E-book
23.63
drukowana A5
32.63
Jak odnależć szczery kontakt z nastolatkiem

Bezpłatny fragment - Jak odnależć szczery kontakt z nastolatkiem


Objętość:
82 str.
ISBN:
978-83-8440-382-2
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 32.63

WSTĘP

Kiedy nasz syn Alex wszedł w okres nastoletni, myśleliśmy, że jesteśmy przygotowani. W końcu w internecie są miliony poradników typu „Jak wychować nastolatka bez stresu”, „10 sposobów na komunikację z dzieckiem” albo — nasz faworyt — „Pokochaj burzę hormonów”.

Po kilku tygodniach życia z prawdziwym nastolatkiem zrozumieliśmy jedno:


Nikt nie jest na to przygotowany. Nawet ci, którzy twierdzą, że są.


Nastolatek działa według własnego, tajnego regulaminu, którego nawet on sam do końca nie zna. Jednego dnia jest spokojny i rozmowny, drugiego — patrzy na Ciebie jak na wroga publicznego numer 1, bo ośmieliłeś się zapytać: „Jak było w szkole?”


Ale pewnego dnia wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko.

Alex złamał jedną z naszych zasad, więc — klasyka — odebrałem mu telefon. A on, jak na nastolatka przystało, wybuchł. Emocje, pretensje, trzaskanie drzwiami, pełny pakiet.

Próbowałem rozmawiać — nie działało.

Próbowałem tłumaczyć — jeszcze gorzej.

Próbowałem „być stanowczy” — no i oczywiście, że spaliło na panewce.


Więc zrobiłem jedyne sensowne wtedy coś:

zostawiłem go w spokoju.


Pozwoliłem emocjom opaść — jemu, ale i sobie.

A potem… wszedłem do pokoju i zamiast kazania, moralizowania czy kolejnej listy zasad, zrobiłem coś, co okazało się najskuteczniejszym narzędziem wychowawczym mojego życia:


Rozśmieszyłem go.


Nie pytaj jak — czasem wystarczy głupia mina, czasem zdanie wypowiedziane przesadnie poważnym tonem, które jest tak głupie, że aż śmieszne.

Nieważne co — ważne, że pękł.

Najpierw minimalny uśmiech, potem lekki chichot… i już wiedziałem:

wrócił kontakt.


A jak już odzyskasz kontakt z nastolatkiem, to jesteś w domu.

Można rozmawiać.

Można się dogadać.

Można nawet ustalić zasady — i co najciekawsze, on ich potem przestrzega.

To właśnie wtedy zrozumiałem, że cała ta „sztuka opanowania nastolatka” nie polega na byciu najtwardszym rodzicem świata. Ona polega na:


— wyczuciu momentu,

— zrozumieniu emocji,

— poczuciu humoru,

— i umiejętności odpuszczenia ego, gdy trzeba.


W tej książce podzielimy się z Tobą właśnie takimi doświadczeniami. Nie z teorii, nie z podręczników akademickich.

Z życia.

Z prawdziwych sytuacji, które każdy rodzic prędzej czy później przerabia.


Jeśli masz w domu nastolatka i czasem czujesz się jak w dżungli pełnej niespodzianek… to dobrze trafiłeś.


Może nie damy Ci „instrukcji obsługi” (bo jeszcze nikt takiej nie stworzył), ale damy Ci praktyczne narzędzia, historie i sposoby, które działają — przetestowane w boju z naszym własnym, kochanym, czasem wybuchowym Alexem.


Zaczynamy?

Obiecujemy Ci jedno:


Będzie szczerze.

Będzie śmiesznie.

I będzie skutecznie.

ROZDZIAŁ 1

Nastolatek — istota pełna emocji (i nie zawsze logiczna)

Gdy dziecko wchodzi w okres nastoletni, dzieje się coś dziwnego. Jeszcze wczoraj był uśmiechniętym, logicznym, całkiem rozmownym młodym człowiekiem, który śmiał się z Twoich żartów. A dziś…

No cóż.


