Rozdział 1: Moja historia — Od przetrwania do życia
Każda opowieść o uzdrowieniu zaczyna się od miejsca, które bolało. Od chwili, w której coś w nas pękło, albo raczej — pękało przez lata tak powoli, że nie zauważyłyśmy, kiedy przestałyśmy czuć. Przestałyśmy marzyć. Przestałyśmy być sobą.
Ja też kiedyś nie czułam. Nie potrafiłam. Moje ciało żyło, funkcjonowało, wykonywało obowiązki — ale dusza była zamknięta w skorupie. Twardej, chłodnej, pancernej. Bo tak właśnie nauczyłam się przeżyć.
Dorastałam w świecie, który nie był bezpieczny. W domu, gdzie słowa były ostrzejsze niż nóż, a milczenie matki bolało bardziej niż krzyk. Gdzie trzeba było być dorosłym zanim nauczyło się pisać. Gdzie bycie dzieckiem było luksusem, na który nie mogłam sobie pozwolić.
Ojciec… był twardy. Zbyt twardy. Każda najmniejsza pomyłka była jak grzech ciężki. Źle obrane ziemniaki? Krzyk. Nieumiejętnie ugotowany obiad? Kara. Własne potrzeby? Nieistotne. Emocje? Zakazane. Dzieci i ryby głosu nie mają — powtarzał. A ja nauczyłam się być cicho. Nauczyłam się nie istnieć.
Ale we mnie zawsze coś szeptało. Cichy głos, którego nikt nie słyszał — nawet ja przez długi czas. Mówił: To nie musi tak wyglądać. Życie może być inne. Ten głos przetrwał, choć miałam milion powodów, by go zagłuszyć. I to on zaprowadził mnie pewnego dnia na terapię. To on sprawił, że powiedziałam: Pomóżcie mi. Bo już nie daję rady.
Było to najodważniejsze zdanie, jakie kiedykolwiek wypowiedziałam.
Ten moment zmienił wszystko. Bo gdy tylko pozwoliłam sobie na odrobinę prawdy — przyszło światło. Na początku nieśmiałe. Nieufne. Ale prawdziwe. Terapia DDA. Praca z traumą. Wewnętrzne dziecko. Wszystko zaczęło się układać w opowieść, którą wcześniej znałam tylko fragmentarycznie — jak układankę, w której zawsze brakowało najważniejszych elementów.
A potem przyszły Ustawienia Systemowe — i nagle zobaczyłam siebie w całej historii mojego rodu. Zrozumiałam, że noszę w sobie nie tylko swój ból, ale i ból pokoleń kobiet przede mną. Kobiet, które nie mogły mówić. Kobiet, które musiały przetrwać. Kobiet, które żyły tak, jak im kazano — bo nie znały innego życia. I że ja mogę to przerwać. Ja mogę wybrać inaczej.
Nie było to łatwe. Uzdrowienie nigdy nie jest proste. Ale dziś wiem, że warto było przejść przez każdą łzę, każdą wątpliwość, każdy bunt. Bo teraz… jestem wolna. Już nie noszę ciężaru win, które nie były moje. Już nie szukam uznania w oczach ludzi, którzy nigdy nie nauczą się kochać. Już nie muszę być nikim, żeby komuś było wygodnie.
Dziś jestem sobą.
Ukończyłam triathlon — symboliczny gest, że już nie tonę. Że już nie uciekam. Że płynę przez życie z lekkością, o której kiedyś mogłam tylko marzyć. Dziś tworzę swoje życie z intencją, z miłością i z mądrością, którą dał mi każdy trudny moment.
Piszę ten e-book, bo wiem, że Ty też możesz. Bo jeśli ja — dziewczyna, która bała się własnego głosu — potrafiłam odnaleźć swoją siłę, to znaczy, że Ty też ją masz. Nawet jeśli teraz jest ukryta głęboko. Nawet jeśli nie wierzysz, że można inaczej.
Ten rozdział nie jest po to, byś mnie podziwiała. Jest po to, byś w mojej historii rozpoznała coś z siebie. Bo uzdrawiając siebie, uzdrawiamy coś większego. Nasz ród. Nasze dzieci. Przyszłość.
To jest droga. I zapraszam Cię do niej.
Rozdział 2: Czy to naprawdę było „normalne”?
