E-book
6.83
drukowana A5
24.19
Compendium Vulgaris

Bezpłatny fragment - Compendium Vulgaris


Objętość:
125 str.
ISBN:
978-83-8126-308-5
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 24.19

Formalne zagadnienie

Trzeba było uczynić znacznie więcej, niż tylko pogdybywać ot tak sobie, niczym przelatujące ptaki ulatujące daleko, gdzieś poza dostrzeżeniem.

Może i wcale nie znaczyłoby to, że jest w tym jakieś uchybienie, lub też że można by się w taki sposób wykpić nadmiernemu poczuciu o własnej niepozorności bez oglądania się na swoje zwodnicze projekcje, ale raczej jest (i to jest zupełnie pewnym) to ta część osobowości, z której powinno się sobie zdawać sprawę, zwłaszcza że leży gdzieś na przestrzeniach, gdzie zaczyna się wszystko to, co możemy nazwać sednem rzeczy oraz jądrem zagadnienia, lecz także gdzie można uznać to, iż nagle a może i niespodziewanie, znajdujemy się gdzieś na odludziu, w pustynnych niejako krajobrazach, z których nie ruszyliśmy się wcale, ani też na jotę, a z kórych to miejsc dobiegło do nas leniwe postanowienie że należałoby uczynić coś więcej ponad to co się wydarzyło, niekoniecznie na naszych oczach, ale jest pewne iż zdarzyło się jednak, i teraz trzeba będzie coś choćby przedsięwziąć, lub też udać się w ustronne miejsce jeśli tylko zachodzi taka konieczność, a niekoniecznie już akceptacja.

Czarodziejska fasolka

Razu pewnego spytało mnie dziewczę:

— Cóż to za wydawnictwo któremu poświęcam tyle uwagi? -widząc mnie z nosem wbitym w rozterki celulozy.

— Jest to wydawnictwo Zdegenerowanych Ladacznic ze współudziałem Ubzdryngolonych Ponętnych Alfonsiarzy.

Ponadto mieści się ono na ulicy Bezzębnego Mikołaja o Twardej (ale bez przesady) czaszce, oraz Nadwyrężonej Facjacie i szczęce biorącej udział w przedstawieniach cyrkowych zmagań akrobatów różnych płci oraz niekoniecznie, czyli tam gdzie rosną piony oraz poziomy zaklęte w horyzonty majaczące o wielu korzyściach naraz a nawet osobno.-odpowiedziałem.

— A ty co tam robiłeś-nie dawała za wygraną, ani też specjalnie nie doszukując się pokrewieństwa sytuacji.

— Rzucałem kośćmi zgrzybiałych starców, oraz udawałem że wygrałem, stawiając z premedytacją na największego niezgułę, jaki zaszczycił owe miejsce uciech, oraz niepohamowanych ambicji, (a i to podobno gdyż nie sposób tak od razu stawać okrakiem a także okoniem, z pominiętym przeznaczeniem wypisującym swoje brednie na odległych mirażach),wdającym się przy tym we kłótnię ze spółgłoską r, nie zapominając o małej drace, w stylu zadartych kiecek, oraz fasolek po „Breton".

Molestowanie per labium

Chciałem wysłuchać uwag odnośnie kąpiących się w pastelowych barwach dam, o kapeluszach wyznaczających dalekie poruszenia królestw, na jakie trafia się zazwyczaj podczas południowych przechadzek, gdzie strugi słonecznych natarczywości wydają się dwoić, troić i potęgować w niezmierzalne granice, gdzie jesteśmy już poza całym układem możliwych wychwyceń, ale jeszcze nie przyszło nam na myśl, aby coś z tym uczynić, przemieniając chociażby kolejność wydarzeń tyłem na przód, albo do góry nogami, a już nakazano nam nagle i niespodziewanie przyznać się do wszystkich zarzutów oraz obelg padających z ust niknącego w oczach jegomościa, staczającego się od jakiegoś już dłuższego czasu, pochylającego się przy tym aby nabrać jeszcze większej prędkości, dbając więc o aerodynamiczne precyzje.

A więc chciałem wysłuchać tych wszystkich uwag, z ust które mogłyby mnie pochłonąć zupełnie przypadkiem albo też chyłkiem niejako na oczach publiczności, biorąc udział w tym wydarzeniu, gdy nagle zdało mi się, iż zostałem w tyle za resztą nie cierpiących zwłoki biegaczy i wtedy to uznałem za stosowne nadać wszystkiemu większe znacznie urastając do rangi Wielkiego Pierdoły, jaki ma zaszczyt obcować z własną osobą, zupełnie nie wspominając o reszcie, a może tylko ledwie zauważalnym poruszeniem powiek uchwycić ową resztę za koniec warkoczy i przysporzyć gorączkowych rumieńców na twarzy chociażby.

