawda, czego nauczył się od swego nauczyciela: ponadto te ostatnie osoby przekazywały swoje następcom takie rzeczy i inne im podobne; a ten system został nazwany imieniem tego, który był nazywany ojcem doktryny. Chcąc z początku osobiście porozmawiać z jednym z tych ludzi, poddałem się pewnemu stoikowi; i spędziwszy z nim dużo czasu, gdy nie uzyskałem dalszej wiedzy o Bogu (bo on sam siebie nie znał, onfantazyjny, przebiegły. I ten człowiek, zabawiwszy mnie przez kilka pierwszych dni, poprosił mnie o uregulowanie opłaty, aby nasze współżycie nie było nieopłacalne. Jego też z tego powodu porzuciłem, wierząc, że w ogóle nie jest filozofem. Ale kiedy moja dusza gorąco pragnęła usłyszeć osobliwą i doborową filozofię, przybyłem do pitagorejczyka, bardzo sławnego — człowieka, który dużo myślał o własnej mądrości. A potem, kiedy miałem z nim rozmowę, chcąc zostać jego słuchaczem i uczniem, powiedział: „Co wtedy? Czy znasz muzykę, astronomię i geometrię? Czy spodziewasz się dostrzec którąkolwiek z tych rzeczy, które prowadzą do szczęśliwego życia, jeśli nie zostałeś najpierw poinformowany o punktach, które odzwyczajają duszę od obiektów zmysłowych i dostosowują ją do przedmiotów, które należą do umysłu aby mógł kontemplować to, co w swej istocie jest szlachetne i to, co w swej istocie jest dobre? Pochwaliwszy wiele z tych gałęzi nauki i mówiąc mi, że są one konieczne, odprawił mnie, gdy wyznałem mu swoją ignorancję. W związku z tym przyjąłem to dość niecierpliwie, jak należało się spodziewać, gdy zawiodłem swoją nadzieję, tym bardziej, że uważałem, że ten człowiek ma pewną wiedzę; ale zastanawiając się ponownie nad przestrzenią czasu, w której musiałbym pozostawać nad tymi gałęziami nauki, nie byłem w stanie znieść dłuższego zwlekania. W moim bezradnym stanie przyszło mi do głowy spotkanie z platonikami, bo ich sława była wielka. Spędziłem więc jak najwięcej czasu z kimś, kto niedawno osiadł w naszym mieście, — mądrym człowiekiem, zajmującym wysoką pozycję wśród platonistów, — i robiłem postępy, i codziennie dokonywał największych ulepszeń. A postrzeganie niematerialnych rzeczy całkiem mnie obezwładniło, a kontemplacja idei dostarczyła mi skrzydeł, tak że po krótkiej chwili pomyślałem, że stałem się mądry; i taka była moja głupota, spodziewałem się od razu spojrzeć na Boga, bo to koniec filozofii Platona.


ROZDZIAŁ III — JUSTIN PRZEDSTAWIA SPOSÓB JEGO NAWRÓCENIA.


„A gdy byłem w ten sposób usposobiony, kiedy chciałem w pewnym momencie być wypełniony wielką ciszą i unikać ścieżki ludzi, szedłem na pewne pole niedaleko morza. A kiedy byłem blisko tego miejsca pewnego dnia, gdy doszedłem do tego, że zamierzałem być sam, pewien starzec, bynajmniej z pozoru niegodny pogardy, o łagodnych i czcigodnych manierach, podążył za mną z niewielkiej odległości. utkwiłem w nim raczej bacznie oczy.

„A on powiedział: „Czy mnie znasz?”

Odpowiedziałem przecząco.

— „Dlaczego więc” — powiedział do mnie — „tak na mnie patrzysz?

— „Jestem zdumiony” — powiedziałem — „ponieważ przypadkiem znalazłeś się w moim towarzystwie w tym samym miejscu, bo nie spodziewałem się tu nikogo”.

