Wstęp
„ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, jest zaburzeniem neuro-rozwojowym. Oznacza to, że dotyczy sposobu, w jaki rozwija się i funkcjonuje mózg, a nie cechy charakteru czy brak silnej woli. ADHD nie pojawia się nagle w dorosłości, jest obecne od dzieciństwa, choć bardzo często u kobiet pozostaje długo nierozpoznane.
ADHD u kobiet to nie tylko problem z koncentracją, ale także opowieść o głodzie bliskości, bólu niedocenienia, wiecznej próbie naprawienia siebie, ale i o mocy, która płynie z inności. Jeśli czujesz, że nie pasujesz, pamiętaj, że nie musisz się zmieniać, by zasługiwać. Już jesteś kimś wyjątkowym, kto zasługuje na spokój, czułość i piękne życie.
Dla kogo jest ten poradnik?
Ta książka łączy aktualną wiedzę psychologiczną z autentycznym doświadczeniem. Pokazuje, że ADHD to nie tylko trudność, ale także źródło siły i wrażliwości. Uczy, jak budować życie na własnych zasadach, z troską o siebie i swoje potrzeby. Pomaga zrozumieć, że nie jesteś sama i że Twoja inność jest wartością, nie przeszkodą.
Chcę, by ta książka była dla Ciebie przewodnikiem, który pomoże Ci odnaleźć własną drogę. Znajdziesz tu zarówno fragmenty mojej osobistej historii, jak i aktualną wiedzę psychologiczną i praktyczne narzędzia. Pokażę Ci, że Twoja inność nie jest przeszkodą, lecz mapą prowadzącą do miejsc, gdzie świecisz najmocniej.
Jeśli czujesz, że nie pasujesz, pamiętaj, że nie musisz się zmieniać, by zasługiwać. Już jesteś kimś wyjątkowym, kto zasługuje na spokój, czułość i piękne życie. Ta książka jest zaproszeniem do tego, byś przestała walczyć ze sobą i zaczęła siebie kochać.
Piszę dla tych z Was, które przez lata maskowały się tak bardzo, że zapomniały, jakie są naprawdę. Dla tych, które czują się zbyt intensywne, emocjonalne i inne. W tych stronach znajdziesz nie tylko wiedzę i wskazówki, ale także zrozumienie i wsparcie.
Moja droga z ADHD
Przez lata nie wiedziałam, dlaczego świat jest dla mnie zbyt głośny, a moje wnętrze zbyt rozbudzone. Dlaczego wszystko czuję za bardzo i nie potrafię siedzieć spokojnie, a jednocześnie tak często się zamyślam. Dlaczego chaos, który mnie otacza, to również chaos, który mnie buduje.
ADHD nauczyło mnie słuchać ciszy, walczyć o siebie delikatnie, ale do końca. Dało mi też dar widzenia świata w barwach, których inni często nie dostrzegają. Długo myślałam, że jestem zbyt emocjonalna, intensywna i rozproszona, ale dziś wiem, że to właśnie moje „zbyt” jest moim światłem.
Rozdział 1. Czym jest ADHD?
Definicja i podstawy naukowe
ADHD, czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ang. Attention-Deficit/Hyperactivity Disorder), jest zaburzeniem neuro-rozwojowym. Oznacza to, że dotyczy sposobu, w jaki rozwija się i funkcjonuje mózg, a nie cechy charakteru, wychowania czy braku silnej woli. ADHD nie pojawia się nagle w dorosłości, jest obecne od dzieciństwa, choć bardzo często u kobiet pozostaje długo nierozpoznane.
Zgodnie z klasyfikacjami diagnostycznymi DSM-5 oraz ICD-11, ADHD charakteryzuje się utrwalonym wzorcem trudności z uwagą, impulsywnością i nadruchliwością, które utrudniają codzienne funkcjonowanie w co najmniej dwóch obszarach życia, na przykład w pracy, w domu lub w relacjach. Objawy te muszą być obecne od dzieciństwa, nawet jeśli nie były wtedy rozpoznane.
ADHD u kobiet vs. u mężczyzn
ADHD objawia się często inaczej u kobiet niż u mężczyzn. Przez lata wiedza na temat ADHD była oparta głównie na obserwacjach chłopców, co sprawiło ze wiele kobiet przez długi czas pozostawało niezdiagnozowanych lub źle zrozumiałych. Zrozumienie tych różnic jest kluczowe dla skutecznej diagnozy i wsparcia. Zamiast widocznej nadpobudliwości i impulsywności jest nadmierna samokrytyka i potrzeba spełnienia oczekiwań innych.
Przez lata uczymy się, że musimy być lepsze, bardziej zorganizowane, nie sprawiać problemów. To prowadzi do maskowania objawów i ogromnego wewnętrznego napięcia. Kiedy myślimy o ADHD, wielu z nas ma w głowie obraz chłopca w podstawówce, który nie może usiedzieć w miejscu, przerywa innym i nie kończy zadań. Ale dziewczynki często siedzą cicho, patrzą przez okno, mają „głowę w chmurach”, albo są perfekcyjne, bo boją się, że jak przestaną być grzeczne to nikt ich nie będzie kochał. Są emocjonalnie wrażliwe, wybuchają po szkole.
Niewystarczalność i dążenie do perfekcji długo były dla mnie czymś normalnym, nie zauważałam ich. Po prostu tak miało być, tak zostałam nauczona. Rodzice wymagali, więc ja nauczyłam się spełniać wymagania, starać się bardziej i robić lepiej. Nie odpuszczać. Kiedy założyłam własną rodzinę, ten schemat poszedł ze mną dalej. Zaczęłam wymagać dużo od siebie, ale też od innych, od partnera i dzieci, byłam wymagającą mamą i żoną.
Wydawało mi się, że robię dobrze, że tak trzeba i to jest odpowiedzialność, troska, wychowanie. Któregoś dnia moje dziecko powiedziało, że się stara, a ja ciągle mam mało. Że kiedy przynosi trójkę, ja nie mówię: „widzę, że się starałaś”, tylko pytam: „a czemu nie piątka?”. Wtedy myślałam, że robię dobrze. Widziałam w niej potencjał, to że ją stać na więcej. Nie rozumiałam, dlaczego jest trójka, skoro w mojej głowie było “stać ja na piątkę”. Dla mnie to było motywowanie, a dla niej presja. Córki mówiły, że jestem surowa, a ja długo nie umiałam tego przyjąć, przecież chciałam dobrze, przecież wymagałam, bo wierzyłam.
Dopiero z czasem zaczęłam widzieć, jak to brzmi z drugiej strony. Jak bardzo boli ciągłe poczucie, że nigdy nie jest się dość. Zaczęłam tego unikać, zatrzymywać się, pracować ze sobą i uczyć się milczeć tam, gdzie wcześniej poprawiałam. Pytać, jak się czuje, zamiast pytać o wynik. To nie przyszło od razu, to był proces.
Dziś rozumiem coś jeszcze. Mając ADHD, ja naprawdę miałam to wszystko w głowie, szybciej, dalej, więcej. Widzenie możliwości zamiast realnych granic. Oczekiwania, które nie były złe, ale były po prostu nieuregulowane. Teraz wiem, że nie chodzi o to, na co kogo stać. Chodzi o to, jaką cenę za to płaci i że miłość nie musi być połączona z poprawianiem.
