E-book
14.18 9
drukowana A5
48.66
Harry Krishna
30%zniżka

Bezpłatny fragment - Harry Krishna

Świat Oszalał

Objętość:
227 str.
ISBN:
978-83-8455-468-5
E-book
za 14.18 9
drukowana A5
za 48.66

WIEM WSZYSTKO O WSZYSTKIM PO TROCHU ale jak trzeba WIEM WSZYSTKO O WSZYSTKIM BARDZO i kocham i czuje i myślę człowiekiem i dumą chcę błysnąć przed Bogiem i ojcem i matką i synem i żoną i pobratankom. By na koniec powiedzieć sobie byłem człowiekiem-choć chciałem być Bogiem-dla siebie-bo to piękne i zacne-kochać siebie i innych i spokojnie zasnąć

dla wszystkich w doli i w niedoli co nie boją się walczyć o to co kochają aż do utraty tchu,…

warto walczyć o INNYCH

*kolejność wierszy przypadkowa bez znaczenia

*zaznaczaj bazgraj -co ważne ZAPAMIĘTAJ

HARRE KRISHNA -już wiem!

ŚWIAT OSZALAŁ

ŚWIAT OSZALAŁ -KRISHNA

Ludzie nic nie widzą, chodzą tylko sobie

Jak te lalki Boga –tępe lub złowrogie

One tylko chodzą, a ja na nie patrzę

Patrzą też ci obok, ale tak inaczej

Wyszukują błędu- a takiego nie ma

Zawsze na 100 procent -chyba że się nie da.

Ludzie są jak lalki, co mózgi dostały

A po co je mają?

NIE WIEM? — ZAPOMNIAŁY!

Harry Krishna


*FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU

HARRE KRISHNA-MOJE WSZYSTKO-WSZYSTKO WAŻNE

Wierszokleta, ambasador uśmiechu, frazeolik,

powieściasz, deklamog, wykładowca

— MÓWCA-MENTOR, PRZEWODNIK-MEDIUM-ZNACHOR

Przewodził palcem lewej ręki wszystko czego się dotknął…;) Majstersztyk. Cudowne dziecko Indii.

Pogromca zwierząt w cyrku.

HANUMAN- MUN

Ludzie nie walczą, ludzie nie widzą

ludzie po prostu się wszystkiego brzydzą

Ludzie są jak zwierza co by tylko jadły

chociaż NIE! -Przepraszam

— One umią walczyć!

I o siebie w sobie i o swoje ciało

— i o tego obok co mu nie jest łatwo

Czyli to źli ludzie tak chodzą po ziemi?

— Tak odpowiem sobie-potwierdzę Geneshę.

A niech sobie chodzą, ja będę jak trzeba

— i dusza i ciało i mózg bo potrzeba

By czasem go użyć- tak po prostu ludzie

— nie tłucz kogoś obok bo więcej rozumie.

albo UMIE-POTRAFI-próbuje.

— ALBO PYTA -Bo nie wie tyle co TY

— Chwała Harry Krishna otworzył mi drzwi.


FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU
-Hanuman -to półczłowiek półmałpa, bardzo mądra i ważna postać historyczna jak i ci poniżej. Kiedyś takie dzieci rodziły sie w Indiach… w jednych czasach to chyba się działo...bo się przyjaźnili Krishna z Hanumanem- HANUMAN został adoptowany przez Devi- która pisała bajki i księgi Vedy. MY MIELIŚMY MIESZKA I oraz TWARDOWSKICH

ale ich nie ma- tak samo jak oni gadał.

Ludzie oszaleli-GENESHA

Ludzie oszaleli, co się tutaj dzieje?

Nikt już nie pomaga, a matka truchleje

Wszyscy tylko sobie, nikt chyba nie czuje

Dlaczego w nich duszy ja żadnej nie czuje

To ja zwykły mutant, słonik skąd niewiadom

Brzydki dla nich wszystkich, odrazą ich gadzę

Więcej mam pod skóra niż przepiękne człeki

Może po to właśnie ja tutaj dziś jestem

Właśnie chyba po to, bo bez duszy chodzą

Jak te o zwierzęta, by przetrwać złowrogo

Po trupach do celu i byle do gara

To ja wolę z duszą, jak się da

TO ZBADAM

Genesha


* FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU

— Rozprawka o duszy-Genesha
Genesha to lekarz najlepszy w Indiach z dawien dawna, adoptował słonia który zaczął gadać albo ich okłamał warto wierzyć w cuda. To był mądry słonik ale szybko umarł. A lekarz pisał i leczył na chwałę Geneshy
-Genesha znaczy -dusza


„Ja nie powiem wam jak ja to robię, że ja tu sobie jestem i nic mi nie jest ale na pewno nie chce wiedzieć co wy robicie- że wam tak jest”

Genesha....próba sił

— „NAM TAK TU JEST BO TY TU JESTEŚ-bądź cię więcej… i ucz boś lepszy niż człek-BUDDYŚCI

BASTION NIEPOKOJU-a ich spokoju!!!!

Po Kali co wszystko niszczy i rozwala

Co twoim oczom pokazuje- zaraz

Zaraz — ty od nowa, bo już nic wszak nie masz

Wchodzi stara wiara, ta mroczna podziemna


Ta o której każdy zapomina czasem

Ta której się lękał przecież człowiek każdy

Ta która teraz zapomniana przecież

Dlatego bezduchy chodzą po tym świecie


Ta którą ja sama przypomniałam sobie

I cicho ukrycie nosiłam świadomie

Świadomie bo była, lecz lekko ukryta

Piekło jest i było-ono wszak nie znika


Ono kara wielką za czyny i słowa

Po co mam zaczynać te puzzle od nowa

Ale je zaczęłam bo chwila być taka

Że to wszystko wokół to brednia i czakra


Nikt już nic nie czuje, wszyscy tylko śpią

Kali już nic tutaj, co rozwalić mo

Ludzie ino chodzą- jak te trupy żywe

teraz trzeba diabła i to nie na niby


Helios nagle przybył rozłożył swe skrzydła

To jest mroczna postać i strasznie przebrzydła

Gdy spojrzysz na niego to ci serce staje

Mi z miłości strasznej, a dla was za kare..