Bowiem gdzieżby indziej.

Spóźnione oczekiwanie

Zbyt długo czekałem na to, co zajmuje zazwyczaj chwilę, i co odchodzi w niepamięć pod byle pretekstem, całkowicie ginąc sprzed oczu, aby teraz cierpliwie znosić resztę kaprysów z rąk ocalałych malkontentów, jacy wywodzą się z czasów kiedy to odnajdywałem ich jakoby za zrządzeniem losu, wprawiając wielkie koło przemiany w ruch wirowy, a następnie dowodząc im swych racji, za pomocą skutecznej perswazji, na jaką mogłem się zdobyć, nie tracąc nic z przemożnych swych chęci wielkoduszności, aby nareszcie stało się to, o czym śniłem, oraz co nie dawało mi nigdy spokoju.

Teraz więc wszystko miało być inaczej, i tylko jeszcze nie wiadomo niby to jak, skoro wszystko co było mną odeszło w niepamięć na jaką tylko można się było zdobyć właśnie ten ostatni raz i nigdy już więcej nie wrócić do rzeczy minionych włącznie ze sobą, oraz tym co może i słusznie odwraca nasz wzrok, nakazując uchwycić się odległej możliwości, a może tylko pozwolić jej odejść w spokoju, nawet już nie zasięgając języka co do niej, oraz nie zezwalając jej spoufalić się ze sobą nigdy już więcej bardziej, a nawet w ogóle.

Charakter uchwyceń

Kastraci o odmiennych od mych wrażeń spojrzeniach, wynajęci przez preludia roztoczy rozchodzących się we wszystkie strony, z uniesionym odwłokiem w stronę nieba, rzucając przy tym cienie o zwodniczej postawie, a może tylko zdaje mi się to wszystko wtedy akurat, gdy dopadłem do ostatecznego zagadnienia bytu (węsząc za zagadką swojej niepoczytalności), jakoby ku ciężkim spiżowym bramom rozwierającym się tylko podczas delikatnych podmuchów łagodnego wiatru, o którym szepcze się w marzeniu sennym, a i to okazuje się jeszcze nieosiągalnym zamierzeniem.

Nie znaczy to jednak wcale, iż tak rzeczy trzeba pozostawić, a także nie wyruszyć na następne podboje.

Wymiary rozsądzeń

Za każdym rogiem czai się nieskończoność… a gdy jeden koniec splata się z tym po drugiej stronie, ten drugi można dostrzec spowolnieniu, oraz w dysocjacjach, czym też różni się całkowicie a może też i wcale.

Może i w tym należałoby doszukiwać się jeszcze zupełnie innej możliwości, lecz na to akurat nie liczyłbym, jeśli akurat nie liczy się do trzech, przynajmniej.

Waga zachwytu

Wchodzę na niebotyczne szczyty, gdzieś połowie czyniąc związek logiczny (wtedy i tylko wtedy… a także Pons Asinorum), którym to następnie końcem spinam ze szczytowym osiągnięciem, gdzie już stoję i jestem illuminowanym miejscem wyznaczenia swego możliwego uchwycenia wszystkich przyczyn, jakobym narodził się jeszcze wcześniej oraz któryś raz z kolei, a także powtórnie.

Gdzieś po drugiej stronie zawieszone na szalce jest ziarenko piasku, które w zupełności wystarcza, aby zrównoważyć tę całą strukturę.

Corpus habilitas

Już teraz emanuje ze mnie część tego, co nakazuje mi stać odwróconym do swych spełnionych oczekiwań, i przybrać pozycję o której można by stwierdzić jedynie spolaryzowanym myśleniem życzeniowym natężonym ku pejoratywom, iż jej obecność jest stale wymagana.

Innym razem staję się zupełnie niewidoczny, a na dodatek odmierzam krokami własne przeznaczenie, nie myląc się wcale, czyniąc to z pobudek, o których wolałbym

milczeć, gdyby nie to, że jestem nieuleczalnym gadułą i nie sposób mnie odwieść chociażby od cisnącej się na usta zjadliwej uwagi.

I dlaczego od razu zjadliwej, skoro wszystko przymila się ku mojej osobie, jakobym przywdział królewskie szaty, lecz i to może mi się wydaje, bowiem nie posiadam więcej ponad to o czym usłyszałem, a o reszcie mógłbym milczeć gdyby nie to, że jestem nieznośnym gadułą, i może niekoniecznie już nieuleczalnym.