„I mówi do mnie: „Martwię się o część moich domowników. Ci odeszli ode mnie, dlatego przyszedłem, aby ich osobiście szukać, jeśli może gdzieś się pojawią. ty tutaj?” powiedział do mnie.

— „Cieszę się” — powiedziałem — „w takich spacerach, na których moja uwaga nie jest rozpraszana, bo rozmowa ze sobą jest nieprzerwana, a takie miejsca najlepiej nadają się do filologii”.

— „Czy jesteś więc filologiem”, powiedział, ale nie jesteś miłośnikiem czynów ani prawdy? I czy nie chcesz być człowiekiem praktycznym, a raczej sofistą?

„Jakiż większe dzieło” — powiedziałem — można by dokonać od tego, aby pokazać powód, który rządzi wszystkim, a po uchwyceniu go i wzniesieniu się na nim, spojrzeć z góry na błędy innych i ich dążenia „Ale bez filozofii i słusznego powodu, roztropność nie byłaby obecna nikomu. ważne jednak, jeśli rzeczywiście uzależni się je od filozofii, to mają umiarkowaną wartość i są godne akceptacji; ale pozbawione jej i nie towarzyszące jej, są wulgarne i szorstkie dla tych, którzy je realizują”.

„Czy zatem filozofia czyni szczęście?” powiedział, przerywając.

— „Oczywiście” — powiedziałem — „i tylko to”.

— „Czym w takim razie jest filozofia?” mówi: „a czym jest szczęście? Módl się, powiedz mi, chyba że coś przeszkadza ci powiedzieć.”

„A zatem filozofia — powiedziałem — jest wiedzą o tym, co naprawdę istnieje, i jasnym zrozumieniem prawdy, a szczęście jest nagrodą za taką wiedzę i mądrość”.

— „Ale jak nazywasz Boga?” he Said — On powiedział.

„„To, co zawsze zachowuje tę samą naturę i w ten sam sposób i jest przyczyną wszystkich innych rzeczy — to rzeczywiście jest Bóg”. Odpowiedziałem mu więc, a on wysłuchał mnie z przyjemnością i znowu mnie przesłuchiwał:

„Czy wiedza nie jest terminem wspólnym dla różnych spraw? Bo w sztukach wszelkiego rodzaju ten, kto zna którąkolwiek z nich, jest nazywany człowiekiem zręcznym w sztuce generałów, rządzenia lub uzdrawiania w równym stopniu. Ale w sztuce boskiej i sprawy ludzkie tak nie jest. Czy istnieje wiedza, która pozwala zrozumieć rzeczy ludzkie i boskie, a następnie dogłębne poznanie boskości i ich prawości?

— „Oczywiście” — odpowiedziałem.

— „A więc co? Czy w ten sam sposób znamy człowieka i„ Boga, tak jak znamy muzykę, arytmetykę, astronomię czy inną podobną gałąź ”?

— „Wcale nie” — odpowiedziałem.

„Zatem nie odpowiedziałeś mi poprawnie”, powiedział, „ponieważ niektóre [gałęzie wiedzy] przychodzą do nas poprzez naukę lub jakąś pracę, podczas gdy dla innych mamy wiedzę z widzenia. Otóż, gdyby ktoś powiedział wy, że istnieje w Indiach zwierzę o naturze odmiennej od wszystkich innych, ale takiego a takiego, wielopostaciowego i różnorodnego, nie wiedzielibyście o tym, zanim je ujrzelibyście; ale nie bylibyście również kompetentni, aby w jakikolwiek sposób je opisać, chyba że usłyszysz od kogoś, kto to widział.

— „Na pewno nie” — powiedziałem.

— „Jak więc — powiedział — filozofowie mieliby słusznie sądzić o Bogu lub mówić prawdę, skoro o Nim nie wiedzą, nigdy Go nie widzieli ani Go nie słyszeli?”

„Ależ, ojcze — powiedziałem — Bóstwa nie można zobaczyć jedynie oczami, tak jak inne żywe istoty, ale jest ono dostrzegalne tylko dla umysłu, jak mówi Platon, a ja mu wierzę”.