Karą dla was będzie ta bierność straszliwa

Karą dla was będzie — to cośta zrobili

Kara dla was będzie patrzeć na mnie co dzień

Kara- bo nie padłam i żyję ja sobie


Karą dla tych z boku- co śmiechem się raczą

Bo znali mnie z dawna i szydzą i warczą

Karą — bo ma racja i to wasza wina

Ja dla was być kpiną — to wy dla mnie kpina!!!


To teraz z Hadesem pogadacie sobie

Chyba żęśta głusi to tłumaczcie sobie

Że to wasze szczęście to wielka nagroda

a Krishna tuz obok- to już nie przeszkoda


Helion Was potępi, poczeka w spokoju

Azazel Was sprawdzi, sprowadzi do gnoju

Kali zmiesza z błotem bo taka jej rola

A Krishna rozśmieszy- to wasza nagroda


A potem to zombie po tej ziemi chadza…

i mówi ja dumny jam nie jest ofiara!!!

Do kogo wiersz trafi to wielka nagroda,

To pośpiewa z Bogiem- a może do Boga?


A reszta niech kiśnie i to nie są żarty..

I teraz niech każdy podziękuje matce

Tej swojej co obok, bo pewnie ją ma

A jeśli jej nie ma to kara? czy dar?


Wiec teraz do siebie- póki jeszcze czas

Wertować swe życia –kurwa jego mać!!!

Po oddech KALI-MODLITWA

Gdy świat nagle runął, zawalił się cały.

A obok wszak wszystko toczyło się dalej
Gdy wieczorem co dzień, chciałam cud mieć wielki
By się nie obudzić- by odejść na wieki.


Gdy rano wstawałam z pretensją do świata
Ze oczy otwieram, że dalej tu jestem
Gdy słyszałam z boku- jest jak jest i trudno
A w środku mocno trzeszczało mi serce.


Gdy dzień za dniem w strachu mi upływam stale
W strachu o jutro, o wszystko co będzie
W wyrzutach sumienia co dzień się dusiłam
Że jestem tu dalej-że dalej tu jestem


Rachunki sumienia robiłam se stale
Co komu zrobiłam, w czym wina ma wielka
Do góry zerkałam prosząc o nadzieję
Bo jej już nie było-a to jest najcięższe.


Niczym w klatce wielkiej, bez krat co cię więżą
Których wszak nie widać a są i blokują
Siedziałam i życie chwytałam w swe ręce
Bałam się oddychać –bałam się być sobą.


Modły, pieśni wszelkie te w głowie utkane
O to by pogodzić się z tym co tu teraz
Jak w piach szły chodź teraz żyć było ciut lepiej
Jak trup wtedy byłam-jak trup co oddycha.


Jednego wieczora, gdy patrzyłam w okno
Na pełnie księżyca, co blaskiem raczyła
Łysy patrzył na mnie-ale tak złowrogo
Zły był księżyc na mnie-złe i gwiazdy były.


Przecież byłam trupem, co chodzi po ziemi
Przecież my nie po to by lękać się stale
Przecież my nie po to by żyć bez nadziei
Jestem i nic nie mam- nie mogę nic stracić.


Zabierz więc mi więcej, rozwal wszystko wokół
Być może na zgliszczach wyrosnę na nowo
Ty wiesz co masz czynić, chodź brzmi to złowrogo
A potem daj podnieść się spokojnie -BŁOGO.


Burza była wielka, w życiu, w duszy, w głowie
Strach przepadł na chwilę, złość wezbrała we mnie
Przez chwile nie byłam już wcale jak człowiek
A może jak człowiek –inny ciut silniejszy.


Nienawidzić siebie to okropna sprawa
Nienawidzić tego jak świat obok płynie
Ale ta nadzieja co wcześniej umarła
Rodziła się w ciszy, w środku, w sercu, w czynie.


Po burzy nic nie ma, tylko zapach piękny
U mnie zapachniało, kadzidłami dymem.

Poszłam inną drogą, chodź nie było lekko

Teraz mogłam zacząć- bez winy że żyje.


Dzień za dniem już płynął, przyszła wiosna cudna
W końcu to ziarenko nadziei zakwitło
I kwitło codziennie, ot tak o milimetr
Po czasie mi ziele wyrosło prześliczne.


Inne teraz modły, o spokój o szczęście
I o życie długie, bo plany wróciły.

Żałować co było-to wszak jest za trudne
To co się zabiło to wszak nie ożyje.


Więc teraz inaczej, spokojnie przed siebie
Bez zbędnych rozmyślań chodź myślę ja stale
Co będzie to przyjmę, bo wiem w głębi serca.

Że ta moja droga –nie była na marne.

Wyznanie Kali

Mimochodem stanęłam naprzeciw strumienia

Mimochodem bo nogi niosły inny temat

Mimochodem myśl jedna wleciała do głosy

Chyba jestem dziwna a świat jest szalony


Ludzie jacyś dziwni jakby wszyscy spali

Albo ja ciut inna- norma- żadne dramy.

Może ja po prostu zbyt dużo dociekam

Może ja po prostu zbyt wiele chce przesłać


Może ja po prostu czuje coś inaczej

Bastować, czy zostać? Jest sens żyć inaczej?

Ale ja to lubię, dumna jestem tego

Władczyni chaosu- nie bardzo zna temat


Jezu co ja robię, chyba czas na zmiany

Ale jak dziś zmienić umysł zwichrowany?

Nie zmieniam do diaska, lubię sama siebie

A innych opinia mnie po prostu je… ie ;)

Po co ja się tłumaczę?

Po prostu świat wygląda inaczej……

Gdzie jest PIASEK?

CO TO TOTO

(syndrom złotego zęba)

Co to TOTO tu robi, jak to TOTO TU CHODZI

Boże to TOTO tu jest, czy to TOTO czegoś chce?

Toto czy ty tu coś robisz, TOTO udaje-to zły człowiek

TOTO chciał Żyda uwalic-A toto GLUPOTA SIĘ CHWALI

I kłamie i zaciska zęby –ten toto jest bardzo nie grzeczny

TOTO murzyna zobaczył, TOTO się trochę wystraszył

TOTO się czai za winklem. A murzyn tańczy i kiśnie

TOTO jest w szoku straszliwym TOTO zapragnął być żydem

TOTO chce zostać murzynek ale to TOTO NIE IDZIE

TOTO daj spokój kochany –Zawsze bądź sobą daj zaszczyt

Przecież ty rządzisz najlepiej

— TOTO JEST SUPER-MASZ PRZESTRZEŃ

LUDZIE NIE

Ludzie nie walczą, ludzie nie widzą

ludzie po prostu się wszystkiego brzydzą

Ludzie są jak zwierza co tylko by jadły

chociaż nie –przepraszam-one umią walczyć

I dla siebie w sobie i o swoje ciało

i o tego obok co mu nie jest łatwo

Czyli to źli ludzie tak chodzą po ziemi?