Odgadnięte zapeszenia

Dyrdymały za którymi stoję, oraz gdzie (niejako w ukryciu) przygotowuję się na następne godziny ze wzrokiem wbitym w podłogę, oraz wbitym w niezmierzone horyzonty, czyniąc kąt rozwarty 90 stopni, a przy tym jeszcze spijając mleczne obłoki, co już zupełnie druzgocze wszelkie uwstecznione w swych zagadnieniach pozorności, wcale nie takie zwiewne, oraz nie takie znowu lotne ku zawiłym zwojom mego mózgu, w których zamieszkuje niepoznane przeze mnie zbłądzenie, któremu jeszcze nie nadałem imienia, co zapewne przywiedzie mnie do zguby, prędzej czy później, albo też kiedy indziej.

Może i w tym wszystkim należałoby szukać ostatniej nadziei, ale kto by w ogóle mógł na nią liczyć (czy też liczy),jeśli drgania rozterek wychodzą ku otwartym przestrzeniom jawy, zupełnie swobodnie bez uprzęży oraz kagańca, zdradzając tym samym swoje pragnienie, a może stają się tknięte jedynie przeczuciem o którym także nie wolno wspomnieć nikomu z obawy o własne starania w jakimkolwiek względzie.

Rzut beretem

Zbyt wiele czasu zajmuje mi okiełznywanie wszystkich swoich uwag puszczających się galopem po ciemnych zaułkach, w których można by rzec iż jest tłoczno, oraz gdzie słychać ledwo co wyrosłe idee na przestrzeniach międzygwiezdnych, w których można się zasiedzieć, oraz gdzie można uzyskać jednak coś więcej ponad to czym się jest, lub do czego jest się przeznaczonym.

Nie znaczy to jednak wcale lub też tyle, iż należy wygwieżdżonym niebem chodzić za byle potrzebą, lub też przywdziewać żałosne zawodzenia na wzór pasa cnoty, oraz nieprzebytych przestrzeni i odległości na które wyziera się ze swego miejsca stracenia w otchłanie, niewidoczne oraz ukryte do czasu ponownych zapętleń bynajmniej na swej szyi a raczej wśród ciągle wystukujących na placach defiladowych kroków obcasów z ceremonialnym przywłaszczeniem wyjątkowej przenikliwości obsługi armatek tachionowych, rzucających na odległe obszary własne zwierzchnictwo, z dodatkiem pocałunku apodyktycznego oraz niezobowiązującego.

Przy współudziale.

O tak, przy współudziale.

Mimetyzm akcydentalny

Coś dziwnego się stało i tylko jeszcze nie wiadomo cóż to jest.

Niemniej jednak wszyscy szepczą o tym, o czym wiedzieć się nie powinno, a i co już zdaje się prawem powszechnym, oraz wyjątkową skłonnością ku obżarstwu, biorąc z talerza tylko smakowite kąski, w postaci nienagannych obietnic i niezapełnionych stronic oraz kart, choćby i przetargowych.

Wyjmując z przepastnych otchłani kieszeni, nadziewane pigmenty barw wszelakich, jakoby spojrzenia owadzich oczu, lub też same oczy takoweż umieszczone w różnych rekcjach chemicznych.

A to już zbyt wiele nawet dla samego Zaskoczenia, które przyszło tylko się rozejrzeć, a już wykroczyło poza swoje oczekiwanie, znajdując się nagle na zewnątrz czyli poza swoim miejscem aktualnego pobytu, akurat wtedy gdy pada z nieba wynalezione i zbrodnicze Przymierze, rozpoznające się w lustrze weneckim, wtedy gdy spogląda od wewnątrz na swoje personifikacje oraz alegorie, umykające i odchodzące ku swym sprawom chyłkiem, lub też co gorsza pokracznie, i to też nie jest wcale znowu takie pewne.

Sekretne przymierze

— Dlaczego rzeczy dzieją się tak jak nie powinny, przy całym uwzględnieniu owego faktu, iż pozostaje bez zmian jedynie rozczarowanie, lub też agonialne utęsknienie ku rzeczom odległym, o którym to istnieniu ma świadczyć jedynie nasze wyczekiwanie odpowiedniego momentu, to jest chwili w której na powrót wszystko znów zacznie przebiegać zgodnie z naszym planem, który trzeba będzie dopracować, lub też dopiero co ułożyć i przeprowadzić jego urzeczywistnienie zgodnie z instrukcjami oraz zaleceniami, od czego może zależeć nasze życie świadomie już dysponujące, może i nawet w pełni swej okazałości owymi zagadnieniami rozpatrywanymi z pozycji nadchodzącego ku nam i stale przybliżającego się sukcesu, o którym jeśli nie będzie głośno, to przynajmniej być powinno.