— :-
Takie doświadczenia są typowe dla wielu kobiet z ADHD. Często przez lata nie wiemy, że to, co nas wyróżnia to nie słabość charakteru, ale inny sposób funkcjonowania mózgu. Perfekcjonizm i poczucie winy towarzysza nam, bo próbujemy nadrobić trudności., których nie widać na pierwszy rzut oka.
U mężczyzn z ADHD dominuje impulsywność i nadruchliwość, przez co szybciej trafiają do specjalistów.
ADHD u kobiet
To ADHD „ciche”, często z przewagą objawów nieuważności (typ ADD), marzycielstwa, chaosu w głowie nie na zewnątrz. ADHD u kobiet to zmęczone, ale ukryte. Dorosłe kobiety z ADHD przez lata próbowały być jak trzeba, często maskowały objawy organizując się do granic wyczerpania i brały na siebie za dużo, nie wiedząc, dlaczego ciągle są przemęczone.
Typowe objawy u kobiet:
— ciche zamyślenie,
— chaos wewnętrzny,
— zapominanie,
— prokrastynacja,
— trudności z doprowadzaniem spraw do końca,
— przeciążenie sensoryczne (światła, dźwięki, zapachy),
— nadmiar emocji, od euforii po smutek,
— trudności z regulacją snu, jedzenia, rytmu dnia,
— impulsywność w zakupach, relacjach, decyzjach,
— „zawieszanie się” przy nadmiarze bodźców,
— trudność w relacjach, bliskość vs. potrzeba przestrzeni,
— ciągłe poczucie winy i niewystarczalności,
— perfekcjonizm, nadmierna samokrytyka,
— maskowanie objawów, chroniczne zmęczenie.
U kobiet, ADHD często współistnieje z lękiem, depresją, wypaleniem i poczuciem winy „czemu nie potrafię jak inni?”
Kobiety z ADHD często słyszały przez życie:
— „Jesteś leniwa.”
— „Jesteś za emocjonalna.”
— „Jesteś roztrzepana.”
— „Weź się w garść.”
Ale one po prostu żyły z mózgiem, który działa inaczej.
Dlaczego to ważne?
Bo bez rozpoznania dziewczynki są „trudne” albo „dziwne”.
Kobiety myślą, że „coś z nimi nie tak” a tak naprawdę to potrzebują zrozumienia, strategii i wsparcia. ADHD u kobiet to nie mit.
Brak rozpoznania ADHD u kobiet prowadzi do chronicznego zmęczenia, wypalenia i niskiej samooceny. Diagnoza bywa późna nawet kilkanaście lat za późno w stosunku do chłopców.
Jeśli podejrzewasz u siebie ADHD, szukaj specjalisty znającego specyfikę objawów u kobiet.
Neurobiologia w ADHD
Neurologiczna niedojrzałość to termin, który odnosi się do opóźnionego rozwoju struktur i funkcji mózgu, co może wpływać na zachowanie, zdolności poznawcze oraz umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami codziennego życia.
W kontekście ADHD istnieją badania wskazujące na to, że mózgi dzieci z tym zaburzeniem dojrzewają wolniej, szczególnie w odniesieniu do kory przedczołowej. Ta część mózgu jest odpowiedzialna za wyższe funkcje poznawcze, takie jak kontrolowanie impulsów, planowanie, podejmowanie decyzji oraz regulowanie emocji.
Zatem, neurobiologiczne wyjaśnienie ADHD opiera się na tym, że opóźnione dojrzewanie mózgu może powodować, że dzieci z tym zaburzeniem mają mniej rozwiniętą zdolność do kontrolowania swoich działań, a także mniejsze umiejętności planowania czy przewidywania konsekwencji swoich decyzji.
Opóźnione dojrzewanie mózgu i różnice neurobiologiczne utrzymują się także w dorosłości. Dorośli z ADHD nadal mogą mieć trudności z planowaniem, impulsywnością czy regulacją emocji. To znaczy, że nie wyrasta się z ADHD.
Z kolei osoby neurotypowe, czyli osoby bez zaburzeń neurorozwojowych takich jak ADHD czy ASD, również mogą doświadczać stresu, przeciążenia czy trudności emocjonalnych. W ich przypadku nie są one jednak związane z trwałymi różnicami neuro- rozwojowymi, lecz z czynnikami sytuacyjnymi, środowiskowymi lub psychologicznymi.
Zjawisko to pokazuje, że neuro- typowość nie oznacza braku wyzwań. Neurotypowe osoby mogą również mieć trudności z regulowaniem emocji, kontrolą impulsów, koncentracją czy organizowaniem swojego czasu. Różnica polega jednak na tym, że u osób neurotypowych te wyzwania nie są tak silnie związane z opóźnieniem w rozwoju struktur mózgowych, jak ma to miejsce w przypadku zaburzeń takich jak ADHD czy ASD.
U osób z ADHD często obserwuje się obniżony poziom dopaminy, która wpływa na motywację, przyjemność, skupienie. Zaburzenia w układzie noradrenergicznym, wpływają na czujność, przetwarzanie bodźców, odpowiedź na stres. Osoby z ADHD mają często trudności z hamowaniem reakcji, trudność z wstrzymaniem impulsu, przełączaniem uwagi, szybkie rozpraszanie się, trudność z utrzymaniem koncentracji. Pamięcią roboczą, trudność z utrzymywaniem informacji „na bieżąco”.
EEG (badanie fal mózgowych) pokazuje zwiększoną aktywność fal Theta (wolne fale) i zmniejszoną aktywność fal beta (szybkie fale), co wskazuje na trudność utrzymania czujności.
ADHD bywa też związane z zaburzeniami przetwarzania czasu. Osoby te mogą mieć trudności z odczuwaniem upływu czasu, co przekłada się na prokrastynację czy spóźnianie się.
Niektóre badania sugerują, że mózgi dzieci z ADHD dojrzewają wolniej, np. o kilka lat opóźnione dojrzewanie kory przedczołowej, co przekłada się na trudność z kontrolą impulsów i planowaniem. Zrównoważona aktywność neuroprzekaźników- działa efektywny balans dopaminy, serotoniny, noradrenaliny. Brak istotnych deficytów lub nadmiarów wpływających na uwagę, motywację, impulsowość.
Harmonijna praca kory przedczołowej.
Sprawna kontrola impulsów, dobre planowanie, organizacja, elastyczność poznawcza, łatwość w przełączaniu uwagi i podejmowaniu decyzji. Typowy rozwój funkcji wykonawczych.
Dziecko z mózgiem neurotypowym rozwija umiejętności samokontroli, pamięci roboczej, planowania i inicjowania działań stopniowo i przewidywalnie.
Podłoże genetyczne i dziedziczenie
ADHD ma silny komponent genetyczny. Ryzyko ADHD jest wyższe, jeśli rodzic lub rodzeństwo również je ma. Mutacje w genach związanych z transportem dopaminy (np. gen DAT1, DRD4) mogą wpływać na rozwój ADHD. ADHD jest neurobiologicznym zaburzeniem wynikającym z różnic w strukturze, funkcjonowaniu i chemii mózgu.