— Tak odpowiem sobie potwierdzę Genesha

A niech sobie chodzą ja będę jak trzeba

i dusza i ciało i mózg bo potrzeba

By czasem go użyć tak po prostu ludzie

— nie tłucz kogoś obok- bo więcej rozumie!

UMIE? -POTRAFI

— ALBO PYTA BO NIE WIE TYLE CO TY.

Chwała Harry Krishna… otworzył mi drzwi.

HANUMAN

Piekielne Opowieści

Uczymy się wszyscy codziennie i od każdego na drodze. Uczymy się jakim być chcemy- a jakim nie i daj Bożę. Błądzimy, wpadamy w dołki i wariujemy czasami, ale to lekcja jest dla nas-BO GDY WSTAJEMY COŚ ZNAMY!!!
Więc w takiej księdze gdzie diabły szpetne i znienawidzone, chadzają sobie tuż obok tak cicho i niepozornie. Mogę ja stwierdzić już dzisiaj, że takie czorty ja wolę, które to tupną i krzykną a kiedy trzeba pomogą, które nie patrzą tak z boku jak drugi „ziemię już gryzie”. Bo bierność na to co obok ja po prostu ja nienawidzę. Jeśli coś możesz to zrób to!. Zawalcz o siebie lub kogoś. Jeśli nie możesz to powiedz- jestem tak w środku ja z Tobą. Jeśli ty widzisz, że obok twój człek się czołga już z bólu. Przyjedź, pogadaj i zrozum… a potem oceń-jak umiesz!
Piekielne Opowieści.

NIGDY NIE ZEMDLEJEMY

My kobiety tej ziemi nigdy nie zemdlejemy

Nie potkniemy się na chodniku

ani w robocie ani nigdzie

Nie zahaczymy się o winkiel

a nawet jeśli to tylko ciupinkę

Zawsze będziemy na siebie uważać

— bo BHP-owiec to już przesada

Żadna z nas nie chce USTA-USTA

— wolimy być TWARDE

NIE DLA NAS ROZPUSTA.

Nic nas nie wciąga, ani nie parzy

O reszcie sobie może pomarzyć

— Znamy zasady!

A PAN SOBIE SIEDZI

A pan sobie niechże tak siedzi

— toż wyrok pana nie tyczy

A pan niechże sobie tak siedzi

i tak codziennie o świcie

Niech Pan że spojrzy przez okno

i zada sobie pytanie

— po co ja jeszcze tu siedzę?

— Co sobie chcę udowadniać?


Niech pan dziś sobie odpowie

czy pana stać na siedzenie

Niech pan obliczy na kartce

ZYSKI I STRATY — tak nie jest?

Jest tak mój panie kochany

toż był pan w sądzie przed moment

Sam sobie pan już zaprzecza

— trzeba powiedzieć DOŚĆ -KONIEC

OSOBNIK…(kryptonim SUCHY lub SIWY)

Każdy osobnik winien być świadomy iż łamanie prawa niesie za sobą konsekwencje. Winien świadomie rozpatrywać swoje czyny oraz być w pełni świadom ich konsekwencji prawnych. Osobnik łamiący prawo celowo, łamiący nakaz sadu, celowo krzywdzący osoby trzecie jest podwójnie winny i nie chodzi tu o kare boską........Krzywdę względem osoby drugiej roszczącej swoje prawa KTÓRE JEJ SIĘ NALEZĄ określa sąd więc OSOBNIK tylko tej struktury winien się słuchać chyba że osoba pokrzywdzona i roszcząca mówi imieniu sadu i w racji ochrony małoletnich oraz PRAW OBYWATELSKICH jak również obrony PRAWORZĄDNOSCI W POLSCE. Nie stosowanie się do WYROKU bądź łamanie nakazów prowadzi do wdrożenia W ŻYCIE Kodeksu Karnego. Jedyną nadzieją dla OSOBNIKA jest łaska SĄDU

A TY SE SIEDŹ

A ty sobie siedź. Siedź i czekaj na cud.

A sobie siedź- a tak o i już!

A ty sobie siedź i nie myśl o jutrze wcale

A ty sobie siedź myśl dalej o niczym konowale.

A ty sobie siedź dalej i czekaj nie wiadomo na co

A ty sobie siedź nie czekaj aż ludzie zobaczą.

A ty sobie siedź i wmawiaj iż nic się nie dzieje

Nie będzie bomb ani wojny

Ty jesteś WOJNA!

Co ci da to siedzenie?

A TY SOBIE SIEDŹ

A ty sobie siedź mój monarcho

coś prężnie przez życie chciał kroczyć

A ty sobie siedź bo i możesz

zamknęli wszyscy swe oczy

A ty sobie siedź i wygodnie

po co udawać ci życie

A ty sobie siedź jak ten słowik

co trelem pieje o świcie

A ty sobie siedź toż to norma

że nic nie musisz na świecie

Świat jest dla ciebie nasz książę

wszystko przed Tobą chwal kwiecie!

BO MOŻESZ!

JAK WSZYSTKO CO ZECHCESZ

A co jeśli tak się zasiedzisz?

— Co wtedy z Tobą człowiecze?

A TY SOBIE SIEDZ DALEJ

Dziwny ten egzemplarz męski co przede mną stoi

Dziwne to stworzenie! Czy ono się nie boi?

Dziwne to jest strasznie, że to bezczynnie siedzi!

Co to Toto znaczy? -To nie zna odpowiedzi

To nie wie co mu Tadek sędzia kazał przed chwilą

Czy TO- ten egzemplarz jest już inwalidą

To dziwne jest strasznie-udaje że nie wie?

To myśli naprawdę, że nic się nie dzieje?

To całkiem normalne dla tego człowieka?

To dalej udaje że nic go nie czeka?