— Ktoś musiał nadać wszystkiemu ton nieodpowiedni, pozwaląjąc sobie na zbytnią opieszałość, albo gdy trakt zdawał się być jemu figlem, w którym uczestniczył za sprawą jakiejś magicznej sztuczki, albo za zrządzeniem losu, niespełna rozumu.

Kiedy zostały pożarte wszystkie rozumy, a na stole pozostało jedynie nasze bezgraniczne uwielbienie nieobjętych przestrzeni, oraz wymagania złożone na karb dziwacznej przezorności, dzięki czemu oraz wtedy pozostanie jeszcze nieodgadnione pytanie: który to już raz.

Łaskotanie ostrza

Mógłbym pomyśleć o wielu jeszcze innych wydarzeniach, w których umiejscowiłbym się gdzieś pomiędzy, nie tylko między zdarzeniami oraz miejscami, czyli punktami czy też węzłami, splotami, ale między istnieniem, a jego możliwością przejawienia, tym samym okazując swoje próżniacze zapędy, a także mając na względzie swoje fanaberie ku kształtowaniu form niekoniecznie trwałych, oraz niekoniecznie zobowiązanych do przyjęcia na siebie odpowiedzialności co do własnych projekcji, z których trzeba będzie w końcu jasno zdać sobie sprawę, iż nie należało czynić zbyt wiele grzecznych ustępstw, a nawet uwag, aby osiągnąć zamierzone i możliwe do sprecyzowania cele.

Co w takim razie wypadało…

Zapewne było to związane z następnym postanowieniem, z którego można by uszczknąć o wiele więcej niż się sądziło choćby początkowo, a może w ogóle.

I tym oto stwierdzeniem dobrnąć do miejsca, w którym wszystko mogłoby na powrót się rozpocząć, a przecież mimo tego całego niedosytu, istnieje jednak gdzieś przy relatywnym końcu nieodparte wrażenie, iż w istocie zaszło coś, co niezupełnie nas ominęło, oraz co niekoniecznie wypięło się na nas, pozostawiając nas w niepewności, bliższej niż kiedykolwiek, wdzięczącej się nawet łagodnie, oplatając się wokoło naszych nóg z miłym łaskotaniem, wraz z dzwonkami w uszach i poczuciem niesprecyzowanego dążenia, które mogłoby sobie odpuścić, i przynajmniej tyle, lub też aż tyle.

Skarcenie umiejscowień

Jestem starszy niż gwiazdy na mym obliczu wypalane w kataklizmach coraz to kolejnych Wszechświatów, wtedy gdy przychodzę ku swym zaspokojeniom z skrupulatnie dobranymi orientacjami w zagadnieniach klaustrofobizmu bytu, oraz wtedy gdy ponure nastawienie rujnuje moją koincydencję zdarzeń które jeszcze nie nastąpiły, z oczekiwanymi odstępstwami od reguły o której zazwyczaj się milczy, gdyż przerasta traktaty najobszerniejsze, oraz pisane ręką niezmierzonych możliwości, zataczając kręgi przy tym jakoby obręcze żelazne oraz rozpalone, nakładane niejako w zastępstwie wszystkich niezaistnień sprzysiężonych wobec relacji zgodnymi z oczekiwanymi, aby tym bardziej dopuścić się wyjawieni, postawionych w stan oskarżenia być może za radą nieskazitelną oraz nie umorusaną zwykłym rozsądkiem, ale nic nie jest pewne, przynajmniej do czasu, w którym na powrót zostanie uzyskana możliwość o której mówiono, iż zanosi się śmiechem w trakcie swych degustacji potwornych i potężnych ułomności, dziedziczących także i skuteczność oswobodzeni, lecz zapewne są to tylko pogłoski których jest pełno, a o których także słyszano jakieś okropieństwa.

