WIEM WSZYSTKO O WSZYSTKIM PO TROCHU ale jak trzeba WIEM WSZYSTKO O WSZYSTKIM BARDZO i kocham i czuje i myślę człowiekiem i dumą chcę błysnąć przed Bogiem i ojcem i matką i synem i żoną i pobratankom. By na koniec powiedzieć sobie byłem człowiekiem-choć chciałem być Bogiem-dla siebie-bo to piękne i zacne-kochać siebie i innych i spokojnie zasnąć
dla wszystkich w doli i w niedoli co nie boją się walczyć o to co kochają aż do utraty tchu,…
warto walczyć o INNYCH
*kolejność wierszy przypadkowa bez znaczenia
*zaznaczaj bazgraj -co ważne ZAPAMIĘTAJ
HARRE KRISHNA -już wiem!
ŚWIAT OSZALAŁ
ŚWIAT OSZALAŁ -KRISHNA
Ludzie nic nie widzą, chodzą tylko sobie
Jak te lalki Boga –tępe lub złowrogie
One tylko chodzą, a ja na nie patrzę
Patrzą też ci obok, ale tak inaczej
Wyszukują błędu- a takiego nie ma
Zawsze na 100 procent -chyba że się nie da.
Ludzie są jak lalki, co mózgi dostały
A po co je mają?
NIE WIEM? — ZAPOMNIAŁY!
Harry Krishna
*FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU
HARRE KRISHNA-MOJE WSZYSTKO-WSZYSTKO WAŻNE
Wierszokleta, ambasador uśmiechu, frazeolik,
powieściasz, deklamog, wykładowca
— MÓWCA-MENTOR, PRZEWODNIK-MEDIUM-ZNACHOR
Przewodził palcem lewej ręki wszystko czego się dotknął…;) Majstersztyk. Cudowne dziecko Indii.
Pogromca zwierząt w cyrku.
HANUMAN- MUN
Ludzie nie walczą, ludzie nie widzą
ludzie po prostu się wszystkiego brzydzą
Ludzie są jak zwierza co by tylko jadły
chociaż NIE! -Przepraszam
— One umią walczyć!
I o siebie w sobie i o swoje ciało
— i o tego obok co mu nie jest łatwo
Czyli to źli ludzie tak chodzą po ziemi?
— Tak odpowiem sobie-potwierdzę Geneshę.
A niech sobie chodzą, ja będę jak trzeba
— i dusza i ciało i mózg bo potrzeba
By czasem go użyć- tak po prostu ludzie
— nie tłucz kogoś obok bo więcej rozumie.
albo UMIE-POTRAFI-próbuje.
— ALBO PYTA -Bo nie wie tyle co TY
— Chwała Harry Krishna otworzył mi drzwi.
FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU
-Hanuman -to półczłowiek półmałpa, bardzo mądra i ważna postać historyczna jak i ci poniżej. Kiedyś takie dzieci rodziły sie w Indiach… w jednych czasach to chyba się działo...bo się przyjaźnili Krishna z Hanumanem- HANUMAN został adoptowany przez Devi- która pisała bajki i księgi Vedy. MY MIELIŚMY MIESZKA I oraz TWARDOWSKICH
ale ich nie ma- tak samo jak oni gadał.
Ludzie oszaleli-GENESHA
Ludzie oszaleli, co się tutaj dzieje?
Nikt już nie pomaga, a matka truchleje
Wszyscy tylko sobie, nikt chyba nie czuje
Dlaczego w nich duszy ja żadnej nie czuje
To ja zwykły mutant, słonik skąd niewiadom
Brzydki dla nich wszystkich, odrazą ich gadzę
Więcej mam pod skóra niż przepiękne człeki
Może po to właśnie ja tutaj dziś jestem
Właśnie chyba po to, bo bez duszy chodzą
Jak te o zwierzęta, by przetrwać złowrogo
Po trupach do celu i byle do gara
To ja wolę z duszą, jak się da
TO ZBADAM
Genesha
* FILOZOFIA DALEKIEGO WSCHODU
— Rozprawka o duszy-Genesha
Genesha to lekarz najlepszy w Indiach z dawien dawna, adoptował słonia który zaczął gadać albo ich okłamał warto wierzyć w cuda. To był mądry słonik ale szybko umarł. A lekarz pisał i leczył na chwałę Geneshy
-Genesha znaczy -dusza
„Ja nie powiem wam jak ja to robię, że ja tu sobie jestem i nic mi nie jest ale na pewno nie chce wiedzieć co wy robicie- że wam tak jest”
Genesha....próba sił
— „NAM TAK TU JEST BO TY TU JESTEŚ-bądź cię więcej… i ucz boś lepszy niż człek-BUDDYŚCI
BASTION NIEPOKOJU-a ich spokoju!!!!
Po Kali co wszystko niszczy i rozwala
Co twoim oczom pokazuje- zaraz
Zaraz — ty od nowa, bo już nic wszak nie masz
Wchodzi stara wiara, ta mroczna podziemna
Ta o której każdy zapomina czasem
Ta której się lękał przecież człowiek każdy
Ta która teraz zapomniana przecież
Dlatego bezduchy chodzą po tym świecie
Ta którą ja sama przypomniałam sobie
I cicho ukrycie nosiłam świadomie
Świadomie bo była, lecz lekko ukryta
Piekło jest i było-ono wszak nie znika
Ono kara wielką za czyny i słowa
Po co mam zaczynać te puzzle od nowa
Ale je zaczęłam bo chwila być taka
Że to wszystko wokół to brednia i czakra
Nikt już nic nie czuje, wszyscy tylko śpią
Kali już nic tutaj, co rozwalić mo
Ludzie ino chodzą- jak te trupy żywe
teraz trzeba diabła i to nie na niby
Helios nagle przybył rozłożył swe skrzydła
To jest mroczna postać i strasznie przebrzydła
Gdy spojrzysz na niego to ci serce staje
Mi z miłości strasznej, a dla was za kare..
Karą dla was będzie ta bierność straszliwa
Karą dla was będzie — to cośta zrobili
Kara dla was będzie patrzeć na mnie co dzień
Kara- bo nie padłam i żyję ja sobie
Karą dla tych z boku- co śmiechem się raczą
Bo znali mnie z dawna i szydzą i warczą
Karą — bo ma racja i to wasza wina
Ja dla was być kpiną — to wy dla mnie kpina!!!
