drukowana A5
22.71
EUCHARYSTIA — SERCE BOGA

Bezpłatny fragment - EUCHARYSTIA — SERCE BOGA

"A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28, 20)

Objętość:
166 str.
Blok tekstowy:
papier offsetowy 90 g/m2, styly
Format:
145 × 205 mm
Okładka:
miękka
Rodzaj oprawy:
blok klejony
ISBN:
978-83-8245-239-6

WSTĘP

Eucharystia — Najświętszy Sakrament, największy, bezcenny skarb — jest sercem Boga, Maryi i Kościoła. Pan Jezus jest rzeczywiście obecny z Ciałem i Krwią, Duszą i Bóstwem oraz z całą swoją wszechmocą i przeogromną miłością w Hostii Św. Słowa Pana Jezusa do hiszpańskiej zakonnicy siostry Józefy Menendez (1890—1923), koadiutorki Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa (Sacré Coeur): „28 maja 1923 roku siostra Józefa pisze: Po Komunii Św. zdawało mi się, że niebo jest w mo­jej duszy! Ukazał mi się nagle Pan Jezus, taki pięk­ny! Serce Jego jaśniało jak słońce, a nad Nim był krzyż ognisty. Powiedział do mnie: «Dusza, która spożywa moje Ciało, posiada Boga, sprawcę życia i życia wiecznego. Dlatego jest ona moim niebem. W piękności nic jej nie dorównuje. Podziwiają ją aniołowie, ponieważ jest w niej Bóg, uni­żają się przed nią i wielbią. O, gdyby dusze znały swoją wartość! Twoja dusza jest moim niebem i za każdym razem, kiedy przyjmujesz Mnie w Eucharystii, wzrasta w niej łaska moja i zwiększa się jej wartość i piękność. Twoje grzechy? Zmazuję je! Twoja nędza? Palę ją! Twoja słabość? Podtrzymuję ją! Trwajmy w zjednoczeniu»”.

Podczas Ostatniej Wieczerzy Pan Jezus nie chcą pozostawić nas samych, a także aby być dla nas siłą, wsparciem, uświęceniem i ratunkiem ustanowił Sakrament Eucharystii. Tak jak w czasie Ostatniej Wieczerzy, która była pierwszą Mszą Świętą, następnie przez wieki, tak i obecnie w czasie Mszy Świętej przy Konsekracji, przez ręce i słowa konsekracyjne Kapłana następuje Wcielenie, trwała i nieodwracalna przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Msza Święta jest rzeczywistym, prawdziwym ponowieniem Ofiary Krzyżowej, uobecnia się to, co się wydarzyło na Kalwarii. Tak mówił św. Jan Paweł II o Mszy Św. 19 XI 1978r.: „Kochajcie Jezusa obecnego w Eucharystii. Jest On obecny w sposób ofiarniczy we Mszy Św., która ponawia Ofiarę Krzyża. Pójść na Mszę Św., to znaczy pójść na Kalwarię, by spotkać się z Nim, naszym Odkupicielem.

Pan Jezus pragnie przebywać w naszych sercach i człowiek powinien pragnąć częstego i gorliwego zjednoczenia z Jezusem Eucharystycznym jako pokarm dla swej duszy oraz aby razem z Nim w sercu uczestniczyć w codziennych zmaganiach. Niedziela jest kochanym obowiązkiem aby uczestniczyć we Mszy Św., ale również w tygodniu powinniśmy uczestniczyć — o ile pozwalają na to obowiązki stanu — w Ofierze Krzyżowej i Uczcie Eucharystycznej.

Dzienniczek św. siostry Faustyny (1905—1933) — „sekretarki” Bożego Miłosierdzia, kanonizowana przez św. Jana Pawła II w 2000 r. — szczególnie daje świadectwo jak Pan Jezus pragnie być w nas i jak Eucharystia jest siłą dla duszy i ciała w trudach życia: „19 XI 1937. Dziś po Komunii Św. powiedział mi Jezus, jak bardzo pragnie przychodzić do serc ludzkich. — Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą moją jest łączyć się z duszami. Wiedz o tym, córko Moja, że kiedy przychodzę w Komunii Św. do serca ludzkiego, mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na Mnie, pozostawiają Mnie samego, a zajmują się czym innym. O, jak Mi smutno, że dusze nie poznały Miłości. Obchodzą się ze Mną jak z czymś martwym (1385). 12 XII 1936. Dziś byłam tylko u Komunii Św. i trochę na Mszy Św. Cała moc moja jest w Tobie, Chlebie żywy. Trudno by mi było przeżyć dzień, gdybym nie była u Komunii Św. On jest tarczą moją; bez Ciebie, Jezu, nie umiem żyć (814). Czuję nieraz po Komunii Św. obecność Bożą w szczególny sposób, odczuwalny. Czuję, że jest Bóg w sercu moim. I to, że czuję Tego Boga w duszy, nie przeszkadza mi nic do spełnienia obowiązków; nawet wtenczas, kiedy załatwiam najważniejsze sprawy, wymagające uwagi, nie tracę obecności Boga w duszy i jestem z Nim ściśle złączona.