Dziś potrafi obrazić się o to, że zapytałeś, czy chce herbatę.

Albo o to, że oddychałeś „za głośno”.

Z zewnątrz wygląda to tak, jakby ktoś w jego głowie wcisnął kombinację klawiszy:


CTRL + ALT + BURZA HORMONÓW


i nagle cały system działa inaczej.

Co tak naprawdę się dzieje w głowie nastolatka?

Nie będę Cię zanudzał naukowym żargonem, więc powiem to tak, jak naprawdę wygląda:


W mózgu nastolatka centrum emocji działa na 120%,

a centrum logiki…

czasem idzie na urlop.

Niekiedy krótkotrwały.

Niekiedy dłuższy.


Dlatego nastolatek:

— reaguje szybciej niż myśli,

— widzi w zwykłej rozmowie atak,

— interpretuje wszystko poważniej niż trzeba,

— i często nie wie, czemu właściwie się zdenerwował.

To nie jest jego wina.

To biologia, emocje i intensywne dojrzewanie.

Dlaczego to takie ważne dla rodzica?

Bo gdy rodzic próbuje rozwiązać sytuację logiczną argumentacją („Synu, nie możesz trzaskać drzwiami, bo to nie rozwiązuje problemu”), nastolatek odbiera to jak:

„Dlaczego mnie pouczasz?!”


W efekcie:

Rodzic mówi do logiki.

Nastolatek reaguje emocją.


Dlatego rozmowy kończą się często trzaskiem drzwi, fochami, albo bombardowaniem rodzica argumentami z kategorii:

— „Ty mnie nie rozumiesz!”

— „Wszyscy moi znajomi mogą!”

— „Po co mam w ogóle z Tobą gadać?”

A rodzic siedzi i myśli:

„Co ja robię nie tak…?”

Dobra wiadomość?

Nie robisz nic źle.

Naprawdę.

To nie jest kwestia Twojej nieudolności, braku kompetencji wychowawczych ani charakteru.

To jest kwestia tego, że:

Nastolatek żyje w świecie emocji.

Dorosły — w świecie logiki.

I te dwa światy czasem się zderzają.

Co z tym możemy zrobić?

Pierwszy krok to zaakceptować prostą prawdę:

Nie wygrasz z emocją logiką.

To tak, jakbyś próbował zagasić ogień benzyną — niby masz dobre intencje, ale efekt jest przewidywalny.

Dlatego pierwsza zasada tej książki brzmi:

ZASADA 1: Najpierw emocje, potem rozmowa

Jeśli nastolatek jest na granicy wybuchu —

nie tłumacz,

nie moralizuj,

nie próbuj rozwiązywać sytuacji od razu.

To jak próba złapania petardy, zanim wybuchnie.

Najpierw pozwól, żeby jego układ nerwowy wrócił do trybu „człowiek”, a dopiero potem rozmawiaj.


Kiedy Alex zaczynał się nakręcać, nauczyłem się jednego:

„Samuel, nie wchodź tam. To nie jest ten moment.”

Kiedy emocje opadły, miałem przed sobą zupełnie innego człowieka.

Dużo bardziej logicznego.

Dużo bardziej rozmownego.

Dużo bardziej gotowego do współpracy.

To jest złota zasada, która otwiera wszystkie inne.

ROZDZIAŁ 2

Dlaczego nastolatek czasem widzi w rodzicu przeciwnika?

Gdy Twoje dziecko wchodzi w okres nastoletni, zaczyna inaczej patrzeć na rodzica — i czasem wygląda to tak, jakbyśmy przechodzili trzy zupełnie różne etapy w ich oczach:

— Król/królowa świata — gdy ma 7–10 lat.

— Źródło wstydu — gdy ma 11–13 lat.

— Wewnętrzny wróg — gdy ma 14+.

Oczywiście trochę żartuję, ale… tylko trochę.


Nastolatek naprawdę potrafi traktować zwykłe, spokojne pytania jako coś w rodzaju ataku.

„Jak było w szkole?”

„Czemu mnie kontrolujesz?!”