To teraz z Hadesem pogadacie sobie
Chyba żęśta głusi to tłumaczcie sobie
Że to wasze szczęście to wielka nagroda
a Krishna tuz obok- to już nie przeszkoda
Helion Was potępi, poczeka w spokoju
Azazel Was sprawdzi, sprowadzi do gnoju
Kali zmiesza z błotem bo taka jej rola
A Krishna rozśmieszy- to wasza nagroda
A potem to zombie po tej ziemi chadza…
i mówi ja dumny jam nie jest ofiara!!!
Do kogo wiersz trafi to wielka nagroda,
To pośpiewa z Bogiem- a może do Boga?
A reszta niech kiśnie i to nie są żarty..
I teraz niech każdy podziękuje matce
Tej swojej co obok, bo pewnie ją ma
A jeśli jej nie ma to kara? czy dar?
Wiec teraz do siebie- póki jeszcze czas
Wertować swe życia –kurwa jego mać!!!
Po oddech KALI-MODLITWA
Gdy świat nagle runął, zawalił się cały.
A obok wszak wszystko toczyło się dalej
Gdy wieczorem co dzień, chciałam cud mieć wielki
By się nie obudzić- by odejść na wieki.
Gdy rano wstawałam z pretensją do świata
Ze oczy otwieram, że dalej tu jestem
Gdy słyszałam z boku- jest jak jest i trudno
A w środku mocno trzeszczało mi serce.
Gdy dzień za dniem w strachu mi upływam stale
W strachu o jutro, o wszystko co będzie
W wyrzutach sumienia co dzień się dusiłam
Że jestem tu dalej-że dalej tu jestem
Rachunki sumienia robiłam se stale
Co komu zrobiłam, w czym wina ma wielka
Do góry zerkałam prosząc o nadzieję
Bo jej już nie było-a to jest najcięższe.
Niczym w klatce wielkiej, bez krat co cię więżą
Których wszak nie widać a są i blokują
Siedziałam i życie chwytałam w swe ręce
Bałam się oddychać –bałam się być sobą.
Modły, pieśni wszelkie te w głowie utkane
O to by pogodzić się z tym co tu teraz
Jak w piach szły chodź teraz żyć było ciut lepiej
Jak trup wtedy byłam-jak trup co oddycha.
Jednego wieczora, gdy patrzyłam w okno
Na pełnie księżyca, co blaskiem raczyła
Łysy patrzył na mnie-ale tak złowrogo
Zły był księżyc na mnie-złe i gwiazdy były.
Przecież byłam trupem, co chodzi po ziemi
Przecież my nie po to by lękać się stale
Przecież my nie po to by żyć bez nadziei
Jestem i nic nie mam- nie mogę nic stracić.
Zabierz więc mi więcej, rozwal wszystko wokół
Być może na zgliszczach wyrosnę na nowo
Ty wiesz co masz czynić, chodź brzmi to złowrogo
A potem daj podnieść się spokojnie -BŁOGO.
Burza była wielka, w życiu, w duszy, w głowie
Strach przepadł na chwilę, złość wezbrała we mnie
Przez chwile nie byłam już wcale jak człowiek
A może jak człowiek –inny ciut silniejszy.
Nienawidzić siebie to okropna sprawa
Nienawidzić tego jak świat obok płynie
Ale ta nadzieja co wcześniej umarła
Rodziła się w ciszy, w środku, w sercu, w czynie.
Po burzy nic nie ma, tylko zapach piękny
U mnie zapachniało, kadzidłami dymem.
Poszłam inną drogą, chodź nie było lekko
Teraz mogłam zacząć- bez winy że żyje.
Dzień za dniem już płynął, przyszła wiosna cudna
W końcu to ziarenko nadziei zakwitło
I kwitło codziennie, ot tak o milimetr
Po czasie mi ziele wyrosło prześliczne.
Inne teraz modły, o spokój o szczęście
I o życie długie, bo plany wróciły.
Żałować co było-to wszak jest za trudne
To co się zabiło to wszak nie ożyje.
Więc teraz inaczej, spokojnie przed siebie
Bez zbędnych rozmyślań chodź myślę ja stale
Co będzie to przyjmę, bo wiem w głębi serca.
Że ta moja droga –nie była na marne.
Wyznanie Kali
Mimochodem stanęłam naprzeciw strumienia
Mimochodem bo nogi niosły inny temat
Mimochodem myśl jedna wleciała do głosy
Chyba jestem dziwna a świat jest szalony
Ludzie jacyś dziwni jakby wszyscy spali
Albo ja ciut inna- norma- żadne dramy.
Może ja po prostu zbyt dużo dociekam
Może ja po prostu zbyt wiele chce przesłać
Może ja po prostu czuje coś inaczej
Bastować, czy zostać? Jest sens żyć inaczej?
Ale ja to lubię, dumna jestem tego
Władczyni chaosu- nie bardzo zna temat
Jezu co ja robię, chyba czas na zmiany
Ale jak dziś zmienić umysł zwichrowany?
Nie zmieniam do diaska, lubię sama siebie
A innych opinia mnie po prostu je… ie ;)
Po co ja się tłumaczę?
Po prostu świat wygląda inaczej……
Gdzie jest PIASEK?
CO TO TOTO
(syndrom złotego zęba)
Co to TOTO tu robi, jak to TOTO TU CHODZI
Boże to TOTO tu jest, czy to TOTO czegoś chce?
Toto czy ty tu coś robisz, TOTO udaje-to zły człowiek
TOTO chciał Żyda uwalic-A toto GLUPOTA SIĘ CHWALI
I kłamie i zaciska zęby –ten toto jest bardzo nie grzeczny
TOTO murzyna zobaczył, TOTO się trochę wystraszył
TOTO się czai za winklem. A murzyn tańczy i kiśnie
TOTO jest w szoku straszliwym TOTO zapragnął być żydem
TOTO chce zostać murzynek ale to TOTO NIE IDZIE
TOTO daj spokój kochany –Zawsze bądź sobą daj zaszczyt
Przecież ty rządzisz najlepiej
— TOTO JEST SUPER-MASZ PRZESTRZEŃ
LUDZIE NIE
Ludzie nie walczą, ludzie nie widzą
ludzie po prostu się wszystkiego brzydzą
Ludzie są jak zwierza co tylko by jadły
chociaż nie –przepraszam-one umią walczyć
I dla siebie w sobie i o swoje ciało
i o tego obok co mu nie jest łatwo
Czyli to źli ludzie tak chodzą po ziemi?