To naprawdę dziwne, że To wciąż udaje

To weźże TY przestań bo EJŻE zostanie.

Tadeuszu TO się schowało przed światem

i myśli że każdy zapomni

Nie będziesz udawał WARIATA ty WARIACIE!

Miał być Avans na T ale nie będzie.

ANALIZA ŻYCIA 21 WIEK KALI

AKT 1

Ty co mówisz że masz dobrze

Że nic złego nie zrobiłeś

Ty co mówisz że jest super

Jak po pracy spędzasz chwile?

Akt 2

Ty co mówisz żeś jest Bogiem

Bo wyglądasz nieco lepiej

Jak tą piękność wykorzystasz

Podaj dalej, będzie lepiej

Akt 3

Ty co mówisz żeś jest święty

Że się dobrze raju trzymasz

Kogo wskaże ten co obok

Powiedz teraz czyja wina

Akt 4

Ty co mówisz żeś bezkarny

Na co czekasz w wielkiej trwodze

Na telegram czy telefon

No otwieraj –otwórz –odbierz

DRZWI TEŻ!

Akt 5

Ty co mówisz żeś jest młodzian

Hardy duchem na ta chwilę

Dawaj na dwór pogoń trochę

Dawaj pokop swoja piłę

Akt 6

Tyś coś mówisz że intelekt

Twą domeną zawodową

Który stołek dziś żeś zbrudził

Ilu objął swoja wolą

(ilu przez ciebie ucierpiało)

Akt 7

Ty co mnie oceniasz śmiało

Mówisz marna to osoba

Zagraj mnie chociaż przez chwilę

Ile kwiatów ma ta łąka?

Akt 8

Wyskocz teraz tuz po pracy

Weź gitarę, klawiaturę

Napisz książkę wiersza sklej se

No pokonaj postkomunę

Akt 9

Zrób to wszystko tak jak Iza

Potem spójrz na siebie z boku

Jesteś wariat bo udajesz

Klaskaj w ręce będziesz popiół!

(klaskaj sobie brawa za sukcesy

i za krzywdę która komuś zadałeś)


Shiza!!(czyta się Sziza) -sprawiedliwość-Indie- ze Szkockiego języka.

ŻYCIE JEST JAK KSIĄŻKA

Życie jest jak książka, pisze się po trochu

Która się zapełnia dzień, rok- krok po kroku

Czytasz ją codziennie, jesteś bohaterem

Grasz w niej swoją rolę, świat Ci reżyserem

Inni ludzie obok- niby Ci statyści
Zmiany w scenariuszu, robią wręcz drastyczne
Jedni coś pięknego i cudne wspomnienia
A inni pogardę i chęć zapomnienia.

A jak to jest z książką którą już przeczytasz?
Czy możesz zapomnieć? -czy ona ci znika?
Nie! — nie zniknie nigdy. Będzie w tobie zawsze
A pewne jej strofy powrócą gdy zaśniesz.

Niektóre powrócą, gdy będzie potrzeba
Żeby Ci pokazać kawałeczek nieba.

Ten który ktoś wcześniej

w książkę już swą schował.

Ty teraz to widzisz- radość jest ogromna.

A te złe rozdziały, te sceny niemiłe?
Czy da się wymazać?
Nie — to niemożliwe!
Te zostają z nami, już na całe życie.

Obraz już masz w głowie-on nigdy nie zniknie.

Teraz nasza książka i my w niej schowani
Da się wyrwać kartkę? -zaraz posprzątamy!
Da się coś zamazać bach i tego nie ma?
Nie ma już na kartce- W głowie tkwi ta scena.

Można się nauczyć czytać ciężkie chwile.

Czytam je wiec w kółko

— dobrze znam już finał
Czytam tylko po to

by się przyzwyczaić
Trudno już spisane.

Więc uczę się dalej.

Uczę się więc siebie
Uczę powolutku
Będę czytać sceny
Codziennie do skutku
Aż mi będę niczym
Zginą w mojej głowie
Powiem wtedy
Trudno-było-nie zniknie
Ale już nie problem!

DOŚĆ GADANIA CZAS WYKONAŃ

Dość gadania-czas wykonań

Cos uczynił Twoja zbrodnia

— duża- mała? –to zależy

SĄD SKUTECZNIE TO OCENI

Nie walczy się z sadem

Sąd jest mądrzejszy!

I teraz niech taki będzie

Bo na mnie nic nie ma!

I nigdy nie będzie!

CZY TAKI CZŁOWIEK JEST DOBRY

Uwłaczajmy sobie dalej na

płaszczyźnie intelektualnej

Wchodźmy dalej w strefę uczuć

nie swoją lecz osoby dla Was marnej

Wychwalajmy głupotę, hipokryzję i kłamstwo

Udawajmy tych mądrych, a bądźmy jak dawniej

Bądźmy jak roboty na arenie świata

zaprogramowane na TYLKO i ZARAZ

A na końcu stańmy przed lustrem

wzruszeni i powiedzmy do siebie

ALE JESTEM PIĘKNY!

OBCY JEST W WAS POGADAM Z WAMI JESZCZE RAZ

Dlaczego wy chcecie by obcy w was siedział?

Dlaczego być chcecie domostwem dla niego

Dlaczego wy chcecie OBCYM go nazywać

Toż to wasza dusza! Diabła dla was wzywać?

No to wezwę zaraz i wami pochodzi

I wszyscy zobaczą i śmieszny jest człowiek

A ty tam nie wrócisz bo ciebie już nie ma

Bo twoje neuronki to jakaś tragedia

Jedyna metoda- to przyznaj się stary

Że byłeś z Legionem i se z nim chadzałeś.

JA CHODZĘ STALE….:)

A po co tu legion? -Bośta durni ludzie

Co wszystko co ważne składają na później

PIEKIELNE OPOWIEŚCI

(patrz obok i w lustro)

DIWKA W KLIMA (dialoga na linku)

Diwka w klima ukaraina tak

rzekł Tomas dnia pewnego

Cóz to dziele się na sala

co się tutej udpierdziala

Wszendu chodzą dziwna kwoka

bierzta wy się do robota

Jak pracować panie drogi

mnie już całkiem bolą nogi

Tem wąchają, temu stoji, ta

się śmieje ma dwie nogi

TA się jara ze jest ładna

a ten Ukrainą włada

JO tu zaroz wum pokazu

to nie diwka ino zaduch

I haj po zabawu, ale Polski bydzie zaru.