„Możesz wyjąć naczynia ze zmywarki?”

„Dlaczego mi rozkazujesz?!”

„Kiedy wrócisz?”

„Po co się wtrącasz w moje życie?!”

Rodzic stoi tam zdezorientowany.

Nastolatek stoi tam zdezorientowany.

A między wami unosi się pytanie, które zna każdy dom:

„Co tu się właśnie wydarzyło?”

Żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć jedno:

Nastolatek walczy o niezależność

To nie jest złośliwość.

Nie jest to brak szacunku.

Nawet jeśli wygląda jak brak szacunku.

To jest dokładnie ten sam mechanizm, który miałeś Ty — tylko w innych czasach.

Dzisiaj nie ma już walki o to, żeby pójść na trzepak do 21:00.

Teraz jest walka o telefon, prywatność, „muzykę, która przypomina hałas”, i przekonanie, że rodzic nic nie rozumie, bo jest „starym człowiekiem”.

Dlaczego nastolatek widzi w Tobie zagrożenie?

Bo w jego świecie każda próba rozmowy, pytania lub prośby może być odebrana jako kontrola.

A kontrola jest dla niego równoznaczna z ograniczeniem wolności.

A ograniczenie wolności to najgorsza rzecz, jaka może spotkać młodego człowieka w wieku 13–17 lat.

On naprawdę nie chce walczyć z Tobą.

On walczy o siebie.

Niestety… często walczy nie tam, gdzie trzeba — i nie w taki sposób, jaki by chciał.


Paradoks nastolatka

Nastolatek krzyczy:

„Chcę być niezależny!”

…i w tym samym czasie:

— nie pamięta o śniadaniu,

— zgubił bluzę,

— nie ma pojęcia, kiedy jest klasówka,

— i zapomniał, że jutro ma oddać projekt z fizyki.


Ten etap życia to dziwna mieszanka:

samodzielności i chaosu,

pewności siebie i niepewności,

dorosłości i dziecięcości.

I tu pojawia się rodzic.

Rodzic, który chce pomóc, ale w oczach nastolatka wygląda jak ktoś, kto próbuje zabrać mu tę dopiero rodzącą się wolność.

Dlatego rodzic = przeciwnik (na chwilę)

To nie jest prawda obiektywna.

To tylko tymczasowy filtr, przez który nastolatek patrzy na świat.

Niestety… w praktyce oznacza to, że:

— każde upomnienie jest atakiem,

— każde „nie” jest ograniczeniem wolności,

— każde pytanie jest próbą kontroli,

— a każde „zrób to” jest równoznaczne z „nie szanujesz mnie”.

Dlatego w tym wieku komunikacja musi wyglądać inaczej.

Nie jak instrukcja, nie jak rozkaz, nie jak kazanie.

Tutaj zaczyna się sztuka, która zmienia wszystko:

ZASADA 2: Rodzic nie ma wygrać walki — rodzic ma odzyskać kontakt

Nastolatek nie potrzebuje generała.

Potrzebuje przewodnika.

Nie potrzebuje dowódcy.

Potrzebuje kogoś, kto rozumie, że jego reakcje są przesadzone nie dlatego, że jest „zły”, lecz dlatego, że w środku naprawdę coś przeżywa.

ROZDZIAŁ 3

Humor — najskuteczniejsza broń w konflikcie z nastolatkiem

Jeśli ktoś kiedyś powie Ci, że nastolatek jest „nie do opanowania”, to prawdopodobnie nigdy nie próbował jednej z najbardziej niedocenianych metod na świecie:

Rozśmiesz go.

To brzmi banalnie, ale działa lepiej niż:

— kazania,

— moralizowanie,

— grożenie,

— podnoszenie głosu,

— udowadnianie swojej racji.

Dlaczego?

Bo śmiech wyłącza tryb walki.

I to dosłownie.

Co robi humor w mózgu nastolatka?

Kiedy nastolatek się śmieje, jego ciało:

— obniża poziom stresu,

— rozluźnia mięśnie,

— przestaje „walczyć”,

— przełącza się z emocji na kontakt.

