E-book
27.3
drukowana A5
39.59
Życie na huśtawce

Bezpłatny fragment - Życie na huśtawce


Objętość:
47 str.
ISBN:
978-83-8245-005-7
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 39.59

Życie, to wygrana na loterii.

I tak, jak na huśtawce, raz mamy dobrą passę

i lądujemy na „górnej półce”,

to znowu opuszcza nas szczęście i spadając

w dół, mamy zachwianą równowagę psychiczną.

Głos natury

Nie odbierajcie głosu naszej Planecie!

Ona ma tyle do powiedzenia!

Uciszcie się lepiej i raczej słuchajcie…

nie zagłuszajcie Jej różnych tonów.

Niech huczy ocean, dudnią wodospady

i rzeka pluszcze po dnie piaszczystym.

Strumyki szumią, ptaki wciąż koncertują.

Nie zabierajcie uroków niczemu.

Echo niech wraca, od gór ku nam powraca,

ptactwa szum skrzydeł niech was ucieszy.

Wsłuchajcie się we własne myśli zamknięte,

otwórzcie serca na świata piękno.

Urokliwy krzyk mew dopuście do głosu,

szelest opadającego liścia.

Wiatru świstanie niech was do snu kołysze

i deszczu padającego tempo.

Posłuchajcie drzew, które szumią nad nami,

wieczornego rechotu żab w stawie,

potęgi ciszy, która w głowie aż krzyczy!

Pszczół, które uwijają się w kwiatach.

Pozwólcie dojść do głosu całej przyrodzie,

wstrzymajcie swój galop niepotrzebny.

Ukryjcie się w bezkresną zieloności toń

zaszyjcie się w jej bogatych szatach.

Spotkanie we śnie

Śniłaś mi się dzisiaj nad ranem.

Byłaś bardzo blisko.

Coś próbowałaś mi tłumaczyć,

coś mówiłaś cicho.

Ja usuwałam z drogi sprzęty,

które przeszkadzały.

Zagracone miejsca sprzątałam,

Ty zniknęłaś szybko.

Wciąż oglądałam się za Tobą,

Ciebie już nie było.

Szłam przez zawalony magazyn,

brnęłam wciąż przed siebie.

Za sobą słyszałam tylko głos

jak echo drgający.

Ale, co dokładnie mówiłaś,

tego jeszcze nie wiem.

Przyjdzie ten dzień, który pokaże,

o co Ci chodziło.

Wiem, że w moim życiu bałagan

wszystko nie tak idzie!

Rozumiem, że czuwasz nade mną,

tak, jak w życiu dbałaś.

Z nieba osłaniasz mnie skrzydłami,

by się nic nie stało.

Dziś rocznica Twych urodzin,

ciężki to dzień dla mnie!

Zapaliłam szczególną świecę..

świecę ku pamięci.

Modlę się i staram zrozumieć,

sen skomplikowany…

czy Twa przestroga dotyczy mnie,

czy tez moich dzieci…?

Panie, ratuj

Panie zasłoń mi oczy,

abym tego, co złe nie widziała.

Przymknij mi moje uszy,

żebym fałszywych słów nie słuchała.

Odbierz na zawsze oddech,

abym trucizny nie wdychała.

Nie pozwól otwierać ust,

bym z rozpaczy strasznie nie krzyczała!

Rozum odbierz tez Panie,

żeby już nie skłaniał do myślenia.

Zabierz wszystkie uczucia

i poprowadź do zobojętnienia.

Tragedia Twego Świata

przez chciwość człowieka wywołana

do szału doprowadza…

lepiej, abym była nieświadoma.

Z każda chwilą jest gorzej!

Stoimy już przed Świata zagładą!

Nie mamy się gdzie podziać,

nie obronimy się żadna radą.

Sterujący tym Światem

biją się o swoje stołki sute!

Okłamują nas wszystkich,

traktują jak powietrze zatrute!

Ty jeden Drogi Panie

możesz swe owieczki uratować.

Przebacz nam nasze grzechy

i zechciej się nad nami zlitować.

Uchroń nas od żywiołu,

który tratuje Planetę naszą,

nie pozwól dzieciom cierpieć,

wszyscy poddani Cię o to proszą.

Jesień życia

Wędruje światem cicho i stanowczo.

Skrada się… jak złodziej podchodzi do ciebie

i nawet nie zauważysz jak prędko

ona zabarwi twoje skronie na siwo.

Jeszcze niedawno chodziłeś do szkoły

i podkochiwałeś się w szkolnej dziewczynie.

Dzisiaj opadasz w fotel zmęczony,

jak suchy liść z drzewa frunący leniwo.