Przez wiele lat myślałam, że to, co przeżywałam, to po prostu „życie”. Że dom, w którym dorastałam, był taki jak wszystkie inne. Że każdy boi się ojca, który podnosi głos. Że każda dziewczynka gotuje obiady w wieku dziesięciu lat, nosi niemowlaka na rękach i uczy się być „twarda”, bo przecież „płaczem nic nie zdziałasz”.
Zresztą — nikt nigdy nie powiedział, że coś jest nie tak. Świat milczał. A skoro milczy świat — milkniesz i Ty.
Ale pewnego dnia… zaczynasz czuć, że coś Ci nie pasuje. Że coś zgrzyta. Że jesteś wiecznie spięta, nie ufasz ludziom, boisz się własnych emocji, czujesz się winna, gdy odpoczywasz. A przecież wszystko było „normalnie”. Przecież „miało się dom, miało się co jeść, nie piło się wódki w kuchni”.
Tak zaczyna się przebudzenie.
Wielu z nas żyje w przekonaniu, że jeśli nie było bicia pasem, głodzenia czy znęcania się fizycznego, to wszystko było „w porządku”. Ale trauma nie potrzebuje krwi ani siniaków. Czasem wystarczy jedno zdanie, które powtarzano latami: „Nie przesadzaj.” „Nie mazgaj się.” „Znowu coś wymyślasz.” „Przestań się tak zachowywać, bo ludzie patrzą.”
To są małe noże, które tną najgłębiej. Bo wchodzą w serce dziecka, które tylko chciało być widziane. Chciało być kochane nie za to, co robi — ale za to, kim jest.
Gdy dorastasz w takim świecie, Twoja psychika buduje zbroję. Uczy się strategii przetrwania:
• Zasłuż na miłość.
• Bądź grzeczna.
• Nie sprawiaj kłopotu.
• Bądź potrzebna.
• Nie pokazuj emocji.
• Nie wierz nikomu.
I wszystko to działa… do czasu.
Do czasu, aż dojrzewasz i okazuje się, że:
— Nie umiesz odpoczywać bez poczucia winy.
— Nie wiesz, czego chcesz — bo całe życie robiłaś to, czego oczekiwali inni.
— Nie potrafisz przyjmować miłości — bo podświadomie wciąż czujesz, że na nią nie zasługujesz.
— Masz sukces, ale czujesz się pusta.
— Boisz się bliskości, bo ona zawsze oznaczała ból.
I wtedy pojawia się pytanie, które otwiera wszystkie drzwi:
Czy to naprawdę było normalne?
To pytanie jest trudne. Bo za nim często stoi lojalność wobec rodziny. „Nie chcę źle mówić o rodzicach.” „Robili, co mogli.” „Przecież też byli ofiarami.” I to wszystko może być prawdą. Ale prawda o nich nie anuluje prawdy o Tobie.
Tak — oni mieli trudne dzieciństwo. Tak — nie znali innej drogi. Tak — kochali na swój sposób.
Ale to nie znaczy, że Ciebie nie bolało. Że nie masz prawa czuć zranienia. Że nie masz prawa nazwać rzeczy po imieniu.
Bo dopóki będziesz bronić tego, co Cię skrzywdziło — nie uzdrowisz się.
Dopóki mówisz: „Inni mieli gorzej” — nie dajesz sobie prawa do współczucia.
A współczucie jest początkiem wszystkiego. Jest balsamem na ranę. Jest otwarciem serca na prawdę. A prawda brzmi:
To nie było normalne.
To było przetrwanie. To była strategia, nie życie.
To była zbroja, nie miłość.
I to nie znaczy, że teraz musisz wpaść w gniew, złość, oskarżenia. To znaczy tylko, że możesz przestać udawać. Że możesz wreszcie poczuć, że coś w Tobie zostało złamane — i masz prawo to odbudować.
Nazwanie rzeczy po imieniu to pierwszy krok do wolności.
Nie chodzi o obwinianie kogokolwiek. Chodzi o to, żeby przestać obwiniać siebie.
W kolejnym rozdziale opowiem Ci, czym są ukryte rany, które nosimy pod skórą — często przez całe życie. Bo świadomość to za mało. Potrzebujemy zrozumieć, jak nasza przeszłość wpływa na nasze ciało, relacje i wybory.
Ale zanim tam przejdziemy — czas na zatrzymanie.