Z Nim idę do pracy, z Nim idę na rekreację, z Nim cierpię, z Nim się cieszę, żyję w Nim, a On we mnie. Nigdy nie jestem sama, bo On mi jest stałym towarzyszem, On mi jest przytomnym w każdym momencie. Zażyłość nasza jest ścisła przez połączenie krwi i życia (318)”.

Również nieocenionym skarbem jest Adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w Monstrancji. Bywają parafie w których przez cały dzień Pan Jezus jest wystawiony w pobocznych kapliczkach adoracyjnych. Ale gdy Pan Jezus nie jest wystawiony w monstrancji to nie oznacza, że wtedy nie ma możliwości adoracji. Modlitwa przed Tabernakulum gdzie Pan Jezus żywy, prawdziwy przebywa w zamknięciu jest także przeogromną wartością. „Dziś adoracja nocna. Nie mogłam brać udziału w niej z powodu słabego zdrowia, jednak nim zasnęłam łączyłam się z siostrami adorującymi. […] Kiedy się pogrążyłam w modlitwie, zostałam w duchu przeniesiona do kaplicy i ujrzałam Pana Jezusa wystawionego w monstrancji; na miejscu monstrancji widziałam chwalebne Oblicze Pana i powiedział mi Pan: Co ty widzisz w rzeczywistości, dusze te widzą przez wiarę. O, jak bardzo Mi jest miła ich wielka wiara. Widzisz, że choć na pozór nie ma we Mnie śladu życia, to jednak w rzeczywistości ono jest w całej pełni i to w każdej Hostii zawarte; jednak abym mógł działać w duszy, dusza musi mieć wiarę. O, jak miła Mi jest żywa wiara (1419—1420)”.

Pan Jezus cierpiąc w Ogrójcu, pocąc się krwawym potem, wiedział, że pomimo Jego wielkiej, nieskończonej miłości oraz cierpienia — jak również miłości i boleści Niepokalanego Serca Maryi, Mamy Eucharystii — wiele dusz nie odwzajemni miłości Bożej i poprzez odrzucenie lub obojętność, letniość pójdą na wieczne potępienie. Wielkie cuda Eucharystyczne, które miały miejsce, takie jak np. — najbardziej chyba znany — w parafii św. Longina w Lanciano (Włochy) w VIII wieku, a w Polsce ostatnimi czasy w parafii św. Antoniego Padewskiego w Sokółce w 2008 r. oraz w parafii św. Jacka w Legnicy w czasie Bożego Narodzenia 2013 r. Pan Jezus oznajmia, że „Ja Jestem” ukryty w Eucharystii i równocześnie daje ostrzeżenie dla ludzkości.

Jedną z wyjątkowych, dobitnych stwierdzeń o wielkości Eucharystii jest wypowiedź św. Teresy z Lisieux: „Gdyby ludzie znali wartość Eucharystii, służby porządkowe musiałyby kierować ruchem u wejścia do kościołów”.

Wyjątkowymi książkami o Eucharystii oraz o Mszy Świętej jest praca ks. Władysława Seweryna pt. „O Wielkiej Miłości Pana Jezusa do nas w Najświętszym Sakramencie” oraz „Wykład o Mszy Świętej” ks. Marcina z Kohem, szczegółowo opracowane na podstawie Pisma Świętego.

Eucharystyczne Serce Jezusa — oby cała ludzkość Ciebie poznała, pokochała, adorowała i godnie przyjmowała! Święta Maryjo, Mamo Eucharystii módl się za nami!

Mateusz Juszczyk

ROZDZIAŁ 1
BÓG OJCIEC

ORĘDZIA BOGA OJCA

DO SIOSTRY EUGENII E. RAVASIO (1907—1990)


„Przychodzę do was dwoma drogami:

poprzez Krzyż i Eucharystię!”


(1932 r.) O, jakże Moja miłość, miłość Ojcowska została przez ludzi zapomniana! A przecież tak czule was kocham! Czegóż nie uczyniłem w Moim Synu, to jest w Osobie Syna Mojego, który stał się człowiekiem! Bóstwo ukryło się w tej ludzkiej naturze: małej, biednej, upokorzonej. Prowadziłem z Moim Synem Jezusem życie pełne wyrzeczeń i pracy. Przyjmowałem Jego modlitwy, aby wytyczyć człowiekowi drogę, pozwalającą mu zawsze postępować sprawiedliwie, a w końcu bezpiecznie dojść do Mnie!