Stres matki w ciąży ma wpływ środowiskowy (epigene- tyczny). Gdy matka doświadczała silnego stresu w ciąży, np. przemocy, traumy, przewlekłego lęku, to może wpłynąć na rozwój układu nerwowego płodu. To nie zmienia DNA, ale wpływa na ekspresję genów, czyli jak geny się włączają lub wyłączają i może zwiększyć wrażliwość dziecka, podatność na impulsywność, lęk czy problemy z regulacją emocji. To się nazywa dziedziczenie epigenetyczne, czyli dziedziczenie nie samych genów, ale „śladów emocjonalnych”, które kształtują mózg.
Przykład:
Jeśli Twoja mama w ciąży była w ciągłym napięciu, bała się, nie czuła się bezpieczna, Twój rozwijający się układ nerwowy mógł nauczyć się, że świat jest pełen zagrożeń. Dlatego jako dorosła osoba możesz mieć ADHD, lęki, nad- reaktywność, nie tylko przez geny, ale przez emocje i warunki, w jakich się kształtowałaś.
Kiedy spotykam się z moją mamą, czasem nagle coś we mnie się zatrzymuje. Widzę jej gesty, sposób reagowania, momenty, w których jest zmęczona bodźcami albo potrzebuje ciszy. Widzę, jak się wycofuje, jak gubi wątek, jak szuka spokoju w drobnych rzeczach. I wtedy przychodzi ta myśl, że ja też tak mam. To przychodzi w spojrzeniu, w ruchu rąk, w tym, jak reaguje na hałas albo nadmiar rozmów. Jakby patrzenie na nią było patrzeniem w lustro, którego wcześniej nie zauważałam. Nagle pewne moje zachowania przestają być dziwne czy niezrozumiałe, zaczynają mieć swoje źródło. Patrzę na nią z większą czułością, widzę, że ona też przez całe życie próbowała się dostosować, wytrzymać, nie przeszkadzać. I myślę wtedy, że ja robiłam to samo, tylko innymi drogami.
To nie jest moment osądu a raczej rozpoznania, zrozumienia, że pewne rzeczy nie wzięły się znikąd. Że wrażliwość, przeciążenie, potrzeba ciszy mogły wędrować między nami latami, nienazwane, niezrozumiane. Kiedy to widzę, robi mi się lżej, jakby coś układało się w całość. Jakby moje doświadczenie przestało być samotne. Widząc ją, zaczynam lepiej rozumieć siebie. A rozumiejąc siebie, mogę być dla nas obu łagodniejsza.
Wnioski:
Codzienność najlepiej pokazuje, jak różnimy się neurobiologicznie. To, co dla osób neuro- typowych jest zwykłym wyzwaniem, dla osób z ADHD może być codzienną walką z przeciążeniem, chaosem myśli czy trudnościami w organizacji. Różnice w funkcjonowaniu mózgu przekładają się na konkretne doświadczenia, od problemów z koncentracja, przez impulsywność, po silne reakcje na bodźce. Zrozumienie tych różnic pozwala lepiej wspierać siebie i innych, zamiast oceniać przez pryzmat „normalności”.
Rozdział 2. Diagnoza ADHD
Diagnoza ADHD to nie tylko formalność medyczna, ale moment, w którym wiele kobiet po raz pierwszy może spojrzeć na siebie z łagodnością i zrozumieniem. To początek nowej drogi od samokrytyki, do samoakceptacji. Dla wielu osób to nie koniec, lecz początek, moment, w którym wcześniejsze doświadczenia zaczynają mieć sens, a trudności przestają być interpretowane jako osobista porażka.
Jak rozpoznać ADHD u siebie?
U mnie wszystko zaczęło się od zmęczenia, które nie mijało po śnie ani po wolnym dniu. Czułam, że świat wokół mnie jest za głośny, dźwięki męczyły, rozmowy przeciążały, a bodźce nachodziły jeden na drugi. Ciało było napięte, a głowa nigdy naprawdę cicha.
Nie potrafiłam się skupić, wszystko wokół mnie rozpraszało: dźwięki, ruch, myśli, emocje. Zaczynałam jedno i po chwili byłam już gdzie indziej. Towarzyszył mi lęk, często niewyraźny, trudny do nazwania. Długo nie rozumiałam, skąd się bierze, złościło mnie to, bo bardzo się starałam funkcjonować „normalnie”.
Znajomi oceniali, część odchodziła. Słyszałam, że przesadzam, że jestem chaotyczna, że za dużo myślę albo za bardzo przeżywam. A ja naprawdę nie rozumiałam, co robię źle. Miałam wrażenie, że wkładam w codzienne życie znacznie więcej wysiłku niż inni, a i tak ciągle coś się nie udaje.
Z czasem zaczęłam się zatrzymywać i obserwować siebie. Zauważać powtarzające się schematy: przeciążenie, trudności z koncentracją, zmęczenie, emocjonalne fale, problemy z organizacją, poczucie bycia „nie na miejscu”. Wtedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, że to może nie być kwestia charakteru ani słabości.
Zaczęłam czytać, porównywać swoje doświadczenia z opisami ADHD, szczególnie u kobiet. Coraz więcej rzeczy zaczęło się zgadzać. To, co wcześniej wydawało mi się osobistą porażką, zaczęło układać się w spójną całość. Pojawiła się ulga, ale też strach, bo nazwanie czegoś zmienia sposób patrzenia na całe życie.
Proces diagnostyczny
Diagnoza ADHD nie polega na jednym teście ani na jednej rozmowie, to całościowa ocena funkcjonowania człowieka na przestrzeni życia. Podstawą diagnozy jest szczegółowy wywiad kliniczny, obejmujący obecne trudności. Dzieciństwo, szkoła, relacje rodzinne i sposób radzenia sobie w różnych etapach życia. Ważne są informacje o koncentracji, organizacji, regulacja emocji, impulsywności, zmęczeniu, przeciążeniu bodźcami oraz o tym, jak te trudności wpływają na codzienne funkcjonowanie. Istotnym elementem jest potwierdzenie, że objawy były obecne już w dzieciństwie, nawet jeśli wtedy nie zostały nazwane ani rozpoznane.
W procesie diagnostycznym stosuje się kwestionariusze i skale ocen objawów, same w sobie są wystarczające do postawienia diagnozy. Ważne jest także wykluczenie lub rozróżnienie innych stanów, takich jak zaburzenie lękowe, depresja, PTSD czy wypalenie, które mogą współwystępować z ADHD lub maskować jego objawy.
Przygotuj się do diagnozy
Zapisz swoje objawy, trudności z dzieciństwa i dorosłości. Poproś bliskich o ich obserwacje. Czasem widza rzeczy, których ty nie zauważysz. Znajdź specjalistę najlepiej psychiatrę lub psychologa z doświadczeniem w diagnozowaniu ADHD u dorosłych kobiet. Nie bój się pytać. Diagnoza to Twój czas, masz prawo do wyjaśnień, empatii i wsparcia.