— Tak odpowiem sobie potwierdzę Genesha
A niech sobie chodzą ja będę jak trzeba
i dusza i ciało i mózg bo potrzeba
By czasem go użyć tak po prostu ludzie
— nie tłucz kogoś obok- bo więcej rozumie!
UMIE? -POTRAFI
— ALBO PYTA BO NIE WIE TYLE CO TY.
Chwała Harry Krishna… otworzył mi drzwi.
HANUMAN
Piekielne Opowieści
Uczymy się wszyscy codziennie i od każdego na drodze. Uczymy się jakim być chcemy- a jakim nie i daj Bożę. Błądzimy, wpadamy w dołki i wariujemy czasami, ale to lekcja jest dla nas-BO GDY WSTAJEMY COŚ ZNAMY!!!
Więc w takiej księdze gdzie diabły szpetne i znienawidzone, chadzają sobie tuż obok tak cicho i niepozornie. Mogę ja stwierdzić już dzisiaj, że takie czorty ja wolę, które to tupną i krzykną a kiedy trzeba pomogą, które nie patrzą tak z boku jak drugi „ziemię już gryzie”. Bo bierność na to co obok ja po prostu ja nienawidzę. Jeśli coś możesz to zrób to!. Zawalcz o siebie lub kogoś. Jeśli nie możesz to powiedz- jestem tak w środku ja z Tobą. Jeśli ty widzisz, że obok twój człek się czołga już z bólu. Przyjedź, pogadaj i zrozum… a potem oceń-jak umiesz!
Piekielne Opowieści.
NIGDY NIE ZEMDLEJEMY
My kobiety tej ziemi nigdy nie zemdlejemy
Nie potkniemy się na chodniku
ani w robocie ani nigdzie
Nie zahaczymy się o winkiel
a nawet jeśli to tylko ciupinkę
Zawsze będziemy na siebie uważać
— bo BHP-owiec to już przesada
Żadna z nas nie chce USTA-USTA
— wolimy być TWARDE
NIE DLA NAS ROZPUSTA.
Nic nas nie wciąga, ani nie parzy
O reszcie sobie może pomarzyć
— Znamy zasady!
A PAN SOBIE SIEDZI
A pan sobie niechże tak siedzi
— toż wyrok pana nie tyczy
A pan niechże sobie tak siedzi
i tak codziennie o świcie
Niech Pan że spojrzy przez okno
i zada sobie pytanie
— po co ja jeszcze tu siedzę?
— Co sobie chcę udowadniać?
Niech pan dziś sobie odpowie
czy pana stać na siedzenie
Niech pan obliczy na kartce
ZYSKI I STRATY — tak nie jest?
Jest tak mój panie kochany
toż był pan w sądzie przed moment
Sam sobie pan już zaprzecza
— trzeba powiedzieć DOŚĆ -KONIEC
OSOBNIK…(kryptonim SUCHY lub SIWY)
Każdy osobnik winien być świadomy iż łamanie prawa niesie za sobą konsekwencje. Winien świadomie rozpatrywać swoje czyny oraz być w pełni świadom ich konsekwencji prawnych. Osobnik łamiący prawo celowo, łamiący nakaz sadu, celowo krzywdzący osoby trzecie jest podwójnie winny i nie chodzi tu o kare boską........Krzywdę względem osoby drugiej roszczącej swoje prawa KTÓRE JEJ SIĘ NALEZĄ określa sąd więc OSOBNIK tylko tej struktury winien się słuchać chyba że osoba pokrzywdzona i roszcząca mówi imieniu sadu i w racji ochrony małoletnich oraz PRAW OBYWATELSKICH jak również obrony PRAWORZĄDNOSCI W POLSCE. Nie stosowanie się do WYROKU bądź łamanie nakazów prowadzi do wdrożenia W ŻYCIE Kodeksu Karnego. Jedyną nadzieją dla OSOBNIKA jest łaska SĄDU
A TY SE SIEDŹ
A ty sobie siedź. Siedź i czekaj na cud.
A sobie siedź- a tak o i już!
A ty sobie siedź i nie myśl o jutrze wcale
A ty sobie siedź myśl dalej o niczym konowale.
A ty sobie siedź dalej i czekaj nie wiadomo na co
A ty sobie siedź nie czekaj aż ludzie zobaczą.
A ty sobie siedź i wmawiaj iż nic się nie dzieje
Nie będzie bomb ani wojny
Ty jesteś WOJNA!
Co ci da to siedzenie?
A TY SOBIE SIEDŹ
A ty sobie siedź mój monarcho
coś prężnie przez życie chciał kroczyć
A ty sobie siedź bo i możesz
zamknęli wszyscy swe oczy
A ty sobie siedź i wygodnie
po co udawać ci życie
A ty sobie siedź jak ten słowik
co trelem pieje o świcie
A ty sobie siedź toż to norma
że nic nie musisz na świecie
Świat jest dla ciebie nasz książę
wszystko przed Tobą chwal kwiecie!
BO MOŻESZ!
JAK WSZYSTKO CO ZECHCESZ
A co jeśli tak się zasiedzisz?
— Co wtedy z Tobą człowiecze?
A TY SOBIE SIEDZ DALEJ
Dziwny ten egzemplarz męski co przede mną stoi
Dziwne to stworzenie! Czy ono się nie boi?
Dziwne to jest strasznie, że to bezczynnie siedzi!
Co to Toto znaczy? -To nie zna odpowiedzi
To nie wie co mu Tadek sędzia kazał przed chwilą
Czy TO- ten egzemplarz jest już inwalidą
To dziwne jest strasznie-udaje że nie wie?
To myśli naprawdę, że nic się nie dzieje?
To całkiem normalne dla tego człowieka?
To dalej udaje że nic go nie czeka?
To naprawdę dziwne, że To wciąż udaje
To weźże TY przestań bo EJŻE zostanie.