Wtedy to

Spoglądnąć we wszystkie strony naraz, jakoby wzniecić lubieżne zamiłowanie do spotęgowanych doznań z których słyną już nie tylko ostateczne zagadnienia, czy też metafizyczne splądrowania wszelkich idei, ale także i przypałętujące się pragnienie, nakazujące stawić się z miną niebywałej urody, kojarzonej czasami momowolnie oraz podświadomie z zołzowatą jędzą, jaka nie zezwala zajrzeć sobie pod sukienkę, gdyż mogą nadejść niespodziewane mrozy, oraz zawieruchy i wtedy właśnie rozpoczną się tragiczne (jak zwykle, bowiem rzadziej jak zawsze) konsekwencje, dla których codziennie przynosi się świeżych kwiatów pełne wazony, ułożone w odpowiednie kompozycje, lecz nie zezwala się im na własne zanegowania służalczych rozpętań, kończących się już ledwie w początkach, gdy napotykają na swej drodze mimowolnych i pałętających się zdolnych oczopląsiarzy kamieniarskich oraz tyglowanych w katastrofach przekabaconych na odwrotne koleje zdarzeń, doprawiane nutką snobistycznego zadowolenia ze swych osiągnięć w szczytowym, oraz kluczowym momencie swojego żywota, to jest wtedy gdy na ogół woła się głosem ze swojej przepony o nadmiernym ilorazie inteligencji, spijając przy tym smakowite trunki na skałkach oraz w zalewach tak dobrze i genialnie wyważonych, aby więcej już sobie nie zawracać swojej główki odpowiednimi epitetami, a tylko wstawić w ich miejsce wyuczone pozy druzgocące jałowe kwilenia, oraz zawodne płacze, z jakiegokolwiek bądź powodu.

Pod powieką

Z każdego położenia wychodzę niejako w despotyzmie oraz miejscu oznaczonym trzema rozchwianymi uwagami co pozwala mi na odstąpienie od nieprzewidywalnych zachcianek, z których wybieram jedynie te, w które zwątpiłem kiedyś zupełnie niepotrzebnie, gdyż widzę je jako konstrukcje z których można by utworzyć identyfikacje nowych przestrzeni, na których to stawia się swoją stopę, w poszukiwaniu wyobcowanych form polimorficznych, zgodnie z ułożeniem precyzyjnego statusu, jaki został nam nadany w trakcie popołudniowej drzemki, zwanej snem Fauna, lub też strząśniętym pyłkiem wszechwładności planującej ostatnią krwawą rozprawę pod syntetyzmami rozrośniętych tkanek łącznych i ich przewodzeń utkwionych w danym miejscu oczekiwań.

A tam zazwyczaj udaję się pod byle pretekstem, spodziewając się nagrody zrzucanej z wież wystawionych na majaczenia przywierające ku złudzeniom, jakoby przylgi opatulały się w rozdęte wszczepy organicznych kontestacji, koronując tym samym proces przeobrażenia, gdzieś w zamierzchłych inscenizacjach godnych zakotwiczeń, w pokazach abstrakcyjnych skłonności.

Wystarczy wtedy zwiesić główkę i spojrzeć przez odpowiednią szparkę ku odległym wibracjom, rozpoznając ich właściwe częstotliwości, kierując się ku nowym rozpoznaniom.

Zawrotne obiekcje

Wystarczyło, abym w porę rozniecił ślady dawnych nastroi, ukrywających się już od jakiegoś już dłuższego czasu wśród pospolitych dążeń, w których można utknąć na parę dobrych wieków, co też się stało i co właściwie przysporzyło ataki padaczki oraz rzuciło się cieniem na tłum ustępujący pola przed nadchodzącym czasem, w którym zdobyte zostaną wszystkie główne atrakcje wieczoru, o którym tyle się przecież mówiło, a w którym można było pominąć jedynie zakończenie.

To akurat świadczyło o pogardliwym stosunku wobec nadchodzącym szybkim krokiem zmian, lecz jeśli nawet nie zjawił się spóźniony gość z powątpiewaniem o znaczących rozmiarach, zapewne nakazano by go odszukać wśród ledwie migoczących traconym blaskiem alei, aby choćby raz jeszcze doznać niezwykłego uniesienia towarzyszącego owej odległej już propozycji utkwienia się w minionym, na wzór upadłych królestw.

I tym oto sposobem dostąpić niebywałej wręcz rozkoszy podniebienia, w trakcie której ścierają się wrogie sobie armie, a czas już jest najwyższy aby nareszcie umiejętnie przeciwstawić się własnej skrupulatności, na rzecz nieskrępowanej swobody obyczajów.

Co mogłoby być poczytane za jakąkolwiek obrazę, gdyby tylko spostrzeżono w porę, iż zanosi się na burzę, a nikt nie zabrał z sobą animacyjnej parasolki, ani choćby szczudeł pneumatycznych pozwalających wyczyniać ekwilibrystyczne cuda chociażby, bowiem cóż jeszcze, poza spojrzeniem w gwiazdy z bliskiej odległości, jakoby na wyciągnięcie ręki.