U kobiet proces diagnostyczny bywa bardziej złożony. Wiele z nich przez lata kompensowało trudności nadmiernym wysiłkiem, perfekcjonizmem i kontrolą. Często były wcześniej diagnozowane z innymi problemami, ponieważ ADHD u kobiet rzadziej przybiera formę widocznej nadpobudliwości. Z tego powodu coraz częściej podkreśla się znaczenie diagnozy uwzględniającej różnice płciowe.
Diagnoza ADHD jest decyzją kliniczną opartą na całościowym obrazie funkcjonowania, a nie pojedynczym objawie. Dla wielu osób nie jest końcem, lecz początkiem, w którym wcześniejsze doświadczenia zaczynają mieć sens, a trudności przestają być interpretowane jako osobista porażka.
Emocje i zmiany po diagnozie
Diagnoza pomaga zrozumieć, że nie jesteś „zepsuta”, daje ci świadomość, że nie jesteś wadliwa, masz mózg, który działa inaczej. Pozwala powiedzieć “Nie jestem leniwa, walczyłam każdego dnia”. Pomaga rozmawiać z innymi o swoich potrzebach, zamiast tłumaczyć się z emocji, niekończonych zadań, trudności z hałasem. Możesz spokojnie powiedzieć mam ADHD, potrzebuję innego tempa, innej przestrzeni, innego sposobu. Dzięki diagnozie możesz poznać sposoby zarządzania czasem i energią (np. mikro zadania, planowanie, metoda Pomodoro), dowiedzieć się, jak działa twój układ nerwowy i jak się regulować, oraz sięgnąć po pomoc terapeuty, coacha ADHD, grup wsparcia.
Czy diagnoza ADHD to przyzwolenie na „lenistwo”?
Zamiast myśleć „jestem leniwa”, zaczynasz rozumieć, że twój mózg działa inaczej. Diagnoza nie zwalnia z odpowiedzialności, ale uwalnia od winy. Gdy nie wiesz, że masz ADHD, żyjesz w ciągłym poczuciu, że nie robisz wystarczająco, nie działasz tak jak inni, jesteś nieskuteczna, nieogarnięta. To uczucie często prowadzi do przemęczania się, pracoholizmu, wypalenia, czyli dokładnego przeciwieństwa lenistwa. ADHD nie oznacza „niechęci do działania”, oznacza, że działanie wymaga innej formy, rytmu, zasobów.
Po diagnozie wiele kobiet mówi: „Teraz wszystko ma sens.” Wspomnienia z dzieciństwa, konflikty w relacjach, poczucie niedopasowania, układają się w całość. Zaczynasz pisać swoją historię od nowa, tym razem z empatią dla siebie. Diagnoza pomaga w relacjach z dziećmi, partnerem, sobą samą. Wiesz, czemu czasem jesteś nad reaktywna. Wiesz, kiedy twoje emocje to fala, i że ona minie.
Wiesz, że możesz powiedzieć „potrzebuję chwili samotności” bez poczucia winy, jak i rozpoznawać swoje granice. Diagnoza to nie magiczne lekarstwo, ale to początek życia, w którym nie musisz udawać kogoś innego. Zaczynasz nie naprawiać siebie, tylko poznawać.
ADHD u kobiet bywa niewidzialne, ale Ty nie jesteś niewidzialna i nie musisz radzić sobie sama. Po diagnozie możesz dowiedzieć się jak działa twój układ nerwowy i jak się regulować. Wiesz, dlaczego jesteś nadreaktywna, kiedy twoje emocje to fala. Możesz zacząć od specjalisty od zdrowia psychicznego.
Psychiatra może postawić diagnozę i omówi możliwości leczenia (w tym farmakologicznego). Psycholog kliniczny lub neuropsycholog przeprowadza testy diagnostyczne i pomaga zrozumieć Twój profil funkcjonowania. Terapeuta. Szukaj osób pracujących z dorosłymi kobietami i znających spektrum neuroatypowości.
Pomocne są podejścia:
— CBT (terapia poznawczo- behawioralna).
— ACT (terapia akceptacji i zaangażowania) oraz terapia skoncentrowana na współczuciu.
— Grupy wsparcia lokalne lub online.
— Grupy na Facebooku lub Discordzie dla kobiet z ADHD.
ADHD-coach lub mentor:
Pomaga tworzyć strategie organizacji, pamięci, regulacji emocji. Pracuje bardziej „praktycznie” niż terapeuta.
Ważne:
Nie każdy specjalista Cię zrozumie. Czasem trzeba poszukać dłużej, ale to nie znaczy, że problemu nie ma. Masz prawo do pełnej diagnozy, empatycznej pomocy i wsparcia bez oceniania.
Najczęstsze mity i stereotypy
Wokół ADHD narosło wiele mitów i nieporozumień, które utrudniają zrozumienie tego, czym naprawdę jest to zaburzenie, zwłaszcza u kobiet. O to najczęstsze z nich:
ADHD to wymysł, a nie prawdziwa trudność.
W rzeczywistości ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym, potwierdzonym przez liczne badania naukowe. Nie wynika z braku wychowania, lenistwa czy zlej woli, ale z różnic w funkcjonowaniu mózgu.
ADHD maja tylko dzieci, które nie mogą usiedzieć w miejscu. To stereotypowy obraz, który nie oddaje rzeczywistości. ADHD występuje także u dorosłych, a u kobiet często objawia się w mniej widoczny sposób, np. rozproszenie, nadmierna wrażliwość, trudność z organizacja czy chroniczne zmęczenie.
Kobiety z ADHD są po prostu roztrzepane, leniwe lub nieodpowiedzialne.
Takie słowa są bardzo krzywdzące i nieprawdziwe. Kobiety z ADHD często przez lata maskują swoje trudności, starając się być perfekcyjne i spełniać oczekiwania innych. Perfekcjonizm i poczucie winy towarzysza im, bo próbują nadrobić trudności, których nie widać na pierwszy rzut oka.
Wszyscy teraz maja ADHD.
To kolejny mit, adhd nie jest moda ani wymówka. Diagnoza opiera się na konkretnych kryteriach i dotyczy osób, u których objawy utrudniają codzienne funkcjonowanie w wielu obszarach życia.
Mity i stereotypy sprawiają, że wiele kobiet przez lata nie rozumie swoich trudności i nie szuka pomocy. Zrozumienie prawdziwej natury adhd to pierwszy krok do akceptacji siebie i skutecznego wsparcia.
Rozdział 3. Codzienność z ADHD
Dzień z życia kobiety z ADHD
Rano wstałam z myślą, że zaparzę kawę, nic więcej nie było w planie, chciałam tylko tej jednej, cichej chwili. Idąc do kuchni zobaczyłam kwiaty, suche liście, obcięłam je, a skoro już to zrobiłam, podleje, konewka była w łazience a tam czekało pranie, rozwiesiłam je. Wracając, zauważyłam kurz na parapecie, więc go wytarłam, potem okruszki na podłodze, wzięłam odkurzacz, a tam był bałagan, zaczęłam porządkować. Przypomniałam sobie o fakturze, usiadłam do komputera, odpisałam na e-mail, potem na kolejny, telefon zawibrował, odpisałam. Po chwili zatrzymałam się i pomyślałam: czy ja nie szłam po kawę? Spojrzałam na zegarek, minęła godzina, kawa nie powstała, ale za to zaczęłam wiele rzeczy.