Tadeuszu TO się schowało przed światem
i myśli że każdy zapomni
Nie będziesz udawał WARIATA ty WARIACIE!
Miał być Avans na T ale nie będzie.
ANALIZA ŻYCIA 21 WIEK KALI
AKT 1
Ty co mówisz że masz dobrze
Że nic złego nie zrobiłeś
Ty co mówisz że jest super
Jak po pracy spędzasz chwile?
Akt 2
Ty co mówisz żeś jest Bogiem
Bo wyglądasz nieco lepiej
Jak tą piękność wykorzystasz
Podaj dalej, będzie lepiej
Akt 3
Ty co mówisz żeś jest święty
Że się dobrze raju trzymasz
Kogo wskaże ten co obok
Powiedz teraz czyja wina
Akt 4
Ty co mówisz żeś bezkarny
Na co czekasz w wielkiej trwodze
Na telegram czy telefon
No otwieraj –otwórz –odbierz
DRZWI TEŻ!
Akt 5
Ty co mówisz żeś jest młodzian
Hardy duchem na ta chwilę
Dawaj na dwór pogoń trochę
Dawaj pokop swoja piłę
Akt 6
Tyś coś mówisz że intelekt
Twą domeną zawodową
Który stołek dziś żeś zbrudził
Ilu objął swoja wolą
(ilu przez ciebie ucierpiało)
Akt 7
Ty co mnie oceniasz śmiało
Mówisz marna to osoba
Zagraj mnie chociaż przez chwilę
Ile kwiatów ma ta łąka?
Akt 8
Wyskocz teraz tuz po pracy
Weź gitarę, klawiaturę
Napisz książkę wiersza sklej se
No pokonaj postkomunę
Akt 9
Zrób to wszystko tak jak Iza
Potem spójrz na siebie z boku
Jesteś wariat bo udajesz
Klaskaj w ręce będziesz popiół!
(klaskaj sobie brawa za sukcesy
i za krzywdę która komuś zadałeś)
Shiza!!(czyta się Sziza) -sprawiedliwość-Indie- ze Szkockiego języka.
ŻYCIE JEST JAK KSIĄŻKA
Życie jest jak książka, pisze się po trochu
Która się zapełnia dzień, rok- krok po kroku
Czytasz ją codziennie, jesteś bohaterem
Grasz w niej swoją rolę, świat Ci reżyserem
Inni ludzie obok- niby Ci statyści
Zmiany w scenariuszu, robią wręcz drastyczne
Jedni coś pięknego i cudne wspomnienia
A inni pogardę i chęć zapomnienia.
A jak to jest z książką którą już przeczytasz?
Czy możesz zapomnieć? -czy ona ci znika?
Nie! — nie zniknie nigdy. Będzie w tobie zawsze
A pewne jej strofy powrócą gdy zaśniesz.
Niektóre powrócą, gdy będzie potrzeba
Żeby Ci pokazać kawałeczek nieba.
Ten który ktoś wcześniej
w książkę już swą schował.
Ty teraz to widzisz- radość jest ogromna.
A te złe rozdziały, te sceny niemiłe?
Czy da się wymazać?
Nie — to niemożliwe!
Te zostają z nami, już na całe życie.
Obraz już masz w głowie-on nigdy nie zniknie.
Teraz nasza książka i my w niej schowani
Da się wyrwać kartkę? -zaraz posprzątamy!
Da się coś zamazać bach i tego nie ma?
Nie ma już na kartce- W głowie tkwi ta scena.
Można się nauczyć czytać ciężkie chwile.
Czytam je wiec w kółko
— dobrze znam już finał
Czytam tylko po to
by się przyzwyczaić
Trudno już spisane.
Więc uczę się dalej.
Uczę się więc siebie
Uczę powolutku
Będę czytać sceny
Codziennie do skutku
Aż mi będę niczym
Zginą w mojej głowie
Powiem wtedy
Trudno-było-nie zniknie
Ale już nie problem!
DOŚĆ GADANIA CZAS WYKONAŃ
Dość gadania-czas wykonań
Cos uczynił Twoja zbrodnia
— duża- mała? –to zależy
SĄD SKUTECZNIE TO OCENI
Nie walczy się z sadem
Sąd jest mądrzejszy!
I teraz niech taki będzie
Bo na mnie nic nie ma!
I nigdy nie będzie!
CZY TAKI CZŁOWIEK JEST DOBRY
Uwłaczajmy sobie dalej na
płaszczyźnie intelektualnej
Wchodźmy dalej w strefę uczuć
nie swoją lecz osoby dla Was marnej
Wychwalajmy głupotę, hipokryzję i kłamstwo
Udawajmy tych mądrych, a bądźmy jak dawniej
Bądźmy jak roboty na arenie świata
zaprogramowane na TYLKO i ZARAZ
A na końcu stańmy przed lustrem
wzruszeni i powiedzmy do siebie
ALE JESTEM PIĘKNY!
OBCY JEST W WAS POGADAM Z WAMI JESZCZE RAZ
Dlaczego wy chcecie by obcy w was siedział?
Dlaczego być chcecie domostwem dla niego
Dlaczego wy chcecie OBCYM go nazywać
Toż to wasza dusza! Diabła dla was wzywać?
No to wezwę zaraz i wami pochodzi
I wszyscy zobaczą i śmieszny jest człowiek
A ty tam nie wrócisz bo ciebie już nie ma
Bo twoje neuronki to jakaś tragedia
Jedyna metoda- to przyznaj się stary
Że byłeś z Legionem i se z nim chadzałeś.
JA CHODZĘ STALE….:)
A po co tu legion? -Bośta durni ludzie
Co wszystko co ważne składają na później
PIEKIELNE OPOWIEŚCI
(patrz obok i w lustro)
DIWKA W KLIMA (dialoga na linku)
Diwka w klima ukaraina tak
rzekł Tomas dnia pewnego
Cóz to dziele się na sala
co się tutej udpierdziala
Wszendu chodzą dziwna kwoka
bierzta wy się do robota
Jak pracować panie drogi
mnie już całkiem bolą nogi
Tem wąchają, temu stoji, ta
się śmieje ma dwie nogi
TA się jara ze jest ładna
a ten Ukrainą włada
JO tu zaroz wum pokazu
to nie diwka ino zaduch
I haj po zabawu, ale Polski bydzie zaru.