Oczywiście, dobrze rozumiem słabość Moich dzieci! Dlatego poleciłem Mojemu Synowi dać im środki, za pomocą których dźwigną się ze swoich upadków. Te środki pomogą im oczyścić się z grzechów, aby znów stali się dziećmi Mojej Miłości. To głównie siedem Sakramentów. Jednak najdonioślejszym środkiem dla waszego zbawienia — pomimo waszych upadków — jest Krzyż, a na Nim Najdroższa Krew Mojego Syna, która — gdy tylko tego pragniecie — w każdej chwili wylewa się na was, czy to w Sakramencie Pokuty, czy podczas Najświętszej Ofiary Mszy. Moje drogie dzieci, już od dwudziestu wieków napełniam was tymi dobrodziejstwami i specjalnymi łaskami, a rezultat jest bardzo mizerny!

Ileż to Moich stworzeń — stawszy się przez Syna Mojego dziećmi Mojej Miłości — bardzo szybko rzuciło się w wieczystą otchłań. Zaprawdę, nie poznali Mojej nieskończonej Dobroci, a Ja tak bardzo was kocham! Przynajmniej wy — którzy wiecie, iż Ja sam przychodzę, aby z wami rozmawiać, aby dać wam poznać Moją Miłość — nie rzucajcie się w otchłań przez litość nad sobą. Jestem waszym Ojcem!

Gdybyście nazwali Mnie Ojcem i dalibyście Mi świadectwo waszej miłości, czyż moglibyście znaleźć we Mnie serce tak zatwardziałe i tak nieczułe, że pozwoliłoby wam zginąć? Nie, nie! Nie wierzcie w to! Jestem najlepszym z ojców! Znam słabość Moich stworzeń! Przyjdźcie do Mnie, przyjdźcie z ufnością i miłością, a Ja po waszej skrusze przebaczę wam! Nawet gdyby wasze grzechy były tak odrażające jak bagno, wasza ufność i wasza miłość pozwoli Mi o nich zapomnieć do tego stopnia, że nie zostaniecie osądzeni! Jestem sprawiedliwy, to prawda, ale Miłość odpłaca za wszystko!

Posłuchajcie, dzieci Moje. Przy pomocy pewnego porównania pragnę zapewnić was o Mojej Miłości. Dla Mnie wasze grzechy są jak żelazo, a wasze akty miłości — jak złoto. Nawet gdybyście dali Mi tysiąc kilogramów żelaza, nie będzie ono znaczyć dla Mnie tyle, ile dziesięć kilogramów złota, które Mi ofiarujecie! To znaczy, że odrobiną miłości można odpokutować za ogromne niegodziwości.

To tylko bardzo nikłe podobieństwo do Mojego sądu nad Moimi dziećmi, ludźmi, wszystkimi bez wyjątku. Dlatego należy przychodzić do Mnie. Jestem tak blisko was! Dlatego trzeba kochać Mnie i czcić, abyście nie byli sądzeni albo co najwyżej — sądzeni z nieskończenie miłosierną Miłością. Nie wątpcie! Gdyby Moje Serce nie było takie, zgładziłbym świat już dawno, gdy popełnił grzech! Tymczasem jesteście świadkami, że Moja opieka objawia się nieustannie poprzez łaski i różne dobrodziejstwa. Możecie z tego wywnioskować, że istnieje Ojciec nad wszystkimi ojcami, który kocha i nigdy nie przestanie was kochać, byle tylko byście tego pragnęli.


PRZYCHODZĘ DO WAS DWOMA DROGAMI: POPRZEZ KRZYŻ I EUCHARYSTIĘ!

Krzyż jest Moją drogą zstępowania ku Moim dzieciom. Sprawiłem, że przez niego Mój Syn was odkupił. Dla was Krzyż jest drogą dojścia do Mego Syna, a przez Mojego Syna — do Mnie. Bez niego nigdy nie moglibyście przyjść do Mnie, człowiek bowiem ściągnął na siebie przez grzech karę rozłąki z Bogiem.

W Eucharystii przebywam między wami jak ojciec w swojej rodzinie. Chciałem, żeby Mój Syn ustanowił Eucharystię, aby z każdego Tabernakulum uczynić skarbiec Moich Łask, Moich Bogactw i Mojej Miłości, aby dać je ludziom, Moim dzieciom. Sprawiam, że tymi dwiema drogami nieustannie zstępuje Moja Potęga oraz Moje niezmierzone Miłosierdzie. Ukazałem wam, że Mój Syn Jezus reprezentuje Mnie przed ludźmi i że przez Niego stale przebywam między nimi. Teraz pragnę wam pokazać, że przychodzę do was także przez Mojego Ducha Świętego, aby być wśród was.