Usiadłam na chwilę, byłam zmęczona, choć nie wiedziałam czym. Dom był trochę ogarnięty, trochę nie, ja też. Wstałam jeszcze raz, zaparzyłam kawę. I to był mój dzień.
Perfekcjonizm i odpoczynek
Wiele kobiet z ADHD to perfekcjonistki, czują, że muszą udowadniać swoją wartość. Diagnoza pomaga zrozumieć, że nie muszą już ciągle biec, by zasłużyć na odpoczynek. Odpoczynek nie jest lenistwem, to mądrość i troska o własny układ nerwowy.
Przez lata myślałam, że jestem leniwa, że mam za dużo planów, a za mało siły. Dziś wiem, że odpoczynek to nie wstyd, a działania po swojemu to mój rytm, nie wymówka. Już nie obwiniam się tak jak kiedyś, rozumiem, dlaczego moja głowa krzyczy, gdy wszyscy milczą i dlaczego odpoczynek przychodzi wtedy, gdy powinnam działać. Ale kiedy próbuję to wyjaśnić światu, często słyszę:
— Przecież jesteś spokojna.
— ADHD to Ty?
— Ale to dzieci biegające po ścianach!
— Wszyscy teraz coś mają.
I wtedy znowu czuję, jakby mój głos był zbyt cichy, a moje tłumaczenie jak usprawiedliwienie. Ale to nie jest wymówka. To jest prawda. Nawet jeśli inni nie widzą ognia, ja go czuję. Nawet jeśli nie słyszą huku, we mnie trwa burza. To ja wiem i to wystarczy na początek. Nawet jeśli oni jeszcze nie chcą.
Niezrozumienie otoczenia
Przez lata ADHD było utożsamiane z chłopcami niegrzecznymi, nadpobudliwymi, hałaśliwymi. Nikt nie mówił o dziewczynkach zamyślonych, perfekcyjnych kobietach, cichych, zmęczonych, przebodźcowanych. Gdy mówisz, że masz ADHD ludzie mogą nie rozumieć, bagatelizować. Ale Twoja prawda nie potrzebuje ich zgody, by być prawdą.
Jak to wygląda w codziennym życiu?
Gdy tłumaczysz, że nie możesz się skupić, słyszysz „Każdy czasem się rozprasza, przesadzasz”.
Gdy mówisz, że jesteś zmęczona po zwykłym dniu, ktoś odpowiada: „wszyscy są zmęczeni, nie tylko ty”.
Gdy zapominasz o ważnej rzeczy, słyszysz: „po prostu się nie starasz”.
Gdy potrzebujesz chwili ciszy, by się zregenerować, inni uznają to za dziwactwo lub lenistwo.
Gdy reagujesz emocjonalnie, słyszysz: „jesteś przewrażliwiona”.
To wszystko sprawia, że zaczynasz wątpić w siebie. Czujesz wstyd, frustracje, czasem nawet złość. Zastanawiasz się, czy naprawdę masz prawo to czuć, to co czujesz.
Pamiętaj:
Twoje doświadczenie jest prawdziwe, nawet jeśli inni go nie rozumieją. Masz prawo do swoich emocji, do zmęczenia, do potrzeby odpoczynku i do bycia sobą. Niezrozumienie ze strony otoczenia nie odbiera ci prawa do własnej historii i do szukania wsparcia.
Często niezrozumienie prowadzi do poczucia wyobcowania, wstydu czy frustracji. Warto pamiętać ze twoja wartość jest ważna i nie musi być potwierdzona przez innych.
Regulacja emocji
Umiejętność zatrzymania się, nazwania emocji i adekwatnej reakcji to codzienne wyzwanie. Mózg osoby z ADHD działa inaczej, rejestruje wszystko naraz: dźwięki, światła, emocje innych ludzi, własne myśli. Nie potrafi odciąć się od bodźców, przeskakuje między sygnałami jak antena radiowa bez stabilnej częstotliwości. To nie przesada ani brak kontroli, to nadczułość neurologiczna, czyli głębsze, intensywniejsze odbieranie świata, zarówno wewnętrznego jak i zewnętrznego.
Przykłady z życia codziennego:
W sklepie, gdzie gra głośna muzyka i jest dużo ludzi, możesz poczuć bol ciała tali fizyczny, napięcie w karku, a nawet potrzebę natychmiastowego wyjścia.
W pracy lub domu, gdy ktoś mówi zbyt głośni, zbyt szybko, lub nagle, ciało odbiera to jak atak.
Zwykle światło może powodować rozdrażnienie, bol głowy czy trudności w skupieniu się.
Regulacja emocjonalna i sensoryczna to umiejętność zatrzymania się na chwilę, zanim zareagujemy, nazwania emocji, które właśnie przeżywamy, oraz dopasowania reakcji do sytuacji, złości, smutku, frustracji czy stresu. Dla wielu osób te umiejętności wydają się oczywiste, dla innych, szczególnie tych z ADHD,
są codziennym wyzwaniem.
Pomagają rytuały sensoryczne:
— ciepła herbata,
— miękka bluza, zapach lawendy,
— ciche miejsce w domu, moje własne,
— miękkie światło, nie sufitowe,
— szumy tła, np. dźwięki natury, muzyka bez słów,
— cisza, która mnie przytula.
To nie jest lenistwo, to sposób, by moje ciało znów poczuło się bezpiecznie. Zamiast walki ze sobą wybieram rytuały troski: herbata z ulubionego kubka, dziennik, w którym zapisuję, jak się czuje, próbuje być prawdziwa. Potrzebuje ciszy, ciepła, zrozumienia od siebie dla siebie.
Dzień w przeciążeniu
czyli jak wygląda dzień, kiedy nikt nie widzi, co się dzieje w środku.
Są dni, kiedy przeciążenie pojawia się od samego rana. Budzę się i już czuje napięcie. Nie wiem jeszcze, dlaczego, ale wiem, że moje ciało już coś wie. Oddycham płytko, szyja spięta, ramiona jak z kamienia, głowa pełna mgły, chociaż przecież dopiero zaczęłam dzień. Brzęczy lodówka, światło kuchenne razi w oczy, kubek wypada mi z ręki, bo ktoś coś powiedział z byt nagle. Głos zbyt szybki, zbyt głośny, nawet jeśli pyta, czy chcesz herbaty, moje ciało słyszy atak. I już nie umiem odpowiedzieć, bo każda odpowiedź kosztuje. Na zewnątrz czuje hałas świata: kroki na klatce schodowej, pralka, tramwaj, wiadomość, dzwonek. W środku hałas własnych myśli, lista rzeczy do zrobienia, o których zapomniałam.
I to wszystko miesza się w głowie, która nie potrafi wybrać jednej rzeczy, bo każda wydaje się pilna. A ja już nie mam miejsca na jeszcze jedną rzecz.
I choć nie wydarzyło się nic złego, moje ciało krzyczy „za dużo”. Za dużo światła, dźwięku, wymagań. Za dużo JA. Chcę się schować, ale nie mam, dokąd, chcę odpocząć, ale nie wiem jak. Chcę powiedzieć stop, ale nawet na to brakuje mi słów.
