Zamieszkuję otchłań
płonę gdzieś od środka
duszę w sobie żar
byś nie musiała go spotkać
Gibbs
Stoję bez ruchu, próbuję się w tym odnaleźć.
Tomasz Michniewicz, Przedświt
mojej Babci Jadwidze
autor pierwszej i ostatniej fotografii:
KADR Kamil Derda;
pozostałych: Joanna Marcinkowska
Rzeszów 2026
Fotosy
fragmenty słów
tężeją nam w ustach
jesteśmy na wpół martwi
jak hibernujące zwierzęta
rzeczywistość rozszerza się
wdychamy paliwa kopalne
bez aut i internetu
nie możemy żyć
surowość nostalgii
czasem daje wytchnienie
Senność
miękki wiatr z zachodu
trochę fałszywy
ostre powietrze północy
ulubione
płuca są ciężkie
jak śniegowe chmury
wydarzy się
coś na kształt katastrofy
przeczuwam to
jak zwierzę
Wyznanie
odgłosy zastygły
jak znane kształty w ciemności
autobus sunie wolno
przez mroczne miasto
snopy świateł
liżą mnie po stopach
w gęstej mgle
chciałbym z tobą pójść
na długi spacer
i zniknąć
Kłaczek
przełknę tylko
koszmar minionego lata
zapętlony wyrok
stoi w gardle
stąd ciągłe infekcje
w przyszłym życiu
będę charczącym wilkiem
na stepach Akermanu
Czego nie widać
jesteś nieodporny
naruszona struktura
nie ma prawa cię chronić
chroniczne łzawienie oczu
zniekształca obraz
unicestwia barwy i kształty
stoisz w półcieniu
mówią o pięknie i radości
nie widzą wszystkiego
Niebo
wieje wiatr
chmury schodzą niżej
ostrzegają
w oddali one
nic nie mówią
jestem tym milczeniem
Chwila
w oczach stały ci łzy
mówiłeś że to od wiatru
łatwo było zabłądzić
na źle oznakowanym szlaku
czasem jest wszystko jedno
kiedy urywa się droga
można zawrócić nie widząc
gałęzi smagających twarz