Dzieło Trzeciej Osoby Mojego Bóstwa dokonuje się bez rozgłosu i człowiek często Go nie dostrzega. Dla Mnie jednak jest to bardzo odpowiedni sposób umożliwiający Mi przebywanie nie tylko w Tabernakulum, ale również w duszach wszystkich, którzy znajdują się w stanie łaski. W nich ustawiam Mój Tron i tam zawsze przebywam jak prawdziwy Ojciec, który kocha, chroni i pomaga swemu dziecku. Nikt nie może pojąć radości, jaką odczuwam, kiedy jestem sam na sam z duszą. Nikt jeszcze nie zrozumiał bezmiernych pragnień Mego Serca Boga Ojca: pragnę być znanym, kochanym i czczonym przez wszystkich ludzi, sprawiedliwych i grzeszników. Są to trzy wyrazy hołdu, którego pragnę doznawać od każdego człowieka, jestem bowiem zawsze miłosierny i dobry, nawet wobec największych grzeszników. […]

Aby dać wam prawdziwe szczęście w tym i przyszłym życiu, pragnę, byście czynili to, co wam proponuję w tym Świetle. Czas jest sprzyjający, nie pozwólcie więc umknąć miłości ofiarowującej się waszemu sercu w sposób tak namacalny! Jako środek zalecam wszystkim uczestniczenie w liturgii Mszy Świętej. Jest to dla Mnie bardzo miłe… Istotne będzie uczczenie Mnie tak, jak wam powiedziałem, przez ustanowienie Święta ku Mej czci i służenie Mi z prostotą prawdziwych dzieci Boga, waszego Ojca, Stworzyciela i Zbawiciela rodzaju ludzkiego.

Oto inne świadectwo Mojej Miłości do ludzi: dzieci Moje, nie będę mówił o całej wielkości Mojej nieskończonej Miłości. Wystarczy otworzyć Księgi święte, popatrzeć na Krucyfiks, Tabernakulum i Najświętszy Sakrament, by zrozumieć, do jakiego stopnia was umiłowałem! Pragnę wam jednak zasygnalizować przed zakończeniem tych niewielu słów, które są jedynie fundamentem Mego Dzieła Miłości wśród ludzi, kilka z niezliczonych dowodów Mojej Miłości do was. Robię to dla ukazania wam potrzeby wypełniania się na was Mojej woli i po to, abym był coraz lepiej znany i coraz bardziej kochany! […]

Chcecie osiągnąć zwycięstwo nad waszym nieprzyjacielem? Wzywajcie Mnie, a zatriumfujecie nad nim zwycięsko. Przecież wiecie, że wszystko mogę Moją Potęgą. Zatem ofiarowuję wszystkim tę Potęgę, abyście się nią posługiwali teraz i w wieczności. Ja zawsze okażę się waszym Ojcem, obyście tylko wy dawali się poznać jako Moje dzieci. Czego mógłbym pragnąć przez to Dzieło Miłości, jeśli nie znalezienia serc mogących Mnie zrozumieć?

Jestem Świętością, którą posiadam doskonale i w pełni. Ofiarowuję wam tę Świętość, której jestem Twórcą, przez Mego Ducha Świętego, i przywracam ją waszym duszom przez zasługi Syna. To właśnie przez Mego Syna i Ducha Świętego przychodzę ku wam, do was i w was szukam Mojego wypoczynku. Słowa: „przychodzę do was”, wydadzą się niektórym duszom tajemnicze, jednak nie ma w nich żadnej tajemnicy. Po tym bowiem jak zleciłem Mojemu Synowi ustanowienie Najświętszej Eucharystii, postanowiłem wchodzić w was za każdym razem, gdy przyjmujecie Świętą Hostię. Oczywiście, nic Mi nie przeszkadzało przychodzić do was także przed ustanowieniem Eucharystii, bo nie ma dla Mnie nic niemożliwego! Jednak przyjmowanie tego Sakramentu jest działaniem łatwym do zrozumienia i wyjaśnia wam ono, w jaki sposób przychodzę do was.

Kiedy jestem w was, łatwiej wam daję to, co posiadam, pod warunkiem że Mnie o to prosicie.

Przez ten Sakrament łączycie się ze Mną ściśle i to w tej bliskości wylanie Mojej Miłości sprawia, że w duszy waszej rozlewa się Świętość, którą Ja posiadam. Zalewam was Moją Miłością, zatem powinniście Mnie prosić o cnoty i doskonałość, których potrzebujecie, a możecie być pewni, że w tych chwilach odpoczynku Boga w sercu Jego stworzenia nic nie będzie wam odmówione. Ponieważ posiadacie miejsce Mojego odpoczynku, czy więc nie zechcielibyście Mi go dać? Jestem waszym Ojcem i waszym Bogiem, czy ośmielicie się odmówić Mi tego? Ach, nie sprawiajcie Mi cierpienia waszym okrucieństwem wobec Ojca, który prosi was o tę jedyną łaskę dla Siebie.