Za chwilę zaproponuję Ci ćwiczenia i pytania refleksyjne, które pomogą Ci spojrzeć na swoje dzieciństwo z nowej perspektywy — bez osądów, ale z odwagą.
Ćwiczenia i pytania refleksyjne
1. Moje dzieciństwo — fakty vs. odczucia
Usiądź w ciszy i odpowiedz na te dwa pytania — najpierw bez analizowania, pozwól, by odpowiedzi wypłynęły z serca:
• Jak wyglądało moje dzieciństwo „na papierze”? (np. rodzice mieli pracę, był dach nad głową, szkoła, obiady itd.)
• A jak ono naprawdę wyglądało dla mnie?
Spróbuj porównać te dwa obrazy. Co czujesz, patrząc na tę różnicę? Czy coś Cię zaskakuje?
2. Słowa, które mnie ukształtowały
Wypisz wszystkie zdania, które często słyszałaś jako dziecko — od rodziców, nauczycieli, innych dorosłych. Mogą być zarówno raniące, jak i „niby neutralne” (np. „znowu przesadzasz”, „bądź silna”, „dzieci mają siedzieć cicho”).
• Jakie emocje wywołują w Tobie te zdania dzisiaj?
• Czy któreś z tych zdań powtarzasz sobie nadal — choćby w myślach?
3. Moje strategie przetrwania
Zastanów się: jak nauczyłaś się funkcjonować w dzieciństwie, żeby „przetrwać”?
(np. byłam grzeczna, nie mówiłam o sobie, dbałam o wszystkich, uciekałam w książki, chowałam emocje itd.)
• Które z tych strategii nadal stosujesz w dorosłym życiu?
• Czy któraś z nich Ci już nie służy?
4. List do siebie z dzieciństwa
Napisz list do siebie jako małej dziewczynki/chłopca. Zwróć się do niej/jego z czułością, troską i miłością. Powiedz, że teraz możesz usłyszeć, co czuje. Że to, co przeżyłaś/przeżyłeś — miało znaczenie. Że nie byłaś w tym sama.
To ćwiczenie jest bardzo uzdrawiające. Możesz je powtarzać wielokrotnie — za każdym razem, gdy poczujesz wewnętrzny opór, smutek lub lęk.
5. Moje „normalne” — co chcę zmienić?
Wypisz przekonania, które przez lata uważałaś za normalne, ale które już Ci nie służą.
Np.:
• „Na miłość trzeba zasłużyć.”
• „Nie można być słabym.”
• „Jak się nie poświęcisz — nie jesteś wartościowa.”
• „Moje potrzeby są mniej ważne niż innych.”
Zastanów się, co chciałabyś zamiast nich zacząć wierzyć o sobie i o życiu?
Wskazówka:
Nie musisz robić wszystkiego na raz. Wybierz jedno ćwiczenie, które Cię poruszy. Czasem jedno zdanie, które wypłynie z głębi serca, może być początkiem ogromnej zmiany.
Rozdział 3: Rany, które milczą — DDA, cPTSD i toksyczne schematy
Są w nas rany, które nie krwawią. Których nikt nie widzi. Nie masz gipsu na duszy, nie nosisz bandaża na sercu. Ale nosisz coś o wiele cięższego: przekonanie, że coś z Tobą jest nie tak.
Tylko że nie z Tobą jest coś nie tak. To świat, w którym dorastałaś, był nie taki, jak trzeba. To on nauczył Cię wierzyć, że nie zasługujesz, że nie wolno Ci czuć, że jesteś tylko wtedy ważna, gdy jesteś silna, pomocna, niezawodna.
To nie Ty jesteś popsuta. To Twoje dzieciństwo było pęknięte.
I właśnie dlatego dziś porozmawiamy o czymś, co być może usłyszysz po raz pierwszy — a może po raz pierwszy usłyszysz to inaczej. Bo teraz jesteś gotowa.
DDA — Dorosłe Dzieci Alkoholików (i nie tylko)
Być może Twoi rodzice nigdy nie sięgali po alkohol. Ale czy to znaczy, że Twój dom był wolny od chaosu? Od emocjonalnej nieprzewidywalności? Od chłodu, ciszy, krzyku, nadmiernych oczekiwań?
W psychologii coraz częściej mówi się o zjawisku DDD — Dorosłe Dzieci z Domów Dysfunkcyjnych. Bo nie trzeba butelki wódki na stole, żeby stworzyć przestrzeń, w której dziecko dorasta w lęku i samotności.