ROZDZIAŁ IV — SAMA DUSZA NIE MOŻE WIDZIĆ BOGA.


„Czy zatem istnieje taka i tak wielka moc w naszym umyśle? Czy może człowiek nie dostrzeże wcześniej zmysłem? Czy umysł ludzki kiedykolwiek zobaczy Boga, jeśli nie jest mu nakłaniany przez Ducha Świętego?”

„Platon rzeczywiście mówi — odpowiedziałem — że oko umysłu ma taką naturę i zostało dane w tym celu, abyśmy mogli zobaczyć tę samą Istotę, kiedy umysł jest czysty sam w sobie, który jest przyczyną wszystkich rozeznanych przez umysł, bez koloru, bez formy, bez wielkości — w istocie nic, na co spogląda cielesne oko; ale jest to coś takiego, mówi dalej, co jest poza wszelką istotą, niewysłowione i niewytłumaczalne, ale tylko szlachetne i dobre, przychodzące nagle do dusz dobrze usposobionych z powodu ich powinowactwa i pragnienia ujrzenia Go”.

„Jakie więc pokrewieństwo” — odpowiedział — „istnieje między nami a Bogiem? Czy dusza jest również boska i nieśmiertelna, i jest częścią tego bardzo królewskiego umysłu? I nawet jeśli widzi Boga, tak też jest to osiągalne dla nas wyobrazić sobie Bóstwo w naszym umyśle, a stamtąd stać się szczęśliwym?


— Oczywiście — powiedziałem.

— „I czy wszystkie dusze wszystkich żywych istot Go pojmują?” — zapytał — czy też są dusze ludzi jednego rodzaju, a dusze koni i osłów innego rodzaju?


— „Nie, ale dusze, które są we wszystkich są podobne” — odpowiedziałem.

„W takim razie” — mówi — „czy konie i osły zobaczą, czy też widziały kiedyś, Boże?”.


„Nie” — powiedziałem — „bo większość ludzi tego nie zrobi, ratując tych, którzy będą żyć sprawiedliwie, oczyszczeni przez prawość i każdą inną cnotę”.

— „A zatem nie jest tak — powiedział -„ ze względu na swoje pokrewieństwo, że człowiek widzi Boga ani dlatego, że ma umysł, ale dlatego, że jest umiarkowany i prawy?”


„Tak” — powiedziałem — „a ponieważ ma to, dzięki czemu dostrzega Boga”.

— „Co wtedy? Czy kozy lub owce kogoś ranią?”

— „Nikt pod żadnym względem” — powiedziałem.

„Dlatego te zwierzęta ujrzą [Boga] według waszej relacji” — mówi.

„Nie, gdyż ich ciało ma taką naturę, jest dla nich przeszkodą”.

„Przyłączył się ponownie: „Gdyby te zwierzęta potrafiły mówić, bądźcie pewni, że z większym rozsądkiem wyśmiewają nasze ciało; ale teraz odrzućmy ten temat i pozwólmy wam go przyznać, jak mówicie. Powiedz mi jednak, że: Czy dusza widzi [Boga], dopóki jest w ciele, czy po tym, jak została z niego usunięta?

„Dopóki jest w postaci człowieka, możliwe jest, że„ kontynuuję”, osiągnie to za pomocą umysłu; ale zwłaszcza gdy jest on uwolniony od ciała i będąc oddzielnym sama z siebie zdobywa to, czego nie mogłaby stale i całkowicie kochać”.

— „Czy to pamięta o tym [spojrzeniu Bożym], kiedy jest znowu w człowieku?”

— „Nie wydaje mi się, żeby tak było” — powiedziałem.

„„Co zatem jest zaletą dla tych, którzy widzieli [Bogu]? Lub co ma kto widział więcej niż ten, kto nie widział, chyba że pamięta ten fakt, że nie widział?

— „Nie wiem” — odpowiedziałem.

„A co cierpią ci, których uważa się za niegodnych tego widowiska?” he Said — On powiedział.