Antidota bezczynności

Można się urodzić za wcześnie, albo też za późno, niemniej jednak nadchodzi czas, w którym trzeba będzie coś postanowić i nie będzie to nazbyt łatwym zadaniem, gdyż zawodzą nas nie tylko zmysły które zdążyły już zbiec daleko, ale też i nagminne postanowienia sekundujące naszym zgliszczom i ruinom wystawiającym nas na pokaz, wśród agonii i zgonów, byle tylko nie rozczarować publiczności, chłeptającej te przywidzenia z poklaskiem ze strony utraconych rajów czy też rozkoszy antycznych, albo wziętych za takowe w przywidzeniu o jakim mogłoby się śnić, gdyby tylko nadeszło porę, o czym zdaje się nie wiedzieć nikt prócz garstki pozbawionych praw obywatelskich pieczołowicie odgradzanych od reszty świata targanych niepokojami twórczymi, wydatnych wzniecaczy wszelkiego buntu, wyszukujących własne pogrzebane żywcem strachy na wróble, ale też i zwątpienia o których jeszcze mogłaby być mowa, gdyby nie to, iż zaszła innego rodzaju konieczność, z której trzeba będzie w końcu zdać sprawę, ale może jeszcze nie teraz, ani nawet nie później.

Alchemiczne rozterki

Tygiel metafizyczny, w którym znalazłem się nieprzypadkowo, a za poręczeniem bezgłowego postanowienia stał się bramą zamkniętą, w której rozpocząłem własne unicestwienia, wyznaczając granice deprawacji ledwie widocznym uchybieniem skierowanym w stronę rozwiązłości a także uchyleniem przed ostatecznym wyznaczeniem zabiegającego o nas kresu wszelkich wydarzeń, tym samym nadziewając na szpik kręgosłupa ostatnią wieczerzę, zezwalając by główka węża wychylała się w stanowczym usposobieniu ku temu co zdaje się nie mieć miejsca, a istnieje.

Rozpocząłem tedy na powrót możliwość wszelkich wydarzeń, a gdy wydało się że to wszystko jest tylko niezbitym dowodem, w którym mogłem zostać ugodzony sztyletem, wtedy nareszcie uznałem za stosowne przybrać pozę dziedziczności, o której była mowa zdaje się że gdzieś w trakcie wielu nieporozumień, z których słynąłem jeszcze wtedy gdy wodziłem za nos zbaraniałe priorytety zdrajców ukrywających się za kotarami zawieszonymi w pustych komnatach.

A teraz wszystko staje się odmiennym orz niezliczonym i nie sposób jest wyznaczyć koniuszkiem palca choćby pozoru, rozdętego w przeróżne palpitacje złożoności.

Co być może, a być nie musi.

Zdając się.

Narośl infekcji

Nadałem sobie znaczące imię, wśród wojennej zawieruchy nie wiedzą też czemu przypatruje mi się z drugiego krańca ktoś o wyglądzie którego nie zapamiętałbym, nawet gdyby podstawiono mi pod sam nos jego facjatę krzyżując odmienne gatunki kwiatów, lub też nawet gdyby zasłoniono by mi oczy czarną przepaską, w porę poznając się na moich wybiegach, nie pozwalając ani sobie, ani też mi na zajęcie dogodnej i stanowczej pozycji, z której rozpocząłbym ponownie przygotowania do szaleńczej eskapady, biorącej się nie wiadomo skąd.

A jeśli wiadomo, jest już po wszystkim, i może wystarczyłoby splunąć za siebie trzykrotnie (zdaje się) i wypowiedzieć słowo gotowe zawrócić kogoś jeszcze prócz nas samych o podobnych do naszych rysach twarzy, ale wtedy istniałaby nikła szansa ujrzenia siebie w odbiciu, zaprzepaszczona przez ową ingerencję podobnych zdarzeń, i trzeba by wszcząć wtedy jakikolwiek gwałt i rwetes by do tego nie dopuścić zdając się na coś więcej niż tylko zdawkowe pytanie doprowadzone do ostateczności i może jeszcze dalej, a może tylko wydając się ze swoim nikłym samostanowieniem odnośnie przyjęcia porażki za dobrą monetę, rzucając ją na dwa sposoby, z których jeden jest niezupełnie warty jakiejkolwiek uwagi, a drugi pozorny.

Koordynaty postępu

Zostałem postawiony w stan oskarżenia, a stało się to wtedy, gdy nie mogłem odgadnąć żadnego zdarzenia właściwie i należycie, tak jakby przydeptano i rozniesiono o mnie wieści, z których nie musiałem też wcale zasłynąć, lecz stało się inaczej.