Załoga: KRYPTONIM- cóześta uczynił?
NI ma diwka w klimu?!
Posly se na hata, a które to? Nieważna.
No Właśnie –niewaźna.
Tomek, Pedro, Swieta i JO i mistrz
ENIGMATYCZNE WYŁĄCZANIE PIĘC B
Enigma podeszła do mnie z wolna
— szybciej dojść nie mogła
Ale czuwała szyderczo i z cicha
obok czaiło się inne PAL LICHO.
Była mi potrzebna, właśnie w tym momencie
Podejdź Enigmo-skasuj to skutecznie
Co się wydarzyło? -Nie wiem! Nie pamiętam
Skasuj to –odpocznij- jam nie godna dziewka.
Nic nie odpowiadaj, ja tylko popatrzę
Mój Boże jak ty to artystycznie skasowałeśśśśśś…
NIKT TAK NIE UMIE… tylko ty…..
Inni ci powiedzą
TAM SA DRZWI!
FABIO
I tak o to Legiony
z samych otchłani piekielnych
Zbierały pogromy
— idiotów i dziewic świętych
i dzieci a to było niedobre
WIĘC FABIO DABIEŁ OD MODY
ZEBRAŁ SIEBIE W SWE SZRANKI
I SKOCZYŁ DO SWOJEJ MATKI
By tam tez jak w Rosji i Ukrainie
zażegnać wojnie i kpinie
Bo skoro krew i ubóstwo nie działa
zrobię z każdego wariata- i zadziała.
Nie będą już sobą a ja zabłysnę
będą się motać w zeznaniach
BO KŁAMSTWO ZAWSZE WYJDZIE.
(ciuchy oddajcie do lumpa
— ktoś zarobi na żywych trupach
— dość wojny- do PRAWA …..)
Piotr nie jest dobry i śliczny. Pozdrawiam.
KRISHNA LOVER
Zakochałam się w niebieskim
z tym co w przestworach został
Nie chodzi o wyznanie
a o mistycyzm i postać
Toż to wspaniała sprawa
tak zerkać niepostrzeżenie i uczyć się
I pragnąć gdy bezpragnienie wszędzie.
Toż to cudowna sprawa
chcieć i nie chcieć zarazem
Być bogiem a mieć
w sobie te wątpliwości stale
Toż piękne być tu chwile
jak człowiek, zwykłą marność
i wiedzieć że w tym świecie
nie ma wszak nic za darmo
To piękne wszak doceniać
każde małe westchnienie świata
Stokrotki, słońce księżyc
— gdy wszystkim obok to lata
Kriszna cóż rzec tu więcej
tak niedostępny wprawdzie
Lecz można przecież kochać
tą postać tak uparcie
I daje to ten spokój, w środku
w swej duszy marnej brzydkiej
Ze nikt się nie nadaje.
Do ku..wy jasnej- ciasnej… Cisnej…
Stara już jestem trochę
i zmienna niesłychanie bo jeszcze więcej czuje
To zimno to złe upały
to wściekłość i to wszystko
co w duszy marnej siedzi
I nie, nie pójdę więcej
już nigdy do spowiedzi……
Odlotów ja nie lubię
nie ptakiem przecież jestem
Lecz gdy ja o nim pisze
to latam wszak przepięknie
I wierze w środku
w duchu, że czyta to nieśmiałe
I nie, nie zagra nigdy
w ta durną kałabałę (Vedy)
Jak cię boli nie czytaj-MIESZKO
Jak Cię boli to nie czytaj
albo podważ lecz po cichu.
Pewność tego co się pisze to podstawa
— wtedy zawsze wychodzi prawda
Filozofia to metrykowanie świata swojego i tych obok.
Grunt iść z prawem i nie krzywdzić siebie nawzajem
Każdy ma swoje zadanie!
— Jak każdy robi swoje to nic się nie stanie
NIE UTRUDNIAJMY
SOBIE ŻYCIA NAWZAJEM
(Tak mówił Król Mieszko I –fanką jestem)
postulat po I dobrej reformie
Sorry za rymy taki powstałem z tym walczę
KOBIET SIĘ BRONI
Kobiet się broni bo to oczywistość
Chyba świat zwariował-po prostu macie wszystko
Kobiet się broni — nie wiedzą dlaczego
Ale się starają i HUJ WAM DO TEGO
Nie będziemy jak NIKT!!!!!
(Oni)….;)
>KOŁOWROTEK<
Od czego zaczyna się koło? — Od jakiego punku
— mówią od żadnego — to brak szacunku.
Koło się obrazi, bo zawsze jest początek.
Początek kręcenia, początek i koniec.
Początek jest koła na kartce i wszędzie.
Niech początkiem koła kropka zwykła będzie
A potem ołówkiem do koła lecicie
Zawsze koło musi być super symetryczne
Do tego narzędzie jest super dostępne
Cyrkiel się nazywa-to cudne narzędzie
Które daje sprawcy moc wykonawczą.
Od kropki zaczyna i kropką on zaczął
I teraz pytanie kiedy się to skończy
Bo takie kręcenie się w kółko bez końca
Same komplikacje przynosi na koniec
Gdzie jest koniec koła- No kropką jest koniec.
A to całe koło to seria wydarzeń
I sprawców i kumpli- niefortunnych zdarzeń
I tych przemyślanych i tych nieudolnych
Warto szybko czasem zakończyć cykl kropki
I nie ważne wcale w której części koła
GRUNT ŻE CAŁA SPRAWA
BĘDZIE ZAKOŃCZONA.
A nikt wszak rozsądny nie chce tkwić w tym kole
Bo rozum to niszczy i problemy nowe.
KONOPNICKA
Jak to z facetami co połknęli balon
Trzeba walczyć siłą nie nadnaturalną
Lecz taką co w sobie człowiek walczy cicho
My mamy poezję tą małą maleńką
Co to najpierw nieco wariactwem okrawa
Potem nieco wiedzy przemyci bo bada
Potem nieco akcji w poezji i sztuce
Bo nagle się zdaje że ktoś zna tę nutę
Potem nieco faktów z rozprawy sądowej
Bo prawo mi mili bywa tez niemiłe
Potem niebo chcemy bo niby to LUDZKIE
Choć powiem wam szczerze że nieco malutkie
Potem nieco tego co wam tak potrzeba
Jest to RACJONALIZM co głębia opiewa
Bo ot to do wczoraj to zwykła wariatka
A dzisiaj to super najwspanialsza matka
I tak to jak leci Konopnickiej nuta
Potem to Osiecką zawiało obłudą
A potem Grocholę i Nosowską nieco
Czemu mnie dziś tyka to durne kalectwo?