W twojej głowie przesuwają się sceny

życia młodego i bardzo aktywnego,

oraz żal, że to wszystko już za tobą.

Nie jesteś już tak aktywny i obrotny.

Lecz nie załamuj się i rób wszystko tak,

by twoje życie w spełnieniu się miało sens

i wszystkie dni tonęły w barwach tęczy,

a uśmiech radosny miał charakter zwrotny.

Jesień życia nie powinna być smutna.

Wpuść do serca promień łagodnego słońca,

otocz się kolorami barwnych liści,

idź na spacer, niech pod butami szeleszczą.

Weź pod rękę wszystkie swoje marzenia.

Z podniesioną głową w górę i uśmiechem,

pokaz światu, na ile cię jeszcze stać.

Wtedy gałęzie szczęścia zieleń wypuszczą.

Przyjemnością wypełniona

Miasto moknie od rzęsistego deszczu,

ja siedzę w” Barcelonie”.

Na dworze jest zimno i bardzo brzydko,

tu światła przyjemny blask.

Dochodzą do uszu dźwięki muzyki,

ludzie za oknem mokną.

Lecz tu jest ciepło i bardzo przepięknie,

miło spędzam tu swój czas.

I chociaż siedzę i czekam na kogoś

nie dłużą się tu chwile.

Kawiarni szmery przyjmuje moja jaźń

wypełniając umysł.

Patrzę przez okno i obserwuję deszcz

i sunące wciąż chmury.

Chwile spędzone są bardzo czarownie,

los takich jeszcze nie przyniósł.

Kawiarnia wypełnia inaczej mój czas

jestem w innym świecie.

Zapominam tu o wszystkich kłopotach,

Wcielam się w inną postać.

Ludzie są wszyscy tacy uśmiechnięci,

tak dużo życzliwości.

Mogłabym tutaj siedzieć zamyślona

…na zawsze w niej pozostać.

Twój pokój

Twój pokój, do niedawna tak wesoły,

został okryty kirem samotności.

Grobowa cisza krzyczy płaczem serca

i rozrywa sprzęty w piersi bólem!

Okno ciągle patrzy, czy nie wracasz już…

krzesło odsunięte przywołuje Cię,

a ja ze łzami w oczach stoję tutaj

i do twarzy swej Twoją bluzę tulę.

Wyszedłeś znienacka, nie mówiąc mi nic,

a ja z nadzieją liczyłam godziny,

myśląc, że wrócisz jak zwykle do domu,

nie wiedząc, że czeka mnie rozpacz i szok!

Teraz już mogę tylko wdychać słaby

Twych perfum przestarzały zapach bluzy

i choć serce pęka z żalu strasznego,

to tylko straszną pustkę ogarnia wzrok!

Usta nie potrafią wypowiadać słów,

serce znowu krzyczy, abyś wrócił tu!

Czemu tak nikczemnie oszukałeś mnie?

Byłeś dla mnie wszystkim...dobrze o tym wiesz.

Poszedłeś w nieznane… w ciężki trudny los.

Tu byłeś wśród swoich i potrzebny nam.

Kochaliśmy bardzo jak najdroższy skarb.

Czy musiałeś odejść? Było Ci tu źle?!

Prezenty serca

Najpiękniejsze dary płyną prosto z serca.

Nie zastąpią ich najdroższe prezenty.

Kiedy w życiu brakuje szczerości, ciepła,

to wali się na ciebie całe niebo.

Potrzebni są wtedy przyjaciele dobrzy,

którzy miłym gestem zdziałają cuda.

Człowiek w samotności zapada się w sobie,

nie umie się odrodzić, nie ma z czego.

Dla takich wartości trzeba dla siebie trwać

i patrzeć na bliźniego, sercem w serce,

wtedy życie staje się dużo łatwiejsze

i lżej znosimy wszystkie słabe chwile.

Dlatego zatraćmy swoją arogancję,

każdą ignorancję i znieczulicę.

Żyjmy z sercem otwartym na niedolę,

niech frunie od nas dobro, jak motyle.

Kasztany

To była piękna, nasza niedziela…

wspólny obiad, spacer i rozmowa.

Ciepły oddech słońca muskał włosy,

cieszyły cudne barwy jesieni.

Stąpaliśmy po suchych już liściach,

które szeleściły pod nogami.

Było nam tak bardzo dobrze razem,

w piękno popołudnia zapatrzeni.

Nic nie zapowiadało tragedii,

rozmowa toczyła się ciekawie.

Ja robiłam kolorowe zdjęcia,

Ty znalazłeś dla mnie dwa kasztany.

Schowałam je do kieszeni swetra;

były chłodne i gładkie w dotyku,

jak wtedy, gdy byłeś jeszcze dzieckiem,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 39.59