Zanim skończę to Orędzie, pragnę wyrazić życzenie wobec pewnej liczby dusz poświęconych Mojej służbie. Tymi duszami jesteście wy, kapłani, zakonnicy i zakonnice. Jesteście poświęceni Mojej służbie bądź w kontemplacji, bądź w dziełach miłosierdzia i apostolatu. Z Mojej strony jest to przywilej Mojej Dobroci, z waszej — wierność powołaniu dzięki waszej dobrej woli.

Oto i to życzenie: wy, którzy łatwiej pojmujecie to, czego oczekuję od ludzkości, proście Mnie, abym mógł spełniać Dzieło Mojej Miłości we wszystkich duszach. Wy znacie wszystkie trudności, które trzeba przezwyciężyć, aby zdobyć jedną duszę. Oto więc skuteczny środek, który sprawi, że łatwo będzie wam pozyskać dla Mnie ogromną liczbę dusz: środek ten polega właśnie na doprowadzeniu do tego, że będę znany, kochany i czczony przez ludzi. Przede wszystkim pragnę, abyście właśnie wy zaczęli jako pierwsi. Co za radość dla Mnie zająć pierwsze miejsce w domach kapłanów, zakonników i zakonnic!

Co za radość dla Mnie znaleźć się jako Ojciec wśród dzieci Mojej Miłości! Z wami, Moi bliscy, rozmawiać będę jak z przyjaciółmi! Będę dla was najdyskretniejszym z powierników! Będę dla was wszystkim, tym, Kto wystarczy wam za wszystko. Będę przede wszystkim Ojcem, który przyjmuje wasze pragnienia, napełniając was Swoją Miłością, Swoimi dobrodziejstwami, Swoją wszechobejmującą czułością.

Nie odmawiajcie Mi tej radości, której pragnę zażywać wśród was! Oddam wam ją stokrotnie i, skoro będziecie Mnie czcić, Ja też uczczę was, przygotowując wam wielką chwałę w Moim Królestwie! Jestem Światłością światłości. Tam gdzie Ona wniknie, będzie życie, chleb i szczęście. Ta Światłość oświeci pielgrzyma, sceptyka, ignoranta. Oświeci was wszystkich, o ludzie, żyjący na tym świecie pełnym ciemności i nałogów. Gdybyście nie mieli Mojej Światłości, wpadalibyście w otchłań śmierci wiecznej!

Ta Światłość wreszcie oświecać będzie drogi — prowadzące do prawdziwego Kościoła katolickiego — biednym dzieciom będącym jeszcze ofiarami zabobonów. Okażę się Ojcem tych, którzy najbardziej cierpią na tej ziemi, dla nieszczęsnych trędowatych. Okażę się Ojcem tych wszystkich ludzi, którzy są opuszczeni, wyłączeni z każdej ludzkiej społeczności. Okażę się Ojcem strapionych, Ojcem chorych, a przede wszystkim konających. Okażę się Ojcem wszystkich rodzin, sierot, wdów, więźniów, robotników, młodzieży. Okażę się Ojcem we wszystkich potrzebach. W końcu okażę się Ojcem królów, Ojcem ich narodu. Wszyscy odczujecie Moją Dobroć, wszyscy odczujecie Moją Opiekę i wszyscy ujrzycie Moją Potęgę! Dla wszystkich Moje Ojcowskie i Boskie Błogosławieństwo. Amen! […]

ROZDZIAŁ 2
KONSEKRACJA

PAN JEZUS DO KS. OTTAVIO MICHELLINI

11.09.1975 r.

„W czasie Konsekracji… w tym momencie w ich rękach powtarza się cud nad cudami — dokonuje się Wcielenie Słowa Bożego. […] W rękach celebrującego kapłana, w chwili konsekracji, odnawia się rzeczywiście Tajemnica Wcielenia”.


USTANOWIENIE NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU OŁTARZA

MARIA Z AGREDY

Przez całe swoje życie Boski Zbawiciel objawiał nieograniczoną miłość ku ludziom; wszystkie Jego czyny były dowodem takiej miłości. W ostatnich godzinach życia Pan Jezus zapragnął okazać tę miłość w jeszcze silniejszy sposób. Kiedy przybył do domu, w którym miał odbyć ze swymi uczniami Ostatnią Wieczerzę, w niewysłowionej pokorze umył nogi swoim apostołom, w tym nawet zdrajcy Judaszowi. Maryja również przebywała w domu Wieczerzy, ale w osobnym pomieszczeniu, skąd w duchu widziała wszystko, co czyni Jej Boski Syn i brała w tym udział duchowy.