„„Są uwięzieni w ciałach niektórych dzikich zwierząt i to jest ich kara”.

— „Czy więc wiedzą, że to z tego powodu przybierają taką postać i że popełnili jakiś grzech?”.

„„Nie sądzę.”

— „A zatem ci nie czerpią żadnej korzyści ze swojej kary, jak się wydaje; ponadto powiedziałbym, że nie są karani, chyba że są świadomi kary”.

— „Rzeczywiście nie”.

„Dlatego dusze ani nie widzą Boga, ani nie migrują do innych ciał, bo wiedziałyby, że są karane, i bałyby się później popełnić nawet najbardziej trywialny grzech. Ale mogą dostrzec, że Bóg istnieje i że prawość i pobożność są honorowe, zgadzam się też z tobą — powiedział.

„Masz rację” — odpowiedziałem.

Rozmowa o duszy

ROZDZIAŁ V


— „Ci filozofowie więc nic nie wiedzą o tych rzeczach, bo nie potrafią powiedzieć, czym jest dusza”.

„„Nie wydaje się, żeby tak było”.

— „Ani też nie należy go nazywać nieśmiertelnym, bo jeśli jest nieśmiertelny, to jest po prostu niezrodzony”.

„Według niektórych, którzy są nazywani platonikami”, jest on jednocześnie niezamierzony i nieśmiertelny”.

— „Czy twierdzisz, że świat też się nie rozpoczął?”

— „Niektórzy tak twierdzą. Jednak ja się z nimi nie zgadzam”.

„Masz rację; z jakiego powodu można przypuszczać, że ciało tak solidne, posiadające opór, złożone, zmienne, rozkładające się i odnawiane każdego dnia, nie powstało z jakiejś przyczyny? Ale jeśli świat jest zrodzony, dusze też są z konieczności spłodzeni; a być może kiedyś nie istnieli, ponieważ powstali ze względu na ludzi i inne żyjące stworzenia, jeśli powiesz, że zostały spłodzone całkowicie oddzielnie, a nie razem z ich ciałami. — „Wydaje się, że to prawda”.


— „A zatem nie są nieśmiertelni?”

„Nie, odkąd świat wydał nam się poczęty”.

— „Ale nie mówię, w istocie, że wszystkie dusze umierają, bo to było naprawdę szczęściem dla zła. Co wtedy? Dusze pobożnych pozostają w lepszym miejscu, podczas gdy dusze niesprawiedliwych i niegodziwych są co gorsza, czekając na czas sądu. W ten sposób niektórzy, którzy wydawali się godni Boga, nigdy nie umierają, ale inni są karani, dopóki Bóg zechce, aby istnieli i byli ukarani.

ani też dobrowolnie nie przemieniliby się w świnie, węże i psy, i rzeczywiście nie byłoby po prostu zmuszać ich, gdyby nie byli poczęci. Bo to, co nie zostało zrodzone, jest podobne, równe i to samo z tym, co nie zostało zrodzone; i ani pod względem mocy, ani honoru nie powinno być przedkładane jedno nad drugie, a zatem nie ma wielu rzeczy, które są nierozwinięte: bo gdyby była między nimi jakaś różnica, nie odkryłbyś przyczyny różnicy, chociaż szukałeś to; ale po tym, jak pozwoliłeś umysłowi kiedykolwiek wędrować w nieskończoność, w końcu, zmęczony, stanąłbyś na jednym Niezrodzonym i powiedział, że to jest Przyczyna wszystkiego. Czy takie umknęły uwadze Platona i Pitagorasa, tych mędrców — powiedziałem — którzy byli dla nas murem i fortecą filozofii?


ROZDZIAŁ VI — TE RZECZY BYŁY NIEZNANE PLATONOWI I INNYM FILOZOFOM.


ilekroć trzeba tę harmonię zburzyć, dusza opuszcza ciało, a człowieka już nie ma; mimo to, ilekroć dusza musi przestać istnieć, duch życia jest z niej usuwany i nie ma już duszy, ale wraca do miejsca, z którego została zabrana”.