Załoga: KRYPTONIM- cóześta uczynił?

NI ma diwka w klimu?!

Posly se na hata, a które to? Nieważna.

No Właśnie –niewaźna.

Tomek, Pedro, Swieta i JO i mistrz

ENIGMATYCZNE WYŁĄCZANIE PIĘC B

Enigma podeszła do mnie z wolna

— szybciej dojść nie mogła

Ale czuwała szyderczo i z cicha

obok czaiło się inne PAL LICHO.

Była mi potrzebna, właśnie w tym momencie

Podejdź Enigmo-skasuj to skutecznie

Co się wydarzyło? -Nie wiem! Nie pamiętam

Skasuj to –odpocznij- jam nie godna dziewka.

Nic nie odpowiadaj, ja tylko popatrzę

Mój Boże jak ty to artystycznie skasowałeśśśśśś…

NIKT TAK NIE UMIE… tylko ty…..

Inni ci powiedzą

TAM SA DRZWI!

FABIO

I tak o to Legiony

z samych otchłani piekielnych

Zbierały pogromy

— idiotów i dziewic świętych

i dzieci a to było niedobre

WIĘC FABIO DABIEŁ OD MODY

ZEBRAŁ SIEBIE W SWE SZRANKI

I SKOCZYŁ DO SWOJEJ MATKI

By tam tez jak w Rosji i Ukrainie

zażegnać wojnie i kpinie

Bo skoro krew i ubóstwo nie działa

zrobię z każdego wariata- i zadziała.

Nie będą już sobą a ja zabłysnę

będą się motać w zeznaniach

BO KŁAMSTWO ZAWSZE WYJDZIE.


(ciuchy oddajcie do lumpa

— ktoś zarobi na żywych trupach

— dość wojny- do PRAWA …..)

Piotr nie jest dobry i śliczny. Pozdrawiam.

KRISHNA LOVER

Zakochałam się w niebieskim

z tym co w przestworach został
Nie chodzi o wyznanie

a o mistycyzm i postać
Toż to wspaniała sprawa

tak zerkać niepostrzeżenie i uczyć się
I pragnąć gdy bezpragnienie wszędzie.

Toż to cudowna sprawa

chcieć i nie chcieć zarazem
Być bogiem a mieć

w sobie te wątpliwości stale
Toż piękne być tu chwile

jak człowiek, zwykłą marność
i wiedzieć że w tym świecie

nie ma wszak nic za darmo

To piękne wszak doceniać

każde małe westchnienie świata
Stokrotki, słońce księżyc

— gdy wszystkim obok to lata
Kriszna cóż rzec tu więcej

tak niedostępny wprawdzie
Lecz można przecież kochać

tą postać tak uparcie

I daje to ten spokój, w środku

w swej duszy marnej brzydkiej
Ze nikt się nie nadaje.

Do ku..wy jasnej- ciasnej… Cisnej…

Stara już jestem trochę

i zmienna niesłychanie bo jeszcze więcej czuje
To zimno to złe upały

to wściekłość i to wszystko

co w duszy marnej siedzi
I nie, nie pójdę więcej

już nigdy do spowiedzi……

Odlotów ja nie lubię

nie ptakiem przecież jestem
Lecz gdy ja o nim pisze

to latam wszak przepięknie
I wierze w środku

w duchu, że czyta to nieśmiałe
I nie, nie zagra nigdy

w ta durną kałabałę (Vedy)

Jak cię boli nie czytaj-MIESZKO

Jak Cię boli to nie czytaj

albo podważ lecz po cichu.

Pewność tego co się pisze to podstawa

— wtedy zawsze wychodzi prawda

Filozofia to metrykowanie świata swojego i tych obok.

Grunt iść z prawem i nie krzywdzić siebie nawzajem

Każdy ma swoje zadanie!

— Jak każdy robi swoje to nic się nie stanie

NIE UTRUDNIAJMY

SOBIE ŻYCIA NAWZAJEM


(Tak mówił Król Mieszko I –fanką jestem)

postulat po I dobrej reformie

Sorry za rymy taki powstałem z tym walczę

KOBIET SIĘ BRONI

Kobiet się broni bo to oczywistość

Chyba świat zwariował-po prostu macie wszystko

Kobiet się broni — nie wiedzą dlaczego

Ale się starają i HUJ WAM DO TEGO

Nie będziemy jak NIKT!!!!!

(Oni)….;)

>KOŁOWROTEK<

Od czego zaczyna się koło? — Od jakiego punku

— mówią od żadnego — to brak szacunku.

Koło się obrazi, bo zawsze jest początek.

Początek kręcenia, początek i koniec.

Początek jest koła na kartce i wszędzie.

Niech początkiem koła kropka zwykła będzie

A potem ołówkiem do koła lecicie

Zawsze koło musi być super symetryczne

Do tego narzędzie jest super dostępne

Cyrkiel się nazywa-to cudne narzędzie

Które daje sprawcy moc wykonawczą.

Od kropki zaczyna i kropką on zaczął

I teraz pytanie kiedy się to skończy

Bo takie kręcenie się w kółko bez końca

Same komplikacje przynosi na koniec

Gdzie jest koniec koła- No kropką jest koniec.

A to całe koło to seria wydarzeń

I sprawców i kumpli- niefortunnych zdarzeń

I tych przemyślanych i tych nieudolnych

Warto szybko czasem zakończyć cykl kropki

I nie ważne wcale w której części koła

GRUNT ŻE CAŁA SPRAWA

BĘDZIE ZAKOŃCZONA.

A nikt wszak rozsądny nie chce tkwić w tym kole

Bo rozum to niszczy i problemy nowe.

KONOPNICKA

Jak to z facetami co połknęli balon

Trzeba walczyć siłą nie nadnaturalną

Lecz taką co w sobie człowiek walczy cicho

My mamy poezję tą małą maleńką

Co to najpierw nieco wariactwem okrawa

Potem nieco wiedzy przemyci bo bada

Potem nieco akcji w poezji i sztuce

Bo nagle się zdaje że ktoś zna tę nutę

Potem nieco faktów z rozprawy sądowej

Bo prawo mi mili bywa tez niemiłe

Potem niebo chcemy bo niby to LUDZKIE

Choć powiem wam szczerze że nieco malutkie

Potem nieco tego co wam tak potrzeba

Jest to RACJONALIZM co głębia opiewa

Bo ot to do wczoraj to zwykła wariatka

A dzisiaj to super najwspanialsza matka

I tak to jak leci Konopnickiej nuta

Potem to Osiecką zawiało obłudą

A potem Grocholę i Nosowską nieco

Czemu mnie dziś tyka to durne kalectwo?