A Ty w tym momencie odzyskujesz człowieka, który jeszcze chwilę temu był jak petarda — gotowa wybuchnąć byle spojrzeniem.

Jak to odkryłem?

Pamiętam jedną sytuację z Alexem.

Był wkurzony — a kiedy mówię „wkurzony”, mam na myśli ten poziom, kiedy drzwi w pokoju zamykają się trochę za szybko, a atmosfera w mieszkaniu robi się gęsta jak budyń.

Odebrałem mu telefon, reakcja była przewidywalna — fala emocji, pretensje, cały pakiet.

Wszedłem do pokoju za szybko — i popełniłem błąd.

Zacząłem tłumaczyć.

Logicznie, spokojnie… i oczywiście, że nic to nie dało.


Więc wyszedłem.

Odczekałem.


A potem wróciłem, stanąłem w drzwiach i powiedziałem bardzo poważnym tonem coś tak absurdalnego, że sam ledwo utrzymałem minę.

Alex spojrzał na mnie jak na kosmitę, próbował być poważny… i pękł.

Najpierw mały uśmiech.

Potem chichot.

A potem już było po wszystkim — wrócił kontakt.

I kiedy wraca kontakt, wraca sensowna rozmowa.

Humor to nie „robienie z siebie klauna”

Ważne: to nie chodzi o wygłupianie się, skakanie po pokoju czy kabaret.

Humor w tej książce to:

— mrugnięcie okiem,

— lekka ironia,

— absurdalne, poważnie wypowiedziane zdanie,

— drobny żart, który rozbraja atmosferę,

— głupiutka mina, która łamie napięcie.

Nie śmiejemy się z nastolatka.

Śmiejemy się razem z nim.

Dlaczego humor działa tak skutecznie?

Bo nastolatek często myśli:

„Rodzic chce mnie ukarać.”

albo

„Rodzic chce wygrać.”

A humor wysyła zupełnie inny sygnał:

„Nie jestem tu po to, żeby Cię zniszczyć.

Jestem po to, żeby Cię odzyskać.”

To gigantyczna różnica.

Humor obniża presję

Kiedy nastolatek widzi, że nie idziesz w tryb wojenny, sam też z niego wychodzi.

Nawet jeśli jego ego broni się przez chwilę, to w końcu pęka — bo śmiech jest silniejszy niż duma.

A co, jeśli nastolatek nie chce się śmiać?

Spokojnie.

To nie jest konkurs.

Humor nie zawsze zadziała od razu.

Ale działa częściej, niż myślisz.

Po prostu musisz wyczuć moment — i to jest klucz.

ZASADA 3: Nie naprawiaj konfliktu — najpierw go rozładuj

Czasem jeden żart robi więcej niż pięć poważnych rozmów.

A gdy konflikt „spada z temperatury 100°C do 30°C”, dopiero wtedy zaczyna się prawdziwe porozumienie.

ROZDZIAŁ 4

Kiedy rozmawiać z nastolatkiem, a kiedy absolutnie NIE?

Jednym z największych błędów rodziców — i mówię to z pełnym zrozumieniem, bo sam tak robiłem — jest próba rozmawiania w chwili konfliktu.

Czyli dokładnie wtedy, kiedy:

— nastolatek ma emocje na poziomie „wybuch wulkanu”,

— Ty jesteś spięty, bo chcesz „rozwiązać sprawę”,

— a cały dom aż buczy od napięcia.

To nie jest moment na żadną rozmowę.

To jest moment na… nic nierobienie.

I paradoksalnie, to „nic” często działa najlepiej.

Kiedy NIGDY nie próbować rozmawiać?

1. Gdy nastolatek jest w trybie „obrona + atak”

Jeśli widzisz, że każde Twoje słowo odbija się od jego emocji jak piłeczka od ściany — odpuść.

W tym stanie mózg nie słyszy argumentów.

On słyszy tylko:

„On/ona chce mnie ograniczyć.”