Po obrządku mycia nóg Zbawiciel usiadł z dwunastoma apostołami do stołu i zażądał chleba i wina. Chleb położył na talerzu a wino nalał w kielich. Następnie przemówił do apostołów, a Jego słowa jak ogniste strzały miłości przenikały serca słuchających. Pan Jezus objawił ponownie wzniosłe tajemnice swojego bóstwa i człowieczeństwa oraz dzieła Odkupienia. Polecił uczniom zjednoczenie się w miłości, co zapewni im miłość odwiecznego Ojca. Pozwolił im zrozumieć, że wybrał ich aby założyli nowy Kościół i ustanowili prawo łaski, a także odnowił w nich wewnętrzne światło dotyczące wzniosłości i godności swej najczystszej dziewiczej Matki.

Następnie Zbawiciel wziął z talerza chleb i modlił się w duchu do Ojca niebiańskiego, aby na mocy słów, które wypowie, On, Jezus, po wsze czasy, dopóki istnieć będzie Kościół, był obecny w Hostii. Wzniósł oczy do nieba i rzekł słowa konsekracji, czyli przemienienia nad chlebem, przez co przemienił go w swoje prawdziwe Ciało. Słowa konsekracyjne wyrzekł również nad kielichem, przez co przemienił wino w swą prawdziwą Krew. W chwili gdy Jezus Chrystus wymawiał słowa konsekracyjne, dał się słyszeć głos odwiecznego Ojca: „Ten jest mój Syn ukochany, którego sobie upodobałem do końca świata. Będzie On przebywał pomiędzy ludźmi, dopóki będzie trwać ich wygnanie”. To samo powiedziała też Osoba Ducha Świętego. Najświętsze Człowieczeństwo Chrystusa połączone z Osobą Słowa oddało teraz największy pokłon Bóstwu ukrytemu w sakramencie swego Ciała i Krwi. Dziewicza Matka, upadłszy twarzą na ziemię, oddała pełen czci i szacunku hołd swemu Synowi obecnemu w Sakramencie. Potem hołd Panu Jezusowi oddali wszyscy aniołowie.

Następnie Arcykapłan, Jezus Chrystus, podniósł swoje przemienione Ciało i swoją przemienioną Krew, aby wszyscy obecni podczas tej pierwszej Mszy Świętej oddali hołd Najświętszemu Sakramentowi. Podczas tego aktu Najświętsza Panna i św. Jan doznali szczególnego oświecenia. Poznali, jak pod postacią chleba i wina obecny jest żywy i prawdziwy Jezus Chrystus, na mocy nierozdzielnego połączenia Jego Przenajświętszej Duszy z Jego Ciałem i Krwią. Poznali również, że w Najświętszym Sakramencie obecne są wszystkie trzy Osoby Bóstwa — Ojciec, Syn i Duch Święty. Najwyższe oświecenie było udziałem Królowej niebios. Wszyscy obecni poznali również skuteczność słów przemieniających, wymawianych przez kapłana nad chlebem i winem — prędzej ziemia i niebo przeminą aniżeli forma przemienienia utraci swą siłę. […] Boski Zbawiciel podał przemieniony chleb apostołom, aby się nim podzielili. Nadał im w ten sposób godność kapłańską, jako przyszłym założycielom Kościoła chrześcijańskiego.


WE MSZY ŚWIĘTEJ PONAWIA PAN JEZUS SWOJE WCIELENIE

KS. MARCIN Z KOHEM

Nasza prawdziwa wiara uczy nas, że… kapłan przed Podniesieniem… trzyma tylko zwyczajny chleb; skoro zaś wymówi nad nim słowa przemienienia, w tejże chwili, gdy ostatnie domówi słowo, przeistoczona jest Hostia… w prawdziwe Ciało Chrystusa. Krew Najświętsza zaś dlatego złączona jest z tym Ciałem, ponieważ żywe Ciało bez Krwi istnieć nie może. A wtedy kapłan, zamiast chleba, ma w ręku Jezusa Chrystusa, prawdziwego Syna Bożego. O, zaiste! Nader wielka to tajemnica, nieskończony i nieoszacowany cud, zawierający nie jedną, ale wiele cudownych rzeczy.

Nie jestże to cudem nad cudami, że z chleba staje się prawdziwe Ciało Chrystusa i z naturalnego wina Krew Jego? Nie jestże to cudem nad cudami, że ani chleba wtedy, ani wina już tam obecnego nie ma, chociaż postacie chleba i wina zostają — bo Hostia Święta i wino zachowują swój kolor i smak. Czy to nie cud nad cudami, że tu postacie zewnętrzne rzeczywiście pozostają i chociaż do niczego nie przyczepione ani przylepione, trzymają się nadprzyrodzonym jedynie sposobem? Jest to cud równie wielki, jak gdyby kto zniósł cały dom i tylko dach został zawieszony w powietrzu. Czy to nie cud nad cudami, że Chrystus Pan, mający wspaniałe Ciało, naturalne i połączone z Bóstwem, może je tak dalece zmniejszyć i wyniszczyć, że całe pomieści się w maleńkiej Hostii, a nawet w jej najdrobniejszej cząsteczce prawdziwie i istotnie?