A wystarczy tylko czytać

ze zdumieniem i ze zrozumieniem

ŻE OBRAZ SIĘ ZMIENI

Bo ot to ten cudny i piękny pan jak z bajki

Okazał się BRZYDKI względem SĄDÓW WSZELAKICH

I tylko zostało mu karę wymierzyć

A matki nagroda są PO PROSTU DZIECI

DO KOBIETY

Zejdz na dół kobieto ja się boje
Zejdz na dół kobieto-ja tu własnie stoję!
Zejdz na doł tam nie masz co jesć ani pić
Zejdz- To tylko chmury -tutuaj mamy żyć!
Zejdz kobieto bo tupne i się wkurwię!
Zejdz ja cie proszę, nie umre dla ciebie ale zejdz.

Zejdź kurwa na ziemie, co to ja śmieć?

LUSTRO ARESA- SPRAWDZ SIĘ!

Stań przed lustrem krótką chwile BACZAJ DZIELNIE-chwyć mogiłę, zachwyć sobą się troszeczkę, jesteś młody w starym ciele. To nic złego tylko pesel i tu znowu cię uciesze dziś to nie ma już znaczenia, świat się zmienia- byt się zmienia, jeno dusza taka sama, tak ta sama co dostałeś, łapie brudy i kłamstewka, łapie drobne przewinienia, łapie bierność i zniewagę, łapie tyle daje radę. To jest duszy przeznaczenie, ty decyduj nic nie zmiennie, potem ona ma po tyłku, teraz duszo patrz po cichu. Co tam widzisz czy organizm czy swe oczy zakłamane co widziały innych krzywdę ale pomoc im już zbrzydła, no a raczej jej nie widzą, widzę krzywdę i nie widzę, widzę dramat mogę pomóc a nie robię nic nikomu, ja se tylko sobie idę, nic nie robię nic nie krzywdzę. Dziś dekalog inny trochę, nieco lżejszy już was goszczę, zamiast grzechów potępienie nie przybędzie wam zbawienie. Coś tam ktoś pokićkał nieco, moi drodzy dość z domeną, macie mózgi, wolną wole wasza wina, ja postoję. Gdy zaniechasz no i widzisz jesteś winny- bardzo winny. Dajmy dalej, jestem nudny, piekło teren bardzo trudny, znaczy lubię te klimaty, nie- nie dla was rajskie ptaszki, nie — nie będzie tu sielanki, ni bębenków ni fujarki, tutaj kara czeka sroga i nie będzie list do Boga, ma was dosyć no i tyle. Małe grzechy duża krzywda. Teraz patrzysz bardzo mocno i oceniasz się złowrogo jeśli nic nie znajdziesz w sobie to ja tobie nie pomogę, jeśli sam nie widzisz krzywdy którąś ty sam zadał innym zaniechaniem czy biernością jesteś w PIEKLE.-CZEKAM-GOŚĆI.. I nie słyszę już gadania kiedyś byłem proszę pana, świat mnie zmienił, ech ta starość… marność marność-TYŚ JEST MARNOŚC…..Dobrym masz być cały czas, szybkim żwawym chwytać czas, i pomocą innych darzyć nie jak prosi-TY MASZ PATRZEĆ. Gdy poprosi i zaniechasz… JUŻ WITAJĄ BRAMY PIEKŁA-NA ZAWSZE.

MY DZIECI BOGA- SPÓJRZ NA SIEBIE

My dzieci Boga rozsiani po świecie, jesteśmy obok i wy o tym wiecie. Jesteśmy tuz obok, żyjemy po cichu i w duchu prawimy A PAL WAS LICHO. A pal was licho wszystkie ofiary wywyższające się ponad stany co macie władze i nic nie robicie a tak się swoim życiem chwalicie. A pal was licho wszystkie ofiary któreście dali za wielkie sprawy co w waszych oczach do rangi urosły a tak naprawdę do DLA WAS OSŁY. Bo tylko o sobie zawsze myślicie mówicie JAM JEST NAJLEPSZY i tyle. A niby skromny i cichy pokorny. A niby święty i wykształcony. A niby taki nad wyraz wspaniały. To my dzieci BOGA! — a wy OFIARY.

My nie doskonali. A raczej inaczej- BO MY DOSKONALI bo to jest widać i słów zbędny kajet i tutaj zdanie zmieniam na chwilę. Bo was opisze i siebie opisze i wszystkich obok co coś zdziałali, co mi pomogli, co rękę podali, co się skłonili i uśmiechnęli, co komuś pomogli bo sami chcieli, ci co na szale swe życie złożyli by w innych sprawie załatwić i tyle, bo to jest warte a on niby nie. TAKI JEST WARTSZY OD WSZYSTKIEGO CZŁEK. O tych co dobrze mordą klepali i naprawili co inni zaniechali.

A o tych innych co tak zazdrośni, co tak się boja dawnych miłości, co tak się kryją w swym zapomnieniu tez tutaj wspomnę bo warci sa tego. Bo po co teraz te małe dzieci, mają ich schemat powielać przeklęty, jak my fajniejsi MY DZIECI BOGA i już to z ich ust dziś bije trwoga. Bo wszystko wyszło i to z ich ust przecież. Nikt już was tutaj po prostu i NIE CHCE.


Bądźcie jak MY. FAJNIERSI…;) — i znów zaczną. Nazwijmy ich TRAGEDIA.

