CZĘŚĆ I
Kwiecień
Kwiecień
Czwarty miesiąc w roku
Wtedy po raz pierwszy cię zobaczyłem
Po raz pierwszy spojrzałem w twoje oczy
Wspólnie rozmawialiśmy do późna
Pierwszy raz usłyszałem twój śmiech i ujrzałem ten uśmiech
Któremu nie mogłem się oprzeć
Myślałem, że to będzie początek cudownej historii
Jednak ten początek
Okazał się początkiem końca
Po raz pierwszy
Leżę w swoim łóżku okryty kocem
I wciąż wracam myślami
Do tego dnia
W którym się poznaliśmy
Spojrzeliśmy sobie w oczy
Po raz pierwszy
Rozmawialiśmy ze sobą
Po raz pierwszy
Wspólnie żartowaliśmy
Po raz pierwszy
Razem piliśmy
Po raz pierwszy
Razem tańczyliśmy
Po raz pierwszy
I zaraz po tym
Przypomina mi się dzień
W którym rozmawialiśmy
Po raz ostatni
Dlaczego padło na ciebie
Dlaczego padło na ciebie
Dlaczego to ciebie właśnie
Wybrało moje serce
Słońce i księżyc
Słońce zaprosiło księżyc do tańca
Spotkali się w zaćmieniu
Gdy cały świat pokrył mrok
Jednak słońce nigdy nie traci swojego blasku
Tak samo jak ty nigdy nie stracisz go w moich oczach
Czasem zastanawiam się
Czy będzie nam dane zatańczyć razem jeszcze raz
Nawet jeśli miałby to być ostatni taniec
Ja będę u twego boku
Tak samo jak słońce obok księżyca
Podczas zaćmienia
Blask
Mówią, że nic nie świeci jaśniej niż słońce
Ale nigdy nie widzieli blasku w moich oczach
Gdy patrzyłem na twoje
Niebo
Jeśli obudziłbym się w piekle
U twojego boku
To nazwałbym
To miejsce
Niebem
Bo gdziekolwiek
Byśmy razem nie byli
Dla mnie to zawsze
Będzie raj
Sen
I pewnego dnia
Będziemy tańczyć pośrodku naszej kuchni
W samych szlafrokach o poranku
Gdy świat budzi się do życia
Parząc naszą poranną kawę
Będziemy trwać w swoich objęciach
Niczym nowożeńcy przed ślubnym kobiercem
Będziemy cieszyć się miłością czystą jak łza
Jak krople rosy na trawie o wschodzie słońca
Nasze usta odnajdą drogę do siebie
I każdym pocałunkiem
Będziemy pieczętować nasze uczucia
A później obudzę się w łóżku zupełnie sam
Marząc, żeby zasnąć i móc wrócić do tego snu
Ukojenie
Idę ciemną ulicą w poszukiwaniu ukojenia
Którego doznałem tylko w twoich ramionach
Z każdym dotykiem czułem jak moja dusza staje się pełna
Z każdym pocałunkiem świat zatrzymywał się specjalnie dla nas
Byliśmy jak dwa bliźniacze płomienie
Jak przeznaczone sobie dusze
Zamknąłem na chwilę oczy
Dosłownie na sekundę
Ale gdy je otworzyłem
Ciebie już nie było
Wszystko było iluzją
A ja wciąż się błąkam
W poszukiwaniu
Ukojenia
Dom
Czasami dom to nie tylko cztery ściany z betonu
To nie sypialnia z ogromnym łóżkiem
Ani salon z telewizorem na ścianie
Bo dom to czasami także osoba
Moim domem byłeś ty
Z nikim nie czułem się lepiej niż z tobą
Przytulając cię, naprawdę byłem szczęśliwy
Wszystkie moje problemy nagle wyparowały
Nic innego wokół się nie liczyło
Tylko ja i mój dom
Który zapewniał mi schronienie i poczucie bezpieczeństwa
I bałem się tego momentu
Który nadszedł zupełnie znienacka
Momentu, w którym musiałem patrzeć
Jak wszystko zamienia się w ruiny
I wtedy zdałem sobie sprawę
Że już nigdy nie będzie dane mi tam wrócić
CZĘŚĆ II
Cyrograf
Spotkajmy się na rozdrożu
Tam, gdzie desperaci podpisują cyrograf
Wezwę samego diabła dla ciebie
Dla ciebie zatańczę z Lucyferem
W zamian za twoją obecność oddam mu swą duszę
Będziemy jak dwa płomienie, które stają się jednością
Nieważne, co stanie się ze mną po śmierci
Nie obchodzi mnie to
Bo jedyne, czego pragnę
To być u twojego boku
Do końca naszych dni
Dla ciebie
Dla ciebie skoczyłbym w ogień
Dla ciebie poszedłbym na wojnę
Dla ciebie ukradłbym księżyc
Dla ciebie oddałbym wszystko
Dla ciebie oddałbym swoje życie
Ale jest jeden znaczący problem
Ty dla mnie nie zrobiłbyś nic
Próżność
Nigdy nie dałeś mi kwiatów
Nie dałeś bombonierki
Ani najdrobniejszego upominku
A ja oddałem ci całe serce
Gdy ty nie zaoferowałeś mi nic
Odwaga
Już sam nie wiem, co jest gorsze
To, że udajemy, że się nie znamy
Czy to, że wciąż cię kocham
I nie mam odwagi tego powiedzieć
Bo jak mam ją mieć
Skoro ty otwarcie pokazujesz
Że tego nie chcesz
Morze
Samotnie siedzę pośrodku piaskowych wydm
Obserwując poruszające się w moim kierunku fale
Woda od zawsze mnie fascynowała
Ponad dziewięćdziesiąt procent jej głębin pozostaje niezbadane
Nikt nie wie, co tam się kryje
Tak samo jak ty nie wiesz, jak bardzo cię kochałem
I pewnie nigdy się nie dowiesz
Bo nigdy nie miałem odwagi ci tego wyznać
Ale myślę, że słusznie było zostawić te słowa w ciszy
Bo ty nigdy nie czułeś tego samego
Duszę w sobie wszystko to
Duszę w sobie wszystko to
Co chciałbym ci powiedzieć
Jednak wiem, że nigdy
Nie będzie mi to dane
Bo odszedłeś
Tak po prostu
I mimo to
Że czułem
Że tak się stanie
Ja wciąż ciebie chcę
I nigdy nie przestanę
Bo to, co czuję
Nie jest objęte czasem
Ani niczym innym
Bo już zawsze
Będę cię kochał
Dla F
Nie zasłużyłeś na to
Nie powinieneś był cierpieć z mojego powodu
Gdy twoje serce próbowało podać rękę mojemu
Moje zatrzasnęło drzwi z głośnym hukiem
Twoje więc dobijało się oknem