A wystarczy tylko czytać
ze zdumieniem i ze zrozumieniem
ŻE OBRAZ SIĘ ZMIENI
Bo ot to ten cudny i piękny pan jak z bajki
Okazał się BRZYDKI względem SĄDÓW WSZELAKICH
I tylko zostało mu karę wymierzyć
A matki nagroda są PO PROSTU DZIECI
DO KOBIETY
Zejdz na dół kobieto ja się boje
Zejdz na dół kobieto-ja tu własnie stoję!
Zejdz na doł tam nie masz co jesć ani pić
Zejdz- To tylko chmury -tutuaj mamy żyć!
Zejdz kobieto bo tupne i się wkurwię!
Zejdz ja cie proszę, nie umre dla ciebie ale zejdz.
Zejdź kurwa na ziemie, co to ja śmieć?
LUSTRO ARESA- SPRAWDZ SIĘ!
Stań przed lustrem krótką chwile BACZAJ DZIELNIE-chwyć mogiłę, zachwyć sobą się troszeczkę, jesteś młody w starym ciele. To nic złego tylko pesel i tu znowu cię uciesze dziś to nie ma już znaczenia, świat się zmienia- byt się zmienia, jeno dusza taka sama, tak ta sama co dostałeś, łapie brudy i kłamstewka, łapie drobne przewinienia, łapie bierność i zniewagę, łapie tyle daje radę. To jest duszy przeznaczenie, ty decyduj nic nie zmiennie, potem ona ma po tyłku, teraz duszo patrz po cichu. Co tam widzisz czy organizm czy swe oczy zakłamane co widziały innych krzywdę ale pomoc im już zbrzydła, no a raczej jej nie widzą, widzę krzywdę i nie widzę, widzę dramat mogę pomóc a nie robię nic nikomu, ja se tylko sobie idę, nic nie robię nic nie krzywdzę. Dziś dekalog inny trochę, nieco lżejszy już was goszczę, zamiast grzechów potępienie nie przybędzie wam zbawienie. Coś tam ktoś pokićkał nieco, moi drodzy dość z domeną, macie mózgi, wolną wole wasza wina, ja postoję. Gdy zaniechasz no i widzisz jesteś winny- bardzo winny. Dajmy dalej, jestem nudny, piekło teren bardzo trudny, znaczy lubię te klimaty, nie- nie dla was rajskie ptaszki, nie — nie będzie tu sielanki, ni bębenków ni fujarki, tutaj kara czeka sroga i nie będzie list do Boga, ma was dosyć no i tyle. Małe grzechy duża krzywda. Teraz patrzysz bardzo mocno i oceniasz się złowrogo jeśli nic nie znajdziesz w sobie to ja tobie nie pomogę, jeśli sam nie widzisz krzywdy którąś ty sam zadał innym zaniechaniem czy biernością jesteś w PIEKLE.-CZEKAM-GOŚĆI.. I nie słyszę już gadania kiedyś byłem proszę pana, świat mnie zmienił, ech ta starość… marność marność-TYŚ JEST MARNOŚC…..Dobrym masz być cały czas, szybkim żwawym chwytać czas, i pomocą innych darzyć nie jak prosi-TY MASZ PATRZEĆ. Gdy poprosi i zaniechasz… JUŻ WITAJĄ BRAMY PIEKŁA-NA ZAWSZE.
MY DZIECI BOGA- SPÓJRZ NA SIEBIE
My dzieci Boga rozsiani po świecie, jesteśmy obok i wy o tym wiecie. Jesteśmy tuz obok, żyjemy po cichu i w duchu prawimy A PAL WAS LICHO. A pal was licho wszystkie ofiary wywyższające się ponad stany co macie władze i nic nie robicie a tak się swoim życiem chwalicie. A pal was licho wszystkie ofiary któreście dali za wielkie sprawy co w waszych oczach do rangi urosły a tak naprawdę do DLA WAS OSŁY. Bo tylko o sobie zawsze myślicie mówicie JAM JEST NAJLEPSZY i tyle. A niby skromny i cichy pokorny. A niby święty i wykształcony. A niby taki nad wyraz wspaniały. To my dzieci BOGA! — a wy OFIARY.
My nie doskonali. A raczej inaczej- BO MY DOSKONALI bo to jest widać i słów zbędny kajet i tutaj zdanie zmieniam na chwilę. Bo was opisze i siebie opisze i wszystkich obok co coś zdziałali, co mi pomogli, co rękę podali, co się skłonili i uśmiechnęli, co komuś pomogli bo sami chcieli, ci co na szale swe życie złożyli by w innych sprawie załatwić i tyle, bo to jest warte a on niby nie. TAKI JEST WARTSZY OD WSZYSTKIEGO CZŁEK. O tych co dobrze mordą klepali i naprawili co inni zaniechali.
A o tych innych co tak zazdrośni, co tak się boja dawnych miłości, co tak się kryją w swym zapomnieniu tez tutaj wspomnę bo warci sa tego. Bo po co teraz te małe dzieci, mają ich schemat powielać przeklęty, jak my fajniejsi MY DZIECI BOGA i już to z ich ust dziś bije trwoga. Bo wszystko wyszło i to z ich ust przecież. Nikt już was tutaj po prostu i NIE CHCE.
Bądźcie jak MY. FAJNIERSI…;) — i znów zaczną. Nazwijmy ich TRAGEDIA.