I gdy teraz towarzyszy mi nieustanny zabieg nieodchodzącej radości mogę nareszcie i bez obaw wkroczy ku miastu, które rozpoznałem we śnie prześladującym mnie nieustannie, nadając mym wszystkim stanom umysłu orientację, kierującą w wyznaczone miejsca rozkoszy, co stało się jedyną sposobnością by rozpoznać choćby własne pominięcia istotnych zagadnień, z której należało skorzystać, a z której to rozeszło się tyle niepotrzebnych nikomu uwag, odnośnie przepastnych utkwień w tym co może by uznane za niezbywalne prawo, a jest niczym więcej ponad to z czego wzięło się istotnie, a o czym milczy się tragicznie, wypominając sobie własny udział w owych zbrodniach.

Tak więc przyjąłem na swoje barki to, o czym zdaje się wiedzieć jedynie nieuzasadnione pragnienie widzenia barw przeszłych, czyniąc możliwość odniesienia sukcesu, lecz jeszcze nie teraz, a co wcześniejszych zdarzeń przekonując się tylko podczas krwawych obrzędów rytualnych, na które jest się zapraszanym mimowolnie oraz odruchem bezwarunkowym.

Szereg pouczeń

Może i zbyt wiele zostało powiedziane w dniu, w którym natężenia stanów psychotycznych przekroczyło skalę podziałki, wzbudzając potencjometry w ich wzruszeniach, alarmując negocjacje, w które trzeba się wdać, odznaczając się zuchwalstwem oraz przebiegłością na którą stać jest tylko nielicznych, a która przyjmuje dogodne dla siebie pozycje, wśród naszych ukształtowań terenów, gdzie jeszcze można by ustanowić możliwość wykrętu z tego całego przedsięwzięcia i przyjęcia choćby niezobowiązujących kryteriów, z których zda się sobie sprawę podczas monotonnych zabiegów klinicznych rozpędzających poranne nudności, na oczach garstki gapiów przypadkiem trafiających między oczy celnymi uwagami, a znajdujących się w tragicznym położeniu już od kołyski, a może i od zarania dziejów.

Można by było to uczynić, gdyby wiedziało się dokąd się zmierza z właściwym sobie postanowieniem o którym będzie jeszcze mowa choćby w tytule oraz na wstępie.

Niepewnym jest jednak oraz niewiadomym proces rozpadu, który entropiczną przesłoną nada znaczące walory estetyczne całemu zabiegowi przekształcając go w rozsądną panienkę rozstawiającą szeroko nogi, delikatnie krzyżując jednakże plany nasze, lub też czynią je niemożliwymi, jak to się czyni z krnąbrnym dzieckiem.

Co wcale nie musi oznaczać, iż to my się mylimy, i że zawsze już tak będzie.

Napad prześmiewczy

Jak wyjść z opałów z których wyjść się nie da, spomiędzy kurtyny zdarzeń wychylając swoją główkę, jakoby przypatrując się ledwie zaistniałej możliwości aby przedsięwziąć cokolwiek co uratuje nas z opresji, nawet wtedy gdy już spomiędzy palcy ledwie widocznym uchwyceniem nie trzeba będzie rozpościerać się na horyzonty błonkami pławnymi, oraz choćby nadętymi wulgaryzmy aby rozpoznać własną obecność wśród uprzywilejowanych warstw inicjowanej ludzkości, szepczącej o niezwykłych zdarzeniach, jakie przytrafiają się zazwyczaj nikomu innemu.

Tylko temu kto wydaje się być nieobecny, oraz w porę dostrzeżony przez niedopatrzenie stające się czym ważniejszym od własnego postanowienia, w którym stwierdza własną upadłość względem form statycznych i niezbywalnych.

Ale może czynić tak z wynegocjowaną uratą życia albo majątku, o którym nikt nie myśli, prócz paru drobiazgowych rozrabiaków o rozkosznych skrywanych obliczach wcale nie zrzucających swojej odpowiedzialności na kogoś innego, a tylko biorąc nogi za pas gdy jest to konieczne, lub co najmniej właściwe.

Nienawykłe zgodności

Ponownie dopadło mnie złudzenie co do uzyskanych potencjałów, którymi to chciałem rozniecić elektryczne ognisko z naładowanych cząsteczek dodatnio, a gdy spostrzegłem że ledwo co wystaję ponad horyzonty i możliwe wydarzenia, wtedy uznałem za stosowne sposobić się do bitwy, z której nie należy rezygnować zbyt pochopnie.

I tak przywdziałem innego rodzaju rozmieszczenie swych stanów skupienia, aby uczestniczyć w spektaklu bezmiernego przerażenia oraz stając się zobowiązanym do jedynego miejscu w którym okazałem się nieistniejącym zaczątkiem początkowego stanu dezorganizacji oraz rozpadu.