NIE WAŻNE

Nie ważne wasze sprawy natury sercowej

Dla mnie serce skała- nie mam go już w sobie

Nie ważne dla mnie wielkie uniesienia i żale

Żal to wasza bierność –patrzę na nią stale

Nie ważne dla mnie wasze wywody- tak bywa

Tak bywa dlatego boście zmarli w chwilę

Nie ważne dla mnie wasze codzienności marne

Dla mnie to jest norma- całkiem naturalne

Nie ważne dla mnie wcale że życie wam obce

Dla mnie życie ważne i prawdziwe emocje

Nie ważne dla mnie wcale iż pomoc wam obca

Pomoc tak rzeczowa jak w strumieniu kropla

Nie ważne dla mnie wcale iśta być jak trupy

Ja żywa i działam zawsze w pełnej mocy

Nie ważne dla mnie wcale iż pomoc wam obca

Ja pomagam zawsze tyle ile zdołam

Nie ważne dla mnie iż serca nie macie

Moje tylko stoi a wasze nic nie warte.

O SOBIE SAMEJ

Opowiem o sobie w kilku wersach

Opowiem o sobie w kilku słowach

W dialogi wplotę wachlarz westchnień

Ból i tęsknotę jeśli zdołam

Opowiem tobie tak po trochu

Moja historie i co we mnie

A potem poznać dam od nowa

Weżniesz, spamiętasz to co zechcesz

Tamto już nic jest bo to przeszłość

Wszak to co było-już historią

Teraz sam oceń cóżem warta

Piszmy historię te od nowa.

ZABÓJCY KOBIET!

Jak pada człowiek, to co się z nim robi?
Czy się nim zamiata wszystkie podłogi?
Czy się go gniecie bardziej do ziemi
Czy się go podnosi do ku… wy nędzy!.
Jak człowiek się cieszy ze każdej pierdoły
Jak jest ciut inny, ale ułożony
Jak się mu zabierze jedyne co kocha
To może lec nagle?...Czy to zwykła kłoda?
To teraz tu do Was moje pytanie
Co jest w waszym sercu najbardziej kochane
I jak to zabiorą, czy zaśniesz spokojnie
Mi chodzi o dzieci. Czy to niewygodne?
A kogo się strzeże najzwyczajniej w świecie?
Matki i kobiety-wszędzie we wszechświecie!
Świecie? Wszechświecie? -WSZĘDZIE!
Bo my mocarne są i nieugięte
Ale w środku słabe i to jest wszak piękne!
Kto krzywdzi kobietę-to zbir i przestępca
I nie ma ja też-ten facet to SKAZA SPOŁECZEŃSTWA!

PRELUDIUM DO ŻYWYCH CIENI(czyli bania na Jana)

Chciała zasnąć tak po prostu

zamknąć oczy lekko tylko.

Chciała zasnąć i nic nie czuć

nie czuć bólu- pustką wszystko.

Swoje slajdy wyciągnęła

te co w głowie skrzętnie skryte
Puszcza sobie, je powoli

i analizuje życie
Kilka łez, tych ciężkich

mocnych wydostało się ze środka
A myślała że już nie ma

— toż już tyle łez tych poszło.

Uśmiech lekkich się pojawił

lecz przyćmiła go ta ciemność
Przeświadczenie w środku takie

— że jej już jest wszystko jedno.

Zamkła oczy, bardzo mocno

w duchu powiedziała słowa
-ja chce dalej, tu mnie nie trza.

Może teraz inna droga.
Nagle oczy swe otwiera

jest na pięknej polnej drodze
Wokół kwiaty, zboża, scena

a na scenie kwartet godny.

Stoi z boku, wszędzie cisza

nic nie słyszy- nic nie czuje.

Tylko w duszy gra muzyka

zero lęków, strachów, złudzeń.
Zero złości i złych myśli

które to wracały stale
-jestem wolna –pomyślała

— i zrobiła krok ciut dalej.

A z tym krokiem, jest gdzie indziej

dzika plaża cała pusta
Mewy krzyczą do niej z nieba

ryba skacze, cudna — boska
-ja pamiętam-pomyślała
-ja pamiętam tamtą drogę

ta co strasznie tak bolała
ale już mam lekkość w sobie.
Chcę pamiętać, już na zawsze

ale nie chcę czuć jej wcale.

Wolę pusta być już w środku

— lecz pamiętać chce zuchwale.

OSZUKUJ SIĘ DALEJ I SIEDZ(męski głos)

Słuchaj stary zrób co sad kazał

Nie słuchaj doradców bo to już przesada.

Nikt Ci nie pomoże, a musi rodzina

Wykonaj telefon bo to nie jest kpina

By siebie ratować bo niestety łamiesz prawo.

Cisza ci nic nie da –znęcasz się nad BABĄ.

Nie kłuć się już więcej, ze jesteś mądrzejszy

A twoja rodzina to kpina do nędzy

Ale musi zrobić to co sąd nakazał

Tak walczą Twardowscy po prostu tłumaczą

A sądu słuchać musisz- i tyle.

Twój NIEŚWIĘTY Krzysztof Twardzinek

Chciałem być nimi ale mi nie idzie

Są jak opętani i ja się ich wstydzę

To znaczy że nie jestem jak oni-sam zrozum

Ale mnie kochali a ciebie mają dosyć

Dostosuj się do wyroku. Nie krzywdź siebie

To diabły w ludzkiej skórze

RATUJ SIĘ BO ZDECHNIESZ.

PELIKANY W POLSKIEJ SZKOLE I URZEDZIE

Kiedyś w Polsce było pięknie

były kadry nieugięte

Były wioski pełne cudów i

młodzianie chętni Cudu.


Wszystko się poukładał.

Zeszły wojny, potop, bagno

I komuna nam runęła

to do boju POLSKO WIELKA


Az tu nagle wielka draka

bo komunizm ich zamiata

Stare wygi się rozsiadły I

se swoich dały w kadry


I tak se siedzieli cicho

aż się kapło leśne licho

Ze coś nie gra tutaj zdrowo

bo te kadry TO JEST BŁOTO


Ino siedzą, nic nie robią.

Dzieci łakną wiedzy-modlą

Na urzędach zamiatanie

— lecz pod dywan –to nieładnie.