NIE WAŻNE
Nie ważne wasze sprawy natury sercowej
Dla mnie serce skała- nie mam go już w sobie
Nie ważne dla mnie wielkie uniesienia i żale
Żal to wasza bierność –patrzę na nią stale
Nie ważne dla mnie wasze wywody- tak bywa
Tak bywa dlatego boście zmarli w chwilę
Nie ważne dla mnie wasze codzienności marne
Dla mnie to jest norma- całkiem naturalne
Nie ważne dla mnie wcale że życie wam obce
Dla mnie życie ważne i prawdziwe emocje
Nie ważne dla mnie wcale iż pomoc wam obca
Pomoc tak rzeczowa jak w strumieniu kropla
Nie ważne dla mnie wcale iśta być jak trupy
Ja żywa i działam zawsze w pełnej mocy
Nie ważne dla mnie wcale iż pomoc wam obca
Ja pomagam zawsze tyle ile zdołam
Nie ważne dla mnie iż serca nie macie
Moje tylko stoi a wasze nic nie warte.
O SOBIE SAMEJ
Opowiem o sobie w kilku wersach
Opowiem o sobie w kilku słowach
W dialogi wplotę wachlarz westchnień
Ból i tęsknotę jeśli zdołam
Opowiem tobie tak po trochu
Moja historie i co we mnie
A potem poznać dam od nowa
Weżniesz, spamiętasz to co zechcesz
Tamto już nic jest bo to przeszłość
Wszak to co było-już historią
Teraz sam oceń cóżem warta
Piszmy historię te od nowa.
ZABÓJCY KOBIET!
Jak pada człowiek, to co się z nim robi?
Czy się nim zamiata wszystkie podłogi?
Czy się go gniecie bardziej do ziemi
Czy się go podnosi do ku… wy nędzy!.
Jak człowiek się cieszy ze każdej pierdoły
Jak jest ciut inny, ale ułożony
Jak się mu zabierze jedyne co kocha
To może lec nagle?...Czy to zwykła kłoda?
To teraz tu do Was moje pytanie
Co jest w waszym sercu najbardziej kochane
I jak to zabiorą, czy zaśniesz spokojnie
Mi chodzi o dzieci. Czy to niewygodne?
A kogo się strzeże najzwyczajniej w świecie?
Matki i kobiety-wszędzie we wszechświecie!
Świecie? Wszechświecie? -WSZĘDZIE!
Bo my mocarne są i nieugięte
Ale w środku słabe i to jest wszak piękne!
Kto krzywdzi kobietę-to zbir i przestępca
I nie ma ja też-ten facet to SKAZA SPOŁECZEŃSTWA!
PRELUDIUM DO ŻYWYCH CIENI(czyli bania na Jana)
Chciała zasnąć tak po prostu
zamknąć oczy lekko tylko.
Chciała zasnąć i nic nie czuć
nie czuć bólu- pustką wszystko.
Swoje slajdy wyciągnęła
te co w głowie skrzętnie skryte
Puszcza sobie, je powoli
i analizuje życie
Kilka łez, tych ciężkich
mocnych wydostało się ze środka
A myślała że już nie ma
— toż już tyle łez tych poszło.
Uśmiech lekkich się pojawił
lecz przyćmiła go ta ciemność
Przeświadczenie w środku takie
— że jej już jest wszystko jedno.
Zamkła oczy, bardzo mocno
w duchu powiedziała słowa
-ja chce dalej, tu mnie nie trza.
Może teraz inna droga.
Nagle oczy swe otwiera
jest na pięknej polnej drodze
Wokół kwiaty, zboża, scena
a na scenie kwartet godny.
Stoi z boku, wszędzie cisza
nic nie słyszy- nic nie czuje.
Tylko w duszy gra muzyka
zero lęków, strachów, złudzeń.
Zero złości i złych myśli
które to wracały stale
-jestem wolna –pomyślała
— i zrobiła krok ciut dalej.
A z tym krokiem, jest gdzie indziej
dzika plaża cała pusta
Mewy krzyczą do niej z nieba
ryba skacze, cudna — boska
-ja pamiętam-pomyślała
-ja pamiętam tamtą drogę
ta co strasznie tak bolała
ale już mam lekkość w sobie.
Chcę pamiętać, już na zawsze
ale nie chcę czuć jej wcale.
Wolę pusta być już w środku
— lecz pamiętać chce zuchwale.
OSZUKUJ SIĘ DALEJ I SIEDZ(męski głos)
Słuchaj stary zrób co sad kazał
Nie słuchaj doradców bo to już przesada.
Nikt Ci nie pomoże, a musi rodzina
Wykonaj telefon bo to nie jest kpina
By siebie ratować bo niestety łamiesz prawo.
Cisza ci nic nie da –znęcasz się nad BABĄ.
Nie kłuć się już więcej, ze jesteś mądrzejszy
A twoja rodzina to kpina do nędzy
Ale musi zrobić to co sąd nakazał
Tak walczą Twardowscy po prostu tłumaczą
A sądu słuchać musisz- i tyle.
Twój NIEŚWIĘTY Krzysztof Twardzinek
Chciałem być nimi ale mi nie idzie
Są jak opętani i ja się ich wstydzę
To znaczy że nie jestem jak oni-sam zrozum
Ale mnie kochali a ciebie mają dosyć
Dostosuj się do wyroku. Nie krzywdź siebie
To diabły w ludzkiej skórze
RATUJ SIĘ BO ZDECHNIESZ.
PELIKANY W POLSKIEJ SZKOLE I URZEDZIE
Kiedyś w Polsce było pięknie
były kadry nieugięte
Były wioski pełne cudów i
młodzianie chętni Cudu.
Wszystko się poukładał.
Zeszły wojny, potop, bagno
I komuna nam runęła
to do boju POLSKO WIELKA
Az tu nagle wielka draka
bo komunizm ich zamiata
Stare wygi się rozsiadły I
se swoich dały w kadry
I tak se siedzieli cicho
aż się kapło leśne licho
Ze coś nie gra tutaj zdrowo
bo te kadry TO JEST BŁOTO
Ino siedzą, nic nie robią.
Dzieci łakną wiedzy-modlą
Na urzędach zamiatanie
— lecz pod dywan –to nieładnie.