ROZDZIAŁ VII — WIEDZA O PRAWDZIE, KTÓREJ MOŻNA WYSZUKIWAĆ TYLKO OD PROROKÓW.


— „Czy zatem ktoś powinien zatrudnić nauczyciela?” Mówię: „albo skąd można pomóc, jeśli nawet w nich nie ma prawdy?”.

widząc, że byli świadkami prawdy ponad wszelkimi dowodami i godnymi wiary; i te wydarzenia, które się wydarzyły, i te, które się dzieją, zmuszają cię do zaakceptowania ich wypowiedzi, chociaż rzeczywiście mieli prawo przypisywać sobie cuda, których dokonali, ponieważ obaj chwalili Stwórcę, Bogiem i Ojcem wszystkich rzeczy, i głosił swego Syna, Chrystusa [posłanego] przez Niego, który zaprawdę, fałszywi prorocy, napełnieni kłamliwym nieczystym duchem, nie czynili ani nie czynią, lecz ośmielają się czynić pewne cudowne czyny aby zadziwiać ludzi i wychwalać duchy i demony błędu. Ale módlcie się, aby przede wszystkim otworzyły się wam bramy światła; bo te rzeczy nie mogą być przez wszystkich dostrzeżone ani zrozumiane,


ROZDZIAŁ VIII — JUSTYN POŁĄCZONY Z MIŁOŚCIĄ DO CHRYSTUSA


Mówiąc te i wiele innych rzeczy, o których obecnie nie ma czasu wspominać, odszedł, prosząc mnie, bym się nimi zajął, i od tamtej pory go nie widziałem. Ale od razu płomień zapłonął w mojej duszy; i opętała mnie miłość do proroków i do tych ludzi, którzy są przyjaciółmi Chrystusa, i podczas gdy w myślach jego słów rozmyślam, uważam, że tylko ta filozofia jest bezpieczna i opłacalna. Dlatego iz tego powodu jestem filozofem Ponadto chciałbym, aby wszyscy, podejmując postanowienie podobne do mojego, nie trzymali się z daleka od słów Zbawiciela, ponieważ posiadają w sobie straszliwą moc i są wystarczające, aby natchnąć tych, którzy zbaczają z drogi. prawości z bojaźnią, podczas gdy najsłodszy odpoczynek daje tym, którzy pilnie je praktykują. Jeśli więc troszczysz się o siebie, a jeśli z zapałem poszukujesz zbawienia i jeśli wierzysz w Boga, możesz — skoro nie jesteś obojętny — poznać Chrystusa Bożego i po inicjacji wieść szczęśliwe życie”.


Kiedy to powiedziałem, moi ukochani przyjaciele, ci, którzy byli z Tryfonem, śmiali się; ale on, uśmiechając się, mówi: „Przyjmuję twoje inne uwagi i podziwiam gorliwość, z jaką studiujesz rzeczy boskie; ale lepiej byłoby, gdybyś nadal pozostawał w filozofii Platona lub innego człowieka, kultywując wytrwałość, panowanie nad sobą i umiar, zamiast dać się zwieść fałszywym słowom i podążać za opiniami ludzi bez reputacji, bo jeśli pozostaniesz w tym trybie filozofii i będziesz żył nienagannie, pozostanie ci nadzieja na lepsze przeznaczenie; ale kiedy opuściłeś Boga i pokładałeś ufność w człowieku, jakie bezpieczeństwo cię jeszcze czeka? Jeśli więc zechcesz mnie wysłuchać (bo już uważałem cię za przyjaciela), najpierw daj się obrzezać, a potem przestrzegaj, jakie przykazania mają zostały uchwalone w odniesieniu do szabatu i świąt, i nowe księżyce Boga; jednym słowem czyńcie wszystko, co napisano w zakonie, a wtedy może uzyskacie miłosierdzie od Boga. Ale Chrystus — jeśli rzeczywiście się urodził i istnieje gdziekolwiek — jest nieznany, a nawet nie zna samego siebie i nie ma mocy, dopóki Eliasz nie przyjdzie, aby Go namaścić i pokazać wszystkim. A wy, przyjmując bezpodstawne wieści, wymyślcie sobie Chrystusa, a dla niego bezmyślnie giniecie.