2. Kiedy Ty jesteś zdenerwowany

Jeśli próbujesz coś tłumaczyć, a w środku gotuje Ci się krew —

to nie jest rozmowa, to jest walka o rację.

I wyjdą z tego tylko dwie rzeczy:

— frustracja,

— jeszcze większy konflikt.


3. Kiedy właśnie zabrano telefon / konsolę / internet

To moment, w którym nastolatek nie jest w stanie myśleć racjonalnie.

To jak rozmowa z kimś, kto właśnie stracił dostęp do tlenu.

Najpierw musi opaść emocja.

Dopiero potem możesz wejść z komunikatem.


4. Kiedy nastolatek wycofał się do pokoju i trzaska drzwiami

To jego sposób powiedzenia:

„Zostaw mnie, bo zaraz wybuchnę.”

Uszanuj to.

To nie jest bunt — to forma radzenia sobie z emocjami.


5. Kiedy obie strony chcą „mieć ostatnie słowo”

W tym stanie nie chodzi o rozwiązanie problemu.

Chodzi o ego.

A dwie osoby na trybie ego to mieszanka wybuchowa.

A kiedy ROZMAWIAĆ?

1. Gdy emocje opadną — choć trochę

Nie muszą opaść do zera.

Wystarczy, że spadną do poziomu, przy którym można już wymienić dwa zdania bez przepychania.

To jest moment, w którym:

— głos się stabilizuje,

— twarz przestaje być napięta,

— oddech wraca do normy,

— nie widzisz już gniewu w oczach, tylko człowieka.


2. Gdy nastolatek sam odezwie się pierwszy

To zawsze najlepszy sygnał.

Czasem to jedno zdanie:

„Tato…?”

albo

„A mogę zapytać…?”

To jest otwarte okno.

Wejdź spokojnie, bez nadęcia, bez „No widzisz, mówiłem…”.


3. Gdy Ty jesteś spokojny i stabilny

Twój spokój jest jak filtr — uspokaja też jego.

Jeśli Ty jesteś neutralny, on zaczyna automatycznie przechodzić w neutral.


4. Gdy sytuacja zmieniła energię

Po obiedzie.

Po spacerze.

Po prysznicu.

Po tym, jak zszedłeś napięciem do zera.

Emocje mają rytm.

Trzeba go wyczuć.


5. Gdy możesz wejść z lekkością

Czasem najlepsza rozmowa to taka, która zaczyna się od drobnego żartu, spojrzenia albo zwykłego:

„Chodź, pogadamy jak ludzie.”

Nie ma kazania.

Nie ma ataku.

Jest kontakt.

Sekret, który zmienia wszystko

Rozmowa z nastolatkiem nie polega na czasie, tylko na MOMENCIE.

Możesz rozmawiać godzinę — i nie osiągniesz nic.

Możesz wejść na dwie minuty — i załatwić całą sprawę.

Chodzi o to, żeby wejść wtedy, kiedy drzwi są uchylone.

Nie wcześniej.

Nie później.

ROZDZIAŁ 5

Jak nastolatek prowokuje rodzica (i jak się nie dać wciągnąć)?

Nastolatek ma jedną supermoc, której nie znajdziesz w żadnym podręczniku:

potrafi uruchomić w rodzicu emocje szybciej niż jakakolwiek inna istota na tej planecie.

Czasem nawet szybciej niż partner, teściowa i urzędnik razem wzięci.

Dla jasności — nastolatek nie robi tego świadomie (w 90% przypadków 😉).

On po prostu reaguje emocjonalnie, a rodzic — zamiast reagować mądrze — reaguje odruchowo.

I tak zaczyna się najgorszy scenariusz:

Wchodzisz w jego emocje.

A to jest dokładnie to, czego NIE chcesz robić.

Typowe prowokacje nastolatka (czasem celowe, czasem przypadkowe)

1. Odpowiedź „na odwal”

Ty: „Możesz posprzątać w pokoju?”

On: „Zaraz.”

(Zaraz = nigdy)

Albo lepiej:

„Po co?”

„A czemu ja?”

„Przecież jest czysto.”

„Yyy…”

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 32.63