Wiec się wszyscy mądrzy ludzie
zjednoczyli w wielkim trudzie
I zamiatać to zaczęli
lecz powoli-po kądzieli
Czyli po tych co zbrudzili
— tak po sile oni byli
A ci inni tylko mądrzy
tylko dobrzy, tylko szczodrzy
I za darmo nie chcą jeść
— boją się o stołek też
Już podmianki idą śmiało
więc się zlękło małe stado
Pelikanów –bo to o nich
— że ta Polska to NONPROFIT
I z miłości tylko siedzą
— a wypłaty same zjedzą
Indii im się tu zachciało
wiec się zwarło jedno stado
I ich wszystkich se wsadziło
do sadzawki z wielką siła
We dwie szkoły je wepchano
i się je tam podtuczano
I słowami, i gestami
i rybami –słodkościami
I nauką ta ze Wchodu
— oni chcą być zawsze młodzi
Shiva im się nocą śni
Krishna da im jeść i pić
Genesh im modlitwę zrobi
Pelikany są złowrogie
Lecz ci z Indi nie być głupi
bo PELIKAN to ptak durny
Je na umór i nie myśli
no i pada –świczny dyszy
Potem wstaje i tak w kółko
aż wymięka bo jest gówno
Jak za darmo długo jesz
kara sroga spotka cię.
Dalej siedzą PELIKANY
i se myślą durny naród
My możemy nam się godzi
bo my PELIKANY z Łotwy
Nie umarły my od chleba
To tulenia wam potrzeba.
— ZATULAŁY SIĘ NA ŚMIERĆ
no i tyle po nich cześć(indie)
Jeden mam dylemat w sobie
bo PELIKAN to nie człowiek
A te damy się tu cieszą
że są Polskich tej uciechą
i ze wszystkie jeszcze żyją
A to nonsens bo wszak zginą!
To nie Indie — drogie panie
zakładajcie już ubranie
Nie padniecie od obżarstwa
ale szkoda-taka prawda
Nie stulacie się na śmierć
— to tez szkoda trudna rzecz.
Ot po prostu was wywalą
— mądrze rządzić trzeba karma
Shiva-jak się nie da zabić
— to same się zabija-karmimy i starczy!
JUŻ SIĘ NAJADŁY-to POLSKA
POKŁUDŹCIE SIĘ!!!!
CZY U WAS JEST WSZYSTKO DOBRZE PRZECIEŻ?
Czy u was jest wszystko dobrze przecież?
— Stańcie przed lustrem i odpowiedzcie.
Czy u Was jest wszystko dobrze przecież?
— Jak tam jest u was w waszym urzędzie
Wszystko jest dobrze? -A kiedy byłeś
musisz to sprawdzić –i tak co chwilę?…
Jak szybko sprawy są załatwiane!
— Ty nie masz sprawy? -SUPER KOCHANIE.
A jak mieć będziesz?. Co wtedy zrobisz.
To wtedy ktoś mi dobry pomoże. Jak ty.
Jak ja!…Kurwa jasny szlak.
JA nic nie mogę, oni mają w dupie.
Nie prawda mi gadasz, wiem że żartujesz
stale to samo-ludzie to huje-Bob Marley!
Nie kłam to ja powiedziałem. Tomek! -Wow
— sprawdzę dzwonek. Luz
Ale ty masz niezłą banie –lepsza taka niż żadna
— JA wiem tez masz banie.
Ty teraz na palarni piszesz sobie w Wordzie.
Tak stawiam przecinki-to takie nie modne. Nara-pa.
CZY TY DAŁAS MI COŚ POWIEDZIEĆ?
— Nie wiem, kuuuurcze! Nie wiem
Ale dialog spoko. Połudźmy się!. Po co!. Aha.
PRZECIEŻ JEST DOBRZE PRZECIEŻ!
PROŹBA O POMOC
Tak walczą poeci kiedyś w gazecie a teraz w sieci
Najpierw badasz sprawę otoczenie marne
Sprawdzasz kto pomoże a kto sypie ziarnem
Potem rym nadajesz, pleciesz wierszem strofy
A oni już wiedza, że to o nich mowy
Inni nic nie wiedzą bo nie tyczy sprawa
Ale sobie myślą to już nie zabawa
Bo co to za ludzie co wiedzą tak wiele
A nic nie zrobili-PATRZA NA CIERPIENIE?
Patrzą i nic na to jeno jeszcze mocniej!!!
Chcą przypylić bardziej- dotknąć jeszcze bardziej
Więc gdy czytasz teraz tę gazetę w sieci
pomyśl sobie –DO MNIE
BO DO CIEBIE LECI-PROŹBA O POMOC!
RÓWNOWAGA
Stabilność umysłowa w każdej sytuacji
Racjonalizm mimo problemów natury egzystencjalnej
Chwiejność nastrojów w granicach normy niepowodująca
Zaniedbań życiowych.
Konsekwencja w podejmowanych krokach
Dostosowanie się do warunków otoczenia
Oraz prawa danego regionu jako obywatel
Świadomość odpowiedzialności za podejmowane
Kroki oraz możliwość dania kroku na przód
Bierność tylko w sytuacjach spokoju i „dobrobytu”
Dostosowanie się do osobników pobocznych z
Zamiarem zaniechania współdziałania.
Równowaga to rzetelna ocena danej sytuacji
Oraz przewidzenie jej konsekwencji.
Brak racjonalizmu w konsekwencji
To brak równowagi czyli wariactwo.
Co wam przeszkadza taniec w berecie na ulicy?
A co wam przeszkadzają dzieci na smyczy
Z bezkarnym ojcem?
WYROSŁEM W MUNDURZE
Wyrosłem w mundurze to nie moja wina
Wyrosłem w mundurze to dla mnie nie kpina
Wyrosłem w mundurze wam jest wszystko jedno
Wyrosłem w mundurze w tym jest sprawy sedno
Wyrosłem w mundurze zabijcie mnie za to
Wyrosłem w mundurze jak mój stryj i tato
Wyrosłem w mundurze i płakać mi się chce
Ale ze szczecią
Ze wyrosłem mundurze.
A to bardzo okej.
Rudolf, Oskar i Otton HANS NATANIEL Zimerhoffen (pradziady)
ZAMKNIJ SIĘ — TY NIE JESTEŚ CZŁOWIEK
Nie umniejsza się człowiekowi
w żadnej sferze życiowej
Ani intelektualne, ani wizualnej ani duchowej
Pierwszą zasadą niech będzie akceptacja i szacunek
A innych nie będzie bo już coś rozumiesz
Jeśli się wywyższasz w jakim kolwiek calu
Jesteś nic nie warty, jesteś zwykła marność
Bo z biegiem czasu inni zmieszają cię z błotem
A ty będziesz tak chodził nie wiedząc co potem