Typowe cechy DDA/DDD:
• trudność z zaufaniem komukolwiek
• potrzeba kontroli i perfekcjonizmu
• wchodzenie w toksyczne relacje
• potrzeba bycia potrzebną/niezastąpioną
• poczucie winy za cudze emocje
• brak kontaktu z własnymi potrzebami
• wstyd „bez powodu”
• autosabotaż: tuż przed sukcesem — wycofanie
Brzmi znajomo?
To nie Twoja wina. To rezultat lat życia w świecie, w którym przetrwanie było ważniejsze niż czucie.
cPTSD — Złożony zespół stresu pourazowego
Czasem trauma to nie jedno wielkie wydarzenie. To nie wypadek, gwałt, wojna. Czasem trauma to codzienność, która przez lata raniła powoli — jak kropla drążąca skałę.
To właśnie cPTSD — trauma złożona. Nie jedno pęknięcie, ale tysiące drobnych zranień:
• codzienny lęk, jaki nastrój dziś przyniesie ojciec
• życie pod presją, że trzeba „zasłużyć”
• gaslighting: „przesadzasz”, „znowu coś wymyślasz”
• brak akceptacji Twoich emocji
• wieczne poczucie, że jesteś niewystarczająca
Skutek?
• Wieczne napięcie w ciele.
• Nadwrażliwość na krytykę.
• Ataki paniki.
• Zaburzenia snu i odżywiania.
• Trudność w relacjach.
• A przede wszystkim: życie w trybie walki, ucieczki lub zamrożenia.
Toksyczne schematy — czyli jak trauma rządzi Twoim dorosłym życiem
Największą ironią traumy jest to, że wybieramy to, co znane — nawet jeśli to nas boli. Dlatego kobiety z domów przemocowych często wiążą się z osobami chłodnymi, emocjonalnie niedostępnymi, dominującymi. Bo to znany ból. Ból, który przypomina „dom”.
Dlatego:
• Nie wiesz, czego chcesz — ale doskonale wiesz, czego chcą inni.
• Masz trudność z wyrażaniem granic — bo kiedyś każda próba była karana.
• Odrzucenie boli Cię jak koniec świata — bo przypomina dziecięce zepchnięcie.
• Czujesz, że Twoje potrzeby są „zbyt duże” — więc ich nie mówisz.
• Bierzesz na siebie odpowiedzialność za wszystko — bo jako dziecko czułaś, że musisz ratować wszystkich.
To nie przypadek. To zapis w Twoim układzie nerwowym. I dobra wiadomość jest taka: ten zapis można zmienić.
Od świadomości do działania
Ten rozdział nie powstał po to, byś poczuła się gorzej. On ma Ci pokazać, że to, co czujesz, ma swoje korzenie. Że jest logiczne, że nie ufasz. Że nie jesteś „przesadna”. Że Twoje reakcje mają swoje źródło — i że możesz to źródło uleczyć.
Bo najpierw przychodzi świadomość.
Potem — złość.
Potem — smutek.
A dopiero na końcu — uwolnienie.
Ale bez pierwszego kroku… nic się nie wydarzy.
W kolejnym rozdziale opowiem Ci, jak trauma rozciąga się na wiele pokoleń — i jak Ustawienia Systemowe pomagają zobaczyć to, co niewidzialne. Bo zanim trauma dotknęła Ciebie — dotknęła Twoją mamę. Jej mamę. I jeszcze wcześniej…
Ćwiczenia i pytania refleksyjne
1. Czy rozpoznaję siebie w opisie DDA/DDD?
Przeczytaj jeszcze raz listę cech DDA/DDD i zaznacz te, które czujesz, że są Ci bliskie. Możesz też dopisać swoje własne obserwacje.
• Jakie z tych cech pomagają Ci w życiu?
• A które już Cię ograniczają lub ranią?
Czy masz w sobie gotowość, by powiedzieć: „Tak, to mnie dotyczy” — bez wstydu, bez winy, z czułością?
2. Moja wewnętrzna strategia przetrwania
Zamknij oczy i zadaj sobie pytanie: Jakie strategie przetrwania stosowałam jako dziecko, by czuć się choć odrobinę bezpieczna?