Wiec się wszyscy mądrzy ludzie

zjednoczyli w wielkim trudzie

I zamiatać to zaczęli

lecz powoli-po kądzieli


Czyli po tych co zbrudzili

— tak po sile oni byli

A ci inni tylko mądrzy

tylko dobrzy, tylko szczodrzy


I za darmo nie chcą jeść

— boją się o stołek też

Już podmianki idą śmiało

więc się zlękło małe stado


Pelikanów –bo to o nich

— że ta Polska to NONPROFIT

I z miłości tylko siedzą

— a wypłaty same zjedzą


Indii im się tu zachciało

wiec się zwarło jedno stado

I ich wszystkich se wsadziło

do sadzawki z wielką siła


We dwie szkoły je wepchano

i się je tam podtuczano

I słowami, i gestami

i rybami –słodkościami


I nauką ta ze Wchodu

— oni chcą być zawsze młodzi

Shiva im się nocą śni

Krishna da im jeść i pić

Genesh im modlitwę zrobi

Pelikany są złowrogie


Lecz ci z Indi nie być głupi

bo PELIKAN to ptak durny

Je na umór i nie myśli

no i pada –świczny dyszy


Potem wstaje i tak w kółko

aż wymięka bo jest gówno

Jak za darmo długo jesz

kara sroga spotka cię.


Dalej siedzą PELIKANY

i se myślą durny naród

My możemy nam się godzi

bo my PELIKANY z Łotwy

Nie umarły my od chleba

To tulenia wam potrzeba.


— ZATULAŁY SIĘ NA ŚMIERĆ

no i tyle po nich cześć(indie)


Jeden mam dylemat w sobie

bo PELIKAN to nie człowiek

A te damy się tu cieszą

że są Polskich tej uciechą

i ze wszystkie jeszcze żyją

A to nonsens bo wszak zginą!


To nie Indie — drogie panie

zakładajcie już ubranie

Nie padniecie od obżarstwa

ale szkoda-taka prawda


Nie stulacie się na śmierć

— to tez szkoda trudna rzecz.

Ot po prostu was wywalą

— mądrze rządzić trzeba karma

Shiva-jak się nie da zabić

— to same się zabija-karmimy i starczy!

JUŻ SIĘ NAJADŁY-to POLSKA

POKŁUDŹCIE SIĘ!!!!

CZY U WAS JEST WSZYSTKO DOBRZE PRZECIEŻ?

Czy u was jest wszystko dobrze przecież?

— Stańcie przed lustrem i odpowiedzcie.

Czy u Was jest wszystko dobrze przecież?

— Jak tam jest u was w waszym urzędzie

Wszystko jest dobrze? -A kiedy byłeś

musisz to sprawdzić –i tak co chwilę?…

Jak szybko sprawy są załatwiane!

— Ty nie masz sprawy? -SUPER KOCHANIE.

A jak mieć będziesz?. Co wtedy zrobisz.

To wtedy ktoś mi dobry pomoże. Jak ty.

Jak ja!…Kurwa jasny szlak.

JA nic nie mogę, oni mają w dupie.

Nie prawda mi gadasz, wiem że żartujesz

stale to samo-ludzie to huje-Bob Marley!

Nie kłam to ja powiedziałem. Tomek! -Wow

— sprawdzę dzwonek. Luz

Ale ty masz niezłą banie –lepsza taka niż żadna

— JA wiem tez masz banie.

Ty teraz na palarni piszesz sobie w Wordzie.

Tak stawiam przecinki-to takie nie modne. Nara-pa.

CZY TY DAŁAS MI COŚ POWIEDZIEĆ?

— Nie wiem, kuuuurcze! Nie wiem

Ale dialog spoko. Połudźmy się!. Po co!. Aha.

PRZECIEŻ JEST DOBRZE PRZECIEŻ!

PROŹBA O POMOC

Tak walczą poeci kiedyś w gazecie a teraz w sieci

Najpierw badasz sprawę otoczenie marne

Sprawdzasz kto pomoże a kto sypie ziarnem

Potem rym nadajesz, pleciesz wierszem strofy

A oni już wiedza, że to o nich mowy

Inni nic nie wiedzą bo nie tyczy sprawa

Ale sobie myślą to już nie zabawa

Bo co to za ludzie co wiedzą tak wiele

A nic nie zrobili-PATRZA NA CIERPIENIE?

Patrzą i nic na to jeno jeszcze mocniej!!!

Chcą przypylić bardziej- dotknąć jeszcze bardziej

Więc gdy czytasz teraz tę gazetę w sieci

pomyśl sobie –DO MNIE

BO DO CIEBIE LECI-PROŹBA O POMOC!

RÓWNOWAGA

Stabilność umysłowa w każdej sytuacji

Racjonalizm mimo problemów natury egzystencjalnej

Chwiejność nastrojów w granicach normy niepowodująca

Zaniedbań życiowych.

Konsekwencja w podejmowanych krokach

Dostosowanie się do warunków otoczenia

Oraz prawa danego regionu jako obywatel

Świadomość odpowiedzialności za podejmowane

Kroki oraz możliwość dania kroku na przód

Bierność tylko w sytuacjach spokoju i „dobrobytu”

Dostosowanie się do osobników pobocznych z

Zamiarem zaniechania współdziałania.

Równowaga to rzetelna ocena danej sytuacji

Oraz przewidzenie jej konsekwencji.

Brak racjonalizmu w konsekwencji

To brak równowagi czyli wariactwo.

Co wam przeszkadza taniec w berecie na ulicy?

A co wam przeszkadzają dzieci na smyczy

Z bezkarnym ojcem?

WYROSŁEM W MUNDURZE

Wyrosłem w mundurze to nie moja wina

Wyrosłem w mundurze to dla mnie nie kpina

Wyrosłem w mundurze wam jest wszystko jedno

Wyrosłem w mundurze w tym jest sprawy sedno

Wyrosłem w mundurze zabijcie mnie za to

Wyrosłem w mundurze jak mój stryj i tato

Wyrosłem w mundurze i płakać mi się chce

Ale ze szczecią

Ze wyrosłem mundurze.

A to bardzo okej.


Rudolf, Oskar i Otton HANS NATANIEL Zimerhoffen (pradziady)

ZAMKNIJ SIĘ — TY NIE JESTEŚ CZŁOWIEK

Nie umniejsza się człowiekowi

w żadnej sferze życiowej

Ani intelektualne, ani wizualnej ani duchowej

Pierwszą zasadą niech będzie akceptacja i szacunek

A innych nie będzie bo już coś rozumiesz

Jeśli się wywyższasz w jakim kolwiek calu

Jesteś nic nie warty, jesteś zwykła marność

Bo z biegiem czasu inni zmieszają cię z błotem

A ty będziesz tak chodził nie wiedząc co potem

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 14.18 9
drukowana A5
za 48.66