Przed Podniesieniem powinieneś rozmyślać, jak wielki cud czyni Bóg na ołtarzu dla twego zbawienia i do serdecznego pobudzić się pragnienia, żeby za twym współdziałaniem obecna Ofiara posłużyła ku większej chwale Boga i ku zbawieniu wiernych. […]

Rozważmy dalej, jak wielką Chrystus moc nadał kapłanom, że kilku słowami największy cud działając, chleb i wino przemieniają w Przenajświętsze Ciało i w Jego Najdroższą Krew. O tej mocy kapłanów rzekł Chrystus do błogosławionego Alanusa de Rupe: „Moc Ojca jest tak wielka, że z niczego stworzył Niebo i ziemię, moc zaś kapłanów tak wielka, że samego Syna Bożego tworzą we Mszy Świętej i dla ludzi są szafarzami skarbów, wysłużonych przez Zbawiciela”! (Lib part. 4, c. 27.). I dodał jeszcze Chrystus: „To jest najprzedniejszą chwałą Majestatu Bożego, to największą radością dla Matki Boskiej, to rozkoszą Wszystkich Świętych, to najlepszą pomocą dla żyjących i najdzielniejszą pomocą dla zmarłych”.

I tu mi znowu z Chrystusem zawołać trzeba: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby każdy, kto wierzy weń, nie zginął, ale miał żywot wieczny!” Tę wielką miłość wyświadczył Bóg światu najpierw, kiedy Syna swego zesłał z Nieba, aby przyjął naturę ludzką, a teraz ponownie zsyłając Syna swego z Nieba, by ponowił Wcielenie swoje. Pierwszym Wcieleniem uradował Chrystus Niebo i zdziałał zbawienie świata, to samo zaś działa przy codziennym ponawianiu swego Wcielenia we Mszy Świętej. Swym pierwszym Wcieleniem nabył Chrystus najkosztowniejsze skarby Łaski Bożej, a swym ponawianym Wcieleniem udziela tych skarbów wszystkim, którzy Mszy Świętej nabożnie słuchają albo ją odprawiają. […]

…poznaj, duszo Boga miłująca, jaka to rozkosz spływa z Nieba, kiedy źródło wszelkiej rozkoszy niebieskiej zstępuje z Nieba na ziemię. A jak ją już niejedna skosztowała dusza, tak i ty byś zapewne także jej dostąpiła, gdybyś tylko z większym nabożeństwem Mszy Świętej słuchała. Bądźmy też wdzięczni Synowi Bożemu za ustanowienie Mszy Świętej, w której nie tylko Wcielenie swoje ponawia, ale mękę i śmierć. A tej wdzięczności lepiej okazać nie zdołamy, jak przez to, że ile razy tylko będzie to możliwe, słuchać będziemy Mszy Świętej, ofiarując ją Trójcy Przenajświętszej z całego serca naszego, za wszystkie otrzymane dobrodziejstwa.

ROZDZIAŁ 3
USTANOWIENIE EUCHARYSTII

PAN JEZUS DO SIOSTRY JÓZEFY MENENDEZ (1890—1923)

„Ach, jakim szaleństwem miłości jest Eucharystia!”.


Zbliżała się godzina odkupienia rodzaju ludzkiego i wtedy Serce moje nie mogło opanować swej gorliwości, a nieskończona moja miłość nie mogła pozwolić na to, aby ludzi zostawić sierotami. Chcąc więc dowieść im mej miłości i pozostać z nimi aż do skończenia świata, postanowiłem stać się ich po­karmem, ich podporą, ich życiem i ich wszystkim. Ach, jakże pragnąłem, aby wszystkie dusze poznały uczucia mojego Serca i przejęły się miłością, która Mnie paliła, kiedy ustanowiłem w Wieczerniku Przenajświęt­szy Sakrament!

Widziałem w tej chwili te wszystkie dusze, które w biegu wieków miały znaleźć w moim Ciele pokarm i zaspokoić swe pragnienie moją Krwią. Oglądałem Boskie owoce, które dzięki temu przynio­sły. Ta Krew niepokalana stała się dla wielu dusz posiewem czystości i dziewictwa!. W iluż innych du­szach rozpaliła ona płomień gorliwości i miłości! Iluż męczenników miłości stanęło w tej chwili przed moim Sercem i oczyma! Ileż dusz, które popełniły liczne i ciężkie grzechy, i osłabły wskutek silnych namiętności, a potem odzyskały siłę, pożywając Chleb mocnych!