Przykładowe odpowiedzi:
• Chowałam emocje, żeby nie prowokować konfliktu
• Starałam się być perfekcyjna, żeby zasłużyć na uwagę
• Brałam odpowiedzialność za rodzeństwo, żeby nie czuć się bezużyteczną
• Uciekałam w świat marzeń, książek, ciszy
Które z tych strategii nadal stosujesz w dorosłym życiu? Czy nadal są Ci potrzebne?
3. Objawy cPTSD w moim życiu
Zastanów się, czy doświadczasz poniższych objawów (i jak często):
• Trudność w relacjach intymnych
• Lęk przed odrzuceniem lub opuszczeniem
• Poczucie bycia „nie dość dobrą”
• Ataki paniki lub niepokój bez wyraźnej przyczyny
• Napięcie w ciele (szczególnie barki, brzuch, szczęka)
• Natrętne myśli lub powracające wspomnienia
• Poczucie, że „coś ze mną jest nie tak”
Które z tych sygnałów są Ci znane? Co próbują Ci powiedzieć Twoje ciało i emocje?
4. Toksyczne schematy — moje błędne koła
Pomyśl o jednej lub dwóch powtarzających się sytuacjach w Twoim życiu — np. wybór partnerów, konflikty z bliskimi, autosabotaż.
• Jakie zachowanie lub przekonanie powtarzasz?
• Jakie uczucie pojawia się w Tobie w tych momentach?
• Czy znasz to uczucie z dzieciństwa?
• Co możesz zrobić inaczej – choćby o jeden mały krok?
5. Czułość dla siebie
Napisz krótką afirmację lub zdanie, które chciałabyś usłyszeć jako dziecko — i powiedz je sobie teraz na głos, powoli, z uważnością.
Np.:
• „Masz prawo czuć to, co czujesz.”
• „Nie musisz być idealna, żeby zasługiwać na miłość.”
• „Twoje emocje są ważne.”
• „Już nie jesteś sama.”
Powtarzaj to zdanie przez kilka dni — najlepiej rano i wieczorem. Obserwuj, jak reaguje Twoje ciało.
Pamiętaj: Twoja trauma nie definiuje Twojej wartości. Ona pokazuje tylko, że przeżyłaś więcej, niż dziecko powinno. Teraz masz wybór — możesz żyć z miejsca mocy, nie z przetrwania.
Rozdział 4: Przodkowie mówią przez nasze życie
Możesz mieć trzydzieści, czterdzieści albo sześćdziesiąt lat. Możesz być matką, partnerką, szefową, artystką. Możesz znać swoje cele, czytać książki rozwojowe, medytować, chodzić na terapię… i mimo to wciąż czuć, że coś w Tobie ciągnie Cię w dół. Jakbyś nie mogła przekroczyć pewnej niewidzialnej granicy. Jakby coś — nie wiadomo co — szeptało: „To nie dla Ciebie.” „Nie wychylaj się.” „Nie zasługujesz.” „Zostaw to, po co się pchasz?”
Znasz to?
Być może to nie Twój głos. Być może to echo. Echo bólu, który nie narodził się w Tobie. Echo przekonań, które nie są Twoje. Echo życia, które przeszły przed Tobą kobiety i mężczyźni w Twoim rodzie.
Dziedziczenie emocji — więcej niż geny
Często myślimy o dziedziczeniu tylko przez pryzmat biologii: oczy po mamie, nos po dziadku, talent do śpiewu po babci. Ale dziedziczymy również emocje, traumy, niedokończone losy, milczenie, winy, niespełnione marzenia i lęki, które nie zostały uzdrowione.
Jeśli Twoja babcia bała się mężczyzn, Twoja mama mogła nieświadomie unikać bliskości. A Ty — choć pragniesz miłości — boisz się zaufać. I nie wiesz, dlaczego.
Jeśli w Twoim rodzie były aborcje, straty dzieci, przemoc, bieda, gwałty, porzucenia — ta energia może nadal żyć w systemie. W Tobie.
I nie chodzi tu o „winę”. Chodzi o pamięć, która chce być uszanowana. O historię, która chce być dokończona. O dusze, które chcą być uznane. Bo system rodzinny to nie tylko drzewo genealogiczne. To żywa struktura energetyczna, która dąży do równowagi. A jeśli coś zostało wykluczone — ono znajdzie sposób, by to przywrócić. Nawet poprzez Ciebie.
Ustawienia Systemowe to lustro, które pokazuje więcej.