A gdy wieści nie nadchodziły o moim rozmyślnym przywłaszczeniu sobie mozolnych zmagań oraz zdrowego rozsądku, wtedy powziąłem ostateczną decyzję w której można było wziąć udział, jakoby w zawodach, gdzie wystarczy uzmysłowić sobie zawiłe relacje z błędnym założeniem, aby nagle i nieodwołalnie uznać swoje wszystkie poczyniania za nadzwyczajną sposobność do uczynienia następnych ustanowień słynących z roztkliwień wobec ogólnych wytycznych.

Ale to jeszcze nie jest koniec, i tą samą uwagą można zanieść się śmiechem, lub unieść zniewagą w okolice nieodgadnione oczekując pomyślnych nastręczeń powiązań któregokolwiek z rodzajów, przystających do obecnej chwili, albo na niej załamując swoje zbrojne konflikty oraz rozsierdzenia.

Byle tylko nie wpaść po same uszy.

Pąki zawróceń

Dodano mnie do listy oczekujących na swoje pochowane truchło, jak gdyby odjąć czerwiom od ust byłoby grzecznie, a wiadomym wszak jest iż maniery winny obowiazywać wszędzie oraz gdziekolwiek, tym samym świadcząc pochlebnie o naszym postępowaniu, jak i o nas samych, koronując chociażby nasze powinowactwo z grzecznością oraz dobrym wychowaniem, któremu należy się znaczny udział w zyskach, które z kolei biorą się z wszystkich wygód podstawianych pod nasze nosy niuchające okoliczne miejsca uciech, jak i te odległe, rzec można by uskrzydlone co jest ważniejsze od wszystkiego co zostało powiedziane tutaj wcześniej, kierując naszą uwagę ku dostępnym może i nawet przypadkiem miejscom uchodzącym zazwyczaj naszej uwadze, a czy różnią się od miejsc uciech, czy też nie jest to kwestią sporną od której to kwestii przechodzą mnie ciarki z powodów sentymentalnych, których nabawiłem się podczas swych wielokrotnych rozpatrzeń wniosku podlegającego grzywnie w wysokości trzystu florenów jeśli mnie już pamięć nie myli, a jeśli myli to zawsze można zawrócić na inne wody, na których mielizna się nie trzyma kupy ani niczego innego, prócz swych płonnych nadziei i szczypty cennego raczej niż wcale kruszcu.

Nekromantyczne spory pozostawiają ślady i widać je w ultrafiolecie oraz rozmarzonych spojrzeniach.

Specyfika charakteru

Cała możliwość ekspansji wszelkiego rodzaju inicjowanej w założeniach, rozpoczyna się zazwyczaj odrębnym traktem.

Kontrolowane owe odgałęzienie staje się natychmiast postacią w pełni przysposobioną do osiągniecia postawy wyprostowanej, jaka charakteryzować może dowolny gatunek, zwłaszcza wtedy gdy nie służy niczemu innemu, prócz własnych potrzeb lub też dowolnym stanom, określając powtórnie stanowcze nakazy, którym poddać się jest dane tylko raz, i jeśli nie na wieczność to przynajmniej na miarę czasu nie przystającą do ustanowionych reguł postępowania określonej populacji.

Swobodnymi więc tymi wykreśleniami organizacji owego przedsięwzięcia można w końcu przyjąć główną arterię, gdzie należy rozglądnąć się dookoła by móc dostrzec, iż rozwarstwienia obrazu panoramicznego na kolejne warstwy wciąż dochodzących możliwych wszczepień w główne organa stają się jedynie migawkami w długim procesie zajmowania miejsc na widowni.

Klaszcze ktoś z tyłu wielkimi łapami, lub głaszcze się po główce (której?).

Muskularne potyczki

Nad tytanicznym stanowieniem o samym sobie, mogłem przystanąć jakoby nad ciemnymi wodami, pełnymi zagadkowych wyznaczeń rwących strumieni, oraz nieprzebranych nurtów, i wtedy myśl zakotwiczyła się nierozpoznana jeszcze w pełni, nakazująca mi rozstawić wszędzie warty, i sposobić się do zajęcia obronnych pozycji, upatrując gdzieś niezwykłych okoliczności, w których napotka się dawno zapomniane wykręty, oraz mnóstwo pouczeń, służących za przedłużenie nużącej konwersacji, odstawiającej swoje liche przedstawienie wśród scenerii, rozbłyskującej w piramidalnych zagadnieniach.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 24.19