Wtedy przychodzi myśl: „Dlaczego nie potrafię być jak inni?”
A zaraz po niej: „Bo mój układ nerwowy nigdy nie miał ciszy.”
Dziś wiem, że to nie lenistwo i nie histeria, to mój organizm, który nie ma filtra. Wszystko wpada do środka, a ja próbuję to pomieścić.
To nie histeria, to neurologia.
Często, gdy jestem poza domem, wszystko wokół jest za głośne: sklep, restauracja, ulica, pełne bodźców, dźwięków, zapachów, ruchu. Mój mózg chłonie to wszystko naraz. W pewnym momencie czuję, że przestaję się skupiać, myśli się rozjeżdżają, nie wiem, czego chcę, co powinnam wybrać, gdzie spojrzeć.
Jestem tam, ale jakby nie do końca obecna. W środku robi się ciasno, ciężko, męcząco. Wtedy wiem, że muszę wrócić do domu, nie dlatego, że coś jest nie tak z miejscem albo z ludźmi. Po prostu mój mózg jest przeciążony i potrzebuje wyjścia. W domu jest cisza, znajome ściany, stałe światło, mogę usiąść, nic nie robić, być tylko ze sobą. Dopiero wtedy myśli zaczynają zwalniać, oddycham głębiej, wracam do ciała i do siebie. To nie ucieczka, to regulacja. Cisza nie jest pustką, jest miejscem, w którym odzyskuję równowagę.
„Często jest tak, że on mówi dużo, szybko i bardzo szczegółowo. Słowa płyną jedno po drugim, bez przerwy, a w jej głowie zamiast zrozumienia zaczyna się chaos. Myśli się plączą, pojawia się mgła, dźwięki tracą kształt. Czuje się wtedy przytłoczona, jakby była miażdżona nadmiarem informacji. Chce słuchać, ale mózg nie nadąża. Nie dlatego, że nie rozumie, tylko dlatego, że jest tego za dużo, za szybko. To moment, w którym ciało woła o pauzę. O ciszę. O prostotę.”
„Czasami dzieje się to nagle, bez zapowiedzi. On wybucha. W jego głowie wszystko ma swoje uzasadnienie, ale dla niej to przychodzi jak fala. Krzyk, ostre słowa, trzaskające drzwi. Dźwięki uderzają, jeden po drugim, w niej w tym momencie coś się blokuje, system się wyłącza. Przełącza się na tryb przetrwania, cichnie, zamyka się w sobie. Dłonie ściska tak mocno, że aż bolą, myśli zaczynają się gubić, krążą bez kierunku, jakby nie mogły znaleźć drogi wyjścia. W jej ciele budzą się dawne ślady. Trauma pamięta szybciej niż rozum, wracają obrazy z dzieciństwa, ojciec reagujący krzykiem, przemocą, nagłą złością.
Wracają inne ciężkie sytuacje, które zostawiły w niej napięcie i strach. Ona wtedy jest bardzo cicha, zamknięta, przeciążona, jakby na chwilę uszło z niej życie. Szuka bezpieczeństwa, idzie do swojego miejsca, tego, które zna. Włącza muzykę, taką, która koi ciało, nie myśli, kładzie się na sofie, przykrywa się ulubionym kocem, przytula ulubioną poduszkę, leży i powoli czuje jak stres zaczyna schodzić, jak ciało wraca do siebie, jak oddech się uspokaja. Myśli zaczynają się układać, jedna po drugiej, bez pośpiechu, ale w tym czasie potrzebuje ciszy, bo każdy stuk, każdy nagły dźwięk, potrafi cofnąć ją z powrotem do tamtego momentu i strachu. To nie jest przesada, to pamięć ciała i jej sposób, by przetrwać i wrócić do siebie.”
Czasem przychodzi taki moment bez zapowiedzi. Siedzę spokojnie, nic się nie dzieje, a jednak czuję, że muszę zdjąć wszystko z rąk, bransoletki zaczynają mi przeszkadzać, zegarek nagle waży za dużo. Każdy ruch nadgarstka jest wyczuwalny, jakby skóra przestała je tolerować. Ściągam je jedno po drugim i dopiero wtedy oddycham spokojniej. Nie noszę kolczyków, gdy kładę się na boku, czuję je cały czas, zamiast odpoczynku pojawia się napięcie, ucho nie może się rozluźnić, głowa nie chce zasnąć. Z pierścionkami jest podobnie, są ładne, ale obecne zbyt mocno. Przypominają o sobie przy każdym geście, przy każdym dotknięciu dłonią stołu czy materiału. Lubię długie włosy, lubię, jak wyglądają, ale kiedy opadają na szyję, zaczynają mnie drażnić. Poprawiam je, odsuwam, związuję, nie dlatego, że chcę wyglądać inaczej, tylko dlatego, że moje ciało szuka spokoju. To nie są drobiazgi, to nie kaprys, to codzienne negocjowanie z własnymi zmysłami. Ciało wysyła sygnały szybciej niż myśl, mówi, że czegoś jest za dużo, że potrzebuje ciszy, lekkości, braku nacisku.
Kiedy zdejmuję biżuterię, nie rezygnuję z czegoś, zyskuję ulgę. Wracam do równowagi, jestem bliżej siebie i uczę się tego słuchać bez wstydu. Tak właśnie wygląda mój dzień, cichy, uważny, prowadzony przez ciało, które wie, czego potrzebuje. W domu nie noszę skarpet. Nie dlatego, że jest ciepło, po prostu nie mogę, materiał na stopach zaczyna mnie drażnić, czuję każdą nitkę, każde zsunięcie się ściągacza, każdy ucisk, zamiast komfortu pojawia się napięcie. Kiedy zdejmuję skarpety, stopy wreszcie mogą oddychać, podłoga jest chłodna albo ciepła, prawdziwa. Ciało się uspokaja, mogę chodzić swobodnie, bez ciągłego poprawiania, bez myśli, że coś mi przeszkadza. To drobna rzecz, ale dla mnie ważna. W domu chcę mieć przestrzeń, w której nic mnie nie drażni, gdzie mogę zdjąć z siebie to, co zbędne. Nie tylko skarpety, ale też napięcie dnia, bosymi stopami łatwiej wracam do siebie i właśnie o to mi chodzi.
Zauważyłam, że kiedy jestem prze- bodźcowana, mój mózg wysyła sygnał głodu. Nagle czuję, że muszę coś zjeść. Nie zawsze dlatego, że naprawdę jestem głodna, bardziej dlatego, że wszystko jest za dużo. Hałas, światło, rozmowy, ruch, to wszystko nakłada się na siebie, umysł próbuje znaleźć punkt zaczepienia, coś znajomego, coś prostego.