Gdy pierwszy raz trafiłam na Ustawienia Systemowe, nie rozumiałam, co się dzieje. Ludzie stawali w roli „mamy”, „ojca”, „dziecka” — i nagle czuli emocje, których nie znali. Ich ciała mówiły więcej niż słowa. Ich ruchy opowiadały historie, których nikt nigdy nie wypowiedział.
To było jak lustro — ale nie takie zwykłe. To lustro pokazywało niewidzialne nici, które łączą nas z naszym rodem. I to właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczyłam:
Że niosę gniew mojej mamy, choć nigdy o nim nie mówiła.
Że w moim sercu było miejsce dla brata, który zmarł przed narodzinami, a o którym nikt nigdy nie wspomniał.
Że moje poczucie niewidzialności pochodziło od prababki, która została wypędzona z domu.
Że powielam wzór „bycia silną” nie dlatego, że chcę — ale dlatego, że wszystkie kobiety w moim rodzie nie miały innego wyjścia.
Co nie zostało uznane, wraca
System rodzinny ma jedną zasadę: wszyscy muszą należeć. Jeśli ktoś zostanie wykluczony — przez milczenie, wstyd, zapomnienie — jego los może „przejść” na inne osoby. Często na tych, którzy są najbardziej wrażliwi. Najbardziej otwarci. Czyli… często właśnie na Ciebie.
Możesz więc nieść:
• Uczucie winy – choć nie zrobiłaś nic złego.
• Strach przed porażką – choć nigdy jej nie doświadczyłaś.
• Ból po stracie dziecka – choć nigdy nie byłaś w ciąży.
• Pragnienie śmierci – choć Twoje życie jest „w porządku”.
To nie „Twoje wymysły”. To historia, która chce być usłyszana. I uzdrowiona.
Twoja dusza nie pomyliła się, wybierając ten ród.
To nie przypadek, że urodziłaś się właśnie w tej rodzinie. Że jesteś kobietą w takim, a nie innym rodzie. Że przyszłaś na świat z darem odczuwania, głębokiej empatii i potrzeby prawdy. Jesteś tą, która może przerwać łańcuch.
Ale nie przez bunt. Nie przez oskarżenia. Nie przez walkę.
Poprzez uznanie.
Poprzez szacunek dla tego, co było.
Poprzez zrozumienie, że każdy robił tyle, na ile było go stać.
Poprzez oddzielenie siebie od losów, które nie są Twoje — z miłością.
I poprzez zwrócenie się do życia. Tego, które jest teraz. Tego, które czeka, aż się po nie odważysz sięgnąć.
W kolejnym rozdziale opowiem Ci dokładnie, czym są Ustawienia Systemowe i jak możesz z nich skorzystać — nawet jeśli nie jesteś terapeutką. Pokażę Ci, jak możesz poczuć energię swojego systemu, rozpoznać, co niesiesz, i zacząć to uwalniać.
Ćwiczenia i pytania refleksyjne
1. Moje korzenie — moja historia
Narysuj na kartce swoje „drzewo rodowe” — nie musi być szczegółowe. Uwzględnij rodziców, dziadków, pradziadków (jeśli znasz), rodzeństwo, ewentualne straty ciążowe, zmarłych w dzieciństwie, rozwody, porzucenia.
Kto w Twojej rodzinie był „zapomniany”, przemilczany, „niewygodny”?
Kogo się nie wspomina? Kto „zniknął z opowieści”?
Czy ktoś był bohaterem… a ktoś „czarną owcą”?
Zadaj sobie pytanie: czy niosę coś za kogoś, kto nie dostał miejsca w systemie?
2. Niewidzialna lojalność
Zastanów się: czy jest ktoś w Twojej rodzinie, kto miał trudny los — i którego los, świadomie lub nie, przypomina Twoje życie?
Np.:
• Ktoś nie mógł być szczęśliwy w miłości – a Ty powielasz ten wzór.
• Ktoś był samotny, wykluczony – a Ty czujesz się „niewidzialna”.
• Ktoś musiał być silny dla wszystkich – a Ty też nie umiesz prosić o pomoc.
Czy możesz dziś powiedzieć tej osobie (w myślach lub na głos):
„Widzę Twój los. Oddaję Ci z szacunkiem to, co do Ciebie należy. Ja wybieram swoje życie.”
3. Zadaj pytania (jeśli możesz)