Któż przeniknie uczucia, które wtedy ogarnęły moje Serce? Uczucia radości, miłości i czułości. Któż jednak równocześnie pojmie jego gorycz?


EUCHARYSTIA

Jeśli bowiem radość moja była wielka na myśl o tych duszach, dla których miałem się stać Pokarmem i Towarzyszem i od których aż do końca wieków mia­łem otrzymywać akty uwielbienia, wynagrodzenia i mi­łości, to przecież nie mniejszy był mój smutek na wi­dok tylu innych dusz, które miały Mnie opuścić, lub na­wet nie uwierzyć w moją rzeczywistą obecność. Do iluż serc, skalanych grzechem, nie powinienem był wstępować, i ileż razy znieważone Ciało i Krew miały się przyczynić jedynie do zguby tylu dusz!

Ach, jakże wyraźnie widziałem w tej chwili święto­kradztwa, zniewagi i niezliczone ohydne grzechy prze­ciwko Mnie popełnione. Ileż godzin, ile nocy, mia­łem pozostać Sam ukryty w Tabernakulum! Ileż dusz miało odepchnąć moje wezwania, pełne miłości, które kierowałem do nich z tego przybytku! Ach, Józefo, daj się przeniknąć uczuciom mojego Serca. Z miłości dla dusz jestem więźniem w Eucha­rystii. Pozostaję tam, aby ludzie mogli przyjść do Mnie z każdą przykrością i szukać pociechy w najczulszym z serc, u najlepszego z ojców i Przyjaciela, który ich nigdy nie opuszcza.

Eucharystia jest wynalazkiem miłości! A ta Miłość, która wyczerpuje się i wyniszcza dla dobra dusz, nie znajduje wzajemności! Mieszkam z grzesznikami, aby się stać ich zbawie­niem i życiem, ich lekarzem, a równocześnie lekarstwem na wszelkie choroby, jakie pociąga za sobą zepsuta na­tura. I oni w zamian za to oddalają się, znieważają Mnie, i gardzą Mną. Ach, biedni grzesznicy! Nie odsuwajcie się ode Mnie. Dzień i noc oczekuję was w Tabernakulum. Nie będę wam wypominał waszych zbrodni. Nie rzucę wam ich w twarz. Ale obmyję je w Krwi moich Ran. Nie lękajcie się. Przyjdźcie do Mnie. Gdybyście wiedzieli jak Ja was miłuję! A wy znów, dusze drogie, dlaczego jesteście tak zimne i obojętne na moją miłość?. Wiem, że wciąż zaprzą­tają was potrzeby waszej rodziny, waszego domu, wymagania światowe. A jednak czyż nie znajdziecie chwilki czasu, aby dać Mi dowód miłości i wdzięczno­ści? Ach, nie dajcie się pochłonąć tysiącznym błahost­kom i znajdźcie wolny moment na odwiedziny i przyję­cie Więźnia Miłości!

Kiedy wasze ciało jest osłabione lub schorzałe, czy nie znajdujecie czasu na to, aby pójść do lekarza, który ma was wyleczyć?. Przyjdźcie więc do tego, który wa­szej duszy może wrócić siły i zdrowie. Złóżcie jałmużnę miłości Boskiemu Więźniowi, który was oczekuje, któ­ry was wzywa i pożąda. Wszystkie te uczucia opanowały Mnie, Józefo, w tej chwili Ostatniej Wieczerzy. Ale nie powiedziałem ci je­szcze, co czuło moje Serce, na myśl o moich duszach wybranych: o moich oblubienicach i o moich kapła­nach. Jeśli bowiem ich niewierności ranią Mnie głęboko, to ich miłość do tego stopnia pociesza i zachwyca moje Serce, że zapomina Ono niejako o zniewagach wielu dusz.

W chwili ustanowienia Najświętszego Sakramentu widziałem wszystkie uprzywilejowane dusze, które miały pożywać moje Ciało i Krew, znajdując, jedne le­karstwo na swe słabości, inne zaś ogień, trawiący ich nędzę i rozpalający w nich miłość. Jeden cel miał je zjednoczyć, miały się one stać niejako ogrodem, w którym każda miała wyhodować kwiat i sprawić Mi przyjemność jego zapachem. Miałem ogrzać te, które by potrzebowały ciepła, a moje Święte Ciało miało się dla nich stać ożywiającym słońcem. U jednych miałem szukać pociechy, u drugich schronie­nia, u innych wreszcie wypoczynku. O, gdybyście wie­działy, wy dusze, tak bardzo umiłowane, jak łatwo jest pocieszyć, ukryć i dać wypoczynek Bogu!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.