Jedzenie staje się takim sygnałem bezpieczeństwa., chwilą, w której mogę się zatrzymać. Kiedy jem, na moment wracam do ciała, skupiam się na smaku, na ruchu dłoni, na rytmie oddechu, to uspokaja, jakby mózg mówił zróbmy coś, co znamy, coś, co daje ulgę. Dopiero później rozumiem, że to nie był zwykły głód. To było przeciążenie, które szukało wyjścia. Potrzeba regulacji, niekoniecznie posiłku. Teraz uczę się to rozpoznawać, zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie, czego naprawdę potrzebuję. Czasem to jedzenie, a czasem cisza, woda, kilka spokojnych oddechów, to sposób, w jaki mój organizm próbuje mnie chronić i coraz częściej potrafię go wysłuchać.
Mikroregulacje
Codzienne drobne rzeczy, które pomagają wrócić do siebie.
Nie zawsze da się wziąć dzień wolny. Nie zawsze masz siłę na „zdrowe nawyki”, nie możesz wyjechać, zaszyć się gdzieś w lesie, medytować godzinami. Ale możesz zrobić coś małego, co pomoże Twojemu układowi nerwowemu złapać równowagę. To są właśnie mikro regulacje, czułe gesty, które robią miejsce dla Ciebie w Twoim własnym życiu.
Co może być mikro regulacją?
— Umycie rąk ciepłą wodą, powoli, uważnie.
— Zmiana pozycji ciała, np. wstań, przeciągnij się, połóż.
— Patrzenie przez okno przez minutę, bez oceny.
— Zamknięcie oczu na 30 sekund, w ciągu dnia.
— Wypicie czegoś ciepłego, herbata, kawa, rosół.
— Dotknięcie czegoś miękkiego, poduszka, sweter, sierść psa.
— Wypisanie 3 rzeczy, które właśnie czujesz, bez oceny.
Mikro regulacje sensoryczne:
— dźwięk → włącz szum wiatru, deszczu, muzykę bez słów,
— dotyk → owiń się kocem, załóż kaptur, załóż miękkie skarpety,
— zapach → olejek lawendowy, zapach świeżo parzonej kawy — szampon,
— wzrok → zgaś górne światło, zapal lampkę nocną, patrz na płomień świecy.
Mikro regulacje w relacji z samą sobą: zamiast „znowu się nie udało”, powiedz „spróbuję jeszcze raz” zamiast „muszę”, zapytaj „czy to naprawdę dziś?” zamiast „czemu jestem taka?”, zapytaj „co się we mnie dzieje?”
Czasem mikro = maks. Bo to nie wielkie zmiany nas ratują tylko te drobne gesty codziennej łagodności. Zatrzymanie się na 2 oddechy, powiedzenie sobie: „jestem”, wybór ciepła, gdy świat mówi „przyspiesz”,
ADHD to życie na pełnym hałasie. Mikro regulacje to Twój osobisty przycisk „pauza”. Używaj go codziennie z czułością dla siebie.
Wieczorne afirmacje
Jedna na każdy dzień tygodnia:
Poniedziałek
Dziś zrobiłam tyle, ile mogłam. Moje tempo jest wystarczające. Mój umysł działa po swojemu, i to jest w porządku. Mogę dziś odpocząć bez poczucia winy.
Wtorek
Nie jestem maszyną. Jestem człowiekiem z emocjami, myślami i wrażliwością. Dziś słucham siebie i traktuję siebie łagodnie.
Środa
Nie wszystko musiało być dokończone. To, że próbowałam, ma znaczenie. Doceniam nawet te rzeczy, których nikt nie widzi. Jestem w procesie i to wystarczy.
Czwartek
Mój umysł jest inny, nie gorszy. Moje skojarzenia, myśli i wrażliwość są częścią mnie. Nie muszę się zmieniać, żeby zasługiwać na spokój. Zaczynam siebie akceptować.
Piątek
Zamykam ten dzień z wdzięcznością. Moje ciało było dzielne. Moje serce było obecne. Dziś pozwalam sobie odłożyć ciężar tygodnia.
Sobota
Nie muszę dziś niczego udowadniać. Moja obecność jest wartością. Mogę odpocząć, zwolnić, być w ciszy. Jestem wystarczająca taka, jaka jestem.
Niedziela
Odpoczynek nie jest lenistwem, to troska o siebie. Zasługuję na miękkie zakończenie tygodnia na łagodność.
Czułe zdania dla mojej wewnętrznej dziewczynki z ADHD:
Widzę Cię. Widzę, jak Twoje myśli uciekały za okno, gdy świat chciał, żebyś siedziała w miejscu. Widzę, jak bałaś się zapytać jeszcze raz, bo „powinnaś już wiedzieć”. Pamiętam, jak krążyłaś po pokoju, szukając czegoś, czego nie umiałaś nazwać. Nie byłaś dziwna. Byłaś wrażliwa, uważna, pełna świata w środku. To świat nie umiał wtedy tego pomieścić. Dziś mówię Ci:
— Nie musisz się dopasowywać.
— Możesz być sobą z tym chaosem, z tym sercem, które czuje wszystko, i z tą głową, która wędruje.
— Nie jesteś pomyłką, jesteś cudem.
Tygodniowe afirmację na zakończenie dnia.
Poniedziałek
Zaczynam tydzień spokojnie. Nie muszę się spieszyć. Dziś wystarczy, że jestem obecna.
Wtorek
Nie wszystko musi być dziś skończone. Mój rytm może być nierówny. Ważne, że jest mój.
Środa
Zatrzymuję się na chwilę. Sprawdzam, co czuję. Moje wnętrze jest ważniejsze niż lista zadań.
Czwartek
Widzę więcej niż inni. To bywa męczące, ale to też dar. Dziś pozwalam sobie na przerwy.
Piątek
Nie muszę niczego nadrabiać. Nie jestem za mało. Jestem sobą i to wystarczy.
Sobota
Mogę się wyłączyć, odpocząć, być tylko dla siebie.
Niedziela
Dziś nie chcę niczego udowadniać. Chcę tylko być w ciszy, w świetle, w zgodzie ze sobą.
Rozdział 4. Relacje i emocje
Wiele kobiet z ADHD słyszało w życiu:
„Jesteś zbyt emocjonalna” „Za dużo analizujesz” „Za często się zmieniasz” „Czemu znowu płaczesz?”. Takie słowa sprawiają, że zaczynasz się składać, by pasować do świata, który nie potrafi unieść Twojej intensywności. Z czasem możesz zacząć myśleć, że jesteś „za bardzo” choć w rzeczywistości to twoja wrażliwość i głębia są twoją siłą.
Na zewnątrz możesz wyglądać na osobę radząca sobie, ale w środku myśli krążą wokół tego czy nie byłaś zbyt intensywna, szczera, emocjonalna. To nie jest brak pewności siebie, lecz wrażliwość, która wszystko rejestruje. Uczysz się zauważać ten moment i przypomnieć sobie, że cudze założenia nie definiują Ciebie. Nie musisz z nimi walczyć, wystarczy, że wrócisz do siebie.
Czasami jest tak, że potrzebujesz chwili ciszy, takiej prawdziwej, w której ciało mówi, że to jest ten moment. Dla ciebie to nie pustka, ale przestrzeń, w której możesz być ze sobą, bez napięcia.
Dla innych domowników dźwięki mogą być neutralne, dla ciebie to bodźce, które natychmiast burza spokój. Masz prawo prosić o cisze i masz prawo do swoich granic, nawet jeśli ktoś inny czuje się nimi dotknięty. Cisza, która cię ratuje nie jest luksusem, jest potrzeba.