ROZDZIAŁ IX — CHRZEŚCIJANIE NIE WIERZYLI W HISTORIE.


— Wybaczam ci i wybaczam, przyjacielu — powiedziałem. „Bo nie wiecie, co mówicie, ale daliście się przekonać nauczycielom, którzy nie rozumieją Pisma Świętego, i mówicie jak wróżbita, cokolwiek przyjdzie wam na myśl. Ale jeśli chcecie posłuchać relacji o Nim, jak my nie daliście się oszukać i nie przestanę Go wyznawać, — chociaż zrzucane są na nas ludzkie wyrzuty, chociaż najstraszniejszy tyran zmusza nas do zaparcia się Go, — udowodnię wam, stojąc tutaj, że nie uwierzyliśmy puste bajki, czyli słowa bez żadnego fundamentu, ale słowa wypełnione Duchem Bożym, potężne i kwitnące łaską.”

Z drugiej strony ci, którzy byli w jego towarzystwie, śmiali się i krzyczeli w niestosowny sposób. Potem wstałem i miałem już wyjść; ale on, chwytając moją szatę, powiedział, że nie powinienem tego czynić, dopóki nie spełnię tego, co obiecałem. — Nie pozwól więc, aby twoi towarzysze byli tak niespokojni ani nie zachowywali się tak haniebnie — powiedziałem. „Ale jeśli chcą, niech słuchają w milczeniu; lub jeśli jakieś lepsze zajęcie im przeszkadza, pozwól im odejść; podczas gdy my, udając się w jakieś miejsce i odpoczywając, możemy zakończyć rozmowę”. Tryfonowi wydawało się dobrze, że powinniśmy to zrobić; i odpowiednio, zgodziwszy się na to, wycofaliśmy się do środkowej przestrzeni Xystusa. Dwóch jego przyjaciół, wyśmiewanych i naśladujących naszą gorliwość, odeszło. A kiedy doszliśmy do tego miejsca, gdzie po obu stronach są kamienne siedzenia, te z Tryfonem.


ROZDZIAŁ X — TRYFON OSKARŻA CHRZEŚCIJAN ZA NIEPRZESTRZEGANIE PRAWA.


A kiedy ustali, zwróciłem się do nich ponownie w ten sposób:

„Czy jest jakaś inna sprawa, moi przyjaciele, w której jesteśmy obwiniani, niż ta, że nie żyjemy zgodnie z prawem i nie jesteśmy obrzezani na ciele, jak byli wasi przodkowie, i nie obchodzimy sabatów tak jak wy? życie i zwyczaje również wśród was oczerniane? A ja pytam: czy wierzyliście także o nas, że my zjadamy ludzi, a po uczcie, zgasziwszy światła, angażujemy się w rozwiązłe konkubinaty? Czy też nas potępiacie tylko w tym? że trzymamy się takich zasad i wierzymy w opinię nieprawdziwą, jak myślisz?”

ta dusza zostanie odcięta od swego ludu, który ósmego dnia nie zostanie obrzezany? I to zostało ustanowione zarówno dla obcych, jak i dla niewolników. Ale wy, lekceważąc to przymierze, pochopnie odrzucacie wynikające z niego obowiązki i staracie się wmawiać sobie, że znacie Boga, kiedy jednak nie spełniacie żadnej z tych rzeczy, które czynią, którzy boją się Boga. Jeśli więc możesz się bronić w tych punktach i pokazać, w jaki sposób masz nadzieję na cokolwiek, nawet jeśli nie przestrzegasz prawa, bardzo chętnie usłyszymy to od ciebie i przeprowadzimy inne podobne dochodzenie.”.


ROZDZIAŁ XI — PRAWO SKRÓCONE; NOWY TESTAMENT OBIECANY I DANY PRZEZ BOGA.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 38.59