ADHD w relacjach
Masz dużo do dania, chociaż intensywnie przeżywasz, szybko się angażujesz, masz huśtawki emocji, bywasz impulsywna, analizujesz za dużo, czujesz za szybko, reagujesz mocno, kochasz bardzo i boisz się, że to „za bardzo”. Czasem boisz się być sobą, bo ktoś już kiedyś nie umiał Cię przyjąć, ale twoja intensywność nie jest problemem, jest darem, który czeka, aż ktoś go przyjmie z otwartym sercem. Twoje emocje mają głośność, którą tylko Ty słyszysz. Szybko się angażujesz, gdy kogoś poczujesz, to całym sobą.
Masz huśtawki emocji, rano kochasz, w południe wątpisz, wieczorem jesteś gotowa znów dawać wszystko. To nie stabilność, to żywy świat wewnętrzny. Masz prawo być sobą w relacjach, mówić o swoich potrzebach i stawiać granice. To nie czyni cię trudna, to czyni cię autentyczna. Twoje ADHD w relacji to nie tylko „rozkojarzenie”. To także trudność w rozmowie, gdy coś Cię przytłacza, potrzeba przerwy w trakcie kłótni, bo Twój układ nerwowy się przeciąża, złość, która przychodzi gwałtownie, ale znika, gdy poczujesz się wysłuchana, entuzjazm, który czasem przytłacza drugą osobę, potrzeba bliskości i jednoczesna ucieczka od dotyku, gdy ciało mówi „dość”. To nie dziwactwo, to emocjonalna wrażliwość, której nikt Cię nie nauczył nazywać.
Gdy coś Cię przytłacza znikasz w środku. Ktoś mówi, pyta, oczekuje rozmowy, ale Ty słyszysz tylko szum. Twój mózg się zamraża, nie wiesz, co czujesz, nie umiesz mówić, bo zbyt dużo czujesz naraz. Gdy emocje rosną, Twój układ nerwowy się przegrzewa, kłótnia, jedno słowo za dużo, za głośno, za blisko, za szybko i Ty nie jesteś już sobą. Reagujesz impulsywnie, mówisz ostro, krzyczysz, milkniesz, ale to nie agresja, to przeciążenie. To system alarmowy, który włącza się wcześniej niż u innych. Złość nie pojawia się „znikąd”, płynie z frustracji, z braku zrozumienia, z uczucia, że nie masz przestrzeni. Ale kiedy ktoś Cię usłyszy prawdziwie, złość znika jak para z lustra.
Gdy kochasz jesteś jak słońce i burza naraz. Kochasz głęboko, intensywnie, twórczo. Chcesz być blisko, tworzyć i być razem. Ale Twoja intensywność może przytłoczyć kogoś, kto nie zna Twojego języka. Więc uczysz się kontrolować siebie, uczysz się znikać. Ale przecież nie o to chodzi w miłości.
Kiedy ciało mówi „dość” czasem masz ogromną potrzebę bliskości, ale gdy już ją dostajesz, ciało mówi „za dużo”. Dotyk, który miał być kojący, nagle męczy. To nie brak uczuć — to nadmiar bodźców. Twoja emocjonalna wrażliwość nie jest problemem. To język, którego nikt Cię nie nauczył tłumaczyć. Teraz uczysz się tego sama, krok po kroku.
Kiedy wchodzę w relację, nie robię tego na próbę, traktuję ją serio, całą sobą. Może dlatego tak długo w nim tkwiłam, nawet wtedy, gdy było źle. Nie dlatego, że nie widziałam problemów, ale dlatego, że wierzyłam, że relacja to coś, przez co się przechodzi razem, że się uczy, dojrzewa, wytrzymuje trudne momenty.
Przetrwałam ten czas, a w nim dojrzewałam ja. Powoli zaczęłam rozumieć siebie lepiej, zaczęłam nazywać to, czego potrzebuję i czego oczekuję. Uczyłam się mówić o tym głośno, bez poczucia winy, bez tłumaczenia się. Na początku on tego nie rozumiał. Może nie umiał, może nie był gotowy słuchać w ten sposób. Było w tym dużo nieporozumień, ciszy, prób i cofania się, ale z czasem coś się zmieniło.
Dziś nie wiem, czy rozumie wszystko dokładnie tak, jak ja to czuję, ale widzę, że coraz częściej daje mi to, czego potrzebuję. Czas, obecność, spokój. Małe gesty, które mówią więcej niż słowa i to jest dla mnie ważne, bo związek to nie idealne zrozumienie, to gotowość, by się uczyć drugiego człowieka.
ADHD w macierzyństwie
Macierzyństwo z ADHD to codzienne zmagania z organizacja, planowaniem i utrzymywaniem rytmu. Kobiety z ADHD często doświadczają przeciążenia sensorycznego, trudności z regulacja emocji oraz poczucia winy, gdy nie spełniają własnych lub społecznych oczekiwań. Nie jesteś gorsza, jesteś po prostu sobą, Twoja inność jest wartością a nie przeszkoda. Twoje dzieci i bliscy potrzebują właśnie ciebie, takiej, jaka jesteś.
Bywają dni, gdy przeciążenie i zmęczenie są tak silne, że masz ochotę uciec od wszystkiego. To naturalne, twój układ nerwowy potrzebuje wtedy przerwy i łagodności. Często pojawiają się wyrzuty sumienia i porównania do innych. Pamiętaj, że każda mama ma swoje wyzwania, twoja droga jest równie wartościowa. Uczysz się być wystarczająca dla siebie i bliskich. Czułość i łagodność wobec siebie to twoja siła.
Codzienność z ADHD to balansowanie pomiędzy obowiązkami a własnymi granicami. Czasem coś umknie, to nie porażka, tylko ludzka niedoskonałość.
Moje doświadczenie w macierzyństwie:
Dorastałam w rodzinie, w której dzieci nie miały prawa głosu. Były kary cielesne, strach i podporządkowanie. Wiedziałam jedno, nie chciałam wychować swoich dzieci w taki sposób, w jaki sama byłam wychowywana. Chciałam dać im coś innego, bez przemocy, bez krzyku, upokorzenia. Mimo to popełniałam błędy moich rodziców, choć w innej formie. Nie wiedząc wtedy, że mam ADHD, i nie rozumiejąc jeszcze własnych potrzeb, stawiałam dzieci zawsze na pierwszym miejscu. Ich dobro było dla mnie najważniejsze, tylko że rozumiałam je przez pryzmat tego, czego sama nigdy nie dostałam.
Nie pamiętam siebie z tamtego czasu. Pamiętam dzieci, ich życie, ich sprawy, ich codzienność. Ale nie pamiętam, co czułam ja, jak myślałam, jak bardzo byłam zmęczona. Musiałam wszystko zrobić, wszystko załatwić, wszystko ogarnąć i to było najważniejsze. Nie myślałam o zmęczeniu ani o psychicznej niewygodzie. W mojej głowie było głośno i chaotycznie, ale wiedziałam, że muszę dać radę dla dzieci.